polski fryzjer w Londynie pls?

IP: *.lns5-c13.telh.dsl.pol.co.uk 21.05.06, 14:43
Poleccie prosze jakiegos zaufanego fryzjera/ke bo mam wrazenie ze ci lokalni
jakies dziwne szkoly konczyli... Raczej nie mam problemow z dogadaniem sie
ale nigdy efekt nie jest taki jaki chcialem. Wolalbym isc do porzadnego
polskiego fryzjera:)
dzieki tom
    • Gość: jess Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.bulldogdsl.com 21.05.06, 14:57
      Zalezy gdzie chodzisz do tych angielskich - moze oni konczyli szkoly
      fryzjerskie w Afganistanie lub Sofii? Albo twoje wymagania co do fryzury
      pochodza z innej epoki? Dobrych fryzjerow w Londynie nie brakuje ale musisz byc
      przygotowane zaplacic absolutne minimum £60 za haircut. Jesli nie, to przyjdzie
      ci jezdzic do tej kultowej stolicy mody po drugiej stronie Odry i podtrzymywac
      styl Made in Poland, tak latwo rozpoznawalny na ulicach Londynu. brrrrrr
      • Gość: ghrom Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.static.dsl.as9105.com 21.05.06, 17:41
        Odpowiadasz facetowi - powinien byc w stanie spokojnie sie ostrzyc za 20-30. Nie mowie o tanich,
        szybkich fryzjerach, ktorzy i za 8 w Londynie potrafia skrocic.

        Porady dla emigrujacych do UK
      • anna-dark Zainwestuj w maszynkę -i tnij się sam, lub znajomi 21.05.06, 22:03
        Zainwestuj w maszynkę -i tnij się sam, lub znajomi
        • Gość: Maxi Re: Zainwestuj w maszynkę -i tnij się sam, lub zn IP: *.server.ntli.net 21.05.06, 22:11
          Kolejna madra.
    • Gość: ania Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 15:08
      powaznie fryzjerzy tyle kosztuja? ja jade do mneijszego miasteczka tzn do
      sudbury i planowalam za jakis miesiac pojsc do fryzjera jakiegos, bedzie mi
      tylko chodzilo o podciecie grzywki ale wolalabym zeby to zrobiono profesjonalnie
      bo ehh wiadomo :) problem jest niby banalny ale czy na prawde dobrzy fryzjerzy
      tyle kosztuja?
      • Gość: ghrom Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.static.dsl.as9105.com 21.05.06, 17:39
        Czemu sie dziwisz? Zarabiaja po angielsku, musza cie liczyc po angielsku, nie ma przebacz w ekonomii.
        W Polsce tez trzeba wywalic minimum 60 za porzadne strzyzenie, nieprawdaz?

        Porady dla emigrujacych do UK
    • Gość: firestar2077 Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.server.ntli.net 21.05.06, 18:06
      hehehe
      porzadne bulbonskie lba ciecie-giecie ci sie marzy?
      ach te angliki nic nie potrafia, nawet wlosow ciac.
      powiedz od razu ze zydzisz, a nie narzekasz na zlych fryzjerow

      ~kup se pan maszynke i ogol se pan glace na lyso~
      hehe
      • Gość: Maxi Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.server.ntli.net 21.05.06, 21:10
        Glupku lesny, chlopak zadal normalne pytanie, jak nie wiesz jak sie zachowac do
        wyjazd zjebie, ech te parszywe lajdackie mordy wszedzie wlepia.
        Z fryzjerem meskim jest rzeczywiscie dziwnie trudno dobrze trafic, ostatnio
        dobra robote wykonal mi Albanczyk (British jak sie przedstawil) w Oxfordzie, na
        Cowley, cena 13 funtow, ale sie pewnie tam nie wybierasz co? Poza tym oni sie
        jakos boja bardziej przystrzyc, ledwo tymi nozyczkami wlosow dotykaja. Takze
        rozumiem cie doskonale.
        • Gość: firestar2077 Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.mail.mnd.co.uk 22.05.06, 11:42
          Cicho sza dumny Bulbonie.
          Koles napisal: "Poleccie prosze jakiegos zaufanego fryzjera/ke bo mam wrazenie
          ze ci lokalni jakies dziwne szkoly konczyli... "
          hehe
          Dziwne szkoly??? - w tym UK to wszystko dziwne, prawda? Angole cos tam
          mamrocza, ze ich zrozumiec nie mozna, wszystko drogie itd, itp...

          Pozniej pisze:
          "Wolalbym isc do porzadnego polskiego fryzjera:)" (hehe)
          Ludzie, opanujcie sie ciezko wam w Londynie fryzjera znalezc tak porzadnego jak
          Polski??? Nie wierze!!!
          Po prostu szkoda wam kasy i tyle...
          Za 25 funtow mozna juz znalezc, ale jak piszecie cos o 12-15 to sie nie dziwie
          • Gość: master chief Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.cable.ubr10.azte.blueyonder.co.uk 22.05.06, 20:00
            spie..j mendo z tym imigranckim slangiem. Bulbonem sam sie nazywaj. Nie ma
            zbyt wielu powodow do dumy z bycia Polakiem w UK ale nienawidzac swojej
            polskosci sam strzelasz sobie samoboja.
            • Gość: firestar2077 Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.server.ntli.net 22.05.06, 20:31
              Gość portalu: master chief napisał(a):

              > spie..j mendo z tym imigranckim slangiem. Bulbonem sam sie nazywaj. Nie ma
              > zbyt wielu powodow do dumy z bycia Polakiem w UK ale nienawidzac swojej
              > polskosci sam strzelasz sobie samoboja.

              to nie polskosci nienawidze, tylko bulbonstwa niskolocie intelektualny.
              Jak mi ktos mowi po raz kolejny, ze w UK wszystko jest be i narzeka, a to
              fryzjer nie taki jak trzeba, a do tego niedouczony to o czym to swiadczy?
              O zamilowaniu do sianokosu plaskoglowego - na przyklad.
              Nie bedzie mi nikt wmawial, ze w UK dobrych fryzjerow nie ma.

              A co do Bulbonii i Bulbonizmu to najwidoczniej nie wiesz jeszcze co to znaczy
              niespokojny patrioto.
              Jak juz wiekszosc wie miedzy Baltykiem a Tatrami znajduja sie dwa kraje:
              Polska i Bulbonia.
              Po twojej wypowiedzi sadzac ty jestes 100% Bulbonem ;-)

              • Gość: master chief Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.cable.ubr10.azte.blueyonder.co.uk 22.05.06, 20:55
                Kto mowil ze wszystko jest be? Koles nie mogl sie dogadac w jakims barber
                shopach (i nie wazne dlaczego) i prosil o kontakt do polskiego fryzjera. I tylko
                o tym byl ten watek.

                Zdefiniuj mi ten bulbonizm. Bo jak rozumiem chodzi tu o jakas postawe do zycia i
                swiata, pewna mentalnosc, tak? Malostkowosc, pieniactwo, chamstwo,
                zakompleksienie polaczone ze sprowadzaniem do poziomu swojego szamba kazdego kto
                probuje sie wybic? Cechy polactwa wedlug glosnej ksiazki Ziemkiewicza? Przeciez
                to cecha tych typow na forum, ktorzy najczesciej szafuja tym okresleniem. Nie
                widzisz tego? Zreszta, pewnie nie, skoro sam wyskakujesz z tymi tekstami.

                • martin_sutton Re: polski fryzjer w Londynie pls? 24.05.06, 15:28
                  On nigdzie nie napisal ze nie mogl dogadac sie w barber shop'ie. Bardzo
                  elegancko natomiast uogolnil ze lokalni fryslezy "pokonczyli dziwne szkoly" i
                  zasugerowal niejako ze polscy fryzjerzy sa lepsi niz angielscy.

                  Powiem tylko tyle ze wystarczy przejsc sie ulica i polakow mozna wylapac
                  niemalze bezblednie po ich "polskich" fryzurach.

                  Dobrzy fryzjerzy sa i tu i tu, za dobrego fryzjera trzeba zaplacic, problem
                  polega na tym ze jak ktos nie ma forsy i idzie do najtanszego to dostaje za to
                  najtansze obciecie.

                  Jezeli chodzi o bulbonizm to watek z fryzjerem jest tego klasycznym przykladem.
                  Nie zaplace za dobrego angielskiego fryzjera chce taniego i dobrego -
                  bulbonczyka. Moze trzeba bylo tam zostac mialbys przynajmniej ladnie obciachane
                  wloski.
                  • Gość: master chief Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.cable.ubr10.azte.blueyonder.co.uk 24.05.06, 19:20
                    az mnie wzielo zeby dokladnie przestudiowac pierszy wpis w tym watku. No
                    faktycznie, koles stwierdzil ze tutejsi dziwne szkoly pokonczyli, nigdy nie
                    scinaja go tak jak chce i szuka dobrego. W domysle nie mogl sie dostatecznie
                    dobrze dogadac. No ale jak ktos szuka dziury w calym i robi prymitywny - i po
                    raz pierwszy uzyje tego slowa:) - bulbonski dekonstruktywizm to moze dojsc do
                    naprawde roznych wnioskow.

                    Ale mimo wszystko - co z tego, ze szuka Polaka do sciecia mu wlosow. Martin, bez
                    urazy (ale w sumie i tak pewnie sie obrazisz...) ale robisz sie bardziej
                    angielski od Anglikow na tej emigracji. Rozmawianie po polsku tez ci przeszkadza
                    w miejscach publicznych (twoje posty w jakims watku obok). Ty ze swoja zona
                    zawsze rozmawiacie po angielsku na ulicy? Gdzies na twoim blogu widzialem
                    relacje z podrozy po Francji (na ile pamietam). Rozmawialiscie tam po francusku?
                    Czy raczej po angielsku, zeby zgrywac aroganckich i wynioslych brytoli przed
                    smierdzacymi czosnkiem zabojadami?

                    No offence, piszesz najsensowniej z tych, ktorzy podlapali ten tekst o
                    bulbonach, ale uwazam ze nie masz w tym racji.
                    • martin_sutton Re: polski fryzjer w Londynie pls? 25.05.06, 15:31
                      Witam w elitarnym klubie uzytkownikow slowa "bulboniski" ;).

                      Moze i sie czepiam, ale jestem zwolennikiem asymilacji, UK 8 lat temu podobalo
                      mi sie duzo bardziej niz teraz. UK zmienia sie pod wplywem emigrantow ktorzy
                      nie chca sie zasymilowac i przystosowac tylko chca zmieniac istniejacy porzadek
                      i zwyczaje.

                      Spoleczenstwo multikulturalne nie istnieje moim zdaniem i jest utopia podobna
                      do komunizmu. Im wiecej kultur tym wiecej zgrzytow i niesnasek. Jestem raczej
                      liberalem jednak gdy nie podoba mi sie kierunek zmian i nie podobaja mi sie
                      zachowania pewnych grup spolecznych, zamierzam glosno je krytykowac i
                      pietnowac.

                      Nawet walesa mnie nie zdolal obrazic wiec tobie to nie grozi chef bez obawy ;).

                      Na codzien, rowniez w domu, rozmawiam z zona mieszanka 2 jezykow. Choc oboje
                      jestesmy polakami wiele rzeczy latwiej i szybciej jest wyrazic uzywajac
                      angielskich wyrazow, zwrotow i wtracen. Nie jest to zadna maniera i wynika z
                      czysto praktycznego podejscia do tematu. W supermarkecie czasem mowimy po
                      angielsku, czasem po polsku ale nie afiszujemy sie swoim jezykiem.

                      Nie mam absolutnie zadnego problemu z turystami ktorzy wykrzykuja w obcym
                      jezyku. Razi to na przyklad grupa szkolnych dzieciakow na przystanku
                      rozprawiajaca glosno w swahili, po koreansku lub 4 builderow w roboczych
                      ciuchach spacerujacych po ulicy z piwem w reku i wykrzykujacych co drugie slowo
                      k...wa.

                      No ale post byl o rzekomo zlych angielskich fryzjerach ktorzy niewiadomo jakie
                      pokonczyli szkoly, i zeslizgujemy sie troche z tematu.
    • Gość: kolegaOskara Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: 135.196.178.* 24.05.06, 15:14
      Polecam Oskara. Pro fryzjer a i jako czlowiek tez sumpatyczna istota.
    • Gość: tom Re: polski fryzjer w Londynie pls? IP: *.lns6-c13.telh.dsl.pol.co.uk 24.05.06, 23:51
      dyskusja jak widze zywa, ale na razie jeszcze nikt nie odpowiedzial niestety na
      moje pytanie... poza propozycja spotkania z tajemniczym oskarem. A to przeciez
      prawie niemozliwe zeby w L nie bylo zadnych polskich fryzjerek o ponetnym
      wejrzeniu!
      nie bede moze tlumaczyl moze dla ktorych zadalem pytanie o polskiego fryzjera
      ale musze powiedziec ze agresja niektorych forumowcow mnie nieco zastanawia.
      Jak mozna z takiej pierdoly zrobic watek finansowo-propuddingowo-
      cwiercinteligencki to nie mam pojecia. Wiedzialem od jakiegos czasu ze to forum
      to nie wersal ale jednak jakis poziom wypadloby zachowac, drodzy komentatorzy.
      Nawet jesli wydaje sie wam ze chce w ten sposob zaoszczedzic kase.
Pełna wersja