membrum_virile
16.07.09, 08:13
Służalstwo.
To jest problem każdego władającego, który poprzez kontakt z ludźmi
miałkimi, "szczerze oddanymi", traci kontakt z rzeczywistością
krótko po objęciu stanowiska. Krąg doradców, pochlebców bardziej,
otaczający go ściśle, potakujący i pochwał nieszczędzący, pozwala
zapomnieć o normalnym życiu toczącym się za oknem gabinetu.
- Panie Prezydencie, Pan usiądzie sobie...
- Panie Prezydencie to, Panie Prezydencie tamto...
- Ależ Panie Prezydencie!
- Zapraszamy, Panie Prezydencie, zapraszamy...
Tymczasem wystarczy przesiąść się na chwilę choćby z fotela w
Sukiennicach do pobliskiej restauracji, by być napastliwie
atakowanym przez żebrzącą rumunkę (średnio pięć razy na godzinę), by
poczuć smród moczu oddawanego w bramie.
Wystarczy przejść się Świdnicką do Kazimierza, by zobaczyć obskurne
kamieniczki.
Dziecko zaś mając można przekonać się, że miejsca dla niego w
przedszkolu nie ma.
Ale Pan, Panie Prezydencie, tego nie widzi. Doradcy mówią przecież
nieustannie, że jest pan Wspaniały, Najwspanialszy, Najjaśniejszy w
całej Rzeczypospolitej...