Czy w Dublinie ciężko o prace?

28.11.06, 10:38
Mam znajomego który co prawda z jakąś tam gotówka wyjechał do Dublina w
poszukiwaniu pracy zna angielski ale nie ma żadnych spacjalnych kwalifikacji
(to młody student)ma szanse na znalezienie pracy podkreślam ze wyjechał tam
sam i bez zadnych znajomości....
    • kaffelek Re: Czy w Dublinie ciężko o prace? 29.11.06, 10:06
      lena962 napisała:

      > Mam znajomego który co prawda z jakąś tam gotówka wyjechał do Dublina w
      > poszukiwaniu pracy zna angielski ale nie ma żadnych spacjalnych kwalifikacji
      > (to młody student)ma szanse na znalezienie pracy podkreślam ze wyjechał tam
      > sam i bez zadnych znajomości....
      =======

      Oj Lena, a już Cię zaczynałem lubić...
      Po co te podchody? czy nie lepiej tak, jak w pierwszym Twoim wątku - spytać
      otwarcie : "czy MAM szansę znaleźć pracę?".
      Ale, może się mylę, jeśli tak to wybacz. Wciąż mi się wydaje, że znam troszkę
      kobiety...hehehe.
      Celowo nie odpowiedziałem wczoraj, abyś się przekonała jak takie pytania
      umierają, są spychane coraz niżej. I to nie tylko na tym Forum, ale (co gorsze)
      w realu.

      Nie wiem, jak jest w Dublinie, ja "wybyłem" w drugi kraniec Wyspy, ale z tego co
      wiem w Dublinie jest ok. 200 tys Polaków. Wyczytałem też, będąc jeszcze w Irl,
      że do listopada br. "wywieziono" z tamtąd ponad 600 Polaków na koszt podatników
      irlandzkich(jak brzmiało w tytule artykułu)do Polski.

      Nie chcę Cię straszyć. Tak jak w poprzednim Twoim poście - życzę Ci powodzenia,
      i twierdzę nadal że sobie poradzisz, ale, sorry, nie z takim podejściem...
      Mniemam, że większość z tych "wywiezionych" to ludzie.... (teraz się chyba
      narażę wielu osobom na tym Forum, ale muszę się posłużyć słowem obecnie bardzo
      niebezpiecznym i kontrowersyjnym) niezaradni...(ups, i co wy na to? zastrzegam,
      że kaczek nie lubię, a z drobiu tylko kurczaki).
      I tak, jak na Forum z tym wątkiem, tak z Irlandii ludzie będą się przepychać,
      aby Ci pomóc...
      Czyli??? Licz TYLKO na siebie.
      Nie twierdzę, że będziesz odosobniona, nie... będąc tutaj widzę jak nawiązują
      się znajomości, przyjaźnie mniej, czy bardziej gorące...ale widzę też jak ludzie
      po wielomiesięcznym skazaniu na siebie zaczynają na siebie warczeć.

      Ale do tematu.
      Nie wiem, jakie Twój znajomy student(???)ma predyspozycje, przyjmując jednak że
      jest studentką, radziłbym rozejrzeć się za pracą gdzie indziej niż Dublin. Wziąć
      20 euro więcej, (a może nawet i nie, bo w sumie przy mniejszych kosztach za
      noclegi to i tak to się opłaci) i szukać pracy w miejscowościach atrakcyjnych
      turystycznie, gdzie jest dużo hoteli i duży przepływ turystów.
      Takie informacje możesz wyszukać sama, w necie.
      Nie oczekuj kokosów, stawka minimalna, w tej chwili 7,65 ale moja znajoma, która
      właśnie pracuje w takim hotelu twierdzi, że mają podnieść stawkę minimalną
      powyżej 8 euro.
      I jeszcze jedno: radzę szukać na wiosnę, gdy ruch turystyczny wzrośnie.
      Obecnie skarżyła mi się, że zmniejszyli im ilość godzin do przepracowania w
      tygodniu, ze względu na mniejszy przepływ turystów.
      Myślę, że to samo dotyczy pubów, kafejek, czy restauracji.
      Co jeszcze? Nie wiem, co chciałabyś wiedzieć...
      I jeśli Twój znajomy student(???) nie ma w charakterze odrobiny bezczelności,
      nachalności i nawet sk...stwa, to niech pamięta, że Dublin mimo wielkiego boom'u
      gospodarczego przy którym gubią się sami irlandczycy, staje się coraz większą
      dżunglą dla ludzi........ z ludzkim cechami...
      I tak na do widzenia. Mnie także zaproponowano pracę w Dublinie. Podobną do tej,
      którą wykonuję obecnie tam, gdzie jestem. Zastanawiam się nad tym, decyzję
      podejmę po powrocie w styczniu. Będę starał się jednak skorygować pewne minusy
      związane z moją działalnością tu, gdzie udało mi się coś osiągnąć. Jeśli to
      poprawię, a myślę że tak - Dublin zostawię sobie jako miejsce niedzielnych
      wycieczek.
      Ale to jest moje zdanie, ktoś może mieć odmienne.

      Powodzenia.
      • tzymische Re: Czy w Dublinie ciężko o prace? 29.11.06, 10:16
        W wiekszosci sie zgodze z Tym co piszesz.

        Poza tym ze 200k polakow w Dublinie jest niemozliwe - cale miasto ma 500k
        mieszkancow - Greater Dublin niby 2 mln ale obejmuje swoim zasiegiem spory
        kawal wyspy. Poza tym jak pamietam polacy od 2004 dostali 80-100k numerow pps w
        calej irlandii niechce mi sie wierzyc ze 200k ludzi pracuje na czarno

        No i drugie, Dublin to dzungla? Calkiem zgrabne, przyjazne miasteczko. Male,
        prowincjonalne wiec nie majace nic wspolnego z wielkimi metropoliami.
        Nie wiem o co chodzi z dzungla... Fakt ze dla Irlandczykow z zachodu moze sie
        wydawac przerazajace - jesli mieszkali w Clare Morris czy innym Dingle gdzie
        wszyscy sie znaja ale poza tym Dublin nie rozni sie specjalnie od sredniej
        wielkosci polskiego miasta.
        • lena962 Re: Czy w Dublinie ciężko o prace? 29.11.06, 11:00
          nie szczerze nie chodzi mi o znalezienie pracy w Irlandii!!!!!! szykuje sie do
          wyjazdu do Londynu na początku lutego oczywiście mam ogromne obawy, mąż
          zapewnia mnie że bedzie dobrze, był juz tam wiec jest pewny siebie bedzie miał
          dobra prace a ja? ja pierwszy raz opuszczam Polske nie znam dobrze
          j.angielskiego nie wiem czy poradze sobie w pracy!!! wow....boje sie a to
          pytanie o prace w Irlandii...a wiec mam takiego znajomego bardzo bliskiego
          który tak na wariata wyjechał jest tam juz dwa tygodnie i bez pracy zapytałam o
          niego bo maz wciaż próbuje przekonać mnie że dobrze postąpił jast odważny i tym
          stara sie wypedzić ze mnie stach przed naszym wyjazdem...ja tego naszego
          znajomego uważam za "wariata" i może chciałam aby ktoś to potwierdził:-)
          • kaffelek Re: Czy w Dublinie ciężko o prace? 29.11.06, 18:56
            lena962 napisała:

            > nie szczerze nie chodzi mi o znalezienie pracy w Irlandii!!!!!! szykuje sie do
            > wyjazdu do Londynu na początku lutego oczywiście mam ogromne obawy

            A jednak się pomyliłem, sorry.
            Przepraszam, ale nie miałem zamiaru Cię straszyć. Są jednak ludzie, którzy
            przyjeżdżają do Irlandii w desperacji, i dopiero na miejscu zastanawiają się, co
            ze sobą zrobić...
            Piszesz, że znajomy zna język. Więc jeśli nie jest zbyt naiwny, jeśli wie czego
            chce i jeśli będzie miał trochę szczęścia powinien coś znaleźć.

            , mąż
            > zapewnia mnie że bedzie dobrze, był juz tam wiec jest pewny siebie bedzie miał
            > dobra prace a ja? ja pierwszy raz opuszczam Polske nie znam dobrze
            > j.angielskiego nie wiem czy poradze sobie w pracy!!!

            Zaufaj mężowi. jak piszesz: był tam, więc "poznał przyrodę", wyciągnął na pewno
            odpowiednie wnioski ze swoich doświadczeń, i nie wierzę, by ryzykował wciąganie
            Ciebie na niepewny grunt.

            wow....boje sie a to
            > pytanie o prace w Irlandii...a wiec mam takiego znajomego bardzo bliskiego
            > który tak na wariata wyjechał jest tam juz dwa tygodnie i bez pracy zapytałam o
            >
            > niego bo maz wciaż próbuje przekonać mnie że dobrze postąpił jast odważny i tym
            >
            > stara sie wypedzić ze mnie stach przed naszym wyjazdem...ja tego naszego
            > znajomego uważam za "wariata" i może chciałam aby ktoś to potwierdził:-)

            Dwa tygodnie to jeszcze nie wiele. Wielu dostawało oferty po tym jak już
            zrezygnowali i wykupili bilet powrotny. Sam znam dwóch takich.
            Jednak nie zmieniam niczego, co napisałem wcześniej. Dublin to największe
            skupisko Polaków w Irlandii. I nie wszyscy są tam cacy...
            Mam nadzieję, że szczęście dopisze Twojemu znajomemu.

            Powodzenia dla Ciebie i Znajomego
        • kaffelek Re: Czy w Dublinie ciężko o prace? 29.11.06, 11:03
          tzymische napisał:

          > W wiekszosci sie zgodze z Tym co piszesz.
          >
          > Poza tym ze 200k polakow w Dublinie jest niemozliwe - cale miasto ma 500k
          > mieszkancow - Greater Dublin niby 2 mln ale obejmuje swoim zasiegiem spory
          > kawal wyspy. Poza tym jak pamietam polacy od 2004 dostali 80-100k numerow pps w
          >
          > calej irlandii niechce mi sie wierzyc ze 200k ludzi pracuje na czarno
          >
          > No i drugie, Dublin to dzungla? Calkiem zgrabne, przyjazne miasteczko. Male,
          > prowincjonalne wiec nie majace nic wspolnego z wielkimi metropoliami.
          > Nie wiem o co chodzi z dzungla... Fakt ze dla Irlandczykow z zachodu moze sie
          > wydawac przerazajace - jesli mieszkali w Clare Morris czy innym Dingle gdzie
          > wszyscy sie znaja ale poza tym Dublin nie rozni sie specjalnie od sredniej
          > wielkosci polskiego miasta.

          ========
          Liczby podałem na podstawie rozmowy ze znajomym z Dublina (200k), i danych z
          prasy (gazeta polska - 600)
          Pisząc, że Dublin to dżungla miałem na myśli, że coraz trudniej jest się tam
          "przebić"... zniecierpliwieni (a jednak!) ajrisze codziennym nagabywaniem o
          pracę, a co gorsza Polacy, którzy coraz bardziej zazdrośnie i chciwie pilnują
          "swego"...
          Jak wszędzie, i w Dublinie są ludzie życzliwi, (sam skorzystałem z pomocy
          znalezienia noclegu w Dublinie gdy stawiałem pierwsze kroki na Wyspie,
          pozdrawiam Disperse, jednak poznałem także i inne charaktery...).
          Nie pogrążam Dublina, nie to było moim celem, chcę jednak przygotować osoby,
          które planują przyjazd właśnie do Dublina do tego, że nie jest to miasto jakie
          było rok temu, że nie czekają to za nimi z niecierpliwością, że napływ "rodaków"
          różnego rodzaju stwarza dodatkowe zagrożenia dla często zdesperowanych, naiwnych
          młodych ludzi...
          I mam podstawy by tak pisać. Tu, gdzie jestem, starałem się pomóc pewnej
          dziewczynie, która przyjechała z Dublina wykiwana i okradziona przez "rodaków".
          Dlatego jeszcze raz podkreślam: trzeba liczyć tylko na siebie.
          Lepiej być mile zaskoczonym pomocą i życzliwością innych, niż liczyć na pomoc i
          brzydko się rozczarować.

          A co do małych miasteczek. Właśnie w takim mieszkam i pracuję, i chociaż jest
          stolicą hrabstwa jest dużo mniejsze niż inne mu podległe administracyjnie.
          Ale dla mnie ma to plus. Coraz więcej Ajriszy mnie zna, coraz więcej wie, czym
          się zajmuję. A to zwiększa moje szanse na coraz więcej zleceń. I koło się kręci...

          Pozdrawiam

          • tzymische Re: Czy w Dublinie ciężko o prace? 29.11.06, 11:24
            Nie neguje liczby wywiezionych z Irlandii. Bom nie sprawdzal danych nigdzie.
            Ale ilosc wydanych numerow pps jest taka a nie inna. Obawiam sie ze Twoi
            znajomi z Dublina wykazali sie tutaj sklonnoscia do przesady.

            Zreszta to wynika zapewne z faktu, ze natykaja sie na wielu polakow, w zwiazku
            z czym liczba rosnie im w oczach. Ale jak mowie wydano tyle numerow pps i za
            chiny nie chce byc inaczej.

            > Nie pogrążam Dublina, nie to było moim celem, chcę jednak przygotować osoby,
            > które planują przyjazd właśnie do Dublina do tego, że nie jest to miasto jakie
            > było rok temu, że nie czekają to za nimi z niecierpliwością, że
            > napływ "rodaków" różnego rodzaju stwarza dodatkowe zagrożenia dla często
            > zdesperowanych, naiwnych młodych ludzi...
            Wiesz, Dublin sie nie zmienil nic od zeszlego roku ani nawet od ostatnich 2 czy
            3 lat. Nikt tu na nikogo nie czekal z niecierpliwoscia. To Twoje postrzeganie
            sie zmienilo :)
            Co do "rodakow" to fakt, no ale co poradzic? Wolny kraj a swieta naiwnosc
            mlodziezy tylko takim pomaga.

            Wiem co mowisz, sam uwielbiam Galway i gdyby moja praca pozwalala to juz dawno
            bym sie przeniosl do Galway :) ale niestety oferty z mojego ukochanego
            irlandzkiego miasteczka sa niezbyt interesujace... moze pozniej :)
            • kaffelek Re: Czy w Dublinie ciężko o prace? 29.11.06, 19:25
              tzymische napisał:

              > Nie neguje liczby wywiezionych z Irlandii. Bom nie sprawdzal danych nigdzie.

              Taką liczbę wyczytałem w wyciętym artykule z polskojęzycznej gazety w Irl, chyba
              właśnie "gazeta polska.pl"? umieszczonym na tablicy ogłoszeń w Polskim Sklepie.

              > Ale ilosc wydanych numerow pps jest taka a nie inna. Obawiam sie ze Twoi
              > znajomi z Dublina wykazali sie tutaj sklonnoscia do przesady.
              >
              > Zreszta to wynika zapewne z faktu, ze natykaja sie na wielu polakow, w zwiazku
              > z czym liczba rosnie im w oczach. Ale jak mowie wydano tyle numerow pps i za
              > chiny nie chce byc inaczej.

              Ok. przy tym nie będę się upierał, tym bardziej, że znajomy który tą liczbę
              podał zamierza uruchomić własną działalność, liczy przede wszystkim na Polaków
              mieszkających w Dublinie, (jako ew. klientów), mógł więc dodawać sobie animuszu
              liczbą potencjalnych klientów.

              > > Nie pogrążam Dublina, nie to było moim celem, chcę jednak przygotować oso
              > by,
              > > które planują przyjazd właśnie do Dublina do tego, że nie jest to miasto
              > jakie
              > > było rok temu, że nie czekają to za nimi z niecierpliwością, że
              > > napływ "rodaków" różnego rodzaju stwarza dodatkowe zagrożenia dla często
              > > zdesperowanych, naiwnych młodych ludzi...

              > Wiesz, Dublin sie nie zmienil nic od zeszlego roku ani nawet od ostatnich 2 czy
              >
              > 3 lat. Nikt tu na nikogo nie czekal z niecierpliwoscia. To Twoje postrzeganie
              > sie zmienilo :)

              Może i masz rację. Ale może masz dane co do wzrostu liczby Polaków właśnie w
              ciągu ostatniego roku?
              Przyjmując codzennie wyjazdy z Polski autokarów wypełnionych po ostatnie
              miejsce, przyjmując wylatujące codziennie samoloty, nieraz dwa na dzień (a może
              i więcej - nie wiem), dzieląc tą liczbę optymistycznie na pół (połowa to
              powracający) i pozostałą połowę znów dzieląc na pół (połowa to ci, co "rozejdą"
              się po całej Irlandii... ile osób dziennie pozostanie w Dublinie? W ciągu roku?
              I to właśnie miałem na myśli.

              > Co do "rodakow" to fakt, no ale co poradzic? Wolny kraj a swieta naiwnosc
              > mlodziezy tylko takim pomaga.
              >
              > Wiem co mowisz, sam uwielbiam Galway i gdyby moja praca pozwalala to juz dawno
              > bym sie przeniosl do Galway :) ale niestety oferty z mojego ukochanego
              > irlandzkiego miasteczka sa niezbyt interesujace... moze pozniej :)

              Galway rzeczywiście jest uroczy. Główna ulica na starówce jest jakby miniaturką
              Dublina, nastrój super.
              Ale ja w Galway byłem tylko na kursie safe pass, no i krótko pracowałem pod Barną.

              Pozdrawiam

              Aha, i jeszcze przypomniało mi się coś, co widziałem TYLKO w Dublinie:
              żebrzących z kubeczkami w ręku. Nie wiem, czy byli to Polacy, czy ob innych
              narodowości - widziałem to z okna samochodu, ale widok ten kojarzy mi się z
              Polską, a ja przyjechaem do irl m.in. odpocząć od tych widoków.
              • tzymische Re: Czy w Dublinie ciężko o prace? 30.11.06, 11:17
                kaffelek napisał:

                > Taką liczbę wyczytałem w wyciętym artykule z polskojęzycznej gazety w Irl,
                > chyba właśnie "gazeta polska.pl"? umieszczonym na tablicy ogłoszeń w Polskim
                > Sklepie.
                Aha to pewnie prawda. chociaz poziom polskojezycznej prasy jest tak tragiczny
                ze bym sie nie zdziwil ze to jakas pomylka - ale jak mowie. Przyjmijmy ze to ma
                sens 600 ludzikow to taka liczba akuratna.

                > Może i masz rację. Ale może masz dane co do wzrostu liczby Polaków właśnie w
                > ciągu ostatniego roku?
                W sumie bedzie polakow kolo 150-200k maksimum w calej irlandii.

                > Przyjmując codzennie wyjazdy z Polski autokarów wypełnionych po ostatnie
                > miejsce, przyjmując wylatujące codziennie samoloty, nieraz dwa na dzień (a
                > może i więcej - nie wiem), dzieląc tą liczbę optymistycznie na pół (połowa to
                > powracający) i pozostałą połowę znów dzieląc na pół (połowa to ci, ?
                > co "rozejdą" się po całej Irlandii... ile osób dziennie pozostanie w
                > Dublinie? W ciągu roku? I to właśnie miałem na myśli.

                tak ale. Zwroc uwage ze ja w zeszlym roku 4 czy 5 razy lecialem do Dublina.
                Wiec juz zostalem policzony 5 razy. Moja zona w Tym roku przylatywala ze 3
                razy. Mam jednego ze znajomych ktory lata co 2 miesiace do polski. A jego
                dziewczyna nawet czesciej. I wraca do Irlandii. Co daje ze nasza 4-ka podniosla
                statystyke o lekko liczac 20 osob...


                > Galway rzeczywiście jest uroczy. Główna ulica na starówce jest jakby
                > miniaturką Dublina, nastrój super.
                > Ale ja w Galway byłem tylko na kursie safe pass, no i krótko pracowałem pod
                > Barną.
                Ja moja przygode z Irlandia, Galway i Dublinem zaczalem od strony turystycznej
                i historycznej. Wiec moje odczucia dotyczace tych miast i tej wyspy jako takiej
                sa calkowicie rozne od tego co widza ludzie szukajacy pracy (oni widza smutne,
                szare miasto Dublin ktore mialo byc rajem - ja widze urocze miasteczko, z
                waskimi ulicami, niska zabudowa i swietnym klimatem, w ktorym az kipi od
                historii. Ulissesa dalem rade przeczytac dopiero po zwiedzeniu Dublina, i
                dopiero wowczas uchylilem przed Joycem czola).

                > Aha, i jeszcze przypomniało mi się coś, co widziałem TYLKO w Dublinie:
                > żebrzących z kubeczkami w ręku. Nie wiem, czy byli to Polacy, czy ob innych
                > narodowości - widziałem to z okna samochodu, ale widok ten kojarzy mi się z
                > Polską, a ja przyjechaem do irl m.in. odpocząć od tych widoków.
                Sa 2 rodzaje zebrzacych. Irlandczycy ktorzy to robia zeby sie napic. I oni sa
                mozna powiedziec wrecz dumni z tego ze niepalaja sie zadna praca. I
                obcokrajowcy ktorzy to robia dla chleba. Mozna te 2 grupy odroznic po poziomie
                pewnosci siebie, bunczucznosci itp.
      • korkix78 Moja czepialska strona 29.11.06, 11:22
        >Nie wiem, jak jest w Dublinie, ja "wybyłem" w drugi kraniec Wyspy, ale z tego
        >co
        >wiem w Dublinie jest ok. 200 tys Polaków. Wyczytałem też, będąc jeszcze w Irl,
        >że do listopada br. "wywieziono" z tamtąd ponad 600 Polaków na koszt podatników
        >irlandzkich(jak brzmiało w tytule artykułu)do Polski.
        > Nie chcę Cię straszyć.

        A ja nie chce sie czepiac. ALE:
        Nie znam dokladnej sytuacji w Irlandii ale znam sie jako tako na liczbach.

        I dodam tylko, ze rzeczywiscie, byla akcja reeksportowania 'niezaradnych'
        Polakow do Polski, podobnie w Londynie. Nie pamietam liczb, ale calkiem
        mozliwe, ze rzeczywiscie - w przypadku Irlandii bylo to okolo 600.
        Potwierdzam tym samym, ze jest to jakis miernik problemow w znalezieniu pracy
        - z liczb wynika, ze z roznych przyczyn nie poradzilo sobie 0,3% rodakow na
        Zielonej Wyspie.

        Warto wiec realnie ocenic dzielenie losu tej czesci rodakow w zestawieniu z
        samoocena, wiara w siebie, ocena stopnia swojej zaradnosci, umiejetnosci
        radzenai sobie w nowych sytuacjach blablabla itd.
        • kaffelek Re: Moja czepialska strona 29.11.06, 19:32
          korkix78 napisał:



          > A ja nie chce sie czepiac. ALE:
          > Nie znam dokladnej sytuacji w Irlandii ale znam sie jako tako na liczbach.
          >
          > I dodam tylko, ze rzeczywiscie, byla akcja reeksportowania 'niezaradnych'
          > Polakow do Polski, podobnie w Londynie. Nie pamietam liczb, ale calkiem
          > mozliwe, ze rzeczywiscie - w przypadku Irlandii bylo to okolo 600.
          > Potwierdzam tym samym, ze jest to jakis miernik problemow w znalezieniu pracy
          > - z liczb wynika, ze z roznych przyczyn nie poradzilo sobie 0,3% rodakow na
          > Zielonej Wyspie.
          >
          > Warto wiec realnie ocenic dzielenie losu tej czesci rodakow w zestawieniu z
          > samoocena, wiara w siebie, ocena stopnia swojej zaradnosci, umiejetnosci
          > radzenai sobie w nowych sytuacjach blablabla itd.
          >
          ========

          Cóż, nie chcę być nudny i się powtarzać. Zapraszam do Re dla tzymische

          Pozdrawiam
    • Gość: rafalirl slodki dublin IP: 85.134.138.* 29.11.06, 20:35
      powiem i tak i nie...ale w Twoim wypadku raczej tak
      po pierwsze ludzi ktorzy chcielby robic cokolwiek jest tu od groma.znajomosc
      angielskiego wymieniana jako plus jest conajmniej rzenujaca to tak jakby
      producent samochodow informowal ze na wyposazeniu jest kierownica!.wiadomo ze w
      irl MUSI sie mowic po angielsku.prace w tzw biznesie tustystyczna sa i owszem
      ale teraz to zly czas bo powili sezon zanika.i raczej sa zwolnienia niz
      przyjecia.samotnosc na obczyznie jest spotegowana dziesieciokrotnie wiec jak
      ktos ma slaba psychike to nie chce byc w jego skorze.NIE UFAC nikomu.zwlaszcza
      obywatelom Polski.dlaczego....chyba wiadomo.mam nadzieje ze bilet powrtony
      zostal kupiony w razie jakby....no i zapas gotowki tez jest.
      praca jest w zawodach budowlanych i innych wymagajacych sporej specjalizacji.a
      mlody student takiej nie ma...dublin w pierwszym rzucie wyglada makabrycznie,
      jest brudny i nieciekawy ale nie poto tu sie jedzie, prawda?najwazniejsze zeby
      byla iskieka nadzieji czyli jakas pracabo jak nie to popada sie w takie doly ze
      szkoda gadac.ja przyjechalem na gotowca toznaczy mialem prace zalatwiona juz w
      polsce (sam nie rpzez agegncje)imimoto cierpialem swoje a coz dopiero czlowiek
      ktory totalnie jedzie w ciemno.zycze powodzenia jak kazdemu...tylko czasami mam
      malo litosci dla ludzi bezmyslnych a do takich zaliczam tych ktorzy
      przyjezdzaja bez przygotowania i licza na cud..
Pełna wersja