A jak z angielskim?

IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 03.05.06, 22:42
interesuje mnie w jakim stpniu pobyt w UK/Irlandii wplynal na poprawe znajomosci jezyka. chodzi mi
szczegolnie o osoby ktore sa juz dluzej, np. od maja 2004, a na poczatku mowily slabo albo w ogole. w
jakim czasie osoba srednio zdolna do jezykow, albo wcale, moze go opanowac?
    • randybvain Re: A jak z angielskim? 03.05.06, 22:56
      Osobiscie znam osobe, ktora sie zawziela i w ciagu dwoch lat nauczyla sie
      angielskiego od totalnego zera na poziom mniej wiecej intermediate. Sam.
      • Gość: rob Re: A jak z angielskim? IP: *.cable.ubr05.live.blueyonder.co.uk 03.05.06, 23:21
        90% zyje w polskich gettach
        uczyc sie angielskiego ?? po co ?? zeby wrocic do kraju i zostac jak
        jakis palant z tym angielskim ???
        :O) tere fere
        • robak.rawback Re: A jak z angielskim? 03.05.06, 23:48
          ja tak dodam od siebie, ze zeby sie uczyc to trza jeszcze miec cos takiego jak
          tak zwany MOZG.
          anyways gratulacje dla tego co sie zawzial. lubie ludzi co sie zawezma i cos
          osiagna.
          • Gość: M.M. Re: A jak z angielskim? IP: *.ipt.aol.com 04.05.06, 00:16
            Jestem dopiero pol roku, wiec byc moze moja opinia nie bedzie miarodajna.
            Niestety jednak musze obalic powszechnie panujacy mit, ze wyjezdza sie do UK z
            zerowym angielskim a pozniej od samego pobytu takowy pojawia sie w naszej
            glowce. Prawda jest taka, ze jezeli ktos przyjezdza tutaj bez jezyka badz
            komunikatywnym jedynie to wykonuje najprostsze prace fiizyczne za najnizsza
            stawke. Oznacza to nie mniej nie wiecej tylko zbyt male pieniazki na oplacenie
            kursow, zbyt duze zmeczenie by samemu wziac sie za robote. Oczywiscie sa
            rowniez darmowe szkoly, moze tylko ja mialem takiego pecha jednak z tego co
            zauwazylem raczej nie mona sie nauczyc tam jezyka.
            • Gość: Mwaruwari Re: A jak z angielskim? IP: *.autocom.pl 04.05.06, 00:30
              Dokładnie tak jak napisał przedmówca: szansa na podszkolenie języka jest
              odwrotnie proporcjonalna do zarobków ui stopnia zmeczenia po pracy.

              Dla przykładu: w biurze nie masz wyjścia, na budowie masz to w d***e.
              • robak.rawback powody niepowodzenia? 04.05.06, 01:26
                to ja zadam swoje niesmiertelne pytanie, ktore zadaje wszystkim ktorzy o tym
                wspomna. jak to z tymi szkolami, jakie sa? dlaczego mowicie ze nie mozna sie
                nauczyc? do dupy szkola, nauczyciele, grupa, czy wlasnie to zmeczenie i w was
                jest problem, czy jak. powaznie pytam? i prosilabym o obszerna wypowiedz?
                i co by musialo sie zmienic zebyscie z takiej szkoly w pelni skorzystali? i w
                waszej sytuacji i w sytuacji szkoly?
                • randybvain Re: powody niepowodzenia? 05.05.06, 16:16
                  Osoba, o ktorej pisalem, wlasnie wybiera sie do szkoly aby przygotowywac sie do
                  FCI - tak mu wyszlo z testow.

                  A o mnie? Ja podszkolilem sie niewiele, z upper intermediate w Polsce na
                  advanced tutaj. Ale specjalnie sie nie uczylem.
    • Gość: Grandman it's grand, definitely IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 04.05.06, 02:19
      I can say that after one year in Ireland my English improved a lot
      Coming here with intermediate, now I'm on advanced level, being a perfect example of person who's not reconisable as Polish among locals, well maybe just a little bit ;)

      However, there's a one neccessary condition: you MUST either work or live with native speaking people, that's the fastest way to learn spoken english
      Signing up to some English course can help either...

      I know Polish ppl who came here with no English at all, and after 10 months their level moved up to pre-intermediate, so waaay faster than they'd achieve in Kaczkowo Country..

      The only minus - I found myself being unable to write in Polish :(
      But as we say here, hit shappens.
      • Gość: wrw Re: it's grand, definitely IP: *.proxy.aol.com / *.proxy.aol.com 04.05.06, 05:10
        Gość portalu: Grandman napisał(a):

        > now I'm on advanced level

        kto ci to powiedzial? bo z tego jak piszesz nie wyglada.

        > The only minus - I found myself being unable to write in Polish :(

        jesli pisales po polsku tak jak po angielsku to strata niewielka.

        pokory poligloto, pokory.

        • Gość: Soup Nazi Re: it's grand, definitely IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.05.06, 05:18
          Dales sie podpuscic leszczowi.
          • Gość: wrw Re: it's grand, definitely IP: *.proxy.aol.com / *.proxy.aol.com 04.05.06, 05:22
            Gość portalu: Soup Nazi napisał(a):

            > Dales sie podpuscic leszczowi.


            Eee tam. nudze sie przy piwie.
            pozdrawiam.
            • Gość: amico Re: it's grand, definitely IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.05.06, 08:07
              NO WODZISZ.. JA SIE ZAWZIĄŁEM I JUZ SZÓSTY JĘZYK LECI:D
              TYLKO ZE ZADEN Z NICH NIE JEST FUENT.. A SZKODA:)
              • Gość: Mwaruwari Kolego wrw IP: *.autocom.pl 04.05.06, 10:21
                Skoro twierdzisz, ze kolega Grandman nie jest "advanced", badz łaskaw przedtawić
                nam swoją wersjętego tekstu, który napisał. Ocenimy wtedy, czy w ogole wiesz o
                czym piszesz, czy tez jestespo prostu napuszonym Bulbonem jakich masż szczycimy
                sie w naszym narodzie. Wchodzisz, czy podkulasz ogon i uciekasz ?
                • Gość: Grandman Re: Kolego wrw IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 04.05.06, 11:33
                  zeby nie bylo niedomowien - "hit shappens" napisalem dla jaj, oczywiscie wiem ze pisze sie "shit happens", niemniej jest to tylko taka gra slow, tak jak u nas "zady i walety" zamiast "wady i zalety"

                  co do pisania po polsku to oczywiscie ze nie zapomnialem jak sie pisze po polsku, nawet jakbym mieszkal tu cale zycie to i tak pewnych zeczy nie sposob zapomniec
                  widocznie niektorzy, tak jak "kolega" wrw nie potrafi zniesc ze ktos inny zna angielski lepiej od niego i musi przytrolic

                  ja ze swojej strony dodam, juz po polsku, ze zadna z metod nauki jezyka nie jest tak skuteczna jak pobyt i zadawanie sie z ludzmi w kraju gdzie tego jezyka uzywa sie na codzien; To samo sie tyczy Irlandii jak i Japonii, po roku, dwóch w Japonii (otoczony Japonczykami oczywiscie) bedziesz mowil lepiej niz po pieciu latach "nauki" w Polsce
                  • robak.rawback MM - wypowiedz sie, czekam z niecierpliwoscia 04.05.06, 14:43
                    podbijam,
                    interesuje sie normalnymi odpowiedziami.
                    grandman moze jeszcze jakis komentarz - sam sie uczyles czy chodziles do szkoly
                    jezykowej czy jak?
                    • Gość: daniel Re: MM - wypowiedz sie, czekam z niecierpliwoscia IP: 212.17.39.* 04.05.06, 18:25
                      z jezykiem to jest roznie, raz ze zalezy to od osoby i wrodzonych umiejetnosci,
                      a dwa od pracy. ja przyjechalem do dublina w grudniu,z jezykiem na poziomie
                      fce, teraz jestem na kursie na poziomie advance i raczej problemow nie mam. w
                      codziennych kontaktach z ajriszami raczej tez wiekszych problemow nie mam,co
                      nie znaczy ze wszystko plynnie i bez zgrzytow. natomiast znaczenie ma fakt ze
                      pracuje w obsludze klienta wiec codziennie mam do czynienia z ajriszami, z
                      zywym jezykiem i widze ze to ma wplyw na moje jezykowe umiejetnosci.

                      z wlasnych obserwacji dodam ze przebywanie w anglojezycznym kraju pomaga
                      glownie rozumiec co ludzie do nas mowia, natomiast zeby samemu mowic czy pisac
                      to trzeba juz sie uczyc dodatkowo, bo gramatyka, pisownia wyrazow itp to za
                      bardzo sie nie poprawi od samego gadania z tubylcami.

                      pozdrawiam
                      daniel
                    • Gość: Grandman Re: MM - wypowiedz sie, czekam z niecierpliwoscia IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 04.05.06, 21:09
                      zgadzam sie z danielem, poprawia sie glownie rozumienie; Ale sam fakt ze musisz gadac poprawia tez mowienie, w Polsce nie zmuszasz sie zeby mowic czy myslec po angielsku a tu zeby naprawde rozumiec lepiej jednak trzeba zmuszac sie i myslec po angielsku (tak to mozliwe);

                      co do nauki to rowniez ma sie niezaprzeczalna zalete wyprobowywania poznanych zasad gramatycznych, idiomow itp na zywo w "akcji" i sprawdzenia czy dziala


                      BARDZO zauwazalna rzecz - uczymy sie angielskiego jaki faktycznie jest, jak sie NAPRAWDE mowi, jak sie NAPRAWDE pisze, po czym poznac osobe spoza UK/Eire/USA?
                      jak idzie do np. sklepu to mowi "good morning, I would like to buy a bread"...kurka ludzie...tu sie prawie wogole nie mowi "Good morning", wszystko to gl. odmiany "haj" i jak sie masz...
                      ja mialem duzo nawykow z Polski i ludzie albo nie rozumieli albo dziwnie patrzyli - a rozchodzi sie to ze angielski w Polsce rozni sie od angielskiego na ulicy w UK, juz nawet nie mowie o zupelnie innym szyku zdan bo to sie mozna nauczyc w PL ale o slowach ktore sie uzywa a ktorych nie


                      ps. nie pamietam zebym kiedykolwiek slyszal np. how do you do, czy I wanted to know ("chcialem sie zapytac") czy mase innych, ktore bezposrednio w PL maja sens ale w angielskim nie maja zadnego, albo istnieja a sie ich nie uzywa

                      np. notorycznie ktos mowi "off you", typu "can i have a stapler off you?", "I get them every month off you", "can I get Marlboro 10 off you"? co doslownie znaczy "od ciebie"
                      nie pamietam zeby kiedykolwiek w PL jakis nauczyciel mi o tym mowil, zawsze jak sie robilo scenki typu przychodzi gosc do sklepu/apteki/biura to bylo

                      "- Good morning.
                      - Good morning.
                      - How are you?
                      - Fine. Thank you. And how are you?
                      - Fine. Thank you.
                      - I would like to buy a ticket to London
                      - Okay. When do you want to go?.
                      - Today. Here are the money.
                      - Thank you very much. - You're welcome.
                      - Good bye.
                      - Good bye."....
                      o i kolejne, good bye tez sie nie mowi :P mowi sie bye bye jesli juz...


                      tu taka rozmowa wygladalaby np. tak:


                      <krecisz sie kolo kasy biletowej>

                      - are you ok?
                      - I'm grand thanks

                      <odchodzisz dalej sprawdzac rozklad>
                      <wracasz>
                      ...
                      podchodzisz
                      - hi, how's goin', all rite?
                      - no to bother yourself?
                      - grand, can i get a ticket to london off you please?
                      - sure, when d'you want to go?
                      - today I hope
                      - grand, would you gimmie 2 secs would you please? gonna check it for ya now
                      - sure, no bother
                      - have it now. allright, so here's yer ticket, right? 24.50 please
                      - good man <placac za bilet>
                      - thanks a million! <dajac reszte>
                      - cheers, thanks a lot!!
                      - say hi to Roy from me :D
                      - will do :D see ye!
                      - cheereoh


                      jezyk to jedno a mentalnosc i ich sposob gadania to drugie....w Polsce nie do pomyslenia zeby podejsc do kasy i zarzucic babie tekstem typu


                      - cze, co slychac, w porzo?
                      - luzno, a co u ciebie?
                      - leci; dasz mi bilet do londynu plis?
                      - jasne, czekej no sekundke, cos sprawdza
                      - luzik
                      - ok, mam, to twoj bilecik okejas? 24.50 prosze
                      - dobra kobieta
                      - dzieki po stokroc (w orginale po milionkroc)
                      - dzieki wielkie, nara!
                      - pozdrow Roya ode mnie! (znany pilkarz)
                      - hehe zrobi sie, nara!
                      - siemaneczko


                      to jest wlasnie roznica pomiedzy naszymi krajami ;)
                      • Gość: rududu10 Re: MM - wypowiedz sie, czekam z niecierpliwoscia IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 04.05.06, 21:17
                        no i co z tego? no nie mow mi ze jak powiesz komus good morning i how do you do, to Cie nie
                        zrozumieja, w koncu to ich jezyk ojczysty. tu chyba raczej problemem moze byc akcent i to bardziej
                        wplywa na rozumienie niz nasladowanie lub nie ichnego belkotu, bo tego to juz jezykiem cywilizowanych
                        ludzi nie mozna nazwac.
                        a ja tam jednak wole porzadna angielszczyzne jak z Uniwersytetu w Cambridge z rulowanym r.
                        • Gość: Grandman Re: MM - wypowiedz sie, czekam z niecierpliwoscia IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 04.05.06, 21:44
                          nie o to chodzi ze nie zrozumie, o to chodzi ze na kilometr dasz poznac zes przyjechal z daleka ;)
                          no ale to nie wada...ja przedstawilem tylko jak sie naprawde mowi na ulicy i w konwersacjach pomiedzy ludzmi, czy to w graniturach czy w robotniczych gaciach - nikt nie zwraca uwagi na poprawna gramatyke, nawet moj English teacher jak sie z nim rozmawia normalnie

                          np. powie "there's 5 ppl in the car", choc wie ze poprawnie powinno byc there're (there are 5 ppl"....ale tak sie mowi bo tak jest szybciej i naturalniej
                          super czystko szkolnie nie mowi NIKT - tak sie uczy dzieci w szkolach na potrzeby egzaminu, ale z zyciem nie ma to wiele wspolnego


                          to tak samo jak w Polsce byc przyszedl do sklepu z gadka

                          - "Dzien dobry Pani! Piekny mamy dzionek, nieprawdaz?
                          - Alaliz piekny! Czym moge pani sluzyc?
                          - Pieknie poprosze dwa duze bochenki chlebka
                          - Jusci podaje, droga Pani
                          - Prosze, 5.50
                          - Alzez dziekuje zajebiscie uprzejmie!
                          - Alez prosze!
                          - Do widzenia Pani!
                          - Do zobaczenia! Milego Dnia!


                          Piekna poprawna polszczyzna - ale prosze, jak komus sie podoba to wio..
                          • Gość: rududu10 Re: MM - wypowiedz sie, czekam z niecierpliwoscia IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 04.05.06, 21:46
                            zes przyjechal z daleka to i tak da sie poznac bo zdradzi Cie Twoj akcent, i to jeszcze przez wiele, wiele
                            lat...
                            • Gość: Grandman Re: MM - wypowiedz sie, czekam z niecierpliwoscia IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 04.05.06, 22:00
                              akcent to jeszcze inna sprawa ale wyczerpal mi sie atrament w klawiaturze a to temat rzeka ;)

                              jutro ;)
                              • Gość: jasiubleep Re: MM - wypowiedz sie, czekam z niecierpliwoscia IP: 212.133.29.* 05.05.06, 18:15
                                Akcent, dykcja, intonacja. Roczek minal zanim sie nauczylem ichnich samoglosek,
                                ale dzieki temu sklepowej nie musze pokazywac palcem, co chce i z Inland
                                Revenue sie dogadam przez telefon.

                                Jak ogladam teevee, to srednio raz na godzine ktos rzuca 'pork pies', 'Barnet
                                ('s fair) albo 'China (plate)'. W Polsce uczylem sie angielskiego w szkole
                                sredniej ale tego nie uczyli.

                                To nie prawda, ze nikt juz nie uzywa 'How do you do'. Spotykam sie z tym
                                wyrazeniem srednio raz na 1.5 roku.

                                Nie spotkalem do tej pory wyksztalconego Angola, ktory by mi wyjasnil, dlaczego
                                learn jest czasem regularne a czasem nie. Polowa wyksztalconych nie wie, ze
                                przestepca byl 'hanged' a nie 'hung'.
                        • Gość: just one thing Jak sie masz? IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 04.05.06, 23:48
                          oczywiscie ze zrozumieja
                          tylko to tak samo jak Anglik do Ciebie w Polsce zagada "Jak sie masz?"
                          zrozumiesz? zrozumiesz. No ale co z tego skoro w Polsce nikt tak nie mowi, mowi sie np. "Jak leci?" czy "Co slychac?" a nie "Jak sie masz?"

                          analogicznie tam rzadko mowi sie "Good morning" a najczesciej mowi sie po prostu "Morning", i praktycznie wcale nie mowi sie "How do you do" na rzecz "How are you"
                      • Gość: hej Re: MM - wypowiedz sie, czekam z niecierpliwoscia IP: 82.153.65.* 04.05.06, 21:27
                        faktycznie, twoj angielski jest na poziomie DRESA!
                      • anna-dark I od razu cię poznają po języku plebsu... 04.05.06, 23:38
                        I od razu cię poznają po języku plebsu...

                  • Gość: ikona Re: Kolego wrw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 20:38
                    ze zadna z metod nauki jezyka nie jes
                    > t tak skuteczna jak pobyt i zadawanie sie z ludzmi w kraju gdzie tego jezyka
                    uz
                    > ywa sie na codzien; To samo sie tyczy Irlandii jak i Japonii

                    jasne, ale dotyczy wylacznie osob majacych pamiec sluchowa, wzrokowcom pobyt na
                    wyspach niewiele da.
                • Gość: Bullshit killer Re: Kolego wrw IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 04.05.06, 22:21
                  Pewnie jakby byl "advanced", to przedimkow by notorycznie nie zjadal. Albo nie
                  umieszczal ich tam, gdzie byc ich nie powinno. I uzyl tak gdzie trzeba 'have
                  to', a nie 'must'. Oraz - for suck's fake - skladnia odpowiadalaby bardziej
                  lokalnej niz polskiej.

                  • Gość: jess Re: Kolego wrw IP: *.bulldogdsl.com 04.05.06, 22:24
                    hear, hear, my observations exactly. I'd say there is plenty of room for
                    further advancement.
                    • chococake Re: Kolego wrw 04.05.06, 22:42
                      nawet proby uzycia/mowienia tak jak mowia anglicy czy irlandczycy nie daja
                      wiele efektu w przypadku polakow czy innych nacji, brzmi to czesto komicznie,
                      chocby ze wzgledu na akcent i intonacje o bledach gramatycznych juz nie
                      wspomne. Nastepna rzecza jest to ze jest cos takiego jak dostosowanie jezyka do
                      sytuacji, miejsca i ludzi, w jezyku polskim tez cos takiego istnieje choc u
                      wielu osob wystepuje brak rozroznienia, a moze to po prostu brak manier i
                      taktu, i dostosowania jezyka do okolicznosci. Inaczej dla nativow brzmi sie
                      rude & obnoxious o komizmie nie wspomne
                  • Gość: ha! Re: Kolego wrw IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 04.05.06, 23:44
                    akurat wlasnie MUST, celowe i zamierzone
                    dla Twojej wiadomosci mozna nawet powiedziec "peoples" w pewnych okolicznosciach co bedzie na 100% poprawne, ale Ty patrzysz przez pryzmat tego co Pani na angielskim w szkole polskiej wpajala

                    a co do przedimkow to no comments, kiedy sa potrzebne to sie je wstawia a kiedy nie to nie, wlasnie widac kto ma polskie nawyki
                    • Gość: Bullshit killer Re: Kolego wrw IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 05.05.06, 00:01
                      Go.wno wiesz co pani wpajala, wiec z wycieczkami sie pohamuj.

                      Co do 'must' - celowe i zamierzone niby co? Warunek konieczny? O 'peoples' nie
                      wspominalem, ale jesli ktos operuje w kategoriach ludow/narodow - chyba nie ma
                      innego wyjscia i liczby mnogiej uzyc musi. A jesli wg Ciebie nie umieszcza sie
                      przedimkow przed rzeczownikami typu 'person' czy 'level', a wstawia przed 'one
                      necessary condition', to raczej nie mamy o czym dyskutowac.
                      • Gość: bullcrap murder Re: Kolego wrw IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 05.05.06, 00:31
                        to co pani wpajala dedukuje z pisaniny piszacych, wszak wiedzec na pewno nie moge

                        MUST - tak, warunek konieczny - musisz albo pracowac z angielsko jezycznymi ludzmi albo jesli pracujesz z Polakami, mieszkac z angielsko jezycznymi ludzmi

                        inaczej gdzie mialbys miec kontakt z jezykiem? pracujac z Polakami, mieszkajac z Polakami a angielskiego uzywac 5 przy kasie w sklepie czy godzinke z angolem w pubie? cudow nie ma...sa wyjatki
                        obcujac tylko ze swoimi g. sie nauczysz, albo inaczej, nauczysz sie na takim samym poziomie co uczac sie w Polsce, tez mieszkajac i pracujac z Polakami

                        co do przedimkow to moge sie zgodzic jedynie do "person", fakt, mozna wstawic, Mr. Perfect; Na szczescie moj kolega uzywajacy angielskiego od dziecka tez czesto nie wstawia przedimkow i to jest "allowed" a ja nie staram sie byc bardziej angielski od anglikow

                        co do an przed advanced to najprostszym sposobem sprawdzenia jest wklepanie sobie tej sentencji w google, wypluje multum wynikow z advanced level w zdaniu, bez "an" i jak dodasz "an" to jakos nie dopatrzylem sie takiej konstrukcji - plus, dodanie "an" w tymze akurat zdaniu jest nienaturalne i nie ma sensu

                        end of story, Gregory
                        • Gość: znow ja Re: Kolego wrw IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 05.05.06, 00:33
                          ...bo chyba nie miales na mysli "advanced a level"....
                        • Gość: momentos chyba FCE IP: 82.153.107.* 05.05.06, 10:37
                          po tym co napisales widac, ze nie bardzo wiesz kiedy uzyc "must" a kiedy "have
                          to/have got to" i nie jest to za dobrze jak na "advanced level"

                          "have to" - uzycie wynika z okolicznosci zewnetrznych, ktore cie sklaniaja do
                          tego, ze cos musisz zrobic.

                          "must" - to twoje wlasne przeswiadczenie, twoj odbior subiektywny, ze musisz
                          cos zrobic, choc ogolnie sytuacja zewnetrzna wcale nie musi takich okolicznosci
                          narzucac.

                          • Gość: Grandman You must wish you could speak like that ;-) IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 05.05.06, 18:04
                            hmm, a ja po tym co ty napisales widze ze jednak masz w glowie jedynie szkolna teorie i zero lub malo praktyki
                            teoria i praktyka to kolego, dwie rozne rzeczy


                            jak sobie zobaczysz ogloszenia o np. prace to bedziesz widzial ze notorycznie uzywaja MUST, you must have 2 years of exp., you must be flexible for this work, you must have outgoing personality etc.
                            czesto cos jest "have to" a nie "Must" i na odwrot tylko dlatego ze "tak sie po prostu mowi" czy "Tak brzmi lepiej/naturalniej" i normalne zasady biora w leb

                            tak samo wiekszosc ludzi powie "I gotta go" miast "I have to go" ale czasem powiedza "I must go", i wszystkie formy jednakowo poprawne, "Gotta" czy "gonna" w jezyku mowionym uzywaja ludzie wyksztalceni, w bankach, politycy, to nie jest jezyk plebsu a zwyczajna roznica pomiedzy jezykiem mowionym a pisanym
                            piszac juz by bylo "going to" a nie "gonna"

                            tak samo czesto mozna wstawiac "that" a bez "that" tez jest poprawnie....nie ma wtedy ze tak jest dobrze a tak nie - obie formy moga byc rownie poprawne, ba, moze byc i 10 form rownie poprawnych i to ze sa rozne od tych z lekcji anglika w Polsce nie znaczy ze sa zle


                            takich przykladow jest 10 milionow i nie mam zamiaru ich przytaczac, zeby "zczaic" potrzeba troche w takim kraju pomieszkac

                            jakbys pomieszkal w anglojezycznym kraju to byc zrozumial wlasnie ta roznice, angielski jest bardzo, bardzo flexible i te zasady z Polskich lekcji angielskiego owszem daja dobre podstawy, ale nie sa sztywnymi wytycznymi pt. "jak nalezy mowic/pisac", bo to zalezy od wielu czynnikow


                            to samo z akcentem, w USA mowia "one" jak łan, w Irlandii jak łon, w Anglii jak cos pomiedzy łon a łan, w Walii i Szkocji pewnie jeszcze inaczej
                            angielskie "No" to bardziej "neu" niż "nou" w przeciwienstwie do amerykanskiego czy irlandzkego itp. "Up" sie czyta tu jak "Up" a w innym kraju jak "Ap", tu sie mowi "Amen" (tak jak w Polsce) a w np. USA "Ejmen", nie wiem jak w Anglii

                            nie ma czegos takiego jak jeden poprawny angielski, jest wiele odmian i akcentow a nawet w samej Anglii w roznych czesciach kraju mowi sie inaczej

                            w przeciwienstwie do Polskiego gdzie jest jeden sztywny wzorzec p. Miodka z TV +lokalne gwary; Ludzie musicie sobie wybic z glowy niektore polskie przyzwyczajenia bo w wielkim swiecie panuja zupelnie inne reguly niz w szkole podstawowej nr 5 w Opolu czy Liceum im. Kaczynskiego w Wa-wie

                            w Polsce z kolei mamy "Polish English", gdzie w Polskiej szanowanej TV odchodza teksty typu "Tina TARNER" (sie czyta terner) czy inne niby-to-angielskie slowa ale w Anglii nie wiedzieliby co to jest

                            That's life...
                            • Gość: Soup Nazi Re: You must wish you could speak like that ;-) IP: *.sdsl.bell.ca 05.05.06, 18:25
                              > w Polsce z kolei mamy "Polish English", gdzie w Polskiej szanowanej TV odchodza
                              > teksty typu "Tina TARNER" (sie czyta terner) czy inne niby-to-angielskie slowa
                              > ale w Anglii nie wiedzieliby co to jest

                              Gdzie indziej tez nie.

                              "Ale pan Roman Giertych stawia tę sprawę na zasadzie out-out (albo-albo)" -
                              powiedział Kaczyński."

                              Qrva, tyle lat z tym angielskim, a ciagle malo wiem. Out-out? Zaraz zastrzele
                              uorkmejta przy somsiednim biurku. Juz widze ten blank stare jak go walne. A
                              pozniej zadam mu coup-de-grace miedzy oczy informujac go, ze to znaczy
                              "albo-albo", hehehe

                              Dobry przyklad? A w ogole dobrze dajesz, zasuwaj dalej. Nie moga wciaz
                              zrozumiec, ze nawet dobry "advanced" poziom przywieziony z Polski, to nic wiecej
                              jak tylko dobry "groundwork" polozony pod swobodna znajomosc jezyka mowie i
                              pismie w kilka lat pozniej, a i to pod warunkiem, ze nie spedzilo sie ich w
                              polskim sosie na zmiane z noszeniem desek na budowie albo na tasmie w fabryce.
                              Nie moga rowniez zrozumiec, ze krajowcy maja w nosie "poziomy" - FCE,
                              intermediate, advanced, blah, blah, blah - dla nich mowisz i piszesz albo dobrze
                              (nie musza sie zastanawiac) albo kulawo (musza sie zastanawiac) albo wcale
                              (self-explanatory, ehehe). I to juz wlasciwie cala klasyfikacja. Oczywiscie
                              kazde srodowisko spoleczne mierzy swoimi miarami.
                            • Gość: jasiubleep Re: You must wish you could speak like that ;-) IP: 212.133.29.* 05.05.06, 18:33
                              Wszystkie przyklady, ktore podales pochodza z dobrego podrecznika gramatyki
                              angielskiej. 'Must' oznacza stwierdzenie faktu a nie przymus. 'Gotto' jest
                              zasada w wymowie angielskiej, pojedyncze slowa bardzo czesto sie zlewaja.
                              Wystraczy posluchac poprawna wymowe 'Close encounters of third kind', 'Lawrence
                              of Arabia' albo 'War and Peace' i policzyc ile pojedynczych slow sie wymawia.
                              'That' w zdaniu podrzednym mozna spokojnie pominac, a nawet nalezy, jesli
                              zdanie podrzedne zaczyna sie od zaimka osobowego.
                              • anna-dark A nie ważniejsze to, co się sprawdza w UK/USA ??? 09.05.06, 22:30
                                A nie ważniejsze to, co się sprawdza w UK/USA ???
                                • Gość: jasiubleep Re: A nie ważniejsze to, co się sprawdza w UK/USA IP: 212.133.29.* 10.05.06, 10:52
                                  Powyzsze przyklady sa z zycia wziete i zgodne z podrecznikiem gramatyki czyli
                                  sie sprawdzaja. Jak ocenic, co jest wazniejsze, jesli dwie rzeczy sa takie same?
                            • Gość: klara Re: You must wish you could speak like that ;-) IP: *.range86-143.btcentralplus.com 06.05.06, 13:12
                              Dla mnie najlepszym przykladem Polish-English jest wlasnie twoje zdanie
                              zaczynajace sie: - The only minus....
                        • Gość: Bullshit killer Re: Kolego wrw IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.05.06, 00:18
                          > MUST - tak, warunek konieczny - musisz albo pracowac z angielsko jezycznymi lud
                          > zmi albo jesli pracujesz z Polakami, mieszkac z angielsko jezycznymi ludzmi [itd]

                          Jesli mowa sytuacji typu "konieczne jest wykonanie A aby - w domysle - osiagnac
                          B", stwierdzenie jest neutralne i nie oznacza przymusu ('users must report
                          within 5 days'), to w BE jednak 'have to'. Zgoda, ze granica jest subtelna.

                          > co do przedimkow to moge sie zgodzic jedynie do "person", fakt, mozna
                          > wstawic, Mr. Perfect;

                          TRZEBA wstawic, Mr. Sloppy.

                          > Na szczescie moj kolega uzywajacy angielskiego od dziecka tez czesto nie
                          > wstawia przedimkow

                          I o czym to niby swiadczy?

                          > i to jest "allowed"

                          W scisle okreslonych przypadkach. Twoje jednak do nich nie naleza.

                          > a ja nie staram sie byc bardziej angielski od anglikow

                          Jesli Wietnamczyk wytknalby Ci, ze w jez. polskim narodowosci pisze sie wielka
                          litera, to tez twierdzilbys, ze jest bardziej polski odo Ciebie?

                          > co do an przed advanced to najprostszym sposobem sprawdzenia jest wklepanie
                          > sobie tej sentencji w google,

                          Na poCHybel takiej argumentacji (w googlu znajdziesz potwiedzenie mojej pisowni).

                          > wypluje multum wynikow z advanced level w zdaniu, bez "an" i jak dodasz "an"
                          > to jakos nie dopatrzylem sie takiej konstrukcji - plus

                          Jakbys byl takim bystrzakiem na jakiego sie lansujesz (strategia dobra jak kazda
                          inna), to zauwazylbys, ze najczesciej 'advanced level' pojawia sie w roli
                          przydawki przed rzeczownikami liczby mnogiej. U Ciebie 'level' pelni role
                          samodzielnego rzeczownika i jako taki przedimek powinien posiadac.

                          > dodanie "an" w tymze akurat zdaniu jest nienaturalne i nie ma sensu

                          Z pewnoscia powyzszej opinii nie podzielaja absolwenci Oxbridge.

                          To tyle. Przypominam, ze watek dotyczyl zaawansowanego poziomu opanowania jez.
                          angielskiego (to mniej wiecej rozumie sie poprzez 'advanced'), a nie
                          zaawansowania w asymilacji potocznej angielszczyzny pracownikow kas biletowych.
                          • Gość: ghrom Re: Kolego wrw IP: *.static.dsl.as9105.com 06.05.06, 17:08
                            > Na poCHybel takiej argumentacji (w googlu znajdziesz potwiedzenie mojej pisowni).

                            Bullshit, naucz sie uzywac googla.
                            'pochybel' - 19.200
                            'pohybel' - 211.000

                            Porady dla emigrujacych do UK
                            • Gość: Bullshit killer Re: Kolego wrw IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.05.06, 18:09
                              19.200 to chyba tez "multum", nieprawdaz? ;)

                              (Fakt, ze >90% internetowej spolecznosci bledu nie popelnilo.)
      • anna-dark Jak się uczysz - to się nauczysz, jak gadasz - 0 04.05.06, 23:34
        Jak się uczysz - to się nauczysz, jak gadasz tylko o uczeniu się - to efekt będzie zerowy. Na pewno więcej się nauczysz w kraju języka którego się uczysz niż w homeland'zie. Tak na marginesie - kto z was ma (i jeśli tak - to jakie) książki do gramatyki j. angielskiego ??? Podajcie te, które najbardziej cenicie.
        • Gość: lianka Grandman guta:) IP: 83.238.209.* 05.05.06, 11:45
          Grandman troszke przekolorował ale podejrzewam dlatego zeby co niektórzy "ze
          wsi" zrozumieli chociaż ogólnie o co chodzi w paplaninie.
          • duende1 Re: Grandman guta:) 05.05.06, 14:02
            a np. "here ARE the money"?? money to zawsze IS. i nie jest to jeden z tych
            bledow jakie brytole popelniaja w mowie potocznej, typu "she don't" albo "you
            was".
            • anna-dark Ilu Brytoli zna gramatykę ??? 05.05.06, 14:22
              Ilu Brytoli zna gramatykę ???
              • Gość: jess Re: Ilu Brytoli zna gramatykę ??? IP: *.bulldogdsl.com 05.05.06, 14:39
                Zalezy troche o jakich 'Brytolach' myslisz. Ci z middle class nie maja z
                gramatyka problemow bo z reguly otrzymali przyzwoita edukacje i obracaja sie w
                srodowisku o podobnym profilu. Roznie bywa natomiast u tych, ktorzy przeszli
                przez kiepskie szkoly i ukonczyli nauke w wieku lat 16, lub u dzieci
                cudzoziemcow, (w tym rowniez sporo rodzin polskich), ktorzy nigdy nie
                przestawili na codzienne uzywanie angielskiego.
                Mnie natomiast zadziwia jaka masa mlodych Polakow (sadzac po roznych forach w
                net), nie ma pojecia o polskiej ortografii, w tym rowniez czesto absolwenci
                uczelni wyzszych.
                • Gość: Soup Nazi Re: Ilu Brytoli zna gramatykę ??? IP: *.sdsl.bell.ca 05.05.06, 15:43
                  Gość portalu: jess napisał(a):

                  > Zalezy troche o jakich 'Brytolach' myslisz. Ci z middle class nie maja z
                  > gramatyka problemow bo z reguly otrzymali przyzwoita edukacje i obracaja sie w
                  > srodowisku o podobnym profilu. Roznie bywa natomiast u tych, ktorzy przeszli
                  > przez kiepskie szkoly i ukonczyli nauke w wieku lat 16

                  To akurat nie jest specyfika brytyjska - bylo, jest i bedzie wszedzie (o, rymlo
                  siem!)

                  > Mnie natomiast zadziwia jaka masa mlodych Polakow (sadzac po roznych forach w
                  > net), nie ma pojecia o polskiej ortografii, w tym rowniez czesto absolwenci
                  > uczelni wyzszych.

                  To samo z gramatyka, skladnia, interpunkcja, uzyciem wyrazem obcych, kretynskich
                  anglicyzmow i germanizmow (szyberdach!), kretynskich neologizmow (klima!). Ale
                  co sie dziwic "pisarzom" forumowym - rzadko czytam polskieg gazety na necie,
                  przewaznie przelatuje tylko przez GW w drodze na jakies forum - widzialem nawet
                  bledy ortograficzne! Czy ktos kiedys slyszal o korekcie, czy ten zawod juz nie
                  istnieje? A moze w wydaniu internetowym nie obowiazuje? Pare dni temu czytalem
                  ze zgroza, ze ktos byl "skonfliktowany z otoczeniem". Kiedys (nie tak dawno)
                  mowilo sie "sklocony z otoczeniem" lub "w konflikcie z otoczeniem", jakis
                  pomyslowy a niedouczony debil zrobil z tego "skonfliktowany" i jest "kulascie".

                  Aha, moim punktem odniesienia czyli jak to sie teraz zapewne mowi lub bedzie
                  wkrotce mowilo, "frejma of referens", nie jest polski sprzed 1939, a sprzed
                  1990. I nie jestem zadnym zwariowanym purysta jezykowym, ale przeciwnikiem
                  niechlujstwa jezykowego w obu jezykach. Notabene w Kanadzie tez bardzo latwo
                  poznac white thrash i rednecks po sposobie mowienia. I imigrantow, ktorzy tacy
                  sie staja, jak ci z ktorymi przestaja. Pozdrowienia dla Bulbonoli.
    • Gość: richard jesli chodzi o jezyki IP: 200.21.120.* 06.05.06, 04:56
      nie wiem jak z angielskim ktory troche znam ale opisze Ci jak bylo z innym
      jezykiem ktorego w miare dobrze ( tzn wyedukowani tubylcy uwazaja ze mowie
      bardzo dobrze nie wiem moze przesadzaja ale nie mam problemow z rozumieniem
      telewizji czy akcentow z innych stanow) od zera sie nauczylem w ciagu pol
      roku. Prawda jest taka ze samo nic nie przyjdzie i na wszystko potrzeba czasu i
      przede wszystkim pracy. Ja nie jestem za zdolny i sluchu tez nie mam genialnego
      wiec bylo to dodatkowe utrudnienie. Do Brazylii przyjechalem 8 miesiecy temu z
      zerowa znajomoscia portugalskiego slowa nie znalem, przez pierwsze 2 miesiace
      nauczylem sie moze z 5 slow- nie bylo potrzeby ale w koncu jednak postanowilem
      sie zabrac za ten jezyk uczylem sie dziennie srednio po 5 godzin ogladalm
      telewizje i co najwazniejsze nie mialem kontaktu z jezykiem polskim. Jak cos
      potrzebowalem w sklepie czy gdzies indziej wszystko pokazywalem zenujace to
      bylo. Po dwoch tygodniach zaczolem sklecac pierwsze polamane zdania, po tym
      okresie poznalem dziewczyne ( studentka prawa) z ktora zamieszkalem no i sie
      zaczelo to w zasadzie ona nauczyla mnie portugalskiego bo caly czas do mnie
      mowila i kazala powtarzac i mowic mowic i jeszcze raz mowic nawet z bledami
      ktore od razu poprawiala. Wiem ze ciezko o to ale jesli macie mozliwosc to
      rozmawiajcie jak najwiecej z anglikami i proscie ich o poprawianie bledow
      idealnie by bylo gdyby niektorym z was udalo sie znalesc ta druga polowke z
      native english to jest niesamowite jak szybko sie wtedy czlowiek uczy no i jaka
      jest motywacja. Potem nastapil okres czytania czytalem czasopisma z roznych
      dziedzin w koncu przyszedl czas na ksiazki. Nigdy nie przypuszczalem ze w tak
      krotkim czasie da sie cos zrobic tylko ze ja mialem ten plus iz dziennie
      pracowalem 3 godziny tak wiec na nauke mialem o wiele wiecej czasu, ale mysle
      ze jesli bedziecie dysponowac 2-3 godziny dziennie dacie rade. Jeszcze jedno
      internet jest przydatny ale tylko sprawdzone strony rozmowy na chatach z
      niewyedukowanymi osobnikami moga przyniesc wiecej strat niz korzysci. Dopiero
      teraz potrafie ocenic ilu Brazylijczykoe mowi nie poprawnie i to tak skrajne
      przypadki ze mezczyzna uzywa koncowek zenskich lub myli czasy. Pozdrawiam
      olinda1(makak)o2.pl
      • Gość: klara Re: jesli chodzi o jezyki IP: *.range86-143.btcentralplus.com 06.05.06, 10:44
        smiesza mnie Polacy na sile probujacy mowic tzw. slangiem angielskim. Z polskim
        akcentem, ktorego nigdy sie przeciaz nie pozbedziemy brzmi to komicznie.
        Dlatego z rozbawieniem czytam wypowiedzi 'slangowego' i bardzo dumnego z tego
        Grandmana. Po za tym zgadzam sie z teoria, ze z kim przestajesz takim sie
        stajesz i jesli mieszkasz z angielska klasa robotnicza to rzeczywiscie stykasz
        sie z niechlujnym jezykiem. To nie powod do nasladowania dla mnie. Czy powodem
        do dumy w Polsce byloby nasladowanie pijaczkow siedzacych pod blokami i
        robotnikow budowlanych - chyba nie?
        Ja rozumiem potoczny jezyk, ale czulabym sie glupio go nasladujac. Wyobrazcie
        sobie Chinczyka, ktory mowi polskim slangiem. Smieszne, prawda?
        • Gość: Ralph Re: jesli chodzi o jezyki IP: *.server.ntli.net 06.05.06, 16:44
          Gość portalu: klara napisał(a):
          > Wyobrazcie sobie Chinczyka, ktory mowi polskim slangiem.
          > Smieszne, prawda?

          Mój kumpel uczy pracującego z nami Chińczyka różnych slangowych odzywek,
          przeważnie różnych tekstów przeznaczonych do zastosowania na dziewczynach. Po
          prostu boki zrywać!
          :))
        • Gość: Gosc Re: jesli chodzi o jezyki IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 06.05.06, 17:35
          a tak jeszcze a propos akcentu, to kiedys znajomy Irlandczyk zwrocil uwage ze wielu Polakow, ktorzy juz
          w miare dobrze opanowali jezyk, wysila sie na nasladowanie irlandzkiego akcentu i w rezultacie dla
          tubylcow brzmi to ponoc bardzo zabawnie. moj znajomy porownal to do Amerykanina mowiacego z
          ustami pelnymi kartofli.
        • Gość: Grandman >>> tlumaczenie dla niekumatych... <<< IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 06.05.06, 17:42
          lol, smieszna jestes... napisalem jak "sie mowi" tam, to raz, a dwa ze nie jest to slang -> tak samo moglby powiedziec gosciu pod krawatem

          1.te scenki wymyslilem po to zeby wam uzmyslowic roznice pomiedzy angielskim w praktyce a "szkolnym"

          2. jeszcze raz, to nie jest slang kobieto, to jak przetlumaczylem to na polski "siemaneczko, co tam," to tylko moja interpretacja jak smiesznie by to wygladalo w Polsce, gdyby tak mowic

          taka sama pusta dyskusje moga prowadzic angole na ichnim forum bo w anglii na lekcjach polskiego uczyli ich "Jak sie masz" a oni wiedza ze to "how are you", natomiast jakis anglik Grandman_ENG tlumaczylby im ze w Polsce nikt nie mowi "Jak sie masz" tylko np. "Jak leci", co ci z kolei tlumaczyli by sobie na "How does it fly" i mowili ze nie, absolutnie nie beda uzywac odzywak plebsu z klasy robotniczej i beda mowic tak jak ich nauczyla pani w szkole, czyli "Jak sie masz".....


          slang to jest jeszcze cos innego, ktorego raz ze nie uzywam ale i malo rozumiem, gdyz nie zadaje sie z klasa robotnicza...

          gdybym napisal to slangiem nie zrozumialabys SLOWA, ale nikt normalny slangu nie uzywa jak kupuje bilet na dworcu, slangiem gadaja drechy pomiedzy soba i dla Polaka slychac tylko jakis niezrozumialy bulgot; Tak jakbys Ty poszla do polskiego wiezienia i by ci zarzucili slangiem to nie zrozumialabys NIC - a przeciez to polski...

          tlumaczenie dla niekumatych:
          --------
          ...

          - hi, how's goin', all rite? //hi jest slowem ktore uzywa 90% na dzien dobry, to nie jest slang, how's goin' to pisownia tak jak slychac slowa "how is he/she going", jest to trzecie po "hi" i "how'r'ya" najczestsze pozdrowienie; "all rite" to zapis szybko wypowiedzianego "all right", czyli "w porzadku"

          - no to bother yourself? //jest to drugq najczestsze po "grant" mozliwa odpowiedz, wiecej podalem w innym watku
          - grand, can i get a ticket to london off you please? //tu nie ma nic zdroznego , 99% angoli powie wlasnie tak, moze tez powiedziec "can I have" zamiast "can I get"
          - sure, when d'you want to go? //gdzie tu slang??? "d'you" to skrocone "do you", tak sie pisze bo tak to slychac jak sie szybko wypowie
          - today I hope // no comments
          - grand, would you gimmie 2 secs would you please? gonna check it for ya now //napisalem "gimmie" bo tak slychac szybko wypowiedziane "give me", wielu ludzi mowi nawet wolno "gimmie" bo jest bardziej fluent; 2 secs to 2 sekundy, odpowiednik naszego "za momencik" ; o "gonna" juz pisalem i nie zamierzam sie powtarzac; "ya" zamiast "you", w 80% przypadkow jesli nie mowisz do partnera biznesowego na waznym spotkaniu w banku, mowia "ye" albo "ya" zamiast "you"
          - sure, no bother /slangu brak
          - have it now. allright, so here's yer ticket, right? 24.50 please //w angielskim dozwolona jest konstrukcja bez "I", jak wlasnie "have it", "got it", "just came back from" bez "I" i tak tez "sie mowi", mozna z "I" mozna bez, to tak jak z "that"; nie w kazdym przypadku ale tutaj TAK
          - good man <placac za bilet> //po "thank you", "Thanks a million/a lot" jest to 3, 4ta forma znaczaca "dziekuje"
          - thanks a million! <dajac reszte> //j.w.
          - cheers, thanks a lot!! //j.w/
          - say hi to Roy from me :D //zart wynikajacy z ich przyjaznej natury, slangu brak
          - will do :D see ye! //tak samo jak z "have it now" 6 linijki wyzej, to taki zwrot btw i nie mowi sie "I will do" w tym kontekscie
          - cheereoh //tak mowia nawet w urzedzie podatkowym, jedna z wielu form pozegnania, jak "see ye"
          ----


          to ze dopatrzylas sie tu slangu swiadczy o tym ze chyba nie bylas nigdy za granica; poszukaj se w googlach materialow nt. slangu angielskiego, sa rozne w roznych miastach/krajach wiec to tak jakbys sie musiala nauczyc nowego jezyka..
          • Gość: klara Re: >>> tlumaczenie dla niekumatych IP: *.range86-143.btcentralplus.com 06.05.06, 18:38
            hmmm, to gdzie ja mieszkam od pieciu lat skoro wg ciebie nie bylam nigdy za
            granica????
            slang=mowa potoczna.
            • Gość: klara Re: >>> tlumaczenie dla niekumatych IP: *.range86-143.btcentralplus.com 06.05.06, 18:39
              I dalej dla mnie jestes tylko smieszna osoba z polskim akcentem ktory udaje
              jezyk robotnikow irlandzkich.
              • Gość: Ralph Re: >>> tlumaczenie dla niekumatych IP: *.server.ntli.net 06.05.06, 19:33
                Klara, musisz jednak przyznać jedno - język jakim posługują się Brytyjczycy jest
                zupełnie innym językiem niż ten, którego nauczyciele (zwłaszcza starej daty)
                uczą w polskich szkołach.
                • Gość: rududu10 Re: >>> tlumaczenie dla niekumatych IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 06.05.06, 19:34
                  jezyk polski z blokowisk tez niewiele przypomn ten z lekcji polskiego w szkole...
                • Gość: Grandman +++ kolejne tłumaczenie dla niekumatych +++ IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 06.05.06, 21:01
                  i wlasnie po tym poznac przecietnego Polaka ktory dopiero co przyjechal do UK
                  mowi w taki sposob jak nikt tutaj nie mowi (np. te polskie "Good bye" wychodzac ze sklepu czy kafejki)
                  Good bye znaczy bardziej "Żegnaj" niz do widzenia, w polskich szkolach nie ucza zeby mowic "Bye bye" bo uwazają to za nienaturalne (no jak to tak mówić "Pa pa"...)
                  a kiedy przyjadą w końcu do UK okazuje się że tak, JEDNAK mówi się jak leci, dobry człowiek i papa


                  potrzeba mu ok. pol roku zeby sie przystosowac, "When in Rome do as Romans do"


                  a jak Anglik przyjedzie do Polski i pare razy popyta "Jak sie masz" i dostanie odpowiedz "A co cie to obchodzi" to tez sie nauczy ze jezyk ktorego uczy sie w szkolach dal mu tylko podstawy - mowic to on sie musi dopiero nauczyc


                  ps. slang to nie mowa potoczna

                  różnica dla niekumatych:

                  ------------------

                  Pisane: Witaj Mietku, czy mógłbyś mi powiedzieć co spowodowało że znalazłeś się w więzieniu?

                  Mówione: Mietek, mów no, co się stało że siedzisz?

                  Slang: Mięta, nawijaj bajere za co kisisz na kwadracie?

                  --------------------
                • Gość: klara Re: >>> tlumaczenie dla niekumatych IP: *.range86-143.btcentralplus.com 06.05.06, 21:02
                  Oczywiscie. Ja nie zaprzeczam ze jezyk jest inny niz ten ktorego uczy sie w
                  szkole. Ja tez nie mowie' how do you do' :). Rozumiem i posluguje sie jezykiem
                  potocznym tez, ale nie w absurdalnym stopniu. Niektore wyrazenia w moich ustach
                  brzmia dla mnie samej zabawnie - wyobrazam sobie jak slysza mnie Anglicy :).
                  Chodzi mi o to, ze nie uwazam za konieczne belkotac jakims pozbawionym zasad
                  potocznym jezykiem. Akurat w srodowisku gdzie mieszkam i pracuje wywolaloby to
                  salwy smiechu. Anglia jest rozna - denerwuje mnie mowienie ze jedyna
                  alternatywa dla tego szkolnego jezyka jest belkot jakim posluguja sie
                  niewyksztalceni Anglicy. No i znajduja sie Polacy ktorzy to nasladuja i uwazaja
                  ze tak sie powinno mowic.ZApewniam ze a Anglii sa ludzie ktorzy nie belkocza,
                  ale tez nie mowia wyszukanym jezykiem - po prostu normalnie.
                  • Gość: Gosc Re: >>> tlumaczenie dla niekumatych IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 08.05.06, 21:20
                    up
Inne wątki na temat:
Pełna wersja