Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim

    • tomiczek7 Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 09:20
      Najwyższy czas Panie Panowie w ministerstwie wziąc się do rorboty,
      żeby odejśc od nowej matury w tej formie jaka obecnie jest. Nie ma
      niż złego w procentowej ocenie egzaminu dojrzałości. Problem tkwi w
      asburadalnych testach egzmaninacyjnych, za które ktoś bierzę grubą
      forsę - dlaczego tych ludzi nie rozlicza sie post factum za
      banialuki, które wypisują formularzach testu.
      Poza tym konieczne wydaje się połączenie ostanie klasy
      gimnazajalnej z programem liceum 3-letniego. Nauka o języku polskim
      kończy sie obecnie w szkole podstawowej - ma żenujący poziom.
    • czwarty.wymiar Większość "musi" mieć wyższe... 29.06.09, 09:21
      Swego czasu pokasowano zawodówki i technika, bo przecież każdy "musi" mieć maturę, a potem iść na studia. Efekt jest taki, jak opisano - coraz badziewniejszy poziom. Dzisiaj "wykształcenie wyższe" jest często tylko pustym hasłem.
      • Gość: gość Re: Większość "musi" mieć wyższe... IP: *.chello.pl 29.06.09, 12:49
        w technikum też była matura, poza tym technikum lepiej przygotowywało do nauki
        na uczelni technicznej niż liceum.
    • sisigma Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 09:24
      Znam studentów którzy w domu nie mają ani jednej książki. Nie dlatego,
      że biedni.
    • yohnjossarian Właśnie skończyłem studia. Dwa kierunki, 7 lat. 29.06.09, 09:29
      Rzeczywiście, poziom z roku na rok spada i zmiana ta jest zauważalna. Jednak
      przeciętny student nie jest głąbem, to określenie to przesada. Są oczywiście
      jednostki wybitne, jest odsetek bardzo interesujących ludzi, większość to
      nijacy, pozbawieni zainteresowań, ale jednak nie idioci, a dopiero reszta to
      niestety głąby. Ale ten spadek poziomu kształcenia ma miejsce w całej Europie,
      to nie jest tylko polski problem. No i pozostaje też pytanie absolutnie
      przerażające: Jeżeli przeciętnego studenta można nazwać w artykule głąbem, to
      jakiego słowa użyć, aby określić resztę?
      • Gość: oko Re: Właśnie skończyłem studia. Dwa kierunki, 7 la IP: *.chello.pl 29.06.09, 13:55
        przeciętnego studenta należałoby nazywać ćwierćinteligentem
    • profzwdrhab Mamy za duzo studentow! 29.06.09, 09:29
      Bezsensem jest zwiekszanie ilosci studentow do ponad 50% ilosci
      absolwentow szkol srednich. Z rozkladu inteigencji (krzywa Gaussa)
      wyraznie wynika, ze gora 10-20% populacji nadaje sie do ukonczenia
      studiow wyzszych (t.j. osoby z IQ zdecydowanie ponad 100). A im
      wiecej przyjmujemy studentow, tym bardziej musimy obnizyc poziom
      studiow
      . Zamiast wiec otwierac coraz to nowe uczelnie wyzsze,
      nalezalo by zamknac w Polsce wiekszosc istniejacych, a zostawic
      tylko te najlepsze, w duzych tradycyjnych osrodkach nauki: przede
      wszystkim Warszawa, Krakow, Poznan i Wroclaw, a takze w Lodzi,
      Trojmiescie, GOP, Szczecinie, Toruniu, Lublinie i Bielsku-Bialej. W
      Bialymstoku wystarczy uczelnia medyczna, w Bydgoszczy i Czestochowie
      techniczna. Nie ma sensu, aby utrzymywac uniwerytety w Rzeszowie,
      Olsztynie czy tez innej Zielonej Gorze - tam wystarcza uczelnie
      rolniczo-lesne. Na 100% nie ma sensu utrzymywac PWSZ, oraz nalezy
      wprowadzic wymog dla uczelni prywatnych, aby conajmniej 50% kadry
      naukowej bylo tamze zatrudnione na pierwszym etacie. Tylko
      ograniczajac, i to drastycznie, ilosc studentow, bedziemy mogli
      przznaczyc wiecej pieniedzy, pracownikow naukowych, ksiazek,
      komputerow, powierzchni itp. na kazdego studenta, a tym samym
      poprawic obecny, wrecz zalosnie niski, poziom nauczania na polskich
      wyzszych uczelniach
      .
      • q_vw Re: Mamy za duzo studentow! 29.06.09, 12:31
        profzwdrhab napisała:

        > Bezsensem jest zwiekszanie ilosci studentow do ponad 50% ilosci
        > absolwentow szkol srednich. Z rozkladu inteigencji (krzywa Gaussa)
        > wyraznie wynika, ze gora 10-20% populacji nadaje sie do ukonczenia
        > studiow wyzszych (t.j. osoby z IQ zdecydowanie ponad 100). A im
        > wiecej przyjmujemy studentow, tym bardziej musimy obnizyc poziom
        > studiow
        . Zamiast wiec otwierac coraz to nowe uczelnie wyzsze,
        > nalezalo by zamknac w Polsce wiekszosc istniejacych, a zostawic
        > tylko te najlepsze, w duzych tradycyjnych osrodkach nauki: przede
        > wszystkim Warszawa, Krakow, Poznan i Wroclaw, a takze w Lodzi,
        > Trojmiescie, GOP, Szczecinie, Toruniu, Lublinie i Bielsku-Bialej.
        W
        > Bialymstoku wystarczy uczelnia medyczna, w Bydgoszczy i
        Czestochowie
        > techniczna. Nie ma sensu, aby utrzymywac uniwerytety w Rzeszowie,
        > Olsztynie czy tez innej Zielonej Gorze - tam wystarcza uczelnie
        > rolniczo-lesne. Na 100% nie ma sensu utrzymywac PWSZ, oraz nalezy
        > wprowadzic wymog dla uczelni prywatnych, aby conajmniej 50% kadry
        > naukowej bylo tamze zatrudnione na pierwszym etacie. Tylko
        > ograniczajac, i to drastycznie, ilosc studentow, bedziemy mogli
        > przznaczyc wiecej pieniedzy, pracownikow naukowych, ksiazek,
        > komputerow, powierzchni itp. na kazdego studenta, a tym samym
        > poprawic obecny, wrecz zalosnie niski, poziom nauczania na
        polskich
        > wyzszych uczelniach
        .

        AMEN.
    • Gość: z.wyspy to fragment większej calości... IP: *.chello.pl 29.06.09, 09:31
      zniszczenie odziedziczonego po peerelu niezlego systemu edukacji to
      oczywiscie tylko fragment o wiele szerszego zjawiska. gratuluje
      nieudolnym "reformatorom"... oczywiscie także w tym przypadku nie ma
      winnych.
      • flamengista czy był niezły 29.06.09, 09:50
        to już można polemizować. Na pewno nieźle miały się nauki przyrodnicze i ścisłe.
        Natomiast humanistyka i nauki społeczne były silnie upolitycznione - w takiej
        ekonomii możliwość realnych badań i nauczania studentów była mocno ograniczona.

        Natomiast faktem jest, że w PRLu - mimo pozornego, wprowadzonego odgórnie
        egalitaryzmu studia wyższe były właśnie elitarne - dostępne dla nielicznych. To
        w latach 90tyc zaczął się boom edukacyjny i inflacja dyplomów.
      • jacuo Re: to fragment większej calości... 30.06.09, 10:35
        "Niezły system edukacyjny" w PRL ? Skąd taki pomysł ? To był skostniały, fatalny
        system rodem z czasów caratu. Nastawiony na pamięciowe zakuwanie mnóstwa
        niepotrzebnych faktów. Na każdym poziomie wymagano mnóstwa wiedzy niepotrzebnej
        i zbędnej. Na uczelniach uczono z reguły wiedzy opóźnionej w stosunku do świata
        o jakieś 20 lat
    • Gość: studentka.polibudy Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.chello.pl 29.06.09, 09:35
      Ja może napiszę jak to wygląda od strony przeciętnego studenta.
      Zgadzam się w 100% z osobami, które pisały, że dawniej nie było tak łatwiej.
      Mogę to stwierdzić na podstawie opowiadań moich dziadków, rodziców... Matura -
      trzeba było umieć inaczej można sobie było chcieć ją zdać. Dzisiaj nie trzeba za
      wiele umieć, żeby zaliczyć. Pisałam maturę trzy lata temu i poza matematyką tak
      naprawdę wcale się nie trzeba było uczyć jeśli chciało się uzyskać te 30% z
      poziomu podstawowego. Piszę tu o angielskim, polskim i geografii, bo te
      przedmioty mnie dotyczyły.

      Jako jedna z nielicznych osób, które ogromnie szanują matematykę i zawsze miały
      z nią dobre układy ;) żałuję, że nie jest ona na maturze obowiązkowa (podobno
      się to zmienia). To naprawdę nauka, która uczy analitycznego myślenia, pozwala w
      ogóle utrzymać nasz mózg w ciągłej gotowości do pracy (matematyka skończyła mi
      się na pierwszym roku studiów i na dzień dzisiejszy uważam, że mam rozleniwiony
      mózg). Poza tym poziom podstawowy na maturze jest tak banalny, że każdy
      licealista jest w stanie opanować program.

      Dalej idąc w stronę studiów... Mój tata studiował na politechnice i generalnie z
      jego opowieści zachował mi się obraz siedzenia na uczelni od rana do wieczora,
      ciągłego szperania w bibliotece (w dzisiejszych czasach mamy dostęp do większej
      liczby pozycji to jest nam rzeczywiście dużo łatwiej - ale nie oszukujmy się ani
      innych. Czy jest student, który najpierw sięga do książki a potem do internetu?
      Nie sądzę. Dla wielu studentów "wikipedia rządzi"), "zakuwania" po nocach do
      każdego (naprawdę trudnego) kolokwium czy zaliczenia.

      Dzisiaj? Śmiech na sali. Nie będę tu pisała, że ja jestem inna niż wszyscy,
      niezwykła i w ogóle nie z tego świata. Szczerze mówię, że u mnie to wygląda tak
      (politechnika również), że na początku każdego semestru dostajemy informacje od
      starszego kolegi jaki jest dany wykładowca - jak prowadzi wykłady, czy
      udostępnia slajdy (bo książki dużo ważą), jakiego rodzaju robi egzaminy (a może
      przepisuje oceny z laboratoriów? w sumie to rzadko się taki znajduje na byłej
      PS), jakiego rodzaju egzaminy, czy można u niego ściągać...
      A przed egzaminem uczymy się tak... zbieramy wszystkie testy z poprzednich lat
      (zazwyczaj pytania testowe, aczkolwiek zdarzają się różnego rodzaju hity i
      pomysły na to jak nas zmusić do nauki - bez skutku niestety). Niektórzy uczą się
      jak przystało, niektórzy rozwiązują tylko testy, pozostali czekają na te
      rozwiązane testy lub innego rodzaju ściągi, opracowania itp. żeby "wrzucić" na
      swój wszystkomający telefon. Dalej możecie się domyślić.

      I my za jakieś pół roku będziemy mieli tytuł inżyniera...
      Tak, to my za to odpowiadamy, bo to nasze działania, jednak wina zawsze jest po
      obu stronach (w różnych proporcjach oczywiście).

      Osobiście mam na oku parę absurdów dzisiejszego nauczania. Jeśli chodzi o moje
      studia to uważam za wielki błąd wprowadzenie specjalizacji na szóstym dopiero
      semestrze, gdzie na poprzednich miała być tzw. wiedza ogólna, ale niestety
      znalazło się parę kwiatków, które do niczego nie są nam potrzebne, mało tego do
      dnia dzisiejszego nie pojęliśmy sensu istnienia przedmiotu, którego nazwy nie
      byliśmy w stanie zapamiętać. Jednak nie ujmując... było też sporo rzeczy istotnych.
      Wracając do specjalizacji czepiałabym się jeszcze wprowadzania praktyk przed ich
      wyborem. Mój kierunek - Zarządzanie i Inżynieria Produkcji - może pójść naprawdę
      w różne strony. Może prowadzić do czegoś w stylu zarządzania jakością
      (zahaczając o wydział mechaniczny), może pójść w stronę programowania,
      zarządzania oprogramowaniem (wydział informatyki), może związać się z e-biznesem
      a nawet z poligrafią (wydział informatyki, przy okazji moja specjalizacja).

      Specjalizacje przedstawiono nam pod koniec II roku studiów, ponieważ wprowadzali
      jakieś zmiany. Był to okres kiedy właśnie mieliśmy wybrać firmę, w której odbyta
      miała zostać praktyka. Na pytania jakiego rodzaju ma to być praca uzyskiwaliśmy
      odpowiedź - cokolwiek związanego z produkcją. I dzięki takiej informacji
      większość studentów zmarnowała kilka tygodni wybierając praktyki byle jakie,
      zazwyczaj tylko takie żeby załatwić "papierek" w łatwy sposób.
      Po roku nauki o poligrafii mogę stwierdzić, że to właśnie teraz powinny być
      praktyki. Teraz kiedy mamy już jakąś wiedzę i umiejętności!

      Podsumowując nas studentów: jesteśmy leniwi (ale nie wszyscy, są jednostki,
      które naprawdę zasługują na uwagę), wszystko usiłujemy uzyskać najmniejszym
      nakładem trudu. Jesteśmy za to mistrzami w szukaniem sposobów jak sobie poradzić.
      • Gość: kabaczek Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.icpnet.pl 29.06.09, 10:43
        Jasny gwint. Ty pisałaś maturę z polskiego i zdałaś? Kończysz trzeci rok
        studiów? Faktycznie edukacja w Polsce schodzi na psy.
        • Gość: studentka.polibudy Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.chello.pl 29.06.09, 13:54
          Grunt to skrytykować, czepiać się literówek itp. :)
          Mam nadzieję, że Ci ulżyło i że w przyszłości jak sam będziesz za parę lat
          zdawał maturę to Twój polski będzie bezbłędny i nie będziesz musiał mieć żalu do
          egzaminatorów, że odjęli błędy za literówki itp. bo przecież ideały ich nie robią ;)
    • profzwdrhab Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 09:35
      forum.gazeta.pl/forum/w,87574,97235741,97235741,Mamy_za_duzo_uczelni_i_studentow.html
    • flamengista "realne wykształcenie nieuchronnie jest elitarne" 29.06.09, 09:41
      I to niestety prawda. Jest taki dowcip o facecie, który złowił złotą rybkę.
      Rybka: jest kryzys, więc masz tylko jedno życzenie.
      Facet: ale mi nic nie brakuje. Wiesz co, daj mi okulary słoneczne od Gucciego,
      bo dzisiaj mocno świeci słońce.
      Rybka: tyle biedy, głodu i wojen na świecie - a tym myślisz tylko o sobie!
      Facet: dobrze, okulary od Gucciego dla wszystkich!

      A prawda jest taka, że nie każdy musi nosić okulary od Gucciego. Nie każdy musi
      też kończyć studia wyższe.

      Jakoś nikt rozsądny nie proponuje, by wszyscy Amerykanie kończyli Harvard, Yale
      czy MIT. Nikt też nie proponuje, by wszyscy Amerykanie kończyli college.

      Tymczasem w Europie - nie tylko u nas - obserwuje się owczy pęd do studiowania.
      To piękne, że wszyscy młodzi mają zwiększone aspiracje edukacyjne. Pytanie
      tylko, czy są zdolni do przyswojenia wiedzy na poziomie wyższym?

      Oczywiście rację ma dr inż. Przemysław Czyryca: jest tylko "kilka procent ludzi
      o wybitnych możliwościach intelektualnych. To czysta biologia i oszukać jej się
      nie da - tzw. upowszechnienie wyższego wykształcenia może się odbywać wyłącznie
      kosztem inflacji tytułów".

      To nie jest do końca tak, że społeczeństwo nam głupieje. Po prostu ludzie,
      którzy się nie nadają do studiowania idą na uczelnie. A efekt jest taki, że
      obniża się poziom - na czym tracą przede wszystkim wybitni studenci, no i całe
      społeczeństwo (które tą kosztowną fikcję edukacji dla wszystkich finansuje).
    • ludwikowiec To jest efekt dawania wszystkim matury 29.06.09, 09:41
      a potem przyjmowania jak leci do tych humorystycznych uczelni. Był tu kiedyś
      artykuł w którym nauczycielka polskiego przyznawała, że nie obleje swoich
      uczniów na maturze bo: "a niech chociaż maturę mają, szkoda ich krzywdzić".

      Sam nie mogłem przestać się dziwić, gdy zobaczyłem kto z moich znajomych
      obecnie studiuje. Wybaczcie, w gimnazjum same dwóje i trójcyny - obecnie są to
      studenci pedagogiki na prywatnej "uczelni". To jest koszmar.


      Na zawodówki i technikum nie ma chętnych, wszystkich ładuje się do liceów.
      Polska edukacja stała kiedyś na dobrym poziomie:(
    • janu5 Wywalic WOS i religię z LO i gimnazjum 29.06.09, 09:42
      To będzie więcej czasu na fizyke ,chemie , biologie.
      • Gość: ania Re: Wywalic WOS i religię z LO i gimnazjum IP: 78.8.106.* 29.06.09, 11:31
        Racja! Jeżeli mamy się uczyć religii, to róbmy to w kościele, a nie marnujmy czas w szkole. Co do WOS-u to mam ciut odmienne zdanie. Niby nam się to przyda, żeby wiedzieć, o co chodzi w polityce, ale przecieżnie każdy chce być politykiem
        • ugryzz Re: Wywalic WOS i religię z LO i gimnazjum 29.06.09, 11:38
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > Racja! Jeżeli mamy się uczyć religii, to róbmy to w kościele, a nie marnujmy cz
          > as w szkole. Co do WOS-u to mam ciut odmienne zdanie. Niby nam się to przyda, ż
          > eby wiedzieć, o co chodzi w polityce, ale przecieżnie każdy chce być politykiem

          To po co Ci chemia? Przeciez nie kazdy chce byc chemikiem. Po co Ci matematyka?
          Przeciez nie kazdy chce byc matematykiem.
          Widzisz, glabie, do czego to prowadzi? Przedmioty nie sa po to, zeby kims
          zostac, tylko zeby nauczyc sie myslec.
          • ludwikowiec Dokładnie 29.06.09, 20:02
            poza tym, WOS to nie tylko polityka. Nie można siedzieć w środku europy i nie
            wiedzieć nic co się dzieje na świecie.
      • Gość: biker7 Re: Wywalic WOS i religię z LO i gimnazjum IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 29.06.09, 12:16
        z kasa na moherowe nauczanie postawić na matematykę itd.
    • Gość: Jan Kowalski Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 09:49
      Społeczeństwo jest ogłupiane przez takich np.absolwentów ASP,którzy swoje
      wypociny chcieliby nazywać sztuką,a każdy kto w to wątpi jest uważany za ...
      nawet nie powiem kogo.Prof.Rudolf ma niewątpliwie rację.
      • mitja74 absolwentow asp bede bronic 29.06.09, 12:49
        ale niektorych .sam nie skonczylem bo nie widzialem sensu, wrobieniu
        rzeczy ktore sa wszystkim obojetne.chcailem zmienic to na
        architekture,ale poddalem sie chyba zbyt latwo.niemniej byla na asp
        fura b.inteligentnych i zdolnych ludzi ktorym w aspiracje nie
        zagladam,byla tam tez grupa ludzi chcacych -byc- arystami- ale- jak
        i czemu,bez talentu ,zainteresowania i polotu,skupionych na chlaniu
        i nie wiem czym jeszcze...ale ktos kiedys stworzyl taka szkole bo
        bylotakie zapotrzebowanie i tam ktos sobie jednak znajduje
        miejsce,nimniej powodzenia.nigdy nie chcaielm byc artysta ,choc
        estetyka jakos razem z wyczuciem proporcji jest mi naturalna.
        mysle ze edukacja nawala juz od podstawowki,ale rodzice tez.moze
        trzeba miec szczescie i wiedziec czego sie chce i nie sluchasc nawet
        najwiekszych "przyjaciol".mysle ze szkoly powinny wiecej wymagac i
        naprawde uczyc odpowiedzialnosci.poza tym czemu zawodowki i
        technika kojarza sie z woda ,narkotykanmi,przyzwoleniem na chamstwo
        i przemoc...nie wiem jak teraz ale jak wybieralem szkole srednia to
        jak ognia chcialem uniknac ww,dlatego wlasnie ze taka mialy opinie.w
        koncu skonczylem w liceum plastychnym marnujac pierwsze piec
        lat .szkola zacofana z nieludzkim akademikiem lub dojazdami z
        wstawaniem o 5 rano,z jednym komputerem pod koniec 5 klasy na 30
        osob,bez jakiegokolwiek programu graficznego-to byl kierunek
        graficzny.szkola pozbawiona pedagoga ze skorumpowana kadra
        nauczycielska.wysylali nas na ksezyc bez
        chelmow.
    • ciocia.marta Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 09:53
      Moim skromnym zdaniem problemem są zarobki nauczycieli i selekcja negatywna w
      tym zawodzie.
      Proszę pokazać mi, który absolwent anglistyki pójdzie pracować do szkoły za 1000
      zł (mając perspektywie podwyżkę do 1300 zł netto, by za około 10 lat otrzymywać
      2000 zł)??
      Odpowiedź: nauczycielem zostanie student, który z powodu niedociągnięć w
      umiejętnościach lingwistycznych, nie załapie się do lepiej płatnej pracy.

      Podejrzewam, że podobna sytuacja jest np. z chemikami czy informatykami.
      Być może rozwiązaniem byłoby zróżnicowanie płacy w zależności od skończonego
      kierunku i zapotrzebowaniem na takiego absolwenta na rynku pracy.
      Konsekwencją byłoby na pewno podniesienie poziomu nauczania języków obcych w
      szkole, ponieważ byłoby dużo więcej chętnych na takie stanowiska, a przez to
      dyrektor miałby możliwość doboru kadry spośród najlepszych. Przypomnę, że
      obecnie dyrektor małej szkółki w równie małej wioseczce nie ma zbyt wielkiego
      wyboru, bo nikt nie chce pracować za grosze (plus kłopoty z dojazdem i z ilością
      godzin).

      Oczywiście osobnym tematem są szkoły zawodowe i technika. Tu ministerstwo
      miałoby naprawdę wielkie pole do popisu.
      Ale podejrzewam, że tłumy chętnych gimnazjalistów, zachęconych przez świetną
      kadrę szkoły zawodowej (z doświadczeniem w branży) i możliwością nauczenia się
      praktycznych umiejętności, które dadzą realną szansę na godziwą pracę, pozostają
      w sferze marzeń ściętej głowy (może Pani Minister?)
      • Gość: fizyk Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 29.06.09, 12:44
        Pracuje na jednej z uczelni wyzszych. Generalnie jestem kilka lat po doktoracie,
        wiec moje doswiadczenia dydaktyczne rozciagaja sie na jakies 10 lat.


        1) Mysle, ze na pewno jest bledem przyjmowanie wszystkich na uczelnie wyzsze.
        Tym bardziej, ze gro osob idzie na studia, "bo tak robia wszyscy", ale musimy
        pamietac, ze poza "studiowaniem" mlodym ludziom nie proponuje sie nic innego,...
        Studia sa wiec poczekalnia przed prawdziwym zyciem.

        2) System finansowania nauki w Polsce, jest tak skonstruowany, ze ilosc
        pieniedzy zalezy od ilosci studentow. Co jest idiotyzmem. bo np. nie potrzba nam
        setek tysiecy fizykow, a tylko kilkudziesieciu naprawde dobrych...

        3) Jest prawda, ze z roku na rok poziom spada, teraz wielu absolwentow ma
        problemy z dodawaniem ulamkow.

        4) kolejny mit to, to, ze studenci radza sobie bardzo dobrze z nowymi
        technologiami. Moje doswiadczenie jest takie, ze wiekszosc z nich, z powodu
        braku rozumienia tego co czytaja, czesto w sposob nie udolny kopiuje informacje
        z wikipedii, czy innych zrodel. Sa to przyklady groteskowe, bo czesto oddawane
        sa prace, ktore nie dotycza tematu, czy rozwiazania sa zadan, ktore nie dotycza
        zadanego problemu.;)

        5) co do jezykow obcych, to jest roznie, jest waska elita, ktora zna jezyk
        angielski na poziomie czesto wyzszym od nas prowadzacych zajecia, ale to jest
        bardzo waska grupa, ludzi ktorym rodzice zapewnili drogie prywatne lekcje.
        Wiekszosc zna anielski na bardzo slabym komunikatywnym poziomie lub wcale.

        6) Co do kadry nauczycielskiej w szkolach, to prawda, ze nauczycielami zostaja w
        wiekszosci przypadkow Ci ktorym "w zyciu nie wyszlo". Nikt z mojego rocznika nie
        pracuje w szkole, moi koledzy pracuja w firmach IT, przemysle, czy na uczelniach
        ale nikt w szkole...

        7) wspolczesny student nie ma nawyku poszukiwania informacji, a przecierz
        studiowanie, tym rozni sie od pobytu w szkole, ze w przypadku tego pierwszego,
        jest to w znacznej mierze samodzielne zglebianie wybranej tematyki, oczywiscie
        przy pomocy wykladowcy itd.

        8) przecietny student przyzwyczajony jest takze do tzw. "przepychania" co jest
        glownie wina prowadzacych zajecia, ktorzy dla swietego spokoju zaliczaja
        wiekszosci. Po kilku semestrach "przepychania", taki delikwent ma wpojone, ze
        wystarczy byc;), a nie wykazac sie,...itd.

        Moja rada jest taka, zmiejszyc liczbe panswowych szkol wyzszych, niech beda
        elitarne, ale niech to bedzie poloczone ze zwiekszeniem nakladow finansowchy. Z
        drugiej strony nalezalo by znaczaco odchudzic kadry uczelniane, bo chyba tez
        jest troche tak, ze jaka kadra tacy studenci...
    • wioocha to edukacja schodzi na psy. przy wysiłku rządu 29.06.09, 09:57
      a raczej kolejnych rządów.
      Sam nie mam dzieci, ale obserwuję to przy okazji styczności z młodszym czy
      jeszcze młodszym pokoleniem.
      Czasem wszystko człowiekowi opada na poziom wiedzy i wyobrażeń o świecie
      młodszych pokoleń..

    • nowak11 Rankingi, rankingi... 29.06.09, 10:09
      Szkoły dbają tylko o to,aby średnia z egzaminu odpowiadała krajowej. Dlatego
      więcej czasu w podstawówkach i gimnazjach poświęca się uczniom słabym.Ci lepsi
      równają w dół.
      • Gość: anka_r11 Re: Rankingi, rankingi... IP: 195.164.254.* 29.06.09, 11:38
        U mnie w podstawówce było inaczej (kończyłam podstawówkę w 1994 r.),
        bo z powodu rankingów nauczyciele poświęcali cały swój czas
        tzw. "czerwonym paskom", a nie przeciętnym czy nawet słabym uczniom.
        Gadali tylko, bo tamten idzie do liceum, a ty nie nadajesz się. To
        dobrze, że moi rodzice nie posłuchali nauczycieli i nie wybrali mi
        szkoły zasadniczej zawodowej.
        • mitja74 rzeczywiscie ,ale... 29.06.09, 13:07
          bylem tak slaby z matmy ze w koncu poszedlem na przymusowe douczanie
          co bylo niesamowitym wstydem...to bylo jednak jedno z
          najprzyjemniejszych doswiadzczen szkolnych.zupelnie inna
          atmosfera,bylo nas szecz czy piec osob,ogrom czsu dla kazdego,nawet
          jak sie jakales to byles wysluchany... i co sie stalo...
          przez cala podstawowoke mialem niemalze paly lub 3na szynach z
          algebry,bylem najlepszy jednak z geometrii i tu
          niespodzianka...najlepszy na egzaminie do liceum ,ajko jedyny 5-tka.
          sam nawet opracowalem wzor ktory dzialal.teraz nic juz nie
          pamietam,bo to bylo liceum plastyczne ...hehe.he.eh
    • tomesio Student jest głąbem 29.06.09, 10:12
      Najczęściej tak jest, niestety że przeciętny absolwent jest debilem.
      Papier nie zmieni tego ale ułatwi znalezienie pracy a tata z mamą dumni z
      dziecka będą.

      • Gość: ~ania~ Student jest głąbem IP: 78.8.106.* 29.06.09, 10:38
        To prawda ze przecietny student jest debilem. A potem tacy ida do roboty, zostaja szefami i nie potrafia niczym zarzadzic, bo umieja tylko teorie, a myslec sami nie potrafia, bo ciagle byli prowadzeni za raczke. Tylko ze studenci to absolwenci podstawowek, gimnazjow i liceow (zawodowek lub technikow), a jezeli tam nie nauczyli sie myslec to nic im juz nie pomoże.

        Z drugiej strony myślę, że programy sa naprawdę przeładowane. Za duzo się od uczniów wymaga. Ciągle jest tylko wkuwanka i wkuwanka. Uczeń, czy student nauczy się na jeden sprawdzian lub egzamin, a potem i tak tego nie pamięta. Taki głupi system. Zgadzam się też co do lektur. Mnie na przykład trudno jest czytać archaizmy nawet jezeli wielu uwaza je za bezcenne i genialne dziela literatury, Tylko że, im bardziej stara lektura, tym mniej chętnie uczniowie ja czytają.

    • kamilstudent Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:14
      Piszecie, żeby płacić za studia wtedy podniesie się poziom edukacji wyższej?!
      Mądrzy jesteście do sami już jesteście mgr, a tak z drugiej strony jak się nie
      ma u siebie w mieście renomowanej uczelni to trzeba dojeżdżać i tam mieszkać,
      a to już jest gigant wydatek coś na ten temat wiem bo z takich powodów
      musiałem wybrać studia zaoczne do taniej mnie wyszło, i jak twierdzicie, że
      jest taki niski poziom nauczania to czemu po roku studiów ze 180 osób zostało
      nas tylko 46. Wystarczy wprowadzić odpowiedni pożim wymagań naukowych na studiach.
    • Gość: psychoanalityk Każdy "musi mieć" maturę IP: 217.116.98.* 29.06.09, 10:15
      i w konsekwencji każdy "musi mieć magistra" - tylko po co?
      Matura kiedyś coś znaczyła, bo wymagała podstawowej wiedzy, dziś
      ciągnie się wszystkich za uszy byle tylko "przeszli". Przecież
      liceum takze startuje w rankingach, a więc dyraktorom zalezy na jak
      najwiekszej "zdawalności". Moja żona pracuje w szkolnictwie i często
      spotyka się ze strony dyrekcji z brakiem zrozumienia, a nawet
      irytacją, kiedy wymaga wiedzy i potrafi uziemić na egzaminach
      leserów. Żałosnie niski poziom obecnych egzaminów dojrząłości musi
      przełożyć się na "jakość" studentów. A tych są rzesze, sgh w połowie
      lat 90. przyjmowała ok. 800 studentów dziennych, a dziś? Przecież
      dotacje kalkuluje sie "od łebka".
      • Gość: THX 1138 Re: Każdy "musi mieć" maturę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:28
        To jest prawda - w szkołach średnich jest taka banda niedouczonych, którzy 20 lat temu mieliby problemy w szkole zawodowej (bez urazy). Wspomniane rankingi powodują, że przepuszcza się każdego, dosłownie KAŻDEGO. Kiedyś skończy się to tragicznie dla tego kraju.
      • Gość: divak2 Irytacja dyrekcji? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 11:50
        Ustawodawca sam zrobił prezent nieukom. Otóż, kiedy chce się debilowi postawić
        pałę na koniec roku, to trzeba powiadomić w odpowiednim terminie rodziców. Jak
        się nie powiadomi, to pały dać nie można, choćby dzieciak miał same jedynki. A
        pały najlepiej stawiać do spółki z nauczycielem innego przedmiotu, bo jak dany
        leser ma tylko jedną niedostateczną, to może zdawać komisy i się od nich
        odwoływać, "ze względu na uchybienia formalne" przez całe wakacje. Wiem coś o
        tym, bo moja żona kiedyś postawiła pałę z fizyki i musiała przygotować pytania
        na egz. komisyjny. Przygotowała takie żeby typ zdał i był z nim spokój. Typ
        przyszedł i nie zdał, bo myślał(?) że wystarczy się pojawić. Potem jego mamusia
        zafundowała komedie w postaci serii odwołań, pism zakończoną kontrolą z
        ku...torium i powtórką egzaminu, na którą zadania zostały przygotowane pod
        odpowiednim, uzgodnionym z dyrekcją kątem :)
    • Gość: gość Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 194.156.48.* 29.06.09, 10:15
      Sytuacja będzie się pogarszała i to z roku na rok, tylko dlatego że
      niepubliczne uczelnie sa tylko po to aby generowac dochód zysk a
      nie kształcic społeczenstwo
    • kamilstudent Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:17
      nie oszukujmy się zauważmy jak się uczy w innych krajach, nie tak jak u nas
      teorii tylko praktyki. !!1
    • rockefas Re. Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:20
      No czas najwyższy się obejrzeć trochę wstecz, że ta reforma edukacji nie jest
      taka jak ją sobie wymyślili (też niedouczeni) ministrowie i posłowie. Te całe
      ich gimnazjum w którym koncentruje się większa liczba nicponi,skrócone lata
      średnich szkół gdzie był czas by się wyszumieć i gdzie człowiek kształtował
      swoją pisownie, oczytanie itp. zostały zniszczone przez rządzących tym państwem.
      Nie jestem tu osobą dla której każda zmiana rodzi opór ale nie każda zmiana
      wychodzi na dobre i czasami starych metod nie da się zamienić.
      • trazybul Re: Re. Czy student jest głąbem i dlaczego aż tak 29.06.09, 12:58
        > Te całe ich gimnazjum

        To całe ich gimnazjum, nieuku.
    • good Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:26
      Niestety to smutna prawda....
      Przykład: pracuję z dziewczyną która skończyła studia magisterskie i
      nie wie co to jest średnia ważona (a chociażby z racji wykonywanych
      obowiązków powinna, nie wspominając że to chyba wiadomości na
      poziomie szkoły średniej, jak nie niżej). Powiem wprost- to się nie
      mieści w moim światopoglądzie, załamałam się że pracuję z takimi
      osobami.

    • Gość: jjk Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.06.09, 10:32
      Niestety, my - studenci jesteśmy głąbami. Przykład: student II roku, na kierunku
      humanistycznym, który na maturze zdał matematykę rozszerzoną na poziomie około
      80%, nie rozumie co to znaczy odbywać praktyki przez 15 dni roboczych w systemie
      ciągłym. Pytanie owego studenta, gdy dowiedział się, że musimy robić właśnie w
      taki sposób praktyki: "A to nie mogę tego robić w weekendy?"... Studenci nie
      przykładają się do pracy, myślą, że wszystko można ściągnąć z internetu, że
      kupowanie prac zaliczeniowych to nic złego, a jak ktoś nie chce dać zaliczenia -
      zawsze można się z nim przespać lub zapłacić. Tak to niestety funkcjonuje.
      Uczelnie produkują myślowych analfabetów, którzy po semestrze nauki danego
      przedmiotu nic o nim nie wiedzą. Studentów, którzy po roku nauki języka
      rosyjskiego nie znają cyrylicy. Studentów politologii, którzy myślą, że NSZZ
      Solidarność to: "Narodowo Socjalistyczne Związki Zawodowe Solidarność" a Józef
      Piłsudski to pierwszy po II wojnie światowej prezydent PRL. Studentów
      informatyki, którzy nie potrafią zainstalować systemu operacyjnego. Studentów
      ekonomii, którzy nie rozróżniają importu od eksportu. Tak, my studenci jesteśmy
      debilami... ale czego wymagać od osób, które naukę ortografii i gramatyki
      zakończyły w podstawówce. Od osób, którym wkłada się od podstawówki, że
      najważniejsze to "wstrzelić się w klucz". Od osób, które widzą, jak ich
      wykładowcy i ćwiczeniowcy przygotowują swoje wykłady czy prezentacje z
      wklejonymi weń cytatami z wikipedii. Od osób, które widzą, że minister obrony
      narodowej na spotkaniu ze studentami, podczas debaty o bezpieczeństwie kraju,
      jest kompletnie nieprzygotowany i duka z kartki pierdoły, które napisali mu
      doradcy... No czego od takich studentów wymagać? Ano tego, że dostosują się do
      sytuacji, tego, że będą jak całe społeczeństwo - cwaniakami, nieukami, osobami,
      które interesuje tylko czubek własnego nosa. I właśnie to robimy, dostosowujemy
      się... niestety.
    • Gość: zenon58 Jak działa żarówka? Bo płynie przez nią prąd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:34
      Nie sądzę by studenci nie wiedzieli takich rzeczy. Artykuł nie jest prawdziwy,
      nagonka na szkoły i wszystko.
      • Gość: jjk Re: Jak działa żarówka? Bo płynie przez nią prąd. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.06.09, 10:39
        Uwierz, nie wiedzą;)
      • aliens Nie o taką odpowiedź chodziło 29.06.09, 10:57
        Jak przez Ciebie przepłynie prąd to też się świecisz?

        • Gość: divak2 Re: Nie o taką odpowiedź chodziło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 11:08
          To zależy jaki prąd :) Ale tak zaświecić można tylko raz. BTW - jak wetkniesz
          dwa gwoździe w ziemniaka i podłączysz do gniazdka 230V to on też będzie świecił:)
    • Gość: Jezass wreeszczie wreszcie IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 10:41
      Wreszcie wreszcie ktoś to napisał .
      Wreszcie czytam słowa krytykujące polskich studentów , równie
      dobrze uderzające w polski system szkolnictwa wyższego . Zdecydowanie
      lepsza jest taka krytyka niż miód i cukier wychwalający po niebo
      nasze elity . Polski student to w większości przypadków osoba
      odtwórcza , idzie na studia bo nie wypada nie pójść , kolega idzie na
      ten sam kierunek , czasami koleżanka a imprezki boskie :) .
      Polskie szkolnictwo wyższe to drugi gorszy pośladek świata , dziś
      istnieje tylko kwestia ekonomiczna , słowo student dla REKTORA
      znaczy tyle samo co kasa (Student = Kasa ) wydziały zamiejscowe
      przeróżnych uczelni otwierane jak grzyby po deszczu wykładowcy ledwo
      z zaklepanym mgr . Jednymi słowy studia są dla wszystkich lecz w
      Polsce za dużo osób je kończy .

      Pamiętajcie studenci tylko jedno rektor za was na rozmowę
      kwalifikacyjną nie pójdzie .
      A wasz dyplom rzadko idzie w parze z umiejętnościami praktycznymi .
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja