Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą?

11.05.09, 07:29
"Nie wiem, czemu służy ten bezsensowny eksperyment z wcześniejszymi lekcjami.
Nie rozumiem, po co manipuluje się przy czymś, co się doskonale sprawdziło."

Co prawda to prawda. Dokladnie taka sama sytuacje mamy z pomyslem wysylania
6-latkow do szkol. Po co zmieniac cos co dziala dobrze?
    • Gość: Frank Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.adm.uni.wroc.pl 11.05.09, 07:44
      Niewyspanych dzieci nikt nie słucha. Tymczasem to na zdrowiu nastolatków
      ranne wstawanie odbija się najbardziej.


      to proponuje posłuchać dzieci i lekcje zaczynać o 9,a może o 10 i żeby trwały do
      12, to wtedy będą jeszcze zdrowsze? A może w ogóle zlikwidować szkoły, przecież
      to taki problem, dzieci się stresują....
      • tbernard Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 07:52
        Gość portalu: Frank napisał(a):

        > Niewyspanych dzieci nikt nie słucha. Tymczasem to na zdrowiu nastolatków
        > ranne wstawanie odbija się najbardziej.

        >
        > to proponuje posłuchać dzieci i lekcje zaczynać o 9,a może o 10 i żeby trwały d
        > o
        > 12, to wtedy będą jeszcze zdrowsze? A może w ogóle zlikwidować szkoły, przecież
        > to taki problem, dzieci się stresują....

        A dlaczego nie na 8.00?
        Swoim dzieciom możesz nawet zakazać snu całkowicie, jeżeli uważasz, że to
        zbyteczny luksus który je rozbestwia.
      • Gość: o!o dlaczego problemem jest szkoła, a nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 08:11
        rozbuchane aspiracje rodziców? jeżeli godzisz się na godzinny dojazd
        do szkoły, bo wybrałes szkołę na drugim końcu miasta, jeżeli masz x
        zajęć dodatkowych, jeżeli MUSISZ pogadać na gg i spędzić y godzin
        przed komputerem czy tv.... to są konkretne wybory konkretnych osób,
        decyzje, za które ponosi się konsekwencje. Godzina rozpoczęcia
        lekcji jest często elementem tradycji szkoły.
        A z drugiej strony popatrzcie na strukturę korków na ulicach miasta.
        dojazd z Zawidawia do RR na 7.00 trwa ~15 min, na 8.00 ~60 min, na
        9.00 ~20 min. Jeśli wszyscy MUSZĄ na 8.00 to o ósmej miasto MUSI się
        zatkać. Kiedyś, za komuny, Komitet Woojewódzki PZPR ustalił
        strefowanie godzin rozpoczynania i kończenia pracy w dużych
        zakładach pracy, by rozładować korki i lepiej wykorzystać tabor MPK.
        Może nie wszystko z tamtych czasów było takie złe...
        • oliveira Re: dlaczego problemem jest szkoła, a nie 11.05.09, 08:19
          Gość portalu: o!o napisał(a):

          > rozbuchane aspiracje rodziców? jeżeli godzisz się na godzinny dojazd
          > do szkoły, bo wybrałes szkołę na drugim końcu miasta, jeżeli masz x
          > zajęć dodatkowych, jeżeli MUSISZ pogadać na gg i spędzić y godzin
          > przed komputerem czy tv.... to są konkretne wybory konkretnych osób,
          > decyzje, za które ponosi się konsekwencje.

          To samo miałem napisać. W du...ach się poprzewracało. Jeśli rodzice nie potrafią
          zadbać o właściwą organizację czasu swoich dzieci, to może niech troskliwa
          Wyborcza skieruje tychże do pedagogów, kuratorów, etc. Przecież dba o dzieci.
          • zigzaur Re: dlaczego problemem jest szkoła, a nie 11.05.09, 10:41
            Zestresowane dzieci nie chcą się uczyć, gdy trzeba przyjść do szkoły na 7:30.
            Po ukończeniu 18 lat będą musiały zasuwać na rowerku na 6:00 (typowy początek
            zmiany w zakładzie trzyzmianowym) do zakładu oddalonego o 30 km od domciu. Także
            w zimie.

            Nie chciało się nosić teczki...
          • wielki_czarownik Masz rację! 11.05.09, 10:49
            Co to za durne bachory, że chcą sobie książkę poczytać, film obejrzeć, ze znajomymi pogadać?! Co to ma znaczyć? Do nauki! Od rana do nocy! Po co komu relaks, po co komu odpoczynek?
            Zamiast pogadać na GG niech lepiej uczą się budowy pantofelka. To w końcu niezbędna do życia we współczesnym świecie wiedza.
            • jego.mac Re: Masz rację! 11.05.09, 11:42
              a mozesz mi powiedziec jak konczenie zajec pol godziny pozniej im pomoze? doba
              bedzie miala 24 godziny niezaleznie od tego o ktorej godziny zaczniesz liczyc.
              • wielki_czarownik Re: Masz rację! 11.05.09, 11:50
                Pomogłoby skrócenie czasu zajęć (poprzez rezygnację z bzdurnych i niepotrzebnych przedmiotów) i zmniejszenie liczby zadań domowych.
                • jego.mac Re: Masz rację! 11.05.09, 11:52
                  haha swietny pomysl zrezygnujmy z zajec, wezmy taka matematyka tyle zmarnowanego
                  czasu no i takie czasochlonne zadania domowe...
                  • wielki_czarownik Myśl! 11.05.09, 12:13
                    Matematyka akurat jest przydatna, ale nie w takiej formie jak się jej uczy dzisiaj. Obecnie nauka matematyki polega na zadawaniu uczniom do wyliczenia kilkudziesięciu niemal takich samych działań. Zero myślenia, tylko benedyktyńskie, mozolne pisanie. Bezsens, bo to zraża ludzi do matematyki.
                    Zmniejszyć należy liczbę takich przedmiotów jak biologia, geografia, chemia itp. One powinny pozostać w klasach profilowanych, ale naprawdę nie każdy człowiek musi się uczyć o tym jak powstały Alpy albo ile kręgów szyjnych ma kot. To jest wiedza zbędna. Zamiast tego geografia powinna trwać w sumie 1-2 lata i obejmować naukę poruszania się w terenie - czytanie map, obsługa kompasu itp. i podstawowe informacje geopolityczne.
                    Biologia powinna uczyć nie budowy pierwotniaków, ale dbania o siebie, postępowania ze zwierzętami itp. W szkole uczono mnie jakie zęby ma pies, ale nikt mi nie powiedział, że psu nie wolno dawać czekolady do jedzenia. A powiedz mi która informacja jest ważniejsza dla posiadacza czworonoga? To jak się nazywa 3 ząb na górze po lewej u naszego zwierzaka, czy to jak z psem postępować?
                    Tak samo powinno być z chemią, fizyką i tym podobnymi przedmiotami. Na poziomie ogólnym tylko 1-2 lata podstaw, w klasach profilowanych więcej.
                    Dlaczego? Bo człowiek i tak zapomina 90% rzeczy, których się w szkole nauczył. Będąc w liceum wkuwałem jakie do były fałdowanie hercyńskie a jakie kaledońskie. Uczyłem się budowy wewnętrznej mrówki. Uczyłem się co to jest hydratacja. Myślisz, że coś z tego zapamiętałem? Że ta wiedza mi się kiedykolwiek w życiu przydała? Nauka tego to był zmarnowany czas. O wiele lepiej jakbym te godziny ,spędzone na zapamiętywaniu gdzie leży jakaś zasrana góra w Hiszpanii, spędził grając w piłkę. Na zdrowie by mi to wyszło.
                    • jego.mac Re: Myśl! 11.05.09, 12:34
                      to ze ty nie doceniasz wiedzy na temat kregow szyjnych kota nie znaczy ze kazdy
                      tak ma. owszem ucza w szkole sporo bzdur ale nie jest to cos nieznosnego a
                      pomoze ci to wybrac kariere pozniej czytaj stdia. no i nie wiem jak mozna miec
                      dzien w dzien 3.5 godziny dodatkowych zajec i korepetycji!! po co? nie wystacza
                      to co w szkole to znaczy ze nauczyciele zle ucza albo nie nadajesz sie do szkoly
                      ktora wybrales i tyle/
                      • wielki_czarownik Re: Myśl! 11.05.09, 12:42
                        jego.mac napisał:

                        > to ze ty nie doceniasz wiedzy na temat kregow szyjnych kota nie znaczy ze kazdy
                        > tak ma.

                        A czy ja mówię, że każdy? Ale po co komu ta wiedza w klasie o profilu mat-fiz albo historycznym? Niech się tego uczą w klasach o profilu biologicznym i ogólnym. Naprawdę uważasz, że wiedza na temat budowy kociego kręgosłupa jest potrzebna informatykowi, prawnikowi albo historykowi sztuki?

                        owszem ucza w szkole sporo bzdur ale nie jest to cos nieznosnego a
                        > pomoze ci to wybrac kariere pozniej czytaj stdia.

                        Dzisiaj studia musisz wybierać już w 2 klasie LO (przedmioty maturalne). W zasadzie nawet wcześniej - po gimnazjum trzeba się zdecydować na LO i klasę o odpowiednim profilu. Wiadomo, że jak ktoś idzie do klasy językowej i na maturze zdaje języki, to wiadomości z zakresu budowy geologicznej Łużyc nie są mu zbytnio potrzebne.

                        no i nie wiem jak mozna miec
                        > dzien w dzien 3.5 godziny dodatkowych zajec i korepetycji!! po co? nie wystacza
                        > to co w szkole to znaczy ze nauczyciele zle ucza albo nie nadajesz sie do szkol
                        > y
                        > ktora wybrales i tyle/

                        Między innymi dlatego, że ktoś chce być architektem czy inżynierem i projektować mosty a musi się uczyć na pamięć co stanowiły przywileje koszyckie a co toruńskie i w którym one były roku i za jakiego króla.

                        Ma to sens?
                        • habibi888-pl Re: Myśl! 11.05.09, 18:43
                          O to właśnie chodzi wielki_czarowniku. Szkoła w Polsce jest przeładowana
                          wiadomościami zbędnymi na danym poziomie nauczania.
                        • Gość: jaka kobyły Re: nie ma. poza tym pełna zgoda, IP: *.217.146.194.generacja.pl 12.05.09, 14:06
                          z jednym wyjątkiem. jesteś niepoprawnym optymistą pisząc że nie wykorzystujemy
                          90% informacji, których nas uczyli. zamień 0 na 9 i wtedy będziesz bliżej prawdy.
                    • tomek854 Re: Myśl! 12.05.09, 01:14
                      wielki_czarownik napisał:

                      > Matematyka akurat jest przydatna, ale nie w takiej formie jak się jej uczy dzis
                      > iaj. Obecnie nauka matematyki polega na zadawaniu uczniom do wyliczenia kilkudz
                      > iesięciu niemal takich samych działań. Zero myślenia, tylko benedyktyńskie, moz
                      > olne pisanie.

                      Trenowanie mięśni polega na monotonnym wykonywaniu powtarzalnych czynnośći na
                      siłowni. Trenowanie umysłu też musi się zacząć od czegoś takiego. Pójdź sobie na
                      studia ścisłe, to będziesz miał "inteligentnie" - dostaniesz jedno zadanie
                      mające jedną linijkę i będziesz się nad nim głowił 3 tygodnie. Ale do tego
                      trzeba mieć podstawy. A tak się miło składa, że takie podstawy trenują umysł.

                      Jeżeli będziesz wyciskał 10 serii po 10 na siłowni, to to jest nudne. Ale tą
                      siłę możesz wykorzystać np. nosząc babci zakupy czy pracując jako tragarz w
                      firmie do przeprowadzek. Z wytrenowanym umysłem jest analogicznie.

                      > Zmniejszyć należy liczbę takich przedmiotów jak biologia, geografia, chemia itp

                      O, szczególnie chemii to jest tyle w naszych szkołach... :-)

                      > . One powinny pozostać w klasach profilowanych, ale naprawdę nie każdy człowiek
                      > musi się uczyć o tym jak powstały Alpy albo ile kręgów szyjnych ma kot. To jes
                      > t wiedza zbędna

                      Jak powstały Alpy to może nie do końca, bo to jest przykład pewnego procesu
                      który warto wiedziec i rozumieć. Co do kota - zgoda.

                      . Zamiast tego geografia powinna trwać w sumie 1-2 lata i obejmo
                      > wać naukę poruszania się w terenie - czytanie map, obsługa kompasu itp. i podst
                      > awowe informacje geopolityczne.

                      Hehe, z tą obsługą kompasu to żeś dowalił... Połowa dzieciaków ma GPS w komórce
                      a ty ich będziesz uczył azymut wyznaczać jak Tytus w harcerstwie? :D

                      > Biologia powinna uczyć nie budowy pierwotniaków, ale dbania o siebie, postępowa
                      > nia ze zwierzętami itp. W szkole uczono mnie jakie zęby ma pies, ale nikt mi ni
                      > e powiedział, że psu nie wolno dawać czekolady do jedzenia. A powiedz mi która
                      > informacja jest ważniejsza dla posiadacza czworonoga? To jak się nazywa 3 ząb n
                      > a górze po lewej u naszego zwierzaka, czy to jak z psem postępować?

                      To prawda, za dużo jest wiedzy encyklopedycznej a za mało praktycznej.Widzę to
                      studiując w UK i mając porównanie do polskiej uczelni.

                      > Tak samo powinno być z chemią, fizyką i tym podobnymi przedmiotami. Na poziomie
                      > ogólnym tylko 1-2 lata podstaw, w klasach profilowanych więcej.

                      Fajnie by było mieć 2 lata chemii. Ja miałem tylko rok :(

                      > Dlaczego? Bo człowiek i tak zapomina 90% rzeczy, których się w szkole nauczył.

                      O, to jest argument. W takim razie uczmy go mniej, na pewno wyniesie z tego
                      więcej :D

                      > Będąc w liceum wkuwałem jakie do były fałdowanie hercyńskie a jakie kaledońskie
                      > . Uczyłem się budowy wewnętrznej mrówki. Uczyłem się co to jest hydratacja. Myś
                      > lisz, że coś z tego zapamiętałem?

                      Jak widać tak!

                      Że ta wiedza mi się kiedykolwiek w życiu przy
                      > dała?

                      Dała ci amunicji do forumowych dyskusji!

                      Generalnie - zgoda, za dużo jest wiedzy encyklopedycznej, za mało samodzielnego
                      myślenia i wiedzy praktycznej.

                      Ja jednak mam jeden przedmiot, który jest kompletną masakrą.

                      Zobacz: religię zaczynasz w 1 klasie podstawówki a kończysz z maturą. Masz co
                      najmniej dwie lekcje w tygodniu.

                      Porównaj to sobie z nauką takiej fizyki, która się zaczyna w gimnazjum i przez
                      rok są dwie godziny a potem tylko jedna. A jest to nauka, która rozwija myślenie
                      jak żadna inna a gdyby uczono ją z głową to by dla dzieciaków była fascynująca,
                      bo co może być ciekawszego niż poznawanie jak działa świat...
                      • Gość: jaja kobyły Re: pomyśl chłopie IP: *.217.146.194.generacja.pl 12.05.09, 14:09
                        "O, to jest argument. W takim razie uczmy go mniej, na pewno wyniesie z tego
                        więcej :D"

                        dokładnie tak. nie wiem z czego się śmiejesz, to przecież oczywiste.
            • oliveira Re: Masz rację! 11.05.09, 11:43
              Ja czytałem nocami, ale nikomu nie wypłakiwałem się w rękaw, że krócej przez to
              śpię. Poza tym codziennie mają te zajęcia dodatkowe czy 1-2 razy w tygodniu? To
              faktycznie taaaka tragedia...
              • wielki_czarownik Re: Masz rację! 11.05.09, 11:58
                Widzisz ja też czytałem po nocach. Ale nie uważam, że inni mają mieć źle dlatego, że ja też miałem źle.
                Mój pradziad oświetlał sobie chałupę kagankiem i mył się przy studni, ale to nie znaczy że i ja muszę w podobnym dyskomforcie żyć. Dlaczego więc dzisiejsi młodzi mają mieć tak jak ja? Świat idzie do przodu, tylko jakoś w Polsce się cofamy.
                Okres liceum (mnie gimnazjum ominęło) pamiętam jako najgorszy w życiu. Wstawałem rano, wychodziłem pierwszy, wracałem do domu często później od rodziców. W domu zamiast odpocząć to musiałem robić jakieś zasrane zadania domowe zajmujące mi często po kilka godzin. Dobrze, że przynajmniej korepetycji z niczego nie musiałem brać. Czasu, żeby wyjść na rower, spotkać się ze znajomymi czy poczytać książkę to już naprawdę z reguły nie miałem.
                • oliveira Re: Masz rację! 11.05.09, 12:12
                  > Widzisz ja też czytałem po nocach. Ale nie uważam, że inni mają mieć źle dlateg
                  > o, że ja też miałem źle.

                  Rozumiem, że teraz chcesz o tym porozmawiać?
                  Rozumiem, jak już wielu tu pisało, że przez pół godziny później rozpoczynane
                  zajęcia, doba wydłuży się o 2-3 godziny?

                  > Mój pradziad oświetlał sobie chałupę kagankiem i mył się przy studni, ale to ni
                  > e znaczy że i ja muszę w podobnym dyskomforcie żyć. Dlaczego więc dzisiejsi mło
                  > dzi mają mieć tak jak ja? Świat idzie do przodu, tylko jakoś w Polsce się cofam
                  > y.

                  W czasach twojego pradziada wykształconym był ten, kto potrafił czytać i pisać.
                  Wzrost możliwości, to też wzrost wymagań.

                  > Okres liceum (mnie gimnazjum ominęło) pamiętam jako najgorszy w życiu. Wstawałe
                  > m rano, wychodziłem pierwszy, wracałem do domu często później od rodziców. W do
                  > mu zamiast odpocząć to musiałem robić jakieś zasrane zadania domowe zajmujące m
                  > i często po kilka godzin. Dobrze, że przynajmniej korepetycji z niczego nie mus
                  > iałem brać. Czasu, żeby wyjść na rower, spotkać się ze znajomymi czy poczytać k
                  > siążkę to już naprawdę z reguły nie miałem.

                  Nie można mieć wszystkiego na raz. Trzeba było pójść do zawodówki, albo rzucić
                  szkołę, skoro tak bardzo cierpiałeś. Teraz w pracy i po pracy masz za to więcej
                  czasu na rozrywki i zainteresowania...
                  • wielki_czarownik Tylko, że 11.05.09, 12:20
                    Tylko, że przeszło połowa rzeczy, których się uczyłem w szkole (szczególnie z zakresu biologii, chemii, geografii, fizyki) zupełnie mi się do niczego nie przydaje. Absolutnie do niczego. Wiedza na temat budowy geologicznej Mazur, rozmnażania pierwotniaków czy też hydrolizy jest w moim przypadku wiedzą zupełnie zbędną. Zapomniałem już o tych rzeczach i dzisiaj z perspektywy tych ładnych paru lat od skończenia szkoły widzę, że nauka tych durnot to była strata czasu. Szczególnie dlatego, że byłem w klasie profilowanej i od początku było wiadomo, że ani fizykiem, ani chemikiem ani też geologiem nie zostanę.
                    Wszystkiego, co w życiu potrzebne i przydatne to nauczyłem się albo w domu, albo sam, na studiach albo na dodatkowym kursie.
                    Czytać - w domu
                    Posługiwać się mapą i kompasem - w domu
                    Jeździć na rowerze - w domu
                    Podstawowych praw rządzących państwem - na studiach
                    Jeździć samochodem - na kursie
                    Obsługiwać komputer - sam
                    A czego się nauczyłem w szkole? Hmmm... Jak się rozmnaża pleśniak! Rzeczywiście arcypotrzebna wiedza.
                    • oliveira Re: Tylko, że 11.05.09, 12:43
                      > Tylko, że przeszło połowa rzeczy, których się uczyłem w szkole (szczególnie z z
                      > akresu biologii, chemii, geografii, fizyki) zupełnie mi się do niczego nie przy
                      > daje. Absolutnie do niczego. Wiedza na temat budowy geologicznej Mazur, rozmnaż
                      > ania pierwotniaków czy też hydrolizy jest w moim przypadku wiedzą zupełnie zbęd
                      > ną. Zapomniałem już o tych rzeczach i dzisiaj z perspektywy tych ładnych paru l
                      > at od skończenia szkoły widzę, że nauka tych durnot to była strata czasu. Szcze
                      > gólnie dlatego, że byłem w klasie profilowanej i od początku było wiadomo, że a
                      > ni fizykiem, ani chemikiem ani też geologiem nie zostanę.
                      > Wszystkiego, co w życiu potrzebne i przydatne to nauczyłem się albo w domu, alb
                      > o sam, na studiach albo na dodatkowym kursie.
                      > Czytać - w domu
                      > Posługiwać się mapą i kompasem - w domu
                      > Jeździć na rowerze - w domu
                      > Podstawowych praw rządzących państwem - na studiach
                      > Jeździć samochodem - na kursie
                      > Obsługiwać komputer - sam
                      > A czego się nauczyłem w szkole? Hmmm... Jak się rozmnaża pleśniak! Rzeczywiście
                      > arcypotrzebna wiedza.

                      Ale to już całkiem inna historia.
                  • 13xm Nie przeszkadza wam bycie "pokoleniem debili"?.. 11.05.09, 17:33
                    ..piszę do tych młodszych, którym przeszkadza wczesne wstawanie,
                    za "trudna" (sic!) matura, prace domowe, lektury i co kolwiek gdzie
                    wymaga się od was odrobiny zaangażowania. Nie przeszkadza wam, że
                    coraz częściej się mówi, że wyrastają w polsce półgłówki? Że
                    młodzież debilnieje z roku na rok?....nie, chcecie być jeszcze
                    bardziej głupsi. Wogóle podstawówka nie powinna być obowiązkowa :| I
                    dobrze, mniej konkurecji na rynku pracy..oraz to, że głupi człowiek
                    nawet nie wie kiedy się z nich śmieją..
                    • Gość: Pawel Re: Nie przeszkadza wam bycie "pokoleniem debili" IP: *.acn.waw.pl 11.05.09, 18:49
                      Starsze pokolenia od zawsze narzekały na współczesną młodzież. Tak było, jest i
                      będzie. To bardzo ciekawe, ale głosisz poglądy niczym ,,stara dewotka", a styl
                      pisania wskazuje na najwyżej 15 lat. Ciekawe, nieprawdaż? :>
                      • majself Re: Nie przeszkadza wam bycie "pokoleniem debili" 11.05.09, 22:23
                        Pozwolę sobie zauważyć, że mam podobne zdanie - i to często o
                        prawie-rówieśnikach, osobach z tego samego pokolenia, które jednak uczone nowym
                        trybem wykształcają głównie umiejętność żonglowania "kropkami" zgłaszającymi
                        nieprzygotowanie, czytania bryków i ściągania wypracowań.

                        Wielu moich znajomych po nowej maturze nie zna słów, których używam w rozmowie z
                        nimi, nie rozumie tekstów kultury, nie łapie związków frazeologicznych. A ja nie
                        jestem profesorem. Ba, nawet magistrem jeszcze nie jestem :-)
                  • Gość: jaja kobyły Re: bronisz przegranych spraw, oliveira. IP: *.217.146.194.generacja.pl 12.05.09, 14:18
                    poczytaj coś na temat nowoczesnych technik uczenia, nauki, i już nie głoś swoich
                    archaicznych poglądów.

                    polska szkoła (zresztą nie tylko polska, poza nielicznymi, jednostkowymi
                    przypadkami całe szkolnictwo cywilizowanego świata), mimo reform jest wciąż w
                    średniowieczu.
                    cały świat przez ostatnie 100 lat wypierdzielił do przodu że ino kurz został, a
                    w szkołach dalej uczą wg. metodologi średniowiecznej, kiedy książek nie było i
                    wszystko należało trzymać w głowach.
                    styl encyklopedyczny rządzi jak rządził, a szkoły opuszczają kolejne pokolenia
                    szaraków i bezmózgów.
                    wystarczy popatrzeć dookoła, posłuchać statystycznego obywatela co ma do
                    powiedzenia w jakiejkolwiek sprawie, popatrzeć na wybory, reklamy w telewizji
                    itd. by to widzieć.
                    ale może właśnie tak ma być.
                    głupim i nie myślącym społeczeństwem lepiej się kieruje. po co jednostka ma
                    nauczyć się myśleć - będzie tylko sprawiać kłopoty.
                • Gość: olga Re: Masz rację! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.09, 15:15
                  Inwestowałeś w siebie,swoją przyszłość.Moja prababcia mawiała,że bez
                  pracy nie ma kołaczy.Nie podobało się-trzeba było iść do
                  zawodówki:nie trzeba robić zadań,nie ma niepotrzebnych przedmiotówv
                  itp.
                  A co do obecnej matmy to zadania są świetne,bardzo logicznbe i z
                  życia wzięte.A kto na nie psioczy jest za głupi na liceum.I tyle,nie
                  czaruj,bo tylko siejesz ferment.
                  do nieprzeczytania,w. czarowniku
          • bf109 Re: dlaczego problemem jest szkoła, a nie 11.05.09, 11:45
            Dobrze napisane, jak smarki grają do rana w gry komputerowe czy
            gadają na gg to są niewyspane. Też mi biedactwa.
        • zigzaur Re: dlaczego problemem jest szkoła, a nie 11.05.09, 10:32
          A jeśli ktoś jest specjalistą lub menadżerem albo nawet wolnozawodowcem i ma
          nienormowany czas pracy i w dodatku dojeżdża własnym samochodem?

          Jak wyobrażasz sobie, żeby np. PiS i LPR dyktowały prywatnym firmom godziny
          rozpoczęcia pracy?
      • Gość: Pawel Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: 212.160.172.* 11.05.09, 12:37
        Chodzilem (dawno to bylo, fakt) do szkoly na 7:30 i jakos nic mi sie
        nie stalo. Nie musialem przesiadywac na GG do polnocy, takze mialem
        dodatkowe zajecia popoludniowe - nie byl to angielski, ale tez
        zajmowaly czas.
        Nota bene przyklad z ta dziewuszka i Jej angielskim jest mocno nie
        trafiony - gdyby zaczynala zajecia pozniej, konczylaby takze pozniej
        a wiec i po poludniu mialaby mniej czasu.
        Inna sprawa, ze potem dzieciaki ida na studia i tu jest problem
        jesli jakas laborka jest na 7:15, bo mlodziez czuje sie tym
        dyskryminowana, zestresowana i ma na co zrzucic problemy w nauce.
        Generalnie - nie widze nic niestosownego w zajeciach od 7:10 czy
        7:30. Za to moje zdziwienie budzi fakt, ze ktos MUSI porozmawiac na
        GG z ludzmi z klasy, z ktorymi zobaczy sie nastepnego dnia o 7:10.

        Nie dramatyzujmy - stad juz tylko krok (jak opisano w wypowiedzi
        wyzej) do ograniczenia zajec do 2 godzin dziennie - od 10 do 12 - i
        bezstresowego nauczania przyglupow nadajacych sie tylko do
        manualnego sterowania lopata, scierka czy innym narzedziem do
        konserwowania powierzchni plaskich.
        Smutne.
        Do roboty dzieciaki. Co Was nie zabije, to Was wzmocni. Zycie to nie
        szklarnia.
        Pozdrawiam
        • Gość: greg0.75 Fizjologia IP: *.net.autocom.pl 11.05.09, 20:46
          > Inna sprawa, ze potem dzieciaki ida na studia i tu jest problem
          > jesli jakas laborka jest na 7:15, bo mlodziez czuje sie tym
          > dyskryminowana, zestresowana i ma na co zrzucic problemy w nauce.
          > Generalnie - nie widze nic niestosownego w zajeciach od 7:10 czy
          > 7:30. Za to moje zdziwienie budzi fakt, ze ktos MUSI porozmawiac na
          > GG z ludzmi z klasy, z ktorymi zobaczy sie nastepnego dnia o 7:10.

          No niestety - ludzie mają różne cykle aktywnści dobowej i wszelką działalność grupową należy planować na taką porę dnia, żeby możliwie duży odsetek zainteresowanych był już / jeszcze przytomny.
          • Gość: gosc Re: Fizjologia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 22:52
            Gość portalu: greg0.75 napisał(a):
            > No niestety - ludzie mają różne cykle aktywnści dobowej i wszelką działalność g
            > rupową należy planować na taką porę dnia, żeby możliwie duży odsetek zaintereso
            > wanych był już / jeszcze przytomny.

            Bardzo słuszna uwaga, jednak nikt na to nie zwraca uwagi. Sprawdziany czy
            klasówki o 7:10 rzadko kiedy są pisane z pełną świadomością i przytomnością
            umysłu, a nie ma innej możliwości, jeśli lekcje np. z fizyki są tylko raz w
            tygodniu.
      • habibi888-pl Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 18:20
        A ty Frank masz jakieś dzieci, czy tylko alimenty płacisz?
        Mam dwóch synów w szkołach w UK. Zajęcia zaczynają się zawsze o 845, a kończą
        zawsze o 1515. Dzieci zaczynają szkołe w wieku 4 lat. W szkole dla dzieci
        młodszych, od 4 do 8 lat zero ławek, zero dźwigania kilkukilogramowych plecaków.
        Nauka przeplata się z zabawą. Więcej dyscypliny w szkole dla dzieci starszych od
        8 do 12 lat, są ławki i więcej zajęć, a mniej zabawy, ale ciągle w tych samych
        godzinach. Potem gimnazjum 4 lata i zajęcia od 8 do 15 i w tych samych godzinach
        2 lata liceum (bardzo profilowanego). Jak się chce to można.

        Gość portalu: Frank napisał(a):

        > to proponuje posłuchać dzieci i lekcje zaczynać o 9,a może o 10 i żeby trwały d
        > o
        > 12, to wtedy będą jeszcze zdrowsze? A może w ogóle zlikwidować szkoły, przecież
        > to taki problem, dzieci się stresują....
    • ab103 Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 07:53
      Gazeto, ratuj ! Moje dziecko chodzi do Gimnazjum nr 13 przy ul. M. Reja. Lekcje
      w tej szkole rozpoczynają się o 7.10 !!! Przecież to jest ze szkodą dla uczniów,
      a korzystają jedynie nauczyciele, którzy mają wydłużony czas pracy, bo pracują
      na etatach w dwóch szkołach. Dlaczego Kuratorium i p. Lilla Jaroń nie ukrócą
      tego procederu, przecież to wszystko się dzieje w szkołach publicznych ! Jako
      rodzice bardzo prosimy o pomoc i interwencję w tej sprawie.
      • Gość: rodziczpiekłarodem Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.09, 08:15
        Nie korzystają nauczyciele,pracują w dwóch szkołach jak w jednej nie
        mają pełnego etatu!!!Przestańcie zwalać wszystko na nauczycieli,to
        nie jest kozioł ofiarny!Czasy się zmieniły!Ale wy nie zrozumiecie
        dopóki nie zaczniecie pracować na ich miejscu-spróbujcie tego
        miodu!!!!!!!!!!
        Moja 11-letnia córka chodzi na 7.30 od 1 klasy,wstaje o 6.00,idzie
        spać o 21.00 i się wysypia.nawet w sobotę idzie wcześniej spać ,bo
        CHCE!!!Ma zajęcia dodatkowe,pomagamy jej w nauce (średnia 4,90 na 1
        sem),jest pełna energii i woli iść rano ,bo "więcej dnia ma na
        lekcje ,czytanie,rower" itp.O co ten krzyk?Trzeba trochę się wysilić
        i nauczyć dziecko planowania dnia,a da sobie radę.Tylko na to
        potrzebny jest wasz czas,a wy wolicie gazety i tv,rodzice od 7
        boleści!
      • Gość: kobaa Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.magma-net.pl 11.05.09, 10:40
        dokładnie, też chodziłam do 13 i miałam lekcje na 7.10, to naprawdę nic przyjemnego!
      • Gość: Fikus Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 11:13
        ab103 napisała:

        > Gazeto, ratuj ! Moje dziecko chodzi do Gimnazjum nr 13 przy ul. M. Reja. Lekcje
        > w tej szkole rozpoczynają się o 7.10 !!! Przecież to jest ze szkodą dla uczniów
        > ,
        > a korzystają jedynie nauczyciele, którzy mają wydłużony czas pracy, bo pracują
        > na etatach w dwóch szkołach. Dlaczego Kuratorium i p. Lilla Jaroń nie ukrócą
        > tego procederu, przecież to wszystko się dzieje w szkołach publicznych ! Jako
        > rodzice bardzo prosimy o pomoc i interwencję w tej sprawie.

        Z całym szacunkiem, to już nie są te czasy gdy pani dyrektor szkoły była władcą,
        na której skinienie ktoś mógł wylecieć, a ktoś inny nie zdać. "Gazeta" swoją
        drogą, bo warto niektóre rzeczy nagłaśniać, ale może zaproście Państwo kogoś z
        "GW" na zebranie, na którym Wy sami zaprotestujecie i przedstawicie
        szkole alternatywny plan zajęć.
      • Gość: gość Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.09, 11:51
        Jestem nauczycielką i wierz,dla mnie 7.10 czy 7.30 to też środek nocy.
        Ale tragiczne jest to, że na pierwszej lekcji o 7.30 jest 8 osób z 30, później
        systematycznie przychodzą kolejne.
    • pracownikxyz Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 07:57
      Kto się pyta o zdanie kuratorium. Przecież tam się na niczym nie znają, tylko
      tworzą pozory ważności, żeby ich nie zlikwidować. Prawie niczym już nie
      zajmują, a jak patrzę po swoich byłych nauczycielach, jakie cieniasy tam idę
      do pracy, to należałoby to rozgonić.
      • bbso Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 08:09
        W latach 80-tych do SP-65 chodziło się na 7:30 i było ok ale teraz jest
        demokracja i każdy pieści i głaszcze swoje dzieci bo jak to mają źle ....
        • Gość: anik Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: 62.87.128.* 11.05.09, 08:36
          Ja na 7:30 chodziłam całą podstawówkę, szkołę średnią, a na studia
          pociąg odjeżdzał o 5:10 lub o 6:00 ( tym nie zawsze zdążałam). Czy
          ktoś mnie pytał czy się wyspałam?! Śmiechu warte!! Teraz moje dzieci
          wstają o 6:00 do przedszkola- niepowiem jest mi ich szkoda, ale za
          to wcześnie się kładą i śpią ile trzeba. A czy mam jakiś wybór -
          muszę zdążyć do pracy. Jeżeli szkoła zacznie się później, to bedą
          rano siedzieć dłużej w świetlicy! Bo mi godzin pracy nikt nie
          przesunie! Pewnie takich rodziców jest więcej.
          A może mniej zajęć popołudniowych i wcześniej spać? - to jest sposób!
    • Gość: Paweł A może te "dzieci" po prostu za późno chodzą spać? IP: 80.48.71.* 11.05.09, 08:27
      Kiedy byłem w ich wieku o 22 spałem...
      Odnoszę wrażenie, że gazeta po raz kolejny znalazła sobie problem zastępczy.

      Jakoś nie chce mi się wierzyć, że przeciętny gimnazjalista/licealista odrabia lekcje po 19:00, bo wcześnej nie ma kiedy... (nie twierdzę, że takie przypadki się nie zdarzają, ale to raczej wyjątek niż reguła).

      "Zwykły dzień Moniki: - Wstaję przed szóstą, żeby zdążyć na 7.30. W szkole jestem mniej więcej do 14.30. Po obiedzie, około 15.30, mam dwa razy w tygodniu popołudniowe lekcje angielskiego, dwa razy dodatkowe zajęcia sportowe, raz korepetycje z matematyki. Nad lekcjami siadam około 19.00. Rzadko kończę przed 22.00. Przed snem muszę sobie poczytać albo pogadać z ludźmi na Gadu-Gadu. Myję się i jest północ. Śpię maksymalnie sześć godzin na dobę."

      Korepetycje/zajęcia (razem z dojazdami) 3,5 godziny???
      Odrabianie lekcji 3h+???

      To horror, zdecydowanie zbyt dużo czasu na to idzie. Jeśli przeciętny gimnazjalista musi na douczanie/odrabianie lekcji poświęcić tyle czasu co Monika, to problemem jest właśnie tu!!!, a nie w godzinach rozpoczęcia zajęć...

      Dajmy na to, że zajęcia rozpoczynają się o godzine 9:00. Bez innych zmian Monika zje obiad o 17:00, skończy odrabiać lekcje o 23:30 i 24:00, pójdzie spać o 1:30-2:00. Następnego dnia wyspana i radosna wstanie o 7:30 i pójdzie do szkoły...


      • Gość: Wrockanin Re: A może te "dzieci" po prostu za późno chodzą IP: 195.182.9.* 11.05.09, 15:00
        Dodatkowo połóż dziecko spać o 22 w bloku, gdzie ludzie stukają, głośno słuchają
        TV, dają czadu złomami pod oknem lub gdzie młodzież pod oknami browaruje do 1 w
        nocy, a policja nie przyjeżdża bo ma ważniejsze zajęcia. Tu też jest problem.
    • Gość: z Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.static.korbank.pl 11.05.09, 08:48
      to zwykly brak organizacji sprawia, ze uczniowie sie nie wysypiaja.
      ja cale liceum chodzilam na 7.30 i jakos udawalo mi sie o 22 byc w
      lozku... takie wczesne rozpoczecie dnia ma same zalety
    • Gość: gość Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.09, 09:24
      Przed ósmą? A 10 min.po siódmej też się zdarza. Najgorzej tym,którzy
      dojeżdżają z drugiego końca miasta.
    • Gość: Frodo Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.09, 09:29
      To kwestia nawyków wyniesionych z komunistycznej szkoły. Bezmyślna,
      mechaniczna maniera całkowicie bezpodstawnego przekonania, że
      poranek jest czymś jakościowo lepszym od innych pór dnia. Kultura
      chłopska kształtowana przez wieki (5 rano na pole), kultura lampy
      naftowej (bo dorogo świecić więc trzeba wszystko zacząć od świtu).
      Mamy XXI wiek ! Biologicznie dla współczesnego człowieka 8 rano to
      jeszcze noc. Ale to samo funkcjonuje takźe w firmach, urzędach itd.
      Co robi pracownik przychodząc na 8 do pracy ? Grzebie się, robi
      kawę, podsypia, czyta gazety, zagląda do internetu itd, bo NIC nie
      jest w stanie wtedy wykonać w zakresie swoich obowiązków. Tylko
      Warszawa się jakoś w Polsce z tego wyrwała i w większości
      stołecznych biur praca zaczyna się o cywilizowanej porze, czyli o
      9.00. Wynika to przede wszystkim z innej kultury zarządzania (tam
      szefują głównie nie-Polacy). Zresztą proszę sobie wyobrazić dojazd
      gdziekolwiek w Wawie na 7:30... Itd itp.
      • Gość: Bardzodobryautor Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.ovh.net 11.05.09, 09:35
        Bardzo dobry komentarz.
        • zigzaur Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 10:34
          Dobowy rytm człowieka jest sprawą indywidualną. Jedni dobrze się czują wstając
          wcześnie, inni wolą spać do południa a pracować do północy.
        • Gość: Fikus Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 11:20
          Gość portalu: Bardzodobryautor napisał(a):

          > Bardzo dobry komentarz.

          Owszem. A kontrkomentarze utrzymane są w stylu "a moje wyjątkowe (czytaj:
          wychowane przez wyjątkowego rodzica) dziecko to jest o 7-mej wyspane" albo "a ja
          jestem super i o 7-mej rześki i gotowy". No i fajnie, to właśnie potwierdza, że
          są tacy i tacy, ale równanie wszystkich do tych superwyjątkowców to kolejny
          odcień komunizmu.
          • Gość: obserwator Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.09, 15:33
            Brawo ,stuknijcie się w stoje czółka,a mocno!komunizm jak chłopiec
            do bicia-jest na kogo zwalić.
            Naukowo udowodniono ,że organizm człowieka najwydajniej pracuje i
            najmniej wysiłku do tego potrzebuje rano,do ok.13.00,a potem jego
            wydajność spada.I w tych godzinach najczęściej dzieci są w
            szkoąłch ,a dorośli w pracy.Im później,tym gorzej,niezależnie od
            tego czy jest się tzw. sową czy skowronkiem.
            Ale ci co psioczą nauczyli się,że "jest demokracja"-to proponuję
            zatrudnić prywatnych nauczycieli,przyjdą do dziecka na 11,pójdą po 2
            godzinkach i rześkie,wypoczęte dziecko wyrośnie na np.Paris Hilton-
            czyli rozpieszczoną idiotkę.
            Kiedyś w szkołąch był pruski dryl i ilu wartościowych ludzi wyrosło.
            Teraz nauczyciel na maturze nie może wstać,bo a nuż skrzypnie
            krzesło,dziecię się przerazi i obleje maturę...
            rozpieszczajmy dalej,będzie miał kto nam pomagać jak będziemy
            starzy...
            • Gość: faq Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.tktelekom.pl 11.05.09, 16:29
              > Naukowo udowodniono ,że organizm człowieka najwydajniej pracuje i
              > najmniej wysiłku do tego potrzebuje rano,do ok.13.00

              powiedz to mojemu organizmowi, moze Cie poslucha..

              > Kiedyś w szkołąch był pruski dryl i ilu wartościowych ludzi wyrosło.

              argument z serii mnie tez bili i wyroslem na porzadnego czlowieka, - kompletnie
              od czapy..

              > rozpieszczajmy dalej,będzie miał kto nam pomagać jak będziemy
              > starzy...

              wiedzialam, ze o szklance wody musi byc.. :)
            • Gość: greg0,75 Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.net.autocom.pl 11.05.09, 20:59
              I fajnie, że najwydajniej pracuje się DO 13, tylko napisz jeszcze OD której - bo bynajmniej NIE jest to przywoływana 7.10
              (no i jest jeszcze drugi cykl wzmozonej aktywności - po sjeście)
              BTW - ponoć "sów" jest w społeczeństwie trzykrotnie więcej niż "skowronków"...
            • Gość: gość Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 23:10
              Gość portalu: obserwator napisał(a):
              > Naukowo udowodniono ,że organizm człowieka najwydajniej pracuje i
              > najmniej wysiłku do tego potrzebuje rano,do ok.13.00,a potem jego
              > wydajność spada.
              > Im później,tym gorzej,niezależnie od
              > tego czy jest się tzw. sową czy skowronkiem.

              Bzdura na resorach. Naukowo udowodniono, że ludzie się różnią.
              Rano mój mózg niczego nie przyjmuje do wiadomości, a najwydajniej pracuje późnym
              wieczorem, i teorie naukowców, na których się powołujesz nie są w stanie tego
              zmienić.

              Proponuję, byś sam stuknął się w czółko, a mocno! i zaczął myśleć samodzielnie,
              jak na 'obserwatora' przystało.
      • oliveira Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 10:30
        Zaczynam pracę o 7-ej i jakoś nie muszę się snuć i dobudzać kawą. Jak ktoś jest
        leniem, to się będzie obijał bez względu na porę rozpoczęcia pracy. A teraz
        wyobraź sobie najciekawsze - nie stoję w korkach, bo przed 7-mą i tuż po 15-ej
        prawie ich nie ma.
        Pomijając to, że na swoje tezy nie masz żadnego poparcia, to nie potrafisz
        poprawnie pisać. Możesz mi wytłumaczyć jak codziennie "wykonujesz coś w zakresie
        swoich obowiązków"? No, ale przecież mamy kulturę XXI wieku z leniami
        posiadającymi zaświadczenia o dysleksji. Dobrze, że sobie siedzisz w tej Warsiawie.
        • zigzaur Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 10:36
          Tak przy okazji:

          Od ilu to "wieków" są używane lampy naftowe?
      • zigzaur Jak dojechać w Warszawie na 7:30 11.05.09, 10:39
        A jednak można!

        Proszę tutaj:

        www.youtube.com/watch?v=fBfQgcLvg-c
      • Gość: misczciętejriposty Jak nie wiesz to nie pisz bzdur... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.05.09, 10:51
        www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/nauka/ciemna-strona-sztucznego-swiatla,36792,1

        Pierwsza strona:
        CIEMNA STRONA SZTUCZNEGO ŚWIATŁA
        Sztuczne światło, które nocą rozjaśnia mieszkania i ulice, nie służy
        przyrodzie. Zabija ptaki, dezorientuje żółwie, a i nam może popsuć
        zdrowie.

        Ekolodzy już przed paru laty wymieniali sztuczne oświetlenie wśród
        największych zagrożeń dla środowiska, obok trujących gazów i
        toksycznych chemikaliów. Ich zdaniem zakłóca ono prawidłowy rozwój
        zwierząt. Wtedy jednak mało kto chciał ich słuchać. Dopiero niedawno
        naukowcy przyznali im rację. Znajdują bowiem coraz więcej dowodów na
        to, że sztuczne światło wcale nie jest takim dobrodziejstwem, jak
        nam się wydaje.

        Nieodpowiednie oświetlenie, np. nierówny blask jarzeniówek, czasami
        przyprawia nas o ból głowy. Spędzanie wielu godzin we
        fluorescencyjnym świetle w pracy podnosi ciśnienie krwi, powoduje
        zmęczenie i sprawia, że jesteśmy podenerwowani. Nadmiar światła w
        nocy zakłóca rytm dobowy, co być może odpowiada za wzrost zachorowań
        na choroby cywilizacyjne, takie jak rak piersi i prostaty, otyłość
        czy cukrzyca – uważają uczestnicy pierwszego na świecie sympozjum
        poświęconego badaniu związku między sztucznym oświetleniem a
        zdrowiem człowieka. Spotkanie odbyło się we wrześniu 2006 roku w USA
        i zapoczątkowało rozwój badań na ten temat. Na razie uczeni nie
        przeprowadzili jeszcze ich wystarczająco dużo, by ustalić ponad
        wszelką wątpliwość, jakie skutki ma dla człowieka przebywanie w
        sztucznym świetle. Jednak dotychczasowe obserwacje pozwalają im
        wyciągnąć prosty wniosek: o ile tylko możesz, nie zapalaj lamp.

        Na podstawie analizy danych epidemiologicznych badacze z
        Uniwersytetu Harvarda w USA ustalili, że sztuczne światło sprzyja
        rozwojowi raka piersi u kobiet. Do takiego wniosku doszli po
        przeanalizowaniu danych dotyczących stanu zdrowia pielęgniarek
        pracujących na nocną zmianę, które przez wiele godzin przebywają w
        sztucznym świetle. Zbadano 120 tys. pielęgniarek. Okazało się, że
        te, które przez co najmniej 30 lat regularnie miały nocne dyżury,
        częściej zapadały na raka piersi niż kobiety unikające nocnej
        zmiany. Z drugiej strony wykazano, że kobiety niewidome wyjątkowo
        rzadko chorowały na raka piersi.

        • Gość: jasnomyślący Re: Jak nie wiesz to nie pisz bzdur... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.09, 15:37
          pierdu,pierdu.
          "Życie to śmiertelna choroba roznoszona drogą płciową"
      • Gość: bibi Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.kalisz.mm.pl 11.05.09, 12:52
        wreszcie ktoś zauważył, że nie każdy lubi wstawać wcześnie rano, a w Polsce
        panuje "terroryzm" z tym związany! Im wcześniej szkoła lub firma otwarta tym
        lepiej, bo wcześniej skończymy! Co z tego skoro jest się potem zmęczonym i
        niezdolnym do większego wysiłku intelektualnego? A może o to chodzi, by nie
        myśleć przy Wiadomościach i łyknąć wszystkie bzdury, które nam wciskają?Bądź co
        bądź lepiej steruje się społeczeństwem głupim z punktu widzenia polityków a
        wczesne wstawanie rzeczywiście jest na rękę rolnikom i robotnikom, ich praca
        jest fizyczna i wymaga wysiłku intelektualnego po godzinach.
        Przyznaję rację przedmówcy i zazdroszczę mieszkania w bardziej cywilizowanej pod
        tym względem W-wie...
        • Gość: bibi Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.kalisz.mm.pl 11.05.09, 12:56
          miało być: i nie wymaga wysiłku intelektualnego po godzinach, sorry, no cóż
          dziecko obudziło mnie dziś o 6:(
      • Gość: fsdf Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.as.kn.pl 11.05.09, 13:22
        he he niezly wyklad o biologicznych różnicach pomiedzy dawnym chlopem a
        wspolczesnym czlowiekiem... Oj za malo bylo widać biologii w szkole hehe
    • Gość: wwt Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.e-wro.net.pl 11.05.09, 09:33
      Najpierw akcja Wyborczej przeciwko parkowaniu na Solnym - w
      oczywisty sposób głównie w interesie pracowników Wyborczej, którzy
      nie mają gdzie parkować.
      A tutaj coś mi się wydaje, że trzeba dziecko kogoś z GW zawieźć do
      szkółki, a że rodzic ma do pracy pewnie na 9.00 albo 10.00 to się
      potem rano nudzi w pracy.
      Skoro dzieci są w LO to niech się przyzwyczajają - we wszystkich
      urzędach przychodzi się do pracy na 7.30, w niektórych na 7.15 - z
      liceum to większość i tak tam trafi.

      Prawda jest taka, że w dni bez nauki szkolnej nie ma korków we
      Wrocławiu - i to niech wam da do myślenia. Może czas przestać
      rosnące d...swoich dzieci pod samą szkółkę terenówką, a kupić im
      bilet miesięczny.
      • Gość: gość Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 23:28
        Gość portalu: wwt napisał(a):
        > Skoro dzieci są w LO to niech się przyzwyczajają - we wszystkich
        > urzędach przychodzi się do pracy na 7.30, w niektórych na 7.15 - z
        > liceum to większość i tak tam trafi.

        Z moich licealnych kolegów zaledwie kilka osób trafiło do urzędów. Większość
        rozpoczyna pracę w normalnych godzinach, a reszta sama sobie reguluje czas.
        Uwierz, nie każdy chce i musi zostać urzędnikiem.
    • Gość: RST Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: 156.17.115.* 11.05.09, 09:36
      Bardzo zainteresował mnie ten artykuł. Faktycznie, w latach 80tych lekcje w
      podstawówce zaczynały się o 7.30. Ogólniak w 88 r. i bardzo mi się spodobał, że
      lekcje zaczynały się o ósmej. Niestety radość trwała dwa lata - do szkół
      wprowadzono religię i w VIII LO pierwszą lekcję zaczynaliśmy o 7.10.. Nie było
      mowy o protestowaniu, przecież to wynik demokracji i wolności religijnej. Jeden
      z moich dni zaczynał się "bajecznie" 7.10 chemia, 8.00 religia, i potem
      kolejnych 5 lekcji. Muszę przyznać, że z lekcji chemia o tej porze niewiele mnie
      nauczyła (trzeba było potem nadrabiać na studiach), a po ósmej, przez godzinę,
      jeśli ktoś nie chciał być wychowywany w duchu katolickim n a terenie szkoły, nie
      było co ze sobą zrobić. Wszystko wokół szkoły było pozamykane. No cóż, widzę, że
      demokracja działa dalej. Ciekawi mnie czy dalej tak zachęcają szkoły do religii
      i tak nieludzkie godziny rozpoczęcia nauki mają dalej głębszy cel.
    • holyfido Re: 0,5h 11.05.09, 09:38
      Gdy dziecko ma na 7:30 śpi 6 godzin,
      gdy będzie miało na 8:00 zacznie się
      w końcu wysypiać 8 godzin.


      Brawo gazeto :P
      • Gość: asia Re: 0,5h IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 17:37
        Do liceum (lata 98-02) dojeżdżałam spod miasta (12 km), prawie codziennie lekcje
        zaczynały się o 7:10. Jak zresztą w 90% szkół średnich w tym mieście. Problemem
        było to, że żaden rodzaj komunikacji publicznej w regionie (PKS, PKP,
        podmiejskie linie MPK) nie były do tego przystosowane... Można było
        bezproblemowo dojechać do miasta na godzinę 8:00, ale na 7:00- w żaden sposób.
        Autobusy z większości miejscowości do miasta przyjeżdżały ok. 6:15, a potem
        7:50, między tym była DZIURA. W ten prosty sposób zaczynanie lekcji o
        jakiejkolwiek godzinie wcześniejszej niż 8:00 oznaczało wstawanie ok. godziny
        5:00. I właśnie w ten sam sposób czasem opóźnienie lekcji o 0,5 h może
        spowodować że czas snu ucznia skróci się o 2h.
        Swoją drogą- nie pamiętam, żeby ktokolwiek próbował coś z tym wtedy zrobić...
        Czasem jakaś wioska nie wytrzymywała i pisała petycję do PKS z prośbą o
        dodatkowy kurs... Prośba zostawała bez odpowiedzi oczywiście. A potem, gdzieś w
        okolicy mojej matury pojawiły się prywatne linie busowe, dla których nie było
        żadnym problemem zrobić taki rozkład żeby pasażerom odpowiadał.
        • holyfido Re: 0,5h 12.05.09, 06:16
          No i to jest argument. Rozumiem go i ma on sens. Ale gazeta takiego argumentu
          nie podniosła. Sugerowała tylko, że jak dzieci będą miały na ósmą, to zaczną się
          wysypiać.
    • Gość: KJ Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.09, 09:50
      Córka w liceum zaczyna lekcje różnie- na 7.30 jest super, bo dojazd samochodem (
      podwożę z NIEODLEGŁEJ dzielnicy) zajmuje 15 min. Na 8.25- zdecydowane gorzej
      ,bo korki- trwa to 30 min. Ale to samochód. Kiedy próbuje być samodzielna i
      dojechać autobusem miejskim( jedyny środek lokomocji od nas), a potem drugi
      autobus- na 7.30 trwa to 40 min., ale na 8.25- 1,5 godziny!!!!
      zdecydowanie wolę 7.30 !!
      • Gość: a Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.09, 10:06
        skoro to nieodlegla dzielnica, to moze niech corka sprobuje pojechac na rowerze?
        nie dosc ze dotrze duzo szybciej niz autobusem, to jeszcze nie bedzie mowy o
        sennosci czy zmeczeniu. nic tak nie ozywia ogranizmu z rana jak lekki i
        przyjemny wysilek fizyczny. pozdrawiam
        • Gość: KJ Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.09, 11:17
          Zimą np. rower.:) Teraz to i owszem- ładna pogoda -jedzie. Ale jak leje? W
          dodatku u nas rozkopane drogi, o ścieżce rowerowej tylko pomarzyć a pobocza nie
          istnieją.
          Pozdrawiam
          ps ale jest to wyjście!!!
      • Gość: greg0,75 Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.net.autocom.pl 11.05.09, 21:08
        Cytując pewnego współczesnego męża stanu - właśnie straciłaś okazję, żeby siedzieć cicho...
        Zareklamujesz uroki dojazdu na 7.10 - społeczeństwu się spodoba i też tak będzie jeździć - korki zrobią się wcześniej (ja sobie spokojniutko podjadę na 9.00 - ale dla Ciebie to już mniej opłacalny układ)
        • Gość: KJ Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.09, 11:18
          Taaak , czasem lepiej siedzieć cicho. Mam nadzieje ,że ONI nie czytali...:)
    • Gość: tom Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.kzgs.awf.wroc.pl 11.05.09, 10:00
      zajęcia dodatkowe, korepetycje nie są obowiązkowe, podobnie jak GG. Jak trzeba
      wstać wcześnie to trzeba tak sobie zorganizować czas, żeby zdążyć. Jak dla mnie
      to ten artykulik to efekt zbytniego wygodnictwa rodziców. Jest on zdecydowanie
      poniżej poziomu dobrego dziennikarstwa, jaki często widzimy w GW.
      • Gość: Afi Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.teta.com.pl 11.05.09, 10:27
        W ogóle nie rozumiem czemu taki artykuł teraz? A nie np. 17 lat temu.

        Osiem lat podstawówki - prawie codziennie miałam na 7:30,
        cztery lata liceum - pierwsze dwa lata miałam prawie codziennie na 7:10, następne dwa prawie codziennie na 7:30,
        pięć lat studiów - tutaj mogłam sama ustalać sobie godziny – jeśli miałam taką możliwość decydowałam się wybierać zajęcia na 7:30.

        W szkołach podstawowej i średniej kilka dni w tygodniu miałam na rano i wcześnie kończyłam. Całe popołudnie miałam później na jazdę na rowerze, przebywanie z dziećmi z sąsiedztwa na dworze.
        Jak miałam na 11-12 mogłam się wyspać, ale już tyle na dworze być nie mogłam.

        Owszem zajęć pozalekcyjnych nie miałam dużo – odrabianie lekcji. Nie uczyłam się jakoś wybitnie, ale korepetycje z niczego nie były mi potrzebne – czy dzisiejsze dzieci są tak głupie, że nic nie potrafią wynieść z lekcji – wieczne zasłanianie się dysmózgowiem?!

        Po co tyle zajęć poza lekcyjnych?! Rozumiem, że warto raz w tygodniu poświęcić dzień swojemu hobby. Ale czy na pewno Twoje dziecko musi władać płynnie angielskim w wieku 12 lat – w szkole też by się nauczyło; musi tańczyć, śpiewać, uprawiać trzy różne sporty prawie zawodowo? Może czas zapytać dzieci nie o to czy za wcześnie wstają, ale o to czy zamiast pięciu (albo więcej) zajęć w tygodniu pojeździłyby z nami (rodzicami) na rowerach po parku, zaczęły przykładać się do odrabiania lekcji i uważały na lekcjach?

        Rodzice stali się strasznie leniwi, wolą posyłać dzieci wszędzie, byle się nimi nie przejmować. Smutne to.
        • Gość: pippi Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.09, 01:49
          > Owszem zajęć pozalekcyjnych nie miałam dużo – odrabianie lekcji. Nie uczy
          > łam się jakoś wybitnie, ale korepetycje z niczego nie były mi potrzebne –
          > czy dzisiejsze dzieci są tak głupie, że nic nie potrafią wynieść z lekcji R
          > 11; wieczne zasłanianie się dysmózgowiem?!
          Też nigdy nie brałam korepetycji, ale wynikało to z tego, że rzeczywiście
          poszłam na studia zgodne z moim profilem w liceum (humanistyczny, więc też
          umówmy się, że nie miałam pod górkę). Moja przyjaciółka natomiast po roku w
          klasie humanistycznej stwierdziła, że wybór, którego dokonała w wieku 16 lat -
          czyli wtedy kiedy dokonujemy większości w pełni odpowiedzialnych, prawda, i
          przemyślanych decyzji - był błędny. Więc przez dwa lata do matury 3 razy w
          tygodniu miała dodatkowe lekcje matematyki. I była to koniecznośc. Jednymi z
          pierwszych słów jakie usłyszeliśmy od naszego nauczyciela matematyki były te o
          bezużyteczności prób wtłoczenia w nasze mózgi czegokolwiek z matematyką
          związanego. Więc może nie bądź taka hop - do przodu z mówieniem o dysmózgowiu,
          bo czasem mogłabyś się zdziwic, że to co ty uważasz za dysmózgowie jest tak
          naprawdę efektem ambicji.
          > Po co tyle zajęć poza lekcyjnych?! Rozumiem, że warto raz w tygodniu poświęcić
          > dzień swojemu hobby. Ale czy na pewno Twoje dziecko musi władać płynnie angiels
          > kim w wieku 12 lat – w szkole też by się nauczyło;
          Otóż nie. Nie nauczyłoby się. Zakładając że nie spędzałoby min 1,5 godziny
          dziennie (czyli tyle czasu, ile zajęłyby dodatkowe lekcje z języka) na wkuwaniu
          słówek, które wykraczają poza poziom klasy. Bo widzisz, nauka języka w szkole to
          nawet nie jest uśrednianie poziomu tych 20 (sic!) osób, które stanowią grupę
          językową. To jest równanie do najsłabszych. Którzy często, nawet w lepszych
          liceach, utknęli na etapie 'dis is apyl, di apyl is red'. Dlatego że ich rodzice
          wierzą, że "w szkole też się nauczy" (na szczęście moja mama nie wierzyła, za co
          jej będę do końca życia dziękowac). I dlatego że całą swoją szkolną naukę języka
          poświęcili na cwiczenia gramatyczne. Bo tak się składa, że te najłatwiej jest
          sprawdzac, trudniej i więcej czasu zajmuje sprawdzenie eseju na temat lub
          ocenienie ustnej wypowiedzi w języku.
          musi tańczyć, śpiewać,
          > uprawiać trzy różne sporty prawie zawodowo?
          Hm, a jak myślisz, które z tych dzieciaków mają większe szanse bycia odnoszącymi
          sukces, mającymi swoje pasje, społecznie zaangażowanymi, towarzyskimi ludźmi?
          Ci, którzy uczą się zdrowej rywalizacji poprzez sport we wtorki, w środy pracują
          kreatywnie nad lepieniem garnkow, a w poniedziałki i soboty spotykają się z
          kolegami na próbie garażowego zespołu? Czy ci, którzy idą na 7;30 do szkoły,
          wracają o 15:00, jedzą obiad, siadają do zadania (i jeśli naprawdę chcesz
          odrobic wszystko co zadane, przeczytac wszystkie lektury i jeszcze byc
          przygotowana na wszelkie mozliwe niezapowiedziane kartkowki to uwierz, 3 godziny
          to absolutne minimum) i idą spac, żeby wstac na 7:30. Bo ja osobiscie wolałabym
          nie miec zielonego pojęcia o przysłowiowej anatomii pantofelka, za to miec
          pasję, która mnie nakręca i sprawia, że wiem o co chodzi w życiu. I oczywiście
          że wtedy wstając na 7 będziesz wyglądac jak zombie. Szczęśliwie min 1/2
          przedmiotow jest prowadzona tak nudno, ze nie jest szkoda zasnąc na ławce. W tym
          takie przyszłościowe zajęcia jak religia, przysposobienie obronne, informatyka,
          na której uczyliśmy się obsługiwac worda, wf na zasadzie zajęc na macie, etc,
          etc. Przez całe liceum jedyne zajęcia, z których rzeczywiście coś wyniosłam to
          język polski (który, ze względu na wykraczające o lata świetlne poza smutną
          rzeczywistośc polskiej szkoły kompetencje mojej P.Profesor, był połączeniem
          literatury, językoznawstwa, historii, filozofii, relgioznawstwa i przede
          wszystkim etyki). I, co dziwniejsze, kiedy trzeba było iśc na język polski nie
          grało roli czy to 7:30 czy 13:30. Po prostu się wstawało i szło, bo można było
          byc pewnym, że to nie będzie czas zmarnowany.

          Serdecznie pozdrawiam
          • Gość: Pippi Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.09, 01:58
            No ale może, żeby nie przesadzac, że wszystkiemu winien jest system dodam, ze
            znam tez mase ludzi, ktorzy nie majac zadnych dodatkowych zajęc i tak nigdy nie
            wyrabiają z obowiązkami szkolnymi. Efekt fatalnej organizacji czasu. Trochę też
            z własnego doświadczenia :)
          • Gość: Afi Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.teta.com.pl 12.05.09, 11:34
            "(...) Moja przyjaciółka natomiast po roku w klasie humanistycznej stwierdziła, że wybór, którego dokonała w wieku 16 lat - czyli wtedy kiedy dokonujemy większości w pełni odpowiedzialnych, prawda, i przemyślanych decyzji - był błędny. Więc przez dwa lata do matury 3 razy w tygodniu miała dodatkowe lekcje matematyki.(...)"

            Na to jest bardzo proste rozwiązanie - zamiast marnować czas trzy razy w tygodniu - wystarczyło zmienić klasę.
            Sama zmieniłam szkołę podstawową, bo zauważyłam, że matematyka mi się bardzo podoba i przeniosłam się do klasy o profilu matematycznym w innej szkole.
            Ze studiami było to samo. Dopiero po pół roku odkryłam, że na innym wydziale jest specjalność, która bardziej mnie interesuje. Z przeniesieniem się na inny wydział nie było problemu - studiowałam 5 lat - nie musiałam zaczynać studiów od nowa.

            "(...) profilem w liceum (humanistyczny (...) Jednymi z pierwszych słów jakie usłyszeliśmy od naszego nauczyciela matematyki były te o bezużyteczności prób wtłoczenia w nasze mózgi czegokolwiek z matematyką związanego."

            Rozumiem tego nauczyciela. Wiedząc, że wybraliście klasę o profilu humanistycznym, nie miał podstaw sądzić, że którekolwiek z was pójdzie na studia ścisłe lub techniczne.

            W mojej klasie z kolei gorzej była traktowana historia, ponieważ było oczywiste, że większość z nas wybiera się na politechnikę.

            Ja: czy dzisiejsze dzieci są tak głupie, że nic nie potrafią wynieść z lekcji – wieczne zasłanianie się dysmózgowiem?!

            "Więc może nie bądź taka hop - do przodu z mówieniem o dysmózgowiu, bo czasem mogłabyś się zdziwic, że to co ty uważasz za dysmózgowie jest tak naprawdę efektem ambicji."

            Miałam na myśli proceder, który jest obecnie bardzo popularny. Dziecko nie radzi sobie z ortografią to musi być dysortografia, pisze jak kura pazurem to musi być dysgrafia, nie radzi sobie z matematyką to musi być dyskalkulia. Te zaburzenia nie są aż tak częste jak teraz widać po klasach, w których większość dzieci coś ma.

            Osobiście nadal czasem nie wiem jak coś się pisze - w sensie ortograficznym. Wynika to raczej z tego, że w życiu nie musiałam napisać danego słowa. Dysleksji nie mam. Mylenie się jest rzeczą ludzką. A rodzice niestety zamiast usiąść z dzieckiem i trochę popracować wolą załatwić dziecku odpowiedni papier, często zupełnie nie potrzebnie, bo dziecko jest w pełni zdrowe. Moim zdaniem jest to krzywdzenie swoich pociech.

            Ja: Ale czy na pewno Twoje dziecko musi władać płynnie angielskim w wieku 12 lat – w szkole też by się nauczyło

            Znam wielu ludzi z 5 LO we Wrocławiu, którzy świetnie znają język angielski, a nie mieli ani jednej dodatkowej lekcji tego języka. Widocznie należy wybrać odpowiednią szkołę, w zależności od potrzeb.

            Ja: (...) musi tańczyć, śpiewać, uprawiać trzy różne sporty prawie zawodowo?

            "Hm, a jak myślisz, które z tych dzieciaków mają większe szanse bycia odnoszącym i sukces, mającymi swoje pasje, społecznie zaangażowanymi, towarzyskimi ludźmi? Ci, którzy uczą się zdrowej rywalizacji poprzez sport we wtorki, w środy pracują kreatywnie nad lepieniem garnkow, a w poniedziałki i soboty spotykają się z kolegami na próbie garażowego zespołu?"

            Oczywiście uważam, że zajęcia dodatkowe są dobre, tylko nie w nadmiarze. Jak się ma 7 dni w tygodniu dodatkowy język, treningi, zajęcia hobbistyczne, to gdzie jest czas na relaks, spędzanie czasu z przyjaciółmi, odwiedziny schorowanej babci itd.?

            "Czy ci, którzy idą na 7;30 do szkoły, wracają o 15:00, jedzą obiad, siadają do zadania (i jeśli naprawdę chcesz odrobic wszystko co zadane, przeczytac wszystkie lektury i jeszcze byc przygotowana na wszelkie mozliwe niezapowiedziane kartkowki to uwierz, 3 godziny to absolutne minimum) i idą spac, żeby wstac na 7:30."

            Sądzę, że jeśli zadania odrabia się tak sumiennie i systematycznie, to 1,5h wystarczy. Lekturę można czytać np. jadąc autobusem do szkoły. Wszystkie zajęcia szkolne można tak zorganizować, żeby o 16:00 mieć czas wolny i pograć sobie w piłkę z kolegami na boisku.

            Co do ilości zadań, to dzieci obecnie mają dużo mniej zadane, niż my jakieś 5-10 lat temu. Poprę to tym, że udzielałam korepetycji z matematyki mojej kuzynce, kiedy była w gimnazjum, to co miała zadane, ona sama mogła rozwiązać w 15-20min. A przecież, żadnego przedmiotu nie ma się codziennie. Historia, geografia, itp. są góra dwa razy w tygodniu. Język polski i matematyka częściej - cztery razy. Codziennie zadane jest coś tylko z tych lekcji, które dziecko miało, czyli maksymalnie z ośmiu, z czego jeden przedmiot to w-f, inny to plastyka, muzyka, czy religia.

            "Bo ja osobiscie wolałabym nie miec zielonego pojęcia o przysłowiowej anatomii pantofelka, za to miec pasję, która mnie nakręca i sprawia, że wiem o co chodzi w życiu. I oczywiście że wtedy wstając na 7 będziesz wyglądac jak zombie. Szczęśliwie min 1/2 przedmiotow jest prowadzona tak nudno, ze nie jest szkoda zasnąc na ławce. W tym takie przyszłościowe zajęcia jak religia, przysposobienie obronne, informatyka, na której uczyliśmy się obsługiwac worda, wf na zasadzie zajęc na macie, etc, etc. Przez całe liceum jedyne zajęcia, z których rzeczywiście coś wyniosłam to język polski (który, ze względu na wykraczające o lata świetlne poza smutną rzeczywistośc polskiej szkoły kompetencje mojej P.Profesor, był połączeniem literatury, językoznawstwa, historii, filozofii, relgioznawstwa i przede wszystkim etyki). I, co dziwniejsze, kiedy trzeba było iśc na język polski nie grało roli czy to 7:30 czy 13:30. Po prostu się wstawało i szło, bo można było byc pewnym, że to nie będzie czas zmarnowany."

            Każdy ma inne doświadczenia ze szkoły. Szczęściem jest trafić na nauczycieli, którzy umieją zarazić uczniów swoją pasją do danego przedmiotu. U mnie język polski był opłakany i sprowadzał się do sprawdzianów z lektur, natomiast informatyka stała na bardzo wysokim poziomie - nauczyłam się pracować w DOS-ie (wtedy to był MS Windows 3.11 i wchodził dopiero 95), MS Windowsie, na komputerach Macintosha; programować w Turbo Pascalu i C++; tworzyć strony z html-u i proste animacje we Flashu (kiedy nie był jeszcze tak popularny), oczywiście pakiet MS Office tez był cały przerobiony - łącznie z bazami danych. Tak wyglądał program dla klasy o profilu informatycznym w moim liceum, kiedy do niego chodziłam.

            Należy wybrać dobrą szkołę, a jak się okaże, że nasze preferencje są inne niż nam się wydawało, zawsze można szkołę zmienić. Dobrze jest mieć zajęcia dodatkowe, ale nie codziennie, tak żeby znaleźć czas dla rodziny i przyjaciół.
      • Gość: gość Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 23:36
        Gość portalu: tom napisał(a):
        > korepetycje nie są obowiązkowe

        Nie są obowiązkowe, ale są konieczne, właśnie dlatego, że lekcje rozpoczynają
        się o 7:10. Jedna godzina fizyki tygodniowo o tej porze, mimo największych
        chęci, zostawia po sobie niewielki ślad.
    • xysztov Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 10:04
      "Zwykły dzień Moniki: - Wstaję przed szóstą, żeby zdążyć na 7.30. W szkole
      jestem mniej więcej do 14.30. Po obiedzie, około 15.30, mam dwa razy w
      tygodniu popołudniowe lekcje angielskiego, dwa razy dodatkowe zajęcia
      sportowe, raz korepetycje z matematyki. Nad lekcjami siadam około 19.00.
      Rzadko kończę przed 22.00. Przed snem muszę sobie poczytać albo pogadać z
      ludźmi na Gadu-Gadu. Myję się i jest północ. Śpię maksymalnie sześć godzin na
      dobę."

      rozumiem, że gdyby lekcje zaczynały sie o godzinie 8 to doba jakoś
      automatycznie stała by się dłuższa i Monika miała wtedy więcej czasu na sen.
      :D
    • Gość: gaax Na którą nie ma znaczenia, ważne żeby regularnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 10:12
      W liceum nie miałem co prawda lekcji na 7, ale gimnazjum jeszcze tak. Dla mnie
      najgorsze nie było to, że musiałem na tą 7.10 przyjść, ale że w inne dni
      przychodziłem na zupełnie inne godziny. Standardem był rozkład tygodniowy :
      9.40, 7.10, 8.50, 10.40, 7.10. To była dopiero męczarnia. Raz wstajesz o 6, a
      raz o 9.30. No i problem jest taki, że wprowadzenie zajęć na 7.10 to większe
      wahnięcia przy wstawaniu.
      • Gość: Xtrem Re: Na którą nie ma znaczenia, ważne żeby regular IP: *.ne.ae.wroc.pl 11.05.09, 19:15
        To jeszcze nic. V LO we Wrocławiu, początek lat 80-tych: poniedz. na
        12.00, wtorek - 7.30, środa (uwaga, to nie żart) na 14.30, czwartek -
        7.30, piątek, 13.00. To była jazda!!!
    • lukas_z_wro Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 10:14
      Ja chodze na gimnazjum i mam nieraz na 7:10 a i tak kończę późno i nie widzę
      sensu chodzenia tak wcześnie do szkoły jeśli kończe o tej samej godzinie jakbym
      przyszedł 2h później. To jest właśnie nasza polska edukacja
      • Gość: misczciętejriposty Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.05.09, 10:40
        Jakoś nie widzę różnicy w tym czy na 8.00 czy na 7.30. I nie dlatego
        że sam lata temu chodziłem do podstawówki i do liceum na 7.30. Tylko
        dlatego, że można z dzieckiem (i mniejszym i nastolatkiem) tak
        ułożyć dzień żeby te 8h snu było. Przecież nie trzeba odkrywać
        ameryki by wiedzieć że internet to istny pożeracz czasu. Czy
        rzeczywiście trzeba spędzać te kilka godzin dziennie przy monitorze?
        Może po prostu trzeba narzucić sobie jakiś reżim - jest 21.30 to
        szykuję się do spania a nie jeszcze przeglądam durnowate fora? Mając
        dzieci wiem że wypracowanie takiej postawy jest trudne szczególnie u
        nastolatków którzy potrafią uzależnić się od kompa i netu.
        Inną sprawą jest wyścig szczurów - więcej zajęć dodatkowych, kursów
        itp. Efekty czasami są odwrotne - przeładowanie dnia zajęciami
        dodatkowymi nie sprzyja lepszym wynikom w nauce, budzi zniechęcenie
        itp. Przerwy pomiędzy lekcjami a zajęciami, czas dojazdu etc.
        też "robią swoje"
        Poza tym inną kwestią jest czas pracy rodzicow - szczególnie wtedy
        gdzy dziecko trzeba gdzieś "dostarczyć".
        misczciętejriposty
      • Gość: pozdrawiam Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 12:05
        No widać że języka ojczystego ciebie analfabeto nie nauczono.
      • jego.mac Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 12:05
        po przeczytaniu twojego posta pozostaje mi tylko miec nadzieje ze jeszcze troche
        czasu spedzisz w tym gimnazjum...
    • zigzaur Problemem jest to, że plany lekcji są takie, 11.05.09, 10:30
      że jednego dnia lekcje są od 13 do 18 a następnego od 7 do 13. Oczywiście,
      jest dużo zadawane z dnia na dzień, przeważnie durnych wypracowań o analizie
      wierszy.
    • jacek.killman Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 10:58
      Moim zdaniem pora rozpoczęcia zajęć nie ma większego znaczenia.
      Natomiast decydujące znaczenie dla długości snu dzieci i młodzieży
      ma pora o której chodzą spać. Niewielu rodziców kontroluje tę
      godzinę; coraz częściej rodzice nie są w stanie zapanować nad tym
      co ich dziecko robi wieczorem. Przy minimum zainteresowania oraz
      odpowiednim zdyscyplinowaniu swoich pociech - problem niewyspania
      samoistnie zniknie.
      • nastyyy Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 11:08
        Jak dla mnie jest to chore. Sama zawsze miałam problem ze wstawaniem, mimo, że
        do szkoły miałam blisko. Znam osoby we Wrocławiu, które dojeżdżają z
        przesiadkami - wychodzą o 6.30, żeby na 7.30 dojechać, a więc wstawanie o 5.30.
        Ze szkoły i tak wraca się tak 14 - 15. Z godzinę na dojazd powrotny, do tego
        jakieś zajęcia pozalekcyjne - do domu wraca się 18-20. Potem odrabianie lekcji z
        2-3 godziny i nie ma czasu na nic. 23 pada się do łóżka, żeby znowu o 5 wstać..
        koszmar. Te pół godziny to niby niewiele, ale o ile łatwiej jest dojechać i
        wstać - szczególnie zimą, kiedy o 5.30 jest środek nocy.
    • Gość: Agata88 Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.09, 11:06
      Całe liceum chodziłam na 7:10 czasem na 8:00
      Żeby zdążyć na 7:10 musiałam wstać o 5:30. I jakoś dziwne zawsze byłam wyspana.
      Może dlatego, że spać chodziłam przed 22:00??
      I też miałam zajęcia dodatkowe trzy razy w tygodniu.
      A jakoś ze wszystkim dawałam sobie radę. Nawet miałam czas by pogadać na gg ze
      znajomymi.
      Nigdy nie miałam zaległości ani kłopotów z nauką. Do szkoły chodziłam wyspana.
      Większość moich znajomych też.

      Może Monika powinna odpuścić sobie gadanie przez gg ze znajomymi do późnych
      godzin nocnych??
      Może wtedy wstawała by wyspana??
      I inne dzieciaki tak samo? Mniej komputera a więcej snu.

      Problem przecież nie rozwiąże się, jeśli godzina zostanie przesunięta. I tak
      dalej dzieciaki będą wolały siedzieć przed kompem do 24 a potem o 7:00 jęczeć
      będą, że mają na 8:00 do szkoły albo na 8:50...

      Po za tym to jest dobre przygotowanie w dorosłość. A co jak będą mieć do pracy
      na 7:00?? Też będą domagać się zmienienia godziny rozpoczęcia pracy??

      W podstawówkach i gimnazjach powinno się zaczynać o 8:00 ale w liceum już o 7:10...
      • bajgla Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 22:00
        Gość portalu: Agata88 napisał(a):

        > Całe liceum chodziłam na 7:10 czasem na 8:00
        > Żeby zdążyć na 7:10 musiałam wstać o 5:30. I jakoś dziwne zawsze byłam wyspana.
        > Może dlatego, że spać chodziłam przed 22:00??

        Wyobraź sobie, że niektórzy mają inny rytm dobowy i przed 1 zwyczajnie nie są w stanie zasnąć...
      • Gość: kj Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.09, 23:47
        Całe liceum chodziłam na 7:10 czasem na 8:00
        > Żeby zdążyć na 7:10 musiałam wstać o 5:30. I jakoś dziwne zawsze byłam wyspana.
        > Może dlatego, że spać chodziłam przed 22:00??
        > I też miałam zajęcia dodatkowe trzy razy w tygodniu.
        > A jakoś ze wszystkim dawałam sobie radę. Nawet miałam czas by pogadać na gg ze
        > znajomymi.
        > Nigdy nie miałam zaległości ani kłopotów z nauką. Do szkoły chodziłam wyspana.
        > Większość moich znajomych też.



        super. a ja nie.
    • Gość: T. Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.05.09, 11:35
      Coś mi się robi, jak czytam te tłumy nobliwych starszych ludzi, dla których
      wstawanie o 5 nie jest problemem.
      Moi drodzy. Czasy się zmieniają. Jeśli byliście zmuszani do wstawania o tej
      godzinie w latach 80tych do szkoły, to nie znaczy, że dzisiejsza młodzież musi.
      Tak jak nie musi chodzić obowiązkowo na pochody 1 majowe.
      • oliveira Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 11:59
        > Moi drodzy. Czasy się zmieniają. Jeśli byliście zmuszani do wstawania o tej
        > godzinie w latach 80tych do szkoły, to nie znaczy, że dzisiejsza młodzież musi.

        Tak samo jak nie musi 3 godziny dziennie pisać na GG. Czy to jest dyskusja o
        godzinach rozpoczynania zajęć w szkole czy usprawiedliwianiu lenistwa, braku
        organizacji czasu i uzależnienia od internetu? W ogóle to skąd to egoistyczne
        założenie, że wszyscy wolą, żeby ich dzieci zaczynały zajęcia później? W szkole
        mojego dziecka jeden semestr klasa zaczyna zajęcia na 1 zmianę, a drugi na 2-gą.
        Tworzycie sami sobie kolejny wydumany problem.
        • Gość: M Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.09, 12:17
          I to jest to jedni są rannymi ptaszkami a drudzy niestety "budzą
          się " później system zmianowy jak najbardziej ok.
          a co do wstawania czy pół godziny cos zmienia............ 15 minut
          rano to jest naprawdę duzo szczególnie zimą . Też chodziłem do
          szkoły na 7:30 i był to problem nieziemski , bo mogę iśc spać nawet
          o 19 i tak to nie zmienia faktu ,ze problem "z postawieniem do
          pionu" rano jest duży i jak ktoś tu napisał celnie wcześnie rano
          musze się dobudzac kawą i dochodzić do siebie w pracy. Natomiast
          popołudniem i wieczorami mogę góry przenosić . Poprostu jedni są
          tacy drudzy inni . I nie dziwię się wcale ,że dzieciaki teraz czasu
          na nic nie mają jak w wiekszości szkół nauczyciele są tacy a nie
          inni i tak samo uczniowie to czemu się tu ludzie dziwią ,ze dzieci
          na korepetycje chodza czy zajecia dodatkowe ?
        • Gość: T. Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.05.09, 12:19
          No tak. Napisano w artykule, że dziecko "rozmawia ze znajomymi na GG" to znaczy,
          że na pewno jest już uzależnione od internetu itp.
          Rozumiem, że 15 latkowi życie towarzyskie się nie należy żadne, ani kontakt z
          rówieśnikami?
      • Gość: obserwator nobliwy...maturzysta? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.09, 15:49
        Widać nie nauczyli cię czytać ze zrozumieniem,bo tu wypowiadają się
        też młodzi ludzie,rocznik 88 na przykład.
        No,ale wszystko jest wymysłem staarszych i MĄDRZEJSZYCH od ciebioe!
        Nie zapominaj o tymmatole i szuruj do szkoły zamiast na forum
        siedzieć!
      • Gość: gosc Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.pools.arcor-ip.net 11.05.09, 21:27
        h, he,he mi sie tez T cos robi jak czytam te posty, mimo ze sama
        jestem starsza, ale chyba nie az tak nobliwa, no i do liceum
        chodzilam tez w latach osiemdziesiatych ale to byly chyba inne lata
        osiemdziesiate niz te, ktore sa tu przez wiekszosc opisywane, w moim
        liceum lekcje zaczynaly sie zawsze o godz. 8.15, tylko raz, bodajze
        w II klasie, probowano przeprowadzic eksperyment z tzw. zerowka, coz
        po 3 miesiacach zrezygnowano bo polowa klasy nie byla w stanie
        dojechac na 7.15, a jezeli chodzi o mnie to nienawidzilam wczesnego
        wstawania i dalej nienawidze, dlatego pracuje w wolnym zawodzie i
        moge sobie czas organizowac tak jak mi pasuje i nikt nie bedzie mnie
        terroryzowal poranna wydajnoscia
    • gonzales.wroclaw Oto klucz do rozwiązania problemu. 11.05.09, 12:30
      "Dyrektorzy dodają, że większość nauczycieli też woli kończyć wcześniej lekcje. Wielu z nich po południu prowadzi np. korepetycje."

      Cała reszta to dorabianie ideologii.
      • Gość: aadddd Masa ludzi dowozi dzieci do szkół z wyjąt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.09, 12:47
        wyjątkiem np dziennikarza GW. Dzieci i tak będą podwożone , tylko będą się snuć
        po szkole.
    • godfater Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 12:41
      "Zwykły dzień Moniki: - Wstaję przed szóstą, żeby zdążyć na 7.30. W szkole
      jestem mniej więcej do 14.30. Po obiedzie, około 15.30, mam dwa razy w
      tygodniu popołudniowe lekcje angielskiego, dwa razy dodatkowe zajęcia
      sportowe, raz korepetycje z matematyki. Nad lekcjami siadam około 19.00.
      Rzadko kończę przed 22.00. Przed snem muszę sobie poczytać albo pogadać z
      ludźmi na Gadu-Gadu. Myję się i jest północ. Śpię maksymalnie sześć godzin na
      dobę."


      Zwykły dzień Moniki 2: - Wstaję przed siódma, żeby zdążyć na 8.30. W szkole
      jestem mniej więcej do 15.30. Po obiedzie, około 16.30, mam dwa razy w
      tygodniu popołudniowe lekcje angielskiego, dwa razy dodatkowe zajęcia
      sportowe, raz korepetycje z matematyki. Nad lekcjami siadam około 20.00.
      Rzadko kończę przed 23.00. Przed snem muszę sobie poczytać albo pogadać z
      ludźmi na Gadu-Gadu. Myję się i jest 01:00. Śpię maksymalnie sześć godzin na dobę.

      To, że przestawi się godziny wstawania nie zmieni ilości zajęć jakie Moniczka
      sobie wpakowała w czas wolny... -.-"
    • Gość: Rower Dojazd rowerem dla dziecka wcale nie musi być łatw IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.09, 12:59
      łatwy, a zniesienie roweru jak się mieszka w bloku lub kamienicy.
      Jasne, pan dziennikarz ma na później i zniesie.
      • Gość: maturzystka a ja daję radę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.09, 15:57
        znosić i wnosić rower codziennie!!! na 8 piętro,zaprawę fizyczną mam
        dzięki temu i 6 z wf.Reszta przedmiotów ok,średnia ocen 4,85.Nie
        spóźniłam się ani razu a do szkoły mam przez całe miasto jakieś 8 km
        w jedną stronę.
        Dziwne,prawda?Moi koledzy,zwłąszcz młodsi ,są tak leniwi i
        rozpieszczeni ,że wszystko dla nich jest "żenua","tragedia",a
        jedynka to powód do popełnienia sepuku.To jest chore a nie lekcje
        rano.Podstawa przetrwania PLANOWANIE! moi drodzy.I dajcie spokój
        nauczycielom,to fajni ludzie,chcą uczyć leni,ale za nich tego nie
        zrobią...
    • tomek854 Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? 11.05.09, 13:26
      Ale bezzensowny artykuł. Skoro nastolatkom potrzebne jest 8 godzin snu i wiedzą,
      że szkoła zaczyna się o 7:10 (tak jak czasem moje lekcje się zaczynają) to niech
      nei seidzą przed telewizorem albo internetem do 1 w nocy. Bo to jest główna
      przyczyna niewyspania i na to to i szkoła na 17:00 by nie pomogła. Kiedy byłem
      na studiach to mi się udało zaspać na wykład o 19:00 (co za problem, jak się
      idzie spać o 9:00 rano?)
    • Gość: xXx Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.magma-net.pl 11.05.09, 13:53
      Nie róbcie z młodych ludzi maminsynków. Dziś wszystko można
      wytłumaczyć: ADHD, dysortografią, dysleksją, dysgrafią, dyskalkulią
      i ch...j wie jeszcze jakąś dysfunkcją. Ewentualnie tym, że dziecko
      jest niewyspane. Jak ktoś jest kretynem to choćby wstawał o 10 i był
      noszony do szkoły w lekktyce kretynem zostanie.
      • Gość: Brawo dla pani/-a Re: Dlaczego lekcje zaczynają się przed ósmą? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.05.09, 15:59
        Świetny komentarz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja