Dodaj do ulubionych

Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normalne?

23.09.06, 09:41
Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normalne? czy raczej zwariowane - na zasadzie "zapycham teraz na maxa, żeby odłożyć kasę, wrócić do Polski, i zacząć nowe życie" (dom, własna firma, etc.). Ilu z was chce wrócić? Ilu z was już wie, że nie wróci? Podajcie mi swoje za i przeciw, i co jest w GB "normalne", a co nie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Pol kilo Re: Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normal IP: 217.171.129.* 24.09.06, 11:43
      Moje zycie w UK jest dla mnie jak najbardziej normalne, wlasnie wprowadzilem sie do nowo wybudowanego domku, kupilem sobie nowe graty takie jak lodowka,pralka ,lozko no Coz wszystko to ci w normalnym domu jest.czesc wzialem na raty zeby troche w kieszeniu zostalo. Ostatni weekend spedzilem w NL a na nastepny chce wyskoczyc do Paryza. Rozgladam sie w miedzyczasie za jakims nie drogim uzywanym samochodem (max 3000) no i chyba musze zdecydowac sie na jakis fundusz emerytalny bo panstwowa emeryturka cienka jest
    • Gość: H Re: Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normal IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 24.09.06, 19:26
      A jaka jest definicja normalnosci?

      Moje zycie w UK nie rozni sie jakos zbytnio od tego w PL. Co prawda w UK nie mam
      jeszcze wlasnego lokum i na razie wynajmuje, ale zmieni sie i to predzej czy
      pozniej.

      Do Polski nie chce mi sie wracac, nie widze powodu. Nie lubie zlodziejstwa i
      kombinatoryki. Zadne pieniadze mnie do tego nie przekonaja.

      Kazdy kraj ma swoje wady i zalety i nie mozna powiedziec, ze cos jest normalne
      badz nie. Jak wiadomo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, na dodatek
      kazdy ma wlasne kryteria i poglad na zycie.
    • Gość: Pit Ja akurat "normalnie" się tu czuc nie będę nigdy IP: *.range86-135.btcentralplus.com 24.09.06, 22:10
      Mieszkam w UK ponad dwa lata.

      Mam normalna pracę (dobrze płatną i w swoim zawodzie), mieszkam z normalnymi
      Anglikami w normalnym domu itd. itp..., ale mój standard życia jest wyraźnie
      gorszy od tego który wiodłem w Polsce.

      Może moja sytuacja nie jest typowa (mam dom i rodzinę w Polsce) i zapewne dla
      wielu może to być zbyt skomplikowane, ale moim zdaniem diabeł tkwi w
      szczegółach....

      Nie „zapycham kasy na maxa” – jestem w sytuacji w której wystarczy mi
      utrzymanie satus quo...

      Głównym problemem dla mnie jest to że nie jestem i nigdy nie będę tu U SIEBIE.
      Rozumie przez to np. szeroki krąg znajomych, którzy reprezentują ten sam
      światopogląd ( nieco górnolotne, ale prawdziwe), znajomość
      lokalnych „niepisanych reguł”, „swojskie” poczucie humoru, te same odniesienia
      to zjawisk kulturowych czy historycznych itp...(jest tego cała masa)

      Ponadto z moich kalkulacji wynika, że osiągnięcie stabilizacji finansowej w UK,
      a więc w pierwszej kolejności kupno i SPŁATA własnego domu
      (rozważając „normalną ścieżkę kariery” dla zwykłego MSc Ing z Polski) to około
      15 lat.
      Osobiście wolę się wraz z rodzina „cieszyć życiem” niźli mozolnie wykuwać swój
      los na obczyźnie.

      Problemem dla mnie jest jedynie „niezbyt normalna” (eufemistycznie to ujmując)
      sytuacja w Polsce, ale mam głęboka wiarę w logikę procesów dziejowych i „zasady
      entropii” i jestem wręcz pewien, że różnice pomiędzy UK i PL prędzej czy
      później zaczna się zacierać...(nie mylić z twierdzeniem, że Polska dogoni UK...)

      Optymistycznie zakładam, że zacznie to następować za około 3 lata... njpóźniej
      po Olimpiadzie pakuję się....

    • Gość: Yogi Re: Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normal IP: 84.13.147.* 24.09.06, 23:44
      Tak, uwazam ze jest normalne. Niemniej na pewno tu nie zostane na stale, ale
      jeszcze bardziej na pewno nie wracam do Polski. Po roku tu spedzonym planuje
      zostac na kolejny jeden, dwa i poki jestem mlody nieżonaty jechac zwiedzac
      swiat. Pomieszkac na innym kontynencie, przekonac sie co jest na plus, co na
      miumus. A gdzie mi sie spodoba najbardziej tam planuje osiedlic sie i zalozyc
      rodzine.
    • Gość: paul Re: Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normal IP: *.chello.pl 26.09.06, 16:08
      Wiecie co, prawie każdy mówi jakie to życie w GB jest super. Dużo kasy się
      zarabia, świetnie się żyje itp. Tylko zastanawia mnie jedno dlaczego większość
      Polaków tam mieszkająca nie ma własnego lokum, samochodu itp. Dlaczego zyję się
      i wydaje zarobione pieniądze a jak się chce coś odłozyć to trzeba mocno
      zacisnąć pasa. Przecież w Anglii jest super. W Polsce pracując te 50
      dgodzin/tyg. zarobić mozna te 1,5 - 2 tyś. A jak się cos umie to i więcej.
      Jednak ostatnio nasze społeczeństwo jest coraz mniej wyedukowane poniewaz jak
      grzyby po deszczu pojawiają się szkoły pt"Marketing i zarzadzanie". Jak w
      Polsce zacisniesz pasa to też cos odłożysz. Nie oszukujmy się. 90% naszych
      rodaków pracujących w GB zajmuje najnizsze stanowiska, które Anglicy nie wezmą.
      Tak to właśnie dlatego ta cudowna GB pozwala nam tak masowo przyjezdzać i
      pracowac. W Polsce powiesz "zarabiam 1tyś funtów miesięcznie". Kazdy pomysli
      6tyś na Polskie. No nieźle. Ale nikt nie doda, że życie jest tam conajmniej 4
      razy droższe niz w Polsce. Zeby samemu wynając mieszkanie płacić trzeba od 700 -
      1200 funtów no ale na 5 zawsze mniej wychodzi, pomijając zywność, kosmetyki,
      bilety komunikacji i inne podstawy życiowe. Wiem, ze Polakom tam pracujących
      (chodzi mi o młodych którzy ostatnio wyemigrowali do GB i którzy zarabiaja te
      1 -1,3tyś funtów) cięzko jest sie przyznać, że tam raju nie ma tylko normalna
      cięzka praca z której srodki wystarczają na normalne tam funkcjonowanie.
      Ostatnio nawet rozmawiałem z jednym pajacem, który chwalił sie, ze przez
      miesiąc pobytu w GB zarobił tam ok.25tyś. zł. Zapomniałem spytać się go
      dlaczego byl tylko miesiąc....
      • aniajawo paul - zazdrosniku z Polski 26.09.06, 16:16
        Najpierw pomysl zanim cos napiszesz. Tobie wydaje sie, ze tak jest. Nie wiem
        skad wziales ceny wynajmu mieszkac-chyba z Chelsea. Nie kazdy siedzi w Londynie-
        to po pierwsze. ja za 3pokojowe miszkanie w Essex, Southend, place znaczenie
        mniej (taniej, bo to znajomy chlopaka, ale w tej cenie mozna znalezc ladne
        mieszkanie 1-dno pokojowe). Wlasnie kupuje dom, a w lutym, po roku pobytu
        kupilam sobie 3 letni samochod. W Polsce musialabym poczekac znacznie dluzej.
        Jesli w ogole bym sie kiedys doczekala.
          • aniajawo Re: paul - zazdrosniku z Polski 29.09.06, 08:14
            to ciekawe jakim cudem ktos w ogole cos pisze na tym forum. Z kafejki
            internetowej? Po 12 godzinach tyrania? Wydaje mi sie, ze wiekszosc pisze z
            pracy. A skoro pisze z pracy, tzn ze moze sobie na to pozwolic. Ja w zeszlym
            roku pracowalam jako data input clerk i nie wolno mi bylo wejsc na internet
            nawet, zeby sprawdzic kursy walut, ktorych czasami potrzebowalam. Musialam
            pytac swojego supervisora o exchange rate. W moejej obecnej pracy jest
            zupelnie inaczej. Wcale nie czuje, ze tyram, wrecz przeciwnie.
      • Gość: hehe Re: Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normal IP: 205.223.239.* 26.09.06, 17:04
        Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Jak sie czerpie informacje z prasy i
        opowiesci znajomych to nigdy sie nie dowie jak jest naprawde. Poza tym kazdy
        zyje inaczej, ma inne oczekiwania itp.

        Uk to nie jest zaden raj, tylko kraj jak kazdy inny, jednym sie podoba zycie
        tutaj, innym nie. Dla jednym to dobre wyjscie, inni nie maja tu czego szukac.

        Przeliczanie zarobkow na zlotowki lub podawanie wysokosci pensji w takiej formie
        moze sluzyc chyba tylko po to by pochwalic sie przed znajomymi czy rodzina.
      • korkix78 Oj biedaczysko niedomatematyzowane :) 26.09.06, 17:44
        >W Polsce pracując te 50
        >dgodzin/tyg. zarobić mozna te 1,5 - 2 tyś. A jak się cos umie to i więcej.
        >Jednak ostatnio nasze społeczeństwo jest coraz mniej wyedukowane poniewaz jak
        >grzyby po deszczu pojawiają się szkoły pt"Marketing i zarzadzanie". Jak w
        >Polsce zacisniesz pasa to też cos odłożysz. Nie oszukujmy się. 90% naszych
        >rodaków pracujących w GB zajmuje najnizsze stanowiska,

        Biedaczku,
        Juz z zalozenia lezysz na lopatkach.
        Pomiajac bzdury ktore wypisujesz w ramach wnioskow, zerknij na dane wejsciowe
        jakie bierzesz pod uwage.

        Mowisz o zarobieniu 1500-2000zl w Polsce i porownujesz to do tych, co zarabiaja
        1000funtow.
        A wiec porownujesz mniejszosc - sugerowane 'przykladowo' zarobki, ktorymi w
        Polsce moze sie poszczycic mniej niz polowa PRACUJACYCH Polakow do tych, ktore
        sa w Anglii zupelnie minimaln, oczywiscie juz tylko do 40 godzin.

        A dlaczego nie porownasz Polaka zarabiajacego 700zlotych z Polakiem w Anglii
        ktory ma 2500 funtow ?

        Przeciez to swietna sprawa. Skoro to w Polsce czujesz sie jak w raju to masz
        sie swietnie. I wilki syte i owieczka szczesliwa.
      • Gość: Loala Re: Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normal IP: *.staffline.co.uk 02.10.06, 17:47
        Mialam niezla prace w Krakowie, fajne zycie towarzyskie, splacalam sobie kredyt
        na kawalerke, potem kolejny kredyt, zeby kawalerke umeblowac, potem kolejny
        kredyt, bo zachorowalam i sluzba zdrowia sie wypiela - a ja chcialam zyc. W
        rezultacie doszlo do tego, ze splacalam odsetki od kredytow a nie raty.
        Wlasciwei dla porzadku dodam, ze za ta niezla prace bralam niewielkie
        pieniadze; starczalo wlasciwie na wegetacje.
        Teraz jestem w Wielkiej Brytanii i NIE PODOBA MI SIE TU. Oczywiscie, mozna
        zarobic; ale to tyle. Tesknie do krakowskich klimatow, ale musze tu jeszcze byc
        przez jakis czas. Miesiac w miesiac przesylam 500 funtow na swoje konto, zeby
        regulowac wszystkie splaty. Pracuje 40 godzin w tygodniu, mam stanowisko
        biurowe i powazanie (ale od czasu do czasu odczuwam, ze jestem obca). W
        weekendy pracuje w pubie - to najlepsze miejsce poznania spoleczenstwa od
        srodka i tu najczesciej slysze komentarze na temat Polakow.
        Nie przecze, przyjechalam tu aby zarobic, splacic kredyty i odlozyc, ale staram
        sie tez wykorzystac pobyt na podszlifowanie jezyka - przygotowuje sie do IELTSA
        i Proficiency - chodze na lekcje do collegu 2 x w tygodniu po 3 godziny
        zegarowe. Duzo czytam w oryginale, rozmawiam z ludzmi, robie swoje wlasne
        obserwacje.
        Zycie jest tu drogie, ale da sie przezyc.
        Natomiast nie wywyzszalabym tego zycia.
        Nieraz w pubie pytaja mnie: Tu jest lepiej, niz tam, w Polsce, co?
        Odpowiadam: nie, wole tam.
        To po co tu jestes?
        Odpowiadam: dla jezyka, doswiadczenia - a co zlego w tym, ze przy okazji
        zarabiam?
        Nie mniej bede tu jeszcze przez jakis czas; jeszcze pare miesiecy i zlikwiduje
        pare kredytow, zmniejsze kwote przesylanych pieniedzy do 300 funtow, potem do
        200, zrezygnuje z pracy w pubie, kupie wymarzony aparat, uzywany samochod i
        zaczne zwiedzac w weekendy.
        Tak naprawde to najwazniejsze samemu organizowac sobie zycie, czerpac z niego,
        wybierac fajne rzeczy, ale miec tez swiadomosc, ze przykre, smutniejsze rzeczy
        zdarzaja sie tez.
        Wiec sama nadaje sobie normalnosc wsrod tej nie dokonca podabajacej mi sie
        rzeczywistosci. Jednak stwierdzam jedno: poznalam tu bardzo fajnych,
        wartosciowych Polakow. Czesc z nich pracuje w swoim zawodzie, czesc (hm, duza
        czesc) w fabrykach. Szkoda mi ich potencjalu, ale sa zbyt inteligentni, by
        trwac w takiej pracy przez wiele lat. To sa ich poczatki - podszkola jezyk i
        poszukaja czegos lepszego, czegos, co robiliby w Polsce, gdyby tylko miele taka
        mozliwosc.
        I jeszcze jedno: gdybysmy w Polsce mieli porownywalna pod katem nabywczym
        stawke minimalna i tak gietka koniunkture i elastyczny rynek pracy - atutow do
        przebywania w Anglii znalazloby sie niewiele - bo zakladam, ze naukowo
        zaczelibysmy rozwijac sie tez (mam na mysli badania uniwersyteckie).
        Tak wiec - odpowiadajac na pytanie w poscie - moje zycie w anglii jest NORMAL,
        bo tak je sobie poukladala. W Krakowie tez bylo NORMAL - bo nie chcialam dac
        sie zwariowac. A ze na chwile zmienilam miejsce zamieszkania? To jest dopiero
        zyciowe doswiadczenie. Ale jak najbardziej NORMALNE.
      • nona77 Re: Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normal 28.03.07, 18:10
        Moja praca w Polsce przez 8 lat nie wystarczała na "normalne funkcjonowanie".
        Koleżanki pracują w Wielkiej Brytanii i mogą z każdej pensji spokojnie odłożyć
        ileś tam funtów, nie odmawiając sobie niczego. Tam się ciężko pracuje, to
        prawda, ale ja w Polsce pracowałam równie ciężko za PSIE pieniądze (640 zł
        netto jako sprzedawczyni). Mogę tak samo pracować tam, ale za godne pieniądze,
        które pozwolą mi nie martwić się jak przeżyć do następnej wypłaty. Dlatego
        wkrótce wyjeżdżam.
    • piwnooka182 Re: Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normal 26.09.06, 19:57
      zycie moze i jest tu odrobine drozsze...ale wiekszosc rzeczy wydaje mi sie
      relatywnie tansza.... bo zarabiajac ok 1400 funtow stac mnie na zapalcenie
      polowy wynajmu i rachunku za dom (wynajmujemy z chlopakiem dom ok 100m2)
      wycieczke np na cypr i zostaje mi jeszcze okolo 800 na zycie... na jedzenie i
      chemie z gorka bez oszczedzania wydaje jakies 30 funciszy tygodniowo na siebie
      co daje razem ok 120. ok 650 funtow zostaje mi na koncie...jak mam ochote, to
      zawsze moge sobie cos kupic, bo mam ten komfort, ze nie martwie sie czy starczy
      do pierwszego...
      w pl za 1400 zl na pewno nie moglabym pozwolic sobie zycie na takim poziomie
      materialnym jak tu...sila nabywcza funta i zlotowki jest diametralnie rozna...
      ale zgadzam sie z Pitem.., tu nigdy nie bede u siebie..nie zrozumiem wszystkich
      zartow, gry slow...czuje, ze pieniadze to nie wszystko...ciesze sie, ze tu
      przyjechalam i przekonalam sie na wlasnej skorze, ze mozna zyc latwiej i w
      mniejszym stresie, mimo, ze w polsce nigdy nie narzekalam, ze zle mi sie zyje.
      chyba mialam sporo szczescia najpierw dzieki rodzicom, a pozniej dzieki swojej
      ambicji...moze dlatego tak bardzo chce tam wrocic....tu nie ma mojej rodziny,
      przyjaciol, bliskich....
      • Gość: wena a nie mozemy po prostu porozmawiac? IP: *.server.ntli.net 26.09.06, 21:46
        przeczytalam wszystkie odp po kolei.
        ludzie, nie jestescie w domu w Polsce, zawsze bedziecie obcokrajowcami,
        i w momencie kiedy macie szanse porozmawiac z kims ze swoich to wychodza
        zlosliwosci i zazdrosci. nie darmo przyslowie 'czlowiek czlowiekowi wilkiem' a
        moze 'polak polakowi'?
        ja jestem tu z chlopakiem ktory za rok bedzie moim mezem. przyjechalismy tu
        chociaz w polsce nie bylo najgorzej bo kazde z nas zarabialo powyzej 1,5 tys zl.
        co z tego jak mieszkalismy w wynajetym mieszkaniu a i na wesele jakos nie
        dawalo sie odlozyc.
        teraz jestesmy w walii, oboje pracujemy normalnie, mieszkamu w wynajetym
        mieszkaniu (nowy blok 9 mieszkan ladnie czysto), uczymy sie na wlasnych
        bledach, np przez pol roku mieszkalismy w mieszkaniu gdzie po miesiacu wylazl
        elegancki grzyb.kupilismy samochod, nie jakis super , taki ze zawiezie na sdo
        pracy i na wycieczke w weekend.
        odkladamu troche , teraz na wesele. ale generalnie zyjemy normalnie, na codzien.
        mamy znajomuch polakow slowakow anglikow i walijczykow
        i szczerze mowiac to chcialabym poznac wiecej polakow z takim samym podejsciem
        do zycia. bo tego mi bardzo brakuje - przyjaciol.
        moi zostali w polsce i mimo ze czesto sie odwiedzamy to jednak zal, bo ja jako
        stworzenie stadne lubie miec ludzi ktorzy nadaja na tych samych falach kolo
        siebie.
        I to jest w tej chwili jedyny powod dla ktorego rozwazam powrot do domu, bo
        takich przyjaciol to ze swieca.....
        pozdrawiam wszystkich
        niech wam sie wiedzie..
    • korkix78 Co jest normalne w GB a co w Polsce 26.09.06, 21:49
      Wnioski po ponad 2 latach pobytu:

      W GB wszyscy sa uprzejmi - i to jest normalne. Normalne jest, ze gdy chce
      wjechac na glowna droge z Zzadupy Road, wjade niemal natychmiast, bo ktos sie
      zatrzyma i mnie wpusci, nawet jesli sie spieszy.

      Normalnym w GB jest, ze kazdy kto idzie przede mna i otworzy drzwi, przytrzyma
      je dla mnie otwarte.

      W GB normalne jest to, ze na przystanku autobusowym praktycznie wszyscy bez
      wzgledu na to czy z zawodu sa konstruktorem elektrowni atomowych, managerem
      firmy, zdrapywaczem zwierzat z ulic czy bezrobotnym zulem - oni wszyscy beda
      czekali na autobus w kolejce i w takiej kolejnosci w jakiej przyszli na
      przystanek ustawia sie do wejscia gdy tej przybedzie.

      W GB normalne jest, ze gdy przemierzajac supermarket z koszykiem pelnym platkow
      kukurydzianych zagapie sie na jakas dupe i wpadne na kogos, to ten ktos mnie za
      ten fakt przeprosi a obsluga marketu zaproponuje wymiane zniszczonego
      opakowania platkow na nowe.

      W GB normalne jest, ze gdy jade w GB kierownica w pojezdzie sluzy glownie do
      manewru zakretow, pokonywania rond, parkowania i zmian pasow ruchu, a nie do
      slalomowania miedzu wybojami i dziurami wybierajac te wolniej rozpieprzajace
      zawieszenie i uklad kierowniczy.

      W GB normalne jest, ze nikt nie oczekuje ode mnie wypelniania jakichs PITOW
      sritow i bycia na biezaco z wszystkimi, ilosciowo rosnacymi logarytmicznie
      zmieniajacymi sie przepisami, co do ktorych interpretacji i zastosowania
      spieraja sie wybitni specjalisci od podatkowego prawa.Zrobi to za mnie urzednik
      w urzedzie skarbowym- to normalne - w koncu za to mu place w podatkach.

      W GB na uczelni normalne jest nie rzucanie indexami po podlodze, lecz to, ze
      jesli prowadzacy spozni sie o 15 minut, mozna mu zwrocic uwage, a on szczerze
      przeprosi. Normalne jest, ze gdy ja utkne w korku, i napisze prowadzacemu smsa
      o niewielkim spoznieniu, ten , jesli inni studenci sie zgodza , poczeka na mnie
      z rozpoczeciem zajec.

      W GB normalnym jest, ze kupuje rozne dobra w miare potrzeb, a nie dostosowuje
      potrzeby do jak luk Robin Hooda napietego luku Robin Hooda.

      W GB normalne jest, ze po dobrze wykonanym zadaniu w pracy, uslysze 'dziekuje'
      od szefa, a nie 'no, tym razem Pana nie wypier****'.

      W GB normalnym jest placenie przez pracodawce za nadgodziny.

      W GB normalnym jest,ze normalny czlowiek jest traktowany przez Panstwo,
      pracodawcow, i innych jak normalny czlowiek a nie pospolity przestepca.

      W GB normalnym jest, ze pospolity przestepca jest traktowany jak pospolity
      przestepca a nie element spoleczesntwa, ktory powoduje czyny o znikomej
      szkodliwosci spolecznej.

      W GB normalne jest, ze policja skupia sie na patrolowaniu osiedli, drog w
      poszukiwaniu nie kasy do lapy od kierowcow ktorzy jada 60 zamiast 40 na drodze
      szybkiego ruchu, lecz na tym, do czego jest powolana.

      W GB normalne jest to, ze gdy z naprzeciwka na ciasnym chodniku idzie wieksza
      osoba, to manewr 'wymijania ' bedzie wykonany obustronnie tak, by nikt nie
      musial schodzic przestraszony z chodnika.


      W GB nie jest normalnym to, ze ktos znajomy wpada do mnie na pol godzinki, bo
      akurat przejezdzal w okolicy.
      W GB nie jest normalne to,ze po 2-3 tygodniach znajomosci, zyskuejsz swietnego
      koelge a wkrotce przyjaciela.
      W GB nie jest normalne to, ze idac do Pubu czy supermarketu spotykam kolegow,
      nie widzianych od dawna kolegow.
      W GB nie jest normalne to, ze co drugi facet ptorafi sam dokonac w swoim
      samochodzie dokonac dobrych napraw.
      W GB nie jest uwazane za normalne posiadanie przy domu ogrodka wiekszego niz
      2x2metry.
      W GB nie jest czyms normalnym to, ze ktos sie szczyci tym, ze potrafi unikac
      placenia podatkow / abonamentu. Nie jest normalne to,ze ktos kto uczicie placi
      wszystkie podatki, kupuje bilet tramwajowy o porze, kiedy kontrolerow nie ma ,
      mialby byc uwazany za frajera.
      W GB nie jest normalnym to, ze wyraze kazda swoja mysl dokladnie tak jak bym ja
      wyrazil po polsku i zawsze wlasnie tak zostane zrozumiany.


      I chocby ktos owinal sie w polska flage, rwal sobie wlosy z klaty, pachwin i z
      nosa jedna reka zaklinajac sie na wszystko, ze to nieprawda, mnie to srednio
      obchodzi - ja mam takie odczucie i tyle.
        • Gość: Crusader Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce IP: *.range81-154.btcentralplus.com 27.09.06, 02:45
          Korki78 !!!
          Duży szacunek za Twój tekst !!!
          Wyartykułowałeś to, co już od dawna mi chodzi po głowie, porównując różne
          aspekty życia w UK i w Polsce.
          Pewnie mógłbym jeszcze coś dodać z punktu widzenia ojca, który myśli o
          perspektywach dla swoich dzieci, dla których wybrałem UK jako kraj, który
          będzie prawdopodobnie ich ojczyzną, jednak Twój tekst jest zbyt dobry, aby
          próbować go uzupełniać.
          Pozdrawiam serdecznie!
          • korkix78 Niesmiale wnioski 27.09.06, 13:25

            Crusader,

            Mysle, ja nic nie odkrylem - mysle,ze napisalem jedynie to, co wiekszosc z nas
            mysli. Ta litanie mozna by ciagnac i ciagnac. Kazdy ma swoje doswiadczenia i
            kazdy z nas moglby wiele swoich spostrzezen dopisac- to w przeciwienstwie do
            mnie bez licznych literowek i bledow stylistycznych :P

            Na calosc innosci GB (w porownaniu do Polski, to trzeba zaznaczyc) sklada sie
            caly zestaw mnostwa drobnych, przyziemnych spraw, takich jak fakt, ze idac
            ulica albo wchodzac na trawnik jesli upadniemy nie bedziemy mieli calej koszuli
            w psich odchodach - i to po prostu jest tu normalne. Po bardziej generalne
            zjawiska jak zupelnie inne, jakze 'ludzkie' i podejscie do obywateli w urzedach.

            Ciezko jest kogos szczerze zainteresowanego uswiadomic w tej kwestii, jesli
            zwykle - przynajmniej na forum - padaja pytania rzedu 'wpisujcie dlaczego dla
            kasy godzicie sie byc murzynami Europy' albo 'Uwazacie ze wam tam tak dobrze,
            bo macie oczy przesloniete pieniedzmi, zrecie sie miedzy soba , na obczynie
            Polak Polakowi wilkiem, zawisc z was bije - dlaczego tak jest ?'.

            Po tak zadanym pytaniu zawsze skonczy sie na masowej opluwalni.

            A pytanie 'co jest wg was normalne w GB'? to b.dobrze zadane pytanie.


            Pozdro
        • Gość: wrw Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce IP: *.proxy.aol.com 27.09.06, 04:19
          korkix78 napisał:

          >
          >
          >

          Napisales facet bardzo madry post. Niewiele tam o pieniadzach i bardzo dobrze.
          Pieniadze mozna robic wszedzie, rowniez w Polsce.
          Twoj post jest o czyms co w naszym kraju ojczystym wyginelo pokolenia temu a
          czego wszyscy szukamy -o NORMALNOSCI.
          dziekuje.
          gdybym mieszkal blizej zaprosilbym cie na piwo.
          pozdrawiam
      • piwnooka182 Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce 26.09.06, 22:57
        Korkix78 trafnie to ująłeś.... a przyklad z kolejka do autobusu wyjales mi z
        ust...
        jestem w uk stosunkowo krotko....dopiero kilka miesiecy....tydzien temu
        pierwszy raz pojechalam do polski na 7 dni...ladowanie na lotnisku w
        łodzi...miejski autobus, ktory w ciagu kilku minut zawozi nas na dworzec...łodz
        tez mialam okazje widziec pierwszy raz...wiele nie stracilam, ale bylam tak
        podekscytowana, ze nic nie bylo w stanie mnie zrazic... na dworcu spragniona
        polskiej prasy wbieglam do jednego z kioskow i rzucilam sie na wyborcza i
        wprost. wprost nie moglam jednak znalezc....i tu sie zaczelo...zapytalam
        znudzoną panią ekspedientkę gdzie moge znalezc ow tygodnik, a ona nie
        odwracajac wzroku od swojej lektury "chwila dla ciebie" albo cos w tym stylu
        burknela: "tam, na regale" alez byla wkurzona, ze osmielilam sie jej
        przeszkodzic....
        nastepnego dnia juz w wawie jedziemy gdzies autem..wyjezdzamy na dodatkowy pas
        dla skrecajacych w prawo i malo co nie dostalismy zawalu, jakis szczeniak w
        fordzie tranzicie wyprzedzal akurat z prawej strony dwukrotnie przekraczajac
        predkosc...niewiele brakowalo...
        kontrastow jest wiecej....
        co mi sie tu podoba....kazdy, nawet osoba bez wyksztalcenia (w naszym kraju z
        cala pewnoscia zostalaby uznana za calkowicie pozbawiona ambicji), pracująca
        jako kucharz, ogrodnik, albo na zmywaku (wbrew pozorom i angole wykonuja ten
        rodzaj pracy) ma szanse zyc godziwie nie liczac kazdego pensa i cieszac sie
        szacunkiem innych.
        • aniajawo Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce 27.09.06, 10:04
          piwnooka182 napisała:

          co mi sie tu podoba....kazdy, nawet osoba bez wyksztalcenia (w naszym kraju z
          cala pewnoscia zostalaby uznana za calkowicie pozbawiona ambicji), pracująca
          jako kucharz, ogrodnik, albo na zmywaku (wbrew pozorom i angole wykonuja ten
          rodzaj pracy) ma szanse zyc godziwie nie liczac kazdego pensa i cieszac sie
          szacunkiem innych.


          Dokladnie tak jest. Osoby, ktore sprzataja u mnie w biurze, to naprawde mili,
          zadowoleni z zycia ludzie, z ktorymi mozna porozmawiac praktycznie o wszystkim.
          Maja swoje domy, placa swoje rachunki na czas i bez problemow, jezdza na
          wakacje, chodza na zakupy kiedy maja na to ochote, na kurtke zimowa nie musza
          odkladac przez 3 miesiace, tylko kupuja ja kiedy chca... A w Polsce? Coz, w Pl,
          to nigdy z ludzmi na takich stanowiskach nie rozmawialam, bo byli tak
          nieprzystepni i juz sam wyglad odstraszal.
          • Gość: ddd Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce IP: *.server.ntli.net 27.09.06, 10:39
            Zycie w UK nigdy nie jest normalne. Co z tego ze zarabiam wiecej niz w PL skoro
            tutejsze pieniadze nie zastapia mi wszystkiego tego co mialem w Polsce.
            Wyjechalem bo bardzo chcialem zobaczyc jak tu jest i jak wyglada zycie gdy sie
            zarabia pieciokrotnie wiecej. Teraz wiem ze to nie to, ze wroce. To co odloze
            tutaj przeznacze na modernizacje domu i doskonalenie w wyuczonym zawodzie.

            pieniadze to nie wszystko
          • konstruktorka1 W GB jest normalnie 27.09.06, 10:46
            Jak moja mama mowi ze chce cos normalnego tzn ze taka rzecz nie istnieje
            Co do UK to mysle ze jest normalnie
            Wszyscy sie szanuja nawzajem, pracuja zarabiaja, w weekendy spedzaja czas na
            tym co lubia, podrozuja, przyjaznia sie bez zazdrosci i zlosci
            I jak ide do sklepu to ja sie usmiecham i kasjerka tez
            W Polsce jak sie usmiechniesz to wszyscy sadza ze uciekles od czubkow
            A ekspedientka zapyta czego albe na odwrot bedzie sie przymilac maksymalnie tak
            ze uciekniesz ze sklepu
            Ja nie lubie ekstremalnie lubie normalnie
            E
            • Gość: ffds Re: W GB jest normalnie IP: 80.50.29.* 27.09.06, 14:36
              Gdzie wy ku..a zakupy w Polsce robicie??? Troszke sie zmienilo od czasow PRL-u.
              Nie pamietam kiedy ostatnio jakas pani w sklepie z wielka "łaską" mnie
              obsługiwała.

              "Ja nie lubie ekstremalnie lubie normalnie" -czyli rozumiem ze tylko po bozemu
              pod koldra to robisz???
                • mike-great Re: W GB jest normalnie 27.09.06, 15:56
                  W Warszawie to normalka. W takiej sytuacji prosi się o rozmowę z przełożonym, i kulturalnie się go informuje, że obsługa klienta nie jest z najwyższej półki. Po czym robi się zakupy w innym sklepie. Spokojnie, i na temat.

                  Gość portalu: A napisał(a):

                  > Np centrum handlowe Arkadia w Warszawie, tydzien temu. Wchodzilam do kilku
                  > sklepow i zostalam calkowicie zignorowana przez obsluge, nawet w tym, w ktorym
                  > koncu zostawilam troche pieniedzy.
                  • Gość: A Re: W GB jest normalnie IP: 205.223.239.* 27.09.06, 16:04
                    Jak ma sie ograniczony czas na zakupy pomiedzy jednym samolotem, a drugim to sie
                    nie wybrzydza i niestety kupuje sie tam gdzie jest to czego sie szuka.

                    Czasami obsluga po prostu patrzy takim wzrokiem, ze odechciewa sie zakupow, co
                    ciekawe nie sa to przeciez zadne panstwowe sklepy, tylko prywatne wiec raczej
                    powinno im zalezec na klientach.
                  • anais_ Re: To zalezy jak sie ubralas 28.09.06, 12:51
                    tak właśnie! mam dwie takie same niedrogie bluzki, kupione w odstępie tygodnia w
                    duuuuużym sklepie w galerii mokotów w wawie
                    za pierwszym razem miałam na sobie jeansy, T-shirt, spięte włosy - byleby było
                    wygodnie - obsługa przy kasie pozostawiała wiele do życzenia
                    po tygodniu - spodnie w kant, marynarka, włosy ładne rozpuszczone - to
                    zaproponowali kartę stałego klienta, uśmiech na twarzy obsługi się pojawił
                    • Gość: A Re: To zalezy jak sie ubralas IP: 205.223.239.* 29.09.06, 09:47
                      Co wedlug mnie jest kolejnym plusem na rzecz UK, mozesz sie ubrac w co chesz i
                      jak chcesz, mozesz sobie zalozyc na glowe skarpetki jak masz chec, ale nie
                      zmienia to faktu, ze przychodzisz do sklepu zrobic zakupy i obsluge powinno
                      guzik obchodzic jak wygladasz, ich celem jest sprzedaniem produktu, a nie ocena
                      jak wygladasz i selekcja czy Cie obsluza czy nie.

            • Gość: ffds Re: W GB jest normalnie IP: 80.50.29.* 27.09.06, 14:39
              aaa i jeszcze jedno...
              Co Ty za zycie w Polsce prowadzilas, skoro w UK piszesz ze zaczelas szanowac
              innych ludzi, pracowac, spedzac weekendy robiac to co lubisz, podrozowac,
              przyjaznic sie bez zazdrosci, itd. Czyli rozumiem ze wczesniej takich rzeczy
              nie robilas jak podrozowanie, pracowanie, spedzanie czasu z przyjaciolmi,
              itd.????
              • konstruktorka1 Re: W GB jest normalnie 27.09.06, 14:57
                Gość portalu: ffds napisał(a):

                > aaa i jeszcze jedno...
                > Co Ty za zycie w Polsce prowadzilas, skoro w UK piszesz ze zaczelas szanowac
                > innych ludzi, pracowac, spedzac weekendy robiac to co lubisz, podrozowac,
                > przyjaznic sie bez zazdrosci, itd. Czyli rozumiem ze wczesniej takich rzeczy
                > nie robilas jak podrozowanie, pracowanie, spedzanie czasu z przyjaciolmi,
                > itd.????
                No i znowu wydaj mi sie ze masz dysleksje
                Jeszcze raz przeczytaj:
                "Wszyscy sie szanuja nawzajem, pracuja zarabiaja, w weekendy spedzaja czas na
                tym co lubia, podrozuja, przyjaznia sie bez zazdrosci i zlosci
                I jak ide do sklepu to ja sie usmiecham i kasjerka tez"
                Czy z tego wynika ze nie podrozowalam :)
                Ale moi koledzy nie ........
                Na temat tegoco robilam to "Project manager" w firmie miedzynarodowej
                zarabiajacy 6000
                Misiu
              • Gość: anty ffds Re: W GB jest normalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 15:12
                "ffds" to typowy przyklad Polaka, ktoremu nie przeszkadza chamstwo i
                nienormalnosc panujace w Polsce, bo nie jest w stanie dostrzec jak jest na
                swiecie.

                Najbardziej rozwalaja mnie ludzie, ktorzy siedza w UK, albo w Chicago i nie
                dostrzegaja tych pozytywnych zmian, bo oni juz sa tak uksztaltowani przez ten
                PRL (nawet jak wychowywali sie juz w RP). Albo korzystaja z dobrodziejstw
                ekonomicznych krajow rozwinietych, sami w kraju glosujac na populistow.

                Super wpis korkix!!!

                Kasa to nie wszystko. Zgadzam sie mozna ja robic i w Polsce (duzym wysilkiem) i
                w UK (normalnie i spokojnie).
                Jednym jest perfekcyjny jezyk, ktory opanuje sie na poziomie prawie-native
                dopiero po parunastu latach. A jezeli ktos chcialby tak jak native, to pewnie
                nigdy. I czy komus to az tak przeszkadza.

                A inna sprawa, to kulturowe roznice. Je mozna pokonac w tydzien.
        • korkix78 Mikro anegdotka a propos :) 27.09.06, 13:42
          > tez mialam okazje widziec pierwszy raz...wiele nie stracilam, ale bylam tak
          > podekscytowana, ze nic nie bylo w stanie mnie zrazic... na dworcu spragniona
          > polskiej prasy wbieglam do jednego z kioskow i rzucilam sie na wyborcza i
          > wprost. wprost nie moglam jednak znalezc....i tu sie zaczelo...zapytalam
          > znudzoną panią ekspedientkę gdzie moge znalezc ow tygodnik, a ona nie
          > odwracajac wzroku od swojej lektury "chwila dla ciebie" albo cos w tym stylu
          > burknela: "tam, na regale" alez byla wkurzona, ze osmielilam sie jej
          > przeszkodzic....

          I tak jeszcze znosnie.
          Pamietam jak dzis jak kolega opowiedzial jak pojechal na 2 tygodnie do Polski,
          Kedzierzyn-Kozle konkretnie.
          Proponuje tak: wczuj sie w sytuacje - wchodzisz w UK do dosc duzego sklepu
          samoobslugowego - tj nie taka kanciapka ale tez nie supermarket - taki w
          ktorym chodzi sie miedzy dwoma - trzema aisle'ami / regalami.
          Jednak wchodzac nie wiesz,ze powinno sie wlasciwie robi zakupy z koszykiem.

          A teraz zamknij oczy i zastanow sie co uslyszysz od brytyjskiej obslugi, ktora
          Cie upomni.

          Juz?

          OK.

          Czy bylo to "BASKET!!!!" ?

          Kolega wlasnie uslyszal "Koszyk!!!!" podniesionym glosem i niedbale rzuconym w
          jego kierunku.


          Amen.
            • aniajawo Re: Mikro anegdotka a propos :) 27.09.06, 15:56
              no to ja tez mam podobna historyjke. Tym razem akcja rozgrywa sie na Malcie
              skad pochodzi moj chlopak. Bylismy tam na wakacjach w sierpniu, to bylo akurat
              pare dni przed jego urodzinami. Poszlismy na zakupy do Calvina Kleina, nie jest
              to tani sklep, a malta tez nie jest zbyt bogatym krajem. Sklep pusty,
              nastawiony na turystow, bo dla miejscowych ceny sa za wysokie. Byla tam
              ekspedientka, ok 40sto letnia. Matt wybral sobie szorty, ale nie mogl ich
              znalezc na polce. Ja je gdzies tam dojrzalam i podeszlam do polki. Wtedy
              uslyszalam cos po maltansku, ale nie zareagowalam, boo myslalam ze to i tak nie
              do mnie. Matt sie usmiechnal i zaczal mnie po cichu wolac. Zapytalam sie o co
              chodzi, a on nic, tylko sie smieje. W koncu mi powiedzial-wiesz co ona ci
              powiedziala? Are you blind? Can't you see the floor is wet? ... Zawrzalo we
              mnie. Podloga rzeczywiscie byla mokra, byl na niej ten zolty plastik z napisem
              wet floor, ale to co z tego? W takim drogim sklepie taka uwaga? Podeszlam do
              niej i cedze przez zeby: sorry, but because the floor is wet, i cannot buy
              shorts? Ona na to: Now you can. A ja: Now, I don't want. I wyszlam ze sklepu.
              No i co wy na to? Chamstwo jest wszedzie. To nie jest cos typowo polskiego.
              • pchoinsk Re: Mikro anegdotka a propos :) 28.09.06, 20:50
                He he może uwaga pani z obsługi nie na miejscu, ale z drugiej strony jak się
                pracuje w sklepie umyje podłogę i co chwila ktoś nie patrząc na wystawiony znak
                włazi i ją brudzi to się można zdenerwować. :)
                • aniajawo Re: Mikro anegdotka a propos :) 29.09.06, 08:24
                  wiesz, tak jak pisalam, po pierwsze sklep byl pusty, bo drogi, a w takim, to
                  zazwyczaj prawie ze w reke klienta caluja jesli juz sie pojawi, a po drugie, to
                  bylo lato na Malcie, ja mialam na nogach klapki, a nie zablocone gumiaki...
                  • pchoinsk Re: Mikro anegdotka a propos :) 29.09.06, 11:13
                    Co do pierwszego to że sklep był drogi i pusty to nie znaczy że pani z obsługi
                    nie mogło zdenerwować że ktoś sprawia że musi robić poraz drugi to co zrobila
                    przed chwila. Spójż na to od strony sprzedawczyni wystawiła znak, że mokra
                    podłoga a Ty tam weszłaś. Nie mówie, że specjalnie bo mogłaś znaku poprostu nie
                    zauważyć.
                    Czy Ciebie samej by to nie zdenerwowało. Oczywiście nie mówie że pani powinna
                    powiedzieć to co powiedziała, bo jak pisałem w poprzedniej wypowiedzi nie
                    powinna tego powiedzieć tylko się powstrzymać.

                    Co do drugiego, dobrze znam lato na Malcie i nieraz myłem wtedy podłogi (nie w
                    sklepie ale w domu) i wiem, że nie ma błota, ale jest kurz i wiem jak może
                    wyglądać myta podłoga jak ktoś wejdzie z dworu.

                    Pozdrawiam :)
                      • pchoinsk Re: Mikro anegdotka a propos :) 29.09.06, 11:37
                        He he... tak właśnie przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz ekspedietka wzieła
                        Cie za turystkę wiedząc że zrozumiesz ale też że nie wiedziała że ktoś Ci
                        wytłumaczy. Złośliwość taka jak pewnie i każdemu zdaża się czasem skomentować
                        kogoś kto nas nie zrozumie jak powiemy po Polsku :) A że straciła klienta to już
                        jej strata i powód do zastanowienia się następnym razem jeśli idzie o
                        uszczypliwości.:)

                        Na Malcie bywam w Marsaskali.

                        P.S. Jestem płci męskiej :)
                      • Gość: Yot. przeciez te żółte znaki to "safty reasons" IP: 84.13.56.* 02.10.06, 03:27
                        a nie: "umylismy podloge, docen to i zmiataj". ma ostrzegac, ze jest mokro i
                        jak sie poslizgniesz to oni nie ponosza odpowiedzialnosci. Jesli sie nie myle,
                        to na tych znakach w fast-foodach jest nawet taki upadajacy ludek. tak samo
                        kawa musi miec napis "caution, contains hot", gdyz inaczej jak sie przewrocisz
                        w przypadku pierwszego lub poparzysz drugim to moglabys ich zaskarzyc i wygrac
                        w sadzie milionowe sumy.
      • ratpole Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce 27.09.06, 06:28
        korkix78 napisał:

        > Wnioski po ponad 2 latach pobytu:
        >
        > W GB wszyscy sa uprzejmi - i to jest normalne. Normalne jest, ze gdy chce
        > wjechac na glowna droge z Zzadupy Road, wjade niemal natychmiast, bo ktos sie
        > zatrzyma i mnie wpusci, nawet jesli sie spieszy.

        Ciach...
        A teraz rozszerz powyzsze na wieeeele innych krajow swiata i wyjdzie na to, ze
        Polska jest jakims cudacznym pieklem, ktorym jest :)
      • Gość: troll Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce IP: 80.50.29.* 27.09.06, 15:15
        W GB wszyscy sa uprzejmi - i to jest normalne. Normalne jest, ze gdy chce
        wjechac na glowna droge z Zzadupy Road, wjade niemal natychmiast, bo ktos sie
        zatrzyma i mnie wpusci, nawet jesli sie spieszy.

        Chyba nie jezdziles czesto w Polsce autem, nawyk wpuszczania innych samochodow
        z drogi podporzadkowanej powoli juz sie u Nas zadamawia, choc pewnie nie ma to
        miejsca jeszcze w takim stopniu jak wyglada to w UK. A czy wszyscy w UK sa
        uprzejmi, wolalbym nie uogolniac, u nas w kraju i tam nie brakuje buractwa.
        Anglicy rozmawiajac z Toba w cztery oczy nigdy nie powiedza CI co tak naprawde
        mysla o Tobie, beda sie usmiechali nawet w momencie gdy beda oglaszajali CI ze
        jestes zwolniony.

        Normalnym w GB jest, ze kazdy kto idzie przede mna i otworzy drzwi, przytrzyma
        je dla mnie otwarte.

        W Polsce tez to chyba standard, przynajmniej w towarzystwie w ktorym Ja sie
        obracam?? Ale np. w UK nie ma zwyczaju jak to ma miejsce u Nas zwalniania
        miejsca w autobusie dla starszej osoby. Dnia Kobiet zreszta tez tam nie maja :P

        W GB normalne jest to, ze na przystanku autobusowym praktycznie wszyscy bez
        wzgledu na to czy z zawodu sa konstruktorem elektrowni atomowych, managerem
        firmy, zdrapywaczem zwierzat z ulic czy bezrobotnym zulem - oni wszyscy beda
        czekali na autobus w kolejce i w takiej kolejnosci w jakiej przyszli na
        przystanek ustawia sie do wejscia gdy tej przybedzie.

        W Polsce masz ten luksus ze nie czekasz w kolejce do jednych drzwi wejsciowych
        przy kierowcy, tylko masz do wyboru kilka wejsc i wchodzisz tam gdzie Ci
        wygodnie. (czytaj. najmniejsza kolejka)

        W GB normalne jest, ze gdy przemierzajac supermarket z koszykiem pelnym platkow
        kukurydzianych zagapie sie na jakas dupe i wpadne na kogos, to ten ktos mnie za
        ten fakt przeprosi a obsluga marketu zaproponuje wymiane zniszczonego
        opakowania platkow na nowe.

        Raczej normalna jest sytuacja ze przeprasza osoba winna zdarzenia. Proponuje
        abys wjechal np. samochodem komus w dom i wtedy zobacz czy tez beda Ciebie
        pierwsi przepraszali i zaproponuja naprawe samochodu.

        W GB normalne jest, ze gdy jade w GB kierownica w pojezdzie sluzy glownie do
        manewru zakretow, pokonywania rond, parkowania i zmian pasow ruchu, a nie do
        slalomowania miedzu wybojami i dziurami wybierajac te wolniej rozpieprzajace
        zawieszenie i uklad kierowniczy.

        W GB nienoramlane jest ze cala Europa jezdzi z kierownica po lewej stronie, a
        brytyjczycy na odwrot.

        W GB normalne jest, ze nikt nie oczekuje ode mnie wypelniania jakichs PITOW
        sritow i bycia na biezaco z wszystkimi, ilosciowo rosnacymi logarytmicznie
        zmieniajacymi sie przepisami, co do ktorych interpretacji i zastosowania
        spieraja sie wybitni specjalisci od podatkowego prawa.Zrobi to za mnie urzednik
        w urzedzie skarbowym- to normalne - w koncu za to mu place w podatkach.

        Ja tam nie mam problemow z rozliczeniem PITU, tyle jest darmowych programow do
        tego sluzacych w dodatku bardzo prostych w obsludze ze rozliczenie zajmuje mi
        pare minut, ktore moge poswiecic raz do roku. A urzednik w skarbowce sprawdzi
        czy wszystko jest ok.

        W GB na uczelni normalne jest nie rzucanie indexami po podlodze, lecz to, ze
        jesli prowadzacy spozni sie o 15 minut, mozna mu zwrocic uwage, a on szczerze
        przeprosi. Normalne jest, ze gdy ja utkne w korku, i napisze prowadzacemu smsa
        o niewielkim spoznieniu, ten , jesli inni studenci sie zgodza , poczeka na mnie
        z rozpoczeciem zajec.

        jasne i w dodatkowo jeszcze profesor zwolni Cie laskawie z egzaminu z powodu
        Twojego spoznienia... U mnie na uczelni profesorzy tez przepraszali gdy sie
        spozniali na zajecia, wiec nie widze tu roznicy.

        W GB normalnym jest, ze kupuje rozne dobra w miare potrzeb, a nie dostosowuje
        potrzeby do jak luk Robin Hooda napietego luku Robin Hooda.

        tutaj akurat sie w pewnym stopniu zgodze, sila nabywcza funta jest wyzsza niz
        zlotowki. Chcociaz z tego co widzialem niektorzy NAsi emigranci bardzo
        ograniczyli swoje potrzeby skoro na jedzenie i chemie tygodniowo przeznaczaja 5
        funtow.

        W GB normalne jest, ze po dobrze wykonanym zadaniu w pracy, uslysze 'dziekuje'
        od szefa, a nie 'no, tym razem Pana nie wypier****'.

        'no, tym razem Pana nie wypier****' - pracowales na budowie ze takie zdania
        slyszales??

        W GB normalnym jest placenie przez pracodawce za nadgodziny.

        tam gdzie ja pracuje nie ma nadgodzin bo normalne jest ze czlowiek po 8h pracy
        jest zmeczony i chce miec poprostu czas dla rodziny, a nie tyrac 12h dziennie 7
        dni na tydzien

        W GB normalnym jest,ze normalny czlowiek jest traktowany przez Panstwo,
        pracodawcow, i innych jak normalny czlowiek a nie pospolity przestepca.

        tylko po co im tam tyle kamer na ulicach, sklepach, firmach, itd.???


        W GB normalne jest to, ze gdy z naprzeciwka na ciasnym chodniku idzie wieksza
        osoba, to manewr 'wymijania ' bedzie wykonany obustronnie tak, by nikt nie
        musial schodzic przestraszony z chodnika.

        taki jestes tego pewien???

        • korkix78 Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce 27.09.06, 16:21
          > Chyba nie jezdziles czesto w Polsce autem, nawyk wpuszczania innych
          samochodow
          > z drogi podporzadkowanej powoli juz sie u Nas zadamawia, choc pewnie nie ma
          to
          > miejsca jeszcze w takim stopniu jak wyglada to w UK.

          Tyle sie od konca lipca 2006 zmienilo? Bylem wtedy w Polsce i jakos nie
          zauwazylem. Powiem wiecej: gdy jadac zatrzymalem sie (widzac ze z przodu i tak
          mam czerwone swiatlo i daleko bym nie zajechal) by przepuscic kilka samochodow -
          lewoskretow z naprzeciwka, z tylu mlody kierowca kilkunastoletniego
          zachodniego auta nie omieszkal na mnie zatrabic- widocznie dla niego moje
          zachowanie normalne nie bylo. Nie mogl pojac dlaczego zamiast bezsensownie
          podjechac jak najszybciej do czerwonego swiatla i czekac na nich 15 sekund
          dluzej, zatrzymalem sie juz wczesniej z korzyscia dla innych uzytkownikow drogi.


          > Normalnym w GB jest, ze kazdy kto idzie przede mna i otworzy drzwi,
          przytrzyma
          > je dla mnie otwarte.
          > W Polsce tez to chyba standard, przynajmniej w towarzystwie w ktorym Ja sie
          > obracam??

          Wchodzac do sklepu po bulki w Polsce, do urzedow, wchodzisz tylko w dobrym,
          swoim towarzystwie?
          Tak, tez doswiadczylem tych manier ostatnio. Na lotnisku w Polsce. Okazalo ze
          obrocilem sie w takim towarzystwie, ze choc w kolejce do oddanai walizek bylem
          od 25-30 od konca. Po licznych wciskaniach sie ludzi ,odprawie paszportowej
          gdzie kolejka byla na zasadzie wolnej amerykanki, w momencie odprawy juz
          ostatecznej po sprawdzeniu bagazu podrecznego wszedlem jako.. przedostatni.
          Czytaj: nie wpychasz sie na chama ? Tos ciota - bedziesz ostatni, albo przed.

          > W Polsce masz ten luksus ze nie czekasz w kolejce do jednych drzwi
          wejsciowych
          > przy kierowcy, tylko masz do wyboru kilka wejsc i wchodzisz tam gdzie Ci
          > wygodnie. (czytaj. najmniejsza kolejka)

          W Polsce wchodze tam, gdzie mnie poniesie parcie niekontrolowalnego tlumu.


          > Raczej normalna jest sytuacja ze przeprasza osoba winna zdarzenia.

          Nie. W UK przeprasza strona 'winna' zdarzenia i 'poszkodowana' solidarnie.
          Nastepuje tzw exchange of excuse me.
          Dzieje sie tak pomimo, ze zwykle doskonale wiadomo, kogo to wina.


          > W GB nienoramlane jest ze cala Europa jezdzi z kierownica po lewej stronie, a
          > brytyjczycy na odwrot.

          W GB normalne jest jezdzenie po lewej stronie. Podobnie jak m.in. w Irlandii,
          Japonii, Australii czy miliardowych Indiach.

          W Polsce normalne jest jezdzenie po prawej stronie.Podobnie w wiekszosci krajow
          Europy.

          Jesli dla kogos jest to problem nie do przeskoczenia, to jest to kogos problem,
          nie moj.

          > Ja tam nie mam problemow z rozliczeniem PITU, tyle jest darmowych programow
          do
          > tego sluzacych w dodatku bardzo prostych w obsludze ze rozliczenie zajmuje mi
          > pare minut, ktore moge poswiecic raz do roku. A urzednik w skarbowce sprawdzi
          > czy wszystko jest ok.

          Rozumiem, ze wszystkie kraje swiata chwala sobie i stawiaja za wzor przyjaznosc
          polskich przyjaznych urzedow, niklej , zrozumialej biurokracji, prostoty i
          przejrzystosci prawa. Patrz : jakikolwiek artykul datowany jakkolwiek w ciagu
          ostatniej dekady w jakiejkolwiek gazecie.

          > jasne i w dodatkowo jeszcze profesor zwolni Cie laskawie z egzaminu z powodu
          > Twojego spoznienia... U mnie na uczelni profesorzy tez przepraszali gdy sie
          > spozniali na zajecia, wiec nie widze tu roznicy.

          Malo mnie obchodza Twoi profesorowie. Jak dla mnie Twoj profesor mogl Ci zrobic
          w polowie egzaminu publicznego loda i nie bede sie klocil ze tak nie bylo - po
          prostu nie zmieni to ani o wlos mojego zdania na temat traktowania studentow
          przez wiekszosc polskich wykladowcow / dziekanat.
          Mowie o tym jak jest normalnie, a wiec zazwyczaj, w zdecydowanej wiekszosci
          przypadkow.


          > W GB normalne jest, ze po dobrze wykonanym zadaniu w pracy,
          uslysze 'dziekuje'
          > od szefa, a nie 'no, tym razem Pana nie wypier****'.
          >
          > 'no, tym razem Pana nie wypier****' - pracowales na budowie ze takie zdania
          > slyszales??

          Nie, ja w Polsce nie pracowalem (co bylo w Polsce normalne wsrod absolwentow w
          2003 roku), ale mam wielu znajomych ktory pracowali tu i tam.
          Czytam tez fora, gazety, ogladam TV i wiec co sie dzieje.



          > tam gdzie ja pracuje nie ma nadgodzin bo normalne jest ze czlowiek po 8h
          pracy
          > jest zmeczony i chce miec poprostu czas dla rodziny, a nie tyrac 12h dziennie
          7
          >
          > dni na tydzien

          ..owszem, a mimo to w Polsce normalne jest, ze albo tyle tyrasz, albo do
          widzenia.

          I mnozenie wyjatkow od reguly na nic sie nie zda, to nie zmienia tego,co jest
          na porzadku dziennym.

          > W GB normalnym jest,ze normalny czlowiek jest traktowany przez Panstwo,
          > pracodawcow, i innych jak normalny czlowiek a nie pospolity przestepca.
          >
          > tylko po co im tam tyle kamer na ulicach, sklepach, firmach, itd.???
          >

          Przeszkadzaja mi to tak samo jak Polakom w Polsce przeszkadzaja kamery w
          supermarketach - tez ich tam akurat nie brakuje.

          > W GB normalne jest to, ze gdy z naprzeciwka na ciasnym chodniku idzie wieksza
          > osoba, to manewr 'wymijania ' bedzie wykonany obustronnie tak, by nikt nie
          > musial schodzic przestraszony z chodnika.
          >
          > taki jestes tego pewien???

          Tak.
            • 2paco Re: Blokowałeś ruch. Nie bądź altruistą. 27.09.06, 17:14
              jak na egzaminie na prawko przepuściłem pieszą na pasach (!!) do dostałem
              opieprz od egzaminatora, że precedensy wymyślam.. nie puściłem jej żeby się
              podlizać, po prostu tak postępuje mój ojciec i tego się nauczyłem.
              obawiam się że generalnie to kulturalnych zachowań na drodze nigdy nie będziemy
              mieli.. polacy zawsze sobie skakali do gardeł, i zawsze tak będą robic. skoro
              wielu młodych ludzi zionie nienawiścią do innych, to niby skąd nowe pokolenia
              mają się nauczyć kultury?
              • mike-great To są niestety efekty kultu "wyścigu szczurów"... 27.09.06, 17:35
                To są niestety efekty kultu "wyścigu szczurów"...

                2paco napisał:

                > jak na egzaminie na prawko przepuściłem pieszą na pasach (!!) do dostałem
                > opieprz od egzaminatora, że precedensy wymyślam.. nie puściłem jej żeby się
                > podlizać, po prostu tak postępuje mój ojciec i tego się nauczyłem.
                > obawiam się że generalnie to kulturalnych zachowań na drodze nigdy nie będziemy
                >
                > mieli.. polacy zawsze sobie skakali do gardeł, i zawsze tak będą robic. skoro
                > wielu młodych ludzi zionie nienawiścią do innych, to niby skąd nowe pokolenia
                > mają się nauczyć kultury?
          • Gość: Jacob Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce IP: *.ols.vectranet.pl 27.09.06, 17:23
            Z całym szacunkiem korkix ale zmienia się w Polsce.Pierwsz lepszy przykład z
            dnia dzisiejszego.Spotkałem kolegę który robił jako "robol" na budowie za 5-6zł
            na godzinę i właśnie po 10-12 godzin.Od 2 m-cy robi jako "fachowiec" (ta sama
            branża) po 8 godzin i bierze 3tys na ręke.Dlaczego? Otóż dlatego że na
            ostatnich targach pracy (woj. warmińsko-mazurskie czyli najbiedniejszy region
            Polski) proponowano klientowi tylko po maturze (0 doświadczenia) 4 oferty za
            1200zł na ręke + premia oczywiście na początek.A co on stwierdził?Że się
            zastanowi,może i wogóle????????Więc po malutku ale sukcesywnie będą pracodawcy
            zmuszeni do normalnego podejścia do pracownika (nie na zasadzie s...j jest 100
            na twoje miejsce bo tych 100 nie będzie a może i nie bedzie ani jednego)i
            podnoszenia stawek.Szef firmy budowlanej która wykonuje u mnie remonty już wie
            że nie dotrzyma terminów bo ciągle odchodzą ludzie.

            Nie twierdzę że w Polsce jest sielanka ale zmienia się co nieco na lepsze (może
            i rząd bo jest szansa na rozwiązanie sejmu)Mam nadzieję że to nie pobożne
            życzenia.Pozdrawiam wszystkich.Jacob.
            • Gość: palejo Re: Co jest normalne w GB a co w Polsce IP: *.server.ntli.net 27.09.06, 19:01
              Nie chce robic za adwokata diabla, ale sledzac to forum od 1.5 roku odnosze
              wrazenie, ze Korkix nie nalezy do ludzi, ktorym mysl o tym, ze w Polsce sie
              poprawia sprawialaby jakakolwiek przykrosc. Mysle Jacob, ze wielu z nas na tym
              forum w tesknota wypatruje oznak poprawy w kraju. I nie chodzi mi jedynie tu o
              motyw potencjalnego powrotu, a o poczucie, ze pochodzi sie z normalnego
              europejskiego, cywilizowanego kraju. Slynnego juz postu, nie potraktowalem
              literalnie. Jest to dla mnie ujecie raczej "statystyczne", niezbedne dla
              pokazania pewnych prawidlowosci. I to sie chyba autorowi udalo w 100%

              pozdrawiam z Romsey
              • vierablu oznaki poprawy 28.09.06, 01:04
                > wielu z nas na tym
                > forum w tesknota wypatruje oznak poprawy w kraju.

                Juz sa. Oto tytul dzisiejszej wiadomosci z portalu Gazety:
                "Premier: Polska pod naszym przewodnictwem idzie w dobrym kierunku"
                • korkix78 Re: oznaki poprawy 05.10.06, 18:17
                  ..jest tez najlepiej od 17 lat.

                  A wczesniej komuna, jeszcze wczesniej wojna.
                  Jest wiec to najwspanialszy rok od dziesiecioleci, jakby jakis bezrobotny
                  skrojony z 5zl na wrogim osiedlu Polak pytal.