Przyczyny porażki - opinie

15.04.09, 22:02
Jestem ciekawa, waszym spostrzeżeń odnośnie tzw. porażki rowerowej, czy
planowania ścieżek rowerowych i tras rowerowch w mieście Wrocławiu.
Osobiście chciałabym tu podkreślić, że Wrocław swoją lokalizacją, mógłby
konkurować z takim miastem holenderskim jak Haga.
Za przyczynę niepowodzeń ścieżek w naszym jak i we wszystkich miastach w
Polsce obarczam inżynierów. Nie ma w Polsce (jeszcze) dobrych inżynierów od
komunikacji miejskiej (jedyne kierunkowe tego typu studia są w Warszawie!!),a
pojęcie komunikacji miejskiej drogowej jest bardzo wąskie i bardzo
specyficzne. Nie wystarczy znać się jedynie na budowie drogi- panowie
inżynierowie- drogowcy :D
Kolejna moja myśl: nie czytałam jeszcze studium transportowego Wrocławia,
takowe istnienie (?) ale studia innych miast- pożalcie się, poetycka pisanina,
nie poparta żadnymi konkretnymi liczbami!
Dla przybliżenia sprawy: w studium trasnportowym zawarte sa prognozy ruchu,
czyli wielkości potoków: pieszych, aut, rowerów- ogólnie ludzi
przemieszczających się. Na tej podstawie projektuje się i planuje przyszły
rozwój miasta oraz (nierozerwalny element) infrastrukurę miejską (chodniki,
drogi, pasy rowerowe).
Warto wspomnieć, że w wytycznych dla projektantów, jest znikoma liczba
wytycznych projektowych- samowolka :D najczęsciej (i dobrze) wytyczne
stosowane do projektowania są zaczerpnmięte z ustaw brytyjskich, niemieckich
(chyba nie "na oko" :D )
Boli mnie to co dzieje się w polskich miastach, brak zrównoważonego
transportu, chaos na skrzyżowaniach, brak detektorów, systemów sterowania etc.
Niestety, Polska jeszcze jest wiele lat za zachodnimi braćmi.

Czekam na Wasze odpowiedzi.
Jestem żywo zainteresowana, waszymi spostrzeżeniami, uwagami, sugestiami. Są
one dla mnie niezmiernie ważne. Nie jestem z urzędu, tylko jestem studentką :D

pozdrawiam
    • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: *.devs.futuro.pl 15.04.09, 23:00
      Tak na żywo - stawiasz się na linii ognia pisząc, że
      > Niestety, Polska jeszcze jest wiele lat za zachodnimi braćmi.
      Wszak, jak głoszą najznamienitsi rodacy, jesteśmy nie ZA, lecz
      PRZED, bezbożnymi zachodnimi braćmi ;-)
      • Gość: Fixum_Dyrdum Re: Przyczyny porażki - opinie IP: *.nat.tvk.wroc.pl 16.04.09, 10:14
        > Wszak, jak głoszą najznamienitsi rodacy, jesteśmy nie ZA, lecz
        > PRZED, bezbożnymi zachodnimi braćmi ;-)

        My wcale zachodu nie gonimy! To oni przed nami uciekają! Bo się nas
        boją ! A biorąc pod uwagę fakt, że kula ziemska jest okrągła, to
        nawet z sytuacji goniącego, łatwo możemy stać się tymi
        uciekającymi :)

        P.S.
        Ścieżki rowerowe jakie są każdy widzi (i czuje jeśli nie ma
        amortyzacji), ale powstała chyba nowa świecka tradycja tłuczenia
        butelek na DDR...
        • Gość: Paulo Re: Przyczyny porażki - opinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.09, 12:57
          Jest wiele tradycyjnych rytuałów kultywowanych przez naród na DDR-
          ach.
          Do jednego z częstszych zaliczyłbym wałęsanie się z psem, który
          obowiązkowo, ku uciesze właściciela, że z perestaltyką u pupila
          wsystko w porządku, postawi tam wielkiego, parującego kloca.
          • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 10.07.09, 09:57
            Te ścieżki które mamy, były projektowane i robione jakiś czas temu, większość z
            nich nadaje się raczej do jazdy Ursusem niż rowerem. Jednak te ścieżki co robią
            od ok 3 lat mniej więcej nadają się do jazdy :) Np ścieżka na (chyba) ulicy
            Grunwaldzkiej - ładnie wylana asfaltem, położona niżej niż chodnik, a to jednak
            trochę zniechęca pieszych do szwendania się po ścieżce - to samo widzę robią na
            ul. Krakowskiej - a już się obawiałem że położą "puzzle" - po których trekingiem
            gorzej się jeździ.
            Jednak powracając do Grunwaldzkiej - ścieżka idealna - jednak pl. Grunwaldzki
            odbiega daleko od ideału... ścieżka przebiega po "kocich łebkach", wyznaczona
            jest momentami czarnymi pasami i czarnym rowerem, ogólnie to ciężko się
            zorientować, którędy ona przebiega.

            Następne nieporozumienie, to ścieżka rowerowa na ul. Legnickiej, ciężko mi
            znaleźć punkt odniesienia, ale kto tamtędy jeździ, będzie wiedział o co chodzi -
            na pewnym, dość krótkim odcinku, bo jednej przecznicy, ścieżka rowerowa prowadzi
            przez prawą stronę chodnika, gdzie są chodniki poprzeczne, zarośnięte
            krzakami.Te chodniki prowadzą na osiedla, które całkiem ładnie się prezentują,
            przy skrzyżowaniu z drogą rowerową są pasy, wszystko niby ładnie i pięknie.
            Tylko szkoda, że ścieżka prowadzi tuż przy tych krzakach i raczej tu ciężko coś
            zauważyć wyłaniającego się z podwórka... nie mówiąc już o dzieciach i pieskach -
            mających właścicieli bez wyobraźni (znaczy z długą smyczą i średnią jej
            długości, licząc 5m max, mają 4,2).
            Z resztą po zakupie trekinga, po Legnickiej wolę poruszać się jednak ulicą, bo
            czuję się bezpieczniej, mniej osób mogę potrącić, i mniej osób może potrącić
            mnie (kierowcy - rajdowcy wyjeżdżający z podporządkowanych).
            Niestety takich anomalii jest więcej...
            • woo-cash Re: Przyczyny porażki - opinie 18.07.09, 21:48
              Ulica Grunwaldzka to jest gdzie indziej i nie ma tam ścieżki. ;) To wszystko się
              nazywa pl. Grunwaldzki, ale wiem, o co chodzi... ;)

              Samo "jajko Regana" zostało oprotestowane przez Wrocławską Inicjatywę Rowerową,
              ale sprawę diabli wzięli. Uzasadnienie było takie, o ile dobrze pamiętam, że na
              samym jajku po pierwsze ochrona konserwatorska i asfalt nie wchodzi w grę (tak
              jakby ulica dla aut nie była asfaltowa) a po drugie, że piesi tam chodzą, a
              rowerzyści na asfalcie jadą zbyt szybko. ;) No comment. ;)

              Co do tego, że ostatnio ścieżki powstają lepsze, to jest to w dużej mierze
              zasługa środowisk rowerowych, które potrafiły się zjednoczyć w działaniach oraz
              medialnych zaczepek i happeningów. Mam tu na myśli Masy Krytyczne, pokazujące,
              że rowerzystów jest wielu i są potencjalnie znaczną grupą wyborców oraz akcje
              typu wręczanie Złotego Krawężnika Dutkiewiczowi.
              Gdyby nie te sygnały, władze miasta nigdy nie podjęłyby dialogu i nadal
              mielibyśmy ścieżki z fazowanego polbruku, różniące się tylko kolorem od
              chodników. Ale uwierz, że każda ścieżka z asfaltu jest zwykle okupywana walką,
              choć dziś jest już łatwiej niż kiedyś.

              Co do poruszania się Legnicką po jezdni, to trochę sepuku, jak dla mnie.
              Kierowcy rajdowcy nie tylko z podporządkowanych tam wyjeżdżają, a ulubiona
              prędkość oscyluje wokół setki. ;> Ja jednak korzystam tam ze śmieszki. ;)

              Pozdrawiam,
              Łukasz.
              • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 18.07.09, 23:35
                > Ulica Grunwaldzka to jest gdzie indziej i nie ma tam ścieżki. ;) To wszystko si
                > ę
                > nazywa pl. Grunwaldzki, ale wiem, o co chodzi... ;)

                Jest to możliwe, nie kłócę się, dzięki za korektę ;)

                Ogólnie uważam, że planowanie ścieżek rowerowych powinno być właśnie przy
                konsultacjach z jakimś towarzystwem rowerowym... by wszystkim żyło się łatwiej
            • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: 79.110.196.* 18.07.09, 23:26
              > Z resztą po zakupie trekinga, po Legnickiej wolę poruszać się
              jednak ulicą, bo
              > czuję się bezpieczniej,
              A co ma do rzeczy trekking?
              Ja zdecydowanie poruszam sie ddr lub chodnikiem (miejscami jest to
              legalne). Czucie sie bezpiecznym to subiektywne uczucie. Pewnie
              raczej chodzi Ci o komfort i szybkość. Niewątpliwie jezdnia tak jest
              w porównaniu z ddr. Ale w przypadku kolizji jestes bez szans, nawet
              jeśli fizycznie wyszedłeś cało.
              • Gość: Paulo Re: Przyczyny porażki - opinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.09, 11:28
                terminator już wcześniej oświadczył, że lubi egzekwować swoje prawa
                do ostatniego centymetra :)
                na jezdniach są wyzwania, na ddr to możesz co najwyżej podryndać na
                kogoś dzwonkiem...
                • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 20.07.09, 18:33
                  > na jezdniach są wyzwania, na ddr to możesz co najwyżej podryndać na
                  > kogoś dzwonkiem...

                  bo na chodniku już tego nie powinieneś robić... ja dzwonka nie mam, używam
                  klamek hamulca
                  • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: 79.110.196.* 20.07.09, 21:39
                    > ja dzwonka nie mam,
                    To niedobrze, bo jest to obowiązkowe wyposażenie roweru. W tej
                    sytuacji to kolejny argument przeciw Tobie w przypadku konfliktu.
                    • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 21.07.09, 21:42
                      Nie mam dzwonka, ponieważ jest mi zbędny. Na palcach jednej ręki mógłbym
                      wymienić sytuacje, w których byłby mi przydatny w ciągu roku. To że jest
                      obowiązkowy to akurat mało mnie interesuje. Nigdy nie przestrzegam durnych
                      przepisów, wymyślonych przez kogoś dla samego wymyślenia. Tu lepiej zdecydowanie
                      wziąć się za tych, co po zmroku jeżdżą jak wariaci bez oświetlenia i jeszcze w
                      ciemnych ciuchach, niż wymyślać nieżyciowe przepisy. Bo szlag by mnie chyba na
                      miejscu trafił, jakbym przy kolizji z kimś takim został uznany za współwinnego
                      bo nie miałem dzwonka.
                      • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: 79.110.196.* 21.07.09, 22:11
                        Tym samym stawiasz sie ponad prawem, jak, nie przymierzajac i
                        zachowujac proporcje, pewien ojciec. Posiadanie dzwonka nie jest
                        durnym przepisem, podobnie jak oświetlenia. Mam nieodparte wrażenie,
                        ze plasujesz sie emocjonalnie na poziomie nastolatka (z podstawówki
                        w dodatku).
                        • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 22.07.09, 01:00
                          Posiadanie dzwonka nie jest durnym przepisem, natomiast nakaz jego używania jak
                          najbardziej.
                          Pokaż mi, gdzie napisałem że posiadanie oświetlenia jest durnym przepisem.
                          Jestem jaki jestem, trudno mnie podporządkować. Coś mi się wydaje bez sensu -
                          nie będę tego robił i tyle. A to, jakie masz wrażenie na mój temat, naprawdę
                          mało mnie obchodzi, bo wcale nie mam zamiaru się nikomu przypodobać, tylko
                          wyrażam swoje zdanie, także wycieczki osobiste zachowaj dla siebie, nie każdy ma
                          ochotę czytać tutaj takie rzeczy.
                          • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: 79.110.196.* 22.07.09, 10:49
                            Jesteś podobno dorosłym człowiekiem, a piszesz (i postępujesz) jak
                            dzieciak. Szkodzisz nie tylko sobie ale i innym rowerzystom, dając
                            podstawę do uogólnień jacy jesteśmy - roszczeniowi i nie
                            przestrzegający przepisów.
                            • tomek854 Re: Przyczyny porażki - opinie 22.07.09, 13:10
                              Mam takie samo wrażenie...
                            • Gość: Paulo Re: Przyczyny porażki - opinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 16:06
                              Młodość musi się wyszumieć :) kiedyś stawiało się włosy na cukier i
                              przypinało plakietkę "no future", dziś w odruchu buntu nie zakłada
                              się dzwonka na kierownicę. To chyba i tak łagodna forma. Ale jeśli
                              potrafi ostrzec kogoś jakimś kliknięciem czy innym dźwiękiem, to w
                              sumie o to chodzi. Litery przepisu faktycznie nie spełnia, ale ducha
                              już tak (sygnał ostrzegawczy). A dzwonek nie z każdą kierownicą
                              ładnie się komponuje...

                              A co do dawania podstaw, to - Roman, zawsze przecież znajdzie się
                              jakiś przecinek, wykrzyknik czy dwukropek, który wpadnie z
                              rewelacją, że widział pędzącego z prędkością światła rowerzystę czy
                              innego, przyczajonego w krzakach, gotowego do skoku na maskę
                              jadącego auta. I to da wystarczająco podstawę do przeniesienia
                              uogólnienia na całą resztę, tych niezaczajonych, z lampkami,
                              dzwonkami i pompką.
                              • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 22.07.09, 21:22
                                Widać sobie o mnie zdanie niektórzy wyrobili, ale chyba nie zrozumieli
                                przesłania. Jestem osobą, która próbuje zmieniać niezmienialne, wcale nie
                                nakłaniam nikogo do łamania przepisów, wyrażam tylko swoje zdanie na niektóre
                                tematy, wydaje mi się, że po to jest forum.
                                Codziennie jeżdżę rowerem (jak i samochodem) wg przepisów. Niemożliwym jest mnie
                                zobaczyć jadąc bez trzymanki, na czerwonym, zjeżdżając nagle z chodnika na
                                ulicę, szybko tam gdzie widoczność jest ograniczona, jak już jestem na jezdni,
                                to trzymam się tak blisko prawej krawędzi jak to możliwe, bez żadnych piruetów i
                                innych. Nie wymuszam na nikim pierwszeństwa, nie robię slalomów między
                                samochodami na światłach, uważam na pieszych i innych uczestników ruchu -
                                chociażby po to, aby nikogo nie porysować - bo jak ja bym się czuł, jakby mi
                                ktoś porysował lakier.
                                Wracając do tego nieszczęsnego dzwonka - jak jadę chodnikiem, idą ludzie, nie
                                robię między nimi slalomu jak nie jestem pewien odległości - również biorę pod
                                uwagę to, że ktoś może nagle zmienić kierunek ruchu, więc nie mijam "na
                                centymetry" - jadę za nim spokojnie, ustąpi albo nie, jego wola. Zawsze znajdzie
                                się miejsce, gdzie można pieszego wyprzedzić. Na ścieżkach rowerowych -
                                wspomniana klamka hamulca, lub przy jakiś "przyciemnionych" pieszych czasem też
                                stosuję ostre hamowanie - daje to raczej do myślenia i zmusza do zejścia ze ścieżki.
                                Dziś też spotkała mnie taka sytuacja - jechałem ulicą, szerokość tej ulicy to
                                dwa pasy ruchu. Autobus wyjeżdżający z zatoki wymusił na mnie pierwszeństwo
                                (wyjechał mi dosłownie przed koło), na następnym przystanku go wyprzedziłem, bo
                                wlókł się 35 km/h, potem nagle przyspieszył, natarczywie trąbiąc próbował mnie
                                zepchnąć z drogi. I co, może dzwonek by mi pomógł?

                                A widzę, że niektórzy i tak pewnie wyciągną stąd to, co im pasuje przeczytać,
                                prawda Romku? Czy to naprawdę tak źle, że chcę zmienić sprawę dyskryminacji
                                rowerzystów na ulicach własnymi sposobami, po prostu walcząc o to, co mi się
                                należy jak psu buda (np. pierwszeństwo przejazdu - rozumiem jakby ktoś mi lekko
                                drogę zajechał bo jechałem 20 na godzinę. Ale nie jak jadę 40). A zamiast
                                dzwonka, to coraz częściej mam ochotę na kierownicę zamontować sobie kamerkę i
                                co niektórych oddawać po prostu w ręce policji (ten dzisiaj na pewno by się
                                nadawał), gdzieś wyczytałem, że ktoś kiedyś tak zrobił.
                                • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 22.07.09, 21:25
                                  > Dziś też spotkała mnie taka sytuacja - jechałem ulicą, szerokość tej ulicy to
                                  > dwa pasy ruchu.

                                  Sprostowanie - jezdnia jednokierunkowa o dwóch pasach ruchu
                                • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: 79.110.196.* 22.07.09, 22:31
                                  > A widzę, że niektórzy i tak pewnie wyciągną stąd to, co im pasuje
                                  przeczytać,
                                  Nie, napisałem na podstawie całokształtu twoich gawęd. W tym poscie
                                  mocno sie mitygujesz, ale w innych leciałeś zupełnie inaczej.
                                  > prawda Romku?
                                  Wolałbym Romanie ;-)
                                  • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 23.07.09, 02:03
                                    Może źle zrozumiałeś "inne" posty. Nigdzie nie napisałem, że łamię przepisy
                                    • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: 79.110.196.* 23.07.09, 09:06
                                      > Może źle zrozumiałeś "inne" posty.
                                      Sadzę, że czytania ze zrozumieniem ja mógłbym ciebie uczyc, a nie na
                                      odwrót.
                                      > Nigdzie nie napisałem, że łamię przepisy
                                      Napisałeś, że nie posiadasz dzwonka. Pisałeś też, że jeździsz
                                      jezdnią mimo, że obok jest ddr. To przykłady, pewnie coś jeszcze by
                                      sie znalazło. Oczywiście, nie napisałeś - łamie przepisy, jedynie
                                      tyle, że sa one durne.
                                      Sadzę, że starczy i nie widzę sensu ciągniecia tego wątku.
                                    • Gość: prostownik napisałeś że łamiesz IP: *.gigaset.com 23.07.09, 09:59
                                      Oczywiście że przyznałeś się dopiero co do łamania przepisów.
                                      Przepis wyraźnie każe Ci umożliwić wyjazd z zatoki autobusowi. Nie
                                      zrobiłeś tego. (A przynajmniej nie miałeś zamiaru.)
                                      • Gość: Paulo Re: napisałeś że łamiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.09, 10:32
                                        Na forum rowerowym nie ma sezonu ogórkowego, zawsze trafi się jakiś
                                        nowy (?) kaznodzieja. Ten nawet potrafi rozpoznawać zamiary :)
                                        • Gość: prostownik Re: napisałeś że łamiesz IP: *.gigaset.com 23.07.09, 10:56
                                          A czy tu jest jakiś problem z rozpoznaniem zamiaru? Delikwent
                                          pisze "autobus wyjechał mi dosłownie przed koło" i "autobus
                                          wyjeżdżający z zatoki wymusił". To jaką on sytuację opisuje, jeżeli
                                          nie tę, że zamierzał przejechać obok autobusu? Jakby zamierzał się
                                          zatrzymać i wypuścić ten autobus, to by przecież nie było problemu
                                          że autobus wjechał na jezdnię, nieprawdaż?
                                          No właśnie. A ponieważ PoRD wyraźnie mówi, że autobusowi
                                          włączającemu się do ruchu z przystanku trzeba umożliwić to
                                          włączenie, to kierowca autobusu miał pełne prawo zakładać że
                                          rowezysta za nim ustąpi mu. Więc wyjechał z zatoki. Widzisz tu
                                          jakieś niejasności? No to słucham.

                                          Dlaczego zawsze jak się tutaj wskaże jawne pogwałcenie przepisów, to
                                          wyskakuje jakiś misio i zamiast napisać coś merytorycznego, zaczyna
                                          od rzucania "kaznodziejami"?
                                          • Gość: Paulo Re: napisałeś że łamiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.09, 12:15
                                            prostowniku, bo to jest nudne jak flaki z olejem. Wchodzę sobie od
                                            paru lat na forum rowerowe poczytać sobie o trasach, sprawach
                                            sprzętowych itp, podyskutować o tym czy owym, czasem gorąco. Tyle,
                                            że setna dyskusja o wymuszeniach pierwszeństwa jest już śmiertelnie
                                            nudna, myślę, że dla innych forumowiczów również.

                                            A tak się składa, że prawie zawsze inicjatorem takiej dyskusji jest
                                            gość-kometa, niewidziany wcześniej, ani zwykle nieoglądany już
                                            później. Jak tu nie znajdziesz chętnego do dyskusji (ale nie zrażaj
                                            się, zwykle któś się trafiał) w tym jakże ekscytującym temacie, to
                                            pewnie wpadniesz w jakieś inne miejsce, może na forum dla młodych
                                            mam rozpętasz dyskusję o sensowności używania laktatorów?

                                            Życzę powodzenia i owocnych rajdów po forach!

                                            I pamiętaj, że posługa kaznodziejska, to rzecz chwalebna, ale
                                            obarczona pokusą pychy - bo łatwiej znaleźć źdźbło w oku bliźniego,
                                            niż belkę we własnym...
                                            • sledzik4 Re: napisałeś że łamiesz 23.07.09, 14:30
                                              Gość portalu: Paulo napisał(a):
                                              > A tak się składa, że prawie zawsze inicjatorem
                                              takiej dyskusji Jest gość-kometa, niewidziany wcześniej,
                                              ani zwykle nieoglądany już później. <

                                              Paulo - co Ci powiem to Ci powiem, ale Ci powiem. CIEPŁO..... :)
                                              • termifnfal Re: napisałeś że łamiesz 24.07.09, 00:49
                                                Co do autobusu, napiszę tak - jak jadę samochodem, to jeszcze nie zdarzyło mi
                                                się, aby kierowca autobusu, po wrzuceniu lewego kierunkowskazu, gdy ja jestem
                                                już 2 metry przed nim od razu mi wyjeżdżał przed maskę.
                                                Ostatni samochód wyprzedzający mnie był w tym momencie na wysokości kierowcy
                                                tegoż autobusu, ja jechałem 40 na godzinę, wyjeżdżając w tym momencie, zmusił
                                                mnie do zjechania na prawo (zanim wyjechał, poczekał jeszcze chwilę, potem
                                                dopiero z impetem wyjechał). Dlatego napisałem,
                                                że na mnie wymusił.

                                                > oczywiście że przyznałeś się dopiero co do łamania przepisów.
                                                > Przepis wyraźnie każe Ci umożliwić wyjazd z zatoki autobusowi. Nie
                                                > zrobiłeś tego. (A przynajmniej nie miałeś zamiaru.)

                                                Kierowca autobusu, wyjeżdżający z zatoczki, włącza się do ruchu... a od kiedy
                                                włączający się do ruchu ma pierwszeństwo? Jako że jesteśmy nauczeni grzeczności,
                                                POWINNIŚMY pozwolić mu wyjechać - ale jako włączającemu się do ruchu. Ciekawe,
                                                jakbyś napisał, jeżeli kierowca autobusu MPK wyjechał Tobie z zatoki przed
                                                maskę...nagle, zmuszając do gwałtownego hamowania, którego jak wiadomo, powinno
                                                się unikać...
                                                • Gość: prostownik Re: napisałeś że łamiesz IP: *.gigaset.com 24.07.09, 11:11
                                                  Art. 18. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego
                                                  przystanku autobusowego (trolejbusowego) na obszarze zabudowanym,
                                                  jest obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać
                                                  się, aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się
                                                  do ruchu
                                                  , jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje
                                                  kierunkowskazem zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania z zatoki na
                                                  jezdnię.

                                                  Chcesz jeszcze coś powiedzieć?
                                                  Może coś o tym jak to co prawda nie znasz PoRD, ale je rozumiesz, bo
                                                  to ważniejsze żeby jeździć bezpiecznie?
                                                  • Gość: artek Re: napisałeś że łamiesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.09, 15:08
                                                    > Chcesz jeszcze coś powiedzieć?
                                                    > Może coś o tym jak to co prawda nie znasz PoRD, ale je rozumiesz, bo
                                                    > to ważniejsze żeby jeździć bezpiecznie?

                                                    ja dodałbym to:

                                                    2. Kierujący autobusem (trolejbusem), o którym mowa w ust. 1, może wjechać na
                                                    sąsiedni pas ruchu lub na jezdnię dopiero po upewnieniu się, że nie spowoduje to
                                                    zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego.

                                                    i koniec kwestii.
                                                  • Gość: prostownik Re: napisałeś że łamiesz IP: *.gigaset.com 24.07.09, 15:43
                                                    Tak, to druga część przepisu. Ale ona nie odnosi się bezpośrednio do
                                                    twierdzenia kolegi terminafala jakoby autobus nie miał pierwszeństwa
                                                    ruszając z przystanku. No więc jak widać ma. Zresztą jak wynika z
                                                    opisu sytuacji kierowca autobusu starał się zastosować do tej
                                                    drugiej części, skoro czekał przez chwilę zanim ruszył. Czyli
                                                    terminafal miał mnóstwo czasu zastosować się do przepisu (którego co
                                                    prawda nie zna, ale ignorantia iuris...) i zapewne na to liczył
                                                    kierowca autobusu. (Który być może nie docenił też wyjątkowo
                                                    wysokiej jak na rowerzystę prędkości terminafala).
                                                  • Gość: artek Re: napisałeś że łamiesz IP: *.wroclaw.vectranet.pl 24.07.09, 18:28
                                                    > Tak, to druga część przepisu. Ale ona nie odnosi się bezpośrednio
                                                    > do twierdzenia kolegi terminafala jakoby autobus nie miał
                                                    > pierwszeństwa ruszając z przystanku.

                                                    wręcz przeciwnie, bardzo się odnosi

                                                    > No więc jak widać ma.

                                                    autobus NIE MA PIERWSZEŃSTWA! tak jak pierwszeństwa nie ma rower wjeżdżający na
                                                    przejazd dla rowerzystów - pierwszeństwo ma dopiero jak już wjedzie na jezdnię,
                                                    ale nie może wjechać póki nie będzie miał wolnej drogi - co w praktyce sprowadza
                                                    się do braku pierwszeństwa. dokładnie tak samo jest z autobusem kz. kierowca
                                                    autobusu nie ma prawa wymusić pierwszeństwa na innych kierujących w taki sposób,
                                                    który powoduje konieczność wykonywania nagłych a niebezpiecznych manewrów.

                                                    > (Który być może nie docenił też wyjątkowo
                                                    > wysokiej jak na rowerzystę prędkości terminafala).

                                                    stawiam na ten wariant. kierowcom nade często się wydaje, że mają do czynienie z
                                                    wolnym rowerem, i że w związku z tym mają mnóstwo czasu na wyjechanie z drogi
                                                    podrzędnej czy włączenie się do ruchu.
                                                    często to przerabiam na granicznej ...
                                                  • termifnfal Re: napisałeś że łamiesz 25.07.09, 06:48
                                                    > stawiam na ten wariant. kierowcom nade często się wydaje, że mają do czynienie
                                                    > z
                                                    > wolnym rowerem, i że w związku z tym mają mnóstwo czasu na wyjechanie z drogi
                                                    > podrzędnej czy włączenie się do ruchu.
                                                    > często to przerabiam na granicznej ...

                                                    Tu się nie zgodzę. Prawo jazdy jest (obecnie) wydawane na podstawie opanowania
                                                    pewnych umiejętności, głównie obliczanie prędkości pojazdu na podstawie
                                                    lusterek. Nie sądzę, że ów kierowca tego nie potrafił. Zrobił to umyślnie, jako
                                                    że później była sytuacja jaką opisałem, że próbował zepchnąć mnie z drogi.
                                                    Szkoda, że kolega prostownik tego już chyba nie przeczytał.

                                                    > Art. 18. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego
                                                    > przystanku autobusowego (trolejbusowego) na obszarze zabudowanym,
                                                    > jest obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać
                                                    > się, aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się
                                                    > do ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje
                                                    > kierunkowskazem zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania z zatoki na
                                                    > jezdnię.

                                                    > Chcesz jeszcze coś powiedzieć?
                                                    > Może coś o tym jak to co prawda nie znasz PoRD, ale je rozumiesz, bo
                                                    > to ważniejsze żeby jeździć bezpiecznie?

                                                    "aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się do ruchu,
                                                    jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem zamiar zmiany pasa
                                                    ruchu lub wjechania z zatoki na jezdnię."
                                                    Mowa o włączeniu się do ruchu, sam mnie popierasz.
                                                    Sygnalizował, owszem - ale kiedy? Gdy byłem tuż za nim. Nie miał prawa wyjechać,
                                                    gdyż jechałem po swoim pasie ruchu, znaczy zgodnie z przepisami. Dwa spojrzenia
                                                    w lusterko wystarczą, aby móc mniej więcej ocenić prędkość nadjeżdżającego z
                                                    tyłu pojazdu (jeśli mi tyle wystarczy, to bardziej doświadczonemu kierowcy
                                                    autobusu tym bardziej powinno). Nie ma więc mowy o tym, aby zrobił to
                                                    nieświadomie i nieumyślnie - gdzie później zrobił to co zrobił, czyli chciał
                                                    mnie zepchnąć z drogi.

                                                    > Zresztą jak wynika z
                                                    > opisu sytuacji kierowca autobusu starał się zastosować do tej
                                                    > drugiej części, skoro czekał przez chwilę zanim ruszył. Czyli
                                                    > terminafal miał mnóstwo czasu zastosować się do przepisu (którego >co
                                                    > prawda nie zna, ale ignorantia iuris...)
                                                    Nie wiem jak ty, ale ja na koniec podstawówki miałem coś takiego, jak czytanie
                                                    ze zrozumieniem... ale rozumiem, coś takiego wprowadzili niedawno w szkołach
                                                    podstawowych i obecnie gimnazjach.
                                                    Kierowca poczekał chwilę, bo musiał, aż minie go pojazd, który jako ostatni mnie
                                                    wyprzedzał. Napisałem również, że kierowca autobusu ruszył nagle, z impetem,
                                                    zmuszając mnie do zjechania na lewą stronę jezdni.

                                                    Chyba nic więcej tu już dodawać nie trzeba, bo część zrozumiała co napisałem,
                                                    lecz pewien odłam jednak nie zrozumiał. Mam tylko nadzieję, że ten odłam i jemu
                                                    podobni, nie mają prawa jazdy i nigdy go nie dostaną.
                                                  • Gość: prostownik Re: napisałeś że łamiesz IP: *.gigaset.com 27.07.09, 10:27
                                                    > lusterek. Nie sądzę, że ów kierowca tego nie potrafił. Zrobił to
                                                    umyślnie, jako
                                                    > że później była sytuacja jaką opisałem, że próbował zepchnąć mnie
                                                    z drogi.
                                                    > Szkoda, że kolega prostownik tego już chyba nie przeczytał.

                                                    Tak, tak. I przy tym wszystkim śmiał się szatańsko, z pyska ział mu
                                                    ogień a z uszu leciał dym. Facet, jakby to był taki psychopata to
                                                    nie próbowałby, tylko zdjąłby Cię z tej drogi i tyle. Masz chyba
                                                    głęboką potrzebę bycia ofiarą.

                                                    > "aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się
                                                    do ruchu,
                                                    > jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem zamiar
                                                    zmiany pasa
                                                    > ruchu lub wjechania z zatoki na jezdnię."
                                                    > Mowa o włączeniu się do ruchu, sam mnie popierasz.

                                                    To czy on się włączał do ruchu czy nie, to nie ulega kwestii więc
                                                    nie ma tu co popierać. Kwestią jest to, że nie wiedziałeś że masz
                                                    taki autobus przepuscić - mimo że on się włącza. I dalej próbujesz
                                                    iść w zaparte.

                                                    > Sygnalizował, owszem - ale kiedy? Gdy byłem tuż za nim. Nie miał
                                                    prawa wyjechać

                                                    Tak, tak. Stał, przepuszczał samochody, a dopiero jak ruszył to
                                                    włączył kierunkowskaz. Aha, już ja to widzę.

                                                    > wyprzedzał. Napisałem również, że kierowca autobusu ruszył nagle,
                                                    z impetem,
                                                    > zmuszając mnie do zjechania na lewą stronę jezdni.

                                                    Napisałeś też, że wyprzedziłeś go dopiero na następnym przystanku.
                                                    Czyli w oczywisty sposób wcale nie wyjechał Ci tak blisko, skoro
                                                    mimo deklarowanej przez Ciebie prędkości 40 km/h nie wyprzedziłeś
                                                    pojazdu dopiero się rozpędzającego, co przy tej prędkości zajęłoby
                                                    ledwie kilka sekund.
                                                  • Gość: prostownik Re: napisałeś że łamiesz IP: *.gigaset.com 27.07.09, 10:13
                                                    > autobus NIE MA PIERWSZEŃSTWA! tak jak pierwszeństwa nie ma rower
                                                    wjeżdżający na
                                                    > przejazd dla rowerzystów - pierwszeństwo ma dopiero jak już
                                                    wjedzie na jezdnię

                                                    Nie, i to jest wyraźnie napisane. Masz ustąpić autobusowi już kiedy
                                                    sygnalizuje zamiar wyjazdu z przystanku. Terminafal tego nie zrobił.
                                                    Co tu dodawać? Ad hoc dorobioną wzmiankę że nie było kierunkowskazu?
                                                    Panowie wybaczą, ale jeżeli dopiero teraz "przypomni" mu się tak
                                                    kluczowy szczegół, to już będzie za późno żebym w niego uwierzył.

                                                    > autobusu nie ma prawa wymusić pierwszeństwa na innych kierujących
                                                    w taki sposób
                                                    > ,
                                                    > który powoduje konieczność wykonywania nagłych a niebezpiecznych
                                                    manewrów.

                                                    To prawda. I, sądząc z tego co pisze terminafal, kierowca nie
                                                    zamierzał nic wymuszać, tylko ruszył energicznie żeby nie tarasować
                                                    drogi rowerowi. Tylko że rower poruszał się nieostrożnie nadzwyczaj
                                                    (jak dla roweru) szybko. Nawiasem mówiąc, ciekawe jak terminafal
                                                    miał zamiar reagować przy tej prędkości gdyby zza autobusu ktoś
                                                    nagle wyszedł.

                                                    > > (Który być może nie docenił też wyjątkowo
                                                    > > wysokiej jak na rowerzystę prędkości terminafala).
                                                    >
                                                    > stawiam na ten wariant. kierowcom nade często się wydaje, że mają
                                                    do czynienie
                                                    > z
                                                    > wolnym rowerem, i że w związku z tym mają mnóstwo czasu na
                                                    wyjechanie z drogi
                                                    > podrzędnej czy włączenie się do ruchu.

                                                    Cóż. Tak to jest być pojazdem zachowującym się nietypowo.
                                                    Zaskakujesz innych kierujących swoją prędkością. Wypada się do tego
                                                    po prostu przyzwyczaić, bo raczej nie nauczysz wszystkich
                                                    rowerzystów jazdy 40 km/h.
                                                  • Gość: artek Re: napisałeś że łamiesz IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.07.09, 07:55
                                                    > Nie, i to jest wyraźnie napisane. Masz ustąpić autobusowi już kiedy
                                                    > sygnalizuje zamiar wyjazdu z przystanku. Terminafal tego nie
                                                    > zrobił. Co tu dodawać?

                                                    można dodać to, że żółte światło na sygnalizatorze oznacza zakaz wjazdu za
                                                    sygnalizator, niemniej jednak w przypadku gdy zatrzymanie wiązałoby się z
                                                    koniecznością wykonania nagłego i niebezpiecznego manewru, przejazd na żółtym
                                                    świetle jest dozwolony.
                                                    dokładnie taka sama sytuacja jest i w tym przypadku a kierowca autobusu
                                                    włączając się do ruchu musi na to zwrócić szczególną uwagę.
                                                    dość podobnie wygląda sprawa relacji między samochodem wyprzedzającym a
                                                    wyprzedzanym.

                                                    > Cóż. Tak to jest być pojazdem zachowującym się nietypowo.
                                                    > Zaskakujesz innych kierujących swoją prędkością. Wypada się
                                                    > do tego po prostu przyzwyczaić, bo raczej nie nauczysz
                                                    > wszystkich rowerzystów jazdy 40 km/h.

                                                    większość rowerzystów jeździ po chodnikach, z pogrzebową prędkością poniżej 15
                                                    km/h.
                                                    ja jestem do tego przyzwyczajony, na każdym skrzyżowaniu z podrzędną łapki na
                                                    hamulcach, a na autobusy w większości przypadków czekam aż wyjadą/przejadą bo
                                                    nie chce mi się z nimi na okrągło ścigać. no, chyba, że jadą wyjątkowo wolno.
                                                    tylko wqu...a mnie niemożebnie, że to ja muszę przez cały czas uważać, i za
                                                    siebie, i za każdego innego na drodze! to lekka przesada, wszak mam prawo
                                                    (zgodnie z pord) oczekiwać od innych zachowania zgodnego z prawem!

                                                    a co do zachowania kierowców autobusów i ich niechętnej reakcji na rowery, cóż,
                                                    nie jest to reguła, ale takie fiuty się niestety zdarzają i t dość często.
                                                    kiedyś krótki 406 wepchnął mnie na granicznej na pobocze wyprzedzając na
                                                    trzeciego - za szybko uciekał ze środka jezdni. od tej pory trzymam się od 406 z
                                                    daleka.

                                                    gdzieś tak miesiąc temu, niezwykle miły kierowca autobusu dla linii 923
                                                    startujący z brzeziny, zrobił dokładnie to samo, i to dwa razy pod rząd, na
                                                    zupełnie pustej drodze (dwa razy, bo ominąłem autobus stojący na przystanku). a
                                                    jechałem całkowicie prawidłowo, kołem niecały metr od krawędzi jezdni. mogę
                                                    zrozumieć, że pierwszy raz był przypadkowy, ale dwa razy to samo w odstępie
                                                    kilku minut - w takie "przypadki" nie wierzę! niestety, nie dogoniłem gnoja bo
                                                    dał po garach i aż do marszowic nie zatrzymał się już na żadnym przystanku.
                                                    o wyjątkowo niegrzecznym wypraszaniu z autobusu rowerzystów chcących podjechać
                                                    parę przystanku też napisano już wiele nieprzychylnych uwag.
                                                  • Gość: prostownik Re: napisałeś że łamiesz IP: *.gigaset.com 28.07.09, 10:11
                                                    > > Nie, i to jest wyraźnie napisane. Masz ustąpić autobusowi już
                                                    kiedy
                                                    > > sygnalizuje zamiar wyjazdu z przystanku. Terminafal tego nie
                                                    > > zrobił. Co tu dodawać?
                                                    >
                                                    > można dodać to, że żółte światło na sygnalizatorze oznacza zakaz
                                                    wjazdu za
                                                    > sygnalizator, niemniej jednak w przypadku gdy zatrzymanie
                                                    wiązałoby się z
                                                    > koniecznością wykonania nagłego i niebezpiecznego manewru,
                                                    przejazd na żółtym
                                                    > świetle jest dozwolony.

                                                    Zgoda, kierowca autobusu powinien był przepuścić także łamiącego
                                                    przepisy terminafala. Prawda, nie zrobił tego, aczkolwiek z opisu
                                                    sytuacji wynika że najprawdopodobniej spodziewał się roweru jadącego
                                                    jakieś 10 km/h wolniej - wtedy najprawdopodobniej by się obaj
                                                    zmieścili. W każdym razie błąd kierowcy autobusu w najmniejszym
                                                    stopniu nie oznacza, że terminafal jechał prawidłowo.

                                                    > większość rowerzystów jeździ po chodnikach, z pogrzebową
                                                    prędkością poniżej 15
                                                    > km/h.
                                                    > ja jestem do tego przyzwyczajony, na każdym skrzyżowaniu z
                                                    podrzędną łapki na
                                                    > hamulcach, a na autobusy w większości przypadków czekam aż
                                                    wyjadą/przejadą bo
                                                    > nie chce mi się z nimi na okrągło ścigać. no, chyba, że jadą
                                                    wyjątkowo wolno.
                                                    > tylko wqu...a mnie niemożebnie, że to ja muszę przez cały czas
                                                    uważać, i za
                                                    > siebie, i za każdego innego na drodze! to lekka przesada, wszak
                                                    mam prawo
                                                    > (zgodnie z pord) oczekiwać od innych zachowania zgodnego z prawem!

                                                    Oczywiście że masz prawo. Tylko co Ci z tego prawa, skoro 99% ruchu
                                                    rowerowego to 15-20 km/h, a Ty odstajesz? Wszyscy inni użytkownicy
                                                    dróg są przyzwyczejeni do tego tła i trudno mieć im to za złe.
                                                    Człowiek nie ma dopplera w oczach, żeby na bieżąco mierzyć prędkość
                                                    tego co go otacza, więc opiera się (każdy, nawet Ty) na typowych
                                                    wartościach. A rower jadący 40 km/h jest nietypowy. To coś jak
                                                    samochód jadący 250 km/h na niemieckiej autostradzie. Co prawda
                                                    wolno mu to robić, ale powinien być wyjątkowo ostrożny, bo odstaje
                                                    od tła innych pojazdów i jako taki może zostać źle oceniony w
                                                    czyichś kalkulacjach.
                                                  • Gość: wroclawjacek Re: napisałeś że łamiesz IP: *.e-wro.net.pl 29.07.09, 00:09
                                                    > Nie, i to jest wyraźnie napisane. Masz ustąpić autobusowi już kiedy
                                                    > sygnalizuje zamiar wyjazdu z przystanku. Terminafal tego nie zrobił.

                                                    Podstawowy błąd jaki robisz to to że nie uwzględniasz okoliczności i dynamiki
                                                    ruchu pojazdów , które sa opisane w innych przepisach.
                                                    Sam fakt sygnalizowania migaczem chęci zmiany pasa czy wyjazdu z zatoki nie
                                                    zobowiązuje kierowców do bezwzglednego ustapienia pierwszeństwa.
                                                    Powinni to zrobic jesli odpowiedno wcześniej widzieli migacz oraz jeśli sytuacja
                                                    na drodze pozwala im się gwałtownie zatrzymać.
                                                    Jęsli oglądasz progamy z drogówką to zawsze kierowca autobusu jest karany
                                                    mandatem. Kierowca autobusu musi być pewny że auta ustepują mu pierwszeństwa i
                                                    ze w ogóle widza jego migacz .
                                                    Kierwoca w ruchu może w sekundę lub dwie po włączeniu migacza zmieniac pas bo
                                                    auta jadące za nim nawet tym pasem na ktory che wjechac mją ta sama lub podobną
                                                    prędkość . Daje to dodatkowe sekundy zanim dojdzie do zderzenia co pozwala autu
                                                    z przodu przyśpieszyć lub autu z tyłu zwolnic . Przy ruszaniu autobusu z zatoki
                                                    te czasy na reakcję są kilkakrotnie krótsze co jest przyczyną wielu wypadków.

                                                    Pdonie jest z widocznośćią .Gdy jeden pojazd stoi a ine go wyprzedzją to czas
                                                    obserwacji migacza jest dużo krótszy a tak naprawdę widocznośc migacza jest
                                                    dobra gdy trwa już maewr wyprzedzania lub pojazd z tyłu jest tucż przed autobsem.
                                                    Założmy ze migacz jest widoczny na 10-15 metrów przed nami.
                                                    Pomijam tu ze migacz gaśnie na pół sekundu co pozawala przejechać kilka metrów.
                                                    Ile wynosi droga hamowania przy 50km//h ?
                                                    Czy na jezdni za skrzyzowaniem wolno hamować gwałtownie gdy wszystkie auta
                                                    właśnie przyśpieszają ?
                                                    Wystarczy uwzglednić czasu i przebytą droge kierowcy ktory che przpuścic autobus
                                                    aby zrozumiec ze w wielu wypadkach nie jest mozliwe przepuszczenie autobusu.
                                                    Zatem zaden autobus nie możę wyjechać z zatoki zanim kierowca się nie upewni ze
                                                    auta zwolniły i chcą go przepuścić.
                                                    Skoro tego nie wie albo wie ze go nie przepuszczają niezależnie od powodu tu nie
                                                    może korzystać z pierwszeństwa przejazdu.
                                                    Kierowca który wpada na autobus też moze zostać ukarany ale decydują o tym np
                                                    ślady hamowania .Nie jest karany kierowca , ktory nie ustapił pierwszeństwa gdy
                                                    nie doszło do stłuczki.
                                                    Zatem i rowerzysta nie moze być winnym tym bardziej że gwałtownie hamując naraża
                                                    się jeszcze bardziej niz gwałtownie hamujące auto.
                                                    uraszczjąc powiem obrazowo: jesli rowerzysta wpadnie na tylne koło autobus to
                                                    jest winy. Jesli na pierwsze to nie. Identycznie jest z autami.Kierowca auta
                                                    prędzej dostanie mandat za przekroczenie prędkości (zdradzą go slady hamowania)
                                                    niż za niezauważenie migaczy.
                                                  • termifnfal Re: napisałeś że łamiesz 07.08.09, 14:26
                                                    > Nie, i to jest wyraźnie napisane. Masz ustąpić autobusowi już kiedy
                                                    > sygnalizuje zamiar wyjazdu z przystanku. Terminafal tego nie zrobił.
                                                    > Co tu dodawać? Ad hoc dorobioną wzmiankę że nie było kierunkowskazu?
                                                    > Panowie wybaczą, ale jeżeli dopiero teraz "przypomni" mu się tak
                                                    > kluczowy szczegół, to już będzie za późno żebym w niego uwierzył

                                                    Był kierunkowskaz. Jakbym jechał autem z identyczną prędkością, nie zdążyłbym
                                                    zareagować, mimo szczerych chęci nie zdążyłbym go przepuścić. Wspomniany
                                                    kierowca na 100% nie próbowałby mi wyjeżdżać wtedy przed maskę, a jeśli ma
                                                    problemy z oceną odległości w lusterkach to niech zmieni pracę.

                                                    > To czy on się włączał do ruchu czy nie, to nie ulega kwestii więc
                                                    > nie ma tu co popierać. Kwestią jest to, że nie wiedziałeś że masz
                                                    > taki autobus przepuscić - mimo że on się włącza. I dalej próbujesz
                                                    > iść w zaparte.
                                                    A dlaczego miałem go przepuszczać? Jakoś nigdy nie miałem problemów z
                                                    przepuszczaniem autobusów jak wyjeżdżały z zatoczki, sygnalizując odpowiednio
                                                    wcześnie i mając miejsce. Tak samo jak już nie zdążą to grzecznie czekają aż
                                                    przejadę i nie robią z tego problemów, tylko ten jeden mi się tak trafił.

                                                    > Tak, tak. Stał, przepuszczał samochody, a dopiero jak ruszył to
                                                    > włączył kierunkowskaz. Aha, już ja to widzę.
                                                    czytanie ze zrozumieniem - byłem już za nim - nie przed nim ani na jego
                                                    wysokości tylko za nim, ok 2 - 3 metry z tyłu.


                                                    > Tylko że rower poruszał się nieostrożnie nadzwyczaj
                                                    > (jak dla roweru) szybko. Nawiasem mówiąc, ciekawe jak terminafal
                                                    > miał zamiar reagować przy tej prędkości gdyby zza autobusu ktoś
                                                    > nagle wyszedł.

                                                    A czemu się poruszałem nieostrożnie? Że szybko? Dla mnie taka prędkość to nie
                                                    jest nic nadzwyczajnego a tym bardziej nieostrożnego. Nie jechałem ani
                                                    zygzakiem, ani środkiem, tylko prosto przy krawężniku na tyle, na ile pozwalała
                                                    na to droga.
                                                    Wyszedł zza autobusu - tylko szkoda że tam nie było przejścia dla pieszych. A
                                                    ciekawe jakby kierowcy jadący 60 na godzinę zareagowali jakby zza autobusu
                                                    wyskoczył pieszy. Nawet jakby wyskoczył, to autobusu na centymetry też nie
                                                    chciałem omijać tylko zawsze staram się mieć odpowiednią widoczność i w razie
                                                    czego zareagować, więc nie doszukuj się problemów tam gdzie ich nie ma.

                                                    > Napisałeś też, że wyprzedziłeś go dopiero na następnym przystanku.
                                                    > Czyli w oczywisty sposób wcale nie wyjechał Ci tak blisko, skoro
                                                    > mimo deklarowanej przez Ciebie prędkości 40 km/h nie wyprzedziłeś
                                                    > pojazdu dopiero się rozpędzającego, co przy tej prędkości zajęłoby
                                                    > ledwie kilka sekund.

                                                    Ciekawe jak miałem go wyprzedzić skoro zajechał mi drogę. Chyba dachem lub ew.
                                                    pod spodem. A wyprzedziłem go na następnym przystanku bo po zajechaniu mi drogi
                                                    wlókł się z prędkością 30 km/h.

                                                    > tylko wqu...a mnie niemożebnie, że to ja muszę przez cały czas uważać, i za
                                                    > siebie, i za każdego innego na drodze! to lekka przesada, wszak mam prawo
                                                    > (zgodnie z pord) oczekiwać od innych zachowania zgodnego z prawem!

                                                    Nic dodać, nic ująć. Jako najsłabsi uczestnicy ruchu drogowego (na kołach)
                                                    musimy na wszystko i wszystkich uważać.


                                                    > Zgoda, kierowca autobusu powinien był przepuścić także łamiącego
                                                    > przepisy terminafala. Prawda, nie zrobił tego, aczkolwiek z opisu
                                                    > sytuacji wynika że najprawdopodobniej spodziewał się roweru jadącego
                                                    > jakieś 10 km/h wolniej - wtedy najprawdopodobniej by się obaj
                                                    > zmieścili. W każdym razie błąd kierowcy autobusu w najmniejszym
                                                    > stopniu nie oznacza, że terminafal jechał prawidłowo.

                                                    Teraz to mnie rozbawiłeś. Jak jechałem nieprawidłowo? Łamiąc przepisy? Moja
                                                    nieprawidłowość chyba polegała na tym, że jechałem ulicą. Że nie wpuściłem
                                                    autobusu który i tak czekał bo musiał przepuścić auta? Wpuszczenie go wymagałoby
                                                    ode mnie gwałtownego hamowania (i tak musiałem go użyć). Jakbym jechał 30 na
                                                    godzinę to też bym musiał hamować. A to że piszesz że "on się spodziewał". On
                                                    nie ma się spodziewać, tylko ma być pewnym. Jeśli ma problemy z odmierzaniem
                                                    odległości i prędkości pojazdów w lusterkach, to niech zostanie krawcową a nie
                                                    kierowcą. Jak już napisałem wcześniej - gdybym jechał autem z identyczną
                                                    prędkością, nigdy by się tak nie zachował.

                                                    I nie pisz, że jechałem nieprawidłowo i łamałem przepisy, bo chyba sam nie wiesz
                                                    co klepiesz. Jak nie masz nic konkretnego do napisania, tylko szukasz dziur w
                                                    całym i czepiasz się pierdół to lepiej się nie udzielaj, bo momentami mi się
                                                    robi słabo jak widzę te bzdury.
                                                • termifnfal Re: napisałeś że łamiesz 25.07.09, 06:54
                                                  > Ostatni samochód wyprzedzający mnie był w tym momencie na wysokości kierowcy
                                                  > tegoż autobusu, ja jechałem 40 na godzinę, wyjeżdżając w tym momencie, zmusił
                                                  > mnie do zjechania na prawo (zanim wyjechał, poczekał jeszcze chwilę, potem
                                                  > dopiero z impetem wyjechał). Dlatego napisałem,
                                                  > że na mnie wymusił.

                                                  Dopiero zauważyłem, mam nadzieję, że nikogo to w błąd nie wprowadziło. Chodziło
                                                  mi oczywiście o zjazd na lewo, zgodnie z kierunkiem wyjeżdżającego autobusu.
                                          • flatron2008 Re: napisałeś że łamiesz 23.07.09, 12:41
                                            Wszystko zależy od pozycji autobusu i rowerzysty w chwili
                                            rozpoczynania manewru przez kierowcę autobusu.
                                            Chyba nie należy oceniać na podstawie niepełnych informacji.
                                            • Gość: prostownik Re: napisałeś że łamiesz IP: *.gigaset.com 23.07.09, 13:22
                                              Masz rację. Ale mamy informacje takie jakie mamy, a z nich nie
                                              wynika jednak żeby autobus "naparł bokiem" na rower.
                                              Najlogiczniejsze moim zdaniem jest wytłumaczenie że wyjechał przed
                                              niego, tylko blisko.
                                              • flatron2008 Re: napisałeś że łamiesz 23.07.09, 14:18
                                                Gość portalu: prostownik napisał(a):

                                                > Najlogiczniejsze moim zdaniem jest wytłumaczenie że wyjechał przed
                                                > niego, tylko blisko.

                                                Tak, a twoje zdanie powinno być prawem powszechnym.
                                                • Gość: prostownik Re: napisałeś że łamiesz IP: *.gigaset.com 24.07.09, 11:13
                                                  Ale argumentów za innym zdaniem nie masz, prawda? Jakież to typowe.
                                • sledzik4 Re: Przyczyny porażki - opinie 23.07.09, 14:21
                                  termifnfal napisał:
                                  > Niemożliwym jest mnie zobaczyć jadąc bez trzymanki, na czerwonym, zjeżdżając nagle z chodnika na ulicę, szybko tam gdzie widoczność jest ograniczona, jak już jestem na jezdni, to trzymam się tak blisko prawej krawędzi jak to możliwe, bez żadnych piruetów i
                                  innych. Nie wymuszam na nikim pierwszeństwa, nie robię slalomów między samochodami na światłach, uważam na pieszych i innych uczestników ruchu.... <

                                  Toś Waść niemal taki Ideał jako ja sam. ;))))))
          • Gość: divak2 Re: Przyczyny porażki - opinie IP: *.connecta.pl 04.09.09, 01:06
            Do rytuałów ścieżkowych dodałbym jeżdżenie parami obok siebie. Naciskam wtedy
            gruchę trąbki i towarzystwo daje się bez afery wyprzedzić. Kiedyś w takiej
            sytuacji zostałem obstukany, ale nie przysłuchiwałem się, bo jechałem do roboty.

            A co do ścieżek...zwykle jeżdżę po jezdni, chyba że akurat jest ścieżka
            (Klecińska, Strzegomska, Legnicka). Jakoś sobie daję radę. Uważam, że jazda po
            jezdni zgodnie z przepisami (mam prawo jazdy) rodzi mniej niebezpiecznych
            sytuacji, niż związane z jazdą po chodniku ciągłe przekraczanie pasa ruchu.
            Jakoś mi się przez 17 lat udaje.
            • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 05.09.09, 02:09
              > A co do ścieżek...zwykle jeżdżę po jezdni, chyba że akurat jest ścieżka
              > (Klecińska, Strzegomska, Legnicka). Jakoś sobie daję radę. Uważam, że jazda po
              > jezdni zgodnie z przepisami (mam prawo jazdy) rodzi mniej niebezpiecznych
              > sytuacji, niż związane z jazdą po chodniku ciągłe przekraczanie pasa ruchu.
              > Jakoś mi się przez 17 lat udaje.

              Zgadzam się. Jazda po ulicy jest bardziej bezpieczna (dla rowerzysty) niż po ddr
              (jak zna przepisy). Np taka al. wiśniowa i armii krajowej - jadąc ulicą ma się
              pierwszeństwo, od czasu do czasu sygnalizacja. Droga właściwie nie taka zła. Po
              prostu jedziesz.

              Ścieżka rowerowa na tej samej trasie:
              Jest. Znaczy prawie jest. Gdzie jest tam jest.
              Ładna, asfaltowa (pewnie kiedyś była). Dziura na dziurze.
              Ścieżki jednokierunkowe w dodatku. (Ostatnio zauważyłem pewien paradoks - jadąc
              od Gądowianki, w pewnym momencie jest koniec ścieżki rowerowej. Ścieżka strony
              "naprzeciwnej" (bo cholera wie jak to nazwać) biegnie cały czas. W tym miejscu
              wcześniej był zakaz wjazdu dla rowerów, a teraz jest znak "ścieżka rowerowa".
              Cały czas mam zamiar zrobić zdjęcie ale zapominam. W razie czego trafi na forum
              woo-casha.
              Synchronizacja świateł to kolejny punkt... albo jej brak... znaczy świateł brak.
              Jedno ze skrzyżowań jest na tyle fajne, że auta mają światła, natomiast gdy
              jadąc po chodniku (tu akurat nie ma ddr) i przejeżdżając przez pasy nie ma
              świateł. Samochody mają owszem, sygnalizator kolizyjny... Ale bez przesady.
              Piesi nie mają żadnego (w razie potrącenia rowerzysty to rowerzysta ma problem,
              bo nie ma ścieżki a kierowca miał zielone).
              Skrzyżowania są o takiej widoczności, że jeśli rowerzysta martwi się o swoje
              zdrowie choć w minimum, to musi zwolnić do ok 10 km/h żeby zobaczyć czy coś nie
              jedzie. A tu kierowcy się nie szczypią, nie interesuje ich przejście, tylko
              droga, na którą zamierzają wjechać.
              Opisuję stronę, po której jest carrefour. Niespecjalnie wiem, jak jest po
              drugiej stronie bo dawno tam nie jechałem.

              Tak jak piszesz - gdy ktoś zna przepisy (niekoniecznie ma prawko) i jedzie
              ulicą, stwarza mniejsze zagrożenie dla siebie i innych, niż jadąc po chodniku.
              Też mam prawko, lecz od niedawna, ale drogami i ulicami rowerem mi się udaje
              jeździć tylko 7 lat ;) Gdzie jest możliwość "normalnej" jazdy i niespecjalnie mi
              się spieszy to jeżdżę naszymi ddr lub chodnikami. Jednak jak mi zależy na czasie
              to wpadam na ulicę. Szybciej i bezpieczniej... chyba ze jakiś kretyn się trafi
              co zacznie trąbić i wystraszy. Taki to rower widział tylko w telewizji.
              • Gość: artek Re: Przyczyny porażki - opinie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 05.09.09, 13:05
                > Zgadzam się. Jazda po ulicy jest bardziej bezpieczna (dla
                > rowerzysty) niż po ddr (jak zna przepisy)

                aaa, może kiedyś tak było ... ale to se ne wrati!
                niestety, ilość pojebów w samochodach przekroczyła wartość krytyczną. nie ma
                dnia, żebym jadąc po jezdni nie musiał uciekać przed jakimś kretynem,
                najczęściej wymuszającym pierwszeństwo z podporządkowanej. nie dalej jak wczoraj
                wracając z przejażdżki przez żerniki, zostałem zaatakowany w ten sposób
                dwukrotnie na dwóch kolejnych skrzyżowaniach. a to już jest lekka przesada!
                gdzieś tak z tydzień temu na rumiankowej debilka na blachach DRW zrobiła
                dokładnie to samo wyjeżdżając tuż przede mną z lewej, po czym nagle zatrzymała
                się na środku ulicy i zaczęła wertować kajecik. brak czasu na hamowanie, ledwo
                ją minąłem.

                to już nie są rzadkie i pojedyncze przypadki. a przecież wszystko to ulice
                osiedlowe w strefie ograniczonego ruchu!
              • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: 79.110.196.* 05.09.09, 16:13
                > Jazda po ulicy jest bardziej bezpieczna
                Dlaczego z uporem maniaka utożsamiasz ulicę z jezdnią? Podobno masz
                prawo jazdy...
                • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 06.09.09, 01:14
                  Gość portalu: Roman napisał(a):

                  > > Jazda po ulicy jest bardziej bezpieczna
                  > Dlaczego z uporem maniaka utożsamiasz ulicę z jezdnią? Podobno masz
                  > prawo jazdy...

                  Jak zwykle czepiasz się pierdół... niestety nie jestem tak wykształcony
                  humanistycznie jak Ty. Umysły ścisłe nie są stworzone do zawracania sobie głowy
                  takimi pierdołami jak różnica między ulicą a jezdnią, gdzie i tak każdy wie o co
                  chodzi. Jak już napisałem gdzieś - "Roman, nie masz nic do dodania w temacie? To
                  się nie udzielaj".
                  • czechofil Re: Przyczyny porażki - opinie 06.09.09, 08:45

                    > Jak zwykle czepiasz się pierdół... niestety nie jestem tak
                    wykształcony
                    > humanistycznie jak Ty. Umysły ścisłe nie są stworzone do
                    zawracania sobie głowy
                    > takimi pierdołami jak różnica między ulicą a jezdnią, gdzie i tak
                    każdy wie o c
                    > o
                    >
                    chodzi.

                    Jeśli mężczyzna mówi "poszłem" zamiast "poszedłem", to też każdy go
                    zrozumie, ale od tego momentu czar pryska i przynajmniej wiemy, z
                    kim mamy do czynienia. I podobnie jest na forum (przynajmniej
                    rowerowym). Forma "ulica" jest dość potoczna i bardziej pasuje do
                    określenia nazwy miejscowej (np. ul. Mickiewicza) niż do określenia
                    jakiejś części (bądź całości) pasa drogowego. Poza tym używanie
                    poprawnej terminologii powoduje, że posty czyta się sprawniej, do
                    tego z dużym prawdopodobieństwem, że będą to wypowiedzi mocno
                    sensowne. Kłóciłbym się też co do różnic między humanistycznym, a
                    ścisłym wykształceniem. Do tej pory wydawało mi się, że to
                    właśnie "ścisłowcy" wypowiadają się z większą precyzją i
                    dokładnością, z racji swojego wykształcenia przyzwyczajeni bardziej
                    do konkretów, uściśleń i fachowych terminów...
                  • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: 79.110.196.* 06.09.09, 09:57
                    > Jak zwykle czepiasz się pierdół... niestety nie jestem tak
                    wykształcony
                    > humanistycznie jak Ty.
                    Moje wykształcenie humanistyczne sprowadza się do kanonu wiedzy i
                    umiejętnosci wyniesionych ze szkoły sredniej i ugruntowanych
                    następnie doswiadczeniem życiowym. Natomiast studia natomiast
                    ukończyłem na kierunku jak najbardziej ścisłym.
                    > Umysły ścisłe nie są stworzone do zawracania sobie głowy
                    > takimi pierdołami jak różnica między ulicą a jezdnią
                    To są za przeproszeniem typowe pierdoły. Umysł ścisły nie potrafiący
                    sie wyrażać ściśle - zagadka przyrodnicza ;-)
                    Twój przedmówca użył poprawnego pojęcia jezdnia, a Ty musiałeś
                    zmienić na ulica. To po prostu niechlujstwo.
                    > chodzi. Jak już napisałem gdzieś - "Roman, nie masz nic do dodania
                    w temacie? To się nie udzielaj".
                    Jak najbardziej mam - Twoje niechlujstwo zniekształca temat. Poza
                    tym nie jesteś właścicielem tego forum, ani jego cenzorem więc nie
                    będziesz nikomu dyktował co i kiedy ma pisać.
                    • termifnfal Re: Przyczyny porażki - opinie 08.09.09, 15:56
                      > Poza
                      > tym nie jesteś właścicielem tego forum, ani jego cenzorem więc nie
                      > będziesz nikomu dyktował co i kiedy ma pisać.

                      Dobrze powiedziane, szkoda że się nie stosujesz.

                      Wybaczcie, ale nigdy nie przejmowałem się różnicą ulica/jezdnia, stąd piszę jak
                      piszę. Nigdy nie było mi potrzebne takie "wyszczególnianie", niestety przy
                      forumowych krzykaczach trzeba uważać na każdy wyraz i swoje posty konsultować z
                      doświadczonym polonistą, najlepiej Miodkiem.
                      • Gość: Roman Re: Przyczyny porażki - opinie IP: 79.110.196.* 09.09.09, 14:52
                        > Wybaczcie, ale nigdy nie przejmowałem się różnicą ulica/jezdnia,
                        stąd piszę jak
                        > piszę. Nigdy nie było mi potrzebne takie "wyszczególnianie",
                        Na prawdę nie pojmujesz, ze to kwestia precyzji tematu. Jeśli
                        piszesz, że jechałeś ulicą, to mogłeś jechać jezdnią, chodnikiem,
                        ddr czy po trawniku.
                        > niestety przy
                        > forumowych krzykaczach trzeba uważać na każdy wyraz i swoje posty
                        konsultować z
                        > doświadczonym polonistą, najlepiej Miodkiem
                        To nie jest kwestia poprawnej polszczyzny, lecz niejednoznaczności
                        Twich sformułowań (a podobno jesteś ścisłowcem).
    • Gość: wroclawjacek Re: Przyczyny porażki - opinie IP: *.e-wro.net.pl 29.07.09, 18:30
      > Jestem ciekawa, waszym spostrzeżeń odnośnie tzw. porażki rowerowej, czy
      > planowania ścieżek rowerowych i tras rowerowch w mieście Wrocławiu.
      > Osobiście chciałabym tu podkreślić, że Wrocław swoją lokalizacją, mógłby
      > konkurować z takim miastem holenderskim jak Haga.
      trasy rowerowe zaplanowało Biuro Rozwoju Wrocławia w 2004 roku. Dokument nosi
      nazwe Koncepcja Rozwoju Tras Rowrowych. Koncepcja powstała w porozumieniu ze
      środowiskiem rowerzystów.
      Ale to tylko papier a miasto realizuje swe inwestycje zapominajac o planach.
      To prezydent i jego zastępcy zatwierdzją przebdowy do realizacji a rezygnację ze
      ścieżek tlumaczą pośpiechem czy brakiem fndszy. Dotyczy to ostatnich remontów
      ul.Bozego Ciała Grodzkiej i Grodzkiej.
      Tak naprawdę miasto nie buduje ścieżek. Ściezki to budują spóldzielnie na swoich
      nowych mikroosiedlach.
      Maisto remontuje ulice kawałek po kawałku i jak jest miejsce na chodnik że
      scieżką to pakuje się tam kawałek ścieżki.
      Dziwą się ludzie ze mamy tyle kawałków ścieżek no ale jak się remontuje 200
      metrów ulicy to ścieżka powstaje przy okazji.
      Ponieważ remontuje się głownie drogi główne to nie dziwne ze powstajace tam
      scieżki pokrywaja sie ze ściezkami zaprojektowanymi w koncepcji.
      Mamy 150 km ścieżek z czego poowa zostala wymalowana jednorazowo na szerokich
      chodnikach. teraz przybywa rocznie kilka km ścieżek.
      Wiele z nich tworzy się za grosze wyznaczając je wzdłuż torów kolejowych, alejek
      parkowych czy wałow rzecznych.
      Trudno byłoby wskazać jedna scieżke którą miasto zbudowałao bo była otrzebna dla
      rowerzystów.
      teraz istnieje paln wybudowania 11 km ścieżek tam gdzie są potrzebne bez
      czekania na remonty ulic ale niestety do przetargu ikt nie przystąpił.
      Cóż budowa ścieżki to grosze a budowa drogi z chodnikiem w połowie pokolorowanym
      na czerwono to jest niezła kasa.
      Mozna by wyznaczyć farbą 200-300 km ścieżek na reszcie szrokich chodników ale
      organizacje rwerowe wolą poczekac na ścieżki zbudowane zgodnie ze standatami.
      Tu moze być problem bo w tempie gora 8km na rok zbudowanie dodatkowej sieci
      200-300km ścieżek będzie trwało kilkadziesiat lat.

      Trudno znaleźć deklarację wysokich urzedników ze chca budowac ddr.
      Skoro nie ma deklaracji to nie ma co liczyć na realizacje.
      Zatem musimy czakeć aż miasto wyremontuje resztę ulic i musimy walczyć aby przy
      okazji remontów nie rezygnowano ze scieżki.
      Taka wojna była o wezeł Drzymały przy stadionie i zdaje się ze większosc
      postulatów rowerzystów została odrzucona.
      Zatem trudno liczyć aby w najbliższym czasie cos sie zmieniło.
      Musimy czekac aż Wrocław się zakorkuje aby prezydent i paczka zrozumieli ze
      muszą zaczać budowac scieżki choćby po to aby wykazać ze walczą z korkami.
      Moze Euro2012 ktore zakorkuje miasto przyśpieszy proces. Moze rowery miejskie to
      wymuszą.
      Dzis trudno mówić o porążce bo i tak mamy wiećej scieżek niż w innych miastach.
      Rowerzystów nie traktuje się poważnie.
      Moze premier Litwyi ktory przedwczoraj przyjechał rowerem do Plski i ktry
      zapraszał sportowca Tuska aby też wsiadł na rower pomoze aby śladem orlików rzad
      pomogł budowac ścieżki. Zresztą administracja rzadowa robiw iecej w tym zakresie
      niż władze Wrocławia.
      Chetyna obiecuje ścieżkę od Środy Śląskiej na południe na schetynowce. Widze
      budowaną piekną ścieżkę między Bielawą/Pieszycami a Dzierżoniowem. Niebawem
      zacznie sie budowa scieżki do Trzebnicy.
      Władze Wrocławia nie maja zamiaru budować ścieżek szybciej niz to sie robi dziś.
      obawiam się ze część ścieżęk zostanie zlikwidowana bo miasto szuka miejsc na
      parkingi. Zresztą już sa pierwsze próby np na ulicy Mickiewicza. Rower jest
      postrzegany przez władze jako środek rekreacji a nie środek transportu.
      Prezydent sam przyznał w rozmowie że nie traktuje rowerzystów powaznie bo
      środowisko nie wystawiło kiedyś reprezentantów do kontrolowania ścieżek a
      ponieważ w ZDiUM ktoś wypowiadał się dokładniej o jakiejs inwestycji prezydent
      uznał ze urzędnicy wiedzą lepiej od rowerzystów w jakim tempie te ścieżki budować.
      Uważam ze trzeba zacząć od określenia jaki procent ruchu odbywa sie rowerami i
      taki procent w budzecie na remonty dróg zarezerwować na ddr. Należy odstępowac
      od bdowania dróg przy okazji a zacząć łaczyć istniejące scieżki w calość .
      Budowa w centrum bedzie kosztowna ale jeden kilometr ścieżki w centrum jest
      ważniejszy niz 10 km na peryferiach.
      Jeśli uda się połaczyć ścieżki w system ,wzrośnie ruch a potem znaczenie
      rowerzystów.
      Dzis powinniśmy się organizowac aby stanowić grupę nacisku.
      Prezydent dobrze wie ze stanowimy słabą grupę.
      Dopóki rowerzyści tego nie zrozumieja to nic się nie zmieni.
      Ostanie święto rowerzysty dało magistratowi do myślenia bo udział był
      nadspodziewanie liczny. W dobie internetu mozemy się latwo powiadamiać o akcjach.
      Ale jeśli sami nie zechcemy manifestować a będziemy liczyć na cud to się nie
      doczekamy.
      Kilku działaczy sprawy nie załatwi .
      Liczebność na tym forum również nie skłonią UM do pakowania milionów w ścieżki
      zamiast w drogi.

      Uważam ze najpilniesze zadanie to doprowadzenie do końca przetargu na ddr na
      Świdnickiej i Piłsudskiego.
      Jeśli da się wreszcie bezpiecznie z jednej dzielnicy do drugiej dojechać to
      więcej osób zacznie korzystać z rowerów.
      Potem trzeba dać możliwość parkowania roweru na dworze wzorem wielkich
      parkingów. Potrzebne są parkingi osiedlowe na dużych blokowiskach bo tam nie
      bardzo jest gdzie trzymać rowery w domu.
      Nad tym się nikt nie zastanawia ze w Holandii czy w Niemczech jest tak dużo
      rowerów bo używają tam tanich rowerów trzymanych na zewnątrz.


      > Boli mnie to co dzieje się w polskich miastach, brak zrównoważonego
      > transportu, chaos na skrzyżowaniach, brak detektorów, systemów sterowania etc.
      > Niestety, Polska jeszcze jest wiele lat za zachodnimi braćmi.
      najpierw wola potem środki.
      nie ma woli "politycznej" , brak zmian w przepisach odnośnie budowy dróg.
      Drogowcy od dawna chcieliby pilotażowo wprowadzić śluzy, pasy dojazdowe itp ale
      maja związane ręce.
      Gdańsk,Warszawa,Kraków,Radom mają silną reprezentację i odnoszą sukcesy.
      Ścieżki rowerowe łączą programy z budżetu miasta :
      - sport
      - rekreacja i turystyka
      - bezpieczenstwo
      - miasto frontem do Odry
      - budowa terenow zielonych
      - remonty dróg
      - komunikacja zbiorowa
      - budowa podwórek do zabaw i trenerów podwórkowych
      Jest program Ministerstwa Szkolnictwa wprowadzenia wycieczek rowerowych na
      lekcje w-f.
      Z każdego z tych zadań mozna wyznaczyć pulę pieniędzy na program rowerowy.
      Potrzebne jest silne lobby a niestety ogromna większość rowerzystów biernie
      czeka na ddr które ktoś ma im zbudować.
      Zastanówcie się tylko nad problemem miejsca.
      Z każdym rokiem więcej aut na chodnikach i trudniej UM wyznaczać tam ścieżki bez
      protestów mieszkańców. Likwidacja ścieżki na ul.Mickewicza to przejaw tendencji.
      Domyślam się która ścieżka będzie w następnej kolejności zlikwidowana.
      Zatem trudno tu mówić o porażce programu budowy ścieżek.Takiego programu nie
      było. Koncepcja okazała się zwykłym planem który nie ma szans realizacji.
      Weźcie kilof i róbcie dziury w jezdniach a zobaczycie jak szybko zacznie
      przybywać ddr gdy te drogi zaczną remontować.
      Jest około 3 mln rocznie na program rowerowy w budżecie.Chyba nie pomyliłem bo
      było 100000 a potem 800000. Gdyby środowiska rowerowe mogły same decydować gdzie
      te pieniądze przeznaczyć to mielibyśmy ddr w centrum.
      Ale UM nie chce tam rowerzystów.
      Oczywiście będzie ustępował ale to będzie bardzo długi proces.
      My powinniśmy walczyć o kontrpasy w centrum które mozna wyznaczyć bez kasy.
      Powinniśmy walczyć o mozliwość pokonywania mostów i innych niebezpiecznych
      miejsc po chodniku.
      Walczyć o tunel pod dworcem i o rynek.
      Przeciez nic nie kosztuje przedłużenie mozliwości dojazdu rowerem z ul.Szewskiej
      do Grodzkiej.To tylko 20-30 m.
      Powinniśmy walczyć o pozwolenie wożenia rowerów tramwaju.Część tych szykan
      powoduje że nie traktuje się rowerzystów poważnie a to przekłada się na program
      rozwoju ddr.
      O
Pełna wersja