plastikbombastik JESTEM GŁĄBEM! 29.06.09, 10:42 ALE NIE OGARNIAM STATYSTYKI NA STUDIACH PSYCHOLOGICZNYCH!!! ODKURTOZUJCIE SIĘ OD STUDENTÓW, BO SĄ LUDZIE GŁUPSI ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hanka Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.06.09, 10:43 Mnie już nic nie zdziwi. Jeśli tytuł magistra obroniła osoba, która opowiadając o swych wakacjach potrafiła powiedzieć: "I góry od naszego campingu były oddalone chyba o 50 a może o 500 km..." Poziom jest żenujący i rzeczywiście student z miłością do wiedzy to wśród kolegów kujon, cwaniak a przynajmniej odmieniec... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 78.8.106.* 29.06.09, 10:54 Masz rację. Dla uczniów ktoś kto ma zainteresowania wiedzą to zwykły kujon. Ja się bardzo interesuję chemią (jestem w 3 gimnazjum) i czasami jestem nazywana 'kujonem' bo świetnie sobie radzę z tego przedmiotu. Ale jak ktoś się czymś interesuje to lepiej dla niego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 78.8.106.* 29.06.09, 10:56 Nie mówcie, że wszyscy uczniowie są nieoczytani. Znam niektórych (co prawda niewielu w tym ja), którzy lubią czytać książki i poświęcają na to czas w wakacje. Ja osobiście wole książkę niż głupią grę komputerową, w której tylko strzela się i zabija wrogów. ;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Analityk Zawiniła reforma edukacji. IP: *.mofnet.gov.pl 29.06.09, 10:44 Uczęszczałem do klasy o profilu matematyczno-fizycznym i miałem 6 godzin matematyki przez 4-lata, a syn do klasy o profilu matematyczno-informatycznym i miał 4 godziny matematyki przez 3-lata, czyli miał o połowę mniej godzin w liceum. (Teraz studiuje Informatykę na Wydziale Matematyki UJ) Przez 1-rok studenci muszą sami nadrobić skutki reformy. Może też spadek poziomu nauczania na UWr wynika ze spadku rangi tej uczelni i mniejszej mody na studiowanie na wydziale chemii ? Obecnie w rankingu uczelni UWr plasuje się niżej niż kiedyś. Może najpierw wykładowcy zreformować siebie aby przyciągnąć najlepszych studentów ? Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Polski student widziany z Wysp 29.06.09, 10:45 Jestem Polką, studiuję psychologię, poradnictwo i marketing na terenie Wielkiej Brytanii. Gdy przyjechałam do UK nie mogłam się nadziwić, że uniwersytecka edukacja jest płatna. Robić dyplomy i kończyć studia z bagażem długów? Makabra. Gdy jednak patrzę czasem na poziom wiedzy czy w ogóle inteligencji studentów polskich, którzy udzielają się na forach internetowych (na które również zaglądam, z wielu powodów, między innymi by nie tracić kontaktu z pisaną formą języka polskiego) to myślę sobie, że może faktycznie powinno się wprowadzić opłaty za studia i w Polsce - może co poniektórzy zadaliby przyszłym studentom najważniejsze pytanie: po co idą na te studia? Żeby się czegoś naprawdę nauczyć dla siebie samych czy żeby osiągnąć mistrzostwo w stwarzaniu pozorów, że są inteligentami? Bo żeby na dodatek nie było wśród obecnych, polskich studentów zwykłych chamów to w sumie można znieść. Ale że i tacy się często trafiają to już prawdziwa tragedia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ~ania~ Re: Polski student widziany z Wysp IP: 78.8.106.* 29.06.09, 10:51 Masz całkowitą rację. Gdyby trzeba było płacić za studia jak w UK, USA czy Australii (innych krajach też) to tylko ci najbardziej ambitni by sie ich podejmowali. A tak sami idioci idą na bezplatne studia i potem wszyscy sie dziwia ze "społeczeństwo jest nieoczytane i z roku na rok idiocieje". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbaan Re: Polski student IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.09, 16:09 Halo! Bzdura! Jest to segregacja na biednych i bogatych, ktorych rodzice (rodzina!) nie moga lub moga sprostac oplatom za studia! A tu akurat taki z drugim chce sie wywyzszyc na starcie i mysli, ze jezeli rodzicow stac na pokrycie kosztow studiowania - to taki mysli, ze jest to pierwsza weryfikacja w drodze do posiadania dyplomu co jest kompletna bzdura! Platne studia nie maja nic wspolnego (i nie beda mialy) z kwalifikacjami "umyslowymi" potencjalnego studenta! Taki model jest nieslychanie szkodliwy spolecznie i zamknie droge do wiedzy wielu zdolnym mlodym ludzom pochodzcych z biednych rodzin! Cale szczescie, ze selekcje tego typu propaguja tylko osoby, ktore obawiaja sie konkurencji osob o wyzszym poziomie intelektualnym ale niestety wywodzacych sie z rodzin niemajetnych - nie jest to ich "wina" - nie maja dobitnego wplywu na finansowe warunki w rodzinie i tu spoleczenstwa rola - przejac kosztu i pomoc takim osobom w finansowym aspekcie ukonczeniu studiow! barbaan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbaan Re: Polski student IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.09, 18:57 Przepraszam za błędy! barbaan Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 19:41 Gość portalu: barbaan napisał: > Halo! > > Bzdura! > > Jest to segregacja na biednych i bogatych, ktorych rodzice > (rodzina!) nie moga lub moga sprostac oplatom za studia! > > A tu akurat taki z drugim chce sie wywyzszyc na starcie i mysli, ze > jezeli rodzicow stac na pokrycie kosztow studiowania - to taki > mysli, ze jest to pierwsza weryfikacja w drodze do posiadania > dyplomu co jest kompletna bzdura! Nie wiem czy czytałeś inne moje posty w tym wątku... W jednym z nich sugerowałam całkowitą pomoc najbiedniejszym w tym względzie i pod kątem dochodów na jednego członka rodziny, i wyników w nauce samych uczniów. Oczywiście, zarówno uniwersytety jak i wszystkie inne szkoły wyższe powinny przyjąć te same, surowe kryteria dla wszystkich jeśli chodzi o wyniki w nauce przy wstępnej selekcji na studia. Nie może być tak, że podstawą przyjęcia na studia jest złożenie dokumentów. Ryzyko wypuszczenia w świat "głąbów", o których potem trzeba będzie czytać w prasie jest zbyt duże, by potem likwidować w między czasie powstałe skutki takiej społecznej patologii. Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 19:48 Gość portalu: barbaan napisał: > Platne studia nie maja nic wspolnego (i nie beda mialy) z > kwalifikacjami "umyslowymi" potencjalnego studenta! To wymaga badań. My możemy, póki co, teoretyzować. Odpowiedz Link Zgłoś
zezem_prosto_w_oczy Re: Polski student widziany z Wysp 29.06.09, 11:00 Mialam okazje poznac poziom nauczania na Uniwersytetacie w Wielkiej Brytanii. Nie wiem dlaczego panuje przekonanie ze jak zaplaci to jest zdolny - bzdura! Pelno tu bogatych glebow, ktorzy uwazaja sie za panow wszechswiata a ich wiedza jest mocno ograniczona. Podobnie jest w Stanach, specjalista od spraw oprogramowania jest tylko specjalista od spraw oprogramowania, nie zna zadnego innego jezyka i nie ma pojecia o historii wlasnego kraju. Ot elita! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jezass Re: Polski student widziany z Wysp IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 11:11 Może problemem jest to iż młodzi ludzie nie wiedzą sami co robić w życiu , a studia to kolejne 5 lat na zastanowienie , w końcu i tak większy procent ludzi nie pracuje w swoim zawodzie . Zacząć uświadamiać społeczeństwo ? Odważnie powiedzieć przepraszam ale ty na informatyka to się nie nadajesz ? Wtedy będzie edukacyjna dyskryminacja . Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 11:20 zezem_prosto_w_oczy napisała: > Pelno tu bogatych glebow, ktorzy uwazaja sie za panow wszechswiata a ich wiedza jest mocno ograniczona. Powiem tak: to, że takie głąby (które uważają się za panów wszechświata) się trafiają nawet na płatnych uczelniach zagranicznych to już wina rodziców, którzy niekiedy zbyt lekką ręką finansują im edukację. Kryteria warunków przyjęcia na te studia można niekiedy spełnić łatwo, owszem, ale kryteria oceny indywidualnego studenta należy niekiedy ustalić na podstawie wartości, które wynosi on z domu rodzinnego. Specjalista od spraw oprogramowania w Stanach nie zna innego języka? Może po prostu zapomniał od czasów licealnych... Historii własnego kraju też nie zna? Może nie należała do jego ulubionych przedmiotów w szkole...? Miejmy nadzieję, że jest dobrym specjalistą od spraw oprogramowania, ot co. Zresztą, czy rankingi zatrudnienia swego czasu nie podawały specjalistów wybranych dziedzin jako najbardziej pożądanych na rynku pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amral Re: Polski student widziany z Wysp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 11:44 Jednak w sytuacji płatnych studiów nie będą na nie się decydować najlepsi ale często najbogatsi. Mnie na przykład gdyby studia były płatne nie byłoby stać na nie w ogóle, czy dlatego że mam biedniejszych rodziców mam rezygnować z dalszej edukacji? Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 11:58 Myślę, że wiele leży w rękach ustawodawców, którzy na podstawie dochodu na jednego członka rodziny i na podstawie wyników w nauce danego ucznia mogliby zagwarantować takim zdolnym młodym ludziom zwolnienie z większości opłat za studia. Odpowiedz Link Zgłoś
trazybul Re: Re 29.06.09, 14:23 Przed "człowieku" też przeciwnek. A chodzi mi o interpunkcję, dziewuszko. Wiesz, co to jest interpunkcja? Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 15:04 Ale Ty nie jesteś człowiekiem...:) o ile wiesz, co mam na myśli... Więc o co Ci chodzi? Chyba jednak wolę dyskutować z kimś, kto ma coś więcej do powiedzenia i rozumienia niż wręcz maniakalne czepianie się występowania lub nie przecinków w zdaniu... :) Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona P.S. 29.06.09, 15:17 Niestety, emocjonalnie zatrzymałeś się na poziomie szkoły podstawowej, w lepszych porywach umysłu: gimnazjum, chłopczyku... Odpowiedz Link Zgłoś
trazybul Re: P.S. 29.06.09, 15:30 Właśnie zjadłem zupę i nie życzę sobie, aby mnie tu jakieś dziołchy z Radomia obrażały. PS Kup se książkę o zasadach pisowni i interpunkcji :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 16:19 LOL, i komu chcesz znowu wierzyć? "nemo" co rozumu "ne mo"? ROTFL Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 16:17 Tylko że ja nie jestem z Radomia, yntelygencie. :) Pozostaje Ci zakup książki: "Jak przetrwać własną głupotę?". A jak jeszcze takiej nie ma, to ją proszę sam napisz. Przyda się podobnym Tobie... :) Odpowiedz Link Zgłoś
trazybul Re: Re 29.06.09, 16:25 Ja natomiast polecam Ci książkę pt. "Podstawy lotu ślizgowego na miotle" (z serii "Dla opornych"). Może byś odleciała. Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 19:31 Tiaa, widać, że ja przerastam Twoje możliwości więc zaczynasz posługiwać się mało oryginalnymi frazesami. Przynajmniej przestałeś się czepiać czegoś, co nie istnieje... :) Well done! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 19:28 Oj, dobra! Powiedz od razu, że lecisz na moją miotłę... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiking Re: Polski student widziany z Wysp IP: 193.108.42.* 30.06.09, 12:01 Hej, Chyba troche stracilas kontaktu z PL rzeczywistoscia. Jest cala masa studiow platnych, problem w tym ze uczelnie te powstaja jak grzyby po deszczu i nie oszukujmy sie to jest biznes wiecej studentow studiuje wiecej mamy kasy na sprzet kadre itp... problem polega na tym ze takie "uczelnie" tworza oddzialy zamiejscowe w ktorych laduja czesto przypadkowi ludzie... konczy sie to tym ze osobnik ktory nie skonczyl by panstwowki dostaje dyplom bo go przepychaja... Teraz zanim ktos mnie zaatakuje nie wszystkie uczelnie sa takie! czesc z nich to uczelnie o ktorych piszesz dla osob ktore (niestety) musza spelniac dwa warunki: pierwsze chciec sie ksztalcic i miec pojecie o kierunku ktory wybrali oraz miec kase! (lub raczej to rodzice musza miec kase bo kredytu na studia jako inwestycje w przyszlosc jesli kosztuja 10tys pln za semestr raczej nie dostaniesz). Z chwalebnych przykladow studiow zaocznych moge podac UMK w Toruniu czesc osob trafila tam bo taka chcial zebym byl informatykiem a w koncu place za semestr! no i wiekszosc z tych osob nie przeszla przez sito egaminacyjne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divak2 Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 10:45 A co zrobić z takimi przypadkami: 1.Rodzice zapisują dziecko do szkoły z początku rankingu. W szkole pani na fizyce (czyli moja żona) wprowadza szczegółowo instrument obliczeniowy (układ równań) ciut bardziej skomplikowany niż pojawił się na matematyce, bo jest to potrzebne do opisu jakiegoś zjawiska. A rodzice przychodzą podważać tróję ze sprawdzianu, "bo tego jeszcze nie było na matematyce!" 2.Ta sama szkoła. Rodzice przychodzą i mówią "A nie dałoby się dołożyć tych kilku punktów dołożyć mojemu dziecku?" To w końcu chcieli mieć bachora w szkole z wysokim poziomem czy z niskim? 3.Rodzice zapomnieli zapisać (!) bachora do gimnazjum, skutkiem czego przez wrzesień i październik obijał się on po bramach. Może zlikwidować obowiązek edukacyjny, bo to straszne zwracanie fujary, a wszystko za nas wymyślą Amerykanie i Niemcy, a wyprodukują Chińczycy? PS. Skąd taka wielka miłość do testów w edukacji? Łatwo je sprawdzać (można maszynowo), też bez większego trudu da się porównać wynik uzyskany w Warszawie z wynikiem z Zadupia Górnego-Przysiółka, bo starczy porównać liczby punktów (dwie nieujemne liczby całkowite mniejsze niż 100). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: di Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.09, 11:25 > PS. Skąd taka wielka miłość do testów w edukacji? Łatwo je sprawdzać (można > maszynowo), też bez większego trudu da się porównać wynik uzyskany w Warszawie > z > wynikiem z Zadupia Górnego-Przysiółka, bo starczy porównać liczby punktów (dwie > nieujemne liczby całkowite mniejsze niż 100). Zapomniałem dodać, że wyniki tych testów nadają się jedynie do tworzenia statystyki, ale absolutnie nie nadają się do oceny umiejętności uczniów. Odpowiedz Link Zgłoś
zezem_prosto_w_oczy Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:54 Rozwiazanie jest proste: egazamin na studia powinien byc zaskoczeniem a nie odzwieciedlac to co tluk wytlukl zanim do niego przystapil. W ten sposob najlatwiej jest wtchwycici osoby, ktore naprawde powionny dany kirunek studiowac. Drugi problem to nadwyzka dydaktyki, czyli tego co student musi wtloczyc w glowe, a co najczesciej nie ma dla niego wiekszego sensu, nad elementem praktycznym, naukowycm czy technicznym; przyklad: studenci i doktoranci filologii angielskiej o wyjatkowo ubogiej wiedzy natemat tworzenia poprawnych gramatycznie zdan w tym jezyku oraz tworzacy semantyczne potwory i gramatyczne kosmosy o jakich niejeden z Profesorow Cambridge nie slyszal. Zenada. Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 12:22 zezem_prosto_w_oczy napisała: > Drugi problem to nadwyzka dydaktyki, czyli tego co student musi wtloczyc w glowe, a co najczesciej nie ma dla niego wiekszego sensu, nad elementem praktycznym, naukowycm czy technicznym; To już nie rozumiem... Dlaczego oczekujesz od specjalisty od oprogramowań, że będzie klikał wszystkimi datami z historii własnego kraju? Albo hablował po hiszpańsku choć nie pracuje dla Hiszpanów? Dziś język angielski jest językiem globalnym. Reszty albo się uczysz bo musisz (z własnego wyboru) albo chcesz (z własnego wyboru zresztą też). Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 12:37 zezem_prosto_w_oczy napisała: > przyklad: studenci i doktoranci filologii angielskiej o wyjatkowo ubogiej wiedzy natemat tworzenia poprawnych gramatycznie zdan w tym jezyku oraz tworzacy semantyczne potwory i gramatyczne kosmosy o jakich niejeden z Profesorow Cambridge nie slyszal. Jak wszędzie - w każdym kraju: na konkretne studia powinni iść ci, którzy się do nich nadają, bo jest pewne, że wiedza, którą będą chłonąć na danym kierunku będzie rzetelna. W przeciwnym wypadku, nie ważne czy zapłacą za studia (np. w UK) czy też nie (np. w Polsce), uczelnia wypuści głąba. Ale przynajmniej pobierając opłaty za studia i dodatkowo zaostrzając warunki przyjęcia uczelnie odsiewałyby słabych (czytaj: mało zmobilizowanych do gruntownego posiadania danej wiedzy) studentów już na wstępie... Odpowiedz Link Zgłoś
rechotzzakruchty wystarczy skończyć ze ściąganiem 29.06.09, 10:55 To jest najtańsze i najprostsze rozwiązanie. Z automatu eliminuje idiotów n wszystkich poziomach edukacji. Tylko która szkoła, zwłaszcza wyższa, żyjąca z czesnego zdecyduje się zadusić kury znoszące im złote jajka ? Odpowiedz Link Zgłoś
ohot Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:57 1. Biologii nie da się oszukać. Dr inż. Przemysław Czyryca ma rację. Rozwiązaniem nie jest ponowna elitaryzacja i zamknięcie drogi do dalszej edukacji. Nawet marna szkoła wyższa rozwija. Prof. Mirosława Nowak-Dziemianowicz ma również rację jak najwięcej edukacji oczywiście na poziomie dostosowanym do możliwości. Wiadomo wyżej dupy nie podskoczysz. Mimo wszystkich ułomności wysyp uczelni prywatnych to jednak sukces, lepiej trzy lata spędzić w marnej szkole niż w żadnej. Rozwiązanie jest proste uczelnie elitarne, uczelnie dobre i uczelnie dla każdego. Nikogo w USA nie dziwi że przeciętny absolwent MIT prezentuje poziom nieporównywalnie wyższy od poziomu absolwenta uniwersytetu stanowego dajmy na to Tennessee. 2. Pęd do posiadania tytułu wymusza rynek pracy. Proszę przejrzeć ogłoszenia. Licencjat to minimum na stanowisko wymagające znajomości języka, MS Worda i "ogólne rozgarnięcie". Z drugiej strony nie ma co się dziwić pracodawcy że podejrzliwie patrzy na kandydata któremu nie chciało się odbębnić 3 lat na prywatnej "uczelni". Koło się zamyka. 3. Szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum. Świat się zmienia program zostaje ten sam. Kosmetyka, malowanie trawy na zielono, trochę obrazków, kolorowe książki i tyle. Weźmy historię. Wygląda identycznie jak 20 lat temu: daty, nazwiska, jakieś powstanie, znowu daty, znowu nazwiska i koniec gdzieś w 1945 albo jak starczy czasu w 1956. Wietnam, kryzys kubański, dekolonizacja afryki, bliski wschód, wojna w zatoce, konflikty graniczne Chiny-Rosja, Falklandy ... Przedmioty wybieralne ? Fakultety ? Ciężkie plecaki. Ocena nauczycieli przez uczniów ? Konsultacje, czas na pracę indywidualną ? Przyjazna atmosfera ? Ponad 30 godzin w tygodniu i zadania domowe. Jeśli czas prawie pełnego etatu nie wystarcza na nauczenie się tego co potrzeba to albo program jest przeładowany albo nauka nieefektywna. W Polskiej szkole mamy oba problemy. 4. Uczelnie wyższe (moje prywatne doświadczenia z polibudy wrocławskiej) - Kursy z innej epoki. - Sprzęt żywcem z muzeum techniki. - Dziesięć rąk dwa pokrętła i guzik, czyli grupa laboratoryjna pięcioosobowa na stanowisku. - Profesorowie w wieku nieokreślonym z przepisujący na tablicę z pożółkłych kartek, z radością obwieszczający sali że ten schemat to jeszcze na studiach doktoranckich w pięćdziesiątym którymś rysowali. Elektronika czyli prehistoria, komputery wielkości pokoju i te sprawy. - Ocena prowadzących przez studentów, brak widocznych efektów. Mistrzowie Power Pointa. Czyli jak kazałem magistrantom przepisać książkę kolegi i teraz puszczam slajdy na wykładzie. Na zaliczenie test pod DOS-em, też zapewne wynik pracy magisterskiej sprzed 15 lat. - Konsultacje. Dwie godziny na tydzień ... na 300 osób. ... 5. Studenci Masowość studiom nie służy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jezass One more . IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 11:06 Rozmowa kwalifikacyjna Co pan robi za dnia ? Studiuje? Gdzie ? WSB POZNAN? A czy mógł by pan mi powiedzieć dlaczego ta szkoła a nie inna ? Wie pan jedna z najlepszych uczelni ekonomicznych w polsce Koniec rozmowy ---------- Jak myślicie dla czego ? 8 osób na 10 przychodzących przez rozmowę kwalifikacyjną w mojej firmie ma tylko dyplom ,a nawet tak elementarnej umiejętności wydobywania ze swojej buzi pełnych zdań nie posiada . Wole zatrudnić młodego człowieka z wykształceniem średnim który odważnie włada własnym językiem nie tylko w łóżku . Odpowiedz Link Zgłoś
marrysienka głupim się łatwiej manipuluje 29.06.09, 10:58 Po co cokolwiek zmieniać, głupim tłumem łatwiej się manipuluje... znaczy, się rządzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kijasia Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 10:58 Po każdej sesji słyszę wypowiedź koleżanki: Jak patrzę, jakim ja będę inżynierem to boję się pójść do lekarza. Bez urazy dla lekarzy :) Nadal mam wiarę w swoich rówieśników na AM (w porównaniu ze mną kują ile wlezie). A to, że głupiejemy, to dla mnie nie nowość. Od dawna powtarzam, że co kolejny rocznik to głupszy (każdy z przedmiotów na maturze zdawałam na rozszerzonym, a w tym roku ile uczniów tak wybrało? - byle się tylko nie przemęczyć...). Moja mama do końca studiów doczekała się dwójki dzieci i jeszcze obroniła się z lepszym wynikiem niż mój ojciec i w wieku 40 lat z wyróżnieniem ukończyła podyplomowe studia z BHP. Babcia - prawdziwy profesor - socjolog (uczelnie zabiegają o nią). A ja? Z takimi genami wiem, że z palcem w nosie będę mgr inż. I jakoś mnie to nie rajcuje, bo to tylko papierek. Jak widzę, że facet z tuzinem tytułów, nawet nie zmusza mnie do myślenia, bo wystarczy, że skopiuję projekt i zaliczę, a jak ktoś robił sam - nie zaliczy - to mnie aż skręca w żołądku. A pewien mgr inż. napisał książkę, która jest Biblią dla konstruktorów form wtryskowych, w gazetach branżowych artykułów tworzy wiele i gdzieś ma literki przed nazwiskiem, bo jest guru i mogą mu naskoczyć ;). Inny prof oddaje wyniki pierwszego zaliczenia trzy godziny przed terminem poprawkowym, mając głęboko gdzieś studentów (każdemu należy się odrobina szacunku!!!). Pan uczący mnie informatyki na pierwszym roku stawia mi 3 tylko dlatego, że umiem lepiej przygotować dokument w Word niż on (swoją drogą żenujący jest fakt nauczania na studiach obsługi takich podstawowych narzędzi). Wybieram się na płatne kursy, ponieważ materiał na zajęciach to 10% tego co z danego programu komputerowego (akurat Solid Works itp.) można uzyskać. A rocznik niżej nie potrafi się posługiwać w prostym AutoCadzie i o "pomoc" przy projektach przychodzą do starszych studentów. No i można tak mnożyć przykłady, jak chociażby to, że na wielu wydziałach Politechniki Warszawskiej dla pierwszaków tworzą przedmioty, które są przypomnieniem z fizyki i matematyki z liceum, czy (o zgrozo) gimnazjum. Ręce załamuję, kiedy słyszę, że dwa lata młodszy kolega nie wie ile wynosi sin z 90 stopni. Nie jestem osobą zdolną w wielu dziedzinach, dlatego biorę się za to, w czym jestem dobra. Reszta to słynne 3Z (zakuć, zdać, zapomnieć - czy też zapić :) ) Chociaż nie jest tak źle, jeśli trafi się do jakiegoś zakładu na uczelni, gdzie kompetentni wykładowcy wycisną z ciebie siódme poty i każą równać do tych wyżej. Wielu moich dobrych znajomych ma przeciętne oceny (jak ja), ale to nie określa ich prawdziwej inteligencji i wiedzy. Kolega zasypiał na wykładach, ponieważ materiał dawno miał w małym palcu, a jak śmiał poprawić wykładowcę to... no cóż, chłopak powtarzał przedmiot. Ale gdybyśmy z koleżanką nie były gonione przez rodziców, którzy powinni najlepiej się znać na talentach swoich pociech, to nawet byśmy nie pomyślały o polibudzie. Tej ostatniej, na dzień dzisiejszy, zawdzięczam umiejętność kombinowania i radzenia sobie z debilami na wysokich stołkach. Czasem się trudno powstrzymać by nie poprawić durnia profesora, że nie mówi się włANczać. A jak zapomnę co jest stolicą Wenezueli, to natychmiast biorę mapę albo pytam google. Słownik języka Polskiego też mam w pogotowiu, by nie używać słów, których znaczenia nie rozumiem (chyba, że jest to całka :) ) I tym miłym akcentem kończę i lecę na zaliczenie z kolejnym pseudo profesorem. PS: mam nadzieję, że moja ortografia z gramatyką jest jeszcze znośna... staram się... Odpowiedz Link Zgłoś
yggdrasill Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 11:00 Nareszcie ktoś poruszył ten temat. Problem postępującego uwstecznienia intelektualnego studentów pojawia się ostatnio dość często w moich rozmowach ze znajomymi z roku. Studiujemy architekturę krajobrazu; jak Bóg da, za półtora roku będziemy inżynierami, niedużo później magistrami. Takie tytuły teoretycznie powinny świadczyć o wysokim poziomie intelektualnym ich posiadacza, tymczasem my obserwujemy u siebie postępujące zidiocenie. Z czego to wynika? Może z tego, że jesteśmy na studiach dziennych, które wymagają od nas spędzania na uczelni 12 godzin na uczelni 4 x w tygodniu (oczywiście na te 12 godzin składają się również wykłady), a w pozostałe dni siedzimy zakopani w stercie prac do zrobienia na wczoraj. Jak w takiej sytuacji mamy rozwijac zainteresowania, zdobywać doświadczenie zawodowe, brać udział w życiu kulturalnym, ujmując rzecz ogólnie i dosadnie- odchamiać się na bierząco? Większości z nas starcza energii i sił tylko na okazjonalną imprezę, bo poza obowiązkami uczelnianymi prowadzimy normalne, dorosłe życie: trzeba zapłącić rachunki, pranie zrobić, posprzątać mieszkanie, zadbać, żeby w lodówce było coś oprócz światła, dorobić trochę kasy itd. Proza życia zwyczajnie wgniata nas w ziemię, bezlitośnie sprowadza do parteru, również umysłowego. Oczywiście są ludzie, którzy jakoś wyrywają się z tego kieratu i realizują się poza uczelnią, ale to raczej wyjątki. Podsumowując: jeśli ktoś już dostał się na studia, to można uznać, że coś tam potrafił, wiedział, coś sobą reprezentował. Ten stan rzeczy, paradoksalnie, może zostać zmieniony na gorsze przez same studia. Dlaczego tak jest? Może ktoś mi wytłumaczy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jezass Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 11:17 W mojej opinii dostanie się na studia nie świadczy o niczym , świadectwem dla studenta powinna być jego praca na rzecz własnej wiedzy lub umiejętności . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: schwarzalbenheim Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.09, 16:12 Musisz chodzić na zupełnie niepotrzebne zajęcia aby paru starych dziadów mogło poczuć się dowartościowanych. Takie bajki tylko na publicznych uczelniach. Wiem że dzisiaj prywatne kierunki w większości są cieńkie ale to kwestia czasu i tak jak na zachodzie za dobre studia trzeba będzie płacic, wtedy leśne dziadki won na werandę a nie mównicę. Odpowiedz Link Zgłoś
wejsunek10 dawny maturzysta 29.06.09, 11:16 wiedział więcej niż większość dzisiejszych magistrów po płatnych studiach. To wina systemu pt negatywna selekcja do zawodu nauczyciela.. brak czasu u rodziców na zajmowanie się dziecmi ( lepiej włączyć telewizor albo grę w komputerze).Nikt już książek nie czyta... Młodzież ma w nosie nauczycieli... brak jakichkolwiek autorytetów... A nade wszystko dominujące cwaniactwo i zepchnięcie przez chamstwo za cichą zgodą i poparciem komuchów, inteligencji ze swymi wartościami na śmietnik historii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.adsl.inetia.pl 29.06.09, 11:18 Wszystko zaczęło sie od tego że 17 lat temu zrezygnowano z egzaminów na studia wystarczały wyniki z matury. 17 lat temu to miało sens. Tyle że przez te 17 lat poziom matury poleciał na łeb i obecnie wystarczy 30% poprawnych odpowiedzi by zdać maturę. Kolejne rządy miały mocne parcie na to by Polacy byli wykształceni ( posiadali dyplomy) no i dopięli swego obecnie maturę zdobywa każdy niezależnie od wiedzy, a uczelnie są zainteresowane kształceniem możliwie dużej liczby studentów za którymi "idzie" kasa. Efekt jest taki że obecnie polscy magistrowie wykładają chemię ... w irlandzkim Tesco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.range217-44.btcentralplus.com 29.06.09, 12:10 ty opowiadasz?? Ja pisalam mature 16 lat temu i i tak musialam zdawac wstepne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misieqwroclaw Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 195.116.95.* 29.06.09, 11:20 Moim skromnym zdaniem żadna reforma nie zmieni mentalności młodych ludzi oprócz jednej - ukrócenia ukrytego przyzwolenia na ściąganie. Tylko wtedy będą mogli sobie odpowiedzieć na pytanie - czy warto iść na studia, na których będą siedzieli i uczyli się po kilka godzin dziennie. Wszyscy(99%) niedawni absolwenci i obecni studenci znają takie osoby, które całe 5 lat przeszli ściągając i pracując na egzaminach grupowo - później lezie w życie to to takie i nie daj Boże trafia na nieco wyższy stołek, to jeździ po podwładnych, bo sam nic nie umie ... a jak już sobie poradzicie drodzy reformatorzy z tym zjawiskiem, to sobie róbcie co tam uważacie za słuszne. Efekt gwarantowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jezass Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 11:23 Ściąganie prawda popieram , dodam do tego zmniejszenie odtwórczych prac zaliczeniowych "student niech pracuje na własne wartości intelektualne " Praktyka praktyka praktyka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babcia Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.chello.pl 29.06.09, 13:49 Młodym ludziom, którzy "studiują" unikając przyswajania wiedzy i fajnie im się z tym żyje, należałoby od czasu do czasu uświadomić, że za ileś lat, kiedy np. zachoruje im poważnie dziecko, będzie je z dużym prawdopodobieństwem operował ich rówieśnik, którego tak naprawdę nie interesowała (i pewnie dalej nie interesuje) medycyna, będą przejeżdżać po mostach zaaprojektowanych przez niedouczonych, acz dyplomowanych, inżynierów, i załatwiać życiowe sprawy u prawników znudzonych prawem, którym jednak jakiś "ludzki" profesor dał magisterkę. Wtedy będzie mniej fajnie... Odpowiedz Link Zgłoś
zezem_prosto_w_oczy Slepota 29.06.09, 11:23 Kiedy widze ze ktos gloryfikuje studia w Wielkiej Brytanii to robi mi sie niedobrze. Jestem studentka College of Fashion w Londynie i z przykroscia musze stwierdzic ze poziom wiedzy za pieniadza jest zenada. Sa tu tysiace studentow spoza UK (np chinczykow i koreanczykow a takze Polakow) ktorym bogaci rodzice placa za studia a oni sami nie potrafia zbudowac poprawnego gramatycznie zdania w jezyku angielskim. Poziom widzy na studiach psychologicznych i spolecznych jest zenujacy i przyprawia o dreszcze. Najbardziej dobija jednak brak wiedzy na temat historii wlasnego kraju oraz szeroko pojetej wiedzy geograficznej nie wspominajac juz o polityce. Anglia ksztalci maklerow gieldowych i przemadrzalych psychoterapeutow, ktorzy wplataja watki religii buddyjskich w praktyke lekarska i zarabiaja na ksiazkach o odhcudzaniu i usyskaniu pogody ducha dla zamoznych idiotek i wysoko aspirujacych deiblek a'la bohaterki "Sex w wielkim miescie". Nie ma co gloryfikowac platnej edukacji.Tepak nawet jesli zaplaci i tak pozostanie tepakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 11:29 Powiem tak: to, że takie głąby (które uważają się za panów wszechświata) się trafiają nawet na płatnych uczelniach zagranicznych to już wina rodziców, którzy niekiedy zbyt lekką ręką finansują im edukację. Kryteria warunków przyjęcia na te studia można niekiedy spełnić łatwo, owszem, ale kryteria oceny indywidualnego studenta należy niekiedy ustalić na podstawie wartości, które wynosi on z domu rodzinnego. Specjalista od spraw oprogramowania w Stanach nie zna innego języka? Może po prostu zapomniał od czasów licealnych... Historii własnego kraju też nie zna? Może nie należała do jego ulubionych przedmiotów w szkole...? Miejmy nadzieję, że jest dobrym specjalistą od spraw oprogramowania, ot co. Zresztą, czy rankingi zatrudnienia swego czasu nie podawały specjalistów wybranych dziedzin jako najbardziej pożądanych na rynku pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
l.i.l.a.b.a.j.ona Re 29.06.09, 11:53 > Poziom widzy na studiach psychologicznych i spolecznych jest zenujacy i przyprawia o dreszcze. Nie wiem co masz na myśli. Jak wszędzie o ściąganiu możesz pomarzyć, musisz zapoznać się z masą artykułów by napisać dobrej jakości esej na zaliczenie, większy jest też dostęp do uniwersyteckich publikacji zagranicznych, o możliwości udziału w zagranicznych "misjach" studenckich tylko wspominając. Czasem mam wrażenie, że Polacy będą narzekać na ogólny poziom kształcenia w UK tylko dlatego, żeby sobie poprawić humor, tudzież podbudować ego. P.S.1. Odchudzanie zaczyna się w głowie, czy Ci się to podoba czy nie. P.S.2. "Debilki" z serialu "Sex w wielkim mieście" wcale debilkami nie były. Jeśli nie wyniosłaś z tego filmu przesłania, że to tylko film, ale ma w sobie elementy rzeczywistości, która dotyka każdego z nas to faktycznie, zajmij sie może modą. No chyba, że studiujesz tylko po to, by stać się taką właśnie "debilką". P.S.3. Hmmm, buddyzm w psychoterapii? Trzeba się temu przyjrzeć. To ciekawe! :) W sumie czego się nie robi dla spokoju i pogody ducha... :) Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart "London College of Fashion"?? :) 29.06.09, 12:38 No no, na University of Arts... Przykro mówić, ale... to brzmi jak "wyższa szkoła zarządzania i śpiewania". Przeglądając materiały o tym cudzie nie spodziewałbym się niczego wielkiego. :) Natomiast oczywiście masz rację - prywatne studia samą swoją prywatnością nie dają żadnej gwarancji jakości - ani w Polsce, ani w UK czy w USA. Różnica jest taka, że w USA są już tradycyjne, elitarne prywatne uczelnie, gdzie nie zamierza się przyjmować głąbów i im folgować, bo to obniżałoby renomę uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
geo5 udawanie magistrów 29.06.09, 11:36 System edukacji, który obowiązywał „za komuny” wcale nie był taki zły i pozwalał w miarę precyzyjnie rozdzielać uczniów w zależności od ich naturalnych predyspozycji. Oczywiście nie mam na myśli archaicznych treści nauczania, ale sam sposób organizacji oświaty. 8 klasowa podstawówka, w której, jak nazwa mówi zdobywało się podstawowe informacje, następnie zawodówka, która przyuczała do prostych prac, technikum kształcące średnią kadrę techniczną i licea przygotowujące do studiów. Przy tym absolwent zawodówki mógł kontynuować naukę w technikum, a absolwent technikum iść na studia. Teraz się to strasznie przemieszało. Gimnazjum nie jest ani kontynuacją podstawówki, ani szkołą średniego szczebla – takie diabli wiedzą co. Licencjat to kolejny dziwoląg. Ni to absolwent liceum, ni to magister. Zajmuję się promocją w urzędzie miejskim, często mam do czynienia z osobami zbierającymi materiały do prac licencjackich. W rzeczywistości oczekują ode mnie „gotowców”. Brak im elementarnej umiejętności filtrowania zdobytych informacji, wyławiania z nich sedna i formułowania własnych wniosków. W rzeczywistości są to ludzie, którzy powinni edukację zakończyć na szkole średniej, ponieważ brak im jakiejkolwiek kreatywności. Tymczasem oni udają magistrów. Nie jest to nawet zarzutem – cytując artykuł „to czysta biologia i jej oszukać się nie da”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: starej daty Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.cirow.pl 29.06.09, 11:39 za moich czasów były poważne egzaminy wstępne (pisemne i ustne),później kolejne lata selekcji... i tak co semestr,do końca studiów. Dla tych, którzy wytrwali: absolutorium i obrona. Jako wykładowca mogę zaświadczyć, że dziś poziomu brak - bo niestety nikomu na tym nie zależy i to jest najbardziej smutne:( Odpowiedz Link Zgłoś
nexen a ja "takiemu" magistrowi podziękowałem. 29.06.09, 11:41 Zrezygnowałem ze studiów gdzie szczytem mażeń był dobry bryk i gotowiec. Zrezygnowałem - bo nie miałem ochoty mieć tytułu który większość ukradła. I co? I koledzy magistrzy informatyki pracują w sklepach meblowych... A ja bez magistra jakoś daje sobie świetnie radę w zawodzie. Nie każdy powinien mieć możliwość pujść na studia. W latach 90 pełno było lamentów o tym że na zachodzie "mają więcej studentów" - więc prosze, "naprawiono" to po naszemu. Z elity zrobiono egalitarną zbieraninę. Gdy widzę "studenta" w dresie, ledwo umiejącego się wysłowić... Dzięki temu tak jak nie mieliśmy "inteligencji" od II Wojny, tak jeszcze długo mieć jej nie będziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: a ja "takiemu" magistrowi podziękowałem. IP: 198.36.87.* 29.06.09, 11:57 Dobrze Nexen, że zrezygnowałeś ze studiów, bo tyle błędów ortograficznych w tak krótkiej wypowiedzi dawno nie widziałam...! Odpowiedz Link Zgłoś
q_vw Re: a ja "takiemu" magistrowi podziękowałem. 29.06.09, 12:41 Gość portalu: Gość napisał(a): > Dobrze Nexen, że zrezygnowałeś ze studiów, bo tyle błędów > ortograficznych w tak krótkiej wypowiedzi dawno nie widziałam...! :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
rookie256 Kiepski program studiów na SGH!! 29.06.09, 11:43 Na Sgh nie uczą myśleć. Robię doktorat z ekonomii w Katedrze Finansów i muszę stwierdzić, że studia w SGH są na słabym poziomie Dlaczego? Po pierwsze organizacja programu. Wykłady są bardzo nieciekawe, z rzadka, od niechcenia wykładowca podejmuje kontakt ze studentem, często nawet nie tłumaczy swoich zapisków na tablicy (prof. Pacho) - tylko mówi wzorami, nie tłumacząc. Nie można się dostać na konsultacje (jestem na studiach płatnych, wieczorowych) a jak już to czuję się jak kupujący mięso w sklepie spożywczym w czasach stanu wojennego. Wykładowcy po prostu nie chcą pomagać. Pytam tylko za co płacę 7900 za rok?? Zajęć jest bardzo mało (program doktorski ma 200 godzin przez 3 lata, czyli ok 70 godzin na rok :( Mam porównanie, studiowałem Zarządzanie w Akademii Leona Koźmińskiego - program bardzo ciekawy,wszechstronny, dużo zajęć. Wykładowcy o niebo lepsi (prof.Kołodko, Prof. Wasilewska Trenkner (Rada Polityki Pieniężnej), Prof Noga (NBP), prof. Koźmiński (Zarządzanie), dr. Piątkowski (Międzynarodowy Fundusz Walutowy, prowadzi Finanse), prof Samojlik (były min.Finansów, prowadzi politykę pieniężną) oraz wielu innych specjalistów tworzy miłą i profesjonalną kadrę naukową gotową pomóc każdemu studentowi ALK. Mocne umiędzynarodowienie Uczelni (wiele programów w jęz. Angielskim, wielu studentów anglojęzycznych) jest również jej mocnym atutem. SGH wypada przy tym blado. Póki co jest jeszcze lepiej rozpoznawalne, ale przy takim programie, myślę, że niedługo przestanie być tak liczącą się uczelnią ekonomiczną w Polsce (no i dobrze!). Odpowiedz Link Zgłoś
aegis_of_heart Hmmm... no cóż... 29.06.09, 12:29 O zapis zawsze możesz zapytać na samym wykładzie. Wystarczy podnieść rękę... Natomiast z doświadczenia wiem, że makroekonomia u prof. Pacho jest i tak na poziomie "przystępnym". Sam zapis jest bardzo standardowy, stosowany w lwiej części podręczników i wykładów. Powiem szczerze, jeśli masz problem z tak prostym zapisem... może te studia doktoranckie z nauk ekonomicznych zwyczajnie nie są dla Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: belzebub666666 Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 213.199.192.* 29.06.09, 11:53 Większość studentów to głąby i debile. Polaczki chwalą się ile to nie mają ludzi z wyższym wykształceniem a tak naprawdę nie ma się co chwalić. Przynajmniej 3/4 tych co kończą studia są głupi od zwykłych robotników budowlanych. Taka prawda. W polsce jest za dużo magistrów. Powinno ich być maksymalnie 20-25% społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jezass Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.CNet.Gawex.PL 29.06.09, 12:10 Chyba zbyt pochopnie segregujesz ludzi , a odnoszenie się do robotników przepraszam ale niepotrzebne . Powiem tak : każdy ma prawo studiować , ale program umożliwiający skończenie danego kierunku powinien prześwietlać studenta . Dziś student zdaje egzamin , idzie na poprawkę , poprawki poprawkę , poprawki poprawki poprawkę , poprawki poprawki poprawki poprawkę . Szkoda pisać takie studia każdy skończyć może bez matury . Odpowiedz Link Zgłoś
adasseek Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 12:03 Wszystko zaczyna się w podstawówce. Niedouczeni nauczyciele, znudzeni własnym przedmiotem, nie zadowoleni z losu przekazują w sposób nieudolny i nudny wiedzę. Młody człowiek często jest ofiarą, bo szkoła nie potrafi zainteresować dzieciaka. Później ma on problemy z pisownią, nie rozumie prostych równań matematycznych. Rodzice nie mają ani czas, ani ochoty aby doszkalać swoich pupilów, bo przecież "od tego jest szkoła". Jestem przekonany, że największym problemem są właśnie nauczyciele w szkołach podstawowych, gimnazjach i szkołach średnich. Wydaje mi się, że powinno się tych nauczycieli weryfikować mechanizmami rynkowymi tak aby tylko najlepsi mieli realne szansę aby dostać się na etacik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babcia Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.chello.pl 29.06.09, 13:23 Też uważam, że wszystko się zaczyna w podstawówce i gimnazjum. Ale nie zwalałabym wszystkiego na nauczycieli, choć rekrutacja do tego zawodu też pozostawia wiele do życzenia. Więcej winię przeładowane i niedostowane do poziomu umysłowego dzieci programy. Na przykład, nawet dla zdolnego dziecka z inteligenckiej rodziny pojęcie ekosystemu, czy konstytycji (definicje w ramce w podręcznikach do czwartej klasy szkoły podstawowej) jest niezrozumiałe, a szczegółowa znajomość budowy ptasiego kręgosłupa niekoniecznie jest taka ważna wobec faktu, że większość dzieci nie wie, w którym miejscu one same mają wątrobę. Osławione kwintale kukurydzy z hektara w Meksyku zanudzają starszą trochę młodzież. Wszystko to zniechęca dzieci do wiedzy w ogóle (chyba, że nauczyciel to zapaleniec), bo do klasówek wkuwają na pamięć niezrozumiałe lub nadmiernie (na tym poziomie kształcenia)szczegółowe informacje i nabierają przekonania, że na tym właśnie polega nauka. Skąd potem mają mieć chęć do studiowania!? A przecież mogłaby wyglądać inaczej. Uczyć mniej, ale dobrze, to po pierwsze. Młodsze dzieci zapoznawać z konkretami, niech posiądą wiedzę o podstawowych faktach; uogólnienia zostawić na późniejszy etap. Uczyć ciekawie, to bardzo ważne. Jeśli za drogo jest wyposażyć lepiej szkoły w przyrządy, może chociaż upowszechnić korzystanie (i tworzenie) filmów edukacyjnych. Żeby uczyć nie tylko słowem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbaan Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.09, 12:06 Halo! Moze MNiSW (Ministerstw Nauki i Szkolnictwa Wyższego) zada "sobie" pytanie dlaczego poziom studiowania obnizyl sie w porownaniu do czasow sprzed 1989 roku? Co spowodowalo zmiane "kursu" nauczania skoro wyniki nie sa zadawalajace! Polscy studenci (szkolnictwo) wowczas posiadalo wysoka note jakosciowa co niestety nie da sie ukryc w relacji do dzisiejszych absolwentow! Kto jest za to odpowiedzialny i co nalezy dokonac - zmienic, aby polscy studenci, uczniowie znowu odzyskali odpowiedni poziom nauczania! barbaan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.ip.netia.com.pl 29.06.09, 12:09 Założę się, że większość ludzi którzy przytakują że studenci są głupi to ludzie którzy nigdy w życiu nie byli na studiach. A i pewnie matury nie zdali. A jeśli już tak czepiamy się tej marnej edukacji na uczelniach wyższych to pomyślmy kto ją taką marną wykłada ? … Oczywiście marni wykładowcy którzy jedyne co umieli w życiu to wykuć stertę książek i teraz recytują je z pamięci jak papuga. Jeśli studenci są głupi to wykładowcy to dopiero grupa tępego społeczeństwa… Cóż to za wykładowca który nauczyć nie potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
trazybul Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim 29.06.09, 13:00 >Jeśli studenci są głupi to wykładowcy to dopiero grupa > tępego społeczeństwa… Czyli, innymi słowy, znalazłeś winnego swojej głupoty? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SS Problem w systemie edukacji IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 29.06.09, 12:15 Problem w tym, że polska edukacja zbyt wolno przystosowuje się do nowych warunków. Dzisiaj nie kładzie się nacisk przede wszystkim na posiadanie wiedzy jako takiej, ale jej umiejętne wykorzystanie. Tymczasem programy w polskich szkołach i uczelniach są przeładowane(szczególnie widać to na przykładzie liceów, gdzie "goni się" z materiałem). Poza tym wszechobecne wprowadzenie testów, jako sposobu weryfikowania wiedzy spowodowało wyeliminowanie logicznego myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Johny Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.ip.netia.com.pl 29.06.09, 12:16 Po prostu ludzi (m. in. wykładowców) zazdrość zżera, że teraz student potrafi pracować i jednocześnie studiować na dwóch kierunkach. A kiedyś ludzie którzy szli na studia ledwo potrafili je skończyć już nie mówiąc o tym aby robili drugi kierunek czy pracowali jednocześnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Macho Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: 213.199.193.* 29.06.09, 12:21 Kto wie czy nie masz racji. W wielu przypadkach motywem działania urzędników jest zwyczajna zazdrość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbaan Re: Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim IP: *.dip.t-dialin.net 29.06.09, 15:43 Halo! Jest to twoje subiektywne odczucie - ty tak myslisz a nie wykladowca (nie ma nic innego do roboty, tylko myslec o studencie, ktory studiuje np. dwa fakultety i jemu zazdroscic - nie badz smieszny)! barbaan Odpowiedz Link Zgłoś