Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze

    • Gość: jill Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.04.09, 11:03
      czemu nie jezdze rowerem:
      1.brak sciezek. jazda po chodniku- zakazana i niebezpieczna, po jezdni- koszmar.
      2. nigdzie nie ma stojakow na rower!!!!!, nie mam go gdzie zostawic, nawet w
      okolicach rynku. jest mnostwo kradziezy (ukradziono mi juz 3 rowery, cena
      zapinakow przekraczała wartosc rowerów)
      3.mam zwykly rower miejski. jazda po miejskich wybojach przyprawia o bol glowy i
      utrate plomb w zebach.
      Sorry, wrocław to nie miasto dla rowerów.
    • zibiho2 Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 11:03
      Nic z tego nie rozumiem?? Duża ilośc bruku w Wiedniu autorowi nie
      przeszkadzałą, a we Wrocławiu "pogarsza komfort jazdy". Czyż to nie
      jest swego rodzaju dyskryminacja??
    • Gość: do Nabati Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.09, 11:16
      namawianie do nieprzestrzegania przepisów to głupota i bezczelność, która
      sprowadziłaby nas do poziomu ruchu drogowego w krajach arabskich - jeżdżą jak
      kto chce, bez świateł po zmroku, trąbiąc i dzwoniąc na wszystkich, itd. O to
      chodzi? Ale i tak dobrze, że nie popylasz po Wrocławiu wielbłądem albo - biorąc
      pod uwagę postulowane nieprzestrzeganie zakazów - osłem.
    • Gość: jogi Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.171.244.23.static.crowley.pl 27.04.09, 11:25
      Faktycznie, rower górski najlepiej sprawuje się w takim mieście jak Wrocław
    • Gość: wojtek-rr Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.09, 11:28
      Barbarzyństwo kierowców na polskich drogach jest powszechnie
      znane.Dziwi mnie agresja w stosunku do rowerzystów,są ekologiczni,
      nie tworzą korków,na palcach jednej ręki można policzyć ofiary
      zabite przez rowerzystów w ciągu roku w całej Polsce.Ja nie jestem
      rowerzystą (nawet nie mam roweru)ale ich podziwiam i życzę jak
      najlepiej.
    • Gość: retrobis Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: 156.17.60.* 27.04.09, 11:35
      Dzisiaj rano jadąc do pracy samochodem prawie przejechałem dwóch rowerzystów...
      niestety zdążyłem wyhamować. Oczywiście nie było to na ścieżce rowerowej ani na
      chodniku (nie jeżdżę po nich). Obydwu nagle wjechali mi przed maskę na przejściu
      dla pieszych, jeden to miał nawet słuchawki na uszach, więc pewnie nie słyszał
      nawet samochodu. No i oczywiście żaden z nich nawet nie spojrzał w stronę
      nadjeżdżającego samochodu, po prostu założyli, że muszę hamować z psikiem i
      tyle. Dziś więc żadnego nie przejechałem, może jutro...
      • Gość: arek Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.09, 12:22
        Czy ktoś zwrócił uwagę, że na załączonym zdjęciu rowerzystka
        zadowolona z siebie wali środkiem ul. Ruskiej oczywiście pod prąd !!!
        Najbardziej mnie irytuje to, że na tym odcinku to jest normalka - a
        zatrąbienie czy wyrażenie jakiegokolwiek dezaprobaty dla takiego
        zachowania rowerzystów kończy się pukaniem w czoło (pań) a
        pokazaniem srodkowego palca prze panów rowerzystów. Podobnie jest na
        odcinku Ruskiej do Białoskórniczej tyle że w drugą stronę. I tam
        robi się wtedy horror bo nikt ze skręcajacych z Rzeżniczej w prawo
        nie spodziewa sie pojazdu z tej strony. Może rzeczywiscie jak
        ktoś "weźmie na rogi" raz czy drugi tak jadącego rowerzystę (pod
        prąd środkiem ulicy)to może coś się zmieni w ich mentalności... dla
        dobra nas wszystkich.
        • czechofil Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 12:51
          Może rzeczywiscie jak
          > ktoś "weźmie na rogi" raz czy drugi tak jadącego rowerzystę (pod
          > prąd środkiem ulicy)to może coś się zmieni w ich
          mentalności...

          Nic się nie zmieni, tak jak nie zmienia się ilość pijanych kierowców
          mimo zaostrzenia przepisów. Niestety, ale mamy bardzo niską kulturę
          prawną. A propos wymuszania zaś to mi wczoraj na skrzyżowaniu
          Rzeźniczej i Św. Mikołaja nagle wyjechał z lewej strony
          (podporządkowanej) jakiś palant w srebrnym mercedesie z przyczepką
          (do tego gadał przez komórkę). Jechałem od strony Rynku i gdyby nie
          doświadczenie, refleks i sprawne hamulce, to bym się z
          nim "przywitał". Szkoda, że tak szybko odjechał, bo miałem ochotę z
          nim na ten temat "porozmawiać"...
        • Gość: artek Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 12:54
          Gość portalu: arek napisał(a):

          > Czy ktoś zwrócił uwagę, że na załączonym zdjęciu rowerzystka
          > zadowolona z siebie wali środkiem ul. Ruskiej oczywiście pod prąd !!!

          a zwróciłeś kiedyś uwagę na to, że na starym mieście drogi jednokierunkowe
          pooznaczane są tabliczkami "nie dotyczy rowerów"?
          tak jak tu, na kuźniczej:
          rowery.eko.org.pl/galeria/albums/radek/Wro/centrum%20t22%20mini/normal_kuznicza%20t22.JPG
        • krem23 Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrsocławiu na rowerze 27.04.09, 13:10
          Proszę wysiąść z samochodu i poszukać znaku, który mówi, że tutaj ale i na
          pozostałych uliczkach wokół Rynku zakaz ruchu w tą czy w tamtą stronę
          rowerzystów nie dotyczy. Inna sprawa, to odwaga rowerzystów w jeździe na przeciw
          samochodu a szczególnie tych nie spodziewających się braku ww. zakazu. A to co
          się dzieje na Szewskiej, to dopiero dziki zachód! Ileż to kierowców robi sobie
          skrót zamiast na równoległych uliczkach to czynić. Jakie jest zdziwienie, że to
          jest ciąg tramwajowo-pieszo-rowerowy a samochody mają tam tylko dojechać do
          posesji (na podwórko) a ochrona do banków oraz dostawcy do sklepów. Na szczęście
          SM wlepia mandaty i monitoruje tam ruch (choć za słabo). Wiele razy wypłacałem
          kasę z bankomatu na Rynku i jakoś SM nie łapała mnie jadącego ostrożnie.
          Wniosek:
          1. Władza ustanawia prawa (często bzdurne) i nie potrafi ich wyegzekwować, albo
          nie chce się przyznać do błędu, albo szuka elektoratu.
          2. Jakie ciągi komunikacyjne taka kultura poruszających się po nich. Jest
          bałagan w tej materii i dopóki nie poprawi się tego, to nie ma o czym marzyć aby
          każdy wiedział, gdzie są granice w ruchu. Oczywiście zawsze znajdzie się wyjątek
          bezmózgowca, który nie będzie zważał na to. Teraz władza zasponsorowała nam
          dziką miejską dżunglę - a kiedy to zmieni? Oficer rowerowy śpi i zadawala się
          wiatami dla rowerów stawianymi gdzieniegdzie.
          Centrum dla wszystkich oprócz dla moto!
    • bf109 Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 12:05
      Jest niebezpieczie, nie ma ścieżek i przede wszystkim nie ma gdzie
      tego roweru bezpiecznie zaparkować.

      Swoją drogą jakby rowerzyści zsiadali przed przejściem dla pieszych
      czy chociaż rozejrzeli się na boki przed przejazdem to liczba
      wypadków na pewno by spadła.
      • Gość: retrobis Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: 156.17.60.* 27.04.09, 12:30
        Właśnie, chociaż się rozejrzeli, bo w sumie to mi nie przeszkadza, że przejeżdża
        przez pasy, nawet jako pieszemu, ale oni często (oczywiście nie wszyscy) jadą
        jak by mieli pierwszeństwo.
    • Gość: kaskader Re: Dlaczego (-nie-) jeżdżę po Wrocławiu... IP: 156.17.128.* 27.04.09, 12:59
      jak ktos ma watpliwosci czy jazda rowerem we Wroclawiu to sport ekstremalny
      proponuje przejazd ulica Pulawskiego okolo godz 16.00 w tygodniu przy padajacym
      deszczu. Tlum zdenerwowanych, spieszacych sie ludzi i sliski dziurawy bruk...
      Mozna tez jechac chodnikiem po nagrobnych(?) plytach. Tak czy owak: test
      hamulcow, nerwow i refleksu.

      ...ale w domu jestem w szybciej niz samochodem czy MPK.
    • zeziufive Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 13:08
      Nie tylko rowerzystom przeszkadza miasto, ale wielokroć rowerzyści
      przeszkadzają innym, i to nie tylko cztero czy wielokołowcom.
      Zapocony, totalnie wyłączony z realu fanatyk miejkich slalomów
      rowerowych, rozpędzony na swoim jednośladzie i ocierający się "na
      gazetę" o pieszych - wyskakując najczęściej zza ich pleców nieomal
      wmurowuje ich w chodnik w szybkiej samoocenie: zabolało już czy
      dopiero zaboli? Wąski i dziurawy chodnik nie stanowi tu żadnej
      przeszkody, natomiast parki czy nadrzeczne wały to nieomal tory F1.
      Wrocek jest miastem gdzie ścisłe centrum ukształtowało się już setki
      lat temu (w obrębie średniowiecznych murów obronnych) i nie trudno o
      stwierdzenie, że gdy stadka tubylców i przyjezdnych wylegną z
      domowych pieleszy to właściwie wszyscy przeszkadzają wszystkim. Tam
      natomiast gdzie braknie wolnej przestrzeni potrzebna jest (jak
      wszędzie) kultura bycia.
      Komunikacyjnie niska wydolność miasta potęgowana ciągłym grzebaniem
      w totalnie dziurawych ulicach wręcz zachęca do szusowania na własnym
      i o własnym napędzie. Jednak w konfrontacji z rozpędzonym rowerzystą
      pieszy ma podobne szanse jak ten pierwszy w starciu z blachosmrodem.
      I jak w każdej innej dziedzinie, wszędzie potrzebny jest tu rozsądek
      który podpowiada również o konieczności zapoznania się z "Prawem o
      ruchu drogowym" które całkiem wyraźnie stanowi, kiedy, jak i gdzie
      na rowerze, bo jeśli po chodniku to tylko wtedy gdy... Lepiej
      poświęcić chwilę samemu (nawet tutaj, w sieci) by wniknąć w kodeksy
      niż usłyszeć to samo jako komentarz blankietu do opłacenia grzywny w
      trybie mandatu czy w trakcie szpitalnych pogaduch na wyciągu
      ortopedycznym. Dziś po wyprowadzeniu roweru na ulicę osoba dorosła
      staje się kolejnym użytkownikiem ciągów komunikacyjnych, gdzie (to
      właśnie z Kodeksu Drogowego) nie musi posiadać dokumentu
      uprawniającą do kierowania rowerem. Na praktykę przekłada się to w
      totalną wolną amerykanką (bez względu na wiek) na pożywce
      przekonania o własnych racjach (czasem na browarnych procentach)
      jednośladowego użytkownika tej przecież samej drogi czy ulicy co
      wszyscy inni. Szkoda, że te racje nie wszystkim podpowiadają (to też
      z Kodeksu Drogowego), że dzwonek, oświetlenie jak i sprawne hamulce
      to nie gadżety kretynów, ale jak najbardziej obowiązkowe wyposażenie
      jednośladu.
      O kulturze nie wspomnę, bo przydaje się wszędzie...
      • czechofil Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 13:15
        > Nie tylko rowerzystom przeszkadza miasto, ale wielokroć rowerzyści
        > przeszkadzają innym, i to nie tylko cztero czy wielokołowcom.
        > Zapocony, totalnie wyłączony z realu fanatyk miejkich slalomów
        > rowerowych, rozpędzony na swoim jednośladzie i ocierający się "na
        > gazetę" o pieszych - wyskakując najczęściej zza ich pleców nieomal
        > wmurowuje ich w chodnik w szybkiej
        samoocenie:

        Kolejny post (zresztą nieźle napisany elaborat), ale kompletnie nie
        na temat. My tu nie dyskutujemy o wykroczeniach rowerzystów, tylko o
        niemożności (względnej) jeżdżenia na rowerze po naszym mieście...
        • zeziufive Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 14:28
          Ok. Ale co by poszerzyć spektrum spostrzeżeń:
          Bo jak kolega czechofil spostrzegł był pewnie nie raz, spotkanie z
          wieczorną projekcją zapoconego torreadora rowerowego, bez świateł i
          dzwonka, depczącego w pedały w zapamiętaniu ile fabryka mu (zamiast
          rozumu)dała, gnającego oczywiście po jedynym wolnym skrawku
          chodnika, to frajda żadna - choć emocjonalnie brzemienna nieomal jak
          wszystkie części "Obcego". Oczywiste wykroczenie popełnianie masowo
          i bezkarnie: nasi podatkożercy w nowiutkach KIA-radiowozach czy ich
          cienie z operetkowej straży municypalnej zupełnie nie reagują mimo
          zupełnie jednoznacznych zapisów prawa w tej kwestii - stąd brak
          wykroczeń w sensie stwierdzonego faktu. Zarzucona błotem odzież
          (brak błotników) z bieżników rumaka rowerowego debila to jedyna
          namacalna pamiątka która pozostaje po (oby!) niekolizyjnej mijance
          zakończonej zacisniętymi z bezsilności zębami i porcją głosek
          układających się w totalnie spolszczone łacińskie zwroty zastępujące
          niektórym elegantom w dresach całość języka polskiego wraz z
          interpunkcją.
      • Gość: Karolina Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.09, 15:20
        Jaskrawym przykladem na taki opisany tutaj stan jest załączone
        zdjecie do artykułu: Pani redaktorka Saraczyńska zadowolona z siebie
        jedzie środkiem ul. Ruskiej pod prąd !!! Tytuł artykułu powinien
        brzmieć " Dlaczego jeżdżę po Wrocławiu na rowerze - nie znając (nie
        przestrzegając?) zasad ruchu drogowego"
        A jeśli chodzi o bruk- to najlepiej zaasfaltować, w Rynku też - bo
        tam kobiety łamią sobie szpilki - oczywiscie na koszt rowerzystów.
        • Gość: artek Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.09, 15:33
          Gość portalu: Karolina napisał(a):
          > Jaskrawym przykladem na taki opisany tutaj stan jest załączone
          > zdjecie do artykułu: Pani redaktorka Saraczyńska zadowolona z siebie
          > jedzie środkiem ul. Ruskiej pod prąd !!!

          primo, zdjęcie jest pozowane - co wiele wyjaśnia (słońce, odpowiednia ekspozycja
          i takie tam), secundo, na starym mieście na ulicach jednokierunkowych dozwolony
          jest ruch rowerów w obu kierunkach.
          na co nader wyraźnie wskazuje odpowiednie oznakowanie.

          > Tytuł artykułu powinien brzmieć " Dlaczego jeżdżę po Wrocławiu
          > na rowerze - nie znając (nie przestrzegając?) zasad ruchu drogowego"

          a może lepiej by było - "dlaczego kłapię jęzorem/klawiaturą nie mając kompletnie
          pojęcia o czym piszę"?
          • emceg Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 16:09
            Fakty są takie, że rowerzyści przeszkadzają wszystkim: pieszym na chodnikach,
            które są projektowane pod pieszych, i kierowcom na ulicach, które są
            projektowane pod samochody. Rozwiązanie jest proste- ścieżki rowerowe. Wtedy
            wszyscy będą mieli swoją piaskownicę, a ilość konflików się zmniejszy. Niestety
            władze naszego miasta regularnie olewają tą oczywistą oczywistość (vide:
            Szewska, Oławska, wyspy tumskie). Należy więc, zmusić tych krawaciarzy na
            stołkach, aby wzięli się do roboty. Odpowiednie przepisy i pieniądze są, chęci
            ino brak. Im więcej rowerów na Masie Krytycznej, tym większy kopniak w te
            przyrośnięte do taboretów, zady.
            • Gość: artek Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.04.09, 17:33
              separujące ruch drogi dla rowerów są dobrym rozwiązaniem jedynie tam, gdzie jest
              duży i szybki ruch samochodowy, ewidentnie kolidujący z rowerami. ale już
              niekoniecznie w obrębie stref ruchu lokalnego czy osiedlowego ograniczonego do
              30 km/h. również w obszarach zabudowy, tam, gdzie na wydzielone ddr nie ma miejsca.
              tam się jeździ po jezdni. a wzajemną uwagę wzmaga się likwidując pierwszeństwa i
              równouprawniając wszelki ruch. tak się to robi w europie, choćby w pobliskim
              berlinie.

              przykładowo - w obrębie osiedli przy ograniczeniu prędkości do 20-30 km/h po
              jednej drodze jeżdżą samochody, rowery i chodzą piesi. i jakoś wypadków nie ma.
              jak się chce, to się da. nawet bez dróg dla rowerów.

              jedynym, najsensowniejszym i niestety najtrudniejszym rozwiązaniem jest ...
              nauczenie się kulturalnej jazdy w mieście. dotyczy to zarówno kierowców jak i
              rowerzystów.
              ale to se ne da ...

              obraz przeciętnego polskiego kierowcy/roweerzysty: wyjątkowe miernoty za
              kierownicą i wyjątkowy poziom wzajemnej agresji, przy jednoczesnym
              przeświadczeniu o własnym supermiszczosffie ...
              królowie kazachstańskich szos i chodnikowe obijkrawężniki, psiakość!
              piorunująca mieszanka. bez szans.
          • Gość: Legista Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.09, 16:40
            Obawiam się, że Artka poniosły emocje a dodała swoje bujna
            wyobraźnia - co zezwoliło mu na legalną jazdę rowerem pod prąd
            ulicami Starego Miasta. Dla ochłonięcia z emocji i wyjścia z
            mniemanologii radzę Artkowi przejechać się po Starym Mieście trasą
            WZ (jeden kierunek) pod prąd najlepiej środkiem ulicy w godzinach
            większego ruchu. A poza tym radziłbym Artkowi przekazać te rewelacje
            do Policji Drogowej i Straży Miejskiej bo nie znając tego "przepisu"
            jeszcze wlepią Mu mandat.
            • krem23 Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze 27.04.09, 16:57
              Kolejny ślepy i do tego leniwy - przeczytaj wszystkie posty a nie niektóre a jak
              to nie wystarczy, to udaj się do centrum i racz zauważyć znaki dotyczące
              rowerzystów.
            • Gość: artek Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.04.09, 17:06
              Gość portalu: Legista napisał(a):
              > Obawiam się, że Artka poniosły emocje a dodała swoje bujna
              > wyobraźnia - co zezwoliło mu na legalną jazdę rowerem pod prąd
              > ulicami Starego Miasta.

              wybacz, ale omamów wzrokowych to ja nie mam. to rozwiązanie, odpowiednio
              oznakowane, funkcjonuje od kilku lat, i to nie tylko w obrębie starego miasta,
              ale i np. na smoluchowskiego, na zapolskiej czy jedności narodowej.

              rowery.eko.org.pl/galeria/albums/radek/Wro/centrum%20t22%20mini/swm%20przed.JPG
              rowery.eko.org.pl/galeria/albums/radek/Wro/centrum%20t22%20mini/normal_kuznicza%20t22.JPG
              > A poza tym radziłbym Artkowi przekazać te rewelacje
              > do Policji Drogowej i Straży Miejskiej bo nie znając tego
              > "przepisu" jeszcze wlepią Mu mandat.

              moja rada odnośnie bezmyślnego kłapania w klawiaturę pozostaje aktualna.
    • Gość: cyklista Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.09, 22:44
      Dobry górski rower? Amortyzacja? E, bez przesady. Po mieście pomykam budżetową kolarką, że włożyłem w nią stosunkowo mało pieniędzy, to nie strach zostawić gdzieś przypiętą, i generalnie przedstawia sobie mniejszą wartość dla potencjalnego złodzieja niż rzeczony dobry góral z amortyzacją. Jazda to sama przyjemność, rower jest szalenie szybki i zwrotny, a wąska kierownica bardzo się przydaje przy śmiganiu przez korek. Na miasto jak znalazł. Co do kostki - nie narzekam, stal całkiem nieźle tłumi drgania, a jak już trzepie naprawdę porządnie, to wystarczy podnieść tyłek z siodełka i amortyzować łapami.
      A artykuł to zgadzam się, standardowe jojczenie.
    • Gość: ted Dlaczego nie jem nożem i widelcem IP: 78.8.145.* 28.04.09, 12:51
      Nie jem nożem i widelcem tylko samą łyżką.
      Robię tak ponieważ widelec jest niebezpieczny i ma kolce.
      Nie jem nożem bo jest jeszcze bardziej niebezpieczny od widelca.
      Np ktoś może mnie trącić w restauracji gdy trzymam nóż i wydłubię oko osobie
      naprzeciwko.
      Nóż i widelec są bardzo niebezpieczne.
    • Gość: rower power idiotyczna moda na rowery górskie IP: *.static.korbank.pl 28.04.09, 15:36
      Polska to kraj oszołomów. Ludzie nie pozdrawiający się na ulicy, nie
      uśmiechający się i jeżdżący po mieście na rowerach górskich. Cała Holandia,
      Niemcy jeżdżą rowerami miejskimi z kierownicą typu jaskółka, ale Polacy muszą
      góralami przeznaczonymi do jazdy w terenie, bo nawet nie na wycieczki poza
      miasto asfaltem...Osobiście jeżdżę rowerem damką i gorąco przekonuję wszystkich
      do jeżdżenia takim rowerem po Wrocławiu ponieważ:
      - rower typowo miejski zapewnia duży kąt widzenia oraz pełną kontrolę wzrokową
      nad trasą i współużytkownikami drogi, chodnika, ścieżki
      - wyprostowana pozycja jest przyjemniejsza niż zgięta
      - rower miejski posiada darmowe oświetlenie w postaci lapmek i dynama, które nie
      zawodzi, bo się nie wyczerpuje
      - na rowerze miejskim jeździmy wolniej a przez to bezpieczniej i zgodnie z
      zasadami jazdy po mieście
      - rower miejski ma bagażnik na którym można przewieźć torbe, plecak, rzeczy
      osobiste dzięki czemu nie trzeba taszczyć na plecach plecaka
      - rower miejski ma dzwonek, bez którego jazda po mieście jest niemożliwa
      - rower typu damka zapewnia bezinwazyjne zsiadanie z roweru, bez przerzucania
      nóg nad ramą, co często grozi uderzeniem przechodnia

      Generalnie rower miejski ma te zalety, które docenia społeczeństwo hołdujące
      współpracy i którego członkowie pielęgnują w sobie szacunek do współobywateli,
      dlatego może rower miejski nie jest popularny w Polsce.

      I jeszcze jedno. Nie gloryfikujmy jazdy rowerem po mieście. Niech będzie tak
      naturalna jak chodzenie chodnikiem, jazda autobusem czy jazda samochodem, bo i
      bez samochodu czasem nie sposób się obyć.

      Życzę otwartego myślenia!
      • czechofil Re: idiotyczna moda na rowery górskie 29.04.09, 09:03
        > Polska to kraj oszołomów. Ludzie nie pozdrawiający się na ulicy,
        nie
        > uśmiechający się i jeżdżący po mieście na rowerach górskich. Cała
        Holandia,
        > Niemcy jeżdżą rowerami miejskimi z kierownicą typu jaskółka, ale
        Polacy muszą
        > góralami przeznaczonymi do jazdy w terenie, bo nawet nie na
        wycieczki poza
        > miasto
        asfaltem...

        Sorry, ale muszę się z tobą prawie w całości nie zgodzić. Osobiście
        jeżdżę po Wrocławiu prawie tylko i wyłącznie tzw. rowerem górskim,
        czyli maszyną z solidną, stalową ramą, stożkowymi obręczami i
        oponami 2,25 cala. A czynię tak ze względu na fatalny stan
        nawierzchni wrocławskich dróg oraz wszechobecne wysokie krawężniki.
        Rowerkiem trekkingowym z cienkimi oponkami pomykam sobie jedynie na
        wycieczki po drogach asfaltowych poza miastem. Za dużo szprych już w
        życiu połamałem, żeby męczyć się na jakimś "rowerze miejskim". Taka
        maszyna to może jest i fajna, ale w krajach, w których większość
        nawierzchni miejskiej jest asfaltowa...
    • Gość: wroclawjacek Re: Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze IP: *.e-wro.net.pl 29.04.09, 14:54
      > typowo polskie marudactwo...
      Bez marudzenie nic się nie poprawi.
      Uważasz ze wszystko jest ok ?
      To ty marudzisz , bo nie podoba ci się że ktoś cos chce poprawić.

      >wystarczy
      zobaczmy co wystarczy aby jeżdić po mieście

      > dobry
      Aha zwykły nie dje rady musi byc dobry ?

      > gorski
      Górski do jazdy w mieście, nie ośmieszaj się
      A nie wystarczy "dobry" miejski , albo słaby wojskowy ?

      > rower z amortyzatorem
      Czyli przyznajesz że bez amortyzatora się nie da jeździć ?

      > z
      > przodu, grube opony
      >
      A zwykle się nie nadają ?


      > i da sie przezyc
      >
      Czy połamanie nóg w wypadku podchodzi pod przeżycie ?

      >jako rowerzyscie w miejskiej dzungli.
      Z tego wynika że potrzebny rower do dżungli bo miejski nie wystarczy.
      Górski tez nie wystarczy jeśli nie jest dobry, nie ma amortyzatora i grubych
      opon z przodu.
      Obawiam się ze 95% wroclawskich rowerow nie spełnia wymogów , ktoóre podałeś .
      Tymczasem ty nazywasz marudzeniem opisywanie tego stanu rzeczy.

      > Nie
      > ma co sie sugerowac sciezkami dla rowerow bo w wielu miejscach sa poprowadzone
      > w idiotyczny sposob (np. Powstancow Slaskich w okolicach Hallera),
      Jest obowiązek. Jeśli chciałbyś przejechac Hallera wzdłuż Powstańcow po jezdni
      to gdy dojdzie do wypadku ubezpieczyciel moze ci odmówic wypłaty odszkodowania.
      Tu postulowałbym zmiany do PoRD aby rowerzysta mial wybór czy chce korzystać z
      nieprawidłowo poprowadzonych ścieżek ktore kolidują z ruchem pieszych tramwai
      itd czy przejeżdżą skrzyżowanie na jednym cyklu po świeżo wyremontowanej
      asfaltowej nawierzchni.

      > nie ma co
      > sie przejmowac zakazami (patrz Rynek) i od razu jezdzi sie duzo lepiej.
      Masz rację że w Rynku jak nie bedziemy łamac zakazu to nigdy go nie usuną.
      Tam nie ma zagrożenia wypadku ale Hallera i Powstańców jeszcze nie raz zbierze
      krwawe żniwo.
Pełna wersja