Dodaj do ulubionych

Hodowla na 80 kotów - czy to dobre?

16.07.09, 16:01
Moja klasa już od niemal trzech lat podstawówki zajmowała się przytuliskiem pani Hanny Chombakow. W Michalinie koło Wrocławia wychowuje i pielęgnuje ponad 80 (w większości chorych) kotów. Nie pracuje. Nie mają pieniędzy na nic. Bywa, że ma 2 (słownie: dwie) paczki makaronu i 1 (słownie: jedną kiełbasę do podziału między nią i te 80 kotów. Organizowaliśmy rożne zbiórki i imprezy w szkole na rzecz tej kobiety, ale wiadomo - jedna zbiórka pomaga w wykarmieniu jedynie jednej trzeciej kotów przez mniej niż dwa tygodnie. Zabranie jej kotów moim zdaniem nie jest dobrym pomysłem. A to dlatego, że wrocławskie schronisko, do którego wtedy pewnie trafiłyby koty, ma jeszcze gorsze warunki niż przytulisko. Koty chodzą tam z połamanymi łapami, bo kierowniczka nie wyraża zgody na dawanie im poduszek do klatek. Bo poduszki trzeba prać. A jej się nie chce o to zadbać. Co Wy byście radzili? Zabrać koty czy wspomóc p. Chombakow finansowo?
Obserwuj wątek
      • madonortopeda pomysł tenshii 16.07.09, 16:31
        twój pomysł jest dobry, ale problem w tym, że ta pani jest lekko świrnięta na punkcie tych kotów i ciągle przyjmuje nowe. a nawet jeśli sama ich nie bierze, to ludzie wiedzą, gdzie ona mieszka i ciągle jej jakieś podrzucają
        • tenshii Re: pomysł tenshii 16.07.09, 16:47
          Eh :(
          No to nie wiem.
          Szukać domów zastępczych.
          A sterylizacja na pierwszym miejscu.
          --
          Labradość

          I don't need to fight to prove I'am right, and I don't need to be forgiven
    • aazz67 Przede wszystkim to nie hodowla, tylko przytulisko 17.07.09, 08:49
      Nie tylko Twoja klasa jej pomaga, ale także i inni :) Pani Hanna to
      mądra i bardzo dzielna kobieta. Skoro jest tak jak piszesz, to czemu
      jej koty są tak zadbane i wygladaja na całkiem szczęśliwe i KOCHANE.
      Czemu kotów nie oddaje - kiedys tego nie rozumiałam, teraz po tylu
      latach bycia na bieżąco z tą kocią bieda NIESTETY rozumiem.
      Niestety - bo obiektywnie każdemu kolejnemu kotu powinno się szukac
      domu i nie gromadzić w większych grupach. Ale czy wiesz, jak ludzie
      traktuja zwierzęta, kiedy już im sie znudzą, są niewygodne i kiedy
      zaczynają chorować/ starzeć się. Wiesz, jak bardzo to boli, kiedy
      odchuchasz kocia i takie cudo dajesz to wydawałoby sie do
      bezpiecznego domu, a potem okazuje się, że był
      bity/wyrzucony/uśpiony itd. Nie jesteś w stanie do końca ocenic
      domu, nawet jeśli zabezpieczasz się czym możesz, chocby umowami
      adopcyjnymi, wizytami itd.
      I jeszcze coś - pani Hania kiedyś oddawała koty, przestała, kiedy
      parę z nich wróciło do niej w straszliwym stanie.
      A ILE NIE WRÓCIŁO.....
      • madortopedonna do aazz67 17.07.09, 10:55
        Wiem że pani Hanna kocha i dba o swoje koty, ale kiedy człowiek bez stałych
        zarobków adoptuje 80 kotów to chyba już można go nazwać nieodpowiedzialnym. I o
        to mi chodzi - co zrobić, by oprócz kochania i dbania o koty mogła zapewnić im
        godną resztkę życia. Doceniam i szanuję to co robi w swoim przytulisku ( wiem,
        że to nie hodowla, ale dzięki, aazz67), ale ona zapomniała o takiej linii między
        "opieka i troska", a "masowe dokarmianie i utrzymywanie" - i o tej linii mówię.
        Zasada "nie samym chlebem żyje człowiek" do kotów się nie zalicza. Oprócz
        miłości i troski trzeba mieć środki. Niestety. Wierzę Ci, aazz67, że koty są
        zadbane i szczęśliwe, bo pani Hanna je kocha. Ale co się stanie z nimi i z tym
        szczęściem, gdy pani Hanna zachoruje i - nie bójmy się tego słowa - umrze?
        Dziękuję Ci też, aazz67, że (jak to zrozumiałam z twojego postu) Ty też pomagasz
        p. Chombakow. Amen.
        PS Uważam też za karygodne uważam to, co ci "opiekunowie" robią z kotami. Takich
        powinno się zamykać.
        • aazz67 Re: do aazz67 17.07.09, 11:34
          Mador, masz rację z pytaniem, co jeśli...
          Sama się biję, co się stanie z moimi kotami, jeśli....
          A mam ich więcej niz trzy ;)
          Ja jeszcze wydaję i szukam domki, ale niestety - z pomocą zwierzętom
          jest tak, ze im dalej w las, tym bardziej człowiek się boi.
          Bo widzisz, jacy ludzie bywają bezmyślnie nieodpowiedzialni i już
          wiesz, że ich deklaracje o dbaniu o kota, którego im dajesz nie
          zawsze są odpowiedzialne.
          Ile ja kotów absolutnie domowych zgarnęłam z ulicy -
          ostatni "nabytek" - wspaniała Zuza z brzusiem do samej ziemi. Pięc
          dni czekała nie ruszając się spod kamieniczniczej bramy na tego,
          który ją tam z samochodu wystawił. Wzięłam - po trzech godzinach
          urodziła trzy bączki. Trzeba widziec jej oczy, kiedy wskakuje mi na
          kolana. Absolutnie domowa - absolutnie porzucona. I to pytanie w jej
          oczach - to co, mogę już na dobre "rozpakować walizki" Podwórko za
          miejscem, gdzie została porzucona - parę dni wcześniej wyrostki
          zatłukły malego kociaka, po prostu, żeby zobaczyć, jak wycieka
          mózg...
          To, że Zuza przeżyła te pięc dni zawdzięcza tylko temu, że
          zrobiła coś zupełnie niezgodnego z kocim instynktem - była cały czas
          na widoku przy bramie na ruchliwej ulicy, a nie weszła w podwórka. I
          zbieg okolicznosci - zainstalowała się na przeciwko sklepiku, gdzie
          pani zerkała, czy jakies wyrostki się nie zaczynają kręcić.
          Ktoś kiedys byc może ją wziął i zapewniał, jak kochac będzie.
          A ja teraz z żołądkiem w gardle zaczynam szukać domków dla jej
          przepieknych dzieci.
          Tak to wyglada "w praniu"
          Więc teoretycznie masz 1000 % racji, tylko, ze jeszcze ta
          nieszczęsna praktyka.
          • madortopedonna Re: do aazz67 17.07.09, 12:14
            przejdź się ulicami jakiegokolwiek dużego miasta i policz bezdomne koty. teraz
            popatrz, ile z nich jest chorych i zaniedbanych, teraz wśród nich wylicz te co
            mają obroże, chipy i inne ślady po tym że kiedyś były pod czyjąś opieką.
            Przygarniesz je wszystkie? Jeśli tak to masz na to środki? Jeśli nie to pewnie
            przygarniesz tylko 1% tych kocinek. A co będzie z pozostałymi 99%? Będziesz je
            musiała zostawić, a to tak jakbyś je zabiła, tak sądzisz. Ale ty nie będziesz
            miała wyboru. Nie możesz w końcu wziąć wszystkich, tak? Kółko obłędu się zamyka.
            Tyle. Okrutnego świata nie zmienisz, więc chyba lepiej zachęcać ludzi do
            oddawania pupilów do przytulisk, schronisk i do adopcji niż potem te pupile
            zbierać z ulic w stanie skrajnego wycieńczenia. Amen.
            • aazz67 Re: do aazz67 17.07.09, 12:47
              Czy to jest do mnie - bo jakos logicznego sensu wypowiedzi nie mogę
              złapać. Może to upał.
              Mamy przekonywac do oddawania kotów do schronisk - jakie koło obłędu
              Ci się zamyka :)))))) Czy ten, kto nie odda kota do schronu pogrąża
              sie w obłędzie :)))))))
              A ten co odda do przytuliska - też :)))
              I co z ta koncepcją, że sądzę, że zabijam koty - o matko jedyna,
              czas chyba na cos dla ochłody :))))))))
                • aazz67 Re: do aazz67 17.07.09, 14:22
                  Ale uratuję te trzy, czy cztery. A może więcej ;) bo już nieco lat
                  staram sie pomagac bezdomnym.
                  Znana przypowieśc o meduzach i dziewczynie.
                  Plaża, na brzegu po sztormie mnóstwo jeszcze żywych meduż
                  Dziewczyna idzie, schyla sie wrzuca do morza jedną, druga, trzecią...
                  To co robisz jest bez sensu - starszy pan zatrzymuje się, - nie
                  pomozesz wszystkim, ich tu jest tysiace. Nie uratujesz wszystkich.
                  Ale uratują tą jedną i dla niej to ma sens - dziewczyna wzięła w
                  ręke kolejną i wrzuciła do morza
                  Wiesz w życiu, jak w życiu - nigdy nie wiesz, czy kiedyś
                  taka "meduzą" nie zostaniesz ;)))
                  Kto WTEDY bedzie miał wg Ciebie rację :)

                  Miłego piatkowego odpoczynku - wychodzę z sieci :)
                  • aazz67 Re: do aazz67 17.07.09, 14:33
                    Oj - miałam jeszcze dopisać. To jak ze słynna szklanką. Do połowy
                    pusta, czy pełna :))
                    Bo ja widzę do połowy pełną :)))
                • Gość: thorkatt Re: do aazz67 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 22:01
                  Nie rozumiem, w jakim celu założyłaś ten wątek.Intencje dobre, ale wyszło jakoś "koślawo".
                  Poza tym, pomagajac pani Hannie powinnaś wiedzieć, że to nie w Michalinie to przytulisko, a sytuacja opisana przez Ciebie dotyczy roku 2004/2005. Pani Hanna nie musi już karmić kotów kiełbasą. Są ludzie, między innymi wirtualni opiekunowie, którzy co miesiąc wspomagają przytulisko, by koty miały karmę. Oczywiście potrzeby są ogromne i mile widziana każda pomoc. Przedstawiasz obraz ogólnej choroby kotów, a to nieprawda. Oczywiście zawsze kilka kotów może chorować, ale nie wszystkie.Poza tym wszystkie kotki, które tam przebywają, są sterylizowane. Hodowla - to całkiem inne pojecie,absolutnie nie dotyczy przytuliska pani Hanny.
                  Jeśli więc masz czas, to raczej szukaj sposobów i ludzi, którzy mogliby i chcieli pomóc,bo Twoje rozważanie do nikąd nie prowadzą, a wcale nie pomagają.
    • Gość: Vivien Re: Hodowla na 80 kotów - czy to dobre? IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.09.09, 14:25
      Koty u Pani Hanki można adoptować wirtualnie. Nawet nie trzeba się ruszać sprzed
      kompa.
      Każda pomoc się liczy, a nie ulega wątpliwości, że pomagać takim ludziom jak
      Pani Hanka - trzeba. Niewielu z Was jest w stanie zrobić tyle dla niechcianych i
      skrzywdzonych zwierząt co ona i ludzie ją wspierający.
      Możliwości wirtualnej adopcji szukajcie na forum.miau.pl/index.php wątki
      o kotach Pani Hanki
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka