Gość: wampirrr
IP: 194.174.65.*
10.01.07, 10:23
Witam wszystkich serdecznie.
Chciałbym przeczytać opinie ludzi którzy wyjechali na wyspy z dzieckiem w
wieku szkolnym.
Dostałem do rozważenia ofertę awansu w ramach mojej firmy, awansu który
wiązałby się z przeniesieniem do Plymouth.
Jedna rzecz mnie tylko bardzo martwi... Moja, wkrótce 8 letnia córka, oczko w
głowie tatusia...
Nie dopuszczam do myśli sytuacji że mielibyśmy mieszkać daleko od siebie.
Jestem bardzo z córką związany i dla nas obu rozłąka byłaby nie do zniesienia.
Więc albo zostajemy wszyscy albo jedziemy wszyscy.
A jeżeli jedziemy to jak ona się tam odnajdzie w szkole, między rówieśnikami?
Angielskiego prawie nie zna... staram się ją uczyć, ma też w szkole (chodzi
teraz do pierwszej klasy) ale to i tak jednak wszystko jest nic. Podobno w
niektórych szkołach są jakieś zajęcia dodatkowe dla obcojęzycznych dzieci.
Boję się jak przyjmą ją inne dzieci, czy będzie wyobcowana? Wytykana palcami
jako inna, obca?
Ogólnie tutaj radzi sobie w szkole świetnie. Uczy się szybko ale jak tam
sobie poradzi z językiem?
Bardzo mnie to martwi... Ciężko jest mi podjąć decyzję co mam zrobić. Oferta
jest kusząca, na pewno standard życia bardzo by nam się poprawił (choć i tak
raczej nie mamy na co narzekać tutaj). Wogóle ja osobiście jestem ciekawy
świata i różnych zmian więc możliwość mieszkania w innym kraju uważam za
ekscytującą. Ale jak dziecko to zniesie w tym wieku?
Byłbym bardzo wdzięczny jeżeli znajdą się ludzie którzy mieli z dziećmi
podobne doświadczenia i zechcą się podzielić swoim zdaniem i obserwacjami.
Pozdrawiam.