Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim

    • plastikbombastik JESTEM GŁĄBEM! 29.06.09, 10:42
      ALE NIE OGARNIAM STATYSTYKI NA STUDIACH PSYCHOLOGICZNYCH!!!
      ODKURTOZUJCIE SIĘ OD STUDENTÓW, BO SĄ LUDZIE GŁUPSI !
      • trazybul Re: jesteś głębem 29.06.09, 13:08
        Nie sądzę.
    • Gość: Hanka Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.06.09, 10:43
      Mnie już nic nie zdziwi. Jeśli tytuł magistra obroniła osoba, która opowiadając
      o swych wakacjach potrafiła powiedzieć: "I góry od naszego campingu były
      oddalone chyba o 50 a może o 500 km..." Poziom jest żenujący i rzeczywiście
      student z miłością do wiedzy to wśród kolegów kujon, cwaniak a przynajmniej
      odmieniec...
      • Gość: ania Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 78.8.106.* 29.06.09, 10:54
        Masz rację. Dla uczniów ktoś kto ma zainteresowania wiedzą to zwykły kujon. Ja się bardzo interesuję chemią (jestem w 3 gimnazjum) i czasami jestem nazywana 'kujonem' bo świetnie sobie radzę z tego przedmiotu. Ale jak ktoś się czymś interesuje to lepiej dla niego.
      • Gość: ania Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 78.8.106.* 29.06.09, 10:56
        Nie mówcie, że wszyscy uczniowie są nieoczytani. Znam niektórych (co prawda niewielu w tym ja), którzy lubią czytać książki i poświęcają na to czas w wakacje. Ja osobiście wole książkę niż głupią grę komputerową, w której tylko strzela się i zabija wrogów. ;p
    • Gość: Analityk Zawiniła reforma edukacji. IP: *.mofnet.gov.pl 29.06.09, 10:44
      Uczęszczałem do klasy o profilu matematyczno-fizycznym i miałem 6 godzin
      matematyki przez 4-lata, a syn do klasy o profilu matematyczno-informatycznym i
      miał 4 godziny matematyki przez 3-lata, czyli miał o połowę mniej godzin w
      liceum. (Teraz studiuje Informatykę na Wydziale Matematyki UJ)
      Przez 1-rok studenci muszą sami nadrobić skutki reformy.
      Może też spadek poziomu nauczania na UWr wynika ze spadku rangi tej uczelni i
      mniejszej mody na studiowanie na wydziale chemii ?
      Obecnie w rankingu uczelni UWr plasuje się niżej niż kiedyś.
      Może najpierw wykładowcy zreformować siebie aby przyciągnąć najlepszych studentów ?
    • l.i.l.a.b.a.j.ona Polski student widziany z Wysp 29.06.09, 10:45
      Jestem Polką, studiuję psychologię, poradnictwo i marketing na
      terenie Wielkiej Brytanii.
      Gdy przyjechałam do UK nie mogłam się nadziwić, że uniwersytecka
      edukacja jest płatna. Robić dyplomy i kończyć studia z bagażem
      długów? Makabra. Gdy jednak patrzę czasem na poziom wiedzy czy w
      ogóle inteligencji studentów polskich, którzy udzielają się na
      forach internetowych (na które również zaglądam, z wielu powodów,
      między innymi by nie tracić kontaktu z pisaną formą języka
      polskiego) to myślę sobie, że może faktycznie powinno się wprowadzić
      opłaty za studia i w Polsce - może co poniektórzy zadaliby przyszłym
      studentom najważniejsze pytanie: po co idą na te studia? Żeby się
      czegoś naprawdę nauczyć dla siebie samych czy żeby osiągnąć
      mistrzostwo w stwarzaniu pozorów, że są inteligentami? Bo żeby na
      dodatek nie było wśród obecnych, polskich studentów zwykłych chamów
      to w sumie można znieść. Ale że i tacy się często trafiają to już
      prawdziwa tragedia...
      • Gość: ~ania~ Re: Polski student widziany z Wysp IP: 78.8.106.* 29.06.09, 10:51
        Masz całkowitą rację. Gdyby trzeba było płacić za studia jak w UK, USA czy Australii (innych krajach też) to tylko ci najbardziej ambitni by sie ich podejmowali. A tak sami idioci idą na bezplatne studia i potem wszyscy sie dziwia ze "społeczeństwo jest nieoczytane i z roku na rok idiocieje".
        • Gość: barbaan Re: Polski student IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.09, 16:09
          Halo!

          Bzdura!

          Jest to segregacja na biednych i bogatych, ktorych rodzice
          (rodzina!) nie moga lub moga sprostac oplatom za studia!

          A tu akurat taki z drugim chce sie wywyzszyc na starcie i mysli, ze
          jezeli rodzicow stac na pokrycie kosztow studiowania - to taki
          mysli, ze jest to pierwsza weryfikacja w drodze do posiadania
          dyplomu co jest kompletna bzdura!

          Platne studia nie maja nic wspolnego (i nie beda mialy) z
          kwalifikacjami "umyslowymi" potencjalnego studenta!

          Taki model jest nieslychanie szkodliwy spolecznie i zamknie droge do
          wiedzy wielu zdolnym mlodym ludzom pochodzcych z biednych rodzin!

          Cale szczescie, ze selekcje tego typu propaguja tylko osoby, ktore
          obawiaja sie konkurencji osob o wyzszym poziomie intelektualnym ale
          niestety wywodzacych sie z rodzin niemajetnych - nie jest to ich
          "wina" - nie maja dobitnego wplywu na finansowe warunki w rodzinie i
          tu spoleczenstwa rola - przejac kosztu i pomoc takim osobom w
          finansowym aspekcie ukonczeniu studiow!

          barbaan



          • Gość: barbaan Re: Polski student IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.09, 18:57
            Przepraszam za błędy!

            barbaan
          • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 19:41
            Gość portalu: barbaan napisał:

            > Halo!
            >
            > Bzdura!
            >
            > Jest to segregacja na biednych i bogatych, ktorych rodzice
            > (rodzina!) nie moga lub moga sprostac oplatom za studia!
            >
            > A tu akurat taki z drugim chce sie wywyzszyc na starcie i mysli,
            ze
            > jezeli rodzicow stac na pokrycie kosztow studiowania - to taki
            > mysli, ze jest to pierwsza weryfikacja w drodze do posiadania
            > dyplomu co jest kompletna bzdura!

            Nie wiem czy czytałeś inne moje posty w tym wątku... W jednym z nich
            sugerowałam całkowitą pomoc najbiedniejszym w tym względzie i pod
            kątem dochodów na jednego członka rodziny, i wyników w nauce samych
            uczniów.
            Oczywiście, zarówno uniwersytety jak i wszystkie inne szkoły wyższe
            powinny przyjąć te same, surowe kryteria dla wszystkich jeśli chodzi
            o wyniki w nauce przy wstępnej selekcji na studia. Nie może być tak,
            że podstawą przyjęcia na studia jest złożenie dokumentów. Ryzyko
            wypuszczenia w świat "głąbów", o których potem trzeba będzie czytać
            w prasie jest zbyt duże, by potem likwidować w między czasie
            powstałe skutki takiej społecznej patologii.

          • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 19:48
            Gość portalu: barbaan napisał:

            > Platne studia nie maja nic wspolnego (i nie beda mialy) z
            > kwalifikacjami "umyslowymi" potencjalnego studenta!

            To wymaga badań. My możemy, póki co, teoretyzować.

      • zezem_prosto_w_oczy Re: Polski student widziany z Wysp 29.06.09, 11:00
        Mialam okazje poznac poziom nauczania na Uniwersytetacie w Wielkiej
        Brytanii. Nie wiem dlaczego panuje przekonanie ze jak zaplaci to jest
        zdolny - bzdura! Pelno tu bogatych glebow, ktorzy uwazaja sie za panow
        wszechswiata a ich wiedza jest mocno ograniczona. Podobnie jest w
        Stanach, specjalista od spraw oprogramowania jest tylko specjalista od
        spraw oprogramowania, nie zna zadnego innego jezyka i nie ma pojecia o
        historii wlasnego kraju.
        Ot elita!
        • Gość: jezass Re: Polski student widziany z Wysp IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 11:11
          Może problemem jest to iż młodzi ludzie nie wiedzą sami co robić w
          życiu , a studia to kolejne 5 lat na zastanowienie , w końcu i tak
          większy procent ludzi nie pracuje w swoim zawodzie .

          Zacząć uświadamiać społeczeństwo ?
          Odważnie powiedzieć przepraszam ale ty na informatyka to się nie
          nadajesz ?
          Wtedy będzie edukacyjna dyskryminacja .
        • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 11:20
          zezem_prosto_w_oczy napisała:

          > Pelno tu bogatych glebow, ktorzy uwazaja sie za panow
          wszechswiata a ich wiedza jest mocno ograniczona.

          Powiem tak: to, że takie głąby (które uważają się za panów
          wszechświata) się trafiają nawet na płatnych uczelniach
          zagranicznych to już wina rodziców, którzy niekiedy zbyt lekką ręką
          finansują im edukację. Kryteria warunków przyjęcia na te studia
          można niekiedy spełnić łatwo, owszem, ale kryteria oceny
          indywidualnego studenta należy niekiedy ustalić na podstawie
          wartości, które wynosi on z domu rodzinnego.

          Specjalista od spraw oprogramowania w Stanach nie zna innego języka?
          Może po prostu zapomniał od czasów licealnych... Historii własnego
          kraju też nie zna? Może nie należała do jego ulubionych przedmiotów
          w szkole...? Miejmy nadzieję, że jest dobrym specjalistą od spraw
          oprogramowania, ot co.
          Zresztą, czy rankingi zatrudnienia swego czasu nie podawały
          specjalistów wybranych dziedzin jako najbardziej pożądanych na rynku
          pracy?
      • Gość: amral Re: Polski student widziany z Wysp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 11:44
        Jednak w sytuacji płatnych studiów nie będą na nie się decydować najlepsi ale
        często najbogatsi. Mnie na przykład gdyby studia były płatne nie byłoby stać na
        nie w ogóle, czy dlatego że mam biedniejszych rodziców mam rezygnować z dalszej
        edukacji?
        • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 11:58
          Myślę, że wiele leży w rękach ustawodawców, którzy na podstawie
          dochodu na jednego członka rodziny i na podstawie wyników w nauce
          danego ucznia mogliby zagwarantować takim zdolnym młodym ludziom
          zwolnienie z większości opłat za studia.
      • trazybul Re: Polski student widziany z Wysp 29.06.09, 13:15
        Bredzisz, wiesz?
        • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 13:33
          A rozumiesz w ogóle o co mnie pytasz? :)
          • trazybul Re: Re 29.06.09, 13:58
            Przed "o co" przecinek!
            • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 14:21
              Ahem! "o co" to Ci chodzi człowieku...? :)
              • trazybul Re: Re 29.06.09, 14:23
                Przed "człowieku" też przeciwnek. A chodzi mi o interpunkcję, dziewuszko. Wiesz, co to jest interpunkcja?
                • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 15:04
                  Ale Ty nie jesteś człowiekiem...:) o ile wiesz, co mam na myśli...
                  Więc o co Ci chodzi?

                  Chyba jednak wolę dyskutować z kimś, kto ma coś więcej do
                  powiedzenia i rozumienia niż wręcz maniakalne czepianie się
                  występowania lub nie przecinków w zdaniu... :)
                  • l.i.l.a.b.a.j.ona P.S. 29.06.09, 15:17
                    Niestety, emocjonalnie zatrzymałeś się na poziomie szkoły
                    podstawowej, w lepszych porywach umysłu: gimnazjum, chłopczyku...
                    • trazybul Re: P.S. 29.06.09, 15:30
                      Właśnie zjadłem zupę i nie życzę sobie, aby mnie tu jakieś dziołchy z Radomia obrażały.
                      PS
                      Kup se książkę o zasadach pisowni i interpunkcji :))))
                      • trazybul Re: P.S. 29.06.09, 15:35
                        Królowa forum? A to przpraszam...

                        • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 16:19
                          LOL, i komu chcesz znowu wierzyć? "nemo" co rozumu "ne mo"? ROTFL
                      • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 16:17
                        Tylko że ja nie jestem z Radomia, yntelygencie. :)

                        Pozostaje Ci zakup książki: "Jak przetrwać własną głupotę?". A jak
                        jeszcze takiej nie ma, to ją proszę sam napisz. Przyda się podobnym
                        Tobie... :)
                        • trazybul Re: Re 29.06.09, 16:25
                          Ja natomiast polecam Ci książkę pt. "Podstawy lotu ślizgowego na miotle" (z serii "Dla opornych"). Może byś odleciała.
                          • trazybul Re: Re 29.06.09, 16:27
                            Odleciała z tego forum. Bo Cię przerasta.
                            • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 19:31
                              Tiaa, widać, że ja przerastam Twoje możliwości więc zaczynasz
                              posługiwać się mało oryginalnymi frazesami.

                              Przynajmniej przestałeś się czepiać czegoś, co nie istnieje... :)
                              Well done! ;)
                          • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 19:28
                            Oj, dobra! Powiedz od razu, że lecisz na moją miotłę... :)
      • Gość: Wiking Re: Polski student widziany z Wysp IP: 193.108.42.* 30.06.09, 12:01
        Hej,

        Chyba troche stracilas kontaktu z PL rzeczywistoscia.
        Jest cala masa studiow platnych, problem w tym ze uczelnie te
        powstaja jak grzyby po deszczu i nie oszukujmy sie to jest biznes
        wiecej studentow studiuje wiecej mamy kasy na sprzet kadre itp...
        problem polega na tym ze takie "uczelnie" tworza oddzialy zamiejscowe
        w ktorych laduja czesto przypadkowi ludzie... konczy sie to tym ze
        osobnik ktory nie skonczyl by panstwowki dostaje dyplom bo go
        przepychaja...
        Teraz zanim ktos mnie zaatakuje nie wszystkie uczelnie sa takie!
        czesc z nich to uczelnie o ktorych piszesz dla osob ktore (niestety)
        musza spelniac dwa warunki: pierwsze chciec sie ksztalcic i miec
        pojecie o kierunku ktory wybrali oraz miec kase! (lub raczej to
        rodzice musza miec kase bo kredytu na studia jako inwestycje w
        przyszlosc jesli kosztuja 10tys pln za semestr raczej nie
        dostaniesz).
        Z chwalebnych przykladow studiow zaocznych moge podac UMK w Toruniu
        czesc osob trafila tam bo taka chcial zebym byl informatykiem a w
        koncu place za semestr! no i wiekszosc z tych osob nie przeszla przez
        sito egaminacyjne!
    • Gość: divak2 Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:45
      A co zrobić z takimi przypadkami:
      1.Rodzice zapisują dziecko do szkoły z początku rankingu. W szkole pani na
      fizyce (czyli moja żona) wprowadza szczegółowo instrument obliczeniowy (układ
      równań) ciut bardziej skomplikowany niż pojawił się na matematyce, bo jest to
      potrzebne do opisu jakiegoś zjawiska. A rodzice przychodzą podważać tróję ze
      sprawdzianu, "bo tego jeszcze nie było na matematyce!"
      2.Ta sama szkoła. Rodzice przychodzą i mówią "A nie dałoby się dołożyć tych
      kilku punktów dołożyć mojemu dziecku?" To w końcu chcieli mieć bachora w szkole
      z wysokim poziomem czy z niskim?
      3.Rodzice zapomnieli zapisać (!) bachora do gimnazjum, skutkiem czego przez
      wrzesień i październik obijał się on po bramach.
      Może zlikwidować obowiązek edukacyjny, bo to straszne zwracanie fujary, a
      wszystko za nas wymyślą Amerykanie i Niemcy, a wyprodukują Chińczycy?

      PS. Skąd taka wielka miłość do testów w edukacji? Łatwo je sprawdzać (można
      maszynowo), też bez większego trudu da się porównać wynik uzyskany w Warszawie z
      wynikiem z Zadupia Górnego-Przysiółka, bo starczy porównać liczby punktów (dwie
      nieujemne liczby całkowite mniejsze niż 100).
      • Gość: di Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 11:25

        > PS. Skąd taka wielka miłość do testów w edukacji? Łatwo je sprawdzać (można
        > maszynowo), też bez większego trudu da się porównać wynik uzyskany w Warszawie
        > z
        > wynikiem z Zadupia Górnego-Przysiółka, bo starczy porównać liczby punktów (dwie
        > nieujemne liczby całkowite mniejsze niż 100).

        Zapomniałem dodać, że wyniki tych testów nadają się jedynie do tworzenia
        statystyki, ale absolutnie nie nadają się do oceny umiejętności uczniów.
    • zezem_prosto_w_oczy Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:54
      Rozwiazanie jest proste: egazamin na studia powinien byc zaskoczeniem
      a nie odzwieciedlac to co tluk wytlukl zanim do niego przystapil. W
      ten sposob najlatwiej jest wtchwycici osoby, ktore naprawde powionny
      dany kirunek studiowac.
      Drugi problem to nadwyzka dydaktyki, czyli tego co student musi
      wtloczyc w glowe, a co najczesciej nie ma dla niego wiekszego sensu,
      nad elementem praktycznym, naukowycm czy technicznym; przyklad:
      studenci i doktoranci filologii angielskiej o wyjatkowo ubogiej
      wiedzy natemat tworzenia poprawnych gramatycznie zdan w tym jezyku
      oraz tworzacy semantyczne potwory i gramatyczne kosmosy o jakich
      niejeden z Profesorow Cambridge nie slyszal.

      Zenada.
      • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 12:22
        zezem_prosto_w_oczy napisała:

        > Drugi problem to nadwyzka dydaktyki, czyli tego co student musi
        wtloczyc w glowe, a co najczesciej nie ma dla niego wiekszego sensu,
        nad elementem praktycznym, naukowycm czy technicznym;

        To już nie rozumiem...
        Dlaczego oczekujesz od specjalisty od oprogramowań, że będzie klikał
        wszystkimi datami z historii własnego kraju? Albo hablował po
        hiszpańsku choć nie pracuje dla Hiszpanów? Dziś język angielski jest
        językiem globalnym. Reszty albo się uczysz bo musisz (z własnego
        wyboru) albo chcesz (z własnego wyboru zresztą też).
      • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 12:37
        zezem_prosto_w_oczy napisała:

        > przyklad: studenci i doktoranci filologii angielskiej o wyjatkowo
        ubogiej wiedzy natemat tworzenia poprawnych gramatycznie zdan w tym
        jezyku oraz tworzacy semantyczne potwory i gramatyczne kosmosy o
        jakich niejeden z Profesorow Cambridge nie slyszal.

        Jak wszędzie - w każdym kraju: na konkretne studia powinni iść
        ci, którzy się do nich nadają
        , bo jest pewne, że wiedza, którą
        będą chłonąć na danym kierunku będzie rzetelna. W przeciwnym
        wypadku, nie ważne czy zapłacą za studia (np. w UK) czy też nie (np.
        w Polsce), uczelnia wypuści głąba.
        Ale przynajmniej pobierając opłaty za studia i dodatkowo zaostrzając
        warunki przyjęcia uczelnie odsiewałyby słabych (czytaj: mało
        zmobilizowanych do gruntownego posiadania danej wiedzy) studentów
        już na wstępie...
    • rechotzzakruchty wystarczy skończyć ze ściąganiem 29.06.09, 10:55
      To jest najtańsze i najprostsze rozwiązanie. Z automatu eliminuje idiotów n
      wszystkich poziomach edukacji. Tylko która szkoła, zwłaszcza wyższa, żyjąca z
      czesnego zdecyduje się zadusić kury znoszące im złote jajka ?
    • ohot Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:57
      1. Biologii nie da się oszukać. Dr inż. Przemysław Czyryca ma rację.
      Rozwiązaniem nie jest ponowna elitaryzacja i zamknięcie drogi do dalszej
      edukacji. Nawet marna szkoła wyższa rozwija. Prof. Mirosława Nowak-Dziemianowicz
      ma również rację jak najwięcej edukacji oczywiście na poziomie dostosowanym do
      możliwości. Wiadomo wyżej dupy nie podskoczysz. Mimo wszystkich ułomności wysyp
      uczelni prywatnych to jednak sukces, lepiej trzy lata spędzić w marnej szkole
      niż w żadnej.
      Rozwiązanie jest proste uczelnie elitarne, uczelnie dobre i uczelnie dla
      każdego. Nikogo w USA nie dziwi że przeciętny absolwent MIT prezentuje poziom
      nieporównywalnie wyższy od poziomu absolwenta uniwersytetu stanowego dajmy na to
      Tennessee.

      2. Pęd do posiadania tytułu wymusza rynek pracy. Proszę przejrzeć ogłoszenia.
      Licencjat to minimum na stanowisko wymagające znajomości języka, MS Worda i
      "ogólne rozgarnięcie". Z drugiej strony nie ma co się dziwić pracodawcy że
      podejrzliwie patrzy na kandydata któremu nie chciało się odbębnić 3 lat na
      prywatnej "uczelni". Koło się zamyka.

      3. Szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum.
      Świat się zmienia program zostaje ten sam. Kosmetyka, malowanie trawy na
      zielono, trochę obrazków, kolorowe książki i tyle.
      Weźmy historię. Wygląda identycznie jak 20 lat temu: daty, nazwiska, jakieś
      powstanie, znowu daty, znowu nazwiska i koniec gdzieś w 1945 albo jak starczy
      czasu w 1956. Wietnam, kryzys kubański, dekolonizacja afryki, bliski wschód,
      wojna w zatoce, konflikty graniczne Chiny-Rosja, Falklandy ...
      Przedmioty wybieralne ?
      Fakultety ?
      Ciężkie plecaki.
      Ocena nauczycieli przez uczniów ?
      Konsultacje, czas na pracę indywidualną ?
      Przyjazna atmosfera ?

      Ponad 30 godzin w tygodniu i zadania domowe.
      Jeśli czas prawie pełnego etatu nie wystarcza na nauczenie się tego co potrzeba
      to albo program jest przeładowany albo nauka nieefektywna. W Polskiej szkole
      mamy oba problemy.

      4. Uczelnie wyższe (moje prywatne doświadczenia z polibudy wrocławskiej)
      - Kursy z innej epoki.
      - Sprzęt żywcem z muzeum techniki.
      - Dziesięć rąk dwa pokrętła i guzik, czyli grupa laboratoryjna pięcioosobowa na
      stanowisku.
      - Profesorowie w wieku nieokreślonym z przepisujący na tablicę z pożółkłych
      kartek, z radością obwieszczający sali że ten schemat to jeszcze na studiach
      doktoranckich w pięćdziesiątym którymś rysowali. Elektronika czyli prehistoria,
      komputery wielkości pokoju i te sprawy.
      - Ocena prowadzących przez studentów, brak widocznych efektów.
      Mistrzowie Power Pointa. Czyli jak kazałem magistrantom przepisać książkę kolegi
      i teraz puszczam slajdy na wykładzie. Na zaliczenie test pod DOS-em, też zapewne
      wynik pracy magisterskiej sprzed 15 lat.
      - Konsultacje. Dwie godziny na tydzień ... na 300 osób.
      ...

      5. Studenci
      Masowość studiom nie służy.
      • Gość: jezass One more . IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 11:06
        Rozmowa kwalifikacyjna
        Co pan robi za dnia ?
        Studiuje?
        Gdzie ?
        WSB POZNAN?
        A czy mógł by pan mi powiedzieć dlaczego ta szkoła a nie inna ?
        Wie pan jedna z najlepszych uczelni ekonomicznych w polsce
        Koniec rozmowy
        ----------
        Jak myślicie dla czego ?
        8 osób na 10 przychodzących przez rozmowę kwalifikacyjną w mojej
        firmie ma tylko dyplom ,a nawet tak elementarnej umiejętności
        wydobywania ze swojej buzi pełnych zdań nie posiada .
        Wole zatrudnić młodego człowieka z wykształceniem średnim który
        odważnie włada własnym językiem nie tylko w łóżku .
    • marrysienka głupim się łatwiej manipuluje 29.06.09, 10:58
      Po co cokolwiek zmieniać, głupim tłumem łatwiej się manipuluje... znaczy, się
      rządzi.
    • kijasia Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:58
      Po każdej sesji słyszę wypowiedź koleżanki: Jak patrzę, jakim ja będę inżynierem
      to boję się pójść do lekarza.
      Bez urazy dla lekarzy :) Nadal mam wiarę w swoich rówieśników na AM (w
      porównaniu ze mną kują ile wlezie).
      A to, że głupiejemy, to dla mnie nie nowość. Od dawna powtarzam, że co kolejny
      rocznik to głupszy (każdy z przedmiotów na maturze zdawałam na rozszerzonym, a w
      tym roku ile uczniów tak wybrało? - byle się tylko nie przemęczyć...). Moja mama
      do końca studiów doczekała się dwójki dzieci i jeszcze obroniła się z lepszym
      wynikiem niż mój ojciec i w wieku 40 lat z wyróżnieniem ukończyła podyplomowe
      studia z BHP. Babcia - prawdziwy profesor - socjolog (uczelnie zabiegają o nią).
      A ja? Z takimi genami wiem, że z palcem w nosie będę mgr inż. I jakoś mnie to
      nie rajcuje, bo to tylko papierek.
      Jak widzę, że facet z tuzinem tytułów, nawet nie zmusza mnie do myślenia, bo
      wystarczy, że skopiuję projekt i zaliczę, a jak ktoś robił sam - nie zaliczy -
      to mnie aż skręca w żołądku. A pewien mgr inż. napisał książkę, która jest
      Biblią dla konstruktorów form wtryskowych, w gazetach branżowych artykułów
      tworzy wiele i gdzieś ma literki przed nazwiskiem, bo jest guru i mogą mu
      naskoczyć ;). Inny prof oddaje wyniki pierwszego zaliczenia trzy godziny przed
      terminem poprawkowym, mając głęboko gdzieś studentów (każdemu należy się
      odrobina szacunku!!!). Pan uczący mnie informatyki na pierwszym roku stawia mi 3
      tylko dlatego, że umiem lepiej przygotować dokument w Word niż on (swoją drogą
      żenujący jest fakt nauczania na studiach obsługi takich podstawowych narzędzi).
      Wybieram się na płatne kursy, ponieważ materiał na zajęciach to 10% tego co z
      danego programu komputerowego (akurat Solid Works itp.) można uzyskać. A rocznik
      niżej nie potrafi się posługiwać w prostym AutoCadzie i o "pomoc" przy
      projektach przychodzą do starszych studentów. No i można tak mnożyć przykłady,
      jak chociażby to, że na wielu wydziałach Politechniki Warszawskiej dla
      pierwszaków tworzą przedmioty, które są przypomnieniem z fizyki i matematyki z
      liceum, czy (o zgrozo) gimnazjum. Ręce załamuję, kiedy słyszę, że dwa lata
      młodszy kolega nie wie ile wynosi sin z 90 stopni.
      Nie jestem osobą zdolną w wielu dziedzinach, dlatego biorę się za to, w czym
      jestem dobra. Reszta to słynne 3Z (zakuć, zdać, zapomnieć - czy też zapić :) )
      Chociaż nie jest tak źle, jeśli trafi się do jakiegoś zakładu na uczelni, gdzie
      kompetentni wykładowcy wycisną z ciebie siódme poty i każą równać do tych wyżej.
      Wielu moich dobrych znajomych ma przeciętne oceny (jak ja), ale to nie określa
      ich prawdziwej inteligencji i wiedzy. Kolega zasypiał na wykładach, ponieważ
      materiał dawno miał w małym palcu, a jak śmiał poprawić wykładowcę to... no cóż,
      chłopak powtarzał przedmiot.
      Ale gdybyśmy z koleżanką nie były gonione przez rodziców, którzy powinni
      najlepiej się znać na talentach swoich pociech, to nawet byśmy nie pomyślały o
      polibudzie. Tej ostatniej, na dzień dzisiejszy, zawdzięczam umiejętność
      kombinowania i radzenia sobie z debilami na wysokich stołkach. Czasem się trudno
      powstrzymać by nie poprawić durnia profesora, że nie mówi się włANczać. A jak
      zapomnę co jest stolicą Wenezueli, to natychmiast biorę mapę albo pytam google.
      Słownik języka Polskiego też mam w pogotowiu, by nie używać słów, których
      znaczenia nie rozumiem (chyba, że jest to całka :) ) I tym miłym akcentem kończę
      i lecę na zaliczenie z kolejnym pseudo profesorem.

      PS: mam nadzieję, że moja ortografia z gramatyką jest jeszcze znośna... staram
      się...
    • yggdrasill Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 11:00
      Nareszcie ktoś poruszył ten temat. Problem postępującego
      uwstecznienia intelektualnego studentów pojawia się ostatnio dość
      często w moich rozmowach ze znajomymi z roku. Studiujemy
      architekturę krajobrazu; jak Bóg da, za półtora roku będziemy
      inżynierami, niedużo później magistrami. Takie tytuły teoretycznie
      powinny świadczyć o wysokim poziomie intelektualnym ich posiadacza,
      tymczasem my obserwujemy u siebie postępujące zidiocenie. Z czego to
      wynika? Może z tego, że jesteśmy na studiach dziennych, które
      wymagają od nas spędzania na uczelni 12 godzin na uczelni 4 x w
      tygodniu (oczywiście na te 12 godzin składają się również wykłady),
      a w pozostałe dni siedzimy zakopani w stercie prac do zrobienia na
      wczoraj. Jak w takiej sytuacji mamy rozwijac zainteresowania,
      zdobywać doświadczenie zawodowe, brać udział w życiu kulturalnym,
      ujmując rzecz ogólnie i dosadnie- odchamiać się na bierząco?
      Większości z nas starcza energii i sił tylko na okazjonalną imprezę,
      bo poza obowiązkami uczelnianymi prowadzimy normalne, dorosłe życie:
      trzeba zapłącić rachunki, pranie zrobić, posprzątać mieszkanie,
      zadbać, żeby w lodówce było coś oprócz światła, dorobić trochę kasy
      itd. Proza życia zwyczajnie wgniata nas w ziemię, bezlitośnie
      sprowadza do parteru, również umysłowego. Oczywiście są ludzie,
      którzy jakoś wyrywają się z tego kieratu i realizują się poza
      uczelnią, ale to raczej wyjątki. Podsumowując: jeśli ktoś już dostał
      się na studia, to można uznać, że coś tam potrafił, wiedział, coś
      sobą reprezentował. Ten stan rzeczy, paradoksalnie, może zostać
      zmieniony na gorsze przez same studia. Dlaczego tak jest? Może ktoś
      mi wytłumaczy...
      • Gość: jezass Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 11:17
        W mojej opinii dostanie się na studia nie świadczy o niczym ,
        świadectwem dla studenta powinna być jego praca na rzecz własnej wiedzy
        lub umiejętności .
      • Gość: schwarzalbenheim Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 16:12
        Musisz chodzić na zupełnie niepotrzebne zajęcia aby paru starych
        dziadów mogło poczuć się dowartościowanych. Takie bajki tylko na
        publicznych uczelniach. Wiem że dzisiaj prywatne kierunki w
        większości są cieńkie ale to kwestia czasu i tak jak na zachodzie za
        dobre studia trzeba będzie płacic, wtedy leśne dziadki won na
        werandę a nie mównicę.
    • wejsunek10 dawny maturzysta 29.06.09, 11:16
      wiedział więcej niż większość dzisiejszych magistrów po płatnych
      studiach.
      To wina systemu pt negatywna selekcja do zawodu nauczyciela.. brak
      czasu u rodziców na zajmowanie się dziecmi ( lepiej włączyć
      telewizor albo grę w komputerze).Nikt już książek nie czyta...
      Młodzież ma w nosie nauczycieli... brak jakichkolwiek autorytetów...
      A nade wszystko dominujące cwaniactwo i zepchnięcie przez chamstwo
      za cichą zgodą i poparciem komuchów, inteligencji ze swymi
      wartościami na śmietnik historii.
    • Gość: abc Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.adsl.inetia.pl 29.06.09, 11:18
      Wszystko zaczęło sie od tego że 17 lat temu zrezygnowano z egzaminów na studia
      wystarczały wyniki z matury. 17 lat temu to miało sens. Tyle że przez te 17 lat
      poziom matury poleciał na łeb i obecnie wystarczy 30% poprawnych odpowiedzi by
      zdać maturę.
      Kolejne rządy miały mocne parcie na to by Polacy byli wykształceni ( posiadali
      dyplomy) no i dopięli swego obecnie maturę zdobywa każdy niezależnie od wiedzy,
      a uczelnie są zainteresowane kształceniem możliwie dużej liczby studentów za
      którymi "idzie" kasa.
      Efekt jest taki że obecnie polscy magistrowie wykładają chemię ...
      w irlandzkim Tesco.
      • Gość: agniecha Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.range217-44.btcentralplus.com 29.06.09, 12:10
        ty opowiadasz?? Ja pisalam mature 16 lat temu i i tak musialam zdawac wstepne!
    • Gość: misieqwroclaw Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 195.116.95.* 29.06.09, 11:20
      Moim skromnym zdaniem żadna reforma nie zmieni mentalności młodych ludzi oprócz
      jednej - ukrócenia ukrytego przyzwolenia na ściąganie. Tylko wtedy będą mogli
      sobie odpowiedzieć na pytanie - czy warto iść na studia, na których będą
      siedzieli i uczyli się po kilka godzin dziennie. Wszyscy(99%) niedawni
      absolwenci i obecni studenci znają takie osoby, które całe 5 lat przeszli
      ściągając i pracując na egzaminach grupowo - później lezie w życie to to takie i
      nie daj Boże trafia na nieco wyższy stołek, to jeździ po podwładnych, bo sam nic
      nie umie ... a jak już sobie poradzicie drodzy reformatorzy z tym zjawiskiem, to
      sobie róbcie co tam uważacie za słuszne. Efekt gwarantowany.
      • Gość: jezass Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 11:23
        Ściąganie prawda popieram , dodam do tego
        zmniejszenie odtwórczych prac zaliczeniowych "student niech pracuje na
        własne wartości intelektualne "
        Praktyka praktyka praktyka
      • Gość: babcia Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.chello.pl 29.06.09, 13:49
        Młodym ludziom, którzy "studiują" unikając przyswajania wiedzy i
        fajnie im się z tym żyje, należałoby od czasu do czasu uświadomić,
        że za ileś lat, kiedy np. zachoruje im poważnie dziecko, będzie je z
        dużym prawdopodobieństwem operował ich rówieśnik, którego tak
        naprawdę nie interesowała (i pewnie dalej nie interesuje) medycyna,
        będą przejeżdżać po mostach zaaprojektowanych przez niedouczonych,
        acz dyplomowanych, inżynierów, i załatwiać życiowe sprawy u
        prawników znudzonych prawem, którym jednak jakiś "ludzki" profesor
        dał magisterkę. Wtedy będzie mniej fajnie...
    • zezem_prosto_w_oczy Slepota 29.06.09, 11:23
      Kiedy widze ze ktos gloryfikuje studia w Wielkiej Brytanii to robi mi
      sie niedobrze. Jestem studentka College of Fashion w Londynie i z
      przykroscia musze stwierdzic ze poziom wiedzy za pieniadza jest
      zenada. Sa tu tysiace studentow spoza UK (np chinczykow i
      koreanczykow a takze Polakow) ktorym bogaci rodzice placa za studia a
      oni sami nie potrafia zbudowac poprawnego gramatycznie zdania w
      jezyku angielskim. Poziom widzy na studiach psychologicznych i
      spolecznych jest zenujacy i przyprawia o dreszcze. Najbardziej dobija
      jednak brak wiedzy na temat historii wlasnego kraju oraz szeroko
      pojetej wiedzy geograficznej nie wspominajac juz o polityce.
      Anglia ksztalci maklerow gieldowych i przemadrzalych
      psychoterapeutow, ktorzy wplataja watki religii buddyjskich w
      praktyke lekarska i zarabiaja na ksiazkach o odhcudzaniu i usyskaniu
      pogody ducha dla zamoznych idiotek i wysoko aspirujacych deiblek a'la
      bohaterki "Sex w wielkim miescie".

      Nie ma co gloryfikowac platnej edukacji.Tepak nawet jesli zaplaci i
      tak pozostanie tepakiem.
      • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 11:29
        Powiem tak: to, że takie głąby (które uważają się za panów
        wszechświata) się trafiają nawet na płatnych uczelniach
        zagranicznych to już wina rodziców, którzy niekiedy zbyt lekką ręką
        finansują im edukację. Kryteria warunków przyjęcia na te studia
        można niekiedy spełnić łatwo, owszem, ale kryteria oceny
        indywidualnego studenta należy niekiedy ustalić na podstawie
        wartości, które wynosi on z domu rodzinnego.

        Specjalista od spraw oprogramowania w Stanach nie zna innego języka?
        Może po prostu zapomniał od czasów licealnych... Historii własnego
        kraju też nie zna? Może nie należała do jego ulubionych przedmiotów
        w szkole...? Miejmy nadzieję, że jest dobrym specjalistą od spraw
        oprogramowania, ot co.
        Zresztą, czy rankingi zatrudnienia swego czasu nie podawały
        specjalistów wybranych dziedzin jako najbardziej pożądanych na rynku
        pracy?

      • l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 11:53
        > Poziom widzy na studiach psychologicznych i spolecznych jest
        zenujacy i przyprawia o dreszcze.

        Nie wiem co masz na myśli. Jak wszędzie o ściąganiu możesz pomarzyć,
        musisz zapoznać się z masą artykułów by napisać dobrej jakości esej
        na zaliczenie, większy jest też dostęp do uniwersyteckich publikacji
        zagranicznych, o możliwości udziału w zagranicznych "misjach"
        studenckich tylko wspominając.

        Czasem mam wrażenie, że Polacy będą narzekać na ogólny poziom
        kształcenia w UK tylko dlatego, żeby sobie poprawić humor, tudzież
        podbudować ego.

        P.S.1. Odchudzanie zaczyna się w głowie, czy Ci się to podoba czy
        nie.

        P.S.2. "Debilki" z serialu "Sex w wielkim mieście" wcale debilkami
        nie były. Jeśli nie wyniosłaś z tego filmu przesłania, że to tylko
        film, ale ma w sobie elementy rzeczywistości, która dotyka każdego z
        nas to faktycznie, zajmij sie może modą. No chyba, że studiujesz
        tylko po to, by stać się taką właśnie "debilką".

        P.S.3. Hmmm, buddyzm w psychoterapii? Trzeba się temu przyjrzeć.
        To ciekawe! :) W sumie czego się nie robi dla spokoju i pogody
        ducha... :)
      • aegis_of_heart "London College of Fashion"?? :) 29.06.09, 12:38
        No no, na University of Arts...

        Przykro mówić, ale... to brzmi jak "wyższa szkoła zarządzania i śpiewania".
        Przeglądając materiały o tym cudzie nie spodziewałbym się niczego wielkiego. :)

        Natomiast oczywiście masz rację - prywatne studia samą swoją prywatnością nie
        dają żadnej gwarancji jakości - ani w Polsce, ani w UK czy w USA.

        Różnica jest taka, że w USA są już tradycyjne, elitarne prywatne uczelnie, gdzie
        nie zamierza się przyjmować głąbów i im folgować, bo to obniżałoby renomę uczelni.
    • geo5 udawanie magistrów 29.06.09, 11:36
      System edukacji, który obowiązywał „za komuny” wcale nie był taki
      zły i pozwalał w miarę precyzyjnie rozdzielać uczniów w zależności
      od ich naturalnych predyspozycji. Oczywiście nie mam na myśli
      archaicznych treści nauczania, ale sam sposób organizacji oświaty. 8
      klasowa podstawówka, w której, jak nazwa mówi zdobywało się
      podstawowe informacje, następnie zawodówka, która przyuczała do
      prostych prac, technikum kształcące średnią kadrę techniczną i licea
      przygotowujące do studiów. Przy tym absolwent zawodówki mógł
      kontynuować naukę w technikum, a absolwent technikum iść na studia.

      Teraz się to strasznie przemieszało. Gimnazjum nie jest ani
      kontynuacją podstawówki, ani szkołą średniego szczebla – takie
      diabli wiedzą co. Licencjat to kolejny dziwoląg. Ni to absolwent
      liceum, ni to magister. Zajmuję się promocją w urzędzie miejskim,
      często mam do czynienia z osobami zbierającymi materiały do prac
      licencjackich. W rzeczywistości oczekują ode mnie „gotowców”. Brak
      im elementarnej umiejętności filtrowania zdobytych informacji,
      wyławiania z nich sedna i formułowania własnych wniosków. W
      rzeczywistości są to ludzie, którzy powinni edukację zakończyć na
      szkole średniej, ponieważ brak im jakiejkolwiek kreatywności.
      Tymczasem oni udają magistrów. Nie jest to nawet zarzutem – cytując
      artykuł „to czysta biologia i jej oszukać się nie da”.
    • Gość: starej daty Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.cirow.pl 29.06.09, 11:39
      za moich czasów były poważne egzaminy wstępne (pisemne i ustne),później kolejne
      lata selekcji... i tak co semestr,do końca studiów. Dla tych, którzy wytrwali:
      absolutorium i obrona. Jako wykładowca mogę zaświadczyć, że dziś poziomu brak -
      bo niestety nikomu na tym nie zależy i to jest najbardziej smutne:(
    • nexen a ja "takiemu" magistrowi podziękowałem. 29.06.09, 11:41

      Zrezygnowałem ze studiów gdzie szczytem mażeń był dobry bryk i
      gotowiec. Zrezygnowałem - bo nie miałem ochoty mieć tytułu który
      większość ukradła. I co?
      I koledzy magistrzy informatyki pracują w sklepach meblowych... A ja
      bez magistra jakoś daje sobie świetnie radę w zawodzie.
      Nie każdy powinien mieć możliwość pujść na studia. W latach 90 pełno
      było lamentów o tym że na zachodzie "mają więcej studentów" - więc
      prosze, "naprawiono" to po naszemu. Z elity zrobiono egalitarną
      zbieraninę. Gdy widzę "studenta" w dresie, ledwo umiejącego się
      wysłowić... Dzięki temu tak jak nie mieliśmy "inteligencji" od II
      Wojny, tak jeszcze długo mieć jej nie będziemy.
      • Gość: Gość Re: a ja "takiemu" magistrowi podziękowałem. IP: 198.36.87.* 29.06.09, 11:57
        Dobrze Nexen, że zrezygnowałeś ze studiów, bo tyle błędów
        ortograficznych w tak krótkiej wypowiedzi dawno nie widziałam...!
        • q_vw Re: a ja "takiemu" magistrowi podziękowałem. 29.06.09, 12:41
          Gość portalu: Gość napisał(a):

          > Dobrze Nexen, że zrezygnowałeś ze studiów, bo tyle błędów
          > ortograficznych w tak krótkiej wypowiedzi dawno nie widziałam...!

          :))))))
    • rookie256 Kiepski program studiów na SGH!! 29.06.09, 11:43
      Na Sgh nie uczą myśleć. Robię doktorat z ekonomii w Katedrze
      Finansów i muszę stwierdzić, że studia w SGH są na słabym poziomie
      Dlaczego? Po pierwsze organizacja programu. Wykłady są bardzo
      nieciekawe, z rzadka, od niechcenia wykładowca podejmuje kontakt ze
      studentem, często nawet nie tłumaczy swoich zapisków na tablicy
      (prof. Pacho) - tylko mówi wzorami, nie tłumacząc. Nie można się
      dostać na konsultacje (jestem na studiach płatnych, wieczorowych) a
      jak już to czuję się jak kupujący mięso w sklepie spożywczym w
      czasach stanu wojennego. Wykładowcy po prostu nie chcą pomagać.
      Pytam tylko za co płacę 7900 za rok?? Zajęć jest bardzo mało
      (program doktorski ma 200 godzin przez 3 lata, czyli ok 70 godzin na
      rok :(
      Mam porównanie, studiowałem Zarządzanie w Akademii Leona
      Koźmińskiego - program bardzo ciekawy,wszechstronny, dużo zajęć.
      Wykładowcy o niebo lepsi (prof.Kołodko, Prof. Wasilewska Trenkner
      (Rada Polityki Pieniężnej), Prof Noga (NBP), prof. Koźmiński
      (Zarządzanie), dr. Piątkowski (Międzynarodowy Fundusz Walutowy,
      prowadzi Finanse), prof Samojlik (były min.Finansów, prowadzi
      politykę pieniężną) oraz wielu innych specjalistów tworzy miłą i
      profesjonalną kadrę naukową gotową pomóc każdemu studentowi ALK.
      Mocne umiędzynarodowienie Uczelni (wiele programów w jęz.
      Angielskim, wielu studentów anglojęzycznych) jest również jej mocnym
      atutem.
      SGH wypada przy tym blado. Póki co jest jeszcze lepiej
      rozpoznawalne, ale przy takim programie, myślę, że niedługo
      przestanie być tak liczącą się uczelnią ekonomiczną w Polsce (no i
      dobrze!).
      • aegis_of_heart Hmmm... no cóż... 29.06.09, 12:29
        O zapis zawsze możesz zapytać na samym wykładzie. Wystarczy podnieść rękę...

        Natomiast z doświadczenia wiem, że makroekonomia u prof. Pacho jest i tak na
        poziomie "przystępnym". Sam zapis jest bardzo standardowy, stosowany w lwiej
        części podręczników i wykładów.

        Powiem szczerze, jeśli masz problem z tak prostym zapisem... może te studia
        doktoranckie z nauk ekonomicznych zwyczajnie nie są dla Ciebie?
    • Gość: belzebub666666 Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 213.199.192.* 29.06.09, 11:53
      Większość studentów to głąby i debile. Polaczki chwalą się ile to nie mają ludzi z wyższym wykształceniem a tak naprawdę nie ma się co chwalić. Przynajmniej 3/4 tych co kończą studia są głupi od zwykłych robotników budowlanych. Taka prawda. W polsce jest za dużo magistrów. Powinno ich być maksymalnie 20-25% społeczeństwa.
      • Gość: jezass Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 12:10
        Chyba zbyt pochopnie segregujesz ludzi , a odnoszenie się do robotników
        przepraszam ale niepotrzebne .

        Powiem tak : każdy ma prawo studiować , ale program umożliwiający
        skończenie danego kierunku powinien prześwietlać studenta .
        Dziś student zdaje egzamin , idzie na poprawkę , poprawki poprawkę ,
        poprawki poprawki poprawkę , poprawki poprawki poprawki poprawkę .
        Szkoda pisać takie studia każdy skończyć może bez matury .
    • adasseek Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 12:03
      Wszystko zaczyna się w podstawówce. Niedouczeni nauczyciele, znudzeni własnym przedmiotem, nie zadowoleni z losu przekazują w sposób nieudolny i nudny wiedzę. Młody człowiek często jest ofiarą, bo szkoła nie potrafi zainteresować dzieciaka. Później ma on problemy z pisownią, nie rozumie prostych równań matematycznych. Rodzice nie mają ani czas, ani ochoty aby doszkalać swoich pupilów, bo przecież "od tego jest szkoła". Jestem przekonany, że największym problemem są właśnie nauczyciele w szkołach podstawowych, gimnazjach i szkołach średnich. Wydaje mi się, że powinno się tych nauczycieli weryfikować mechanizmami rynkowymi tak aby tylko najlepsi mieli realne szansę aby dostać się na etacik.
      • Gość: babcia Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.chello.pl 29.06.09, 13:23
        Też uważam, że wszystko się zaczyna w podstawówce i gimnazjum. Ale
        nie zwalałabym wszystkiego na nauczycieli, choć rekrutacja do tego
        zawodu też pozostawia wiele do życzenia. Więcej winię przeładowane i
        niedostowane do poziomu umysłowego dzieci programy. Na przykład,
        nawet dla zdolnego dziecka z inteligenckiej rodziny pojęcie
        ekosystemu, czy konstytycji (definicje w ramce w podręcznikach do
        czwartej klasy szkoły podstawowej) jest niezrozumiałe, a szczegółowa
        znajomość budowy ptasiego kręgosłupa niekoniecznie jest taka ważna
        wobec faktu, że większość dzieci nie wie, w którym miejscu one same
        mają wątrobę. Osławione kwintale kukurydzy z hektara w Meksyku
        zanudzają starszą trochę młodzież. Wszystko to zniechęca dzieci do
        wiedzy w ogóle (chyba, że nauczyciel to zapaleniec), bo do klasówek
        wkuwają na pamięć niezrozumiałe lub nadmiernie (na tym poziomie
        kształcenia)szczegółowe informacje i nabierają przekonania, że na
        tym właśnie polega nauka. Skąd potem mają mieć chęć do studiowania!?
        A przecież mogłaby wyglądać inaczej. Uczyć mniej, ale dobrze, to po
        pierwsze. Młodsze dzieci zapoznawać z konkretami, niech posiądą
        wiedzę o podstawowych faktach; uogólnienia zostawić na późniejszy
        etap. Uczyć ciekawie, to bardzo ważne. Jeśli za drogo jest wyposażyć
        lepiej szkoły w przyrządy, może chociaż upowszechnić korzystanie (i
        tworzenie) filmów edukacyjnych. Żeby uczyć nie tylko słowem.
    • Gość: barbaan Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.09, 12:06
      Halo!

      Moze MNiSW (Ministerstw Nauki i Szkolnictwa Wyższego) zada "sobie"
      pytanie dlaczego poziom studiowania obnizyl sie w porownaniu do
      czasow sprzed 1989 roku?
      Co spowodowalo zmiane "kursu" nauczania skoro wyniki nie sa
      zadawalajace!

      Polscy studenci (szkolnictwo) wowczas posiadalo wysoka note
      jakosciowa co niestety nie da sie ukryc w relacji do dzisiejszych
      absolwentow!

      Kto jest za to odpowiedzialny i co nalezy dokonac - zmienic, aby
      polscy studenci, uczniowie znowu odzyskali odpowiedni poziom
      nauczania!

      barbaan
    • Gość: student Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.ip.netia.com.pl 29.06.09, 12:09
      Założę się, że większość ludzi którzy przytakują że studenci są
      głupi to ludzie którzy nigdy w życiu nie byli na studiach. A i
      pewnie matury nie zdali. A jeśli już tak czepiamy się tej marnej
      edukacji na uczelniach wyższych to pomyślmy kto ją taką marną
      wykłada ? … Oczywiście marni wykładowcy którzy jedyne co umieli w
      życiu to wykuć stertę książek i teraz recytują je z pamięci jak
      papuga. Jeśli studenci są głupi to wykładowcy to dopiero grupa
      tępego społeczeństwa… Cóż to za wykładowca który nauczyć nie potrafi.
      • trazybul Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 13:00
        >Jeśli studenci są głupi to wykładowcy to dopiero grupa
        > tępego społeczeństwa…

        Czyli, innymi słowy, znalazłeś winnego swojej głupoty?
    • Gość: SS Problem w systemie edukacji IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 29.06.09, 12:15
      Problem w tym, że polska edukacja zbyt wolno przystosowuje się do nowych
      warunków. Dzisiaj nie kładzie się nacisk przede wszystkim na posiadanie wiedzy
      jako takiej, ale jej umiejętne wykorzystanie. Tymczasem programy w polskich
      szkołach i uczelniach są przeładowane(szczególnie widać to na przykładzie
      liceów, gdzie "goni się" z materiałem). Poza tym wszechobecne wprowadzenie
      testów, jako sposobu weryfikowania wiedzy spowodowało wyeliminowanie logicznego
      myślenia.
    • Gość: Johny Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.ip.netia.com.pl 29.06.09, 12:16
      Po prostu ludzi (m. in. wykładowców) zazdrość zżera, że teraz
      student potrafi pracować i jednocześnie studiować na dwóch
      kierunkach. A kiedyś ludzie którzy szli na studia ledwo potrafili je
      skończyć już nie mówiąc o tym aby robili drugi kierunek czy
      pracowali jednocześnie.
      • Gość: Macho Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 213.199.193.* 29.06.09, 12:21
        Kto wie czy nie masz racji. W wielu przypadkach motywem działania urzędników
        jest zwyczajna zazdrość.
      • Gość: barbaan Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.09, 15:43
        Halo!

        Jest to twoje subiektywne odczucie - ty tak myslisz a nie wykladowca
        (nie ma nic innego do roboty, tylko myslec o studencie, ktory studiuje
        np. dwa fakultety i jemu zazdroscic - nie badz smieszny)!

        barbaan
Inne wątki na temat:
Pełna wersja