prawdziwa_mada
04.05.07, 10:53
9 dni do terminu. Ale mialam wczoraj dzien. bylam na spacerku w
parku.wrocilam umordowana jak po calodziennej orce na polu wasala. ugotowalam
pyszny obiadek:kotleciki tureckie,zapiekane ziemniaczki,sos
czosnkowy,surowka...a maz mi powiedzial ze w sobote jedzie na ryby. i jakos
mnie niemile zaskoczyl...myslalam ze spedzi ostatni tydz.przed porodem tylko
ze mna...ale moze ja sie skupiam za bardzo na sobie?
poza tym mialam taki dzien ze naprawde nie chcialo mi sie z nikim gadac.a jak
musialam to sie rozmowa nie kleila jakos...
potem wieczorem wzielo mnie na placz.no poprostu lzy mi same ciekly...
a z rana jak jechalam autobusem to mialam przygode z ustepowaniem miejsca
ciezarnej.opowiem wam.
Czekalam na autobus,podjezdza 123,zazwyczaj parterowy,i juz pelny na moim
przystanku. Staly ze mna takie typowe 50letnie irl kobitki z glosami jak
rocmanki,i mowia do mnie wsiadaj pierwsza love. to wsiadlam. a tu miejsca
wolne 2. tyle ze calkiem z tylu i ciezko mi by bylo sie do nich doturlac z
swym pekatym brzucholem,wiec stanelam sobie na poczatku busika i luzik. Na co
moje kolezanki z przystanku;-) do jednej mlodej lat ok 26 :MOZE BYS USTAPILA
MIEJSCA CIEZARNEJ? na co mloda irl:tam z tylu sa inne miejsca. na co
moja "funfela starsza irl":MYSLALAM,ZE JESTES NA TYLE BYSTRA,ZE ZAUWAZYSZ ,ZE
JEJ CIEZKO SIE PRZECISKAC TAMK. Koniec koncow mloda nie wstala. Ale....wstala
babcia lat ok 80 z widocznym parkinsonem i z usmiechem odstapila mi miejsce,a
ja ze nie usiade bo ona starsza,na co wstala kolejna babka, taka 30tka i
ustapila babci miejsca.wiec wilk syty i owca cala...bylam zaskoczona...mysle
ze w Polsce ciezko by bylo,zeby to starsza pani ustapilami miejsca...chyba ze
sie myle.ale akcja byla pieknie przeprowadzona.jak spotkam nast.razem ta irl
z przystanku jeszcze raz jej podziekuje.
to tyle.a sie rozpisalam...