Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem"

24.02.07, 02:44
Jestem w UK prawie lat 3 (pierwsza fala drugiego przypływu) i niby jestem
dobrze ustawiony – „konto w banku, krawat na szyi, wódka w lodówce i można
świat doganiać...”* – jak mawiał Małolepszy - dla niewtajemniczonych.

Robotę mam ambitną i na swój sposób dość prestiżową (śmiało mogę powiedzieć
że jako „timlider” jestem „łan of we kajnd” – znaczy się, nikt inny nie miał
prezyjemnoiści obsługiwania tak zaawansowanej technologicznie maszynerii
takiej jak ja – oczywiście w mojej branży...), tym niemniej nie w tym
rzecz....

Nie chodzi również o tzw. „barierę komunikacyjną”...
Nawijam w języku Szekspira całkiem przyzwoicie, chociaż do ideału sporo mi
brakuje ( BTW już zdążyłem „odkryć” że im lepiej znasz dany język tym
bardziej zdajesz sobie sprawę jak kulawo się nim posługujesz...)

W każdym bądź razie odnoszę nieskromne wrażenie, że zarówno pod względem
zawodowym jak i towarzyskim wtopiłem się w angielski klimat całkiem
zgrabnie...

Problem w tym, że ów klimat zupełnie mi nie pasuje.
For me England socks. !!!

Nie wiem dokładnie co to jest – dla ułatwienia dodam, że nie chodzi o
Anglików, zdążyłem wielu z nich DOBRZE poznać i wręcz się z nimi
zaprzyjaźnić - ale z reguły dwa/trzy weekendy spędzam poza Londonem....

Może jest to moje wrodzone „skompstfo”, gdyż jeżeli już mam się bujać po
londońskich pubach za 100 per day wolę odwiedzić Kraków/Wrocław/Rzym/Maltę
czy Ateny za niewiele większą kasę.
Przy okazji pragnąłbym nadmienić że jako prawdziwy „wniebowzięty patriota”
pasjami latam do PL odwiedzić „kumpli z wojska” i one wypady najbardziej mi
podchodzą .

Może jest to problem kasy bo zarabiam aktualnie 26K+ i odnoszę niepokojące
wrażenie, że jest to stanowczo za mało jak na London..(mój standard życia w
Londonie zdecydowanie odbiega „in minus” od moich standardów. z PL – dziwne
ale prawdziwe)

Najbardziej niepokoi mnie jednak fakt, że gdy ląduje na Stansted, Gatwick
czy też Luton zaczynam NIESTETY czuć się jak w DOMU.....

„Rozkrok” - polega na tym że „JEST SUPER - więc o co ci chodzi....” **

Czyżbym tylko ja miał coś „z głową” ???


PS Do dziś pamiętam jeden z tekstów wyczytany na jednym z ówczesnych „foróf
emigracyjnych” przed „Wielką Majówką” odnośnie podbijania rynków przez
polskich pracowników....
Brzmiał on mniej więcej tak : „Zwykle po około trzech latach para
uchodzi....”
Pozdrowienia dla autora

* -„Nie ma Mocnych”
** - T. Love

    • soup.nazi Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" 24.02.07, 06:23
      jinx66 napisał:

      > Nie chodzi również o tzw. „barierę komunikacyjną”...
      > Nawijam w języku Szekspira całkiem przyzwoicie, chociaż do ideału sporo mi
      > brakuje ( BTW już zdążyłem „odkryć” że im lepiej znasz dany język
      > tym
      > bardziej zdajesz sobie sprawę jak kulawo się nim posługujesz...)

      Ja bym to ujal inaczej - tym bardziej sobie zdajesz ile ci jeszcze brakuje i co
      to naprawde znaczy znac i czuc jezyk.
      >
      > W każdym bądź razie odnoszę nieskromne wrażenie, że zarówno pod względem
      > zawodowym jak i towarzyskim wtopiłem się w angielski klimat całkiem
      > zgrabnie...

      Nieskromne jak nieskromne, ale falszywe na pewno - za jakies 10 lat bedziesz sie
      smial sam z siebie jak malo wiedziales o UK i ludziach po 3 latach.

      > Problem w tym, że ów klimat zupełnie mi nie pasuje.
      > For me England socks. !!!

      Chyba jednak troche przesadziles z tym swoim angielskim.
      >
      > Nie wiem dokładnie co to jest – dla ułatwienia dodam, że nie chodzi o
      > Anglików, zdążyłem wielu z nich DOBRZE poznać i wręcz się z nimi
      > zaprzyjaźnić - ale z reguły dwa/trzy weekendy spędzam poza Londonem....
      >
      > Może jest to moje wrodzone „skompstfo”, gdyż jeżeli już mam się bu
      > jać po
      > londońskich pubach za 100 per day wolę odwiedzić Kraków/Wrocław/Rzym/Maltę
      > czy Ateny za niewiele większą kasę.
      > Przy okazji pragnąłbym nadmienić że jako prawdziwy „wniebowzięty patriota
      > ”
      > pasjami latam do PL odwiedzić „kumpli z wojska” i one wypady najbar
      > dziej mi
      > podchodzą .

      Tam bieda, latwo blysnac. Proste. Niektorzy bardzo lubia odreagowac.
      >
      > Może jest to problem kasy bo zarabiam aktualnie 26K+ i odnoszę niepokojące
      > wrażenie, że jest to stanowczo za mało jak na London..(mój standard życia w
      > Londonie zdecydowanie odbiega „in minus” od moich standardów. z PL
      > – dziwne
      > ale prawdziwe)

      No to jak? UK ci "socks", hehehe, materialnie masz gorzej - po co sie meczyc i
      pachwiny nadwyrezac - rwac z kapcia do Bulbonii - bedzie swojsko i bogato.

      >
      > Najbardziej niepokoi mnie jednak fakt, że gdy ląduje na Stansted, Gatwick
      > czy też Luton zaczynam NIESTETY czuć się jak w DOMU.....

      Nie socksuje? Standardy zycia nie za niskie?

      Choroba nazywa sie bulbizm albo nieuleczalne polactwo. A poza tym - ogolnie to
      malo jeszcze wiesz i w nogach spisz brudnymi skarpetami sie przykrywajac.
      • jinx66 Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" 24.02.07, 06:52
        Cóz mogę dodać do tak jakżed głebokiej analizy tekstu....


        Miałbym jednak małą prosbę (if U dont mind)....
        • harrythestreet Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" 24.02.07, 08:09
          Z tym angielskim to bym sie raczej nie chwalil...lol...anglia skarpetami stoi...
          ale pomylic kazdy sie moze i zalozmy ze to byla pomylka...
          Jezeli przyznajesz ze standard zycia w Polsce byl lepszy to nie rozumiem co tu
          jeszcze robisz? Wiekszosc z imigrantow wyjechala albo dlatego ze nie miala
          pracy albo dlatego ze zarobki za ta prace byly powiedzmy ogolnie male a co za
          tym idzie standard zycia niezadowalajacy. W kazdym badz razie raz piszesz ze
          jest super (chyba ze to byla ironia) a zaraz po tem ze anglia skarpetami...
          Zdecyduj sie w koncu czy ci tu dobrze czy nie.
          • Gość: Soup Nazi Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.02.07, 15:47
            O, ja tepy,... nie zalapalem, ze "socks" to zamierzony i wyrafinowany dowcip w
            slangu... polskich kulisow na Wyspach
        • Gość: Soup Nazi Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.02.07, 15:49
          Taka analiza jaki post. A nawet bystrzejsza. A co bys chcial? Prosby mozesz
          miec, pisz na Berdyczow, p-ta Monki.
    • ratpole Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" 24.02.07, 09:41
      jinx66 napisał:

      > Brzmiał on mniej więcej tak : „Zwykle po około trzech latach para uchodzi....”

      Face it, man. Po prostu nie urodziles sie na emigranta, ale nie rob sobie z tego
      powodu wyrzutow. Nie kazdy musi. Lepiej wroc do Bulby zanim ci odbije jak wielu
      twoim poprzednikom, ktorzy bezsensownie uparli sie na bycie emigrantem nie majac
      kompletnie predyspozycji, przyplacajac to utrata zdrowia psychicznego.
    • vierablu Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" 24.02.07, 11:59
      > Brzmiał on mniej więcej tak : „Zwykle po około trzech latach para
      > uchodzi....”

      I to jest prawda, bez wzgledu na to, czy sie emigrowalo, czy tez nie. Wiedza o
      tym na przyklad madre osoby na stanowiskach kierowniczych - pracownik po 3
      latach pracy zaczyna sie rozgladac za czyms innym, dobrze jest wiec jakos
      go 'ozywic' (wieksza odpowiedzialnosc, troche zmiany w zakresie obowiazkow), o
      ile nam zalezy na jego utrzymaniu.
      Ja jestem najlepszym przykladem owej okresowej 'goraczki'. Jakby przeanalizowac
      moj zyciorys, to co circa 3 lata jakies powazne zmiany.

      'Kryzys trzeciego roku' jest wiec normalny. ZAstanawiasz sie nad powrotem do
      Polski?
    • Gość: Doctor Oj, jinxie! Kiepsciutko! IP: *.proxy.aol.com 24.02.07, 13:59
      English masz nie za mocny. Pieniedzy masz za malo. 26K+ to duzo na pakowacza w
      Tesco, ale to b. malutko na chodzacego w krawacie. A mimo to - jak pisze Soup -
      w PL zablysnac ci sie chce. To chyba nie kryzys 3-go roku, ale "kryzys ciebie".
      Wracaj. Bedzie swojsko. No i w PL twoj English bedzie lepszy niz przecietny.
      • Gość: lala Do Doctora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 12:26
        no tak w UK 90% spoleczenstwa zarabia 120 tys. funtow rocznie, a nasz
        forumowicz ma 26K i klepie straszna biede.

        Doctor zglos sie do specjalisty od glowek, chyba psychiatra go zwa...
    • Gość: Ugabuga* Chyba jednak brakuje ci kogos... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.02.07, 13:59
      Chyba po trzech latach luksusu zapomniales jak ciezko moze byc w Polsce:) Moze
      teraz jest ci po prostu za wygodnie:)a ty potrzebujesz sie rozwijac;moze w
      twoje zycie wkradla sie nuda, a moze po prostu jednak na prawde brakuje ci
      bratniej duszy, o podobnych zainteresowaniach,swiatopogladzie, co by cie
      rozumiala;w koncu Anglia to inny swiat, inna historia, kultura i problemy,i
      czasami ciezko sie dogadac z Anglikiem ktory nie rozumie tego co dla nas jest
      jasne jak slonce. Zastanow sie co cie tak na prawde gryzie. A potem do dziela.
      • jinx66 Re: Chyba jednak brakuje ci kogos... 24.02.07, 19:40
        Nie spodziewałem się aż tak zajadłego ujadania PRAWDZIWYCH EMIGRANTÓW pokroju
        kolegi soup nazi z przydupasami raptolem i doctorem

        Ciężko mi z wami dyskutować chłopcy jeżeli nie rozumiecie nawet podstawowych
        terminów.
        Podpowiem wam tylko, ze „standard życia” niekoniecznie jest mierzony ilością
        zarabianej mamony

        W przeciwieństwie do was mam ten komfort, że nie muszę na siłę szukać sobie
        drugiego domu mam już jeden całkiem klawy i mi wystarczy....

        Nie muszę też pozbywać się akcentu, pozować na prawdziwego Anglika, Jankesa czy
        innego Kiwi....

        Nigdy nie zamierzałem i nie zamierzam tułać się po świecie.
        Jestem w UK po taki miałem kaprys i z całą pewnościa jest to tylko pewien etap
        w moim zyciu
        Pozwala mi to między innymi wyrobić sobie własną opinie a nie bazować na
        chorych wyobrażeniach kolesi waszego pokroju

        Ogólnie nie zrozumiemy się dopóki waszym sensem życia będzie wyścig szczurów a
        jedyna rozrywką wyłapywanie literówek na forach internetowych i mniej lub
        bardziej przesączone jadem komentarze....

        Żeby zrozumieć o co mi chodzi musielibyście wyjść czasami na świeże powietrze,
        a nie tylko oglądać świat przez internet...

        Prośbe mam następującą soup nazi : SHUT THE FCUK UP !!!! ( chwytasz ironie ???)


        Na zakończenie dzięki za pozostałe komentarze, niestety trolle jak w/w w
        praktyce uniemożliwiają jakakolwiek dyskusje na tym forum...
        • Gość: rafalirl Re: Chyba jednak brakuje ci kogos... IP: 85.134.180.* 24.02.07, 19:52
          zgadzam sie.ja jestem w irl imoje standardy zycia znaczie sie obnizyly i nie
          mowie okasie tylko..nie chce siemi sie pisac na ten temat
          po drugie polska dla mnie jest i ZAWSZEbedzie krajem z najwyzszej polkia taka
          irlandia prowincja europy na wieki wiekow
          a uk sie nie wypowiadam.bylem w london podobalo mi sie alepo jakims czasi
          kolorowanka na ulicach zaczyna mnie draznic wole swojskie polski bialem
          klimaty...niech wiedza kto jest panem u nas
          po trzecie chcailem kiedys jechac dokanady - znam oba jezyki dobrze ale...po co?
          zarobki w irl bija w tej chwili wszystkie inne na swiecie.mam legal prace.ludzi
          spokojni...kraj jaki jest kazdy widzi....mam latac za ocean i udawac ze mi oki?
          a po co?wsiadam w sky i za 30 uro chleje i bawie sie w krakowie na maksa...a
          zagranica moga mnie wyprosic o 23 wieczorem...to gdzie jest lepiej?
          akobiety....u nas dupeczki azslina cieknie a gdzie indziej to najwyzej pawika
          moge puscic....
        • Gość: wrw Re: Chyba jednak brakuje ci kogos... IP: *.proxy.aol.com 24.02.07, 23:36
          jinx66 napisał:

          > Prośbe mam następującą soup nazi : SHUT THE FCUK UP !!!! (...)
          > Na zakończenie dzięki za pozostałe komentarze, niestety trolle jak w/w w
          > praktyce uniemożliwiają jakakolwiek dyskusje na tym forum...


          Bardzo ciekawe masz wyobrazenie dyskusji, O Najmadrzejszy.

          Juz ty lepiej wracaj do Polski, moze nauczycielem angielskiego zostan.
        • Gość: Soup Nazi Re: Chyba jednak brakuje ci kogos... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.02.07, 03:29
          > Prośbe mam następującą soup nazi : SHUT THE FCUK UP !!!! ( chwytasz
          ironie ???)

          Nie, nie chwytam. Jak wspomnialem wczesniej arkana (i podstawy rowniez)
          polkulisiego slangu sa mi obce. Doctor slusznie zauwazyl - chciales towarzystwo
          zafrapowac swoim "sukcesem" a tu nikogo to miedzy oczy nie zdzielilo, olali cie
          jakby i wyraznie zabierali sie do podpalenia, hehehe. Rowniez miejscowi, nie
          mowiac o tych overseas. Bol, co? Kolegom w Kutnie latwiej zaswiecic. Przygas
          slonce w doopie, bedzie jasniej. Ach, i zaprzestan tego biednego angielskiego -
          to krepujace, zwlaszcza, ze mozemy sie domyslac jak to brzmi, hehehe.
        • kicior99 Re: Chyba jednak brakuje ci kogos... 26.02.07, 10:15
          >
          > Prośbe mam następującą soup nazi : SHUT THE FCUK UP !!!! ( chwytasz
          ironie ???)
          >
          I to jest ta Twoja wysoka klasa, ktora usilujesz nam wmowic? BTW widze ze
          zapoznales sie z produktami firmy FCUK, ktore kupuja glownie malolaty...
    • Gość: Doctor Prymitywny jestes coraz bardziej, jinx! IP: *.proxy.aol.com 24.02.07, 23:55
      Uprawiasz rzucanie wyrazami gdy argumentow ci braknie? Czyzbys byl zawiedziony,
      ze na nikim z nas, PRAWDZIWYCH emigrantach twoje "ustawienie i zarobki 26K+"
      nie zrobily piorunujacego wrazenia? Wiesz - my mamy to wszystko i duzo wiecej...
      • Gość: jujek Re: Prymitywny jestes coraz bardziej, jinx! IP: *.sol2.cable.ntl.com 25.02.07, 00:02
        A tak przy okazji ile to jest 26K,bo nie bardzo lapie.???Czy to 2600 funtow czy
        jak?
        • vierablu Re: Prymitywny jestes coraz bardziej, jinx! 25.02.07, 00:13
          K=kilo
          • Gość: jujek Re: Prymitywny jestes coraz bardziej, jinx! IP: *.sol2.cable.ntl.com 25.02.07, 08:31
            nadal nie wiem o co chodzi.....
            • Gość: Doctor Oj, jujek, jujek... IP: *.proxy.aol.com 25.02.07, 08:54
              > nadal nie wiem o co chodzi.....
              Wyglupiasz sie, czy ty tak na powaznie???

              - 26K+ to ponad 26,000 funtow/rok. Panimajesz?
              • Gość: jujek Re: Oj, jujek, jujek... IP: *.sol2.cable.ntl.com 25.02.07, 22:43
                Panimaju,panimaju,agaromnaje spasiba.Po mojemu 26 tys.funtow eto nie mnoga.
                • Gość: jujek Re: Oj, jujek, jujek... IP: *.sol2.cable.ntl.com 25.02.07, 22:47
                  A tak na powaznie,nie wiem czym tu sie chwalic,bo moj maz tez zarabia ponad 26
                  tys, na rok i wcale nie zyjemy rewelacyjnie,czasami nie starcza nam do
                  nastepnej wyplaty.Nie jestesmy bardzo rozrzutni,mamy naprawde tanie
                  mieszkanie,wiec to zero rewelacji te cyferki.
                  • vierablu Re: Oj, jujek, jujek... 25.02.07, 22:53
                    > A tak na powaznie,nie wiem czym tu sie chwalic,bo moj maz tez zarabia ponad
                    26
                    > tys, na rok i wcale nie zyjemy rewelacyjnie,czasami nie starcza nam do
                    > nastepnej wyplaty.Nie jestesmy bardzo rozrzutni,mamy naprawde tanie
                    > mieszkanie,wiec to zero rewelacji te cyferki.

                    Ciekawe, jak z tekstu ponizej wywnioskowalas, ze jinx sie chwali swoimi
                    zarobkami. Ah, juz wiem, 77% Polakow nie potrafi czytac ze zrozumieniem...

                    ----

                    jinx66:

                    Może jest to problem kasy bo zarabiam aktualnie 26K+ i odnoszę niepokojące
                    wrażenie, że jest to stanowczo za mało jak na London..(mój standard życia w
                    Londonie zdecydowanie odbiega „in minus” od moich standardów. z PL – dziwne
                    ale prawdziwe)
                    • Gość: jujek Re: Oj, jujek, jujek... IP: *.sol2.cable.ntl.com 25.02.07, 22:59
                      dla mnie ktos kto podaje te cyferki sie chwali,bo oczywiste jest,ze wiekszosc
                      ludzi na tym forum zarabia mniej niz 20.
                      • Gość: Doctor jinx chwali sie i jujek dobrze wie, ze nie ma czym IP: *.proxy.aol.com 26.02.07, 00:12
                        Viero, to oczywiste, i to tobie nieco zrozumienia w czytaniu by sie zdalo: jinx
                        podajac cyferki (JAK NIKT INNY - tylko on wlasnie podal swoje OGROMNIASTE
                        zarobki) chcial wywrzec wrazenie, ze - choc tak dobrze zarabia - do PL chce
                        wracac, bo mu UK nie pasuje. Wszyscy dobrze wiemy, ze Polacy w UK 95% to
                        Tescowicze i inne kelnerki, ktorzy ponad 15-18K prawie nie wychodza...
                        Teraz z kolei jinx nawet pustke intelektualna wyciagnal z kapelusza. Forsa
                        wszak dla niego sprawa drugorzedna. Taki bogacz, ze leb urywa. W "dyskusji"
                        kilka razy rzucil fuck i inne na poziomie jinxowym wyrazy, tak - abysmy mieli
                        pewnosc, ze intelekt jinxa jest niebagatelny. I w UK dokola mu trudno dorownac.
    • Gość: MI5 Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.02.07, 00:14
      > Najbardziej niepokoi mnie jednak fakt, że gdy ląduje na Stansted, Gatwick
      > czy też Luton zaczynam NIESTETY czuć się jak w DOMU.....

      Ja mam podobnie (w koncu w domu). I tez mnie to niepokoi :)
      Ogolnie, mam podobne wrazenia, jakie opisales w swoim poscie. I w styczniu
      przyszlego roku wracam do Polski. Taki byl plan, 2-3 lata przygody.
      Jednak im coraz blizsza data powrotu, tym bardziej chce traktowac ten powrot
      jako test, a nie powrot na stale, zalozmy, ze na rok. Zobaczymy, pewnie na
      poczatku ciezko sie bedzie przyzwyczaic, ale potem pojdzie latwo. A za Anglia
      bede tesknil, to wiem juz teraz :)
      • Gość: burak_cyfrowy Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: 81.97.200.* 25.02.07, 02:17
        a ja tez mam w planie wracac, i nie potrafie sobie wyobrazic bym mial za ta
        anglia tesknic.

        no bo niby za czym?

        pieniadze to nie wszystko, drodzy panstwo.
        poza funtami wieje tutaj raczej pustka intelektualna, miejscowi wydaja sie zbyt
        sztuczni, opakowani w bezguscie i inne swiecidelka.
        nie mowie ze jest mi tu zle - bo to by byla czysta hipokryzja, ale wiem, ze z
        powrotem w polsce bede jednak szczesliwszym czlowiekiem. nie pasuje do tej
        kultury, mimo ze tak wielu "swoich" tu przybylo, ale z nimi sie raczej nie
        trzymam ze wzgledu na wspomniane wczesniej w watku polactwo ktorego sie wstydze
        i brzydze zarazem. ale bedac tutaj o polsce i o polakach nigdy zlego slowa nie
        powiem.

        nie, zdecydowanie nie bedzie mi zal stad wyjezdzac i wracac do polski, niech
        tylko minie jeszcze rok...

        pozdrowienia dla teskniacych za domem.
        • Gość: ff Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.ipt.aol.com 26.02.07, 01:41
          niedlugo mamusia i tatus przytula i obiadek nagotuja
          co ci najpierw zrobia?

          schabowy czy rosolek?

    • jot-23 Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" 25.02.07, 03:34
      jinx66 napisał:

      > nikt inny nie miał
      > prezyjemnoiści obsługiwania tak zaawansowanej technologicznie maszynerii
      > takiej jak ja
      > Może jest to problem kasy bo zarabiam aktualnie 26K+

      nie zmuszaj nas do zgadywania! napisz co to jest?!?!?!? c'mon!!!!

      okok...zgadujem...

      lopata z podgrzewana ronczka? taczka z kwadratowymi "kolkami"? zmywak z jednym
      kranem? aaaaa...
      • Gość: bbb Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.xdsl.murphx.net 25.02.07, 09:45
        team lider na tasmie?
        • Gość: bynio Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 14:40
          he dobre jak co niektorych ubodło że komus sie udalo w Anglii... normalne
          zarobki normalne życie.... a propo mam podobne wrażenia gdy powracam do
          Anglii... pamietam że gdy pierwszy raz tam przyjechalem to ta ich architektura
          wydawała sie sie dołujaca, szara i obrzydliwa.... teraz odwrotnie - gdy
          przylatuje do polski widze ten nieład w budownictwie brak gustu - bunkry albo
          kiczowate pałacyki
          • Gość: bbb Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.xdsl.murphx.net 25.02.07, 15:57
            kazdemu z nas w mniejszym lub w wiekszym stopniu sie powiodlo tutaj..
            • jinx66 Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" 25.02.07, 16:48
              Na tym właśnie polega „rozkrok”

              Z jednej strony ciekawa i luźna i praca, oraz wydeptane ścieżki pozwalające na
              bezrefleksyjne przeżuwanie życia.
              Z drugiej strony wspomniana pustka intelektualna, która sprawia, ze czasami
              człowiek wdaje się w dyskusję w internecie ze smarkaczami pokroju soup nazi czy
              doctor...

              Trzeba mieć mentalność kilkunastoletniego gó..arza, żeby rzucać teksty
              typu „Wiesz - my mamy to wszystko i duzo wiecej...”

              Swoją droga smutni frajerzy, czy nigdy nie zaświtało wam w tych waszych
              karierowiczowskich łbach, że są goście którzy już mieli to „dużo więcej” i
              świadomie z tego zrezygnowali, żeby dla odmiany teraz mieć trochę funu ???

              Z autopsji wiem, że osoby które mają „dużo więcej” zwykle nie rozpisują się o
              tym na forach internetowych
              Przeczytajcie tekst ze zrozumieniem i zwróćcie wreszcie uwagę, że stwierdziłem -
              używając prawdopodobnie zbyt skomplikowanych dla was eufemizmów - iż kasa jaką
              obecnie zarabiam zupełnie jest nieadekwatna do moich standardów i nie o zarobki
              w tym wszystkim chodzi.....

              Na szczęście okazuje się, że jest spora grupa całkiem normalnych osób...
              Według mnie problem, przed jakim w większości stają ci normalni ludzie po około
              3 latach pobytu na emigracji jest taki : :
              Czy ulec kuszącym perspektywom, poświęcać następne 10-15 lat, ponownie dołączyć
              do „wyścigu” spłacać kolejny mortage i stawać się pełna gębom „tubylcem” (tak
              apropos nazi czy ty jesteś tak na 100% pewien, że już dla tubylców
              jesteś „swój” ???) ...
              Czy może trzymać się pierwotnego planu i wracać na WŁASNE śmiecie (choć wszyscy
              dobrze wiemy, ze różowo nie będzie...)...

              Typowy „dyletant”....
              Oba rozwiązania maja swoje zady i walety....

              Mnie jednak powoli przekonuje Mr nazi....

              Jeśli mam się stać za kilka lat takim smętnym gnojkiem, którego jedyna
              rozrywka to weekendowe pyskówki w internecie to wolałbym żyć nawet i w
              Mongolii....

              PS Nazi mój weekend się właśnie kończy, a kilka następnych mam już mocno
              zajetych. Tak więc Ci Pa




              • Gość: bynio Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 17:30
                dokładnie zgadzam sie z jinx.... poczatki byly ciekawe i excytujace... az
                przychodzi oswojenie sie, normalnosc, mozliwośc spojrzenia na Anglie taką jaka
                jest...bez różowych ani czarnych okularow... i wtedy nasuwaja sie pytania co do
                przyszlosci... ja już chyba wybralem - nie wracam do Anglii... no ale nie
                generalizuje każdy ma pewnie inaczej
                • jot-23 "pustka intelektualna" 25.02.07, 17:39
                  to taki leitmotif pewnej, sporej grupy bulbonczykow opuszczejacych po raz
                  pierwszy swoj grajdol...gdziekolwiek na swiecie wyladuja....zaraz zaczynaja
                  nazekac na "pustke intelektualna"....nie ma miejsca na swiecie gdzie nie byloby
                  dla nich za pusto "intelektualnie". jezeli, panowie i panie, zdobylibyscie sie
                  na odrobine obiektywizmu, i probowali spojzec na sytuacje niejako z lotu ptaka,
                  zobaczylibyscie polske w odpowiednim swietla i miejscu na "intelektualnej"mapie
                  swiata... czyli, nie za bardzo inaczej niz geograficznie, maly szary kraik
                  gdzies na obrzezach cywilizacji, nigdy w swej krotkiej egzystencji nie
                  odgrywajacy zadnej powazniejszej roli w wplywie na rozwoj ludzkosci....i nie
                  rokujacy zadnych nadzieji na granie pierwszych skrzypiec w przyszlosci...
                  • Gość: maliniak Re: "pustka intelektualna" IP: *.range86-135.btcentralplus.com 25.02.07, 18:37
                    jot-23 napisał:

                    > to taki leitmotif pewnej, sporej grupy bulbonczykow opuszczejacych po raz
                    > pierwszy swoj grajdol...

                    To ile razy ty juz opuszczales swój grajdoł, że taki mundry jesteś ????
                  • ratpole Re: "pustka intelektualna" 25.02.07, 21:05
                    jot-23 napisał:

                    > to taki leitmotif pewnej, sporej grupy bulbonczykow opuszczejacych po raz
                    pierwszy swoj grajdol...gdziekolwiek na swiecie wyladuja....zaraz zaczynaja
                    nazekac na "pustke intelektualna"....nie ma miejsca na swiecie gdzie nie byloby
                    dla nich za pusto "intelektualnie".

                    Hehehe, ciekawe, ze przed opuszczeniem obszernej, a nieprzytulnej Macicy to
                    wlasnie w niej celebrowali IMPORTOWANA "pelnie intelektualna", widzac dokladnie
                    mizerie rodzimej. Wtedy nie mieli dyletantu ;-) wsiowe burki, ledwo lizniete
                    oswiata na kursach managamamamentu i markateingu. Przedmurze, chrystusolandia a
                    teraz jeszcze swiatowe zaglebie intelektualizmu, psia wasza polacka mac

                    • Gość: maliniak Re: "pustka intelektualna" IP: *.range86-135.btcentralplus.com 25.02.07, 22:07
                      Ty biedny raptole...

                      Ja nawet rozumie ,że miałeś ciężkie dzieciństwo i jedyne co pamiętasz oprócz
                      ojca aparatczykowatego gryzipiórka, to seans z wycieczki szkolnej do kina w
                      Kraśniku Fabrycznym gdy Azję Tuchajbejowicza na pal nabijali...

                      Sęk w tym, że wielu z nas ma podobne wspomnienia (może nie tak drastyczne jak
                      twoje- ale zważaj iz nie jesteś sam na tym nomen omen „Bożym Świecie”).

                      Nikt jednak nie rozpacza tak żałośnie jak ty.

                      Weź koleś „dupe w troki” i wykuwaj swoją świetlaną przyszłość od dziś cokolwiek
                      to miałoby znaczyć...

                      Czasy się zmieniają (a to było około 30 lat temu) i wierz mi lub nie, nikt ci
                      już nie pomoże oprócz profesjonalistów....

                      Polecam „Prince of Tides” – intelektualisto...
                      • ratpole Re: "pustka intelektualna" 26.02.07, 07:00
                        Gość portalu: maliniak napisał(a):

                        > Ja nawet rozumie ,że miałeś ciężkie dzieciństwo i jedyne co pamiętasz oprócz
                        > ojca aparatczykowatego gryzipiórka, to seans z wycieczki szkolnej do kina w
                        > Kraśniku Fabrycznym gdy Azję Tuchajbejowicza na pal nabijali...
                        >
                        > Sęk w tym, że wielu z nas ma podobne wspomnienia (może nie tak drastyczne jak
                        > twoje- ale zważaj iz nie jesteś sam na tym nomen omen „Bożym Świecie̶
                        > 1;).
                        >
                        > Nikt jednak nie rozpacza tak żałośnie jak ty.
                        >
                        > Weź koleś „dupe w troki” i wykuwaj swoją świetlaną przyszłość od dz
                        > iś cokolwiek
                        > to miałoby znaczyć...
                        >
                        > Czasy się zmieniają (a to było około 30 lat temu) i wierz mi lub nie, nikt ci
                        > już nie pomoże oprócz profesjonalistów....
                        >
                        > Polecam „Prince of Tides” – intelektualisto...

                        No proszem bardzom... typowy polaczek tak paskudnie przeintelektualizowal swoje
                        egzystencjalne rozterki, ze tylko nagana lufe w usta brac, uprzednio zapiwszy
                        musztardowka siwuchy
              • Gość: Soup Nazi Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.07, 00:13
                Nie podniecaj sie tak, krapol. Jestes po prostu kolejnym glupio nadetym
                bulbonskim bubkiem ze sloncem w doopie i pretensjami do calego swiata, ktoremu
                to slonce zrecznie (jak zawsze) przygasilem z kopa, a inni z satysfakcja
                poprawiaja. Gdybys nie byl dupkiem, zauwazylbys, ze nie wszystkim tu dostaje sie
                ode mnie czy od innych, a tylko pewnemu procentowi. Grupe te lacza pewne cechy
                charakterystyczne - jedna przykladowa - to bycie bulbonska doopa z uszami z
                szeroko otwartym i rytmicznie poruszajacym sie klapaczem.

                Swoje quasi-egzystencjalne problemy i rozterki zglos na zebraniu gminnym w
                Parczewie podczas kolejnego pobytu w Macicy. Albo kolesiom sluchajacym cie z
                otwartymi paszczekami.
              • Gość: ff Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.ipt.aol.com 26.02.07, 01:46
                tobie qrwa koles nigdzie dobrze nie bedzie
                znajdz sobie babe i przestan zrzedzic
                czy jak tam to sie pisze
              • Gość: Doctor Rece i piersi opadaja... IP: *.proxy.aol.com 26.02.07, 03:35
                >niby jestem dobrze ustawiony – „konto w banku, krawat na szyi, wódka w lodówce
                >Robotę mam ambitną i na swój sposób dość prestiżową
                >W każdym bądź razie odnoszę nieskromne wrażenie, że zarówno pod względem
                >zawodowym jak i towarzyskim wtopiłem się w angielski klimat całkiem zgrabnie...
                >Może jest to problem kasy bo zarabiam aktualnie 26K+...

                >czasami człowiek wdaje się w dyskusję w internecie ze smarkaczami pokroju soup
                >nazi czy doctor...
                >Trzeba mieć mentalność kilkunastoletniego gó..arza, żeby rzucać teksty typu
                >„Wiesz - my mamy to wszystko i duzo wiecej...”
                >Swoją droga smutni frajerzy, czy nigdy nie zaświtało wam w tych waszych
                >karierowiczowskich łbach, że są goście którzy już mieli to „dużo więcej" i
                >świadomie z tego zrezygnowali, żeby dla odmiany teraz mieć trochę funu ???
                >Z autopsji wiem, że osoby które mają „dużo więcej” zwykle nie rozpisują się o
                >tym na forach internetowych...

                - Nie wyszlo ci, jinx. Wlasnie, ZWYKLE NIE ROZPISUJA SIE. Poza toba. Tylko ty
                musiales wszystkie swe bogactwa wyliczyc skrupulatnie - aby sam na sobie zrobic
                wrazenie... Poza soba samym nikogo tu nie zszokowales. My nie piszemy o naszych
                zarobkach, sukcesach, krawacie, super angielskim i ogolnym ustawieniu.
                • luiza-w-ogrodzie Re: Rece i piersi opadaja... 26.02.07, 04:48
                  Gość portalu: Doctor napisał(a):

                  > - Nie wyszlo ci, jinx. Wlasnie, ZWYKLE NIE ROZPISUJA SIE. Poza toba. Tylko ty
                  > musiales wszystkie swe bogactwa wyliczyc skrupulatnie - aby sam na sobie
                  zrobic
                  >
                  > wrazenie... Poza soba samym nikogo tu nie zszokowales. My nie piszemy o
                  naszych
                  >
                  > zarobkach, sukcesach, krawacie, super angielskim i ogolnym ustawieniu.

                  No wlasnie, krawata nie nosze, wiec nawet jakbym chciala, to nie moglabym o nim
                  pisac

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie
                  .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                  Australia-uzyteczne linki
                  • Gość: Doctor Luisa, toz to wstyd tak bez krawata!!! IP: *.proxy.aol.com 26.02.07, 07:24
                    Jak Ty sie moja Droga Luiso ludziom na oczy nie wstydzisz pokazywac?
                    • luiza-w-ogrodzie Wstydze sie strasznie... 26.02.07, 09:51
                      Gość portalu: Doctor napisał(a):

                      > Jak Ty sie moja Droga Luiso ludziom na oczy nie wstydzisz pokazywac?

                      Wstydze sie strasznie, dlatego sie Wam nie pokazuje. Schowalam sie za
                      laptokiem. I do tego nie mam zarobkow 26K ani wodki w lodowce. Co ja mowie,
                      nawet nie mam lodowki! Kompromitacja na calego, odczolguje sie za kanape...
                      :o)
                      Dobrywieczorwszystkim
                      Luiza-w-Ogrodzie
                      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                      Australia-uzyteczne linki
                      • Gość: firestar2077 Re: Wstydze sie strasznie... IP: *.mail.mnd.co.uk 26.02.07, 14:28
                        Luiza powiedz mi jak to dziwne slowo "laptok" do Australii dotarlo?
                        Nic osobistego po prostu wymowa i pisownia mnie troche irytuje.

                        A zeby nie bylo ze marudze po bulbonsku powiem: "ladna pogoda dzis"
                        What a lovely day , dear.

                        pzdr.
                        • luiza-w-ogrodzie Re: Wstydze sie strasznie... 27.02.07, 00:32
                          Gość portalu: firestar2077 napisał(a):

                          > Luiza powiedz mi jak to dziwne slowo "laptok" do Australii dotarlo?

                          Jak wszystko inne, moglo dotrzec internetem. Ale w tym wypadku to ulubiona
                          nazwa laptopa kolegi informatyka z Polski, ktory twierdzi, ze owa
                          maszyna "siedzi jak ptok na podolku". Freud sie klania.

                          > Nic osobistego po prostu wymowa i pisownia mnie troche irytuje.

                          Pamietam jak w poznych latach 80-tych w polskim miesieczniku PC cos tam byla
                          dyskusja na temat spolszczonej terminologii informatycznej. Proponowano m.in.
                          nazwe "podolkowiec" dla laptopa i "miedzymordzie" dla interface. To byla
                          jazda :oP

                          > A zeby nie bylo ze marudze po bulbonsku powiem: "ladna pogoda dzis"

                          U mnie tez - od trzech dni leje i pada, wiec nie trzeba podlewac ogodu.

                          > What a lovely day , dear.

                          Teraz zabrzmiales jak starsze Australijki pochodzenia brytyjskiego. Moge tylko
                          na to odpowiedziec: "You're bloody right, mate!"
                          • Gość: Doctor Ty tu Luisko nie sciemniaj o laptoku... IP: *.proxy.aol.com 27.02.07, 06:12
                            ...tylko migiem krawat nabywaj, zeby w ogrodzie pelnym deszczowki dobrze sie
                            prezentowac. Boj sie Boga! Ani 26K+, ani lodowki... Koniec swiata!!! Mam
                            nadzieje, ze chociaz wodka gdzies sie uchowala... Przyniose ogorki kiszone.
                            • luiza-w-ogrodzie Re: Ty tu Luisko nie sciemniaj o laptoku... 27.02.07, 08:39
                              Doktor, za co ja mam ten krawat kupic? Zawiaze sobie liane na szyi, moze nikt
                              nie zauwazy... I co z tego ze ogrod pelen deszczowki, jak musze ja przechowywac
                              w wiadrach bo nie mam nawet zbiornika (chlip)? Mam dwie butelki Zywca pozostale
                              po parapetowce. Stoja w wiadrze cieplej deszczowki - przybywaj, oblejemy brak
                              lodowki!

                              Pozdrawiam
                              Luiza-w-Ogrodzie
                              .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                              Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Stawac sie pelna geba „tubylcem" - a po co? 26.02.07, 02:14
      jinx66 napisał:

      "Według mnie problem, przed jakim w większości stają ci normalni ludzie po
      około 3 latach pobytu na emigracji jest taki : :
      Czy ulec kuszącym perspektywom, poświęcać następne 10-15 lat, ponownie dołączyć
      do „wyścigu” spłacać kolejny mortage i stawać się pełna gębom „tubylcem” (tak
      apropos nazi czy ty jesteś tak na 100% pewien, że już dla tubylców
      jesteś „swój” ???) ..."

      *** Dzinks, tubylec to niekoniecznie ktos, kto ciezko pracuje i przez 10-15 lat
      splaca pozyczke na dom. Poza tym nie kazdy emigrant aspiruje do takiego zycia i
      do udawania tubylca. Uwazam, ze to ostatnie jest bledem. Mam mnostwo lokalnych
      znajomych, ale nie na zasadzie upodabniania sie do nich; oni mnie lubia, taka
      jaka jestem a ja lubie ich nie dlatego, ze sa tubylcami, tylko interesujacymi
      ludzmi. Ale zeby poznac ludzi i wyrobic sobie wlasne srodowisko trzeba wiecej
      niz trzy lata samotnosci klepania na marnej posadce. Trzeba wyjsc do ludzi,
      brac udzial w zyciu lokalnej spolecznosci, pracowac w przyzwoitym srodowisku.

      jinx66 napisał:

      "Czy może trzymać się pierwotnego planu i wracać na WŁASNE śmiecie (choć
      wszyscy dobrze wiemy, ze różowo nie będzie...)..."

      *** Polska nie dawala mi poczucia ze to sa wlasne smiecie. Smiecie, tak, ale
      nie moje (alegorycznie smieciami nazywam tu wszechobecny w Polsce brak etyki
      pracy, lapowkarstwo, dominacje KK, poziom politykow etc). Ja nie smiecilam w
      Polsce, a oburzajac sie na smiecenie innych stawialam sie poza
      nawiasem "wszystkich, ktorzy tak zawsze robili". Mialam dosc, wyjechalam na
      emigracje i nigdy nie planowalam wrocic.

      jinx66 napisał:

      "Typowy „dyletant”.... Oba rozwiązania maja swoje zady i walety...."

      *** Moje rozwiazanie ma dla mnie glownie walety i zadnego zadu, no ale kazdy
      wybiera jak mu pasuje.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
    • Gość: Soup Nazi Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.02.07, 04:23
      "maly szary kraik
      gdzies na obrzezach cywilizacji, nigdy w swej krotkiej egzystencji nie
      odgrywajacy zadnej powazniejszej roli w wplywie na rozwoj ludzkosci....i nie
      rokujacy zadnych nadzieji na granie pierwszych skrzypiec w przyszlosci..."

      Hehehe, trzecich tez nie. Skad, do cholery, w tak wielu dzisiejszych obywatelach
      owego zapyzialego kraiku bierze sie tak wiele buty, niczym nieuzasadnionych
      aspiracji, chorych ambicji?

      Wyjechalem 20 lat temu i choc nie wszystko po drodze mi sie podobalo, to jednak
      zawsze staralem sie wyjsc poza zascianek, desperacko zachowac obiektywizm w
      ocenie otaczajacej mnie nowej (kiedys) rzeczywistosci, choc nie jest to latwe
      bez przeginania w zadna strone. Niektorzy tak maja, nie jestem na pewno
      wyjatkiem - i wczorajsi emigranci i dzisiejsi. Niestety, wieksza czesc tego
      narodu jest jak lawa - plugawa, z tym, ze na tej plugawosci podobienstwa sie
      koncza. Widac to bylo wczoraj, widac dzis, widac w kraju, widac poza jego granicami.
      • kicior99 Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" 26.02.07, 10:23
        wiesz co? Nie cierpie Cie. Ale - odrzuciwszy zbyt agresywny styl - masz
        cholernie duzo racji...
        • Gość: Soup Nazi Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.sdsl.bell.ca 26.02.07, 16:40
          kicior99 napisał:

          > wiesz co? Nie cierpie Cie.

          Hehe, waze to sobie lekce. Ale o tym juz wiesz, prawda?

          Ale - odrzuciwszy zbyt agresywny styl - masz
          > cholernie duzo racji...

          Stopien agresywnosci stylu jest wprost proporcjonalny do stopnia
          zniecierpliwienia iloscia tepych polskich (a raczej bulbonskich) durniow
          napotkanych przez lata w realu i w internecie, w kraju i zagranica. Zapewniam
          cie, ze kiedys poprzestawalem na cieplych slowach perswazji.

          Cieszy mnie twoj obiektywizm.
    • Gość: konikpolny Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.range81-156.btcentralplus.com 26.02.07, 14:12
      TAk czytam te wszystkie wypociny i sie zastanawam co wy macie do tej Polski?
      Gosciu pisze, ze jego pobyt w Uk odbiega od standartow ojczyznianych a wy
      wylewacie mu na lepetyne wiadro z pomyjami. A moze facet myslal niezgrabnie o
      upijaniu sie ta wodka z lodowki wraz z kolegami wojakami, w kazda sobote na
      dysce kolo drogia na Warszawe. Przeciez facet moze myslal o dyskusjach do rana
      na temat obecnego rzadu, ekonomi czy historii Polskiej, recytujac po troszce
      wiersz Mickiewicza nauczonego w szkole. Wiec moze myslac o standarcie, chcial
      napisac wreszcie o Polsce w jakiej sie urodzil, wychowal i jaka pamieta - wiec
      dajcie spokoj gosciowi i tej bidnej Polsce, co ledwo ostatnio dycha.
      • ania55 Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" 26.02.07, 17:19
        Nie powinno cie to opluwanie 'ledwo dyszacej' Polski dziwic - na tym forum taka
        moda. Bulbonia odmieniana jest przez przypadki - i nudne to i ograniczone, ale
        tutaj popularne.
        • Gość: Soup Nazi Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.sdsl.bell.ca 26.02.07, 18:11
          ania55 napisała:

          > Bulbonia odmieniana jest przez przypadki - i nudne to i ograniczone

          Zacznij odmieniac przez czasy.
          • Gość: Soup Nazi Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.sdsl.bell.ca 26.02.07, 18:13
            Aha, odnosnie tego ledwo dyszenia - problem polega na tym, ze jest to dyszenie
            nieswiezym oddechem prosto w twarze obywateli.
        • Gość: firestar2077 Re: Emigracji Etap II - zwany "rozkrokiem" IP: *.server.ntli.net 26.02.07, 19:26
          Widzisz tak sie niestety stalo ze z dobrze zakiszonej Bulby
          pewnej grupie udalo sie dorwac do wladzy i selektywnie oraz z pasja
          daza do upadlosci kraju o nazwie Polska.
          Z niedowierzaniem spogladam z daleka jak coraz to bardziej spora czesc Polakow
          za przykladem cholewkowego rzadu zdazyla sie z sukcesem przeksztalcic w
          Bulboniuszy. Ani mnie to grzeje ani ziebi. Jest mi tylko przykro.
          Jedno mnie tylko naprawde wku...
          Jak sklonowany Bulbon wpada na wizyte i pie...oli cos od rzeczy obrazajac
          wszystkich wokolo.
          Polsce mowie tak
          Bulbie nie!
          Zacznij odrozniac dwa jakze rozne pojecia..
          pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja