Rowery kradną wrocławskie krasnoludki?

15.06.09, 14:51
I dziwić się, że Niemcy mają nas za naród złodziei. Smutne to, ale trzeba im
przyznać, że niestety dla ogromnej części społeczeństwa kradzież się czymś
naturalnym. Ciężko znaleźć coś co nie jest kradzione, niszczone albo
zawłaszczane oszustwem. W dzieciństwie wydawało mi się, że to jest wąska grupa
z pogranicza marginesu, a tymczasem ze zwinięciem czegoś problemów nie mają
często ludzie, których oceniamy jako inteligentnych oraz prezentujących pewien
poziom kultury. Smutne, ale ... kto bez winy, niech pierwszy rzuci kamień.
    • Gość: artek Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.09, 15:05
      > Podobno w cywilizowanych europejskich miastach rowerowe kradzieże
      > są rzadkością.

      podobno .. niestety tylko "podobno". klasyczna legenda jak to w tych zachodnich
      cywilizacjach jest super!
      niestety, aż tak dobrze to nie ma. nie przypadkiem najmocniejsze zapięcie
      renomowanej firmy kryptonite nazywa się new york chain (albo lock).
      w rowerowej cywilizowanej europie całkiem nierzadki widok to sama rama,
      przypięta do porządnego stojaka porządnym ulockiem, ale za to bez kół.
      krasnoludki zjadły ...
      • Gość: Gustaw Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.09, 15:42
        Bredzenie. W latach 90-tych byłem w Groningen i zrobiłem zdjęcie całej barki
        wypełnionej rowerami wydobytymi z kanału.
        A fakt jest też taki, że rower i tam i tu trzeba przypinać "krowim" łańcuchem
        przeplatając go przez ramę i oba koła.
    • airmisio Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? 15.06.09, 15:52
      Ja swojego roweru nigdy nie zostawiam, jak trzeba wnoszę po schodach i już.
      Złodzieje kradną wszystko, rowery nie są tu wyjątkiem... Na to nie pomoże żaden
      oficer rowerowy.
      Za to ścieżki by się przydały i większa kultura kierowców na drogach, chyba to
      było głównym celem spotkania...
    • Gość: radez List frustrata też na prw.pl IP: *.tktelekom.pl 15.06.09, 16:03
      Pan Jan jest mocno sfrustrowanym człowiekiem. Swoje żale wylał także na stronie
      Radia Wrocław www.prw.pl/articles/view/11950/kto-sie-podszyl-pod-dutkiewicza
      ale nie za bardzo wiadomo do jakich wniosków należy dojść po tej lekturze. Chyba
      takich, że Pan Jan lubi pompki ze sobą wozić.
    • Gość: rowerzysta Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: *.wroclaw.mm.pl 15.06.09, 17:51
      Jakim lewym pasem? To na ścieżkach rowerowych jest jakiś lewy i prawy pas?? W ogóle jest jakiś pas?
    • Gość: AtoniuS Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: 78.8.138.* 15.06.09, 18:37
      Nie uważam za trafioną diagnozę obwinianie za kradzież rowerzysty. Zrobił to
      złodziej który szuka parę złotych zarobku. Mi np ukradło pompkę kilku łysych
      dresów w pociągu. Roweru odpiąć nie mogli a to było jedyne co przy rowerze
      zostawiłem. Podobnie jak za skradzione lusterka w aucie czy wycieraczki
      nonsensem jest obwinianie innego kierowcy twierdząc że jemu w aucie się przyda
    • Gość: lmac Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: 79.139.97.* 15.06.09, 19:11
      Złodzieje są wszędzie i niekoniecznie są to rowerzyści. Np. pompkę ukradziono mi
      w Szwajcarii z roweru zaparkowanego pod biurem... Nie spodziewałem się tego a
      jednak.

      • Gość: wroclawjacek Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: *.e-wro.net.pl 18.06.09, 17:32
        > Złodzieje są wszędzie i niekoniecznie są to rowerzyści. Np. pompkę ukradziono m
        > i
        > w Szwajcarii z roweru zaparkowanego pod biurem... Nie spodziewałem się tego a
        > jednak.
        >

        Mi w Szwajcarii skradziono rower.
        Starego odrapanego Huragana.
    • jacek.killman Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? 15.06.09, 20:49
      Co wy u licha z tymi pompkami? Nie można bez nich żyć czy co? A
      nadmuchać dętkę nie łaska?
    • Gość: Timo Kradną czy nie, centrum nadal niedostępne ... IP: 90.156.110.* 15.06.09, 22:16
      Jadąc rowerem z Krzyków - świetna trasa ... ale Powstańców i chamstwo kierowców
      - jak już jestem kołami na przejeździe - klaksony w ruch. Jak prowadzę autko -
      zostawiam z prawej strony troszkę miejsca, nie trąbię na rowerzystów, uważam na
      nich. Pas drogi ma 2m szerokości, spokojnie przeciętne auto kompaktowe zmieści
      się obok rowerzysty. No ale .... przejechać Piłsudskiego w kierunku Rynku by nie
      być zepchniętym na krawężnik czy zbluzganym dla odmiany przez oczekujących Pod
      Arkadami na autobus - graniczy z cudem. Jednak ryzykuję. Czy naprawdę ciężko tam
      cokolwiek wykombinować aby rowerzyści mogli choćby brzegiem chodnika bez
      czyichkolwiek pretensji przejechać?
      ...
      Parkingi Bike & Ride to rozwiązanie dobre, ale zastępcze. Zróbcie w końcu w tym
      mieście Park & Ride !! Kiedy mogę jako przyjezdny zaparkować autko gdzieś na
      parkingu przy pętli/przystanku i podjechać do miasta komunikacją czy rowerem z
      wypożyczalni. I to sądzę byłoby korzystniejszą metodą, raczej większość osób
      która jedzie rowerem, decyduje się na to by właśnie nie jechać komunikacją.
      Przecież mamy super fontannę - do której nie ma jak dojechać - o zobaczeniu jej
      w akcji już nie mówię ....
      • Gość: wroclawjacek Re: Kradną czy nie, centrum nadal niedostępne ... IP: *.e-wro.net.pl 18.06.09, 18:10
        > Jadąc rowerem z Krzyków - świetna trasa ...

        Świetna .Pod parkiem rowerzyścii zrobili sobie sami nielegalnąśsciezkę obracając
        znaki .Wczesniej na Waligórskiego na ścieżce ok 50-60 aut na okrągło. Przed
        Kampinoska światła na przejeździe 10 s choć piesi mają 40-50 więc rowerzyści
        przejeżdżaja ana czerwonym. Po czym muszą wjechać na planty i znów odczekać
        kilkadziesiąt sekund.
        kawałek normalnej ścieżki ale dopiero niedawno oddanej. Remot skrzyzowania
        hallera -Powstańćów trwał 3 miesiące ale 2 miesiace po oddaniu jezdni na ściżce
        stały koparki i materiały budowlane.
        Obok na Hallera góra piachu zniknęła że scieżki kilka tygodni temu. kto sie
        zagapi i to skrzyżowanie będzie chciał objechać ścieżką od wchodu to się zdziwi
        bo rpzejazd przez Wiśniową jest zamknięty .jak już się uda wjechac na ściezke
        na plantach to tam na znaku zakazu parkuje na trawniku ( byłym) 20 aut a ze nie
        ma chodnika wszyscy kierowcy chodzą po ścieżce a za nimi inni piesi.Jak sie już
        uda dojechać ścieżką od Sztabowej do Ronda ( tam też nie ma chodnika wiec
        wszyscy piesi chodzą ścieżką)to trzeba uważac aby nie potrącili was na
        przejazdach na pN od ronda bo tam ja schodze z roweru choć mam 2 przejazdy
        pomalowane na czerwono.
        Dalej mamy niebieski płot i wychodzących zza niego pieszych bo wokół ronda na
        znakach zakazu parkuje sporo aut wiec piesie przeciskają się wzdłuż płotu wprost
        pod rowery.
        Gdy za płotem uda nam się ominąć kilka aut parkujących tuz przy c.r-p. to
        dojedziemy do wielkiej gdzie zlikwidowano ścieżkę kilka lat temu.
        Jak nas tam na chodniku nie złapie patrol to przy Nowoszczęśliwej musimy uważać
        na auta wyjeżdżające zza płotu choć stoi tam zakaz ruchu.
        Często kierowcy przestawiają zapory na ścieżkę .
        Tu ścieżka dwukierunkowa ma ciut więcej niż 1 metr ale choć 30 metrów jest bez aut.
        Kierowcy rozumieją że na ścieżce 1 m nie zmieściliby się .
        Dalej chodniko-ścieżka poniszczona pełna szkieł bo ławeczki służą smakoszom
        piwa. ten odcinek kilkakrotnie był rozkopywany. Przy hotelu Wrocław choinki
        zasłaniające przejazd tuż przy którym stoją nielegalnie zaparkowane auta na
        znaku zakazu. Mamy 200 metrów nowej ścieżki i jak samochody nie wjadą na ten
        c.r-p (np ochrony) to mamy szansę nie spotkać na ścieżce pieszych. Potem
        niebezpieczna wąska wysepka zastawiona szerokim słupem i tablicami co powoduje
        ze ledwo tam się duży rower mieści choć bywa niewidziany przez kierowców.
        Możemy się cieszyć że mamy jeszcze 50 m ślepej ścieżki . Po drugiej stronie
        ulicy mamy 10 m ślepej ścieżki.
        Tu nie wiadomo co robić.
        Mozemy jechac pod prąd ul.Nasypową bo nie ma znaku ze to droga jednokierunkowa
        jednokierunkowa albo przebiec pod wiaduktem .
        Możemy przeprowadzić rower tunelem pod wiaduktem ale może być problem z
        przepchaniem go między płotem budowy UM a drzewami bo tam było mniej niż 1 metr.
        Tak to z przygodami docieramy prawie do centrum ta najlepszą ścieżką we
        Wrocławiu którą w połowie wyznaczył kiedyś znajomy za pomocą pędzla.
        Od estakady kolejowej możemy przeciskać się rowerem przez teren budowy lub
        chodnikiem szerokości 80 cm wzdłuż ulicy (obecnie i tak zamkniętym). Stamtąd już
        nie radzę jazdy bo choć chodniki mają miejscami 20 metrów szerokości to na dwóch
        narożnikach skrzyżowania ktoś naustawiał jakieś rzeźby. Można rower prowadzić
        kilkaset metrów do ulicy Bożego ciała. Pod PDT przekładali ostatnio chodnik ale
        zapomnieli obniżyć krawężniki.
        za podwalem ścieżka jest ale nikt nie wie o niej bo została zatarta a na niej
        stoją stragany.Po dojechaniu do ul.Bożego Ciała widzimy ze ktoś dał ciała i przy
        remoncie zapomniał zrobić tam obiecaną ścieżkę (winę ponosi jeden z
        viceprezydentów).
        Jak ktoś się pokusi jechać Świdnicką do dojedzie do Pl.Teatralnego gdzie do
        niedawna (po remoncie) istniał zakaz jazdy rowerem.Oficer usunął te kuriozum ale
        dalej po remoncie Świdnicka zamieniła się w deptak i jazda po nim została zakazana.
        Zatem na tej super ścieżce Krzyki-centrum wiele razy łamiemy prawo i ryzykujemy
        życiem aby zbliżyć się do centrum lub następnej ścieżki.
        Całe szczęście ze zakończono kilka budów wzdłuż tej ścieżki (willa Werona,
        biurowiec, Poltegor, 2 skrzyżowania)to mniej razy trzeba schodzić z roweru.
        Można się spodziewać, że przez 15 lat będą tam trwały wykopki przy zabudowie
        działek.
        Czy jest jakaś ścieżka do objazdu ?
        Objazd dla rowerzystów ? Przecież mogą prowadzić rowery.




      • Gość: wroclawjacek Re: Kradną czy nie, centrum nadal niedostępne ... IP: *.e-wro.net.pl 18.06.09, 18:14
        > Pas drogi ma 2m szerokości,

        Pas drogi ma 3,5 do 4 metrów. Jak jednokierunkowa z jednym pasem to ponad 5 metrów.
        Droga z dwoma pasami ma 7 metrów albo więcej a dwa utka mają o 3 metrów. Zostaje
        4 metry aby dwa auta i rower minęły się w bezpiecznej odległości.
    • Gość: g. Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.06.09, 23:55
      Jak byłem we Włoszech, (gdzie niby jest mafia, a sami Włosi są znani z niemałego temperamentu) to przed plażą stały nieprzypięte rowery, niektóre - poznając po częściach - dwa i pół tysiąca potrafiły być warte. I nikt nie tykał.
      • Gość: Ziom Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: 80.48.107.* 16.06.09, 09:11
        A ja też widziałem w Polsce samochody za 200 000 EUR i nikt ich nie tykał. Czy
        to znaczy, że w Polsce nie kradną aut? Na zachodzie rowerów się nie zamyka - to
        taka nonszalancja ichniejsza jest i po prostu oznaka zamożności społeczeństwa.
        Tam co innego dla portfela oznacza wydanie 300 EUR na rower niż u nas.
        W Holandii co roku jest więcej kradzieży rowerów niż rowerów - jesteś w stanie w
        to uwierzyć? A to fakt. Każdy rower jest kradziony więcej jak jeden raz w roku!
    • Gość: Ziom Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: 80.48.107.* 16.06.09, 09:06
      Bzdura. Na tzw. "zachodzie" rowery są kradzione i dewastowane na potęgę. Widać
      autor artykułu nigdy poza Polskę rowerem się nie wychylał. Ale to zrozumiałe po
      zaprezentowaniu postawy, że u nas wszystko "be" a "na zachodzie" cacy. Trochę
      więcej pokory i realizmu proszę. U nas z kradzieżami i aktami wandalizmu na
      rowerach to jeszcze daleko do zachodu brakuje...
      • czechofil Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? 16.06.09, 09:28
        Kiedyś kolega z pracy (ówczesnej) kupił na Niskich Łąkach synowi
        rower. Ponieważ wiedział, że znam się lepiej na rowerach niż
        przeciętny obywatel, poprosił mnie o ocenę tegoż nabytku. Ujrzałem
        prawie nowy rower górski, z osprzętem warty co najmniej 1000 zł,
        który mój znajomy zakupił za... 150 zł. Kiedy próbowałem mu
        wytłumaczyć, że najprawdopodobniej kupił kradziony rower
        (niekoniecznie w Polsce, tego nie wiem) zaczął się przede mną
        usprawiedliwiać na sto możliwych sposobów, np. twierdził, że skoro
        ktoś sprzedaje rowery na Niskich Łąkach, w końcu koncesjonowanym
        targowisku, to nie może mieć kradzionych rowerów. I nie przemawiała
        do niego zbyt niska cena ani brak jakichkolwiek dokumentów
        potwierdzających własność tegoż roweru. Chciałbym jeszcze dodać, że
        jest to człowiek reguralnie chodzący w niedzielę do kościoła, więc
        moja teza jest taka: kradzieże rowerów skończą się w momencie, w
        którym złodzieje przestaną mieć na nie kupców, którymi często są
        nasi uczciwi, porządni krewni, sąsiedzi, koledzy...
        • Gość: harnaś Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: 195.182.9.* 16.06.09, 12:49
          > moja teza jest taka: kradzieże rowerów skończą się w momencie, w
          > którym złodzieje przestaną mieć na nie kupców, którymi często są
          > nasi uczciwi, porządni krewni, sąsiedzi, koledzy...

          teza piękna ale uważam, że nigdy taki moment nie nastanie. i pomijając nasza
          opinię jako złodziei to we wszystkich znanych mi krajach funkcjonuje sprzedaż
          nadzwyczaj tanich rowerów, które wiadomo że są kradzione. dlatego właśnie kraje
          najbardziej zroweryzowane używają rowerów starych bez kół na motylki lub wręcz
          oszpecają rowery aby zniechęcic potencjalnych złodziei.

          Każde zapięcie jest do rozwalenia ale niektóre wymagają więcej czasu. sam używam
          takiego i przez kilkanaście lat jeżdżenia we wro raz straciłem koło i raz
          siodełko. to nie wiele.
        • Gość: wroclawjacek Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: *.e-wro.net.pl 18.06.09, 18:38
          >Kiedy próbowałem mu
          > wytłumaczyć, że najprawdopodobniej kupił kradziony rower
          > (niekoniecznie w Polsce, tego nie wiem)
          Nie wiesz czy w Polsce i nie wiesz czy kradziony

          >zaczął się przede mną
          > usprawiedliwiać na sto możliwych sposobów, np. twierdził, że skoro
          > ktoś sprzedaje rowery na Niskich Łąkach, w końcu koncesjonowanym
          > targowisku, to nie może mieć kradzionych rowerów.
          Bo nie może.
          Gdyby cena była wyższa to nie gwarantowałoby legalnego pochodzenia.



          > I nie przemawiała
          > do niego zbyt niska cena ani brak jakichkolwiek dokumentów
          > potwierdzających własność tegoż roweru. Chciałbym jeszcze dodać, że
          > jest to człowiek reguralnie chodzący w niedzielę do kościoła, więc
          > moja teza jest taka: kradzieże rowerów skończą się w momencie, w
          > którym złodzieje przestaną mieć na nie kupców, którymi często są
          > nasi uczciwi, porządni krewni, sąsiedzi, koledzy...

          Ales dowalił.
          Sam kiupowałem lusterka samochodowe na giełdach bo dlaczego ja mam przepłacac w
          sklepie skoro byc koze legalnie ktoś przywozi lusterka.Od tego jest policja ,
          która jakby kto nie wiedział "trzepie" giełdy na potęgę.
          Trzpie tzn szuka nowych dostawców bo starzy to ich ludzie.
          rower am numer i bz wyrzutw sumienia można je tam kupowac spisując sprzedawcę.
          Skoro o się nie boi ze sprawdzimy numer w bazie tzn ze rower jest legalny.
          To polskie prawo było chore bo można było stracić rower jeśli używało się go
          mniej niż 3 lata.
          ten sam problem mieli kierowcy kupujący auta w cenach ktore tez mogly wydawac
          się okayjne.
          Policja na gieldach miała bazy ale brak auta w bazie skradzionych pojazdów i
          sprawdzenei jej przez kupującego przed transakcja nie gwarantowało legalności i
          trwalości transakcji.
          Dlatego policja wycofała się z monitorowania giełdy.
          Mozna ukrócic kradzieże rowerów poprzez wystawienie "paszportu" każdemu
          sprzedawanemu rowerowi . Wystarczy rower sfotografować , spisać numer i opisać
          wszelkie nalepki fabryczne i cechy. Sprzedaż roweru bez wpisania do bazy mogłaby
          być zabroniona. Taki certyfikat jaki wydaje sanepid na grzyby do sprzedaży.
          Certyfikat mógłby kosztować 10 zł i być zabezpieczeniem kupującego gdyby dane
          sprzedającego były sfałszowane.
          Po certyfikacie można by dojść komu został wydany.
          Tą samą metodą można by ukrócić handel częściami samochodowymi i zmniejszyć
          kradzieże aut .
          Widać, że nikomu nie zależy.


    • Gość: Juma Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 12:50
      Tak,złodziejstwo bez uczciwych obywateli kupujących ten towar nie
      miałoby racji bytu,bo ile złodziejowi potrzeba rowerów na użytek
      własny. ps.Sprzedam 6 rowerów i 24 pompki,
      • Gość: wroclawjacek Re: Rowery kradną wrocławskie krasnoludki? IP: *.e-wro.net.pl 18.06.09, 18:40
        > Tak,złodziejstwo bez uczciwych obywateli kupujących ten towar nie
        > miałoby racji bytu,bo ile złodziejowi potrzeba rowerów na użytek
        > własny. ps.Sprzedam 6 rowerów i 24 pompki,

        Nie ma w tym nic dziwnego.
        W mojej rodzinie było zawsze co najmniej 6 rowerów.
    • truten.zenobi ale światowiec sie znalazł... 18.06.09, 18:35
      "Podobno w cywilizowanych europejskich miastach rowerowe kradzieże są
      rzadkością."

      nie wiem o jakich miastach gościu pisze ale w Berlinie, Pradze,
      Wiedniu, i Paryżu można spotkać rowery pookradane z kół czy innych
      części, pewnie kradzieże rowerów (i nie tylko) też się zdarzają jak
      dewastacje...
      • Gość: wroclawjacek Re: ale światowiec sie znalazł... IP: *.e-wro.net.pl 18.06.09, 19:00
        > nie wiem o jakich miastach gościu pisze ale w Berlinie, Pradze,
        > Wiedniu, i Paryżu można spotkać rowery pookradane z kół czy innych
        > części, pewnie kradzieże rowerów (i nie tylko) też się zdarzają jak
        > dewastacje...

        Gościu jest wściekły bo stracił pompkę i dlatego nie zastanowił się zanim coś
        napisał.
        Luzie nie wiedzą w jakim kraju ( i świecie żyją).
        Moje autko jak skradli to prywatne śledztwo prowadziło do jednego komisariatu.
        Niedawno kolega mówił mi że policjanci skradli mu busa ale już ich złapali. Co
        ciekawe byli z tego samego komisariatu z którego podejrzewałem pochodzi złodziej
        mojego autka.
        A wy tu o pompce którą ktoś skradł bo piwo potrzebował.

        Obecna pompka którą używam też nie jest moja bo jej nie kupiłem.
        Znalazłem ją na wale koło Brzegu.
        Jestem złodziejem bo powinienem w przeciagu 14 dni oddać pompkę do ZDiuM.
        Złodziejstwo rowerów dopiero się we Wrocławiu zacznie jak powstaną ścieżki. Dwie
        kłódki o rożnej konstrukcji i w 99,99% można się zabezpieczyć.
        Ulock za 23 zł +plus szczęki za 20 zł. Wszystkie inne kłódki są nic nie warte
        lub niepraktyczne.
        Nie wystarczy wydać na kłódkę 150-300 zł trzeba wiedzieć jak przypiąc , do
        czego i za co.
        Widziałem rower w Amsterdamie przypięty na 12 kłódek co świadczy ze ludzie nie
        potrafią z nich korzystać.
        Są roweru z chipem jak dla piesków.
        Sądzę że już najwyższa pora aby każdy nowy rower miał chipa.
        Warto by też na wabia podstawiać rowery z lokalizatorem GPS.Znajomy widział
        nadający po GSM lokalizator za 600 zł.




Inne wątki na temat:
Pełna wersja