Znajomość angielskiego

IP: 193.227.17.* 01.07.06, 10:16
Nadeszły wakacje i coraz więcej ludzi piszę i prosi tutaj żeby im napisać
(dodać otuchy?) czy z ich angielskim sobie poradzą?

Pragnę wtrącić swoje 3 grosze i oczekuje na wasze doświadczenia.

Kwestia znajomości angielksiego wygląda z moich obserwacji tak. Nasze polskie
szkoły uczą uczniów jedynie rozwiazywania głupich testów i znajomośći nastu
czasów, co w rozmowie z pracodawcą mało przydatnym jest. Znam takich co
pozdawali jakieś różne egzaminy, zdobyli certyfikaty, tylko co im z tego, że
potrafią rozwiązywać testy skoro nie potrafią tej wiedzy przełożyć na mowę!
Podsumowujac krotko: zdobycie certyfikatow niczego nie gwarantuje, fakt w
przyszłości bardzo pomoże, ale na starcie niewiele przydatne.

Na poczatku znajomosc słówek I ICH WYMOWY!!! to jest to. W agencjach nie
pytaja o jakieś dziwne rzeczy, sa to typowe pytania o umiejetnosci, powody
przyjazdu, zainteresowania, preferencje pracy itp.
    • ghrom Re: Znajomość angielskiego 01.07.06, 11:24
      > Kwestia znajomości angielksiego wygląda z moich obserwacji tak. Nasze polskie
      > szkoły uczą uczniów jedynie rozwiazywania głupich testów i znajomośći nastu
      > czasów, co w rozmowie z pracodawcą mało przydatnym jest.

      How true. Dla mnie najlepszym przykladem jest to, ze na bodaj 4 czy 5ciu kursach
      podstawowych, ktore 'robilem' w roznych szkolach (jako patentowany len zawsze
      wybieralem kurs podstawowy - raz tylko sie zorientowali i mnie wykopali do
      zaawansowanych, niestety) ani razu nie opowiedziano, jak sie odbiera telefon :P
      • dough Re: Znajomość angielskiego 01.07.06, 12:37
        to jest to - powinni kłaść nacisk na ang. praktyczny, w użyciu w różnych sytuacjach i głównie wymowe tudzież osłuchiwanie się z różnymi akcentami angielskiego żeby potem móc nativa zrozumieć

        w szkole u mnie kładli nacisk na gramatykę, przez co w piśmie zawsze byłem kozak, ale w mowie już gorzej bo nikt nas nie poprawiał słysząc jak wymawiasz np. "comfortable" jako "komfortejbyl" (no bo przeca "table" się wymawia "tejbyl"...)
        podczas gdy się wymawia coś jak "comftbl"

        to samo z library czy cementary (lajbry i sementry), bo jak przyjechałem i się pytałem o "lajbrary" to nikt nie wiedział gdzie to jest...przypadkiem powiedziałem "lajbry" i już o dziwo wszyscy

        skoro nie mają nativów w szkołąch powinni puszczać możliwie najwięcej kaset/płyt z wymową no i uczyć mówić poprawnie bo to to jest najważniejsze a nie znajomość Present Perfect Continuous i "it had been being sewed"...gdzieś była w necie stronka których czasów się używa najczęściej a któych prawie wcale
    • randybvain Re: Znajomość angielskiego 01.07.06, 12:24
      Po przecietnej szkole? Zawsze lepiej niz w ogole nie znac, chociaz to poziom
      podobny, chyba, ze ktos jest utalentowany.

      Tutaj liczy sie
      • Gość: profes79 Re: Znajomość angielskiego IP: *.net.bgfl.org 01.07.06, 14:28
        Moze - jednak z moich doswiadczen takze to wynika - dopiero podczas pobytu w GB
        uczylem sie rozumienia jezyka, dopiero w trakcie rozmow w pierwszych agencjach
        podlapywalem potrzebne zwroty. Zreszta sami anglicy twierdza ze jest tragicznie
        - jezeli moj poziom angielskiego kwalifikuje mnie do prowadzenia zajec dla osob
        w ogole jezyka nie znajacych, albo znajacych go bardo slabo...Faktem jest, ze
        slaba znajomosc gramatyki nie przeszkadza az tak bardzo - Anglik zawsze zrozumie
        co sie do niego mowi, gorzej dziala w druga strone. Jednak nawet majac nie
        wiadomo jakie papiery czlowiek staje z rozdziawiona paszcza slyszac po raz
        pierwszy akcent Birmingham :)

        Rada: ogladac tv sluchac angielskiego radia. Zaczas od bbc - tam mowia tak
        lopatologicznym angielskim jaki poza bbc nie wystepuje :) A potem z czasem
        przyjdzie osluchanie z trudniejszymi rzeczami.
        • kicior99 Re: Znajomość angielskiego 01.07.06, 15:04
          z obserwacji wiem, ze jesli ktos ma w liceum nienaciagane 4, w klasycznych
          sytuacjach powinien dac sobie rade. Nauczanie jezykow obcych przeszlo dluga
          droge w ciagu ostatnich lat - od nauczania strukturalnego do komunikacyjnego.
          Trudno powiedziec, ktora metoda jest lepsza, kazda ma wady i zalety, moim
          zdaniem strukturalna mniej blokuje dojscie do poziomu zaawansowanego i nauke na
          poziomie filologicznym. Jednak w tej chwili lwia wiekszosc podrecznikow
          przeznaczona jest do nauczania komunikacyjnego - dlatego jestem w miare
          spokojny.
          • Gość: hehe Re: Znajomość angielskiego IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 01.07.06, 20:52
            To ja chyba mialam 4 z angielskiego, tak mi sie wydaje. Tyle, ze ja mialam
            rozszerzony angielski, 8h tygodniowo, lekcje z nativami i jeszcze jeden
            przedmiot po ang. Twierdze, ze zaraz po liceum znalam jezyk swietnie, potem mi
            troche to podupadlo, no i poprawilo sie na miejscu.
            Wlasciwie najwiecej nauczylam w liceum, to co wczesniej to byl pikus,
            pozwalajacy tylko zdac egzamin z jezyka do szkoly. Pozniej sama rozwinelam swoje
            slownictwo bardzo duzo czytajac.

            Podsumowujac - to czego nauczymy sie w szkole zalezy tylko od naszych checi i
            nastawienia.

            Odpowiadajac od razu na pytanie: Co mnie zaskoczylo po przyjezdzie? Chyba nic.
            Przez rok wczesniej sluchalam codziennie BBC London po kilka godzin, wiec mialam
            okazje zorientowac sie jakiego jezyka uzywa sie tu na codzien.
    • Gość: keari Re: Znajomość angielskiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.06, 15:29
      Chyba oczywiste, że w szkole nie osłuchasz się z naturalnym angielskim, tylko
      ze szkolnym - i żeby rozumieć native speakerów, trzeba się z nimi stykać. A
      więc na przykład pojechać do Anglii :) Krytykowanie szkolnictwa można sobie
      wsadzić głęboko - lepiej umieć taki ang, niż żaden. Lepiej uczyć się polskiego-
      angielskiego, niż nie uczyć się i liczyć, że po przyjeździe do anglii samo
      wejdzie do głowy, na zasadzie "dam sobie radę". I w związku z tym właśnie mam
      taki plan na wyjazd w celach podreperowania języka.
      *W każdym razie ja Takie jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.*
      • Gość: hmmm Re: Znajomość angielskiego IP: 81.219.27.* 01.07.06, 19:29
        ja uwazam ze poziom jezyka w szkole zalezy nie tylko od nauczyciela ale od
        samych uczniow, przeciez nie nauczy sie kogos kto nie chce czegos sie nauczyc.
        Niestety jezyk w polskiej szkole jest traktowany przez uczniow jako zlo
        konieczne i jeszcze jeden przedmiot do odwalenia i odsiedzenia, po co odrabiac
        prace domowa, lepiej ja spisac od kogos albo z internetu. Po co zapisywac
        wymowe slowek, (potem wychodzi takie wlasnie "komfortejbl" ) bo to przeciez
        glupie robaczki i nie bedzie to do nieczego potrzrebne. A po co sie bede uczyc
        angielskiego/niemieckiego? nigdzie nie jade itp itd Kiedy wiekszosc uczniow ma
        w d** to sie nie dziwie ze nauczyciele tez maja w d**
        Gramatyki tez trzeba sie nauczyc, bo inaczej wychodzi "kali kochac, kali uciac"
        pewnie wiele osob wychodzi z zalozenia, a co sie bede uczyc jak poprawnie
        zdanie zbudowac, i tak mnie nativ zrozumie, pewnie ze zrozumie, ale na pewnych
        stanowiskach w biurze i nie tylko w uk wymagana jest doskonala pisownia,
        gramatyka i umiejetnosc konstrukcji zdan. Uwazam ze jezyk trzeba traktowac
        kolektywnie, uczac sie wszystkiego i przede wszystkim chciec sie nauczyc.
        • Gość: Taki jeden Re: Znajomość angielskiego IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 01.07.06, 20:05
          Jest w tym trochę racji.
          I ja wrzucam swoje 3 grosze.

          Szkola dla mnie to lata 90. Nauka angielskiego to były przede wszystkim słówka i
          czasy. Kartkówki to sprawdzanie znajomości słówek i czasów.

          Nie sprawdza się znajomości kompilowania zdań ze słówek ale samą ich znajomość.
          Wypracowania - nigdy nie pisałem o zgrozo!

          Mam nadzieję, że się wiele poprawiło w tej materii. Myślę, że wiele zależy od
          tego na jakiego nauczyciela się trafiło i kto jak się przykłada.

          Będąc w Liceum trafiłęm do klasy z rozszerzonym poziomem nauczania języka
          angielskiego. Niefart chciał, że na 30 osób tylko niecałe 10 miało z nim
          styczność. Dlatego też zaczęto nas uczyć "od zera". I co się okazało? Ze osoby,
          ktore uczyły się już wcześniej i podchodziły lightowo do tematów (bo przecież
          uczyłem się tego!) osiągały gorsze wyniki od nowicjuszy - zarówno w perspektywie
          krótko i długookresowej.
          • Gość: ??? Re: Znajomość angielskiego IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.07.06, 20:08
            a tak z ciekawości, co was zaskoczyło po przylocie/przyjezdzie na wyspy jesli
            chodzi o jezyk

            mam tu na myśli wyobrażenie, teorie a spotkanie z praktyką

            • ghrom Re: Znajomość angielskiego 01.07.06, 21:32
              'Mate' i 'cheers' - w Polsce nigdy tych dwoch slowek na zadnym kursie nie
              slyszalem. Heh.
              • kolega.costek Re: Znajomość angielskiego 02.07.06, 02:35
                qrcze chyba duzo racji jest w tym co mowicie duza roznica jest miedzy nauczanym
                w Polsce angielskim a tym ktory spotykamy za granica. Wlasnie wymowa byla dla
                mnie najtrudniejsza bo to co wynioslem ze szkoly wrecz mi przeszkadzalo w
                poslugiwaniu sie angielskim. Wczoraj mialem okazje przebywac w towarzystwie
                mieszanym tzn amerykanie kanadyjczycy nowozelandczycy brytyjczycy oraz osoby
                dla ktorych angielski nie jest native. Gralismy w taka pijacka gre Kings pare z
                zasad tej gry wymaga konstrukcji rymow angielskich etc qrcze naprawde mozna sie
                bylo usmiac z roznicy w akcentowaniu i nie dziwie sie ze ktos moze miec z tym
                klopoty. Ale czym wiecej sie rozmawia z roznymi narodowosciami
                angielskojezycznymi tym latwiej jest pozniej. Wiele osob pisalo ze w zasadzie
                angielski to angielski i nie ma roznicy zwlaszcza nie zapomniany soup nazi
                toczyl wywody, ale pare dni temu bylem zaskoczony moi wspolspacze w pokoju to
                angielka i texanka. I angielka zakomunikowala ze idzie po wode. Chyba
                prostrzego zdania nie mozna wymyslic na co texanka rozdziawila buzie i zapytala
                co to jest 'nie mam tutaj literki l z kreska ale kazdy wie jak anglicy
                wymawiaja water jest to cos na wzor l kreska i oa u teksanczykow jest to l z
                kreska i odte mniej wiecej tak to brzmi. Oczywiscie po jednym zdaniu
                wyjasnienia zorientowala sie po co idzie angielka ale czasem jest to zabawne
                zwlaszcza jak sie kloca i uzywaja krotkich inwektyw i sie nie rozumieja
                wzajemnie. Tak wiec ogladac tv ( ale nie talk shows zwlaszcza z czarnymi) filmy
                sluchac radia a po jakims czasie bedzie coraz latwiej. BBC jest doskonale ale
                na poczatku tak samo ten idiotyczny serial Sex and the city ma dobra wymowe.
                Pozdrawiam i do roboty.
                • Gość: hmmm Re: Znajomość angielskiego IP: 81.219.27.* 02.07.06, 13:53
                  ogolnie wiadomo ze amerykanie oraz inne nacje (kiwi, oz) maja problem z
                  rozumiemiem brytyjskiej wymowy o szkockim akcencie nie wspomne, moja znajma
                  mieszka od kilkunastu lat w usa, jest angielka, mowila ze amerykanie czesto
                  mysla ze ona nie jest "native speaker of English". A gdy mowi ze ona jest z
                  anglii , oni wtedy mowia ze oni maja korzenie angielskie i tez sa po czesci
                  angilkami, choc nie sa haha how dumb is that? jakies zakompleksione aspiracje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja