Dodaj do ulubionych

dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 18:10
wyjeżdżają do pracy fizycznej w Wielkiej Brytanii?
Obserwuj wątek
    • xiv Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 17.08.06, 18:21

      > wyjeżdżają do pracy fizycznej w Wielkiej Brytanii?

      a) te studia nie sa wcale dobre - tylko Tobie sie tak wydaje, widocznie
      uwierzyles w propagande o cudownie zdolnych studentach i wspanialych polskich
      uczelniach
      b) nie znaja jezyka angielskiego i maja niskie mniemanie o sobie
      c) zrobia wszystko, aby wyjechac z kraju, gdzie ktos taki jak ty miesza im w
      zupie swoja lyzka

      a teraz pytanie ode mnie:

      czemu ludzie w polsce tak bardzo sie przejmuja innymi, a tak malo soba?
      • athandavan Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 17.08.06, 18:25
        dobre xiv.

        A do tego - ze ktos zaczyna od pracy fizycznej, nie znaczy, ze w niej skonczy.
        Moze warto popracowac rok w gastronomii, podszkolic jezyk, zarobic na studia,
        zdac IELTSa i znacznie powiekszyc swoje szanse na kariere na wyspach. Fakt, ze
        wymaga to wiele samozaparcia, ale po swoich znajomych widze, ze jak najbardziej
        mozliwe.

        Pozdrawiam,
            • aniajawo Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 11:08
              Pomijając względy ekonomiczne, lepiej się żyje w społeczeństwie ludzi zadbanych,
              zrelaksowanych, uśmiechniętych...


              DOKLADNIE!!! tutaj ludzie sa zadowoleni z zycia, no ale maja z czego, pracujac,
              stac cie na rzeczy, ktore w Polsce sa dobrem luksusowym. Wezmy taki np
              samochod. W PL przecietnie jeden na rodzine,a tutaj? narzedzie, ktore ma cie
              dowiezc do pracy-tak jak mlotek dla stolarza.
              • camel_3d Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 22.08.06, 08:57
                widzisz, jest roznica. Rzeczywiscie W Anglii pracujac stac cie na samochod, w
                Polsce mniej. Ale czy posiadajac samochod bedziesz szczesliwszy? Na pewno nie.
                Szczescie zalezy od otaczajacego nas swiata. Jezdze czesto do RPA i mimo tego,
                ze ludzie zarabiaa tam grosze (czarni) to nie ma sie odczucia ze sa
                nieszczesliwi.
                Polskie nieszczescie to zazdrosc i chamstwo. Zazdroscimy innym, ale malo robimy
                zeby miec to samo. Raczje wiele osob wolaloby zeby inni nie mieli nic.
                Chamstwo - tylko to nam zostaje, kiedy zauwazamy ze ktos nas olewa lub nie
                szanuje. Ile razy slyszalem teksty o Agnlikach, ze to wredne malpy, o Niemcach,
                ze faszysci bo nie szanuja Polakow.

                Ja wole mieszkac i pracowac w Niemczech. Jest spokojniej, czysciej,
                bezpieczniej. Nie ma lysoli na ulicach, nie ma pijakow spiacych w parkach i nie
                ma chamstwa na ulicach. I wlasnie od tego uciakaja ludzie z Polski.Tym
                bardziej, ze teraz chamstwo sie szerzy nawet w rzadzie. Lepper i spolka
                pokazali jakie jest polskie spoleczenstwo i kto rzadzi.
            • kierunek_zachod Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 00:01
              Bez urazy - mozna skonczyc dobre studia, a mimo to byc niezaradnym zyciowo (NIE
              mowie o plechach, ale o obrotnosci delikwenta) skonczonym kretynem - lub mozna
              miec nieskonczenie koszmarnego pecha ("pechowcow tez nie potrzebujemy").
              (Margines bledu prawdopodobnie potwierdzi regule;-))

              Moze tez nalezy zweryfikowac swoja definicje "dobrych studiow".
              Przy zalozeniu, ze w PL takowe istnieja (to oddzielny temat, ktorego celowo nie
              poruszam), mozna po nich znalezc ciekawa i dobrze platna prace BEZ plecow.
              Rowniez w PL.
              • marchowskaphoto Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 00:15
                Jezeli sa rzeczywiscie po dobrych studiach to jest kilka wytlumaczen:
                - nie znaja dobrze angielskiego, lub boja sie mowic po angielsku
                - sa niezaradni
                - maja poczucie nizszosci w stosunku do anglikow (wydaje im sie ze sobie tak
                jak oni nie poradza)
                - ich studia (kierunek, ktory skonczyli) niewiele sa to warte
                - pomimo skonczonych studiow nie czuja sie na silach pracowac w wyuczonym
                zawodzie (np. nie kazdy kto skonczyl ekonomie i zna dobrze angielski moze od
                razu bez przeszkod pracowac tu jako ksiegowy)

                i pewnie wiele jeszcze innych powodow
                  • athandavan no wlasnie 18.08.06, 10:09
                    wystarczy troche poszperac w necie.

                    3 tys GBP za rok studiow magisterskich (bo tyle tutaj trwaja) to na prawde nie
                    jest duzo. a szanse znalezienia pracy w zawodzie rosna.
                    • Gość: mmaciek Re: no wlasnie IP: 213.254.98.* 18.08.06, 12:20
                      moje studia w UK trwalyby 3 lata full-time; 5 part-time.
                      Wyczytalem, ze zeby utrzymac sie w Londynie trzeba miec 14500GBP rocznie +
                      3100GBP na szkole.. czy taka kase mozna zarobic studiujac full-time? a jak
                      part-time? Jestem dobrze wyksztalcony (ekonomia,e-commerce). Angielski biegle.
                      Doswiadcznie miedzynarodowe.

                      Czy mozna wziac pozyczke na studia (nie mieszkalem ostatnie 3 lata w UK)? Czy
                      jest jakies wsparcie od rzadu?
                      • athandavan studia i utrzymanie 18.08.06, 18:19
                        Maciek, skoro jestes dobrze wyksztalcony (jak mowisz) w Polsce, po co pchasz sie
                        na undergraduate?

                        Majac dyplom magistra lub licencjata z Polski, mozesz od razu startowac na
                        postgraduate w UK (sprawdzone na sobie i najblizszych!) - wystarczy tlumaczenie
                        przysiegle dyplomu, IELTS, CV, personal statement, wypelniona aplikacja danego
                        uniwersytetu i (w zaleznosci od uczelni) do 3.200 GBP na rok (chyba, ze Oxford,
                        wtedy musisz doliczyc fee za college - w sumie ok 5000/ rok).

                        Pracujac full time 3000 zarobisz najdalej w 4-5 miesiacy (pracujac fizycznie).
                        Reszte kasy, zyjac na poziomie, oszczednie lub mniej, mozesz odlozyc na nastepny
                        rok, gdy wlasciwie podejmiesz nauke. Do tego studiujac full time robiac Mastersa
                        mialam na uczelni 4.5 godzin zajec tygodniowo (fakt, ze duzy nacisk na
                        prezentacje i samodzielna nauke, zadne w stylu - wykladziki na pamiec i piatka z
                        egzaminu). Ergo - zostaje Ci troche czasu na prace part-time, np jako data clerk
                        wieczorami, lub nawet kelner. (ja pracowalam jako freelance translator)

                        Z tego co wiem, nowi czlonkowie UE moga brac tzw student loan - mam znajama
                        slowaczke, ktora wziela pozyczke. Ale ona zdecydowala sie podjac studia
                        undergraduate, bo rzeczywiscie w slowacji skonczyla tylko liceum (ma 26 lat i 4
                        letniego synka). Splacasz po studiach, dopiero jak zaczniesz zarabiac ponad 15
                        000 GBP rocznie.

                        Poza tym jest rozny system stypendiow. Pisalam o tym juz w watku o open
                        university bodajze.
                          • Gość: mmaciek Re: o tu masz linka do dyskusji IP: 213.254.98.* 19.08.06, 01:32
                            athandavan - dziekuje serdecznie za pomoc.

                            Obecnie jestem na studiach doktoranckich w PL ale chcialbym zrobic phd w UK.
                            Wstepnie zostalem przyjety na UCL i Univ of Sheffield (2 najlepsze w mojej
                            dziedzinie) ale niestety nie potrafie sobie poradzic z kasa. Byc moze udaloby mi
                            sie uzyskac zwolnienie z czesnego, ale i tak 12500 - 14500 GBP musze zarobic ze
                            by sie utrzymac.

                            I teraz nie wiem, czy podjac studia part-time czy full-time.

                            Z jednej strony full-time szybciej bym skonczyl, co jest dla mnie i moich badan
                            bardzo wazne. Z drugiej, jak tu sie utrzymac, w koncu zalezy mi tez na dobrych
                            stopniach i przyzwoitej rozprawie.

                            Znasz moze jakis doktorantow w UK? Co mozesz mi doradzic?
                            • ex-rak Re: o tu masz linka do dyskusji 19.08.06, 10:10
                              Z tego co wiem ''robienie'' PhD w UK odbywa sie na zasadzie studiow
                              doktoranckich i automatycznie otrzymuje sie stypendium pozwalajace pokryc
                              koszty utrzymania. Jest to w chyba w okolicach 12k.

                              Fora na ktorych mozesz znalezc doktoranow z UK to:

                              Doktoranci
                              Polki w Anglii
                              Polscy naukowcy za granica
                              • athandavan a skad ty masz te info???? 21.08.06, 11:03
                                Z tego co wiem ''robienie'' PhD w UK odbywa sie na zasadzie studiow
                                doktoranckich i automatycznie otrzymuje sie stypendium pozwalajace pokryc
                                koszty utrzymania.

                                - bo ja wlasnie zaczne studia doktoranckie i mam stypendium, ale trzeba sie o
                                nie bylo ostro starac. nikt za usmiech na da ci 12 k na rok... Inaczej w UK
                                mielibysmy SAMYCH DOKTOROW! radze zweryfikowac zrodlo informacji, bo po prostu
                                tym populizmem wyrzadzasz krzywde wielu ludziom, ktorzy powaznie mysla o
                                studiach w UK!
                                • ex-rak Re: a skad ty masz te info???? 24.08.06, 17:53
                                  Tak, moje informacje byly niedokladne.

                                  Problem byl w tym, ze wszystkich doktoranow z jakimi mialem do czynienia mieli
                                  takie stypendia. Sam opiekowalem sie dwiema takimi istotami z ramienia
                                  przemyslu. Ale widac w chemii to prawie regula, bo wiekszosc doktoratow jest
                                  oparta na grantach. W innych dziedzinach moze rzeczywiscie byc inaczej. Chociaz
                                  Rolka i Ty jestescie przykladami, ze mozna takie stypendia dostawac tez w
                                  innych dziedzinach.
                            • athandavan doktoranci z Pl dla macka 22.08.06, 11:57
                              mmaciek - duzo polskich doktorantow w UK spotkasz na forum Polscy naukowcy za
                              granica. Tutaj masz linka:

                              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15562
                              Wiem, ze np rolka juz konczy doktorat - ona mi pomogla (info). Jest taka strona
                              - pewnie juz znasz - www.jobs.ac.uk. Dzieki niej mozesz znalezc nie tylko
                              studia, ale i prace na uczelni.
                              Obecne mamy co najmniej dwie opcje:

                              1/ Skad wiesz, czy uczelnia w poblizu nie potrzebuje fellow researcher albo
                              research assistant? w ten sposob moglbys pogodzic studia i prace w swojej dzialce.

                              2/ Ewentualnie (to wiem od rolki) poszukuja doktorantow, ktorzy chcieliby
                              prowadzic cwiczenia (seminars) np przez trymestr. Moze warto stanac do konkursu,
                              pouczyc przez trymestr- dwa, jak sie spodobasz nie ukrywam, ze moga ci
                              zaproponowac stala umowe. A wiec uczenie i doktorat rownolegle.

                              mam nadzieje, ze to info cos pomoze!
                          • athandavan do Klara - freelance 21.08.06, 11:07
                            w Pl studiuje socjo, w UK european studies. jezyka uczylam sie sama - i
                            pracowalam dla agencji, ktora raczej patrzyla na doswiadczenie i umiejetnosci
                            niz na papier. poza tym pracowalismy z Deja Vu, wiec sprawa byla dosc ulatwiona.
                            dla mnie byla to fucha przy studiowaniu.

                            jesli powaznie myslisz o zostaniu freelance translator, w UK trzeba zrobic
                            studia postgraduate z Translation and Interpreting (dowolna specjalizacja -
                            technical/ medical/ IT translation, etc). Wyzsza polka to juz akredytacja z ITI
                            (www.iti.org.uk)
                      • Gość: polaquwa Re: no wlasnie IP: *.cable.ubr01.hari.blueyonder.co.uk 30.08.06, 20:54
                        Nie trzeba 14500, inaczej 80% Polakow nie bylo by stac na utrzymanie w Londynie
                        pracujac full time. to brednie. 500 funtow miesiecznie wystarcza zeby zyc, chyba
                        ze jest sie przyzwyczajonym do zycia ponad stan. nie mowie tu o jedzenie
                        zlapanych golebi grzybow i jagod. jak sie zakrecisz to pokoj wynajmiesz za 70-90
                        tygodniowo, chyba ze jestes rasista i nie mozesz zniesc widoku Pakistanczyka,
                        Turka czy murzyna ;)))jedzenie nie jest drozsze od tego w Polsce jak wiesz gdzie
                        kupowac (Tesco, Asda, morrisons- jak w Polsce...). pracujac part time, 20-25
                        godzin za 5-6 funtow za godzine daje ci wlasnie te 500-600 funtow (nie placisz
                        podatku jezeli zarabiasz mniej niz 400 miesiecznie, z reszty zaplacisz moze
                        30-40 miesiesznie (chyba ze ksiegowy cos zawali i nie rozliczy cie jak powinien
                        lub ludzie krolowej pogubia papiery...:)))) pracujac z gownianej pracy 30
                        godzinyn powinno wystarczyc na utrzymanie i studia. wydaje sie duzo, ale studia
                        w Anglii so inne niz w Polsce. nie trzeba tyle chodzic na uczelnie, mniej
                        obowiazkowych wykladow i cwiczen. nawet studiujac full time mozesz spokojnie
                        pracowc 30 godzin tygodniowo. wakacje sa dlugie, mozesz pracowac full time i
                        zarabiac na studia. dla chcacego nic trudnego. skoro Angole moga sobiwe poradzic
                        pracujac i studiujac to Polacy tym bardziej powinni, bo Angole to tlumoki i
                        lenie (bez urazy jezeli jakis to czyta i nalezy do tego promila ktory mowi w
                        jakims obcym jezyku...:))))
                        to tyle.
                        jezeli ktos mysli o wyjezdzie do Anglii na studia to zachecam. jak skonczysz tu
                        studia i nie jestes skonczonym polglowkiem to kaska tez jest przyjemna. i co
                        najwazniejsze tutaj pracodawcy naprawde szanuja pracownikow jezeli sa dobrzy,
                        nie jak w Polsce "jak sie nie podoba to spiep**** dziadu. mam w biurku 30 osob
                        czekajacych na twoje miesce".... tutaj wyglada to raczej tak- "jak sie nie
                        podoba ze chce jechac na urlop, to spieprz**** dziadu. znajde prace za te same
                        lub wieksze pieniadze w 2 tygodnie a ty zanim kogos znajdziesz stracisz kupe
                        kaski i czasu. widam w kapitalizmie z rynkiem pracownika ;)))).
                        \Pakujcie plecaki, zabierajcie foremki i przyjezdzajcie. nie zostanie tylko
                        Endrju, Adams i swinskie blizniaki ;))))
                    • Gość: wujek_extrema Re: no wlasnie IP: *.cybersurf.com 18.08.06, 12:25
                      Chcialbym zajac stanowisko w dwoch sprawach w ktorych ma opinie:
                      1) wiem ze byla juz debata na temat dobrych studiow ale to wazne do
                      zrozumienia. W polsce wyroslo wiele szkolek jak grzyby po desczu ktore nadaja
                      tytuly na zyczenie. Wszyscy nagle zaczeli studiowac i konczyc "studia". To nie
                      takie latwe! Uczelni renomowanych jest niewiele
                      2) ta cala sprawa "pracy w zawodzie" mnie irytuje. Tak naprawde to stwierdzenie
                      nic nie znaczy. Sam go kiedys uzywalem dopuki nie wyjechalem z Polski i widze
                      ze ciagle jest popularne. W zawodach profesjonalnych sa licencje i zeby uzewac
                      tytulow takich jak inzynier, nauczyciel, prawnik, lekarz trzeba spelniac
                      warunki organizacji profesjonalnej. Zeby spelniac te wymagania kazdy,
                      niezaleznie od miejsca wyksztalcenia musi spelniac warunki. Na zachodzie te
                      warunki sa wygorowane ale i nie bez powodu. Nie widze argumentu ze Polacy maja
                      latwiej albo trudniej od innych nacji. Jezeli natomiast okreslamy mianem "pracy
                      w zawodzie" robienie roboty podobnej to wyksztalcenia to staje sie kwestia
                      umiejetnosci. W obydwuch przypadkach Polacy wypadaja niestety miernie.
                      Przygotowanie akademickie jest marne, jezyk codzienny slaby i rapaty, jezyk
                      zawodowy praktycznie zero, brak umiejetnosci praktycznych, brak myslenie
                      praktycznego i tworczego.
                      Wiem ze uzywac ciezkich slow ale niestety takie sa moje obserwacje. Mimo to
                      zachecam Polakow do wyjezdzania bo dla wiekszosci ma to w zyciu sens:
                      doswiadczenie, swiatopoglad, przygoda, poznawanie kultor i jezykow...ale
                      badzcie cierpliwi, pracowici i dazcie do celu aby zdobyc a nie wymanipulowac
                      status profesjonalny. Powodzenia
              • Gość: m Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach IP: 195.205.3.* 18.08.06, 07:23
                > Bez urazy - mozna skonczyc dobre studia, a mimo to byc niezaradnym zyciowo (NIE
                >
                > mowie o plechach, ale o obrotnosci delikwenta) skonczonym kretynem - lub mozna
                > miec nieskonczenie koszmarnego pecha ("pechowcow tez nie potrzebujemy").
                > (Margines bledu prawdopodobnie potwierdzi regule;-))
                >
                > Moze tez nalezy zweryfikowac swoja definicje "dobrych studiow".
                > Przy zalozeniu, ze w PL takowe istnieja (to oddzielny temat, ktorego celowo nie

                Przecież ,studia na panstwowych uczelnach ,to wszędzie właścwie takie same
                warunki i podobna kadra .Wykładowcy wymienają się ,albo dojeżdzają ,lub pracują
                na dwóch etatach
              • Gość: Ina Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach IP: *.po.opole.pl 18.08.06, 09:10
                O właśnie-niezaradność życiowa i pech, to chyb a główne przyczyny. Ja po
                skończeniu ogólniaka (czyli od 4 lat) zdążyłam już pracowac jako: sekretarka,
                handlowiec i logistyk-w jednej firmie oraz jako nauczyciel w szkole. Dodatkowo w
                tym samym czasie robiłam studia. Da się? Da-tylko trzebna chcieć... i mieć
                odrobinę szczęścia żeby trafić na taką szefową jak moja :)Nie mam zamiaru
                wyjeżdżać, bo potrafię sobie poradzić. No chyba, że 'zorganizują' nam państwo
                wyznaniowe, a inteligencję pogonią do kopania rowów ;)
                Chwalę się? Pewnie tak, ale mam czym, hihi ;P
                • get.up.stand.up Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 10:57
                  > Nie mam zamiaru wyjeżdżać, bo potrafię sobie poradzić

                  Trochę proste myślenie - bez urazy :-) Ja też doskonale daję sobie radę, a i tak
                  wyjadę. Nieumiejętność dawania sobie rady w Polsce nie warunkuje wyjazdu do
                  innych krajów, a powodów takich wyjazdów, jak już ktoś wyżej napisał, może być
                  wiele. Zresztą jak już ktoś posmakował choćby przez pare miesięcy mentalności
                  ludzi innych narodowości, to niekoniecznie chce się dalej babrać w Polsce. I
                  wcale nie mówię tu o brytyjskiej mentalności (ale ta też mi odpowiada).
                  • biedronka202 Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 21.08.06, 08:32
                    ech-zbyt dosłownie potraktowaliście moją wypowiedź, a przeciez za nią stało
                    jedno wielkie przymrużenie oka. Wiem przecież, że wyjeżdżają nie tylko Ci,
                    którzy sobie nie radzą, raczej Ci, którzy mogliby, czy radzą sobie świetnie, ale
                    państwo tego nie DOCENIA, którzy mają dość homofobii i kretyńskich planów
                    naszych polityków, którzy mają dość powtarzania: może kiedyś będzie lepiej...
                • korkix78 Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 11:53
                  Dokladnie.
                  Tez mnie drazni takie podejscie u ktorego podstaw lezy teoria, ze Ci co sobie
                  dobrze radza - zostana w Polsce. - co za tym idzie juz niedaleko do wniosku, ze
                  kto w takim razie wyjezdza? No tylko i wylacznie Ci, co sobie nei radza.

                  Teoria po prostu delikatnie mowiac nieprawdziwa.
              • konstruktorka1 Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 12:59
                Czy ja wiem czy skonczylam dobre studia?
                Pracuje w zawodzie
                Ciagle oferuja mi prace w roznych stronach swiata (kiedys mialam cv na
                www.monster.co.uk i sie nie chca odczepic pomimo ze cv juz dawno nie jest
                aktywne) - ale w Bangladeszu to mi sie nie podoba USA za daleko od mamusi
                Chyba poprostu jestem uparta jak osiol i realizuje swoje marzenia jak wariatka
                Nigdy sie nie poddaje - Nawet jak mi mowia ze jestem glupia i bede myc kible w
                UK

              • korkix78 Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 13:12
                A coz ja moge.
                No zeby Twoje coraz to slynniejsze nogi powabu nie stracily, jedyne co mi
                przychodzi do glowy to dwie (obie niedorobione) wklejki, raczej tego Pana
                dotyczy bardziej nr 1

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=45268680&a=45382430
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20901&w=46727086&a=46745207
              • Gość: Clint Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach IP: 195.117.137.* 18.08.06, 15:44
                Siedzialemm w stanach, tahiti, uk, francji i szwecji, przynajmniej p 3 miesiace
                w kazdym kraju a czasem jak uk i tajiti ponad rok.Jasne ze tam sa inne
                pieniadze, konglomerat kulturowy, ktory dziala mocno na plus, kiedy spotykasz
                ciekawych i sympatycznych ludzi. Biegle mowie w dwoch jezykach wiec problemu z
                komunikacja i znalezieniem pracy.Ale gdzie znajdziesz takich ludzi jak w
                Polsce, takie dziwne a zarazem mega smieszne akcji, ciekawe imprezy, mozliwosci
                czynnego spedzania wolnego czasu etc. W uk to bylo ale nie tak fajne jak
                tutaj.Miszkam i pochodze z Gdanska, moze to przewaza, gdyz nie ma drugiegi tak
                slicznego miasta.
        • comrade Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 08:20
          > Zaryzykuje kontr-hipoteze, ze ludzie po *dobrych* studiach pracuja w wygodnej,
          > wybranej przez siebie branzy zwiazanej z wyksztalceniem, za to w *dowolnej*
          > czesci swiata

          Alez zgadza sie! To co wynika z moich obserwacji to jedynie to, ze tym "dowolnym
          miejscem swiata" jest w przewazajacej wiekszosci Polska.
    • Gość: ops_I_did_it_again Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach IP: *.range86-134.btcentralplus.com 18.08.06, 03:45
      a np. dlatego ze po swoich niezłych studiach lub w ich trakcie pracowali w
      Polsce umyslowo do godziny 15. O 15 na biura wchodził Francuz i łamaną
      polszczyzną instruował:
      "Wszystkie managery na dol. Godzina 15. C'est la drugie otwarcie, rozmawiac do
      client, pomagac pracownicy na sklep. Vas-y !"
      Na to mój kierownik chował sie w serwerowni a na dół wysyłał mnie, na to ja
      chowałem sie na palarni i wykombinowalem tam, ze dalsza kariera w tym miejscu
      to sie na kant nadaje skoro francuska kasjerka we Francji w tej samej firmie i
      tak zarabia wiecej i jest lepiej traktowana ode mnie i mojego kierownika razem
      wzietych, ich murzynów w krawatach pod bialymi kolnierzykami.
      A do Francji to najwyzej pojade se porobic na zmywaku na Lazurowym Wybrzeżu
      jak mi sie tu znudzi, nie na jakies debilne szkolenie połączone z praniem mózgu
      jakie to firma oferuje możliwosci rozwoju i jakim kapitałem obecnie obraca.
      • neiden polacy na zachodzie. 18.08.06, 07:10
        dla wielu to bedzie najlepsa szkola zycia.wielu wruci do kraju z dobra
        wiedza.narod polski byl w niewoli, nastepne pokolenia beda lepiej organizowac
        zycie w polsce.jestem optymista!
    • Gość: mały robak Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 07:38
      Wyjeżdżają, bo w tym stawie po studiach (mając ponad trzyletnie doświadczenie
      zawodowe w poważnych instytucjach) nie mogłam znaleźć nowej pracy przez 4
      miesiące. Roczny wyjazd do Londynu i praca kelnerki w zwykłej knajpie pozwoliła
      mi zarobić tyle, by po powrocie otworzyć własną firmę i być panią własnego losu.
      Z samych tygodniowych napiwków, jakie tam dostawałam, tutaj mogłabym sie
      utrzymać przez miesiąc łącznie z opłatami za mieszkanie...Żenujące...
      • d_arek_d Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 09:09
        Gość portalu: mały robak napisał(a):

        > Wyjeżdżają, bo w tym stawie po studiach (mając ponad trzyletnie doświadczenie
        > zawodowe w poważnych instytucjach) nie mogłam znaleźć nowej pracy przez 4
        > miesiące.

        Nie za bardzo rozumiem: POLACY z Polski wyjeżdżają bo TY nie mogłaś znaleźć
        pracy przez 4 miesiące??

        > Z samych tygodniowych napiwków, jakie tam dostawałam, tutaj mogłabym sie
        > utrzymać przez miesiąc łącznie z opłatami za mieszkanie...Żenujące...

        Nie za bardzo rozumiem... Czy żenujące jest to, że w Polsce ceny są na tyle
        niskie, że pozwalają utrzymać się przez miesiąc łącznie z opłatami za
        mieszkanie z samych tygodniowych napiwków w Londynie? Czy żenujące jest to, że
        napiwki w Londynie są tak wysokie?

        Coś z Twoją logiką szwankuje. Chyba już znam przyczynę Twych trudności w
        znalezieniu pracy w zawodzie po studiach.
    • woziex Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 07:45
      w polowie marca skonczylem politechnike slaska z tytylem inzyniera mechaniki, w
      polsce po tych studiach ide na co najmniej pol roczny staz (jesli dostane prace
      w zawodzie) po stazu mam szanse na jakies 2000 minus podatki jak naprawde dobrze
      trafie i bede umial sie ustawic, z tym ze nie mam pewnosci ze utrzymam sie w
      pracy i chocbym nie wiem jak kombinowal nie ustawie sobie za to zycia majac zone
      dziecko i chcac kupic mieszkanie!
      wyjechalem po studiach do uk, znalazlem prace w zawodzie, pracuje obecnie jako
      graduate site engineer, czyli jest to staz! na wjazd firma zaoferowala mi 1500
      funtow miesiecznie minus podatek, samochod firmowy, komure, laptopika, wolne
      weekendy, fundusz emerytalny itp, od dwoch miesiecy wysylaja mnie na kursy i
      inwestuja we mnie kase, mimo ze poziom jezyka mam troche powyzej sredniego! w
      tym momencie moge zaplanowac sobie wszystko jesli chodzi o przyszlosc i nie bac
      sie za za np rok strace prace i zabiora mi mieszkanie bo mnie nie bedzie stac na
      kredyt. a nawet jak strace prace to w latwy sposob znajde inna bo tu caly czas
      jest popyt na wykwalifikowana kadre! a perspektueu na przyszlosc? za jakies 3-5
      lat zarobki okolo 1000 funtow na reke na tydzien, czyli cos czego polska mi
      nigdy w zyciu nie zaoferuje!!!
      pozdrawiam
    • ewa13121981 Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach 18.08.06, 08:57
      Po dobrych studiach nikt nie jedzie do pracy fizycznej, dobre studia to takie,
      które pozwalaja zaistniec na rynku pracy.

      A czym są dobre studia - polibudy, akademie ekonomiczne, może niektóre wydziały
      uniwerków. Ale z reguły wiem, że kasa leci po polibudzie i AE.

      Przykłady - moi koledzy z wydziałow elektronicznych ci zdolniejsi od razu mają
      około 5 brutto, ci mniej zdolni około 3 brutto. Po akademii ekonomicznej
      średnio około 5 brutto. Oczywiście zdarzają się ludzie, którzy studia traktują
      jako sposób na zabicie czasu i oni póśzniej mają jakieś roboty za np 1300
      brutto.

      Ale dobre studia to nie tylko dobra uczelnia, ale także własny wkład,
      poczucie "dobrze studiowałem"

      Jeżeli ktoś mówi, że w polsce nie ma pracy, moge powiedziec, że moja firma
      szuka okolo 100 osób po studiach za 5000 brutto, firmy kolegów też. Praca
      normalna, 8 godzin weekendy itsNiestety, forumowi krzykacze domagający się
      dobrobytu po prostu nie mają kwalifikacji.

      Uważam, że jesli ktoś konczy np politologie, polonistyke, socjologie na nawet
      dobrej uczelni, i pozniej musi zasuwać za tysiaka, to moim zdaniem jego studia
      nie były dobre, no chyba ze ktoś ma swiatopogląd w którym odrzuca dobra
      materialne, szanuje to i w takim wypadku uwazam jego studia za obre dla niego
    • Gość: fk Re: dlaczego ludzie nawet po dobrych studiach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.06, 09:05
      powtórzę to, co już napisano wyżej: bo są niezaradni życiowo, mają pecha lub
      nie chce im się szukać i idą na łatwiznę mam znajomych po różnych studiach:
      prawie, ekonomii, ale też polonistyce, politologii, religioznawstwie, fizyce
      informatycznej i wszystkim udało się znaleźć pracę (uczciwie dodam: w dużych
      miastach) podsumowując: kariera nie zależy tylko od dobrych studiów ale przede
      wszystkim od osobistych predyspozycji
    • frankhestain bzdura 18.08.06, 09:52
      po dobrych studiach i z angielskim pracujesz gdzie chcesz na swiecie w tym w Polscew zawodzie

      po zarzadzaniu marketingu psychologi ochronie srodowiska itp. wydzialach marsz na zmywak
      • Gość: ewa13121981 Re: bzdura IP: 5.6.2R1D* / 170.252.72.* 18.08.06, 09:56
        po zarządaniu marketingu nie ma pracy - to wielka bzdura

        jeżeli ktoś konczy zarzadzanie i arketning na dobrej uczelni, a nie na
        prywatnym shicie, do tego troche sie tym interesuje i ma leb na karku, posady
        czekaja

        nie mowie tu o hordach blondynek oraz ciaglych imprezowiczow z prywatnej
        uczelni, ktorzy po 5 latach studiowania nie wiedza co to marketing
        • Gość: Tomek79 Re: naprawde bzdura? IP: *.pl / *.pl 18.08.06, 10:11
          nie poodoba mi sie uogolnianie ludzi.skonczylem prywatna uczelnie i rowniez
          publiczny uniwerek. i uwazam ze na prywatnej wynioslem wiecej wiedzy niz na
          uniwerku gdzie podaja ci sterte ksiazek profesorow z lat 70-, 80-tych a
          przeciez to kupa lat wstecz.co do studentow to wszedzie sa obiboki niewazne
          gdzie.ja wyjechalem za granice.pokonczylem studia i zaczalem pracowac w
          restauracji przez 6 miesiecy.pozniej dostalem sie do ksiegowosci gdzie
          spedzilem ponad rok i zostalem awansowany do dzialu gdzie zajmujes sie
          inwestycjami, fundingami, ogolnie zarzadzam finansami jednej z najwiekszej firm
          na swiecie. wiem ze w moim kraju tego bym nie osiagnal. dodam: bez
          plecow,lapowek itd.
          Jestem szczerze zadowolony ze wyjechalem. I nie potrafie zrozumiec tych
          wszystkich, ktorzy nadaja ze sami niezaradni ludzie wyjezdzaja. a ile tych
          zaradnych i rzadnych pracuje za 700 zl w Polsce? Epoka pracy ideowej raczej sie
          konczy..
          pozdrawiam wszystkich rozsadnych.
          • aniajawo Re: bzdura 18.08.06, 10:17
            wiecie co, prawda jest taka, ze 'plecy', to nie tylko cos typowo polskiego.
            spotyka sie to wszedzie. Ja dostalam super pracy, nie w zawodzie, w Anglii, od
            pazdz firma wysyla mnie na studia podyplowe (w polsce zrobilam mgr na
            iberystyce, tu bede rzeczoznawca budowlanym-juz zreszta prace zaczelam). Nie
            znalam nikogo-moge z reka na sercu powiedziec. Zaczelo sie od temporary job w
            administracji na 2tyg- do 2 miesiecy. Ale mim sie spodobalam. Zaproponowali mi
            kontrakt na stale za o wiele pieniadze niz wyksztalceni w tym kierunku anglicy
            w moim wieku. W polsce raczej by mi sie tak wybic nie udalo, ale moze sie myle.
          • Gość: frantz Re: bzdura IP: *.cable.ubr01.craw.blueyonder.co.uk 18.08.06, 10:37
            i w koncu ktos napisal sensownie i na temat. jak juz sie komus praca w UK marzy
            - to nie jest wazne czy sie ma studia lub nie. najwazniejsza jest bardzo dobra
            znajomosc jezyka, kultura osobista i umiejetnosc zaprezentowania wlasnych
            umiejetnosci. na prawde malo jaki pracodawca patrzy w papiery - patrzy na czlowieka.
        • Gość: master chief Re: bzdura IP: 212.50.185.* 18.08.06, 11:11
          Co ty skonczylas? Bo ja jeszcze niczego - ciagle studiuje (teraz zaocznie-
          internetowo na 'prywatnym shicie') wlasnie ten wysmiewany marketing ale mam
          dobra i (co chyba wazniejsze) rozwojowa prace w UK. Wlasnie zaliczam awans i
          podwyzke.

          Polska panstwowa uczelnia naprawde nie robi tu wrazenia. Znasz jezyk i masz
          jakies umiejetnosci to mozesz miec dyplom Prywatnej Akademii Robienia Pompek i
          nadal wyprzedzasz w wyscigu do posady kogos po 'panstwowej'. Ba, mozesz miec
          srednie i to nawet bez matury i zlapac dobra posade (przyklad z mojej firmy) -
          ale musisz znac jezyk.
      • Gość: alfred999 Re: bzdura IP: *.onyx.net 18.08.06, 18:08
        Jestem od 2 miesiecy w UK i tak sobie czasem poczytuje rozne fora. Regula jest,
        ze zabierajacy w nich glos to w wiekszosci zakompleksieni maluczcy. Wyrazaja
        rozne obrazliwe i nieprawdziwe opinie na temat emigrantow zarobkowych, glownie
        z powodow wlasnych lekow. Ja w "ukochanej" ojczyznie pracowalem od 17 roku
        zycia (rok wczesniej zaczalem edukacje i tak tez ja skonczylem),w miedzyczasie
        studiowalem na tak wysmiewanych tutaj, prywatnych studiach ekonomicznych. W
        trakcie licencjatu zalozylem rodzine, ktora w ciagu 7 lat urosla do standardu
        2+2. Od ponad 9 lat pracuje w branzy spedycyjno-transportowej. Mialem sporo
        szczescia znlezc prace w stolicy bez plecow ale za to za nizsze pieniadze niz w
        rodzimym wygwizdowku. Potrzeba oplacenia rachunkow i ambicja kazala mi caly
        czas szukac mozliwosci rozwoju zawodowego i w ten sposob w ciagu 9 lat jestem
        juz w 8 firmie. Zaczynalem od przyslowiowego zmywaka, robiac za popychadlo dla
        starych wyjadaczy ale nie lamalem sie jak mnie przyslowiowo drzwiami wyganiali
        to wracalem oknem. Caly czas trzymajac fason, majac wlasne zdanie i w forsujac
        je kulturalny sposob. To wlasnie wychowanie wyniesione z domu, upor i zyciowe
        doswiadczenie ale tez wiedza pozyskana w trakcie tych "smiesznych" studiow
        pozwolily mi stopniowo odnosic sukcesy zawodowe. Ludzie, czulem sie jakbym
        wygral na loterii kiedy w 5tej firmie (spory miedzynarodowy koncern spedycyjny)
        zostalem awansowany na kierownika i stopniowo w gore, az do stanowiska Dyr.
        Oddzialu. Stworzylem zajeb... zespol, ktory przynosil firmie konkretny dochod
        az do momentu kiedy szef zauwazyl, ze jego szefostwo za czesto chwali moja
        robote. Pewnego dnia przyjechal w obstawie i dal mi wypowiedzenie, rzekomo
        likwidujac stanowisko pracy. Cena za jego lek byla calkiem przyzwoita - 6 m-
        czna pensja z tytulu odprawy. Ale kit w to - w ciagu miesiaca zwolnil ok 10
        osob, ktore ze mna pracowaly. Tylko po to, zeby nie wyciagali dla mnie
        klientow. Ot, Polski Manadzer. W tzw. miedzyczasie zrobilem magisterke zaocznie
        na panstwowej uczeli - usmiac sie mozna: zarzadzanie. Nie wspomne o tym, ze w
        miedzyczasie bralem udzial w kazdych szkoleniach jakie sie dalo lyknac.
        Przechodzac do innej firmy czesc ludzi przeciagnalem za soba. Ale o zgrozo,
        znowu trafilem na kompleksy szefa. Z ta roznica, ze ten nie byl juz takim
        starym wyjadaczem. Dla odmiany ten byl szefem z przypadku, z tzw. ukladow.
        Kiedy zaczalem dla niego restrukturyzacje oddzialu, mial o polowe mniej
        doswiadczenia w branzy niz ja i do tego szalenie bal sie dyskusji z
        pracownikami. Kompleksy fizyczne i psychiczne daly o sobie znac kiedy to znowu
        firma rozrastajac sie otrzymywala z "gory" gratulacje dobrych wynikow w
        moim "ogrodku". Tym razem nie bylo elegancji - wypowiedzenie umowy okresowej
        dostalem poczta na zwolnieniu lekarskim. Oczywiscie wyladowalem z firma w
        sadzie. W tamtym czasie bylem juz przekonany, ze nie ma dla mnie rzeczy
        niemozliwych. Zona na wychowawczym, 2 super dzieciakow, wiekszy kredyt
        hipoteczny bo wieksze mieszkanie, porzadne auto prywatne. Sluzbowe + laptop +
        kom to juz byl standard od 5 lat. Eeee tam, swiat stal przede mna otworem..i to
        w zapyzialej Polsce. Przez nastepne 6 m-cy nie moglem znalezc pracy w calej
        Polsce. Dziwnym zrzadeniem losu, mimo wydanych tysiecy pln na podroze po kraju
        do kolejnych firm, mimo przejscia wielu rozmow kwalifikacyjnych i pomyslengo
        przejscia kilku Assessment Centers, na koniec otrzymywalem negatywne odp. o
        dziwnej tresci. Zdazalo mi sie uslyszec np. "jest pan za mlody na to
        stanowisko" lub "jest pan zbyt wykwalifikowany". Pikus, ze przed tym werdyktem
        mialem juz przez MDs sciskane rece z gratulacjami. Ku... slyszeliscie kiedys
        takie bzdury. Fakt, kawalek przed 30tka, jakos wyksztalcony i do tego z
        dlugawym juz doswiadczeniem menadzerskim w miedzynar. fimach. Po pol roku
        postanowilem spadac z kraju, tym bardziej, ze oszczednosci juz sie konczyly a
        raty trzeba placic i rodzine wyzywic. Wyladowalem chyba w najgorszym miescie w
        Anglii i do tego w jego najgorszej dzielnicy, gdzie kroloje raczej jezyk urdu
        niz angielski. Pojechalem tam z zalozeniem, ze nie pojde na zmywak, na budowe
        lub do fabryki ale nie wykluczalem takiej opcji po uplywie miesiaca poszukiwan.
        Ostro wzialem sie w garsc i w ciagu 2 tygodni wyslalem ponad 60 aplikacji,
        zarejestrowalem sie moze w 10 agencjach i juz w 3 tygodniu mialem pierwsze
        interview. Po 4 spotkaniach (przez agencje) wybralem firme, w ktorej chcialem
        pracowac. Mialem wybor, bo o dziwo kazdy spotkany zlozyl mi propozycje pracy.
        Kwestia lezala w uposazeniu. Wybor padl na niewielka firme, stanowisko
        menadzerskie, pensje lepsza niz niejeden angol w branzy ma po 20 latach pracy,
        wynajety dom przez firme, sluzbowy samochod itd. Szef nieba mi uchyla i
        obiecuje premie, podwyzki, itd, abym tylko wdrozyl swoja wiedze i doswiadczenie
        w jego firmie. Za miesiac moja zona i dzieci dolacza do mnie i na wyspach
        poszukamy swojego szczescia oraz poczucia bezpieczenstwa. W Polsce zostalo
        nowiutkie mieszkanie (niech drozeje i zarabia na siebie) oraz cala fura
        przykrych wspomnien. Dlugawa ta historia ale w zasadzie skrot ostatnich 10 lat
        wiec nie ma sie czemu dziwic. Jezeli dotarles/as do konca to zasluzyles/as
        takze na podsumowanie. Nie wazne jest skad pochodzisz, jaka szkole skonczyles i
        jak wielka teczke certyfikatow masz ze soba. Musisz byc uparty, odporny na
        stres (jak robi sie ciezko, to bliska osobe do wsparcia), miec otwarty umysl,
        nie bac sie nowych wyzwan i przy zachowaniu calego szacunku dla innych ludzi,
        nadal byc soba. Na "koniec dnia", jezeli nie pekniesz to tylko zyskasz
        upragniony cel i co najwazniejsze, szacunek innych oraz swoj wlasny do siebie.
        W imie powiedzenia: "Co Cie nie zabije to Cie wzmocni". A wszystkim "kupom"
        pelnym jadu, pesymizmu i kompleksow, stanowcze F..K
        OFF !!
          • Gość: alfred999 Re: bzdura IP: *.onyx.net 21.08.06, 16:25
            Sorry Peat za ta odrobine "miesa", ale na samo wspomnienie tego co przeszedlem,
            az mi sie wszystko na lewa strone przewrocilo. Moge tylko dodac, ze mam
            nadzieje, iz z Polski wyjedzie tak wielu mlodych, ze zabraknie na emeryturki
            dla tych wszystkich PISuarow. Tak aby rzad zostal w koncu zmuszony do uchylenia
            wielu obostrzen podatkowych nalozonych na pracodawcow. W ten sposob mogliby w
            koncu zaczac oferowac godziwe pieniadze mlodym i zdolnym rodakom, a nie tylko
            utrwalac stereotyp Polski - kraju taniej sily roboczej.
        • athandavan Gratulacje alfred !!! 18.08.06, 18:30
          jakkolwiek masz na imie...

          wiesz to daje mi siel, bo trzeba chyba wyraznie powiedziec, ze taka kariera nie
          przychodzi lekko (jak to sie niektorym wydaje, ze w jukeju praca lezy na ulicy)
          - ale jest jak najbardziej mozliwa!
          • Gość: alfred999 Re: bzdura IP: *.onyx.net 22.08.06, 11:33
            Poki co - tak, za 2-3 lata ale juz na innych zasadach. Firma, w ktorej pracuje
            nie tylko potrafi uczciwie dzielic zyski pomiedzy pracownikow (system
            motywacyjny w praktyce a nie tylko z nazwy) ale tez rozwija sie bardzo dobrze.
            W zwiazku z rozwojem i ekspansja na wschod europy, prawdopodobnie w tym okresie
            wroce, zeby zarzadzac polskim przedstawicielstwem. Moze w ten sposob bedzie
            mozna ludzki model zarzadzania i wynagradzania przeniesc na rodzimy grunt. Cos
            normalnego w zamian za ta dzika partyzantke jaka teraz glownie kroluje w
            polskiej ekonomii.
    • pendrek_wyrzutek Bo studia sa bezplatne 18.08.06, 15:16
      Jak by musieli zwracac koszt przez przepracowanie
      ilus lat w kraju, lub splacac reszte dlugu gotowka
      to by nie wyjezdzali.

      To jest glowny powod dlaczego amerykanscy absolwenci
      nie moga wyjezdzac - musza splaca dlug za studia
      przez szereg lat.
      • xiv Re: Bo studia sa bezplatne 18.08.06, 15:41
        > Jak by musieli zwracac koszt przez przepracowanie
        > ilus lat w kraju, lub splacac reszte dlugu gotowka
        > to by nie wyjezdzali.
        ROTFL. Niektórzy, gdyby musieli placic na studia nigdy by nie poszli na ex-WSI
        czy ex-WSP. Naprawde chcesz aby one zbankrutowaly?

        > To jest glowny powod dlaczego amerykanscy absolwenci
        > nie moga wyjezdzac - musza splaca dlug za studia
        > przez szereg lat.
        Chyba zartujesz. Czym sie róznia pieniadze zarobione w Tokyo czy w Londynie od
        hamerykanskich? Dlug trzeba splacac - fakt, ale to nie kotwica.
    • Gość: patri(di)ota opowiesc o studentach IP: *.ucd.ie / *.ucd.ie 18.08.06, 16:11
      Jak dla mnie nie ma lepszych i gorszych studiow, sa tylko ludzie zaradni i nie
      zaradni! Wielu nawet stdiow nie skonczylo, a sa bardziej przedsiebiorczy
      niz "ludzie z wyksztalceniem". Pracujac w Tajlandii uslyszalem pewna historie,
      ktora to fajnie przedstawia:

      Nad morzem siedzi wedkarz, pali cygaro, pije wino i lowi ryby. Podchodzi do
      niego dobrze wyksztalcony biznesmen i mowi:
      -Rybaku, caly dzien tak siedzicie i te ryby lowicie, nie lepiej biznes otworzyc?
      -To znaczy? - pyta rybak.
      -No wiesz, zlowic tyle ryb, zeby sprzedac i lodke kupic, bedziesz mog wyplywac
      i wiecej ryb lowic. Potem za zlowione ryby kupisz jeszcze pare lodek i bedziesz
      juz niezle zarabial na sprzedanych rybach. Nastepnie kupisz kuter i bedziesz
      lowil pare ton ryb codziennie, az wreszcie ciezka praca dorobisz sie
      kilkudziesieciu kutrow i bedziesz mogl rzucic rybolostwo, bo inni beda na
      ciebie pracowac.
      -No dobra - odpowiedzial rybak - ale co ja potem bede robic jak juz bede mial
      kupe kasy i ludzie na mnie beda pracowac?
      -Jak to co siedzial w domu, pil wino, palil cygara i chodzil na ryby!
      Rybak spojrzal na biznesmena i odpowiedzial:
      -A po co mi to wszystko jak teraz wlasnie codziennie pije wino, pale cygaro i
      lowie ryby.

      Moral!? Nie trzeba konczyc szkol, zeby do czegos dojsc!!!
    • qvintesencja Bez demagogicznego upraszczania 18.08.06, 23:21


      Jedni twierdza ze w Polsce nie ma dobrych studiow. Co jest oczywistym
      balwanstwem bo zalezy od skali porownawczej. Chyba nikt przytomny nie
      bedzie twierdzil ze wszelkie studia w zjednoczonej krolewszczyznie sa super?
      A jeszcze do tego, czy ktos kot skonczyl 'dobre' studia ale bardzo slabo
      jest lepszy od kogos kto skonczyl 'nie tak dobre' ale celujaco?

      Zakladajac nawet ze ktos ukonczyl dobre studia i wiecej, byl absolutnym
      prymusem to liczy sie przeciez CO skonczyl. Jezeli byly to jezykow starozytnego
      wschodu ze specjalizacja w hetyckim (wyginal 3000 lat temu) to taka osoba
      nie zarobi na chleb inaczej niz praca fizyczna.

      A rzecz jasna jesli mowic o skali masowej to ludzie wyjezdzaja z powodow
      ekonomicznych z ktorych na pierwszym miejscu nie sa nawet zarobki tylko brak
      miejsc i tlok na rynku pracy. Dowod: Z Czech i Wegier wyjezdza procentowo
      znacznie mniej ludzi niz ze Slowacji i Polski chociaz place w tych krajach
      zbytnio sie nie roznia. Ale poziom bezrobocia rozni sie istotnie.
      • xiv Re: Bez demagogicznego upraszczania 19.08.06, 11:03

        > Jezeli byly to jezykow starozytnego
        > wschodu ze specjalizacja w hetyckim (wyginal 3000 lat temu) to taka osoba
        > nie zarobi na chleb inaczej niz praca fizyczna.

        Jeden z moich najlepszych szefów byl filologiem klasycznym. Zasada przyjecia do
        wielu firm (Bloomberg na przyklad!) jest wyksztalcenie i zdolnosci analityczne.
        • qvintesencja Re: Bez demagogicznego upraszczania 19.08.06, 20:35
          xiv napisał:

          > > Jezeli byly to jezykow starozytnego
          > > wschodu ze specjalizacja w hetyckim (wyginal 3000 lat temu) to taka osoba
          > > nie zarobi na chleb inaczej niz praca fizyczna.
          > Jeden z moich najlepszych szefów byl filologiem klasycznym. Zasada przyjecia
          do
          > wielu firm (Bloomberg na przyklad!) jest wyksztalcenie i zdolnosci
          analityczne.

          W ten sposob na jednostkowych przykladach mozna udowodnic ze zadne wyksztalcenie
          nie jest potrzebne bo w wielu pracach potrzebne sa specyficzne umiejetnosci
          badz cechy charakteru ktorych na studiach oczywiscie nie naucza. A robienia
          duzej kasy w ogole nie trzeba miec wyksztalcenia, nie?
      • profes79 Re: Bez demagogicznego upraszczania 22.08.06, 00:18
        "Jezeli byly to jezykow starozytnego wschodu ze specjalizacja w hetyckim
        (wyginal 3000 lat temu) to taka osoba nie zarobi na chleb inaczej niz praca
        fizyczna."
        Jezeli bedzie dobry, to zarobi 10* wiecej niz operator koparki recznej.

        "brak miejsc i tlok na rynku pracy"
        Nie dajesz sobie wytlumaczyc, ze emigracja zmniejsza liczbe chetnych do pracy a
        nie zwieksza ilosci miejsc pracy? Jeszcze troche a bedziemy mieli rozwoj
        gospodarczy ujemny...

        Przyklad podany wyzej nie jest niestety jednostkowy. Jezeli jestes za dobry -
        badzo czesto wylatujesz, zeby tylko nie stanowic zagrozenia dla szefa. A jesli
        masz plecy - dopoki nie wysadzisz firmy w powietrze to swoja posadke zawsze
        masz. Wot i wszystko.
    • Gość: Klara co to są dobre studia? IP: *.c3-0.elm-ubr1.qens-elm.ny.cable.rcn.com 19.08.06, 05:45
      Proszę o wyjaśnienie, jaka jest definicja dobrych studiów. Za moich czasów
      dobre studia to były te, podczas których student nie miał kiedy spać, zakuwał
      dniami i nocami. Nie przetrwało to weryfikacji z życiem, bo na tych 'dobrych'
      studiach nie było czasu na zdobywanie doświadczenia, które teraz jest
      najważniejsze. Więc jakie studia teraz są 'dobre'? Czy te łatwe, podczas
      których można zdobywać doświadczenie, czy może jeszcze coś innego? Sama byłabym
      skłonna uznać za dobre takie studia, które czegoś uczą. Ale tego w Polsce chyba
      próżno szukać...
      • xiv Re: co to są dobre studia? 19.08.06, 11:00

        > Sama byłabym
        > skłonna uznać za dobre takie studia, które czegoś uczą.

        Jak dla mnie "cos" czyli temat jest niewazny. Maja uczyc analizy, podejscia do
        zrodel, jasnego formulowania swoich przemyslen z uzasadnieniem... czyli
        dokladnie przeciwnosc polsko-pruskiego podejscia - zakuc podrecznik napisany
        przez wykladowce
        • Gość: zazdrośni Polacy Re: co to są dobre studia? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.06, 11:25
          powiem tak: moja siostra mieszka w Londynie, zaczynała od kelnertwa po 12
          godzin, teraz po 1,5 roku pracuje już za biurkiem chociaż ma jedynie szkołę
          średnią, te wszystkie brednie o ciułających grosz do grosza polskich
          imigrantach wymyślają sobie zazdrośni cwani Polacy którzy nie mają na tyle
          odwagi by wyjechać, ciągle tylko piszą że się nie opłaca, ale jednak się opłaca
          i to bardzo!
      • Gość: born_2_make_U_hapy Re: co to są dobre studia? IP: *.range81-153.btcentralplus.com 20.08.06, 21:01
        >>Proszę o wyjaśnienie, jaka jest definicja dobrych studiów.

        Dobre studia to teraz takie, po których jesteś fachowcem z prawdziwego
        zdarzenia i masz na to dobre papiery i certyfikaty uznawane na całym świecie.
        Najlepiej jak skończysz studia w Anglii, bo tu profesjonalnie, w ramach kilku
        bloków programowych, bez zbędnego balastu nauczą Cię tego np.
        jak z zamkniętymi oczami klepać kod w Javie albo jak konfigurować routery w
        sieciach rozległych i jak sprzedać tą konkretną wiedzę. Zdobędziesz po nich
        dobry start do kariery w dużych firmach i szansę na wysokie wynagrodzenie.
        Jeśli to wykorzystasz, to utwierdzisz się w przekonaniu, że jesteś lepsza od
        innych, że należysz do awangardy społecznej i umysłowej elity.
        Inteligencikom po filozofii czy historii sztuki w Krakowie albo
        po teologii na KUL-u może się wydaje że są wykształceni, a w rzeczywistości nie
        wiedzą niczego konkretnego, co weryfikuje lokalny rynek pracy, nie wspominając
        już o City. Tak samo po filologii polskiej w Pułtusku to lepiej zacznij szukać
        męża specjalisty (o ile Cię będzie chciał), możesz sobie być panią od polskiego
        za 900 zł. i nawet dzieci w Twojej podstawówce będą Cię olewały, bo dzieci
        teraz głupie nie są a rodzice zapisują je na angielski już w przedszkolu.
      • Gość: Ona Re: polskie studia o kand dupy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.06, 22:01
        A ja napisze o sobie. Wlasnie skonczylam studia. Takie na jakie bylo mnie stac
        gdy je zaczynalam. Na 3 roku zaczelam 2 kierunek (zakoncze go najprawdopodobniej
        we wrzesniu). Ostatni rok byl ciezki. Studiowalam dziennie 2 kierunki (normalnym
        trybem a nie idywidualnym itp). Zaczełam tez prace. W tygodniu i w weekendy
        pracowalam w banku i chodzilam na uczelnie. Mam tytul magistra. Zmienilam prace.
        Pracuje tez w banku jednak za lepsza kase i co? Mysle ze rzuce to wszytko i
        wyjade pracowac na zmywaku. Nic lepszego nie znajde bo nie znam na tyle jezyka.
        Ale wiem ze jesli bede uparta to naucze sie jezyka i bede awansowala. Bo co mi
        pozostalo w Polsce? W moim miescie nie moge liczyc na lepsza prace bez
        znajomosci. Pracuje za marne grosze całymi dniami. A moj narzeczony wyjechal i
        po tygodniu ma prace z tygodniowym zarobkiem o wiele wyzszym niz moja miesieczna
        wyplata. I sami powiedzcie co lepsze pracowac tak jak ja w banku w Polsce czy
        pracowac na zmywaku na wyspach? Tu nigdy mnie nie bedzie stac na wiele rzeczy a
        tam mysle ze tak. Nie chcialam myslec o wjezdzie ale realia polskie mnie do tego
        zmusily...