Ucieczka czy podbój świata?

IP: 87.192.206.* 22.09.06, 15:50
Na podbój świata wyruszają dziś z Polski tysiące młodych ludzi. Nie
załamywałbym z tego powodu rąk. To dowód ich odwagi i energii życiowej. Tyle
że tą energią gospodarują nieumiejętnie, bez dostatecznego doświadczenia.

Pozostające w kraju otoczenie spogląda na śmiałków z mieszanymi uczuciami.
Najpierw zazdrości im determinacji, później chciwie słucha wiadomości o
sukcesach i niepowodzeniach, chcąc zaliczyć swych dawnych kolegów bądź do
cwanych szczęściarzy, bądź do oczywistych oferm, nie umiejących skorzystać z
posiadanej szansy. W obu przypadkach narasta emocjonalny dystans. Niby
jesteśmy obojętni, ale tak naprawdę, to ich nie lubimy. Czy jednak wiemy, jak
to jest być emigrantem?

wiadomosci.onet.pl/1360260,2678,kioskart.html
    • mysz2006 Re: Ucieczka czy podbój świata? 22.09.06, 16:49
      >Czy jednak wiemy, jak
      > to jest być emigrantem?

      Wyjasnic komus co to znaczy byc emigrantem to tak jak opisac komus smak
      poziomek ktorych nigdy w zyciu w ustach nie mial. Dopiero jak dozna
      sie 'emigracji' na wlasnej skorze mozna powiedziec ze sie wie co to znaczy. I
      na pewno nie po kilkunastu miesiacach.
      • Gość: hehehhehee Re: Ucieczka czy podbój świata? IP: *.server.ntli.net 22.09.06, 17:22
        jeszcze dobrze nie wyjechalem z Polski a juz znajomi zaczeli sie obrazac ze
        bede mial lepiej niz oni. Po jakis czas po wyjezdzie zadzwonilem do nich zeby
        podzielic sie wrazeniami, to byl moj ostatni telefon do nich, takich kasliwych
        uwag i dziwnych aluzji do nie wiadomo czego to sie nie spodziewalem. Z drugiej
        strony , to przynajmniej wiem z kim mialem do czynienia. Szkoda tylko ze zawisc
        zaslania ludziom oczy a nie to jak sobie samemu zycie poprawic.
        • Gość: ff Re: Ucieczka czy podbój świata? IP: *.adsl.legend.co.uk 22.09.06, 17:30
          nie mozesz powiedziec jak ci w uk fajnie bo zaraz ci wytkna ze juz z ciebie
          taki swiatowiec i anglik i sie popisujesz co ty nie jestes.
          gdybys pojechal na mazury i opowiadal jak tam fajnie to juz co innego

          mialem taka fajna znajoma z ktora zawsze sie dogadywalem do czasu kiedy mi
          powiedziala ze ja nie mam prawa sie wypowiadac o polsce bo juz w niej nie
          mieszkam
          w ogole ludzie sa jacys dziwni
          • korkix78 Re: Ucieczka czy podbój świata? 22.09.06, 17:49

            Jak ja jestem w Polsce raczej staram sie rozmawiac o tym co u nich sie dzieje
            bez zadnego pouczania / komentarzy.

            Zdecydowana wiekszosc traktuje mnie jakbym wrocil z dluzszej podrozy,
            wiedzac,ze wkrotce znow wybywam.

            A na ogolne pytania, typu "Jak Ci tam jest ? " ucinam krotko "Moze byc" , "w
            porzadku, zyje sobie ":)
            Potem ja pytam "co tam u Ciebie, i w ogole co przegapilem w Polsce"
            Wtedy nawet optymisci, zaznaczaja wyraznie wszystko co zle sie wydarzylo
            (zwykle slusznie).
            A po wysluchaniu o tym co jest nie tak w Polsce, na czesto padajace pytanie czy
            zamierzam wrocic to krotko "No sam widzisz jak jest, narazie nie ".

            I ja przynajmniej,zadnych uwag nie doswiadczam.

            Rozmawiam z wszystkimi tak, jak dawniej, tylko unikam wglebiania sie w
            szczegoly o tym co u mnie.

            Zawsze jest naprawde milo.

            A sam artykul - trafiony!
        • Gość: nah Re: Ucieczka czy podbój świata? IP: *.bulldogdsl.com 22.09.06, 19:21
          Tez to niestety przerabialem. Odchodzac z pracy w Polsce zegnalem sie z
          ludzmi,z ktorymi spedzilem 4 lata pracujac, gadajac itp. Kiedy odchdzilem byl
          powszechny zal wsrod kumpli, wymiana kontaktow, maili i takie tam. Oczywiscie
          obietnice, ze bedziemy w kontakcie na porzadku dziennym. Jeden z kumpli
          skwitowal nawet cala sytuacje "i tak z pokladu Nostromo schodzi ostatni
          normalny kolega". Spodziewalem sie ze po wyjezdzie bede zasypywany lawinami
          pytan jak tu jest, jak sie pracuje i czy moge cos zalatwic. Minelo jednak pare
          meisiecy a kontaktu zadnego nie bylo, na maile nikt nie odpowiadal, zagadnieci
          na msn odpowiadali polslowkami po czym znikali i tak zostalo do dzisiaj. Z
          wszystkich znajomych i "przyjaciol" (kilkadziesiat osob) kontakt utrzymuje
          dzisiaj z jednym. Umarlem?
    • justynapolcul Re: Ucieczka czy podbój świata? 23.09.06, 12:08
      chyba raczej proba zycia normalnie, o ile normalnie mozna zyc z daleka od
      rodziny i przyjaciol.
    • Gość: sasanka Re: Ucieczka czy podbój świata? IP: *.range86-133.btcentralplus.com 23.09.06, 14:32
      Dzisiejsza emigracja to nie to samo co 20 - 30 lat temu. granice otwarte,
      podróz do domu od drzwi do drzwi zajmuje mi ok 6 h, bilety tanie. jedyny
      problem to urlop. moj kontakt z rodzina i przyjaciólmi dokladnie tak samo
      wygladałby jakbym sie przeniosla gdzies 300 km od domu w Polsce. znalezc sie w
      UK nowo przybylym jest stosunkowo latwo, bo brytyjczyce to spoleczenstwo
      przywykle od dziesiatek lat do obcokrajowcow, sa niezwykle mili i uprzejmi.
      Jesli wladasz dobrze jezykiem naprawde nie bedziesz sie tu czul wyobcowany. Z
      pewnoscia naleze do tego grona ludzi ktorzy nie maja problemu z
      przeprowadzkami, nie czuja sie zwiazani na stale z miejscami, moze dlatego tak
      latwo sie tu odnalazlam.
      Ze strony moich przyjaciól nigdy nie spotkalo mnie nic przykrego, ogolnie
      sytuacja wyglada tak jakbym z rodznnego slaska przeprowadzila sie do Gdanska.
Pełna wersja