Myślenia trzeba uczyć już przedszkolaka

12.06.09, 11:10
Brawo, pani pedagog. To co Pani jeszcze robi w szkole, skoro nic się nie da
zrobić z dzieckiem, które jako przedszkolak nie bawiło się w piaskownicy?
    • Gość: gosc Myślenia trzeba uczyć już przedszkolaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 12:46
      Śmiem twierdzić ze we Wroclawiu nie ma innych autorytetow wsrod nauczycieli niz
      pani Wyczałkowska. Życzę rychlej emerytury.
      • Gość: gość Re: Myślenia trzeba uczyć już przedszkolaka IP: *.dip.t-dialin.net 12.06.09, 16:48
        Śmiem twierdzić, że jesteś jedynym we Wrocławiu autorytetem od
        wychowania, chociaż przypuszczam że z edukacją nic wspólnego nie
        masz.
        Jest takie żydowskie przekleństwo: obyś cudze dzieci uczył!!!

        Życzę ci jak najdłuższej pracy w szkolnictwie, szczególnie na
        poziomie gimnazjalnym.

        Zastanawiam się po co pan Wysocki podjął ten temat w tym czasie, i
        czy jest jakaś kontrola w Gazecie Wyborczej, dopuszczająca bądź
        niedopuszczająca wywiad do druku. Są ważniejsze tematy, a w tym
        temacie to Pan redaktor nie ma żadnych kompetencji. Takie sobie
        mniemanie.
        To co robi pan Wysocki zakrawa na stwierdzenie: szkoda papieru -
        chrońmy lasy, dopóki jeszcze istnieją.
    • radeberger Re: Myślenia trzeba uczyć już przedszkolaka 12.06.09, 17:22
      a czy ktoś może przytoczyć choćby jedno badanie, które obiektywnie by pokazywało, że dzieci, które spędzają dzieciństwo na zabawach osiągają potem lepsze wyniki w szkole?

      czy też jest to kolejny dogmat psychologiczny, w który należy uwierzyć, bo "godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne"?
      • Gość: gość Re: Myślenia trzeba uczyć już przedszkolaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.10, 08:58
        Mnie najbardziej zaciekawił fragment, że np. żaden gimnazjalista nie uczy się bo
        lubi czy nie ma gimnazjalisty, który lubiłby szkołę itp. Ja akurat znam osoby,
        które lubią się uczyc, od podstawówki aż do studiów lubiły chodzic do szkoły czy
        na uczelnię, a były dosłownie chore jak były np. święta i nie było lekcji czy zajęc.
Pełna wersja