dylemat życia

IP: *.toya.net.pl 02.10.06, 13:44
Na jutro wykupiony mam bilet lotniczy do Londynu.Nie będę pisał jak zostałem
oszukany że pozostał mi tylko odlot w ciemno.
Mam 39 lat ,żona, dziecko ,praca,działalność gospodarcza,kupa długów i ogromny
wstręt do działań wszystkich instytucji państwowych i prywatnych z którymi
miałem możliwość zetknąć się w swoim dorosłym życiu.
Może już jutro odmieniłbym swoje życie ale zawachałem się przez oszustwo
(perfidne vide-forum oszukany).
Czy jest jakaś szansa na zmianę? Tam po tamtej stronie?
Piszcie co chcecie, ja przeczytam.Może pojadę mam 24 godziny.....

skype:arkadiusz444
    • Gość: Taxman Re: dylemat życia IP: *.mofnet.gov.pl 02.10.06, 13:59
      Szansę masz - jak angielski znasz....
    • worm83 Re: dylemat życia 02.10.06, 15:23
      Gość portalu: emigrant? napisał(a):

      > Na jutro wykupiony mam bilet lotniczy do Londynu.Nie będę pisał jak zostałem
      > oszukany że pozostał mi tylko odlot w ciemno.
      > Mam 39 lat ,żona, dziecko ,praca,działalność gospodarcza,kupa długów i ogromny
      > wstręt do działań wszystkich instytucji państwowych i prywatnych z którymi
      > miałem możliwość zetknąć się w swoim dorosłym życiu.
      > Może już jutro odmieniłbym swoje życie ale zawachałem się przez oszustwo
      > (perfidne vide-forum oszukany).
      > Czy jest jakaś szansa na zmianę? Tam po tamtej stronie?
      > Piszcie co chcecie, ja przeczytam.Może pojadę mam 24 godziny.....
      >
      > skype:arkadiusz444



      Ja bym zaryzykował na Twoim miejscu. Zależy na ile znasz angielski. Postanów
      sobie ile pieniędzy możesz poświęcić na ten wyjazd, zostań około 3 - 4 tygodni
      (na znalezienie pracy) udając się do każdej możliwej agencji pracy.

      Życzę szczęścia.
      • korkix78 Re: dylemat życia 02.10.06, 15:32
        Co bys nie zdecydowal - powodzenia.

        Net w bibliotekach jest za darmo ,jesli wyrobisz karte.
        Gdy przyjedziesz kup prepaida i posluguj sie tylko tym nr'em.
        Usmiechaj sie.
        Nie boj sie niczego,ale tez niczego nie lekcewaz.

        I bedzie dobrze !
        Jesli umiesz jezyk.
        • Gość: emigrant? Re: dylemat życia IP: *.toya.net.pl 02.10.06, 16:02
          Dzięki za miłe słowa, z angielskim jest naprawdę słabo ale myślę że skoro tutaj
          jakoś przetrwałem do dziś to "tam" będzie łatwiej.
          Ale decyzję zostawię na ostatnią chwilę...
          • ania.sobota1 Re: dylemat życia 02.10.06, 16:20
            Powodzenia,wiem co to znaczy traktować wyjazd jako ostatnią deskę ratunku-nas
            też pogrążyła tkz.działalność gosp.Pojechał mąż,ale język znał na tyle,że się
            dogadywał.Poszukaj też Job-Center-pamiętaj,kto nie ryzykuje...pozdrawiam A.
            • aniajawo Re: dylemat życia 02.10.06, 16:25
              Ja tez polecam wyjazd i zycze powodzenia.
              Piszesz, ze jezyk znasz slabo - ale czy na tyle, zeby sie dogadac? Nie chce
              straszyc, ale jesli bedziesz sie rejestrowal w agencjach rekrutacyjnych, to
              bedziesz musial sie z nimi dogadac, inaczej Ci podziekuja...
              No i wszystko zalezy jak finansowo sie do tego przygotowales. Pamietaj, ze
              jesli bedziesz wynajmowal pokoj, to poprosza o depozyt, jesli pokoj wynajmiesz
              przez agencje, to chyba zdecydowana wiekszosc z nich pyta czy jestes
              zatrudniony i sprawdzaja to...
              • Gość: pluton Re: dylemat życia IP: *.server.ntli.net 02.10.06, 19:49
                Przeciez tego czytac sie nie da !!!
                Facet bez jezyka jedzie w ciemno do Anglii a wy pieprzycie mu ze dobrze robi !

                Przebukuj chlopie bilet i znajdz sobie prace przez sprawdzona agencje
                rekrutacyjna w Polsce.
                Pracodawcy z UK rekrutujacy w Polsce czesto zalatwiaja mieszkania i formalnosci
                dla pracownikow.

                NIE JEDZ BEZ JEZYKA W CIEMNO !!!
    • aznar33 Re: dylemat życia 02.10.06, 17:44
      Zrezygnuj.

      Jedziesz w ciemno?
      Bez załatwionej pracy, bez znajomych, bez języka?
      Nie działaj bez głowy, bo będzie jeszcze gorzej.
      Sam znasz swoją sytuację, mierz siły na zamiary.

      Może lepiej zrobić krok wstecz, potem wziąć rozpęd i dopiero skakać?

      Ja na twoim miejscu poszukałbym pracy przez jakąś agencję w Polsce.
      Niekoniecznie musisz znać język w takim przypadku. Będziesz miał pracę i dach
      nad głową. To podstawa.

      Tera masz bilet i co ponadto? Wyobraź sobie, że jutro stoisz z biletem w ręku na
      lotnisku w Londynie.

      Co dalej?
      • buena_xena Re: dylemat życia 02.10.06, 19:46
        Dobry post. Zgadzam sie. Czasem mozna wpasc z deszczu pod rynne i dopiero
        przyjdzie "dół" - a deprecha na obczyznie, gdzie czlek sam jest, wsrod obcych,
        bez jezyka, co jeszcze bardziej izoluje - to nie byle co.

        Jak sie nie przygotujesz do tego wyjazdu z glowa, moze byc nielekko. Nie
        zniechecam Cie, ale moze faktycznie lepiej sprobowac poprzez jakas firme
        rekrutacyjna w Polsce.

        Powodzenia z glebi serca zycze i tylko przyjaznych ludzi wokol za granica. Tacy
        ludzie na obczyznie to skarb.
    • lianis Re: dylemat życia 02.10.06, 17:55
      jesli chodzi o sam rynek pracy to chyba jest to najlepszy moment
      ale przy marnym angielskim nie bedzie rozowo
    • Gość: emigrant? Re: dylemat życia IP: *.toya.net.pl 02.10.06, 20:25
      Czy wiecie że Wasze wpisy niejako wpłynęły na decyzję, którą podjąłem wspólnie z
      żoną?.Ona nie chciała a ja miałem (i mam) dosyć szarej przyszłości(temat na inny
      post).Jednak zdecydowaliśmy się szukać bezpośrednio przez net pracodawcy, w
      międzyczasie będę uczył się dalej języka.
      Nie mogę sobie pozwolić na razie na zostawienie wszystkiego pod znakiem
      zapytania(brak zapewnionego źródła dochodu-moje stałe koszty+kredyty=3300zł).
      Co innego gdybym był kawalerem....
      Dziękuję Wam wszystkim za opinie-NAPRAWDE przydały się
      Pozdrawiam gorąco
Pełna wersja