lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na droga

25.08.09, 21:14
nie ma górali, bo chyba głupio im jeździć z ubłoconą buzią i plecami,
dostojnie suną stare i nowe holendry oraz treki, jest luźniej, kulturalniej i
nikt nie hamuje mi na moim tylnym kole

that goes for all the leaders in their yellow leader shirts on their
makrokesz-bikez in the city center, how about that? get in the ring :-)
    • Gość: Roman Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: 79.110.196.* 25.08.09, 23:43
      A tak bardziej po polskiemu, i zgodnie z logiką wypowiedzi?
    • flatron2008 Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 26.08.09, 07:26
      komterp napisała:

      > nie ma górali, bo chyba głupio im jeździć z ubłoconą buzią i
      plecami,
      > dostojnie suną stare i nowe holendry oraz treki, jest luźniej,
      kulturalniej i
      > nikt nie hamuje mi na moim tylnym kole

      1. Jeżeli to miało być haiku, to nim nie jest.
      2. Górale to lud jurny, płowy i dumny, łatwo łapie za ciupagi.
      3. Najdostojniej suną zazwyczaj holendry latające.
      4. Pytanie: z czego wynika potrzeba szukania antagonizmów?
      • komterp Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 26.08.09, 11:57
        1. :-), doprawdy?
        2. no wlasnie: ciupaga=hamskie hamowanie i zganianie wolniejszych
        niz 40 km/h z ddr
        3. nie zrozumialem, sorki :-)
        4. z obserwacji, czasam i ma dosc burakow odpicowanych w kosmiczny
        sprzet z supermarketu uznajacych sie za krolewiczow szos -
        generalnie pedzacy goral z makrokeszu to taki odpowiednik golfa
        trojki i kierowcy w dresie

        ale zwroccie uwage, gdy sa kaluze to nie ma tych prawdziwych
        sportowcow ktorzy uprawiaja sport, ale pod warunkiem ze nie ma
        kaluz :-)))
        • tiges_wiz Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 26.08.09, 12:22
          na goralu jada 40 km/h?

          nie widywalem takich. tyle to osiagaja goscie na trekkingowych czasem, a i tym
          spokojnie wyprzedzalem ;)
          • komterp Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 26.08.09, 13:09
            naprawde? myslalem, ze pedzacy na goralach to demony szybkosci
            hmm, ja na swoim miejskim nexusie i to 'siodemce' spokojnie jadje 39
            km/h..

            to tylko potwierdza moja opinie, ze makrokesze [i stare lwice-
            beemwice] musza potwierdzac swoje ego pedzac na zlamanie karku, a
            zwykle miejskie rowery [czy nowsze przecietne modeo] i tak sa
            szybsze :-)
            • tiges_wiz Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 26.08.09, 15:37
              ja mam szosowke, noski i opony grubosci palca ;) gorale to zuo ;)
          • Gość: artek Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.09, 20:42
            tiges_wiz napisał:
            > na goralu jada 40 km/h?

            zdarza mi się - jak zjeżdżam z gądowianki ;) przeciętnie jeżdżę ca 30 km/h. a, i
            na deszcze montuję błotniki.

            a co do mtb - mając do dyspozycji stateczny trekking i mtb, moja żona
            zdecydowanie używa mtb - li i jedynie. powód najprostszy w świecie - niezły
            amortyzator oszczędzający na wrocławskich ulicach jej nadgarstki. a błotniki ma
            zamontowane na stałe i nawet ich nie zdejmuje - czy to latem czy zimą.
        • Gość: artek Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.09, 20:46
          > 2. no wlasnie: ciupaga=hamskie hamowanie i zganianie wolniejszych
          > niz 40 km/h z ddr

          psi obowiązek wolniejszego ustąpić miejsca szybszym - dla ułatwienia zrozumienia
          - tak, wyobraź sobie, że na drogach dla rowerów też obowiązuje prawo o ruchu
          drogowym:

          Oddział 6
          Wyprzedzanie
          Art. 24. 6 (..) Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub
          pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w
          razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania.
          • komterp Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 27.08.09, 19:59
            o, pędzący lider z niskim IQ na makrokeszu się odezwał, właśnie o takich jak ty
            pisałem

            nie pisałem nigdzie, że nie ustępuję, jestem wyluzowany, uprzejmy i kulturalny,
            więc wisi mi czy mnie ktoś wyprzedzi czy nie, pisałem że nie lubię chamstwa na
            góralach i hamowania na moim tylnym kole.

            a przepisy mówią też o dzwonkach, których górale nie mają, gdybym usłyszał
            dzwonek z tyłu, to bym nawet wcześniej ustąpił, jasne, czy przepisać wolniej mi
            dużymi literami?
            • Gość: artek Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.08.09, 19:03
              komterp napisała:
              > o, pędzący lider z niskim IQ na makrokeszu się odezwał,
              > właśnie o takich jak ty pisałem

              mam to gdzieś.

              > nie pisałem nigdzie, że nie ustępuję, jestem wyluzowany, uprzejmy
              > i kulturalny, więc wisi mi czy mnie ktoś wyprzedzi czy nie,
              > pisałem że nie lubię chamstwa na góralach i hamowania na moim
              > tylnym kole.

              widać wyraźnie że masz jakiś kompleks. to się da wyleczyć.

              > a przepisy mówią też o dzwonkach, których górale nie mają,

              a skąd ta pewność? a jasne, z twoich obserwacji. błotników też nie mają. i
              światełek tez nie mają. i czego to tam jeszcze nie mają?

              > gdybym usłyszał dzwonek z tyłu, to bym nawet wcześniej ustąpił,
              > jasne, czy przepisać wolniej mi dużymi literami?

              ależ bardzo proszę, nie krępuj się, tyle że twoje pokrzykiwanie jest mi
              całkowicie obojętne. dopóki tylko będziesz przestrzegał przepisów pord również
              na drogach dla rowerów.


              btw to nie o mnie pisałeś. owszem jeżdżę szybko, owszem, zazwyczaj wyprzedzam
              wszystkich po drodze, ale wkurza mnie niemiłosiernie, że wciąż muszę sobie
              dzwonkiem drogę torować - bo nikt sam z siebie drogi nie ustąpi - jadąc środkiem
              drogi i tarasując przejazd. o porypańcach jeżdżących lewą stroną czy nawet
              wężykiem nie ma co nawet wspominać.

              dla mnie rower w mieście jest szybkim środkiem lokomocji, to nie jest
              rekreacyjny spacerek w pogrzebowym tempie.

              zgodnie z pord to wolno jadący wyprzedzający ma obowiązek umożliwić
              wyprzedzanie. a jak pisałem wcześniej - w skrajnych przypadkach nawet zjechać na
              bok drogi i zatrzymać się.

              skoro nie potrafisz jeździć szybko jak na rower przystało - cóż, to wyłącznie
              twój problem. zatem swoje frustracje lecz sam, nie wyładowuj się na innych -
              zupełnie bez sensu i zupełnie bez racji.
    • czechofil Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 26.08.09, 12:08

      Twoja opinia jest z gruntu fałszywa, bo nie ma na ten temat żadnych
      badań. Osobiście jeżdżę po Wrocławiu na tzw. góralu, zaopatrzonym w
      solidne błotniki, więc żaden deszcz nie jest mi straszny. I
      wielokrotnie widzę innych "góralowców", którzy również posiadają
      błotniki i się deszczu nie boją. Także byłbym nieco ostrożny w
      wydawaniu tak kontrowersyjnych
      opinii...
      • komterp Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 26.08.09, 13:06
        to nie opinia, to obserwacja
        • czechofil Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 26.08.09, 17:06

          > to nie opinia, to obserwacja

          I znów błądzisz. Na podstawie swojej obserwacji, bardzo stronniczej
          i subiektywnej, wydałeś opinię, która jest dość małomiarodajna.
          Chyba zdążyłeś zauważyć, że część uczestników tego forum ma trochę
          inne zdanie na ten temat...?
          • komterp Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 27.08.09, 20:00
            od kiedy to normą jest forum w internecie? błądzisz kolego, skoro tak sądzisz..
            • czechofil Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 28.08.09, 08:52

              > od kiedy to normą jest forum w internecie? błądzisz kolego, skoro
              tak sądzisz..

              Nic takiego nie stwierdziłem, nigdy też nie uważałem, że wypowiedzi
              na forum "wytyczają" jakiekolwiek normy... Ale skoro tak już sobie
              dyskutujemy, to pozwól, że tym razem ja wyrażę swoją opinię na temat
              przydatności różnych rodzajów rowerów do jazdy po Wrocławiu. Otóż
              uważam, że najlepszym do tego celu rowerem jest właśnie "góral" i to
              z możliwie najgrubszymi oponami. Relatywnie dużo nawierzchni z
              kostki (oczywiście tej przekładanej przez polskich "fachowców" już
              po wojnie) oraz olbrzymia ilość wysokich krawężników powodują, że
              inne rowery (posiadam też trekka) za bardzo się do jazdy po
              Wrocławiu nie nadają. Dawno temu, kiedy nie było zbytniego wyboru,
              śmigałem po naszym mieście na klasycznej kolarzówce z kierownicą -
              "barankiem" i średnio raz w miesiącu musiałem wymieniać jedną,
              dwie, a raz nawet trzy szprychy. Teraz zaś, jak jeżdżę "góralem" i
              od kiedy wymieniłem obręcze na stożkowe (jakieś 5 lat temu) nie
              wstawiałem jeszcze nowych szprych ANI RAZU... Kiedy muszę czasem
              podjechać trekkiem na Dworzec Główny to z wyjątkiem fragmentów,
              kiedy jadę po asfalcie, odczuwam, w porównaniu do jazdy "na góralu",
              spory dyskomfort... Aha i jeszcze jedno: spróbuj jeździć zgodnie z
              przepisami, czyli możliwie najbliżej prawej krawędzi jezdni, ddr,
              chodnika, a nikt ci na tylnym kole nie będzie musiał hamować...
              • Gość: artek Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.wroclaw.vectranet.pl 30.08.09, 18:16
                (..)
                > uważam, że najlepszym do tego celu rowerem jest właśnie "góral"
                > i to z możliwie najgrubszymi oponami.

                już pisałem wcześniej - moja żona mając do dyspozycji wygodny trekking/damkę i
                mtb, zdecydowanie wybiera mtb. powód? amortyzator i ochrona nadgarstków przy
                jeździe po miejskich wertepach. ja tez w swoim czasie (gdzieś tak z 5 lat temu)
                wymieniłem sztywniaka na krossówkę z przednią amortyzacją. dobiło mnie codzienne
                jeżdżenie przez klecińską z tym starym paskudnym przejazdem kolejowym.
                we wrocławiu mieszczuch to nieporozumienie.
        • Gość: Nam Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.08.09, 17:11
          Generalnie, po deszczu (lub w czasie niego) jest o wiele mniej rowerów
          (nie tylko tzw. górali). I to jest rzetelny wynik obserwacji.
          Sam jeżdżąc na rowerze górskim, czasami dobrze pociskając (tam, gdzie
          można) i jeżdżąc w każdych warunkach przez cały rok, mogę stwierdzić,
          że wolę szybkiego górala, który jest raczej skupiony na sytuacji
          drogowej, niż jadącego powoli kogoś na mieszuchu, kto uważa, że cała
          DDR jest dla niego i rozglądającego się na nie wiadomo co.
          • Gość: Paulo Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.09, 17:43
            Kontynuując te odkrywcze konstatacje dochodzimy, do jakże
            zaskakującego wniosku: w górach narciarzy jest dużo więcej gdy jest
            śnieg, niż kiedy go nie ma! :O
            • Gość: Nam Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.08.09, 06:58
              Jest to logiczna kontynuacja znanego stwierdzenia: im głębiej w las,
              tym więcej drzew :-D
      • rx55 Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 27.08.09, 09:36
        czechofil napisał:

        >
        > Twoja opinia jest z gruntu fałszywa, bo nie ma na ten temat żadnych
        > badań.

        O ja pierdziu, ojej...tzn. że Ty osobiście wypowiadasz opinię, tylko wówczas,
        gdy znajdziesz potwierdzenie w badaniach naukowych? Np. ktoś pyta Cię co sądzisz
        o systemie ścieżek rowerowych a Ty udzielasz odpowiedzi w oparciu o
        przeprowadzone badania. Tzn. że nie nie masz własnego zdania i powielasz cudze
        opinie.

        • czechofil Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 27.08.09, 10:43
          > O ja pierdziu, ojej...tzn. że Ty osobiście wypowiadasz opinię,
          tylko wówczas,
          > gdy znajdziesz potwierdzenie w badaniach naukowych? Np. ktoś pyta
          Cię co sądzis
          > z
          > o systemie ścieżek rowerowych a Ty udzielasz odpowiedzi w oparciu o
          > przeprowadzone badania. Tzn. że nie nie masz własnego zdania i
          powielasz cudze
          >
          opinie.

          Mam własne zdanie (co często prezentuję na tym forum), ale nigdy nie
          przyszło mi do głowy, żeby głosić jakieś prawdy objawione na temat
          deszczu oraz związanych z tym zmian w ruchu rowerowym...
    • Gość: jowejek Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.08.09, 19:08
      Wystarczy mieć niewiele inną wrażliwość, trochę inne hobby i już sie
      znajdzie buraczek który ci dogryzie. Zachowania z ulicy są
      przenoszone na DDR i chodniki. Kierowcy aut wrogowie motocyklistów i
      rowerzystów i jeszcze tirowców i tak na zmianę. Dowiaduję śię od
      ciebie że mnie też nie lubisz bo śmię jeździć w obcisłych gaciach
      trochę szybciej od ciebie, wojna, górale w góry, DDR dla holendrów i
      to tylko z błotnikami słuchawkami na uszach jadącymi zygzakiem bez
      trzymanki.
    • Gość: Dżordż Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 19:15
      A masz holendra brązowego czy czarnego, bo Ci na brązowych to straszna swołocz.
      Oczywiście parafrazuję, bo nie mieści mi się w głowie takie uogólnianie, jak to
      zaprezentowane przez autorkę wątku.
      Co za różnica czym jeździsz? Ważne jak jeździsz.
      • komterp Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 27.08.09, 20:01
        wystarczy że nie zganiam innych rowerzystów w trawe
        • Gość: Dżordż Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.09, 20:38
          A każdy kto nie jeździ holendrem tak robi?
        • flatron2008 Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 28.08.09, 08:00
          komterp napisała:

          > wystarczy że nie zganiam innych rowerzystów w trawe

          W związku z tym, że guma od majtek mnie pije, "pociągnę" jeszcze
          wątek.
          Tak z ciekawości: iluż to pastuchów z ciupagami zagoniło koleżankę w
          ostatnim miesiącu na trawę?
          • flatron2008 Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 28.08.09, 23:53
            flatron2008 napisał:

            > komterp napisała:
            >
            > > wystarczy że nie zganiam innych rowerzystów w trawe
            >
            > W związku z tym, że guma od majtek mnie pije, "pociągnę" jeszcze
            > wątek.
            > Tak z ciekawości: iluż to pastuchów z ciupagami zagoniło koleżankę
            w
            > ostatnim miesiącu na trawę?

            Przepraszam, za "koleżankę". ale kolega chyba na żonę się loguje,
            stąd "komterp napisała"...
            • termifnfal Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 30.08.09, 03:04
              Jak przeczytałem temat, to byłem pewien, że to jakiś "bardzo doświadczony kierowca" ten temat założył...

              czechofil napisał:

              > Twoja opinia jest z gruntu fałszywa, bo nie ma na ten temat żadnych
              > badań. Osobiście jeżdżę po Wrocławiu na tzw. góralu, zaopatrzonym w
              > solidne błotniki, więc żaden deszcz nie jest mi straszny. I
              > wielokrotnie widzę innych "góralowców", którzy również posiadają
              > błotniki i się deszczu nie boją. Także byłbym nieco ostrożny w
              > wydawaniu tak kontrowersyjnych
              > opinii...

              Zgadzam się z czechofilem - przez 7 lat jeździłem dosyć intensywnie na góralu (ku uciesze autora powiem że właśnie z hipermarketu - dokładnie to z carrefour'a), warunki każde. Upał, deszcz, śnieg, mróz...
              > Także byłbym nieco ostrożny w
              > wydawaniu tak kontrowersyjnych
              > opinii...
              cytować nie będę, wystarczy że powtórzę...

              tiges_wiz napisał:

              > na goralu jada 40 km/h?
              >
              > nie widywalem takich. tyle to osiagaja goscie na trekkingowych czasem, a i tym
              > spokojnie wyprzedzalem ;)
              >

              Na swoim starym góralu (tym z kerfura ;)) wyciągnąłem maksymalnie 60 km/h. Fakt, było to z wiatrem i z lekkiej górki, ale tak kręciłem pedałami, że szybciej to się raczej nie dało...

              komterp napisała:

              > naprawde? myslalem, ze pedzacy na goralach to demony szybkosci
              > hmm, ja na swoim miejskim nexusie i to 'siodemce' spokojnie jadje 39
              > km/h..

              39 km/h powiadasz... oczywiście masz na myśli prędkość maksymalną. Z wiatrem znaczy. Bo jeżeli średnią to chyba w ciągu doby.

              Gość portalu: Nam napisał(a):

              > Generalnie, po deszczu (lub w czasie niego) jest o wiele mniej rowerów
              > (nie tylko tzw. górali). I to jest rzetelny wynik obserwacji.
              > Sam jeżdżąc na rowerze górskim, czasami dobrze pociskając (tam, gdzie
              > można) i jeżdżąc w każdych warunkach przez cały rok, mogę stwierdzić,
              > że wolę szybkiego górala, który jest raczej skupiony na sytuacji
              > drogowej, niż jadącego powoli kogoś na mieszuchu, kto uważa, że cała
              > DDR jest dla niego i rozglądającego się na nie wiadomo co.

              Tak jak piszesz. Przeciętni rowerzyści w czasie deszczu lub innych niesprzyjających warunków pogodowych przesiadają się w coś innego. Mogę powiedzieć po sobie, że zawsze jeździłem wszędzie na rowerze, do pracy, coś załatwić itp, od kiedy zrobiłem prawko i kupiłem samochód (w lutym roku 2009) sytuacja się trochę zmieniła, bo jednak jak masz wybór w czasie deszczu jechać rowerem a wygodnym suchym samochodem to jest raczej oczywiste co wybiorę.
              Czyli rowerów jest zdecydowanie mniej w czasie deszczu, zostają ci najbardziej doświadczeni rowerzyści, którym pogoda niestraszna - wiedzą jak się poruszać zarówno po ddr jak i ulicach.

              Gość portalu: Paulo napisał(a):

              > Kontynuując te odkrywcze konstatacje dochodzimy, do jakże
              > zaskakującego wniosku: w górach narciarzy jest dużo więcej gdy jest
              > śnieg, niż kiedy go nie ma! :O

              Dochodząc do Twojego wniosku, można również dojść do wniosku odwrotnie proporcjonalnego, czyli że śniegu nie ma, a bałwanów pełno ;)

              komterp napisała:

              > nie pisałem nigdzie, że nie ustępuję, jestem wyluzowany, uprzejmy i kulturalny,
              > więc wisi mi czy mnie ktoś wyprzedzi czy nie, pisałem że nie lubię chamstwa na
              > góralach i hamowania na moim tylnym kole.

              Też miałem taki problem. Zamontuj sobie światło stopu - 40 zł w kerfurze. Sam sobie takie zamontowałem i naprawdę jestem zadowolony z efektu.

              > a przepisy mówią też o dzwonkach, których górale nie mają, gdybym usłyszał
              > dzwonek z tyłu, to bym nawet wcześniej ustąpił, jasne, czy przepisać wolniej mi
              > dużymi literami?

              Na góralu nie miałem dzwonka i na treku też nie mam.
              Czy byś ustąpił? Po twoich postach bardzo w to wątpię. Raczej byś się ścigać próbował. Nie martw się, też tak mam... dzięki takim jak ty, jadę sobie nawet pod wiatr tak zwanym tunelem powietrznym za tobą.

              czechofil napisał:

              >
              > > od kiedy to normą jest forum w internecie? błądzisz kolego, skoro
              > tak sądzisz..
              >
              > Nic takiego nie stwierdziłem, nigdy też nie uważałem, że wypowiedzi
              > na forum "wytyczają" jakiekolwiek normy... Ale skoro tak już sobie
              > dyskutujemy, to pozwól, że tym razem ja wyrażę swoją opinię na temat
              > przydatności różnych rodzajów rowerów do jazdy po Wrocławiu. Otóż
              > uważam, że najlepszym do tego celu rowerem jest właśnie "góral" i to
              > z możliwie najgrubszymi oponami.

              Nie mogę się nie zgodzić. Górala 7 lat miałem, kupiłem sobie treka, bo często i gęsto szosami jeżdżę i co? I poszedł bezrobotny szukać pracy i znalazł go zawód. Znaczy o nasze drogi rowerowe chodzi.

              > Relatywnie dużo nawierzchni z
              > kostki (oczywiście tej przekładanej przez polskich "fachowców" już
              > po wojnie) oraz olbrzymia ilość wysokich krawężników powodują, że
              > inne rowery (posiadam też trekka) za bardzo się do jazdy po
              > Wrocławiu nie nadają.

              Można skopiować moją wypowiedź ww. ;)

              > Kiedy muszę czasem
              > podjechać trekkiem na Dworzec Główny to z wyjątkiem fragmentów,
              > kiedy jadę po asfalcie, odczuwam, w porównaniu do jazdy "na góralu",
              > spory dyskomfort...

              ten dyskomfort nie tylko występuje drogami, którymi jedziesz. Nie dziw mi się, że często gęsto wybieram jazdę ulicą...

              > Aha i jeszcze jedno: spróbuj jeździć zgodnie z
              > przepisami, czyli możliwie najbliżej prawej krawędzi jezdni, ddr,
              > chodnika, a nikt ci na tylnym kole nie będzie musiał hamować...

              To też, ale jeszcze zależy kto jedzie z tyłu. Raczej rzadko się zdarza, żeby doszło do sytuacji, by ktoś mnie wyprzedzał, lecz są takie sytuacje w mieście, że próbują... a są to miejsca, które uznaję za niebezpieczne i zwalniam. Od kiedy zainstalowałem sobie światło stopu to nikt mi na "oponie" nie siedzi.

              Gość portalu: artek napisał(a):

              > a skąd ta pewność? a jasne, z twoich obserwacji. błotników też nie mają. i
              > światełek tez nie mają. i czego to tam jeszcze nie mają?
              Z jego obserwacji prawdopodobnie wynika, że oko mają większe niż mózg (jak strusie) albo nie mają mózgu w ogóle (jak morskie rozgwiazdy).


              Jakie z tego meritum?
              komterp, naprawdę, ciężko mi uwierzyć, że byłeś pierwszy z tych wszystkich plemników...
    • Gość: Seraphin Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.chello.pl 01.09.09, 01:01
      No i po co te wszystkie napinki?
      Co to za róznica czy ktoś jeździ na sprzęcie za 300zł czy za 300 tys. zł?? Przecież to bez znaczenia! Ważne, że jeździ bo to lubi.
      Dawno tu nie zaglądałem ale jak czytałem ten temat to zdębiałem. Skąd wam takie żeczy przychodzą do głowy?
      Co to za róznica czy ktoś śmiga na szosówca, góralu, tregingu czy holendrze?? Przecież to wszystko są rowery tylko każdy ma inne zastosowanie.
      A nie każdy ma tyle funduszów albo miejsca w domu żeby trzymać kilka rowerów. Ja osobiście jeżdże na góralu od kelly`s-a(szerokie opony, potężny amorek) i co tylko dlatego że codzienie śmigam do pracy mam kupić treking albo holendra skoro moją pasją są góry i bezdroża?
      A to, że śmigam na góralu z wyrzszej półki nie przeszkadza mi żeby pośmigać po wrocku i okolicach ze znajomymi jeżdżącymi na kolarkach i trekach czy rowerach z marketu.
      • Gość: ep Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.09, 22:12
        dla mnie osobiście błoto to żadna przeszkoda, jakiś taki atawizm: im więcej
        błota tym więcej przyjemności. 40km/h na mtb? jak ma się opony powyżej 2,0,
        agresywny bieżnik to nie taka prosta sprawa. szybciej trekkingowcy polecą i inne
        opono cieniasy ;)
      • termifnfal Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 02.09.09, 23:24
        Seraphin, dla autora tematu chyba ma znaczenie, widać jest uprzedzony do górali
        z "makrokeszu".
        • komterp Re: lubię jeździć po deszczu bo nie ma górali na 18.09.09, 22:29
          nie, góral z makrokeszu to taka przenośnia: buraka za kierownicą roweru

          a że najczęściej z makrokeszu i robiącego błędy ortograficzne? cóż na to poradzę....
Pełna wersja