Jutro wybory w Szkocji

IP: *.ipt.aol.com 02.05.07, 13:38
Wybory już jutro. Przedwyborcza gorączka ogólna jednak tym razem mnie nie
dopadła. Tudno się dziwić, przedwyborczy świat szkocki jest dość odmienny od
tego, co znamy z naszego polskiego podwórka. Przypominacie sobie przewyborcze
dni w ‘kraju nad Wisłą’ i te wszystkie rozpromienione podobizny ozdabiające
każdy słup i każdy rozsypujący się płot? Głowy mniejsze i większe, wszystkie
jednakowo uśmiechnięte i tym uśmiechem obiecujące, że oddanie na nie głosu
gwarantuje naprawienie tego oto słupka i tego właśnie płotka, które dzielnie
pełnią teraz rolę elementu podtrzymującego wizerunek kandydata. Kandydatów
mamy zwykle całe zastępy i każdy, bez wyjątku, stara się jak może by nie
zniknąć z naszego pola widzenia ani na chwilę. Toteż ulice, uliczki, a i
dróżki nierzadko upstrzone są rzędami papierowych głów. I wisieć tak będą
długo jeszcze po wyborach. Armie zatrudnionych do rozwieszania plakatów
przedwyborczych docierają nawet do wiosek, gdzie zwykle diabeł mówi dobranoc.
Mało kto z drużyny posła X czy Y, który nadał swą podobizną nowy wyraz
otoczeniu, trafia z powrotem - zmizerniałe, wyblakłe od deszczu facjaty będą
wisieć na płotach i słupach miesiącami.... Tego kandydaci nie muszą nawet
obiecywać – to wszyscy wiemy. Przewyborczy okres w Polsce, to czas osaczenia –
gdziekolwiek się nie odwrócić zerkają na Ciebie z papierowych podobizn
ślepka kandydatów. Osaczenie to potęgują jeszcze bilbordy, które, zwłaszcza w
trakcie kampanii prezydenckich, górując nad ‘narodem wybierającym’, ukazując
mu się w odstępach kilkumetrowych (co najwyżej!) próbują zaimplementować w
świadomości Kowalskiego ‘jedyną słuszną decyzję’.
W Szkocji odwrotnie. Przedwyborczych facjat na ulicach jak na lekarstwo.
Wprawdzie każy prawie słup dźwiga co najmniej trzy plastikowe loga partyjne,
ale twarzy pośród nich niewiele. Skąd można wiedzieć na kogo głosować, skoro
w oczy mu się nie spojrzało, a te ponoć są zwierciadłem duszy (zakładamy, że
duszę polityk jednak posiada)? Odpowiedź sama wpadnie – przez pocztową dziurę
w drzwiach. Dziura ta staje się na kilka dni magicznym interfejsem między
światem polityki, a Twoim własnym domowym zaciszem. Ulotki różnych formatów,
kształtów i kolorów są bodajże najpopularniejszym środkiem oddziaływania
przedwyborczego. Nie sposób przejść koło nich obojętnie. Prawdę
powiedziawszy, nie sposób byłoby wejść do mieszkania w ogóle, gdyby przez
kilka dni nie uprzątnąć gromadzących się na progu stert karteluszków. Z nich
to wyczytać możemy kto i co z pełną determinacją obliguje się dla nas zrobić.
Uczynność kandydujących sięga szczytu, gdy oto podają nam numer telefonu, pod
jaki możemy zadzwonić, w razie gdybyśmy potrzebowali podrzucenia do lokalu
wyborczego. Z ciekawostek dodać można, że budżet, jaki każdy z kandydatów do
Parlamentu może przeznaczyć na swoją kampanię to 7150 funtow plus 5p od
każdej osoby zamieszkałej w danym okręgu. Tylko od kandydata zależy jak
powyższa suma zostanie wykorzystana.
Szum medialny wokół całej akcji politycznej ‘zmiany warty’ w parlamencie i
councilach wraz ze zbliżaniem się do godziny ‘0’ narasta. Nagłówki gazet,
internetowe serwisy informacyjne, radio i telewizja zalewają nas sondażami,
przewidywaniami, co znosimy całkiem dobrze, bo nas media ‘kraju nad Wisłą’
nauczyły jak sobie z tym radzić. Zdaje się jednak, że samych spotów
przewyborczych jest o niebo mniej niż byśmy tego oczekiwać mogli, a już z
pewnością daleko im do polskiego wyrafinowania – dość
przypomnieć ‘matriksowy’ spot wyborczy AWS sprzed kilku lat – sztandarowy
chyba przykład since fiction politycznego.
Na podstwie moich własnych, skromnych obserwacji skłonna byłabym twierdzić,
że na codzień polityka dla większości Szkotów tematem porywającym nie jest. W
Polsce, rzecz wiadoma, każdy obywatel rodzi się specjalistą w dziedzinie
polityki i bronić będzie swego zdania do ostatniej kropli krwi, przy każdej
okazji – niezależnie od tego, czy polem starcia z inną orientacją są urodziny
babci, spotkanie koleżeńskie czy poczekalnia dentystyczna (nie wspominając o
poczekalniach urzędowych). Z pewnością jesteśmy narodem, który uwielbił sobie
polityczne ‘dysputy’, może i stąd cały ten polski karnawał przedwyborczy, czy
polskie zoo - jak kto woli...

Nieliczni tylko Szkoci zdają się pałać do polityki namiętnością równą naszym
słowiańskim duszom i pewnie dlatego jeszcze dwa dni temu BBC podawało, że 40%
uprawnionych do głosowania wciąż nie wie na kim postawi krzyżyk. Na pytanie
czy szkockie partie zawalczyły o polskie glosy, Sławosz Ziarkowski - członek
komitetu wyborczego Scottish Conservatives - odpowiada: "Oczywiście tak,
jednak do głosowania zarejestrowalo sie naprawdę niewielu z nas i niestety
staliśmy sie małą grupą wyborczą. Mimo wszystko można zauważyc elementy
kampanii skierowanej bezpośrednio do Polakow - niektóre partie wydrukowaly
ulotki w języku polskim." Tak, interesowanie się polityką i posiadanie swego
zdania, a udział w wyborach to zupełnie dwie odmienne sprawy - to także znamy
świetnie z polskich podwórek przedwyborczych.
W szkockich wyborach 'liczą się w zasadzie cztery partie: SNP (Scottish
National Party), Scottish Labour, Scottish Liberal Democrats i Scottish
Conservatives, przy czym w rankingach zdecydowanie prowadza SNP i Labour.
Jednym z wybijających się synów ziemi szkockiej, z pewnością czujących się w
polityce jak ryba w wodzie, jest Gordon Brown. Gołębie pocztowe wysłane przez
samego premiera Wielkiej Brytanii wieść niosą, że Szkot ma duże szanse juz
wkrótce zamieszkać na Downing Street pod dziesiątką... Poczekamy, zobaczymy -
jak zawsze.
    • jeanie_mccake Re: Jutro wybory w Szkocji 03.05.07, 19:40
      Polacy w Polsce nie glosuja mimo ze maja wielki wybor partii prawicowo-
      konserwatywnych.
      Po co wiec mieliby glosowac zagranica w kraju ktorego kultury politycznej wcale
      nie rozumieja?
      • dis_and_dat_kid Re: Jutro wybory w Szkocji 03.05.07, 21:45
        jeanie_mccake napisała:

        > Polacy w Polsce nie glosuja mimo ze maja wielki wybor partii prawicowo-
        > konserwatywnych.

        maja duzy wybor wszelakiego rodzaju parii - i co z tego?

        co kultury politycznej to wole amerykanska - zwlaszcza ta czasow kolonizacji
        Zachodu - debaty polityczne prowadzone za pomoca Winchesterow sa bardziej
        interesujace
Pełna wersja