Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit

19.06.09, 21:32
Nie pozostaje nic więcej jak tylko się z p. profesorem w pełni zgodzić.
    • karpik.pl Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 19.06.09, 22:18
      chyba najlepszy artykuł na ten temat,

      pozdrawiam Pan Profesora
      • Gość: o!o problem wyboru zawodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.09, 09:01
        problemem naszego systemu oświatowego jest brak przygotowania do
        zawodu. Szkolnictwo zawodowe (technika, zawodówki) udało się
        zamordować, Obowiązuje ścieżka gimnazujm-liceum-studia - i tu
        pojawia się goraczkowe pytanie "co ja chciałbym robić w życiu"?
        Pieniądze, tylko jak? 5 lat studiów i kariera komiwojażera (menager
        ds sprzedaży)? Umówmy się: albo studia dla wszystkich i dewaluacja
        tytułu, albo trzymamy poziom!
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Nagle wszyscy na to wpadli 29.06.09, 08:32
          Heh, nagle wszyscy na to wpadli... Mówimy o tym tutaj:
          pfg.blox.pl/2009/06/Kierunki-zamawiane.html#ListaKomentarzy (zwłaszcza w
          komentarzach) i tutaj: naukowy.blog.polityka.pl/?p=347#comments (też w
          komentarzach).
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Nagle wszyscy na to wpadli 29.06.09, 09:08
            A, i tutaj: pfg.blox.pl/2009/06/Kudrycka-dzieli.html#ListaKomentarzy
    • nick_do_pyskowania System jest calkowicie zaburzony 19.06.09, 22:19
      W USA nauke ( i to na kazdym poziomie, od przedszkola poczynajac)
      traktuje sie jak inwestycje. Wszyscy wiedza, ze bez dyplomu bedzie
      sie biednym i zycie bedzie do d_py.

      Madrzy rodzice zarzynaja sie aby kupic dom w "dobrej" dzielnicy,
      takiej, w ktorej sa "dobre" szkoly. Zarzynanie polega na wysokiej
      cenie domu i wysokich lokalnych podatkach od nieruchomosci. Dzieci
      slysza od kolyski o koniecznosci oszczedzania na studia. Nastolatki
      pracuja i oszczedzaja na studia.

      W rodzinach glupich i biednych rodzicow, w ktorych mlody czlowiek w
      ktoryms momencie "sie ocknal" wyjsciem jest jego czy jej
      zaciagniecie sie do armii i dostanie panstwowego stypendium na
      studia. Cena za owe stypendium jest branie udzialu w sprawnym
      mordowaniu jakichs tam podludzi w jakichs tam zamorskich kraikach w
      czasie trwania sluzby wojskowej, ale poniewaz propaganda tez jest
      sprawna, wiec za duzo nadludzi za duzej ilosci wyrzutow sumienia nie
      posiada i dumnie paraduje w mundurze po powrocie do malego
      miasteczka.

      Uczelnie ocenia sie na podstawie:

      a) wysokosci sredniej pensji otrzymywanej przez absolwenta,
      b) sredniego czasu uzyskania zatrudnienia po (lub przed - dla
      najlepszych uczelni) ukonczeniem studiow,
      c) stosunku ceny studiow do calosci zarobkow zapewnianych przez te
      studia przez pozosala czesc zycia
      d) wysokosci i rodzajow pomocy finansowej dla studentow

      Reszta nikogo nic nie obchodzi.
      • Gość: macko Re: System jest calkowicie zaburzony IP: *.lanet.net.pl 20.06.09, 07:21
        Super artykuł GRATULACJE!!!!!!
      • Gość: stoszesc Re: System jest calkowicie zaburzony IP: *.chello.pl 29.06.09, 08:52
        W tym przypadku gloryfikacja systemu amerykańskiego jest nie na miejscu.
        Większość uczelni większość pieniędzy dostaje tam z czesnego. Poziom studentów
        jest bardzo niski, a nacisk na pracowników, aby zawyżali oceny, ogromny.
        • jmiszal Re: System jest calkowicie zaburzony 29.06.09, 10:00
          Niestety, swiete slowa. Taka prawda, ze az boli. Nie mozna miec ksztalcenia
          masowego i wysokiego poziomu rownoczesnie. Choc to bardzo niepopularne, trzeba
          rozroznic miedzy uczelniami przecietnymi i najlepszymi. Tym najlepszym Panstwo
          musi dac wieksze wsparcie, tak, aby kadra mogla zarobic wiecej niz gdzie
          indziej, aby nie musiano organizowac studiow platnych, wieczorowych itd, ktore
          daja pracownikom dodatkowy zarobek, a uczelni dodatkowe fundusze pozwalajace
          przetrwac. Selekcja pracownikow: dobre pensje, realny konkurs na stanowisko,
          duze wymagania. Selekcja studentow: egzamin wstepny, duze wymagania i moze
          stypendia fundowane gwarantujace dobra prace? Proste jak drut. Zbyt proste, bo
          jak autor zauwazyl lobby miernej i marnej profesury i miernej i marnej
          studenterii sie oburzy. I nie trzeba przykladow szukac az w Stanach. Np. we
          Francji sa uniwersytety zwane czesto przechowalnia bezrobotnych i sa Ecoles
          Normales, gdzie, aby sie dostac, trzeba rozbic po maturze dodatkowe kursy
          przygotowawcze. I to dziala. Ale poki co to osobom, pamietajacym PRL zostaje
          tylko nostalgiczne westchnienie za studentami z czasow komuny. Taki juz chichot
          historii.
          PS. A Pani Dziekan Pedagogiki chyba nie rozumie problemu. Jak ktos nie ma urody,
          to nie stara sie o tytul miss, jak nie ma glosu, nie nie ubiega sie o angaz w
          operze, a jak ma niskie mozliwosci intelektualne zawsze moze wykonywac cos
          innego rownie spolecznie uzytecznego i niekoniecznie musi zostać doktorem.
    • nick_do_pyskowania System jest calkowicie...lopatologicznie 19.06.09, 22:31
      Dla tych, ktorym CZeba lopatologicznie:

      1) Polska jest najbogatszym panstwem swiata, ktore stac na
      fundowanie reszcie swiata lepiej-czy-gorzej ale
      jednak "podksztalconych" mlodych ludzi za pieniadze polskiego
      podatnika - STUDIA MUSZA BYC PLATNE!!!

      2) Polska jest panstwem, w ktorym "bezplatne szkolnictwo wyzsze",
      tzn. takie, w ktorym najwyzszym skladnikiem kosztow studiowania sa
      koszta utrzymania w duzym miescie, powoduje DYSKRYMINACJE MLODZIEZY
      WIEJSKIEJ CZY Z MALYCH MIASTECZEK. Caly narod, przez lokowanie szkol
      wyzszych w duzych miastach, "sklada sie" na zapomoge dla mlodziezy z
      duzych miast i rzuca klody pod nogi reszcie.

      3) W Polsce nie ma PORZADNEGO systemu stypendialnego czyniacego
      platne studia mozliwym wyjsciem - NALEZY TAKI SYSTEM POWOLAC DO
      ZYCIA!!!

      4) Podatki ( w tym od nieruchomosci) maja byc LOKALNIE POBIERANE I
      LOKALNIE WYDAWANE!!!

      5) Reszte ustali rynek, czyli pracodawcy czyli patrz moj poprzedni
      post.



      • membrum_virile Re: System jest calkowicie...lopatologicznie 20.06.09, 08:19
        Podatki od nieruchomości są pobierane lokalnie i tak też są
        wydawane...
        • Gość: gkalewski Re: System jest calkowicie...lopatologicznie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 21.06.09, 18:05
          Dopóki w tym kraju wszystko będzie upolitycznione, nawet reforma
          uczelni wyższych, dopóty nic w tej materii nie będzie się działo...
          oprócz artykułów. O reformie szkolnictwa pisano na łamach wszystkich
          pism, nawet Metra, a mamy to co mamy. Kolejną wersję p. Hall, która
          lecząc swoje kompleksy jak kazdy polski minister czy polityk - chce
          konieczmnie przejść do historii jako kolejna
          pseudoreformatorka...Ludzi traktuje się w tym kraju przedmiotowo,
          młodzież też. Dobrze mówił śp. prof. Tischner - Dopóki polską duszą
          i mentalem rządzić będzie "homo sovieticus" -dopóty nie zmienimy
          swojego stosunku do państwa (prywatny folwark) i narodu ( posłuszni
          niewolnicy...Podobno ten cały układ ze szkolnictwem wyższym
          zawdzięczamy układowi podpisanemu przez naszych Władców z "Grupą z
          Bilderbergu".Polskę uczyniono poligonem doświadczalnym, gdzie
          realizuje się "systematyczne obniżanie standardów edukacji, opieki
          zdrowotnej, życia", aby "obniżyć populację emerytów i rencistów",
          i "wyprodukować" w to miejsce "tanią siłę roboczą", na którą jest
          zbyt w Unii Europejskiej"...Zobaczycie, że nie mówię bzdur, już
          niedługo...
          • Gość: gkalewski Re: System jest calkowicie...lopatologiczny IP: *.wroclaw.vectranet.pl 21.06.09, 18:30
            Dopóki w tym kraju wszystko będzie upolitycznione, nawet reforma
            uczelni wyższych, dopóty nic w tej materii nie będzie się działo...
            oprócz artykułów. O reformie szkolnictwa pisano na łamach wszystkich
            pism, nawet Metra, a mamy to co mamy. Kolejną wersję p. Hall, która
            lecząc swoje kompleksy jak kazdy polski minister czy polityk - chce
            konieczmnie przejść do historii jako kolejna
            pseudoreformatorka...Ludzi traktuje się w tym kraju przedmiotowo,
            młodzież też. Dobrze mówił śp. prof. Tischner - Dopóki polską duszą
            i mentalem rządzić będzie "homo sovieticus" -dopóty nie zmienimy
            swojego stosunku do państwa (prywatny folwark) i narodu ( posłuszni
            niewolnicy...Podobno ten cały układ ze szkolnictwem wyższym
            zawdzięczamy układowi podpisanemu przez naszych Władców z "Grupą z
            Bilderbergu".Polskę uczyniono poligonem doświadczalnym, gdzie
            realizuje się "systematyczne obniżanie standardów edukacji, opieki
            zdrowotnej, życia", aby "obniżyć populację emerytów i rencistów",
            i "wyprodukować" w to miejsce "tanią siłę roboczą", na którą jest
            zbyt w Unii Europejskiej"...Zobaczycie, że nie mówię bzdur, już
            niedługo...
            • Gość: kvinde Re: System jest calkowicie...lopatologiczny IP: 188.33.54.* 29.06.09, 11:55
              Wiemy, stoi o tym jak byk - tylko nikt nic nie mówi, bo zbyt wywraca
              ulubioną bajkę o rzeczywistości ;]
          • Gość: gkalewski Re: System jest calkowicie...lopatologiczny IP: *.wroclaw.vectranet.pl 21.06.09, 18:39
            BETON ZOSTAŁ, I TAK ŁATWO SIĘ NIE PODDA...TAK JEST WSZĘDZIE -W
            URZĘDACH, W ADMINISTRACJI PAŃSTOWEJ, W AGENDACH, KTÓRE ZORPORZĄDZAJĄ
            UNIJNĄ KASĄ...Ale tak tu ma być...Przecież to wszystko służy
            utrzymaniu status quo tej niekompetentnej, kłamliwej władzy...Po co
            ma rosnąc pokolenie ludzi, którzy ich zastąpią, jak Oni są
            niezastapieni i niewzatapialni!!
    • Gość: sinpantalones Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.205.219.87.dynamic.jazztel.es 19.06.09, 22:32
      Propozycja nr 1: Doktoranci

      Dany wydzial tylko wtedy ma prawo przyjac doktoranta gdy promotor
      wskaze zewnetrzne zrodlo finansowania jego badan oraz stypendium w
      wysokosci 75% sredniej placy na co najmniej 3 lata. Oznacza to, ze
      doktorant jest wykonawca wczesniej zaplanowanego projektu a nie
      wymysla sie projekt aby wypuscic nowego doktora.
    • Gość: student ISM 100% racji! IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.06.09, 22:35
      Jestem w szoku, w końcu jakiś wykładowca zauważył tę obrzydliwą
      fikcję! Bachmann ma rację - wszyscy udają! Studiuję na stosunkach
      międzynarodowych i mam dość zajęć na które wykładowcy nie
      przychodzą, a potem żeby zatuszować sprawę stawiają wszystkim
      piątki.

      Ostatnio brałem wpis od doktora, ktory pojawił się tylko na
      zajęciach organizacyjnych (na których z kolei mnie nie było). Potem
      pan dr już się nie pofatygował o czym z resztą poinformował na 1
      zajęciach. Poszedłem więc po wpis i dostałem 5 od człowieka, ktory
      mnie na oczy nie widział! A co jest najgorsze? że co najmniej połowa
      moich kolegów jest zadowolona! (mama się cieszy, stypendium jest,
      czas wolny na piwo).

      Trzeba było człowieka z zewnątrz, żeby powiedział to głośno! Brawo
      Bachmann. Szkoda tylko, że argumenty profesora zostaną na ISM
      potraktowane przez połowę profesorów jako niesubordynacja, a przez
      druga połowę jako regermanizacja. Rzygam tymi studiami! Każdemu kto
      wpadł na pomysł zdawania na stosunki międzynarodowe lub
      bezpieczeństwo narodowe (wykładowcy są ci sami) ODRADZAM!!! Nie
      róbcie tego błędu co ja!
      • Gość: gość Re: 100% racji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.09, 00:37
        W zasadzie racja. Ale należy pomyśleć, dlaczego prowadzący nie pojawiają się na
        zajęciach. Otóż nawet Autor artykułu, jak sam podaje, pracuje na dwóch
        uczelniach: we Wrocławiu i Warszawie. Niektórzy pracują i na trzech. Ja po
        studiach pracuję w zwykłym tzw. biurze. Po ośmiu godzinach niezbyt ambitnej
        pracy jestem zmęczona i na kolejnym etacie, czy też połówce etatu pracowałabym
        byle jak. Wykładowca, nie dość, że powinien przygotować się do zajęć po swoich
        normalnych obowiązkach na uczelni i prowadzić badania, powinien także wyniki
        badań przygotowywać do publikacji. Na drugiej uczelni ma kolejnych studentów i
        kolejne obowiązki. Jeśli jest niezwykle zdolnym organizatorem swego czasu, to
        może uda mu się wypełniać obowiązki i tu i tam. Natomiast czy zawsze rzetelnie?
        Sama miałam zajęcia z wykładowcą skracającym zajęcia, gdyż musiał zdążyć na
        zajęcia w uczelni prywatnej. I Panu Bogu świeczkę i Diabłu ogarek :) Nie mówiąc
        już o tym, że gdy oblewał na egzaminie, nie omieszkał wspomnieć o rozważeniu
        przez oblanego przeniesienia się na tę uczelnie prywatną, na której prowadził
        zajęcia. Ot życie.
        • Gość: o!o Re: 100% racji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.09, 08:53
          wielcy świata nauki nie maja etetu 40 godz./tydzień, tylko kilka
          godzin dydaktycznych.. patrz nauczyciele. Godziny dydaktyczne sa
          najbardziej wymierne, godziny pracy własnej gina wśród fuch,
          grantów, etatów w innych ośrodkach i skutkuja mizerota naukową.
          Kiedys wydziwiano, że motormniczy tramwaju pracuje 400 godzin w
          miesiącu, teraz nauczyciele i lekarze wywalczyli sobie ograniczony
          tygodniowy wymiar czasu pracy - tylko po co? Aby miec czas na "boki"?
          • Gość: oj ja Re: 100% racji? IP: *.ds.ae.wroc.pl 21.06.09, 00:29
            Ja mam prof. Jajugę. który też ma sporo zajęć poza wykładami na mojej uczelni,
            też nie zawsze się zjawia, ale koła daje porządne, a jego wykłady są warte
            uwagi. Jest zaj.ebisty w tym co robi, to po prostu się ma, więcej czasu nie
            gwarantuje lepszych wyników i efektywniejszego nauczania. Ten człowiek jest w
            stanie w trakcie 45 minut powiedzieć szybko i zwięźle oraz CIEKAWIE mnóstwo
            rzeczy, które potem zostają w głowie. Tu chodzi o zaangażowanie i predyspozycje.
            Faktem jest, że boli, kiedy się patrzy na doktorantów, którzy chcą robić badania
            i z musu chodzą na zajęcia ze studentami. Pomysł podziału na dydaktycznych i
            badawczych jest chyba dobry
            Chciałam poza tym powiedzieć, że studiuję, jestem zdolna, mądra i takie tam,
            uczę się i wcale nie uważam żeby mi było tragicznie łatwo dostać oceny. I wcale
            nie jest mi tragicznie łatwo mieć stypę. Utrzymanie w dużym mieście kosztuje
            masę kasy, a progi stypendiów socjalnych są śmieszne, chyba sprzed
            2000roku....Boli mnie kiedy widzę jak traci na wartości tytuł magistra,a le
            sądzę, że z czasem w życiu wyjdzie, kto na prawdę się starał, kto na prawdę ma
            pojęcie i żyje tym co robi. Moim zdaniem prawdziwie zdolni ludzie nie mają się
            czym martwić, bo gdzie nie wylądują - będą świetni!
            • Gość: _kita Re: 100% racji? IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.06.09, 13:11
              To bardzo ciekawe, co napisałaś. Może powiesz mi ile osób oblało ostatni
              egzamin, który pisałaś u rzeczonego Profesora? Zestaw to też sobie z wynikami
              jakiegokolwiek innego (prostszego) egzaminu. Aha... skąd wiesz kto układa
              pytania? Zejdź na ziemię, dziewczyno!
          • aeromonas Re: 100% racji? 29.06.09, 08:34
            "Pod względem dydaktyki Polak wychodzi z tego porównania jak
            prawdziwy stachanowiec. Pod względem badań i publikacji często nawet
            nie dorównuje asystentowi swojego zagranicznego kolegi."

            Jest to częściowo prawda, ale nie tylko dlatego, że niektórzy
            pracują na kilku etatach. Ja pracuję na jednym, profesorskim i
            realizuję niewiele ponad ustawowe pensum, które wynosi 210 godzin. Z
            tym, że to są prawie wyłącznie wykłady, które wciąż trzeba
            udoskonalać i przygotowywać nowe, co naprawdę zajmuje bardzo dużo
            czasu i wymaga dużego wysiłku. A praca z magistrantami do pensum
            prawie wcale się nie liczy - jest to symboliczne parę godzin.
            Poświęcam im jednak o wiele więcej czasu, bo uważam, że tak powinno
            być. W sumie obowiązki dydaktyczne zajmują mi, lekko licząc, 20-25
            godzin w tygodniu. Pozostałe 20 przeznaczam na pracę badawczą, żeby
            wyprodukować co rok parę przyzwoitych publikacji, choć mój warsztat
            badawczy jest dość nędzny. I tak, na 1 etacie tyram jak wół.
      • Gość: gabi Re: 100% racji! IP: *.wroclaw.mm.pl 20.06.09, 11:00
        to ciekawe, co piszesz, naprawde. ja sama skonczylam ten kierunek,
        ale 5 lat temu i wtedy bylo lepiej. Nazwisko tego dr, ktory nie
        pofatygowal sie na zajecia, trzeba by upublicznic, a cala sprawe
        przekazac z rece dyrekcji w ism.. Ten fakt jest tym bardziej razacy,
        ze w ism podobno piekielnie trudno dostac etat po doktoracie i
        podobno przyjmuja "elite". Jak widac nie do konca. pozdrawiam!
        • kontakt-gw art. 52 KP nie dziala 21.06.09, 09:02
          > ale 5 lat temu i wtedy bylo lepiej. Nazwisko tego dr, ktory nie
          > pofatygowal sie na zajecia, trzeba by upublicznic, a cala sprawe
          > przekazac z rece dyrekcji w ism..

          Mala informacja. Ustawa prawo o szkolnictwie wyzszym z 2005r. UNIEMOZLIWIA
          zwolnienie z pracy pracownika MIANOWANEGO bez wypowiedzenia ZA RAZACE
          niewywiazywanie sie z obowiazkow zgodnie z art. 52 Kodeksu Pracy. KOnieczne jest
          wczesniej dlugotrwale postepowanie dyscyplinarne.

          Niestety zbyt wielu pracownikom zdarzaja sie nieobevnosci na zajeciach a juz na
          pewno na konsultacjach by ktokolwiek byl zainteresowany procedura dyscyplinarna
          dla jednego z nich...

          Dyrekcja nic nie zrobi...
          Moje wlasne doswiadczenie - zgloszenie, ze doktorant nie byl obecny na okolo 50%
          zajec laborant zaowocowalo jedynie stwierdzeniami:
          - nie mamy zadnych sankcji (????!!!!)
          - w przyszlym roku dostanie inny przedmiot i bedzie se go musial nauczyc

          Ciekawe, ze nikt nie pomyslal, ze tak naprawde to karze sie studentow kontaktem
          z osoba o takiej etyce, a przede wszystkim NIEWIEDZY
          • Gość: gosc Re: art. 52 KP nie dziala IP: *.18.25.213.easy-com.pl 21.06.09, 11:15
            W przyszłym roku dostanie inne zajęcia .... Co za ignorancja!!! Duża część zajęć
            jest prowadzona przez ludzi nie mających kompetencji wynikających z uprawianej
            działalności naukowej. Siłą rzeczy będą potrafili w ramach innej specjalizacji
            przekazać studentom tyle ile ci ostatni mogą sobie wyczytać z podręczników. Kult
            omnibusostwa jest szkodliwy i wynika z głębokiego przekonania, iż przymioty
            intelektualne wyselekcjonowanej grupy zastąpią wiedzę i doświadczenie wynikające
            z prowadzonych badań. Poziom kształcenia na uczelni jest ściśle związany z
            aktywnością naukową. Jest to poważny problem bo pomijając fakt marnowania czasu
            pracownika to właśnie studenci w takiej sytuacji tracą najwięcej.
    • Gość: prof. Bauchschmerz Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.06.09, 22:49
      To, że pan Kał Bauchschmerz ma tytuł profesora też nie świadczy dobrze o
      polskiej oświacie. No ale co by nie mówić dobrze nie jest
      • Gość: gość Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: 78.8.141.* 19.06.09, 22:53
        A ja jak słucham prof. Senyszyn to zastanwiam się nad ustawą o weryfikacji tytułu naukowego...
        • Gość: prof. Bauchschmerz Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.06.09, 22:59
          haha, no też prawda. ona ma o zgrozo z ekonomii, gdyby miała z etnologii albo
          filozofii to dałoby się jeszcze przełknąć.

          jest słabo, studenci słabi, profesorowie słabi, najbardziej poczytny dziennik to
          szmatławiec... no ale cóż przynajmniej w kiełbasie wygrywamy.
          • kazimierzp Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 19.06.09, 23:15
            Pracuję już prawie 40 lat. Na budowach, w urzędzie, w polityce.Miałem do czynienia z absolwentami uczelni i muszę z przykrością stwierdzić, że ten problem poruszany przez profesora Bachmana trwa więcej lat niż tylko w czasie transformacji! Uczelnie kształcą, uczą ludzi mających potem wiedzę bardzo ograniczoną, nie przystającą do rzeczywistości! Świadczy to tylko o tym, że nasza nauka jest zupełnie oderwana od rzeczywistości! Oni są profesorami, dr hab., docentami (sami nawzajem te tytuły sobie przyznają), a życie toczy się swoim nurtem! Gdyby tak uzależnić płace "naukowców" od przydatności ich pracy naukowej i od uzyskiwania środków finansowych za swoje opracowania to wtedy okazałoby się, że wielu tych "naukowców" zerwało się z choinki i nie nadają się do uczenia innych! Bo czego? Teoretyzowania i smędzenia wokół wyimaginowanych problemów, a tak naprawdę tych problemów zupełnie nie znają i za diabła nie wiedzą jak je rozwiązywać!!!
        • Gość: saaaaaaa dobrze że kadra naukowa widzi problem IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.06.09, 23:02
          źle że w zasadzie nie wiadomo co z tym zrobic.W temacie polecam : www.wykop.pl/link/151905/boguslaw-wolniewicz-o-studiach-wyzszych-w-tvp-ring
    • quad89 Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 19.06.09, 23:36
      Wreszcie opinia w tej dyskusji, z którą mogę się całkowicie zgodzić. Poziom na
      studiach jest żałosny. Sam jestem studentem, co prawda na prywatnej uczelni,
      więc wymagania są bądź co bądź niższe, ale od znajomych studiujących na
      uniwersytetach mam podobne informacje co do poziomu. W dużej mierze wynika to z
      braku zaangażowania studentów. Trafnie problem określił jeden z moich
      wykładowców - studenci zdają egzaminy, uczą się do kolokwiów i przychodzą na
      zajęcia, ale tak naprawdę nie studiują. Bo studiowanie to nie nauka jak w liceum
      czy gimnazjum, to głębsza analiza tematu, zainteresowanie nim oraz swego rodzaju
      pasja. Sam nie uważam się za kogoś lepszego, ale sądzę, że mam jednak trochę
      zaangażowania w przeciwieństwie do większości moich kolegów i koleżanek
      studentów. Żałuję, że nie dostałem się na UWr, bo pewnie poziom jest tam wyższy,
      no ale teraz druga próba i może będę miał zajęcia z panem profesorem Bachmannem. :)
      • Gość: maura4 Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 09:26
        No niestety nasze uczelnie to szkółki. Moja koleżanka właśnie
        skończyła studia w Anglii. Wymagały od niej bardzo dużo samodzielnej
        pracy, a nie jak u nas nauczenia się tego co podał wykładowca. Przez
        cały czas nauki nie spotkała się z chamskim traktowaniem, wyzywaniem
        a ja i owszem. Ile tylko chciała i miała potrzebę, mogła konsultować
        się z wykładowcą - dzwonić, umawiać się na rozmowy, przez internet.
        • Gość: LuriTuri Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.aster.pl 29.06.09, 13:02
          "Ile tylko chciała i miała potrzebę, mogła konsultować
          się z wykładowcą - dzwonić, umawiać się na rozmowy, przez internet."
          Moi studenci też mają taką możliwość, a ja jestem non-stop on-line,
          także w weekend. Dlatego mogę pracowac tylko na jednym etacie. Ale
          to, że prace moich magistrantów są bardzo dobre, a oni sami sporo
          się u mnie uczą nie ma żadnego znaczenia dla mojej płacy ani oceny
          przez zwierzchników.
    • kadykianus Brać przykład od Amerykanów 19.06.09, 23:51
      Mają najlepsze uczelnie na świecie bo są płatne i nie przyjmują byle kogo nawet, jeśli ktoś ma pieniądze. System działa i sam się broni.
      • nick_do_pyskowania Re: Brać przykład od Amerykanów 20.06.09, 00:13
        kadykianus napisał: "Mają najlepsze uczelnie na świecie bo są płatne
        i nie przyjmują byle kogo nawet, jeśli ktoś ma pieniądze. System
        działa i sam się broni."

        W zasadzie zgadzam sie, z mala korekta, gdyz nie ma rzeczy
        doskonalych. Kodykianus napisal: "nie przyjmują byle kogo nawet,
        jeśli ktoś ma pieniądze", co nie zawsze musi byc prawda, vide:

        www.usatoday.com/news/education/2009-06-04-illinois-favoritism_N.htm

      • Gość: radoshh Re: Brać przykład od Amerykanów IP: *.e-wro.net.pl 21.06.09, 10:14
        Tylko że w USA mają bardzo rozbudowany system stypendiów. Kiedyś czytałem, że na
        Harvardzie studia kosztują 300 tyś $ rocznie, ale 90 procent osób ma stypendium
        w wysokości 110% rocznej opłaty.
        • kadykianus Re: Brać przykład od Amerykanów 21.06.09, 14:23
          To jakiś nonsens! Student kasowałby 300 tys rocznie? Należałby do super elity amerykańskiej pod względem zarobków! A poza tym, jak by to działało, żeby nie zbankrutowało?
        • kadykianus Re: Brać przykład od Amerykanów 21.06.09, 14:26
          OK. Już kumam. Państwo płaci za studia. Ale u nas tez płaci. To chyba musi
          działać inaczej.
          • Gość: asd Re: Brać przykład od Amerykanów IP: *.acn.waw.pl 29.06.09, 10:13
            Tyle ze tam placi za studia najzdolniejszych (generalnie).
            U nas tych ktorych uczelnie przyjma czyli wszystkich jak leci.
        • Gość: gość Re: Brać przykład od Amerykanów IP: 79.162.130.* 21.06.09, 14:32
          Czesne na Harvardzie to nie 300000, tylko 35000 US$ rocznie.
          Wystarczy poszukać:
          Link
          • mr_kagan Re: Brać przykład od Amerykanów 21.06.09, 18:23
            Oczywiscie, ze 'tylko' 35 tys USD. Plus koszta utrzymania. Wychodzi
            na to, ze bez miliona zl w kieszeni, to nie ma co nawet myslec o
            skonczeniu Harvardu!
      • kosmiczny_swir Amerykanskie uczelnie nie sa najlepsze 29.06.09, 09:33
        Amerykanskie uczelnie nie sa najlepsze na swiecie. Jest kilka dobrych, MIT, San
        Diego, Princeton, ale wiekszosc amerykanskich uczelni jest na poziomie polskim.

        Platne studia nic nie poprawa, powiedzialbym nawet, ze pogorsza. Mamy przeciez
        platen uczelnie prywatne w Polsce no i co? Jaki jest ich poziom? Zerowy. Jesli
        wszystkie uczelnie beda prywatne, to wszystkie uczelnie beda na takim poziomie.

        Nie da sie prowadzic dobrej uczelni nastawionej na zysk. Uczelnia to nie tylko
        dydatkya, uczelnia to tez prace badawczo rozwojowe. Tego sie nie robi na zadnej
        polskiej prywatnej uczelni bo ciezko na tym zarobic. Jesli chcesz na uczelni
        zarobic, to prowadzisz ja w taki sposob jak robia to prywatne uczelnie w Polsce.
        To sa maszynki do robienia pieniedzy. Edukacja mlodego pokolenia to
        przedewszystkim inwestycja spoleczenstwa w siebie. Prawdziwa edukacja to nie
        jest dochodowy biznes i dlatego nie moze byc w rekach prywatnych. Pojedz sobie
        na studia do Danii, Szwecji, USA, Niemiec, Hiszpanii i porownaj jak to dziala.
        Ja studiowalem w Niemczech, robie doktorat w Szwecji, bylem w ramach wspolpracy
        w USA. Mamy tez czasem Hiszpanow z Erasmusa. Z tego co widze, to najlepszy
        system edukacji maja Niemcy i kraje skandynawskie.

        Jeszcze jedno - na doktoracie w Szwecji prowadzi sie prawdziwe badania. Zeby
        napisac dysertacje trzeba miec przynajmniej 6-7 publikcaji na konferencjach
        miedzynarodowych. Ile publikuje doktorant w Polsce?
        • Gość: Tomeks Re: Amerykanskie uczelnie nie sa najlepsze IP: 92.29.18.* 29.06.09, 13:44
          Bo nie może być tak że wszystkie uczelnie są elitarne, są lepsze i gorsze. Tak jest w Stanach, tak jest i w Anglii.
          Płatne studia moim zdaniem to akurat dobry pomysł, tylko nie mają być one nastawione na zysk, a na jakość, mam na myśli inwestowanie zarobionych pieniędzy w sprzet, badania itd. Do tego oczywiście musi być stworzony konkretny system stypendiów dla najlepszych, i pożyczek dla całej reszty. Gdy studia są darmowe to pójdziesz aby się przekonać czy się nadaję, jeśli musisz wyłożyć ponad 3000 funtów(vide UK) jesteś raczej pewny swego wyboru.
        • Gość: MaZar Re: Amerykanskie uczelnie nie sa najlepsze IP: *.mol.uj.edu.pl 29.06.09, 15:40
          Na naszym wydziale (biotechnologia UJ) aby obronić doktorat musisz mieć minimum
          dwie publikacje oryginalne (doświadczalne, nie przeglądówki), z czego w jednej
          musisz być pierwszym autorem. I nie mowie tu o publikacjach (a raczej
          doniesieniach) konferencyjnych, chodzi o publikacje doświadczalne w czasopismach
          z listy filadelfijskiej, to chyba miałeś na myśli?. A z tego co widzę to ludzie
          kończą doktoraty z jedna publikacją gdzie są pierwszym autorem i średnio z 3-4
          gdzie są współautorami.

          A żeby nie było nie na temat - popieram jak najbardziej rozdzielenie zawodów
          nauczyciela akademickiego i badacza
      • Gość: rocco Re: Brać przykład od Amerykanów IP: *.tangram.com.pl 29.06.09, 12:07
        stypendia są od uczelni lub państwa dla najlepszych a jak ktoś nie jest
        najlepszy to dostaje pożyczkę z banku a jeżeli ktoś jest słaby to nie idzie na
        studia tylko do pracy bo i tak nie miałby szansy spłacić pożyczki ze swoich
        przyszłych zarobków
        dlatego niektórzy dają się zabić w iraku żeby ktoś im to zafundował


      • Gość: 1410 Re: Brać przykład od Amerykanów IP: *.igf.fuw.edu.pl 29.06.09, 12:24
        > Mają najlepsze uczelnie na świecie bo są płatne i nie przyjmują byle kogo nawet
        > , jeśli ktoś ma pieniądze.

        Skoro mają takie świetne uczelnie, to czemu muszą ściągać naukowców z Europy i Azji?
      • Gość: stoszesc Re: Brać przykład od Amerykanów IP: *.chello.pl 29.06.09, 12:41
        > Mają najlepsze uczelnie na świecie bo są płatne i nie przyjmują byle kogo nawet
        > , jeśli ktoś ma pieniądze. System działa i sam się broni.

        Jest to prawda w odniesieniu do kilku najlepszych uczelni. Cała reszta przyjmuje
        byle kogo.
      • Gość: Cubasiempre Brać przykład od Amerykanów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 12:44
        Amerykańskie uczelnie - raz:nie są najlepsze. W rankingach przodują brytyjskie.
        Dwa - nie jest to zasługa faktu, iż są płatne. Różnica jest diametralna w
        sposobie nauczania! Miałem okazję studiować w UK i przekonać się o tym na
        własnej skórze. Tam każdy student ma swojego opiekuna za strony uczelni, który
        ma zawsze dla niego czas, a zajęcia i nauka odbywają się poprzez praktykę i
        doświadczenie, a nie wklepywanie do głowy durnych teorii.
      • Gość: gosc_fr Re: Brać przykład od Amerykanów IP: *.leom.ec-lyon.fr 29.06.09, 15:15
        Amerykanskie uczelnie sa najlepsze - bo prowadza badania naukowe na najwyzszym
        poziomie. Tylko ze ludzie, ktorzy je prowadza niekoniecznie sa absolwentami
        amerykanskich uczelni. Koreanczycy, Hindusi, doktoranci i post-doc'y z Europy -
        czyli ludzie wyksztalceni POZA USA - to na nich opiera sie amerykanska nauka i
        prestiz amerykanskich uczelni.
        Wystarczy sobie przejrzec strony www paru najbardziej prestizowych amerykanskich
        lab'ow.
    • Gość: Gryf Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.swidnica.mm.pl 20.06.09, 10:18
      Profesor Bachman ma całkowitą rację jeśli chodzi o ocenę aktualnej
      sytuacji. Nie zgadzam się natomiast z jego koncepcją wyjścia z niej.
      Uzdrowić system edukacji można tylko oddolnie, przez modernizację
      systemu nauczania od szkoły podstawowej. Nauczanie winno mieć
      charakter bardziej praktyczny, już u dzieci a później młodzieży
      budzić autentyczne zainteresowania. Należy zlikwidować gimnazja -
      fikcję powszechnej edukacji, przywrócić szkolnictwo zawodowe dla
      uczniów mniej zdolnych i nie zainteresowanych nauką, a naukę w
      liceum zagwarantować uczniom zdolnym, ambitnym, mającym zamiar
      studiować. Cykl nauczania w liceum wydłużyć do 4 a nawet 5 lat. W
      liceum przede wszystkim rozwijać samodzielne myślenie,
      zainteresowania kierunkowe, matura powinna być prawdziwym
      sprawdzianem wiedzy i przygotowania do studiów a nie fikcją. Jeśli
      chodzi o szkolnictwo wyższe - zlikwidować prywatne pseudouczelnie
      pozostawiając tylko najlepsze. Pracowników dydaktycznych rozliczać
      nie z ilości, ale jakości pracy. Zapewnić kadrze wyższych uczelni
      wynagrodzenie na poziomie europejskim, ale ograniczyć ilość zajęć i
      zlikwidować podejmowanie pracy na kilku etatach. Można utrzymać
      dwustopniowość studiów - licencjat dla wszystkich, magisterium dla
      najlepszych, ale zadbać o to, by poziom licencjata był odpowiedni.
      Bez takich pociągnięć nasz system edukacyjny będzie kulał w
      nieskończoność. Skończmy z mitem masowej edukacji wyższej. W nauce
      tak jak w naczyniach połączonych - im ich więcej, tym poziom niższy.
      • Gość: oj ja Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.ds.ae.wroc.pl 21.06.09, 00:37
        Zgadzam się w pełni. Zastanawiam się skąd się u nas w społeczeństwei wziął ten
        cholerny ciąg, że nawet słyszeć ludzie ni chcą o tym, że ktoś nei idzie na
        studia. znam masę ludzi, którzy sie na te studia nie nadają i lepiej by m szło w
        jakimś technikum. Bo co, każdy musi być intelektualistą? Nie można skończyć
        zawodówki? jest to co najmniej irytujące.
        • Gość: fhu Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 09:06
          Dlatego że u nas nawet sprzątaczka musi mieć licencjat ;)
      • aiczka Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 29.06.09, 12:45
        > Uzdrowić system edukacji można tylko oddolnie, przez modernizację
        > systemu nauczania od szkoły podstawowej. Nauczanie winno mieć
        > charakter bardziej praktyczny, już u dzieci

        Zgadzam się z postulatem uporządkowania wizji nauki od najmłodszych lat. Mam
        jednak wątpliwości co do tego, co dla kogo jest praktyczne.

        Dla przyszłego studenta fizyki, matematyki itp. praktyczne będzie wykorzystanie
        dzieciństwa i wczesnej młodości (kiedy umysł jest najbardziej chłonny) na naukę
        podstaw matematyki, zrozumienie algebry, geometrii, trygonometrii, później
        analizy czy rachunku prawdopodobieństwa. Tymczasem mam wrażenie, że na ogół
        "naukę praktycznych rzeczy" rozumie się jako naukę np. obliczania kwoty podatku
        (a o ile łatwo to zrobić, znając matematykę, to trudno jest nauczyć się
        matematyki, umiejąc tylko to).

        Powoduje to konflikt, kóry pojawił się chyba wraz z faktycznym upadkiem szkół
        zawodowych i wprowadzeniem do liceów grup o sprzecznych interesach. Nie wiem,
        jak jest teraz, ale parę lat temu były synonimem ślepej uliczki, ponieważ nie
        dawały nawet prezydatnej i aktualnej wiedzy o pracy w konkretnych zawodach.
        Nawet najsłabsi uczniowie szli więc do szkół kończących się maturą (i mieli
        pretensje, że uczą się nieprzydatnych rzeczy). Myślę, że lekarstwem byłąby
        ponowna faktyczna dywersyfikacja oferty edukacyjnej na niższych stopniach
        (upowszechnienie a nie istnienie pojedynczych szkół "praktycznych").

        Moim zdaniem powinniśmy zmienić swoje spojrzenie na znaczenie matury. Obecnie
        jest to standardowy egzamin ogólnopanstwowy dający m.in. wstęp na studia.
        Powinno być istotne, jakie się zdawało przedmioty i na jakim poziomie - np. przy
        zatrudnianiu sekretarki jest sens wymagać egzaminu państwowego z polskiego,
        angielskiego i matematyki, egzamin z biologii nie mówi nic o jej kwalifikacjach.
        Tymczasem my wciąż koncentrujemy się na fakcie zdania/niezdania matury.
    • Gość: m Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.09, 10:38
      w koncu dobra analiza stanu rzeczy, a nie wytykanie palcami...
    • Gość: czytelnik Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.pool.einsundeins.de 20.06.09, 11:24
      Ten felieton powinien zostac lektura oboweiazkoczwa dla min. oswiaty.
      • Gość: hehe Kiedys to były studia,a teraz to dajcie spokój nie IP: *.adsl.inetia.pl 20.06.09, 11:47
        chciałem iśc na dzienne i rzerowac na chlebie rodzicow wolałem isc
        do pracy i zaocznie studiowac.Aczkolwiek studia zaoczne taki
        prezentowały poziom ze szkoda gadac to wolałem zrezygnowac.Jeszcze
        te studia reklamują w radiu Grzeska Eska Schetyny.Najlepsze pytanie
        wykładowcy czemu nie wolno się załatwiac w parkach narodowych?Odp.bo
        rosną wtedy pokrzywy od razu uciekłem złodziejstwo w biały dzien.Na
        dziennych tez jak widze ze ludzie przechodza bez problemow a 10lat
        temu w sredniej musiałem zdecydowanie się więcej uczyc niz pseudo
        studenci!Co prezentują na codzien to tragedia.Czlowiek nawet dupy
        nie mógł ruszyc na dyske bo miał zawalenie przedmiotami technicznymi
        plus 20rys.technicznych w miesiąc
        • Gość: student Re: Kiedys to były studia,a teraz to dajcie spokó IP: *.adsl.inetia.pl 20.06.09, 13:08
          Pan profesor choc w wielu kwestiach ma racje to chyba sie troche zagalopował...
          1. To uczelnia ustala limity przyjec studentów na poszczególne kierunki
          2. Pan Profesor wspomina o przeroście zatrudnienia - staje to w sprzeczności nad
          narzekaniem na 900h dydaktycznych na osobe w semestrze. Skoro jest za dużo
          ludzi to znaczy, że można robotę podzielić i wszyscy będą odciążeni...
          3. Średnio Pensum godzin tygodniowo dla asystenta wynosi 8h dydaktycznych - dla
          profesora jeszcze mniej. Jeżeli pomnożymy to przez 14 tygodni semestru daje to
          ok 112h w semestrze... Liczby mówią same za siebie... Żeby zrobić 900h trzeba
          albo brać nadgodziny albo mieć kilka etatów...
          4. To Układy na uczelni nakrecaja spirale przerostu zatrudnienia i poziomu
          nauczania - bo jak nazwac fakt, że 60-letni doktor (bez habilitacji, pisania
          prac naukowych, publikowania artykułów od 30 lat) semestr-w-semestr wykłada to
          samo i nie zostaje zwolniony z uczelni za brak rozwoju??? Wynika to z prostego
          faktu, że w momencie kiedy jego koledzy po fachu przyznają mu tytuł "starszego
          wykładowcy" to taka osoba jest "nie do ruszenia" z uczelni i może sobie gwizdać
          na wszystko i wszsystkich...
          5. W USA taka osoba opisana powyżej wyleciałaby po ocenie rocznej... U nas taka
          ocena odbywa się raz na 4-lata i jest traktowana w ramach "odfajkowania" - nic
          nie wnosi.
          6. Uczelnia nie może być przechowalnią dla przepraszam za wyrażenie -
          niedorobionych doktorów - których jedynym celem jest zgarnięcie ciepłej posadki,
          gnębienie studentów (nie zaliczając im przedmiotów przez kilka semestrów bo z
          kursów powtórkowych mają dodatkową kasę) i wykładanie tego samego od 30 lat.
          To my podatnicy płacimy za to wszystko! Gdyby uczelnia była zarządzana jak
          przedsiębiorstwo to prędzej czy później taka osoba zostanie zwolniona - "up or
          out"!
          Inna sprawa, że tak samo powinno być we wszsytkich instytuacjach państwoych nie
          tylko w edukacji...

          student
          • Gość: micro Re: Kiedys to były studia,a teraz to dajcie spokó IP: *.lanet.net.pl 20.06.09, 14:20
            Na najlepszej wrocławskiej uczelni na doktorat wybiera się własnie student,
            który ledwo zaliczał przedmioty i bardzo często, czego nie krył, dzięki
            znajomościom, gdyż tatuś jest prof. dr hab. inż. na tymże wydziale. Komentarz
            zbędny.
        • Gość: mhm Re: Kiedys to były studia,a teraz to dajcie spokó IP: *.ds.ae.wroc.pl 21.06.09, 00:39
          ale z polskim to chyba jednak miałeś problemy, prawda?
        • mr_kagan Re: Kiedys to były studia,a teraz to dajcie spokó 21.06.09, 10:02
          Na pewno byś nie "rzerowal", gdyz w j. polskim nie ma takiego
          wyrazu...
    • golmark Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 20.06.09, 13:57
      Nareszcie coś z odpowiedniego poziomu.
      A do metod rozwiązania problemu nauki nie dopuścić tylko " polityków " , bo
      znowu napieprzą, że kolejne 20 lat będzie w plecy. I kolejne powody do narzekań.
      Ukłony dla PROFESORA.
      • Gość: kopernik widzicie sami ze moje prawo dziala IP: *.propsychology.cz 20.06.09, 14:00

        Bardzo akekwatny opis uczelnianianej, szkolnej rzeczywistości. Co jest nadzwyczaj cenne, nie robi tego osoba z piastowskiego plemienia !! Profesor B. pokazuje ogólnoludzkie poszanowanie wiedzy i umiejętności. Wiedzy prezentowanej w walorach uniwersalnych, ponadpaństwowych, ogólnohumanistycznych. Nie odważył się żaden polski profesor z typowo polskim nazwiskiem dla czystego przykładu Kowalski, Malinowski, Nowak. Profesor B. nie musi się po prostu bać i wchodzić w układy typowe w sytuacjach konformistycznych.

        Cała sytuacja mieści się w zbiorze zdarzeń, które podlega działaniu Prawu Kopernika.

        Cytat z opracowania z poniższego linku www.sciaga.pl/tekst/94789-95-prawo_kopernika

        :„Przedstawiciele nauk ekonomicznych słusznie zauważyli, że prawo Kopernika po pewnym przeobrażeniu może wyjaśnić niektóre zjawiska społeczne, np. oszuści wypierają z rynku uczciwych przedsiębiorców, a panienki lekkich obyczajów wypierają z łóż prawowite małżonki.
        Współcześnie z przejawem prawidłowości opisanej w prawie Kopernika bardzo często mamy do czynienia, w związku z gromadzeniem oszczędności w obcej, silnej walucie, gdy własna waluta podlega inflacji. Prawo to jest więc nadal aktualne, zarówno w ekonomii, a także po pewnych dostosowaniach w innych dziedzinach nauki.”


        Mleko się rozlało, i prawdopodobnie nie będzie już nigdy lepiej. Będzie jeszcze gorzej, bo do szkół trafią kolejne pokolenia, uczone przez nauczycieli przyzwyczajonych do tych niskich standardów. Nauczyciele w znakomitej większości, to środowisko PT Kobiet. Nie radzące sobie z coraz agresywniejszymi dziećmi, gimnazjalistami, licealistami. Kobiet nastawionych na przetrwanie, przeżycie. Od wakacji do wakacji, od ferii do ferii, od Świąt do Świąt, od soboty do soboty. Aby zaliczyć kolejny rok, aby dożyć do kolejnych 2,5 miesięcznych letnich wakacji, tygodniowych przerw świątecznych, dwutygodniowych ferii zimowych. Życia dość wygodnego, bo więcej tu okazji do wypoczynku niż do zorganizowanej, systematycznej, obowiązkowej, rzetelnej pracy. Pracy oczywiście niskopłatnej, dość sprawiedliwie wynagradzanej, bo JAKA PRACA TAKA PŁACA. Płacą tyle, ile mogą. A za taką płacę można mieć tylko takich pracowników o jakich wcześniej napisałem. Kwadratura koła. Sytuacja bez wyjścia. I dlatego nie będzie lepiej, nie może być lepiej. Będzie jedynie gorzej !!!

        Część społeczeństwa, którą stać na prywatne szkoły, indywidualne korepetycje, zagranicze studia, traktuje to jako inwestycję dla swoich potomków. I takich rodzin może być jedynie więcej. Ale nie będzie ich na tyle dużo, aby wpłynąć na zmiany systemowe. Ci najlepiej wykształceni, i tak w dużym stopniu nie pracują, nie projektują, nie budują siły polskiej gospodarki. Zostają na stałe tam, gdzie ich wiedza jest możliwa do wykorzystania, a wynagrodzenie jest stosowne do przebytej szkolnej i uniwersyteckiej drogi czy kariery.

        Politycy i Samorządowcy !!Chcecie mieć społeczeństwo źle wykształcone, ogłupione, którym łatwo manipulować. I dlatego nic nie zrobiliście, nie robicie, nie zrobicie. Bo w dużej części jesteście członkami takiego społeczeństwa. Głupi, źle wykształcony Polak to Polak, który nie zaszkodzi żadnej Władzy !! ( centralnej, lokalnej, gminnej, szkolnej, parafialnej, zakładowej, firmowej, ... )

        Podziękowania dla Profesora !!

        Ale czy ten artykuł i ta dyskusja jest w stanie cokolwiek zmienić ??
        • mr_kagan Re: widzicie sami ze moje prawo dziala 21.06.09, 10:24
          Tyle, ze jest to raczej prawidlowosc z nie prawo, i ze opiera sie
          ona na dosc powierzchownej ('wulgarnej') obsrwacji zjawisk... :(
    • Gość: osnuty Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: 85.128.102.* 20.06.09, 14:59
      Trzeba się zgodzić z autorem nikt nie będzie zamykał dochodowego interesu.
    • mr_kagan Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 21.06.09, 09:56
      Oto opinia polskiego naukowca, wyksztalconego glownie na
      Zachodzie (MA Melbourne, PhD Monash), ktory z powodu odowy uznania
      jego australijskiego PhD, zostal zmuszony do ponownej emigracji.

      Pan prof. Bachmann pisze "...polskie uczelnie nie żyją z badań, lecz
      niemal wyłącznie z dydaktyki." I tu jest pies pogrzebany. Po
      roku 1990 nasza polska nauka znajduje sie bowiem w stanie upadku,
      podobnie zreszta jak nasza polska mysl techniczna, jako konsekwencja
      pakietu tzw. reform firmowanych przez dr Balcerowicza i dr Sachsa.
      A przeciez asystent czy adiunkt powinien sie zajmowac glownie
      badaniami w ciagu swych najbardziej tworczych i produktywnych lat, a
      nie dydaktyka - od dydaktyki na pierwszych latach powini byc
      glownie wykladowcy i starsi wykladowcy. Podstaw analizy
      matematycznej czy tez rachunku na macierzach albo postaw
      mikroekonomii albo tez innej anatomii (czlowieka, ssaka etc.) nie
      musi przeciez wykladac studentom ktos z tytulem doktora...
      Takze: "Co profesor może robić, aby się przygotować na nadchodzący
      kryzys demograficzny? Może składać kolejne wnioski o projekty
      badawcze do ministerstwa. Ale z tego nie wyżyje. O większe,
      zagraniczne granty często starać się nie może, bo nie zna języka,
      nie jest na bieżąco, jeśli chodzi o badania, albo administracja
      uniwersytecka utrudnia mu to w rozmaity sposób: od ściągania
      wygórowanych haraczy do rozmaitych szykan przy wypłacaniu tych
      grantów." Nic tu dodac, nic ujac...
      A na koniec doskonale podsumowanie tego, co sie dzis dzieje na
      polskich wyzszych uczelniach i w czym, niestety, bylem zmuszony brac
      takze udzial:
      "...student udaje, że studiuje, profesor udaje, że uczy, państwo
      i uczelnia udają, że mu płacą, wszyscy udają, że wszystko jest cacy.
      A w statystykach stoi: studenci mają same piątki, wykładowcy dużo
      pracują, coraz więcej Polaków ma wyższe wykształcenie
      ."
      I trudno mi sie chyba dziwic, ze wyjezdzam z Polski, mimo iz to jest
      moja ukochana Ojczyzna - niestety, jest to typowa milosc bez
      wzajemnosci: ja Polske kocham, ale Ona (w postaci P.T.
      Decydentow z UW, UJ, SGH itp. panstwowych uczelni, Ministerstwa i
      Centralnej Komisji) mnie jakos nie chce...


      Re: licencjat dla wszystkich....
      mr_kagan 21.06.09, 09:51 Odpowiedz
      Czego sie boi polska profesura? Reformy polegajacej glownie na
      zmianie "systemu finansowania tak, aby bardziej opłacało się badać,
      niż uczyć". "...można otwierać rynek uczelniany na zagranicę i
      uznawać tytuły naukowy krajów UE en bloc. Razem z otwarciem widełek
      płac stworzy to potężną konkurencję dla wykładowców, podobnie jak to
      się dzieje w tej chwili w Niemczech i w Wielkiej Brytanii."
      Tyle, ze polscy, pozal sie Boze, "uczeni" boja sie konkurencji
      osob z zachodnimi tytulami naukowymi...
      lech.keller@gmail.com
    • Gość: 121 Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.magma-net.pl 21.06.09, 11:55
      To jedna z najbardziej trafnych opinii jakich przeczytałem o polskim
      szkolnictwie wyższym. Nijak nie można się z tym nie zgodzić.
      • mr_kagan Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 21.06.09, 12:08
        Tyle, ze co z tego wyniknie? Pani Minister Kudrycka wciaz zyje
        przeciez w swiecie habilitacji, belwederskich profesur oraz
        uznawania doktoratow z Libii i Slowacji, ale nieuznawania
        doktoratow z USA, W. Brytanii, Kanady, Australii a nawet Niemiec i
        Francji!
        • Gość: hmm Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:41
          Coś Ci się z tą Słowacją popierwiastkowało, bo we wszystkich
          badaniach międzynarodowych zajmuje wyższe miejsca niż Polska.
    • flamengista jest jeszcze problem rynku pracy 21.06.09, 21:06
      brakuje prac nie tyle dobrze płatnych, ile wymagających naprawdę wysokich
      kwalifikacji.

      W rezultacie i tak 90% absolwentów ląduje na etacie, w którym wykształcenie
      wyższe się nie przydaje - wymaga się prostej pracy biurowo-administracyjnej,
      bądź pracy fizycznej.

      To dodatkowa przyczyna, dla której młodzi ludzie nie przykładają się do studiów.
      Nie przykładają się, bo wiedzą że wiedza im się w późniejszym życiu nie przyda.

      To tylko dodatkowe spostrzeżenie, bo z ogólną diagnozą w tekście można się
      zgodzić (może jest ona zbyt pesymistyczna, ale coś w tym jest;)
    • ar.co Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 22.06.09, 09:58
      "Niech kto inny bada, a kto inny wykłada".
      Bardzo słuszne założenie. Tylko niech obaj - i wykładający, i
      badający - mają takie same pensje. Bo jak na razie to jest tak, że
      uczący na uniwersytecie ASYSTENT ze stopniem doktora ma taką samą
      pensję, jak badający w Polskiej Akademii Nauk DOCENT z habilitacją.
      O, przepraszam, docent ma 20 zł więcej. Naprawdę.
      A sprawę ewentualnego nadmiaru pracowników uczelnie już załatwiają
      we własnym zakresie - po pierwsze, wynajmują masę ludzi na umowę o
      dzieło (dodatkowe korzyści - nie trzeba płacić żadnych zusów,
      ubezpieczeń, świadczeń, a w dodatku płaci się np. za 30 godzin - a
      dodatkowe 30 spędzone na egzaminowaniu studentów frajer na umowie
      odrabia za darmo); po drugie - do normalnego pensum (przykładowo 210
      godzin dla adiunkta) uczelnia jako zasadę przyjmuje co najmniej tyle
      samo "należących się", wyżej płatnych nadgodzin na zajęciach z
      zaocznymi. I znowu dodatkowe zyski - nie trzeba tworzyć nowych,
      kosztownych etatów, a pracownicy zadowoleni, bo wyrabiają drugą
      pensję. A że w ten sposób nie dopuszcza się do pracy nowych ludzi
      (bo rzekomo nie ma dla nich godzin)? A cóż to kogo na uczelni
      obchodzi.
      • Gość: malgorzata.academi Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: *.chello.pl 23.06.09, 12:38
        Profesorowie i docenci powinni byc wylacznie na uczelniach - tylko w Polsce sa stanowiska profesorow i docentow w jednostkach badawczych.

        Pomysl rozdzialu badan i dydaktyki w kazdej z ponizszych form:
        (i) dydaktyka na uczelniach a nauka w instytutach badawczych;
        (ii) dalsze oddzielenie nauki i dydaktyki na uczelniach w miejsce wlaczenia studentow graduate w badania naukowe kadry;
        to propozycje budzace moje zdumienie, niezane na renomowanych uczelniach czy w krajach z czolowki rankingow.

        Co do uwag o polityce zatrudniania kadry - w pelni zgoda. Wiecej! Zjawisko jest na tyle powazne, ze zostalo w raporcie OECD Tertiary education in Poland z 2007r, opisane jako 'ukryta wieloetotowosc w jednym miejscu pracy', wprawdzie legalna, ale rownie szkodliwa jak etaty na roznych uczelniach.
        Na dzisiaj pracownicy 'samodzielni' wieloetatowosc realizuja przez pobieranie pensji w dwoch miejscach pracy.
        Pracownicy niesamodzielni, za dodatkowa prace w wymiarze godzin dydaktycznych odpowiadajacym drugiemu etatowi nie pobieraja drugiej pensji, tylko rozliczani sa w systemie 'nadgodzin' czyli otrzymuja za 'drugi' etat w tym samym miejscu pracy duzo mniej... Jest to duzo tansze dla uczelni rozwiazanie (nie budzetu panstwa, bo wiekszosc nadgodzin jest realizowana na studiach niestacjonarnych w weekendy)

        Forum Integracyjne Academicus POloniae
        www.esse-est-percipi.com
        • Gość: JG Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit IP: 156.17.58.* 24.06.09, 12:30
          > Profesorowie i docenci powinni byc wylacznie na uczelniach - tylko w Polsce sa
          > stanowiska profesorow i docentow w jednostkach badawczych.
          >

          A dlaczego? i co z takiego ograniczenia miałoby wynikać?

          > Pomysl rozdzialu badan i dydaktyki w kazdej z ponizszych form:
          [...]
          > to propozycje budzace moje zdumienie, niezane na renomowanych uczelniach czy w
          > krajach z czolowki rankingow.

          Ale nasze uczelnie nie są z czołówki rankingów. Propozycja zgłoszona została zresztą jako minimalistyczna reforma mająca ułatwić życie tym, którzxy chcieliby się skupić na badaniach, i tym, którzy z róznych powodów takowych nie prowadzą. Jak na doraźne rozwiązanie wygląda sensownie.
      • prawdziwystarywjarus Re: Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 25.06.09, 14:22
        Chodzi właśnie o to, żeby wykładał ten, który bada i przekazywał młodym swoje
        doświadczenie.
    • Gość: WK Szkoda, że profesor Bachmann nie widzi przyczyn IP: *.ig.pwr.wroc.pl 24.06.09, 16:05
      złego stanu polskich uczelni tylko zajmuje się opisem ich widocznych
      schorzeń. Polska od wielu lat wydaje na naukę, badania i oświatę
      znacznie mniejszy procent dochodu narodowego niż kraje
      zachodnioeuropejskie i inne, jakiekolwiek kraje rozwinięte. Boom
      demograficzny lat 90. przeszedł przez państwową edukację bez
      odpowiednich inwestycji w kadrę naukowo-dydaktyczną i jej zaplecze
      badawcze a dotacja budżetowa była przez lata związana z liczbą
      studentów. Władze państwowe uruchomiły w ten sposób mechanizmy
      sprzyjające obniżaniu wymagań wobec studentów. Taki proces musiał
      odbić się na poziomie dyplomów i - niestety - pracy badawczej, gdyż
      trudno o zachowanie zupełnej niezależności standardów dydaktyki i
      badań (choćby poprzez obniżenie poziomu recenzowania prac).
      W uzupełnieniu tych szkodliwych procesów, łatwe zarobki w
      niepaństwowych uczelniach zdemoralizowały pewną część profesury
      (raczej uniwersyteckiej bo prywatnych uczelni technicznych nie ma),
      która istotnie przestała prowadzić badania, zarabiając na fikcyjnej
      nieraz dydaktyce lub samym firmowaniu uczelni pensje o jakich nie
      śnią profesorowie amerykańscy (o ile nie prowadzą poważnych badań na
      światowym poziomie).
      Sytuacja faktycznie jest niewesoła. W tej chwili nawet spory
      zastrzyk finansowy dla uczelni (którego oczywiście nie będzie) nic
      nie da, gdyż potrzebna byłaby wymiana dużej części nietwórczej
      kadry.
      Cóż, jak zwykle w felietonach (tym razem profesora) Bachmanna uderza
      brak najlżejszej choćby krytyki władz (widać dobrą enerdowską
      szkołę!), których poczynania i zaniechania w znacznym stopniu
      kreują szkodliwe mechanizmy.
      Postulowany w felietonie podział pracowników uczelni na "badaczy"
      i "dydaktyków" to pomysł na zupełne zdołowanie polskich szkół
      wyższych. Uczelnia tym ma się różnić od szkoły, że naukowiec ma
      uczyć tego czym się sam zajmuje w sposób twórczy - tylko wtedy może
      prowadzić zajęcia na poziomie uniwersyteckim.
      • Gość: JG Re: Szkoda, że profesor Bachmann nie widzi przycz IP: 156.17.58.* 25.06.09, 15:52
        > Cóż, jak zwykle w felietonach ... Bachmanna uderza

        > brak najlżejszej choćby krytyki władz (widać dobrą enerdowską

        > szkołę!)...



        Powyższy zarzut jest mało elegancki, natomiast ten w tytule postu zupełnie niesłuszny. Bachamann pisał o tych właśnie systemowych przyczynach obecnych problemów, które wymienia WK. Zaletą tego artykułu jest, że parę mocnych słów prawdy na temat tego co się dzieje na naszych uczelniach zostało bez ogródek powiedziane. Zwalanie z kolei wszystkiego na władze (rozumiem - państwowe), to z kolei peerel-owska szkoła dyskursu. Praktyka, jak wiemy pracująć w tej branży, jest bardziej skomplikowana. Co prawda akurat w oświacie to u nas reformatorów nie brakuje, z widomymi rezultatami, ale zwykle te reformy poziomem przemyślenia i sensowności nie przekraczają tego co pokazał niejaki Giertych. W praktyce na kształt obowiązującego prawa największy wpływ mają zainteresowane lobbies i to dobrze po naszym ustawodawstwie widać, tu panuje raczej system korporacyjny.

        Co do nauki i prowadzenia badań, to za bardzo nie ma co mówić. To jest chyba sprawa ponadsystemowa. Podejrzewam, że gdyby ten inżynier, który ongiś (jeszcze za Gomółki i Gierka) sam projektował zupełnie nowoczesne komputery, a teraz, na emeryturze, zajmuje się hodowlą i webmasteringiem, znów coś skonstruował oryginalnego, to skończyłoby się to także na świniach i webmasteringu.

        Co do bachmannowskich propozycji poprawienia sytuacji, to (o ile pammiętam), skupia się ona na doraźnych rozwiązaniach, wychodząc z założenia, że systemowe - wszyscy wiedzą, że niezbędne - przyniosą efekty dopiero w długiej perspektywie czasowej. I to rozumowanie jest chyba słuszne - oprócz kolejnej reformy, może wreszcie coś naprawiającej, warto już teraz zacząć poprawiać co można, przede wszystkim przewdziałać opisanym patologiom. To chyba leży w możliwośćiach samych uczelni. A sama propozycja , żeby doraźnie rozdzielić obowiązki zatrudnionej kadry - dla dobra tych, którzy już pracują, i pożytku studentów - wygląda na całkiem sensowną, przynajmniej w dyscyplinach humanistycznych. Jest to całkiem dobre rozwiązanie dla kursów na wczesnych latach, na których tak naprawdę uzupełnia się braki w wykształceniu studentów - bo oczywiście seminaria itp. powinni jednak prowadzić ludzie, którzy faktycznie w daniej dziedzinie jakieś badania prowadzą.
        • Gość: WK Re: Szkoda, że profesor Bachmann nie widzi przycz IP: *.ig.pwr.wroc.pl 25.06.09, 18:12
          Zarzut w stosunku do Bachmanna elegancki faktycznie nie był ale od
          profesora politologii oczekiwałbym propozycji rozwiązań systemowych
          (obejmujących właśnie niezbędne decyzje polityczne) a nie doraźnych,
          które mogą tylko odsunąć katastrofę. Taką katastrofą będzie
          czekający nas znaczny odpływ najzdolniejszej młodzieży z krajowych
          uczelni na kontynuację studiów magisterskich w lepiej notowanych
          uczelniach zachodnich zaraz po uzyskaniu licencjatu. Wprowadzenie
          systemu bolońskiego przecież znakomicie ułatwia taki transfer.
          W moim poście nie zwalam bynajmniej wszystkiego na władze -
          napisałem o uruchomieniu (raczej pozostawieniu) szkodliwych
          mechanizmów, które dalej nakręcają już sami pracownicy naukowi (np.
          ci zdemoralizowani łatwymi etatami w prywatnych uczelniach).
          Faktycznie obecna sytuacja, także prawna, jest na rękę korporacjom
          uczonych, zwłaszcza profesorom - to bardzo trafna uwaga, która w
          dodatku nie wroży większych szans na poprawę. Po 20 latach widać
          bowiem, że samo środowisko nie jest w stanie nawet zainicjować
          potrzebnych zmian. W byłym NRD po 1990r po prostu rozwiązano
          wszystkie kontrakty na uczelniach (czytaj: rozbito enerdowską
          korporację uczonych) i de facto sformowano kadrę od zera (m.in.
          hmm.. korzystając z rejestrów Instytutu Gaucka).
          O dydaktyce w dyscyplinach humanistycznych się nie wypowiadam ale w
          naukach technicznych zerwanie z "mainstreamem" bez prowadzenia
          własnych badań jest szybkie - notatki do zajęć żółkną natychmiast i
          mamy wtedy tylko powtórkę z technikum. Na studia inżynierskie może
          to i wystarczy(?) ale na magisterskie - na pewno nie.
          • Gość: melon Re: Szkoda, że profesor Bachmann nie widzi przycz IP: *.finnet.lpoy.fi 01.07.09, 12:19
            Jaki odpływ studentów na zagraniczne studia magisterskie??? No chyba że te
            uczelnie zaczną wykładać w j. polskim.
            • Gość: WK Re: Szkoda, że profesor Bachmann nie widzi przycz IP: *.ig.pwr.wroc.pl 01.07.09, 17:47
              Najlepsi studenci przynajmniej angielski już znają. I tych
              najlepszych najbardziej żal - bez studenckiej elity nie będzie
              żadnej przyszłości dla krajowych uczelni. To jest właśnie katastrofa
              która nadciąga (znak alarmowy: rosnąca feminizacja studiów
              doktoranckich).
    • proff Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 29.06.09, 08:36
      1) "Pieniądze idą za uczniem , studentem". Czy ktoś jeszcze o tym pamięta?
      Jeżeli tak to ie
      może dziwić fakt, że student liczy się jako "sztuka". Bez znaczenia geniusz
      czy matoł.
      Państwo płaci uczelni z każdego tak samo.
      2) Nie "wkładajmy do jednego worka" wszystkich typów szkół wyższych. Sytuacja
      wygląda
      inaczej na uczelniach technicznych (/o tych wiem najwięcej) , medycznych czy
      humanistycznych. Na techniczne docierają maturzyści, którzy w moich czasach
      (jakieś 30 lat
      temu) mieli by kłopoty z ukończeniem szkoły podstawowej na pewno nie przyszło
      by im do głowy
      próbować dostać się do liceum. No cóż czasy się zmieniły ale patrz pkt. 1.
      3) Pytam kto chce reformy? Studenci, którym standardowo wystarczy trzy na
      zaliczenie?
      Wykładowcy, od których nikt niczego nie wymaga? Władze? Pracodawcy? A może
      obywatele, którzy
      płacą podatki? Mam wrażenie, że nikt nie jest tym na prawdę zainteresowany...
      4) Oczekujemy efektów kształcenia, prac badawczych. Czy ktoś z dyskutantów ma
      pojecie ile
      kosztuje warsztat pracy naukowca pozwalający na prowadzenie badań na światowym
      poziomie w
      takiej dajmy na to nanotechnologii? Z grantów badawczych przyznawanych w
      Polsce takich sum
      nie da się uzbierać nawet pracując intensywnie przez 20 lat.
      5) Obserwuję dramatyczny brak kadr do prac naukowo badawczych. Doktoranci
      wybierają młodych
      profesorów licząc, że ten potrzebując wypromować dwóch by starać się o
      profesurę belwederską
      wykona za nich całą robotę. Pomyślcie co stanie się gdy ten wymóg zniknie? Za
      wypromowanie
      doktoranta otrzymam jednorazowo 1500 zł. Prawda, że warto 4 lata pracować ?
      6) Reforma Szkół wyższych musi łączyć się w całość z reformą oświaty. Najpierw
      trzeba
      odpowiedzieć na pytanie jaki ma być cel tych działań. Czy jak najdłuższe
      przetrzymanie
      ucznia w ramach systemu (patrz pkt. 1) Czy też może kształcenie kadr dla
      gospodarki i
      państwa, a może rozwijanie indywidualnych zainteresowań i uzdolnień
      poszczególnych uczniów?
      Każdy z tych systemów wymaga innych rozwiązań i innych kadr. Oczywiście
      obecnie realizowany
      jest wariant " szkoła nie po to by uczyć lecz by nauczyciel miał pracę" - ale
      podobnie
      funkcjonuje np. system "opieki zdrowotnej" więc chyba nikogo to nie dziwi.
      7) Brak powszechnego zainteresowania tematem i poważnej dyskusji nie wróży
      wdrożeniu
      sensownych rozwiązań. Na zakończenie, ku namysłowi, cytat z M. Twaina
      "...szkoła nie
      wyrządziła mi zbyt wielkiej szkody ..."
    • wybitniemadry zmiana mentalnosci polakom nie grozi 29.06.09, 08:37
      przeciez to dzieci potomkow prlu ciagna ten wozek przekretow kantow i
      zaklamania. w polakach nie ma zadnego pedu do nasladowania lepszych
      rozwiazan, tylko na wymyslaniu wlasnych, opartych na skorumpowanej
      mentalnosci przodkow.
      • Gość: asdf dokladnie tak IP: *.isinfo.pl 29.06.09, 10:43
        Po tych kilkudziesieciu latach PRL-u "polaczkowatosc" weszla nam
        jako spoleczenstwu juz na poziom genow. Kolejne pokolenia rodza sie
        juz z wbudowanym przeswiadczeniem, ze pozór jest najwaznieszy. Ze
        klamstwo, kombinowanie i oszukiwanie, sasiadow, nauczycieli,
        panstwa, wszystkich w okolo... jest normalnym sposobem na zycie.
        Zyjemy w spoleczenstwie na niby, w ktorym najwyzsza wartoscia jest
        miec twarde lokcie zeby lepiej przepychac sie w tlumie. Szacunek
        zdobywa sie nie widza czy zaangazowaniem (to sa cechy
        charakterystyczne osobnikow zwanych frajerami), ale umiejetnoscia
        kombinowania, robienia szumu czy straszenia.
    • truten.zenobi a czym to się różni od kupna dyplomu na targu? 29.06.09, 08:57
      jeśli tak jest i tak ma być jak opisują w atrykule to uważam że
      uczciwsze jest kupienie tego świstka na bazarze!!!
    • luki349 Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 29.06.09, 09:56
      prawda jest taka, że jak by do obsługi maszyny (której to obsługi i tak trzeba
      się nauczyć) nie była potrzebna magisterka tylko matura to na studia szli by
      tylko ci, którym na tym zależy, a nie wszyscy.

      "kiedy jednym swoim palcem wskazuje na studentów i szkoły, cztery wskazują na
      niego" - no ja nie umiem tak wygiąć kciuka aby nim wskazywać na siebie, co
      najwyżej na podłogę, albo nim też wskazuję w tym samym kierunku co wskazującym...
    • g00rek Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 29.06.09, 09:57
      Wprowadzenie gimnazjów to pierwsza porażka, która była już widoczna na samym
      początku.

      Ale niestety poziom uczelni w Polsce jest częstokroć żenujący. Wiem o czym
      piszę, zwiedziłem ich kilka - głównie dlatego że w niektórych sprawach nie
      umiem iść na kompromisy. Niestety.

      Uczelnie prywatne chca po prostu zarabiać pieniądze. Dlatego mamy ich tak dużo
      i dlatego są często na tak marnym poziomie. Z dziekanami - magistrami. Tam
      idzie się po to aby po prostu zdobyć tytuł.

      Uczelnie państwowe to skupiska teoretyków, którym student przeszkadza w pracy
      naukowej. Najlepiej gdyby go nie było.

      Gdy na stare lata postanowiłem uzupełnić swojego licencjata o kolejne 3
      literki i poszedłem na niby najlepsza uczelnię w Polsce - SGH, moim oczom
      ukazał się przestarzały i zbiurokratyzowany twór. Nie piszę już o
      dziekanatokracji której w wieku prawie 30 lat znieść nie mogłem, ale o
      przedmiorach z marketingu z danymi z lat 90tych, wykładowcach korzystających
      głównie z rzutników do folii oraz przedmiotach typu "Marketing usług
      transportowych" na które trafiało się z przypadku (system doboru przedmiotów
      był zupełnie niedostosowany do studiów zaocznych). O sprawach
      "nowocześniejszych" typu dowiedzenie się o czegoś e-commerce można było
      zapomnieć, wykładowcy uparcie twierdzili, że państwa jako takie nie mogą mieć
      swojej własnej marki (!), i tak dalej i tak dalej. A to przecież najlepsza
      uczelnia w Polsce...

      Tak długo jak kariera uczelniania będzie atrakcyjna tylko dla teoretyków
      żyjących poza realnym światem, tak długo uczelnie będą warte tylko tyle co
      kilka literek przed nazwiskiem. Czyli coraz mniej.

      A to zsumowane z pokoleniem gimnazjum które coraz bardziej wkracza na rynek
      studiów / pracy oznacz tylko jedno: Uff, nie będe musiał martwić się o
      zatrudnienie :)
    • drakaina Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit 29.06.09, 10:18
      Pomysł pani minister na ograniczenie wielokierunkowości też sprzyja obniżeniu
      poziomu wykształcenia, bo utrudnia najlepszym i najambitniejszym robienie
      kilku kierunków. O tym powinna decydować średnia ocen - masz wysoką na
      wszystkich, możesz studiować ile chcesz kierunków za darmo.

      --
      antiquitates.blox.pl
      ferengis.blox.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja