Kolejna proba opisu (e)migrantow.

09.03.10, 23:29
wyborcza.pl/1,76842,7642681,Stracone_pokolenie__Najnowsza_polska_emigracja.html


Ciezko to zjawisko opisac krotko, bo ludzie wyjezdzaja z roznych powodow.
Chociaz ten wywiad i slowa tej pani dosc wywazone, a z druga strona sie
zgadzam niemalze calkowicie (oprocz tej integracjii Polakow).
    • rekin.finansjery Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 09.03.10, 23:31
      "(...)

      Dlatego uważam, że tym ludziom trzeba dać spokój. Dla Polski to jest to stracone
      pokolenie. Ale może będą chcieli wrócić za 15-20 lat, z kapitałem społecznym, ze
      znajomością języka, kontaktami za granicą i pieniędzmi, które zainwestują w
      Polsce w coś sensownego? Niech to będą np. domy opieki, których u nas nie ma, a
      których będziemy potrzebować. Gdyby teraz wrócili, wzrosłoby bardzo bezrobocie.

      Czy w Europie jest jakieś społeczeństwo podobne po polskiego, z takim samym
      nastawieniem do emigracji?

      - Jesteśmy największym eksporterem siły roboczej w Europie. W Amerykach mamy
      Meksyk, a w Azji mamy Chiny.

      Czyli jesteśmy Meksykiem Europy?

      - Tak, jesteśmy Meksykiem Europy.

      Na szczęście Niemcy nie budują takiego muru na granicy jak Amerykanie...

      - No i Rio Grande też nie ma.

      *Krystyna Iglicka, demograf, badacz najnowszej polskiej emigracji z Centrum
      Stosunków Międzynarodowych. Jest autorką książki "Powroty Polaków po 2004 - w
      pętli pułapki migracji"(...)"
      • bigstrand Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 09.03.10, 23:57
        Niby żadna praca nie hańbi, studenci na Zachodzie też pracują fizycznie w czasie wakacji. Ale taka praca Polaków, którzy wyjechali sprzątać czy zmywać naczynia, zaczyna się wydłużać. Trwa nawet pięć lat. Część z nich próbowała wracać, inni zastanawiają się, badają, co dzieje się w Polsce.

        Pani profesor nie potrafi sie zdecydowac. Sama dokonuje oceny wartosciujacej uzywajac zwrotu ze no niby nie ale.... i wiadomo o co chodzi.

        Oni nie są atrakcyjni dla polskiego pracodawcy, co potwierdzają moje badania i badania Lewiatana na 500 przedsiębiorcach. CV tych emigrantów wcale się nie wzbogaciło, poza może wpisami o pracy w barze czy opiece nad dziećmi. Ich dobry angielski jest mitem.

        Nie moge obejsc tego bez komentarza. Tak jak opisalem na swoim przykladzie w innym watku. W Polskich glowach polskich biznesmenow i managerow zalega glebokie bloto posocjalistyczne i echo propagandy. Wiedzie jej motto ze u nasz panie to teraz zachod nio ale ten zachod to na wycieczce autokarowej w Paryzu tylko widzieli. Jestem przekonany ze CV osoby przyslowiowo zmywajacej naczynia na tym zachodzie i starajacej sie o stanowisko pomywacza w PL nie jest wystarczajaco dobre. Bo wy tam to mozecie sobie ten naczynia zmywac tak czy inaczej ale u nas to masz zmywac jak JA CI MOWIE albo WON!

        - Wystarczy prześledzić emigranckie fora internetowe - jaka tam panuje frustracja! Dla tych ludzi Polska jest macochą. Oskarżanie Polski to oczywiście mechanizm obronny

        LOL qvintesencja to pani profesor??? Slyszeliscie frustraci!! Pani profesor wam mowi ze macie urojenia i ze kieruje wami mechanizm obronny. Ale przed czym?

        • xiv Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 10.03.10, 00:07

          mój komentarz tutaj:
          www.londyn.org.uk/wycinek/100309/meksyk-europy-rozmowa-o-najnowszej-emigracji
          ale nawiązując do słów o frustracji - to może są trochę podkolorowane, ale to wychodzi w rozmowach. Frustracja wynikająca z tego, że ktoś _musiał_ podjąć decyzję o wyjeździe, bo nie mógł utrzymać siebie albo rodziny
        • rekin.finansjery Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 10.03.10, 11:22
          > LOL qvintesencja to pani profesor???

          Hehe, tez tak pomyslalem, kto wie, moze to ona :)
        • princesswhitewolf Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 10.03.10, 17:22
          nie bardzo wierze w to ze paroletni pobyt w UK nie poprawil emigrantom jezyka i ze jest to MIT. To wbrew logice. W mniejszym czy wiekszym stopniu poprawil- zmywak czy bar to nie Jackowo w koncu i stycznosc z jezykiem maja.
          • Gość: Rotamistrz Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 10.03.10, 18:52
            > nie bardzo wierze w to ze paroletni pobyt w UK nie poprawil emigrantom jezyka i
            > ze jest to MIT. To wbrew logice.

            A ja nie muszę wierzyć. Ja widzę na codzień zawodników, których sytuacja
            społeczno-kulturowa nie zmieniła się wiele od momentu przyjazdu do pięciu lat
            później.

            > W mniejszym czy wiekszym stopniu poprawil- zm
            > ywak czy bar to nie Jackowo w koncu i stycznosc z jezykiem maja.

            No nie żartuj. Pracowałem na zmywaku. 80% floor staffu w moim hotelu stanowili
            Polacy. Styczność z językiem mieli. Ale polskim. Dochodziło do takich komicznych
            sytuacji, że od kandydatów na superwajzorów w irlandzkim hotelu wymagano
            znajomości polskiego. Były i są takie jednorodne etnicznie "obozy pracy",
            zarówno w UK, jak i w IE, że można było na dobrą sprawę w ogóle nie używać
            angielskiego, bo i po co. Banki nawet w IE miały polskojęzyczne hotlajny dla
            naszych dzielnych Mirków i Zenków z budowy, żeby stresiola przy kasie nie mieli.
            Jeśli zwróci się jeszcze uwagę na to, że najpopularniejszym dostawcą programów
            telewizyjnych dla polskiej migracji na Wyspach jest... Polsat, to mamy trochę
            pełniejszy obraz naszego mentalnego getta. Po czym najłatwiej poznać, że w danym
            domu w IE mieszkają Polacy? Po blaszanym talerzu ze słoneczkiem, albo plusem w
            oknie.

            Nie Jackowo? Teraz może już nie, bo kryzys i rozjechało się towarzystwo z IE.
            Ale w 2007 idąc po ulicy w Newbridge odnosiło się nieopdparte wrażenie spaceru
            po Kielcach.

            A tak swoją drogą, to mi pani profesor temat zabrała. Jakiś prawie rok temu
            założyłem podobny wątek.
            • bigstrand Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 10.03.10, 20:07
              >
              > A tak swoją drogą, to mi pani profesor temat zabrała. Jakiś prawie rok temu
              > założyłem podobny wątek.

              Mysle ze nie zabrala. Moze nawet tym watkiem sie inspirowala. Bo z rozmowy wynika ze jednak pani profesor czyta fora internetowe na ktorych emigranci wylewaja swoje frustracje. Z czego wynika ze sa sfrustrowani. Pani profesor tez chyba przoczyla fakt ze generlanie internet sluzy do wylewania frustracji i jest to jego chyba podstawowa (poza porn) funkcja spoleczna.
              Przegladajac jednak i forum tutaj to wielkiej frustracji na nim nie dostrzegam, moze poza faktem ze od czasu do czasu jakis mieszkaniec kraju nad wisla wpada tutaj i rozpoczyna nudnego flejma ze i tak wszyscy pracujecie na zmywaku. Czy to nie jest forma leczenia frustracji? W typowo polskiej zreszta modzie, w stylu pradawnej slowianskiej zawisci ze moze ja to nie mam slodko "ale ty pracujesz na zmywaku"...

              Wygooglalem pania profesor i miedzy liniami wypadla mi taka pozycja:
              www.ashgate.com/isbn/9780754673873
              Nie jest to pani profesor ale z grubsza wyglada na dosc ciekawa. 60 quid to chyba za duzo. Moze ktos ma? Jest dostepne w formie ebook
            • krecik Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 10.03.10, 21:57
              Ale rzeczywistosc nie jest albo-albo. Ludzie nie emigruja tylko po
              to, zeby sie dorobic i wrocic. Nie wszyscy zamykaja sie w gettach.
              Nie wszyscy pracuja fizycznie. Nie wszyscy wreszcie ogladaja polska
              telewizje.

              Z drugiej strony nie wszyscy robia kariery i nie wszyscy swietnie
              wladaja angielskim czy inwestuja w akcje i kupuja domy.

              Prawda lezy posrodku. Czytajac wszelakie artykuly na temat odnosze
              wrazenie, ze sluza one glownie udowadnianiu jak bardzo emigrantom sie
              nie udaje. Nie udaje sie cokolwiek - jesli nawet nie pracuja na
              zmywaku, to nie zarabiaja tyle, zeby odlozyc (a wiadomo, ze to cel
              kazdego emigranta). Jesli zarabiaja lepiej, to ich jezyk kuleje. Jak
              angielski dobry, to i tak nie beda traktowani na rowni z anglikami.
              Jak kupili dom, to i tak pewnie ciagna benefity. I tak dalej i w
              kolko. Ci co wrocili, nie maja kasy. Nie mowia po angielsku tak, jak
              powinni.

              Trudno nie sadzic po sobie, ale chyba wiekszosc z nas zdaje sobie
              sprawe, ze nie wszyscy dobrze mowia po angielsku, ale i ze sa tacy,
              ktorzy wladaja tym jezykiem swietnie. Ze niektorych stac na wlasny
              dom, a niektorych nie. Ze niektorzy pracuja na tym nieszczesnym
              zmywaku, a inni w bankach, biurach, szpitalach... I tak dalej i tak
              dale.

              Z racji samej natury emigracji, wiecej bedzie ludzi zaczynajacych
              zycie za granica od najnnizszego poziomu. Czesc z nich zostanie na
              tym poziomie, ale czesc z czasem zacznie sie piac w gore. Czesc od
              razu wskoczy na wyzszy szczebel.

              Prawde mowiac, trudno mi sobie przypomniec,kiedy ostatnio spotkalam
              sie z bezstronnym podejsciem w prasie do kwestii emigracji. Wiadomo,
              schadenfreude najlepiej sie sprzedaje...

              Ag
              • ratpole dobry post n/t 11.03.10, 02:54
                krecik napisała:

                > Prawde mowiac, trudno mi sobie przypomniec,kiedy ostatnio spotkalam
                > sie z bezstronnym podejsciem w prasie do kwestii emigracji. Wiadomo,
                > schadenfreude najlepiej sie sprzedaje...
                >
                > Ag
              • Gość: Rotamistrz Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 11.03.10, 21:05
                > Ale rzeczywistosc nie jest albo-albo.

                I dlatego w naukach społecznych dokonuje się statystycznego opisu zjawisk.

                > Nie wszyscy zamykaja sie w gettach.
                > Nie wszyscy pracuja fizycznie. Nie wszyscy wreszcie ogladaja polska
                > telewizje.
                > Z drugiej strony nie wszyscy robia kariery i nie wszyscy swietnie
                > wladaja angielskim czy inwestuja w akcje i kupuja domy.

                I teraz pytanie za 100 punktów: których jest więcej? Bez mglistych określeń typu
                "część", "niektórzy", "są tacy", "nie wszyscy". Bo że nie wszyscy to i nie
                wszyscy tamto, to wie każdy.

                Po odpowiedzeniu na pytanie za 100 puntów, zadać można pytanie za 1000 punktów:
                dlaczego tylu?

                Jak na razie to taki kalejdoskop różnorodności podrzucasz: są tacy i siacy,
                królewięta i ziebracy. A jakiś wzór się tam układa?
                • krecik Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 00:16
                  > Jak na razie to taki kalejdoskop różnorodności podrzucasz: są tacy i
                  siacy,
                  > królewięta i ziebracy. A jakiś wzór się tam układa?

                  Wzor czego? Faktow, ze wiecej ZAWSZE jest ludzi niewyksztalconych niz
                  wyksztalconych? Ze wiecej jest biednych niz bogatych? Ze wiecej
                  wyjechalo ludzi z nizszym wyksztalceniem, z gorszym angielskim?

                  A mowa jest o podejsciu do emigracji. To, ze jednych jest wiecej, nie
                  oznacza nic ponad to, ze... jest ich wiecej. Nie oznacza natomiast, ze
                  definiuja cala emigracje.
                  Rzetelne podejscie do tematu emigracji powinno byc oparte na faktach, a
                  nie na graniu na uprzedzeniach i marginalizowaniu co mniej atrakcyjnych
                  prasowo aspektow.

                  To sie nazywa obiektywnosc. Polega ona, miedzy innymi, na
                  powstrzymywaniu sie od uzywania zwrotow typu "niby zadna praca nie
                  hanbi, ale..."

                  Ag
                  • Gość: lolek Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: 82.132.139.* 12.03.10, 10:21
                    troche rozumiem rotamistrza, bo ciezko mowic o jakims zjawisku, bez
                    pomijania niuansow. Wielka Emigracja to byla ucieczka zolnierzy
                    listopadowych, inteligencji i politykow. Ale ciezko byloby powiedziec,
                    ze wsrod tej masy ludzi nie bylo olbrzymiej grupy zwyklych emigrantow
                    ekonomicznych, czy wrecz kryminalnych. Ta emigracja to emigracja
                    zarobkowa i w duzej mierze ludzi nie najlepiej odnajdujacych sie w
                    wyspiarskiej rzeczywistosci. Jasne, ze na nich sie nie zamyka, ale
                    tworzy jej przewazajaca czesc.
                  • Gość: Rotamistrz Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 12.03.10, 12:00
                    > Ze wiecej
                    > wyjechalo ludzi z nizszym wyksztalceniem, z gorszym angielskim?

                    No to już coś.

                    > A mowa jest o podejsciu do emigracji.

                    A może to jest tylko Twoja reakcja na konstatacje przedstawione w wywiadzie? Że
                    więcej wyjechało ludzi z niższym wykształceniem, z gorszym angielskim, że nie
                    zawojowali świata i perspektywa powrotu też nie jawi się różowo. Klasyczna
                    pułapka emigracyjna. Pierwsze pokolenie przeważnie jest stracone. Nic nowego pod
                    słońcem. Polecam znakomity dokument irlandzkiej TV3 "The forgotten Irish" o
                    dzisiejszych dziadkach (dziadach), którzy z Zielonej Wyspy do UK wyjeżdżali
                    masowo w latach 40 i 50 ubiegłego wieku:

                    www.youtube.com/watch?v=3mrJjCGOp4I
                    Zasmucające momentami, ale tak to wygląda. Niby praca na szaro na budowach nie
                    hańbiła. Tylko dlaczego irlandzcy mężczyźni w wieku późnoemerytalnym stanowią w
                    UK spory odsetek "klientów" zakładów opieki społecznej? I do tego najbardziej
                    schorowany?

                    > To, ze jednych jest wiecej, nie
                    > oznacza nic ponad to, ze... jest ich wiecej.

                    Żartujesz sobie chyba. Starej heglowskiej zasady nie znasz o przechodzeniu zmian
                    ilościowych w jakościowe? Zailustrujmy to następująco: to że w winie jest mniej
                    alkoholu niż w brandy nie oznacza jedynie... że jest go mniej. Powyżej pewnej
                    granicy stężenia roztwór alkoholowy staje się aseptyczny. A to czyni ogromną
                    różnicę, i w skutkach jego spożycia, i w metodach przechowywania i w innych
                    zastosowaniach. Winem rany nie odkazisz, gorzałką jak najbardziej. Otwarte wino
                    się psuje, brandy co najwyżej ulatnia.

                    No więc jak? Nadal beztrosko liczby i statystyczne zobrazowanie stanu rzeczy nie
                    będą miały dla Ciebie większego znaczenia?
                • korkix78 Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 14:54
                  A ja sie niezbyt zgodze z Panem Rotamistrzem, tym razem.

                  Z ta wiekszoscia i mniejszoscia to jest roznie, zalezy z ktorej
                  strony wiatr wieje.
                  Skupmy sie zawsze na wiekszosci, opisujac Polonie?
                  Fajnie, tylko jak czesto czytamy, ze:

                  Przytlaczajaca wiekszosc Polakow nie ukrywa sie w UK, poniewaz jest
                  skazana lub poszukiwana listem gonczym.
                  Zdecydowana wiekszosc Polakow jesli jezdzi samochodem to ma prawo
                  jazdy.
                  Wiekszosc Polakow po prostu pracuje i nie aplikuje (nie mowiac o
                  dostawaniu) o roznorakie benefity.
                  Wiekszosc Polakow po dluzszym pobycie potrafi mowic po angielsku
                  lepiej, niz przed wyjazdem (nie delibruje tu o tym, czy osiagany
                  poziom czesto jest satysfakcjonujacy).

                  Gdy przyklady wiekszosci sa pozytywme, zwykle jest cisza. Co widac i
                  slychac za to, to o mniejszosci, wyjatkach. No bo wtedy jest
                  cos 'ciekawego', jest nius. Ale czy zawsze? No nie.
                  O wyjatkach chetniej pisze sie wtedy, kiedy jest to wyjatek
                  niechlubny i chyba bardziej o to chodzilo Twojemu interlokutorowi.

                  Czy wiec podejscie do emigracji w prasie jest bezstronne?
                  Pewnie, ze nie, musi byc jakas sensacja, albo przynajmniej cos co
                  nosi znamiona "szokujacych wnioskow". Tylko czemu tak czesto
                  negatywne?

                  Wiec ta cala statystyka jest czesto zbyt wybiorcza. Dochodzi do
                  tego, ze piszac prawde, rysuje sie skrzywiony obraz rzeczywistosci.
                  Socjotechnika, manipulacja, jeden czort.

                  Ide na kawe.
                  • Gość: lolek Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: 82.132.139.* 12.03.10, 15:11
                    twoje argumenty obala statystyka. Polacy sa najnizej zarabiajaca
                    mniejszoscia etniczna oficjalnie pracujaca w WB.
                    • korkix78 Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 15:20
                      > twoje argumenty obala statystyka. Polacy sa najnizej zarabiajaca
                      > mniejszoscia etniczna oficjalnie pracujaca w WB.

                      Ktore argumenty?
                    • korkix78 Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 15:22
                      Ale ktore argumenty?
                      • Gość: lolek Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: 82.132.136.* 12.03.10, 16:39
                        wydaje mi sie ze twoj post zbudowany byl wokol tego zdania:

                        Gdy przyklady wiekszosci sa pozytywme, zwykle jest cisza. Co widac i
                        slychac za to, to o mniejszosci, wyjatkach. No bo wtedy jest
                        cos 'ciekawego', jest nius. Ale czy zawsze? No nie.
                        O wyjatkach chetniej pisze sie wtedy, kiedy jest to wyjatek


                        Tak wiec to nie mniejszosc tworzy statystyki i zarabia te minimalne
                        stawki, a wiekszosc.
                        • korkix78 Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 18:24
                          Ujme wiec to inaczej: ja podpinam sie do opinii, ze emigracja
                          przedstawiana jest zwykle w nienajlepszym swietle. Zawsze cos z tymi
                          emigrantami nie tak. Albo jest bardzo zle, albo jest "niby dobrze,
                          ale z drugiej strony zaznaczmy ze to wcale nie tak dobrze, bo...".

                          I tak informacja "emigracja generalnie jest dla jednostek
                          silniejszych psychicznie" bedzie przedstawiona chetniej "na
                          qvintesencje", czyli cytujac: "na emigracje decyduja sie ludzie o
                          oslabionych wieziach emocjonalnych" czy jakichs innych wieziach
                          psycho-costam.

                          A co do wiekszosc vs mniejszosc.

                          Jesli nius dot. wiekszosci jest niepozytywny, w mediach zobaczysz to
                          nieraz, nierzadko (vide Twoja informacja o niskich stawkach).
                          Ale jesli dane dot. wiekszosci sa pozytywne, przemilcza sie je
                          (wbrew statystyce), lub traktuje zdawkowo, skupiajac na podgrupach /
                          wyjatkach negatywnych.

                          np: do UK wyjechalo duzo osob z Polski B, bo tam pracy brak, wsrod
                          nich sa tez kryminalisci ktorzy w UK czuja sie bezkarni.

                          albo

                          choc Polska jest w Unii, nadal jakistam odsetek pracuje nielegalnie
                          i nie ma ubezpieczenia. powodem jest slaba znajomosc jezyka u
                          rodakow a takze nieznajomosc swoich praw

                          itd itp.

                          I nie rozchodzi sie o to by wszystkosc przedstawiac w rozowych
                          kolorach, ze eldorado itp, jednak np to ostatnie mozna tez
                          przedstawic tak: "Polacy od 5 lat pracuja w UK w pelni legalnie,
                          odprowadzajac podatki i ubezpieczenie. Nadal jest maly odsetek
                          takich, ktorzy znajduja prace na czarno, jednak jest on najmniejszy
                          odkad prowadzone sa takie statystyki, wynosi 2% i nadal maleje"*

                          * dane wymyslone
                  • bigstrand Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 16:56
                    korkix78 napisał:

                    > A ja sie niezbyt zgodze z Panem Rotamistrzem, tym razem.
                    >
                    > Z ta wiekszoscia i mniejszoscia to jest roznie, zalezy z ktorej
                    > strony wiatr wieje.
                    > Skupmy sie zawsze na wiekszosci, opisujac Polonie?
                    > Fajnie, tylko jak czesto czytamy, ze:

                    Tak ale gdzie czytamy? Czyz nie w mediach, a scislej w portalach typu onet, wp czy teraz rowniez i gazeta.pl? Czym sie kieruja te media nie musze chyba przekonywac. Obiektywnosc i rzetelnosc to nie beda kryteria doboru tekstow w tych redkacjach.




                    > Gdy przyklady wiekszosci sa pozytywme, zwykle jest cisza. Co widac i
                    > slychac za to, to o mniejszosci, wyjatkach. No bo wtedy jest
                    > cos 'ciekawego', jest nius. Ale czy zawsze? No nie.
                    > O wyjatkach chetniej pisze sie wtedy, kiedy jest to wyjatek
                    > niechlubny i chyba bardziej o to chodzilo Twojemu interlokutorowi.
                    >
                    > Czy wiec podejscie do emigracji w prasie jest bezstronne?
                    > Pewnie, ze nie, musi byc jakas sensacja, albo przynajmniej cos co
                    > nosi znamiona "szokujacych wnioskow". Tylko czemu tak czesto
                    > negatywne?
                    >
                    > Wiec ta cala statystyka jest czesto zbyt wybiorcza. Dochodzi do
                    > tego, ze piszac prawde, rysuje sie skrzywiony obraz rzeczywistosci.
                    > Socjotechnika, manipulacja, jeden czort.

                    Ja z kolei bardzo chetnie bym obejrzal/przeczytal cos zrobionego na ksztalt dokumentu z linka Rotamistrza. Czyli proba opisu rzeczywistoci i zjawiska emigracji ale nie przy pomocy liczb (choc i te tez sie tam pojawiaja) ale rowniez z perspektywy pojedynczych ludzi. Tak by to statystyczne surowe mieso mialo swoja "ludzka twarz"

                    Tymczasem prace tak jak ta pani profesor sa chyba zamawiane i robione z teza uformowana zanim sie zabrano do pracy. Nie potrafie zrozumiec dlaczego istnieje potrzeba dawania roznych epitetow dla kolejnych pokolen w Polsce. Mieslismy juz do czynienia z pokoleniem x, pokoleniem jp2, i wiele innych bezsensownych nazw wymyslanych glownie przez dziennikarzy. Tak jakby obecnosc w jakims miejscu i czasie i uczestnictwo w takiej zbiorowosci dawaly jakiekolwiek podstawy do tego by indywidualne wybory ludzi byly motywowane ta rzeczywistocia.
                    Nie wiem dlaczego to pokolenia ma byc stracone? Co to znaczy ze jest stracone? Umarli? Dobrze to dla nich czy zle? A jak wyglada i ktore jest pokolenie "niestracone" bo tylko w kontrascie z takim pokoleniem mozna wyciagac wnioski. Ktore to pokolenie? Tutaj pani profesor milczy.
            • princesswhitewolf Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 12:55
              > A ja nie muszę wierzyć. Ja widzę na codzień zawodników, których sytuacja
              > społeczno-kulturowa nie zmieniła się wiele od momentu przyjazdu do pięciu lat > później.


              ale ja nie powie o sytuacji spoleczno kulturowej w UK ale o poprawie w jakims tam stopniu znajomosci j. angielskiego w prownaniu z poziomem angielskiego przy wyjezdzie z Polski

              > No nie żartuj. Pracowałem na zmywaku. 80% floor staffu w moim hotelu stanowili > Polacy.

              No ale chyba mieli na zewnatrz stycznosc z angielskim do jakiegos tam stopnia? nawet czytajac napisy na ulicy uczyli sie angielskiego i na pewno choc troche ten angielski sie poprawil. W Adult schools in Boroughs na ESL kursach dominuja i dominowali Polacy jakby nie bylo. WIEKSZOSC POPRAWIA ANGIELSKI
              Mysle ze wiekszosc poprawila choc ciut ciut znajomosc angielskiego.

              > Jeśli zwróci się jeszcze uwagę na to, że najpopularniejszym dostawcą programów telewizyjnych dla polskiej migracji na Wyspach jest... Polsat, to mamy trochę pełniejszy obraz naszego mentalnego getta.
              No ja tez mam Polsat. (Mam tez Sky.) Nie, nie mieszkam w gettcie polskim:)i daleko mam do polskiego sklepu ( niestety). Fakt ze sie oglada telewizje polska nie oznacza zaraz ze nie zna swietnie angielskiego? Przesadzasz.
          • Gość: from Europe Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 10.03.10, 19:36
            princesswhitewolf napisała:

            > W mniejszym czy wiekszym stopniu poprawil- zm
            > ywak czy bar to nie Jackowo w koncu i stycznosc z jezykiem maja.

            Tutaj ja również się nię zgodzę, poza tym że w miejscach pracy były całe grupy polskojęzyczne, to urzędy wychodząc na przeciw cennej sile roboczej, drukowały wszelkie formularze urzędowe również w języku polskim. Jeżeli chodzi o doświadczenie językowe to myślę że niespecjaliści, niewiele podciągnęli się akurat w tym kierunku.
            • princesswhitewolf Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 10.03.10, 20:47
              no rozumiem jak na budowie sa sami Polacy. Ale no chyba ci co w barze pracuja jakby nie bylo rozmawiaja po angielsku z ludzmi wokol?
              • Gość: from Europe Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 11.03.10, 11:53
                Nie wszyscy, masz rację. Większość która wróciła to pracownicy krótkoterminowi, w budowlance było ich chyba najwięcej, choć nie tylko w tej branży pracowali polonijnymi grupami. Barmana to już można pod specjalizacje podciągnąć ;)
                • princesswhitewolf Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 12:46
                  Barmana to już można pod specjalizacje podciągnąć ;)

                  ahahahaahaha... specjalizacja:))

            • princesswhitewolf Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 12:57
              to urzędy wychodząc na przeciw cennej sile roboczej, drukowały
              > wszelkie formularze urzędowe również w języku polskim.


              Psia kosc, ze tez ja nigdy na takie formularze nie trafiam... Chyba tylko WRS guidance bylo w wersji polskiej tez
              • Gość: from Europe Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 12.03.10, 14:12
                princesswhitewolf napisała:

                > Barmana to już można pod specjalizacje podciągnąć ;)
                >

                > ahahahaahaha... specjalizacja:))
                >

                Nie śmiej się :), większość ludzi pracujących za barem to zwykil nalewacze płynów z umiejętnością obsługi kasy. Barman w prawdziwym tego słowa znaczeniu powinien znać między innymi proces technologiczny wszystkich produktów, które podaje. Nie chce mi się rozpisywać na ten temat ale wbrew pozorom to nie taki prosty fach.


                princesswhitewolf napisała:

                > to urzędy wychodząc na przeciw cennej sile roboczej, drukowały
                > > wszelkie formularze urzędowe również w języku polskim.

                >
                > Psia kosc, ze tez ja nigdy na takie formularze nie trafiam... Chyba tylko WRS g
                > uidance bylo w wersji polskiej tez



                Nie pamiętam teraz na których to było, kilka osób było u mnie z różnymi formularzami z prośbą o pomoc, pomimo tego że były małymi literkami informacje po polsku, obecnie tej praktyki zaprzestano, tu masz wzory z irlandzkiego revenue po polsku, i języka znać nie potrzeba:

                www.revenue.ie/pl/index.html
                • Gość: Rotamistrz Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 12.03.10, 23:32
                  Dobry przykład z Revenue. Dorabiam obecnie jako tłumacz i jako tako orientuje
                  się w znajomości języka angielskiego wśród rodaków w IE. Nie jednego i nie dwa
                  PPSy naszym dzielnym, pilnie uczącym się języków obcych i chłonących otwartymi
                  umysłami styl zycia i obyczaje kultury kraju gospodarza "załatwiłem", niejeden
                  dokument wypełniałem, z niejednym landlordem się za kogoś dogadywałem, niejedną
                  taksówkę po imprezie komuś zamawiałem, niejedno konto w banku pomogłem otworzyć,
                  nie jeden test na prawo jazdy przetłumaczyłem, niejednemu chojrakowi na policji
                  przekładałem, co garda do niego mówi.

                  Dla większości Polaków pracujących w IE język ang. miał i wciąż ma czysto
                  instrumentalny, służbowy charakter. To język przyjmowania poleceń. Kontakty
                  towarzyskie Polaków z Irlandczykami? Zapomnijcie. Sporadyczne. Wynajmowane domy
                  w środku są polskie: mieszkańcy, obyczaje, prasa, telewizja, jedzenie i
                  przyjmowani goście. Jasne, są zdarzają się wśród irlandzkiej Polonii
                  "światowcy", ale to jest garstka.

                  Jakoś nie chce mi się wierzyć, że na sąsiedniej wyspie sytuacja wśród
                  najmłodszej Poloni ma się zgoła inaczej.

                  Przejrzyjcie trochę na oczy. Jesteście mniejszością, emigrancką elitą, jako taką
                  obytą i wyjęzyczoną. Już sam fakt przesiadywania na forum Gazety o tym świadczy,
                  jakby się z tego nie śmiać.
              • volga_jasnowidzaca Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 16:33
                Princesswhitewolf, na moim pierwszym 'flacie';-) mieszkalam z 3 facetami i jedna
                laska. Laska jezykiem wladala, goscie w UK byli 5-7 lat. Ten ktory byl 7 lat,
                potrafil powiedzic 'flat', 'ojsterka', i u'ciapatego'. Zanal tez 'Yes, i No'.
                Pozostali wladali jezykiem podbnie. Pracowali na budowach, wsrod polakow, co nie
                hanbi ale ogranicza kontakt z angielskim. Kiedy musieli cos zalatwic, szukali
                kogos, kto znal angielski - na przyklad ta dziewczyna, ktora byla dziewczyna
                jednego z nich. Owszem, poprawili angielski w porownaniu ze stanem sprzed
                emigracji, ale jesli podgrzejesz wode o temeperaturze 1C do 5C to wcale nie
                znaczy ze jest ona ciepla;-)

                Przez czas jakis, jak gdzies wsponialam, pracowalam w pizzeri, kucharze,
                kierowcy i 'menadzerowie' byli Polscy. Potem dolaczyli do nas...Wegrowie. Wiesz
                w jakim jezyku Wegrowie mowili po kilku miesiacach? Po Polsku :)

                Ja, na ten przyklad, w nauke jezyka wlozylam sporo wysilku, niestety to mit, ze
                wysiadajac z samolotu automatycznie lapiesz angielski, jakbys lapala grype:/
                Albo ja taka malo pojetna bylam. I fakt ze te pierwsze, najprostsze prace sa
                wsrod rodakow, wcale nie pomaga. Ja siedxialam z BBC learners i kulam slowka i
                wyrazenia z Flatmates, czy The Teacher (polecam!!!!), kosztowalam sie co tydzien
                na The Economist aby rozszerzac fromalne slownictwo i gramatyke, meczylam ludzi
                aby mi podawali jakies kolokwialne wyrazenia i slowka itp.

                I powiem Ci ze dzis po 3 latach moj chlopak zawsze znajdzie cos do poprawy,
                brakujace 'the' czy 'a', albo generalnie konstrukcja zdania.


                A co do formularzy itp. Ostatnio zdawalam teoretyczny na prawo jazdy i uprzejma
                pani zapytala czy chce polska wersje.

                Grzecznie odmowilam;-)
                • korkix78 Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 18:27

                  >niestety to mit, ze
                  > wysiadajac z samolotu automatycznie lapiesz angielski,

                  Przyznam, ze osobiscie pierwsze slysze o tym micie..;)
                  • rekin.finansjery Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 12.03.10, 19:28
                    > Przyznam, ze osobiscie pierwsze slysze o tym micie..;)

                    Nie slyszales nigdy stwierdzenia, ze po 5 latach za granica to kazdy glupi sie
                    nauczy? Stwierdzajacymi sa oczywiscie ci siedzacy w Polsce, nigdy nie probujacy
                    nauczyc sie obcego jezyka.

                    Prawda jest taka, ze zeby sie nauczyc jezyka bedac juz w danym kraju, to trzeba
                    sie go uczyc tak samo jak bedac jeszcze w Polsce, efekty przychodza oczywiscie
                    duzo szybciej niz sama nauka w Polsce, ale i w UK trzezba po prostu klasycznie
                    "przysiasc" i uczyc sie najlepiej codziennie, co dwa dni :).

                    Jeszcze raz o micie. Prosze bardzo, teraz juz slyszales:

                    www.antimoon.com/other/myths-country.htm
                    • ratpole Re: Kolejna proba opisu (e)migrantow. 13.03.10, 00:35
                      rekin.finansjery napisał:

                      > > Przyznam, ze osobiscie pierwsze slysze o tym micie..;)
                      >
                      > Nie slyszales nigdy stwierdzenia, ze po 5 latach za granica to kazdy glupi sie
                      > nauczy? Stwierdzajacymi sa oczywiscie ci siedzacy w Polsce, nigdy nie probujacy
                      > nauczyc sie obcego jezyka.

                      Hehehe, tak dokladnie jest.
                      Do tego pytania: jak to? juz dwa lata mieszkasz za granica i tak dobrze po
                      polsku mowisz?
Pełna wersja