Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze

26.04.09, 16:30
typowo polskie marudactwo... wystarczy dobry gorski rower z amortyzatorem z
przodu, grube opony i da sie przezyc jako rowerzyscie w miejskiej dzungli. Nie
ma co sie sugerowac sciezkami dla rowerow bo w wielu miejscach sa poprowadzone
w idiotyczny sposob (np. Powstancow Slaskich w okolicach Hallera), nie ma co
sie przejmowac zakazami (patrz Rynek) i od razu jezdzi sie duzo lepiej.
    • Gość: Baqu Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 16:37
      dokładnie nabati !
      jak przeczytałem tytuł to już mi szczena opadła, pomyślałem kolejny leniwy wrocławianin... ja nawet w zimie jeździłem na rowerze do pracy, fakt, może nie mam daleko, ale liczy się sama jazda a nie jęczenie "wsiądzmy na rower nie używajmy tak często samochodów", jak widać najłatwiej wygłaszać puste hasełka niż samemu się na to zdecydować...
      • turbo_wesz Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 08:11
        popieram przedmówców - faktycznie utrudnień jest sporo, ale dla chcącego nic
        trudnego.

        PS. też nie wyobrażam sobie jazdy innym rowerem niż górski
        • Gość: wroclawjacek Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.e-wro.net.pl 30.04.09, 11:12
          > popieram przedmówców - faktycznie utrudnień jest sporo, ale dla chcącego nic
          > trudnego.
          >
          > PS. też nie wyobrażam sobie jazdy innym rowerem niż górski

          Następny niezdecydowany.
          Post Scriptum zaprzecza tezie w poście.
          "nic trudnego" i "nie wyobrażam " sobie.
          Może lepiej napisać że nie rower miejski i nie górski ale specjany projektowany
          na wrocławskie ulice.
    • svarte_sjel Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 16:52
      nabati napisał:
      > dzungli. Nie
      > ma co sie sugerowac sciezkami dla rowerow bo w wielu miejscach sa poprowadzone
      > w idiotyczny sposob (np. Powstancow Slaskich w okolicach Hallera), nie ma co
      > sie przejmowac zakazami (patrz Rynek) i od razu jezdzi sie duzo

      Masz *****y obowiązek "sugerować się" i "przejmować się". A jeśli tego nie
      robisz to jesteś zwykłym śmieciem i bandytą.
      • Gość: halorobert Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 17:02
        "W Polsce w wypadkach drogowych rocznie ginie około pięciu tysięcy
        osób. Mniej więcej co dziesiąta z nich to rowerzysta. Stawia to nasz
        kraj na jednej z najgorszych pozycji w Europie, jeśli chodzi o
        pozycję słabszych, niechronionych uczestników ruchu. W liczbach
        bezwzględnych 500 zabitych rowerzystów to tyle samo, co w liczących
        ponad dwa razy tyle mieszkańców Niemczech, gdzie w dodatku ruch
        rowerowy jest wyraźnie wyższy, niż w Polsce. W Holandii rowerzyści
        stanowią co prawda najliczniejszą grupę ofiar wypadków, ale
        przeliczając na udział rowerzystów w tamtejszym ruchu drogowym (ok.
        25-30%), okazuje się, że statystycznie jest to kraj dla rowerzystów
        najbezpieczniejszy."-Zielone Mazowsze
        • Gość: tosiek Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.chello.pl 26.04.09, 17:15
          Nie dziwię się ;żle zaprojektowane i wykonane ścieżki rowerowe ,chamstwo kierowców ,wysokie krawężniki ,dziury ,wyboje ,rozbite butelki .Tak naprawdę gdyby nie masa krytyczna nie byłoby chyba wcale scieżek rowerowych ( i tak kiepskich ) A w Paryżu się udało ale oni chcieli coś zrobić ,nie mają PO ani PIS -więc udało się .Naszym włodarzom nie zależy - oni wożą d--y autami a dla zwykłych ludzi nie będą się wysilać ! Mimo wszystko jeżdżę po Wrocku rowerem jak wielu innych .Rowerzyści to na szczęście ludzie życzliwi.
          • Gość: halorobert Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 17:23
            Prawo a rowerzyści
            Polska ustawa Prawo o Ruchu Drogowym (PORD) jest sprzeczna z
            międzynarodową konwencją o ruchu drogowym, tzw. Konwencją Wiedeńską
            z 1968 roku. Art. 16 ust. 2 Konwencji mówi wyraźnie, że kierujący
            pojazdem, zmieniający kierunek ruchu i skręcający w drogę poprzeczną
            jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa rowerzyście, poruszającemu się
            po drodze rowerowej przecinającej jezdnię drogi, na którą zamierza
            wjechać.

            Tymczasem nowelizacja PORD z 2002 roku usunęła art. 27 ust. 2,
            pozostawiając kuriozalny zapis, że w takiej sytuacji kierujący
            pojazdem ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa jedynie rowerzyście
            znajdującemu się już na przejeździe rowerowym. Rowerzystę,
            znajdującego się pół metra przed przejazdem rowerowym obowiązuje już
            art. 33 ust. 4 Prawa o Ruchu Drogowym - zakaz wjazdu przed
            nadjeżdżający pojazd. To podważa sens budowy dróg rowerowych,
            ponieważ korzystanie z nich oznacza, że jazda na rowerze jest
            znacznie wolniejsza, niż ulicą, wiąże się ze znacznie większym
            wysiłkiem fizycznym (zatrzymywanie i ponowne rozpędzanie się) i
            staje się kolizyjna z ruchem samochodowym. W dodatku art. 33 ust. 1
            PORD nakazuje rowerzyście korzystać z drogi rowerowej (i w
            konsekwencji - zatrzymywać się na każdym skrzyżowaniu, choćby ulica
            wzdłuż której jedzie, miała pierwszeństwo).

            Niemiecki system szkolenia kierujących pojazdami wielki nacisk
            kładzie na zwracanie przez kierowcę uwagi na to, co się dzieje po
            prawej stronie pojazdu - czy nie ma tam rowerzysty. Wynika to z
            bardzo poważnego traktowania zapisów Konwencji Wiedeńskiej oraz ze
            zdrowego rozsądku. W Polsce problem jest zamiatany pod dywan. Skutki
            są opłakane. Coraz liczniejsze są potrącenia rowerzystów na
            przejazdach rowerowych. Do śmiertelnych wypadków dochodzi wręcz w
            sytuacji, gdy rowerzysta na przejeździe ma zielone światło - tak
            samo, jak poruszający się równolegle samochód, skręcający w prawo!

            - za Zielonym Mazowszem.
            • idzpanztymwcholere Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 18:53
              ja też się wkurzam jak jeżdze we wro na rowerze.najbardziej mnie
              dobijają mołode paniusie które zapierniczają w szpilkach po drodze
              rowerowej a jak się dzwoneczkiem dzwoni udają że nie słyszą i wcale
              nie ruszają dupy...
              • Gość: pup Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.09, 09:49
                no to jadąc klepnij je w te nieruchawe d...
          • Gość: rgkk Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.09, 22:37
            Wszystko co złe to inni, wszyscy rowerzyści są święci?
            Wkurza mnie takie gadanie, bo sam jeżdżąc rowerem widzę, że sporo winy jest w
            tej sytuacji i rowerzystów
      • tomek854 Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 19:34
        svarte_sjel napisał:

        > Masz *****y obowiązek "sugerować się" i "przejmować się". A jeśli tego nie
        > robisz to jesteś zwykłym śmieciem i bandytą.

        W sumie, poza formą, racja jest słuszna.

        Ja mam natomiast dodatkowe pytanie: co z p******ym obowiązkiem projektantów
        "sugerowania się" i "przejmowania się" normami budowlanymi dotyczącymi ścieżek a
        także ich praktyczną użytecznością?

        I biorąc pod uwagę to, co we Wrocławiu jest, kim oni są?
      • en111 Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 20:24
        jaki obowiązek? o czym ty mowisz czlowieku?!
      • nabati Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 21:03
        > Masz *****y obowiązek

        Moze ty jestes niewolnikiem systemu... ja nie !

        > jesteś zwykłym śmieciem i bandytą.

        Dales popis swojej inteligencji... proponuje zmienic lekarza !
      • ksaweer Obowiązek mam... czasami 27.04.09, 09:57
        O ścieżce rowerowej informuja znaki C13 i C16. Jak ich nie ma, albo stoja po
        lewej stronie jezdni, to nie ma ścieżki. Czerwona kostka nie oznacza NIC. W
        wypadku, kiedy ścieżka jest z lewej strony (Grabiszyńska, Strzegomska), odnośne
        znaki stoją dodatkowo „plecami” do jadącego. Takie „oznakowanie” jest znośne
        dla miejscowych, którzy i tak wiedzą gdzie jest jaka droga. Jeżeli ktoś
        przyjedzie z innej dzielnicy albo miasta, to ma zagadkę i jedzie jak mu
        wygodnie. To jest taki samobój „utrudniaczy życia rowerowego” zwanych
        projektantami infrastruktury. Dzięki temu można olać właściwie 90% ścieżek i
        jechać chodnikiem albo jezdnią bez przechodzenia przez ulicę tam, gdzie się
        zamarzyło projektantowi.
        Zakaz jazdy po rynku? Nikt się nigdy mnie nie czepiał.
        Policja? Kiedyś mnie pouczyli, bo jechałem 3 km/h po chodniku (ktoś szedł przede
        mną) omijając korek na Ruskiej. Taki humorystyczny popołudniowy epizod.
        Generalnie preferuję jazdę jezdnią, bo tak jest najszybciej, tylko trzeba miec
        mocne nerwy.
        • ksaweer Mocne nerwy i trochę empatii dla samochodziarzy 27.04.09, 10:26
          nie dopisałem :)
      • Gość: niesmak Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.09, 11:45
        "Masz *****y obowiązek "sugerować się" i "przejmować się". A jeśli tego nie
        robisz to jesteś zwykłym śmieciem i bandytą."

        A tobie co dolega biedaku?? Sieg Heil?? Mama nie dała kieszonkowego? Zważ
        koleżko inwektywy, których używasz, bo one świadczą tylko o tobie.
      • tom.krakus Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 29.04.09, 09:20
        svarte_sjel napisał:
        > Masz *****y obowiązek "sugerować się" i "przejmować się". A jeśli tego nie
        > robisz to jesteś zwykłym śmieciem i bandytą.

        Właśnie pokazałeś kim ty jesteś. Szkoda słów.
        Możesz mu co najwyżej zarzucić popełnienie wykroczenia a za nazwanie "śmieciem i
        bandytą" to powinien cię pozwać do sądu.
        A tak swoją drogą to ty pewnie jeździsz autem 50-ką?
      • Gość: pinokio Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.09, 10:19
        > A jeśli tego nie robisz to jesteś zwykłym śmieciem i bandytą.

        Słoneczko przygrzało w łepek za mocno? ;)
    • Gość: byrcyn Nawet nowo oddane ulice nie mają ścieżek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.04.09, 17:49
      rowerowych. Dobrym przykładem jest np. ulica Solskiego. Choć po prawej stronie (od centrum) jest dość szeroki chodnik ? Rower musi więc według przepisów jechać po ulicy. Ulica Solskiego choć o dużym natężeniu ruchu jest ulicą wąską. Dwa wymijające się pojazdy i rowerzysta nie mieszczą się według przepisów (przynajmniej 1 m. od roweru), więc co robią autka naszych dzielnych niecierpliwych asów kierownicy, spychają wrecz rowerzystę na krawężnik, gdy dochodzi ciężarówka, lub autobus robi się niezły korek, bo ulica jest długa. No więc 95 % rowerzystów chcących żyć, jeździ po chodniku - wbrew przepisom oczywiście. Tak jak i w całym mieście, a policja nie karze i karać nie będzie, bo wie że naprawdę wypchnięcie cyklistów na ulice zwiększy znacznie ilośc wypadków i zwiększy znacznie korki. O generale rowerowym w miescie (czy jak mu tam) i jego efektach w pracy z grzeczności nic nie napiszę, a i obietnice Dutkiewicza o wyporzyczalniach specjalnie znakowanych rowerów trzeba potraktować jako taki żarcik, lub bełkot przedwyborczy - amen.
      • Gość: cyklista Re: Nawet nowo oddane ulice nie mają ścieżek IP: *.dialog.net.pl 26.04.09, 18:29
        Na Wyścigowej też nie będzie ścieżki, za zgodą federacji cyklistów
        zresztą.
      • Gość: Jonhy Re: Nawet nowo oddane ulice nie mają ścieżek IP: *.as.kn.pl 26.04.09, 19:20
        Z drugiej jednak strony (chcę podkreślić że jestem zwolennikiem
        korzystania z rowerów) czasami jadąc samochodem nie potrafię się
        oprzeć wrażeniu, że rowerzyści sami działają na swoją szkodę (na
        szczęście nie są to liczne przypadki, ale one mogą decydować o tej
        niekorzystnej statystyce wypadków). Jazda po ulicy, gdy obok jest
        dobra ścieżka rowerowa (dziś koło 13, ul. Główna, do tego roweku
        jadące obok siebie) lub (jakiś czas temu) Legnicka. Selektywne
        przestrzeganie przepisów (jedzie gość ulicą jak każdy inny
        użytkownik, ale na czerwonym świetle pakuje się na skrzyżowanie).
        Włączanie się do ruchu w sposób godny kamikaze (wyskok z chodnika na
        pas ulicy prawie prosto pod koła samochodu) czy też wykonywanie
        manewrów bez wcześniejszego zasygnalizowania zamiaru i nawet w
        trakcie wykonywania manewru (do końca nie wiadomo jakie gość ma
        intencje). Więcej wyczynów nie chce mi się wymieniać, ale te są
        najpoważniejsze w skutkach. O ile kierowca popełniając taki błąd ma
        szanse wyjść z tego cało, o tyle rowerzyście to już raczej może się
        nie udać. Dlatego racjonalne i zgodne z przepisami zachowanie się na
        drodze jest dla tych ludzi kluczowym warunkiem przetrwania. Do tego
        teraz jeszcze zamieszanie o promile... nikt nie zauważył, że niejeden
        "wypity" łatwiej porusza się samochodem niż na własnych nogach (a tym
        bardziej na rowerze)? Dlatego dopuszczalne poziomy alkoholu we krwi
        nie powinny być zwiększane (co z tego, że rowerzysta nie ma takiej
        siły rażenia jak samochód, skoro kierowca unikając zderzenia z
        pijanym rowerzystą może zabić siebie i innych?). Swoją drogą
        konsekwentne egzekwowanie od pieszych, żeby nie blokowali ścieżek...
        jak udają że nie widzą i nie słyszą, to czasami trochę złośliwych
        uwag potrafi się przebić do świadomości.
        • czechofil Re: Nawet nowo oddane ulice nie mają ścieżek 26.04.09, 20:18
          Gość portalu: Jonhy napisał(a):

          > Z drugiej jednak strony (chcę podkreślić że jestem zwolennikiem
          > korzystania z rowerów) czasami jadąc samochodem nie potrafię się
          > oprzeć wrażeniu, że rowerzyści sami działają na swoją
          szkodę

          Po pierwsze powtarzasz utarte opinie oszołomów antyrowerowych
          (których na tym forum jest cała masa), a po drugie piszesz
          kompletnie nie na temat. Co ma wspólnego naganne zachowanie garstki
          rowerzystów z odczuciami większości z nich, o czym pisze p. Bachmann?
    • Gość: ehe Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.student.uu.se 26.04.09, 19:44
      nabati napisał:

      > typowo polskie marudactwo...

      szczegolnie ze autor jest niemcem
      • tomek854 Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 19:46
        jak widać dobrze się asymiluje czy też integruje z polskim społeczeństwem :-)
    • mikkelo Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 20:05
      Od dawna jeżdżę na rowerze po Wrocławiu. Pewnie że nie jest idealnie ale w tym
      przypadku artykuł Pana Bachmana to zwykłe marudzenie. Mi się wydaje że osoba
      która nie lubi jeździć na rowerze nie powinna się wypowiadać bo "ryzykować
      życiem" czasami trzeba również na niemieckich ścieżkach. Jest ich więcej ,
      czasami lepsze ale nie zawsze... Może nauczyć się czerpać z tego co pozytywne
      a nie jęczeć, bo słyszałem że to domena Polaków, czyż nie Panie Bachman? :)
    • jaca7online Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 20:56
      a ja jezdze rowerem po wroclawiu od blisko 10 lat.choc nie jest idealnie to
      jednak z roku na rok jest coraz wiecej sciezek rowerowych i jezdzi sie znacznie
      lepiej.w okolicach centrum jest dosc ciasno,wiec nie dziwne ze nie za bardzo
      jest miejsce na rower.dlatego jezdze zawsze albo sciezka albo chodnikiem,nigdy
      droga dla aut.i nie mam zadnego problemu zeby sie dostac na druga strone
      rzeki.bez ryzyka,bez stresu i bez nerwow i strachu ze cos mnie potraci na
      ulicy.Jak ktos szuka dziury w calym to znajdzie(mowie o autorze tego
      artykulu).pozdrawiam wszystkich rowerzystow we wrocku:) jacek 39 lat;)
      • Gość: ja Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.ie.ae.wroc.pl 27.04.09, 08:08
        chciałbym, aby na ulicach wzdłuz których wybudowano drogi rowerowe stał zakaz
        jazdy rowerem po jezdni z informacja o położeniu drogi rowerowej.Dla komfortu
        rowerzystów i kierowców.
        • ksaweer Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 10:23
          > chciałbym, aby na ulicach wzdłuz których wybudowano drogi rowerowe stał zakaz
          > jazdy rowerem po jezdni

          To jest zakazane w kodeksie drogowym. Tylko z oznakowaniem ścieżek jest duuuużo
          gorzej:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=94544197&a=94566335
    • Gość: Bartek Da się IP: *.tsi.tychy.pl 26.04.09, 20:56
      Jasne. Wszystko się da. Da się jeździć polskimi kolejami, da się jeździć polskimi
      drogami, da się załatwić sprawę w urzędzie. Także jeździć rowerem górskim po
      mieście płaskim jak naleśnik.
      Tylko czemu gdzie indziej działa to 100 razy lepiej?
    • Gość: Piotrek A co to je marudactwo? IP: *.bluel.net 26.04.09, 21:32
      bo słownik języka polskiego nie przewiduje (może póki co) takiej definicji :)
    • Gość: saq Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.wroclaw.mm.pl 26.04.09, 21:42
      i co, już?
      raptem jedno zdanie wytłumaczenia (słabe to wytłumaczenie na dostatek) i tekst
      wchodzi na pierwszą stronę portalu?
      litości...
      • neuro99 Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 21:50
        Wystarczająca ilość argumentów. Dodaj do tego niemal konieczność używania
        "górali" i już wystarczy.
      • emceg Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 23:07
        Fakt, po Wrocku da się jeździć rowerem, tak samo jak po polskich drogach
        samochodem (co zauważył Bartek:), a rosół też da się zjeść widelcem, tylko co to
        za przyjemność. Codziennie zaiwaniam do pracy rowerem, a w wolnych chwilach
        nawet rekreacyjne, więc wiem, że poruszanie się po Wrocku na dwóch kołach, to
        czasem sport ekstremalny.
        Mimo, że nasze miasto jest lepiej przystosowane do rowerów niż niektóre, inne
        grody naszego antyrowerowego kraju, to mogę podpisać się pod tekstem Bachmanna.
        Bruk to zmora Wrocławia. Pomijam fakt, że nawierzchnia niektórych ulic pamięta
        czasy Republiki Weimarskiej, ale już wykładanie nowych ulic i chodników,
        kamienną kostką brukową to jakaś pomyłka. Już nawet nie chodzi o rowerzystów.
        Nierówny, kamienny bruk w XXI wieku, to jakiś wygłup estetów. Nie da się po nim
        wygodnie przejechać ani samochodem, ani rowerem, trudno na desce, rolkach,
        hulajnodze:). Trudno wózkiem dziecięcym, inwalidzkim, balkonikiem, nie mówiąc o
        ciągnięciu walizki na kółkach. Trudno po mim nawet chodzić (kobiety na obcasach
        wiedzą o czym piszę:). Dla kogo ten badziew? Nie wiem, co za geniusze
        urbanistyki projektowali chodniki przed Galerią Dominikańską, parkingiem przy
        K.Wielkiego, czy ten dziwny, brukowany pas, wzdłuż ul. Szewskiej, ale tych
        państwa ktoś powinien puknąć w głowę. Inny wariat wybrukował kostką, fragmenty
        ścieżek rowerowych na Rondzie Regana (sam pewnie, buja się po mieście terenową
        furą).

        Gdyby dało się po Wrocławiu swobodnie i wygodnie jeździć normalnym rowerem,
        założę się, że w ciepłych miesiącach, wielu kierowców chętnie przesiadłoby się
        na rowery. Wtedy; po pierwsze: zmniejszyły by się korki i smród spalin; po
        drugie: ludzie przestali by się denerwować, jadąc do pracy; po trzecie: Wrocław
        stałby się przyjaźniejszym miestem do życia. Wystarczy dobra wola i trochę
        oleju w głowie urzędasów odpowiadających za infrastrukturę miasta. Ale o to, to
        chyba trzeba pojechać, pomodlić się do Częstochowy, bo lata gadania o tym nic
        nie dają:)

        p.s.: ciekawe, jak miasto wyobraża sobie, przemieszczanie się tysięcy kibiców na
        Euro 2012, tramwajPlus? Taaa..:)
    • lafontenn Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 21:57
      Hej, zagłosujmy w plebiscycie na


      www.asycieniasy.pl

      na profesora Bartoszewskiego, albo na Prezydenta Wałęsę. A nie tak jak jest -
      jakiś paszkwilant Łysiak wygrywa. No, do roboty, wiara!
      • Gość: bike and car Re: Perspektywa roweru i samochodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 22:20
        Rowerem po tym mieście zjeździłem setki kilometrów, samochodem także. Żeby
        jeździć po ulicach rowerem trzeba mieć dusze kaskadera. Trzymać sie blisko
        krawężnika i nie wybić zębów co 20 metrów na zapadniętej studzience to jest
        sztuka. Sztuka jest także tolerowac chamstwo kierowców którzy chyba nie słyszeli
        nigdy że rower i pieszego mija się co najmniej metr od.

        Dlatego w samochodzie jestem bardzo życzliwy i bezpieczny dla rowerzystów :)
        • Gość: Bartek Re: Perspektywa roweru i samochodu IP: *.tsi.tychy.pl 26.04.09, 22:37
          Trzymać się 20 cm od krawężnika to jest frajerstwo i proszenie się o wypadek.
    • gin23 Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 22:28
      Bardziej nie niż brukowane ulice denerwuje mnie opcja dostania w kaszkiet
      gdybym jechał wieczorem przez brochów czyt ołbin.
    • Gość: m. Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.09, 22:41
      no rzeczywiście brukowane ulice to jak tylko mogę, unikam jadąc rowerem. Ale na
      mostach, to żadnych problemów nie miałem.
    • adeinwan Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 22:48
      > typowo polskie marudactwo... wystarczy dobry gorski rower z amortyzatorem z
      > przodu, grube opony i da sie przezyc jako rowerzyscie w miejskiej dzungli.

      Po pierwsze, rowery górskie służą do jazdy po górach. Jazda po mieście powinna
      być wygodna dla wszystkich rowerów, bo nie każdego stać na górala, bo góral nie
      nadaje się do dojazdów do pracy etc.

      Druga sprawa, amortyzatory nie ocalą Cię przed kretyńskimi kierowcami i
      spalinami. Jestem ciekaw, ile lat codziennych dojazdów do pracy rowerem oznacza
      raka płuc?
      • Gość: kamil Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.axit.pl 27.04.09, 10:05
        nie nadaje sie, a ja jakos jezdze goralem do pracy i.. nie marudze :)
    • Gość: Pawel, Belgia Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: 91.180.188.* 26.04.09, 22:49
      Nabati, maly czlowieczku, pewnie nawet nie zauwazyles, ze artykul
      napisal niemiec, co zreszta i z tresci wynika, nie sraj we wlasne
      gniazdo
    • Gość: Emeryt Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 23:00
      Dlatego nie jeżdżę bo mam problem z laską. Rama ją uwiera.
      • emceg Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 26.04.09, 23:11
        To siadaj na siodełku, nie na ramie:)
        • Gość: Emeryt Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.09, 23:14
          To laskę uwiera , a nie mnie.
          • emceg Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 09:09
            aaa, mówisz o dziewczynie..:)
    • heraldek Panie Bachmann, znow sie pan podkladasz do bicia.. 26.04.09, 23:14
      .....to miasto jest obecnie projektowane przez wariatow dla wariatow
      drogowych i ludzi o mentalnosci kaskaderow....
      Z wielka pompa otwiera sie nowe "sciezki rowerowe" we Wroclawiu,
      i to rowniez za Pana pieniadze (dotacje unijne), ktore niewiele
      maja ze sciezkami wspolnego....mozna by wymienic z tuzin bubli...
      ...np. jakim kuriozum jest sciezka od sklepu Koelnera do mostu
      Warszawskiego...za jechanie po takiej sciezcie policja powinna
      natychmiast zatrzymywac, bo z daleka widac to jako jazde po
      komletnym upojeniu alkoholowym...

      Ogolnie mozna powiedziec, ze jaka kultura transportu w danym kraju
      taka i toleracja dla rowerzystow....
      W USA, w moim miescie, relatywnie mlodym miescie, gdy ulice tworza
      regularny grid, problem rowerzystow rozwiazuje sie przez madra
      organizje ruchu....
      Kazda droga 2-kierunkowa to minimum szerokosc 4 pasow ruchu, 2 dla
      jazdy, 2 dla parkowania....nie tylko nie wolno parkowac na chodnikach
      ale i sie nie da....bo za kraweznikiem znajduje sie prawie metrowy
      pas zielemi (trawnik, drzewa)...a chodnik, zwykle 2 metry szerokosci
      jest oddalony od jezdni.....
      W miejscach ruchliwych sa oczywiscie specjalne sciezki rowerowe, ale
      generalnie jest przyjete, ze co 4-5 ulica w gridzie,jest przeznaczona
      dla samochodow, a pozostale maja tak male natezenie ruchu, ze sa
      bezpieczne dla rowerzystow....i rowerzysci nie maja prawa jezdzic
      po chodnikach z wyjatkiem np. mostow.....ale na moscie przez
      Mississippi chodnik z kazdej strony ma szerokosc conajmniej 5 metrow.

      Sciezki rowerowe natomiast sa w parkach, ktorych laczna powierzchnia
      w moim miescie znacznie przekracza obszar Wroclawia....
    • Gość: lk1982 Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.as.kn.pl 27.04.09, 00:00
      Ja jeżdżę. Nawet bez korków mój czas dojazdu z centrum do domu na Psim Polu jest
      lepszy, niż 131. Czas dojazdu na Krzyki - 45 minut, analogicznie najszybszy
      dojazd N i D to 1h10min, łącznie z dojściem na przystanki. Wrocław nie jest
      rozległym miastem i rower dobrze się tu sprawdza, pod warunkiem, że miejsca, do
      których zmierzamy są przyjazne rowerzyście. Akurat na nasze miasto dobry rower
      górski nie jest przesadą. Można jeździć skrótami, poza głównymi drogami i przede
      wszystkim radzić sobie z wszechobecnymi krawężnikami. Wystarczy amortyzator z
      przodu i opony min. 2.25 cala. Poza tym piesi radzą sobie lepiej z obecnością
      roweru na chodniku, niż kierowcy na ulicy, a wystarczy tylko przewidywać reakcje
      pieszego, żeby jechać płynnie, bez "straszenia" i "wyskakiwania zza ramienia".

      Na rowerze nie da się jeździć z głową w chmurach, mentalności kierowców nie da
      się nagle zmienić i zdecydowanie lepiej jest się rozglądać i uważać na drodze,
      niż wychodzić z założenia, że przecież mam pierwszeństwo i musi mi ustąpić. Za
      50 lat może tak się będzie dało.
    • heraldek Panie Bachmann, chcesz pan powiedziec, ze gdyby... 27.04.09, 00:07
      ....Wroclaw sie nazywal Breslau, to nie balby sie Pan po nim jezdzic.
      To 100% prawda....powiedz to Pan wprost....Polacy maja takie
      zdolnosci w inzynierii transportu jak Chinczycy w produkcji obuwia...
      Gdyby nie milosierdzie zachodniego podatnika, transporter gasienicowy
      bylby wkrotce jedynem skutecznym srodkiem transportu.....
      Bylem ostatnio w jednej z miejscowosci gminy Dlugoleka, graniczacej
      z Wroclawiem, przy trasie Nr. 8....Za unijne pieniadze, 60 lat po
      wojnie zbudowano wreszcie kanalizacje i drogi o twardej nawierzchnii.
      Wiele rzeczy zbudowano "oszczednie"....glowne rury kanalizacje
      o srednicy 200 mm, jedna droga asfaltowa, pozostale wylozono
      bloczkami betonowymi, studziennek na ulicy nie da zliczyc, bo majac
      takie rury, trzeba sie liczyc z czestymi awariami, itp....
      A ci ludzie przyszli tutaj z Kresow, chodzenie po cieplym piachu
      na ulicy, nie tylko im nie przeszkadzalo, ale i leczyl reumatyzm...
      A teraz ulice i chodniki na domiar zlego trzeba sprzatac...

      A Panu sie marza jakiejs sciezki rowerowe, kiedy jeszcze polowa
      ludnosci tej krainy nie wie co to drogi o nawierzchni utwardzonej...
      • Gość: balajanek Wiele prawdy w tych wypowiedziach... IP: 82.132.136.* 27.04.09, 01:19
        ...mieszkając we Wrocku przejechałem tysiące km rowerem.Nie jest
        najgorzej.Polecam jazdę nadodrzańskimi wałami,relaks,świeże
        powietrze,zieleń,cisza,w wielu wypadkach można się dostać szybciej niż
        samochodem np.z Biskupina na Księże.Na linii SE-NW z Rędzina na Biskupin ulice
        stanowią znikomy procent trasy.
        Teraz mieszkam w Londynie w porównaniu do Wrocławia można powiedzieć,że prawie
        nie ma ścieżek rowerowych,jazda po chodnikach jest surowo zabroniona,pasy
        rowerowe na jezdni wąziutkie ok.60cm(?).Ale z drugiej strony 90%rowerzystów
        jeździ w kaskach i kamizelkach odblaskowych, w nocy chyba 99% z oświetleniem.
        Internauci malkontenci!Rower to chyba nie jest Wasza pasja.A szkoda.
        • Gość: divak2 Re: Wiele prawdy w tych wypowiedziach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 14:55
          > Polecam jazdę nadodrzańskimi wałami,relaks,świeże
          > powietrze,zieleń,cisza

          Wały w moim przypadku odpadają. Nie dojadę do roboty. Nie, żebym wymagał ciszy i
          ptaszków, ale jeździ się trudno - ze względu na niechlujstwo drogowców oraz
          chamstwo i bezmyślność innych użytkowników dróg (włączając rowrezystów)
      • krem23 Panie Bachmann - u nas mosty są ok?A może bypasy?! 27.04.09, 01:38
        Dopóty pieszy czy rowerzysta nie będą ważniejsi od kierowcy, to będzie kiepsko.
        Dzicz wsiadła do swoich bryk i bryka na całego a pieszy czy rowerzysta jako
        martwi głosu (racji) nie mają. A nawet jako żywi nie mają szans na emisję tylu
        decybeli co kierowcy.
        Sam zostałem potrącony na przejściu dla pieszych przez kierowcę vito, który mnie
        nie widział na nim i przepraszał za to - uczciwy (dlatego nie wniosłem sprawę
        przeciwnko niemu). Na szczęście mam tylko trochę zniekształconą czaszkę i nic
        więcej (kilkudniowe L4 było). Dziękuję za cud życia i jeszcze bardziej uważam.
        Co do kostki brukowej, to niestety jest to idiotyzm i chociaż na Szewskiej
        powinien być asfalt, bo na deszczu, to można tam (i nie tylko tam) zatańczyć z
        aniołem śmierci. Zresztą na Szewskiej są krawężniki, które mogą sprowadzić
        rowerzystę na bruk (ja tak miałem, ale na szczęście "szczupak" był mistrzowski i
        tylko jakieś odrapania i stłuczenia).
        Niestety na "górala" nikt mnie nie namówi. Swoim miejskim rowerem jeżdżę wolniej
        a przez to uważniej nieufając pieszym, kierowcom jak i nawierzchni, która kryje
        wiele niespodzianek.
        Z centrum (PKP) na Psie Pole można przejechać w 45 minut (choć z licznymi
        przeszkodami). Najwięcej problemów jest z dojazdem do Leśnicy oraz na Kozanów a
        także Oporów. Ciekawe czy i kiedy będą ścieżki dla rowerzystów na Grabiszyńskiej?
        Chciałbym podziękować policji za wyrozumiałość dla rowerzystów za jeżdżenie po
        chodnikach oraz zebrach - to taki niepisany pakt zrozumienia dla ciasnego
        centrum bez ścieżek rowerowych (kiedy to będzie strefa pieszo-rowerowa widoczna
        na znakach? Proste rozwiązanie dla miasta, bo tylko znaki trzeba ustawić a nie
        malować ścieżki [bo budować nie ma gdzie] albo zostawiać obecną fikcję ruchu
        miejskiego.).
        Po mostach nie ma problemu z poruszaniem się rowerem, więc Herr Bachmann o jakim
        mieście pan do cholery pisze?!
        Trzeba powołać jakąś konkretną grupę (stowarzyszenie?), która walczyłaby z
        urzędasami niestety nierówną walkę ale jednak (przez płot rowerem też się da
        przeskoczyć :) no i organizować MK, akcje, podpisy pod petycjami, zapytaniami
        itp. itd.
        Jestem w trakcie tworzenia portalu i tam na takie sprawy byłoby miejsce
        (współpraca stron "rowerowych" jak najbardziej mile widziana krem23@interia.pl).
      • neuro99 Re: Panie Bachmann, chcesz pan powiedziec, ze gdy 27.04.09, 07:16
        W tej przywołanej miejscowości jest jedna jezdnia, a boczne pomniejsze to tzw
        ciągi jezdno-piesze są z kostki betonowej ( a nie bloczków). Nie spotkałem
        mieszkańca niezadowolonego z faktu utwardzenia nawierzchni. Kanalizacja ( ta
        nowa ) - to kanalizacja deszczowa. Średnice rur były liczone do odebrania wody z
        powierzchni ulic i chodników podczas opadów atmosferycznych i tylko początki
        odcinków są z 200mm rur. Chyba nie do końca wiesz o czym piszesz ...
    • bashah Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 08:41
      Prawda, ja jeżdże na rowerze, po przejechaniu z biskupina przez
      rynek, tak mnie wytelepie na kocich łbach, na mojej kozie, że
      jeszcze przez 30 minut po zejściu z rowera uskuteczniam taniec
      wita:)))
      "Halo tu sumienie!- czy Pan zamówił budzenie?"
      • emceg Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 09:14
        Jazda przez rynek rowerem, to dobry sposób na wytrzepanie kamieni z butów:)
        • mariposadelaseda Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 10:10
          Zakaz jazdy po rynku nie jest zamachem na wolność rowerzystów ale troską o nasz
          zdrowie ;)
          • Gość: divak2 troską o nasze zdrowie? IP: 89.174.178.* 27.04.09, 11:56
            > Zakaz jazdy po rynku nie jest zamachem na wolność rowerzystów ale troską o nasz
            > zdrowie ;)

            Tak, zwłaszcza że łapią jadących 10km/h. Jak który jedzie 40 km/h, to go w ogóle
            nie próbują łapać.
            • Gość: artek Re: troską o nasze zdrowie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 12:48
              > Tak, zwłaszcza że łapią jadących 10km/h. Jak który jedzie 40 km/h,
              > to go w ogóle nie próbują łapać.

              a sprawdzałeś kiedyś czy na rynku da się w ogóle jeździć rowerem z prędkością 40
              km/h? bo imo pewnie się i da, ale to musi być mocno wypasiona bryczka i mocno
              wypasiony jeździec. a nawet, żeby do 30-tu się rozpędzić, to na to trzeba mimo
              wszystko trochę miejsca i czasu. bo tu nie jest tak jak na okraju, gdzie się
              puszcza hamulce i po 10 metrach na liczniku jest 50 km/h ...
              • Gość: divak2 Re: troską o nasze zdrowie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 13:59
                no trochę przesadziłem tym 40km/h. Niemniej jednak łapią tych, których złapać
                najłatwiej - bo tych co jeżdżą szybko złapać trudno. Wiem coś o tym. Poza tym to
                trochę akademicki problem, bo jeżdżę tam co jakiś czas i nikt się mnie nie
                czepia. Taki sobie martwy przepis wyciągany z szuflady w razie potrzeby.

                A Okraju Ty mi nic nie pisz, bo ja nie mam teraz kiedy tam pojechać :(
                • Gość: artek Re: troską o nasze zdrowie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 14:18
                  > A Okraju Ty mi nic nie pisz, bo ja nie mam teraz kiedy tam pojechać :(

                  no to ci nie napiszę, ze byłem tam tydzień temu ;P
    • Gość: Roland Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.otp.pl 27.04.09, 09:20
      Zastanów się teraz co napisałeś: dobry góral z dobrym amorkiem - sprzęt na
      bezdroża. No jaki wniosek? Niestety - czasem jeżdżę rowerkiem po wrocku (kolarką
      :)) i powiem, że nie jest różowo. Większość ścieżek jest niekompletna i do
      niczego się nie nadaje, jak nie ma się "odpowiedniego roweru". Do tego ludzie są
      jacyś niedzisiejsi - dlaczego mój syn już w wieku 5 lat wiedział że po części
      dla rowerów się nie łazi, a cała masa "krów" nie potrafi tego pojąć? I
      zaparkowane samochody na ścieżkach - doskonałe źródło utrzymania dla polucji i
      straży miejskiej, ale o dziwo nie korzystają z tego podarunku... A zapewniam, że
      dla jadącego kolarką jest to na prawdę problem. Zresztą na góralu też, jak sie
      ma noski albo SPD... i trzeba nogi co chwilę wypinać...
    • Gość: Panna za kółkiem Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.koelner.pl 27.04.09, 09:38
      A ja często jeżdżę do pracy Toruńską i Kwidzyńską i powiem wam, że
      tam jest ścieżka dla rowerzystów, co nie zmienia faktu że oni dalej
      popylają jezdnią, narażają siebie i innych na niebezpieczeństwo -
      nie chciałabym mieć tej kupy żelastwa z ciałem na masce... szanujmy
      się, ale ja nie zajmuję im ich ścieżki, więc mnie osobiście
      rowerzysci na drogach Wrocławskich wkurzają. I niech się każdy
      wypowiada jak chce - ja swojego zdania nie zmienię. Każdy ma swoją
      ściezkę i niech nią jedzie.
      • czechofil Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 10:04
        > A ja często jeżdżę do pracy Toruńską i Kwidzyńską i powiem wam, że
        > tam jest ścieżka dla rowerzystów, co nie zmienia faktu że oni
        dalej
        > popylają
        jezdnią,

        Jacy "oni"? Masz kogoś konkretnego na myśli, czy zrzucasz
        odpowiedzialność na wszystkich
        rowerzystów...?

        > popylają jezdnią, narażają siebie i innych na niebezpieczeństwo -
        > nie chciałabym mieć tej kupy żelastwa z ciałem na
        masce

        A jakby tej ścieżki rowerowej obok jezdni nie było, to też
        narażaliby siebie i innych (to szczególnie ciekawe) na
        niebezpieczeństwo? Jeśli nie chcesz mieć kupy żelastwa na masce, to
        po prostu uważaj na drodze, nie jest ona tylko i wyłącznie twoją
        własnością. Nie pamiętam dobrze tamtych rejonów, a już szczególnie
        po niedawnych przebudowach, ale jak znam życie to droga dla rowerów
        może być tak skonstruowana, że poza jej początkiem i końcem nie da
        się na nią wjechać (oddzielenie od jezdni trawnikiem albo za wysoki
        krawężnik na całej długości ścieżki). Pamiętaj też o tym, że jeści
        ddr jest tylko po jednej stronie pasa dorogowego, to rowerzysta
        jadący w przeciwnym kierunku nie ma obowiązku z ddr
        korzystać...

        > szanujmy się ale ja nie zajmuję im ich ścieżki, więc mnie
        osobiście
        > rowerzysci na drogach Wrocławskich
        wkurzają.

        Może ty nie, ale wielu samochodziarzy parkuje na ddr, więc co by tu
        nie mówić... No właśnie, może zacznijmy się obopólnie szanować,
        wtedy zacznie mieć to jakiś
        sens...?

        I niech się każdy
        > wypowiada jak chce - ja swojego zdania nie zmienię. Każdy ma swoją
        > ściezkę i niech nią jedzie.

        A jak nie ma ścieżki to gdzie ten rowerzysta ma jechać? Czy wtedy
        też cię
        wkurza...?
      • ksaweer Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 10:14
        > i powiem wam, że
        > tam jest ścieżka dla rowerzystów, co nie zmienia faktu że oni dalej
        > popylają jezdnią,

        A znaki "droga dla rowerów" tam są? Bo jak ich nie ma, to nie ma ścieżki. Tu
        masz obszerniej:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=94544197&a=94566335
    • tepisarek Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 10:19
      Krzyczycie na rowerzystów, auta i pieszych, a popatrzcie, co robi ZDiUM.Jak są
      te ścieżki wyznaczane, przykładem może być szeroka i wielka ulica Legnicka.Jadąc
      na zachód przy pl. Strzegomskim na skrzyżowaniu z Poznańską ścieżka rowerowa i
      szlak dla pieszych nagle krzyżują się z lewej na prawo i odwrotnie. Dalej po
      szerokim chodniku jadą rowery pasem wyższym, gładkim i suchym, zaś piesi idą
      niższym, wyboistym, a po deszczu czy śniegu długo mokrym i błotnistym.Spróbujcie
      tam iść z dzieckiem, albo jechać z wózkiem!
    • andrisw Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 10:34
      Zapraszam do Dublina czy Londynu, to sa miasta naprawde przyjazne dla
      rowerzystow i oczywiscie w europejskim Dublinie nikt nie urzadza wyscigow
      samochodowych pajacu.Jak widac horyzonty myslowe autora tekstu siegaja, co
      najwyzej do stacji Wrocław-Brochow, co za ignorancja !!! Wlasnie ten sposob
      sami (w domysle takze ignoranci z za granicy, jak ten tutaj) strzelamy sobie
      samobojcze gole gloszac takie opinie na temat wlasnego podworka.Wystarczy
      rozejrzec sie nieco, nawet tylko w Europie, aby przekonac sie, iz w wielu
      krajach wcale nie jest lepiej.
    • Gość: Józek Gadanie niemieckie IP: *.range86-172.btcentralplus.com 27.04.09, 10:45
      Cały ten artykuł, jak i inne tegoż autora, to niekonstruktywne gadanie
      austriackie...
Pełna wersja