Wyjechać czy nie?

IP: *.icpnet.pl 17.04.06, 22:07
Co byscie zrobili na moim miejscu? Sytuacja wygląda w ten sposób: Mam
propozycje pracy w Anglii w Tesco. Wiem, ze to nie szczyt marzeń, ale na
poczatek może wystarczy. Tylko nie moge sie zdecydowac czy jechać. W Polsce
mam dobrze płatna pracę w biurze (ok 1500-1800) i boje się, żę w Angli nie
spodoba mi się, poza tym traktuje prace w Tesco jako tymczasową (dopóki nie
podszkolę języka), ale boje się, że nie znajdę lepszej. A
najwiekszy "problem" to moja córeczka, który ma 5 m-cy i musiałabym ją
zostawić z babcia na jakieś 3 m-ce dopóki sie tam nie urządze. Pewnie wielu z
was uzna mnie za wyrodna matkę, ale nie jestem pewna czy wytrzymam w Polsce.
Wiele przykrych chwil przeżyłam podczas ciaży a teraz tez nie jest mi lekko,
musze zmienic otoczenie. Boję sie tylko, żeby nie wpaśc z deszczu pod rynnę.
Boję się, że zrezygnuję z pracy w Polsce, a w Angli nie bedę wstanie zapewnić
takich warunków finansowych i stabilizacji mojemu dziecku jak teraz. Z
drugiej strony nie chce aby moja coreczka patrzyła na smutna i załamaną
mamusię, a tutaj narazie nie widze żadnej szansy na polepszenie naszego
życia. Co robić? Może są na forum inne samotne mamy, które zdecydowały sie na
wyjazd?
    • natalia.brzeska Re: Wyjechać czy nie? 17.04.06, 22:17

      Rozumiem, że po tych 3 miesiącach chcesz sprowadzić córkę do Anglii, tak? A co
      chcesz z nią zrobić, jak będziesz w pracy?
    • Gość: mexicana Re: Wyjechać czy nie? IP: *.chello.pl 17.04.06, 22:37
      Cięzko będzie Ci utrzymać i siebie, i córkę, biorąc pod uwagę fakt, że zarobki w
      Tesco to jakieś 800-900 funtów na rękę miesięcznie. Samo mieszkanie + oplaty to
      koszt minimum 300-400 funtów co miesiac, zakładając ze nie mieszkałabyś w
      Londynie i wynajęłabys jakieś niewielkie studio, bo na pokój w shared house
      mama z dzieckiem raczej nie ma co liczyć. Kolejne 200-300 funtów to jedzenie
      i gadżety codziennego uzytku dla dziecka (pieluchy, sloiczki itp.). A co z
      ewentualnymi lekami, ubraniami, jakaś minimalną rozrywką, oszczędnosciami no
      i najwazniejsze - opieka nad dzieckiem? Musiałabyś przeciez zatrudnić opiekunkę,
      więc raczej nie starczyłoby Wam po prostu na życie.
      Taka oferta jest OK na początek, ale raczej dla osób, które nie mają nikogo na
      utrzymaniu.

      Zadam pytanie: czy chcesz wyjechac ze wzgledu na prace, finanse i traktujesz
      Anglie jako szanse na "lepsza przyszlosc" czy tez planujesz ten wyjazd ze
      wzgledu na sprawy osobiste? Jesli to pierwsze - lepiej chyba będzie poczekac,
      podszkolic jezyk, poszukac lepszej pracy juz z Polski. Lepszej czyli takiej,
      ktora po prostu pozwoli utrzymac się i Tobie, i dziecku. Jesli to drugie - coz,
      moze zmiana otoczenia nie musi byc az tak radykalna? Nie wiem jakie sa powody
      tego, ze jestes, jak piszesz, smutna i zalamana, ale moze na poczatek wystarczy
      zmiana miejsca zamieszkania, taka, bys nie musiala zmieniac pracy, a jednak
      zmienila srodowisko. W Polsce jak rozumiem mozesz liczyc na pomoc mamy przy
      dziecku, no bo skoro zarabiasz 1500-1800 zl i pracujesz na pelen etat, to pewnie
      nie zatrudniasz opiekunki. Mimo to masz pewna stabilizacje. Pracujac w Anglii za
      pieniadze jakie oferuje Tesco, niestety, nie bedziesz nawet na taka stabilizacje
      mogla liczyc. Ja bym poki co zostala i probowala ogarnac swoje sprawy tu, na
      miejscu. Zycze powodzenia w podjeciu dobrej dla Ciebie i corki decyzji.

      PS. Natalio B., czasem moglabys darowac sobie sarkazm... mozna bylo to samo
      powiedziec w mniej odpychajacy sposob.
      • natalia.brzeska Re: Wyjechać czy nie? 17.04.06, 23:02
        Gość portalu: mexicana napisał(a):


        >
        > PS. Natalio B., czasem moglabys darowac sobie sarkazm... mozna bylo to samo
        > powiedziec w mniej odpychajacy sposob.

        Gdzie tu sarkazm?!?!? Zadałam normalne pytanie. Odwalcie się w końcu z tym
        ciągłym sarkazmem, ironią itp. Już nic napisac nie można, bo zaraz jedna z
        drugą podteksty widzą...
        • Gość: jess Re: Wyjechać czy nie? IP: *.bulldogdsl.com 17.04.06, 23:16
          Odpowiedz na pytanie: NIE. Dosyc juz tutaj polskich benefit scroungers.
        • Gość: mexicana Re: Wyjechać czy nie? IP: *.chello.pl 18.04.06, 10:25
          Halo, halo, pani Natalio - wielce obeznana we wszystkim paniusiu "na poziomie".
          Zwróciłam Ci kulturalnie uwagę - więc mogłabyś darować sobie to "odwal się" i
          jeśli nie zgadasz się z moją opinią - postarać się o jakąś grzeczniejszą ripostę.

          Co do sakrkazmu w Twojej wypowiedzi - nie udawaj, proszę, że zadałaś niewinne
          pytanie i oczekiwalas odpowiedźi. Odpowiedź na takie pytanie pytanie jest
          przecież oczywista, i Twoim celem nie było bynajmniej jej uzyskanie. A sarkazm
          jest idealnie widoczny w maleńkim, pozornie nieszkodliwym słówku "tak?". Zresztą
          - jako językowiec zapewne zdajesz sobie z tego doskonale sprawę.

          Czytam to forum już od jakiegoś czasu, i widzę, że znajdujesz dziwną przyjemność
          w "subtelnym" dogryzaniu ludziom, którzy mają może trochę mniej obycia,
          otrzaskania czy po prostu powodzenia w życiu niż Ty. To, że nie tylko ja mam
          takie odczucia, też chyba o czyms świadczy. Stąd mój apel - jeśli chcesz komuś
          coś poradzić, pomóc, to zanim coś napiszesz, zwłaszcza coś krytycznego -
          zastanów się, co wywoła lepszy efekt: atak na daną osobę i złośliwość (mający,
          jak rozumiem być w zamierzeniu zbawiennym ostrzeżeniem przed popełnieniem
          głupstwa) czy może konkretna, wyważona w tonie wypowiedź. Jesteś inteligentną
          osobą, więc dojście do właściwych wniosków nie powinno Ci zająć dużo czasu.
          Pozdrawiam
          • natalia.brzeska Re: Wyjechać czy nie? 18.04.06, 10:31
            Gość portalu: mexicana napisał(a):

            > Halo, halo, pani Natalio - wielce obeznana we wszystkim paniusiu "na
            poziomie".
            > Zwróciłam Ci kulturalnie uwagę - więc mogłabyś darować sobie to "odwal się" i
            > jeśli nie zgadasz się z moją opinią - postarać się o jakąś grzeczniejszą
            ripost
            > ę.
            >
            > Co do sakrkazmu w Twojej wypowiedzi - nie udawaj, proszę, że zadałaś niewinne
            > pytanie i oczekiwalas odpowiedźi. Odpowiedź na takie pytanie pytanie jest
            > przecież oczywista, i Twoim celem nie było bynajmniej jej uzyskanie. A sarkazm
            > jest idealnie widoczny w maleńkim, pozornie nieszkodliwym słówku "tak?".
            Zreszt
            > ą
            > - jako językowiec zapewne zdajesz sobie z tego doskonale sprawę.
            >
            > Czytam to forum już od jakiegoś czasu, i widzę, że znajdujesz dziwną
            przyjemnoś
            > ć
            > w "subtelnym" dogryzaniu ludziom, którzy mają może trochę mniej obycia,
            > otrzaskania czy po prostu powodzenia w życiu niż Ty. To, że nie tylko ja mam
            > takie odczucia, też chyba o czyms świadczy. Stąd mój apel - jeśli chcesz komuś
            > coś poradzić, pomóc, to zanim coś napiszesz, zwłaszcza coś krytycznego -
            > zastanów się, co wywoła lepszy efekt: atak na daną osobę i złośliwość (mający,
            > jak rozumiem być w zamierzeniu zbawiennym ostrzeżeniem przed popełnieniem
            > głupstwa) czy może konkretna, wyważona w tonie wypowiedź. Jesteś inteligentną
            > osobą, więc dojście do właściwych wniosków nie powinno Ci zająć dużo czasu.
            > Pozdrawiam


            Słuchaj, nie zamierzam się z Tobą targować czy mój post był sarkastyczny, czy
            nie. Najwyraźniej Ty wiesz lepiej...

            Autorka postu odpowiedziała - dzieckiem będzie zajmować się mama. I to chciałam
            wiedzieć. W takim wypadku sytuacja wygląda trochę lepiej, chociaż i tak nie
            rewelacyjnie. Ale nie musze dalej się rozpisywać na tem temat, bo przedmówcy
            zrobili to doskonale.
          • natalia.brzeska Re: Wyjechać czy nie? 18.04.06, 10:36
            Gość portalu: mexicana napisał(a):

            A sarkazm
            > jest idealnie widoczny w maleńkim, pozornie nieszkodliwym słówku "tak?".
            Zreszt
            > ą
            > - jako językowiec zapewne zdajesz sobie z tego doskonale sprawę.
            >

            Tak więc jako "językowiec", odpowiem Ci, że jeśli pytanie zaczyna się
            od "rozumiem":
            "Rozumiem, że po tych 3 miesiącach chcesz sprowadzić córkę do Anglii, tak?"

            to, to "tak", ma trochę inne zabarwienie ("tak" odnosi się do "rozumiem").
            Parafrazując: "Czy dobrze rozumiem, że chcesz potem córkę sprowadzić do
            Anglii?" Nie widzę tu sarkazmu.

            I proszę, nie wnikaj już, bo akurat tutaj się mylisz...

            • mexi.cana Re: Wyjechać czy nie? 18.04.06, 10:49
              A mialas juz dalej nie odpowiadac hmmm...
              Powiem tak - rzeczywiście, nie jestem w stanie stwierdzić jakie były Twoje
              intencje. Dodam, że fajnie byłoby, gdybym się co do nich myliła, niemniej jednak
              ja odebrałam Twoją wypowiedź jako sarkastyczną.

              Przeczytaj to sobie na zimno:

              "Rozumiem, że po tych 3 miesiącach chcesz sprowadzić córkę do Anglii, tak? A co
              chcesz z nią zrobić, jak będziesz w pracy?"

              i zastanów się, czy MOŻE to być odebrane jako sarkazm czy nie. Akurat sarkazm
              jest taką kategorią, na którą nie patrzy się wyłącznie przez pryzmat syntaktyki.
              Tyle ode mnie w tym temacie;)

      • Gość: vitek Re: Wyjechać czy nie? IP: *.server.ntli.net 17.04.06, 23:17
        Za leki się nie płaci, szczególnie dla dzieci.
    • Gość: vitek Re: Wyjechać czy nie? IP: *.server.ntli.net 17.04.06, 23:15
      jeśli masz takie wątpilwości, to lepiej nie wyjeżdżaj, bo tutaj może powieść
      się tylko ludziom, którzy są zdesperowani i nie mają nic do stracenia.
      Poza tym o pracy dla tesco słyszałem tylko najgorsze rzeczy, terror i
      dyskryminacja...
    • Gość: wikimatola Re: Wyjechać czy nie? IP: *.icpnet.pl 18.04.06, 06:49
      Pewnie macie rację. To zbyt duze ryzyko. Co do wyjazdu to planowałam ściagnąc
      do Angli moją mame, która opiekowałaby sie moją coreczką i chciałaby zaopiekwać
      sie tez innymi dziecmi jako niania. Moze w ten sposób utrzymałaby się, a ja nie
      musiałabym wynajmować opiekunki.
      • puola NIE wyjechać 18.04.06, 08:32
        Gość portalu: wikimatola napisał(a):

        > Pewnie macie rację. To zbyt duze ryzyko. Co do wyjazdu to planowałam ściagnąc
        > do Angli moją mame, która opiekowałaby sie moją coreczką i chciałaby
        zaopiekwać
        > sie tez innymi dziecmi jako niania. Moze w ten sposób utrzymałaby się, a ja
        nie
        > musiałabym wynajmować opiekunki.

        Plan jest zbyt karkolomny bo ma wiele niewiadomych i ogromne ryzyko. Nasuwa sie
        tez glebsze pytanie: jezeli chcesz zostawic swoje 3-miesieczne niemowle i
        jechac w nieznane z mysla ze jakos to bedzie, to moze masz ukryty plan B zeby w
        ogole zerwac z tym co jest teraz i zaczac od poczatku? Na pewno jest ci
        nielatwo skoro nie ma w tym ojca dziecka ale przynajmniej nie rob jeszcze
        wiekszej zadymy narazajac rozwoj dziecka przez porzucenie go.

        Takie przypadki sie zdarzaja ze rodzic(e) wyjezdza, zapomina, i sa pozniej
        sprawy w sadach o przyznanie opieki dla babci. Twoja sytuacja nie jest przy tym
        najgorsza bo masz nienajgorsza prace i mame do opieki. Mozna powiedziec ze jest
        to sytuacja calkiem niezla.
    • Gość: zycie Re: Wyjechać czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.06, 10:10
      a wyobraz sobie ze masz podobna sytuacje w UK jak w Polsce do tego male zarobki
      i co wtedy?
      • Gość: wk Re: Wyjechać czy nie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.06, 10:26
        nie wyjeżdżać, masz spore zarobki.
    • kerryman Re: Wyjechać czy nie? 18.04.06, 12:04
      do mexicany:

      autorka postu chce sie DOWIEDZIEC czy faktycznie warto w jej sytuacji wyjezdzac.
      oczywiste jest chyba, ze spodziewa sie odpowiedzi "tak" i "nie". jak ktos powie,
      ze nie, to od razu jest sarkastyczny, gburowaty i oczywiscie jest najgorszym
      egoista. i nie chodzi o stosowane formy zdan. sytuacja jest powazna - wikimatola
      pisze, ze ma mala coreczke. co innego jak ktos mieszka u mamy, nie ma co robic,
      znudzilo mu sie wieczne siedzenie z kumplami na trzepaku. a co innego jak sie ma
      dzidzie, stala pewna prace itd.

      staje sie coraz bardziej jasne ze osoby, ktore jeszcze nie wyjechaly zaczynaja
      czuc jakas dziwna presje - tak jakby wyjechanie za granice stanowilo o ich
      samodzielnosci czy zaradnosci. nie wiem jak to jest w przypadku wikimatoli. ale
      majac nienajgorsza prace w PL, przesiadka na tesco moze sie skonczyc
      nieciekawie. no chyba do biurowej pracy dla tesco.
      • mexi.cana Re: Wyjechać czy nie? 18.04.06, 12:21
        Kurcze, kerryman, czy przeczytalas dokladnie moja pierwsza wypowiedź? Przecież
        ja również uważam, że autorka wątku NIE powinna wyjeżdżać, co zresztą wyraziłam
        w moim pierwszym poście, podając jej konkrety - dlaczego wg mnie nie powinna.
        Chodzi mi jedynie o to, że MOŻNA wyrazić opinię "na NIE" w sposób bardziej
        przyjazny,
        i tyle.
        • kerryman Re: Wyjechać czy nie? 18.04.06, 12:53
          chyba w ogole jej nie widzialem wczesniej. ide zaraz po kawe.
          teraz widze ze sie zgadzamy co do watpliwego sensu wyjazdu. autorka pyta co
          bysmy zrobili na jej miejscu - wiec odpowiadamy, chyba tutaj watpliwosci nie ma
          zadnych - zostawiac dobrej pracy dla tesco nie ma sensu.
          co z tego, ze setki tysiecy osob wyjechalo? ile z tych osob mialo dobra (w
          miare) prace, wychowywalo dzidzie? zostawilo to wszystko w PL zeby pracowac w tesco?
          • Gość: ikona Wyborow zyciowych nie podejmuje sie na podstawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 15:20
            rad forumowiczow. To jest miejsce wymiany informacji, mniej lub bardziej
            powaznych dyskusji. Nikt cie nie zna, nie wie jakie masz priorytety zyciowe,
            jaka sile psychiczna. A wywracajac swoje zycie do gory nogami to TY MASZ BYC
            PEWNA, ze ma to sens i TOBIE przyniesie w przyszlosci korzysc. Troche
            przypomina mi to inwestowanie miliona dolarow na podstawie prognoz
            sasiadki......
            • kerryman Re: Wyborow zyciowych nie podejmuje sie na podsta 18.04.06, 16:19
              kolezanka zapytala o rade, mysle ze jest duzo prawdy w powiedzeniu "kto pyta nie
              bladzi". a tutaj znajdzie sie kilka osob, ktore jako takie doswiadczenie maja,
              wiec nie widze problemu w wymianie tych doswiadczen. pewnie, ze tak wazna
              decyzja jak - zostac w kraju czy wyjechac - nie powinna zapadac po przeczytaniu
              kilku postow na forum. ale chyba nie sadzisz ze autorka jest tak naiwna osoba.
              ze postanowila zapytac o rade na forum i zrobic tak jak jej poradza.

              bardzo dobrze ze zapytala, przynajmniej moze uslyszec od kilku osob, ktore tu
              sa, ze to nie jest dobry pomysl. lepiej zeby jej sasiadka albo ciotka doradzila,
              ktora nigdy nie byla zagranica? przy inwestowaniu miliona dolarow miedzy
              specjalistycznym forum a sasiadka wybralbym forum.
              • Gość: ikona Re: Wyborow zyciowych nie podejmuje sie na podsta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.06, 16:55

                kolezanka zapytala o rade, mysle ze jest duzo prawdy w powiedzeniu "kto pyta nie
                > bladzi". a tutaj znajdzie sie kilka osob, ktore jako takie doswiadczenie maja,
                > wiec nie widze problemu w wymianie tych doswiadczen

                Kerry, ja tez nie widze problemu w wymianie doswiadczen, tylko ze kolezanka nie
                pyta sie o doswiadczenia ale o uzasadnienie dla niepodjetego wyboru:

                "Wyjechac czy nie?
                (.....)
                Co byscie zrobili na moim miejscu?"

                wiec to nie jest pytanie o czyjes doswiadczenie, ale o pomoc w podjeciu
                decyzji. A jezeli osoba sama nie jest pewnwa czy tu (RP) czy tam (UK) to co
                mozna jej poradzic?. I najwazniejsze bedzie cierpiala na chroniczny deficyt
                wiary w slusznisc podjetej decyzji w chwilach trudnych, a te przyjda......i co
                wtedy?
                Dlatego zawsze przecieram oczy ze zdumienia, gdy ktos zadaje pytania na forum,
                zwiazane z wyborami zyciowymi. To takie moje male zwichniecie.....
Pełna wersja