przybylam, do galway-mam dola

06.05.07, 22:58
przyjechalam z dwuletnia coreczka, bedziemy do 9 czerwca. zalapalam
niesamowitego dola. po pierwsze- kiepski angielski, bardzo kiiepski, po
drugie martwie sie o coreczke- chce do domu do polski, po trzecie- maz chce
abysmi przylecialy na stale na poczatku przyszlego roku, ale ja z miom
angielskim nie znajde pracy, bede z coreczka w domu. boze dziewczyny sama nie
wiem co konkretnie pisac bo mam straszny metlik w glowie. najbardziej to
przeraza mnie nieznajomosc jezyka:(
no i teksty niektroych znajomych, ze jestem kura domowa bo bede siedziala w
domu z coreczka:(
    • apas13 Re: przybylam, do galway-mam dola 07.05.07, 08:53
      Aniu, nie ty pierwsza i prawdopodobnie nie ostatnia, złapaś po przyjeździe
      doła. Inny kraj, język, kultura, kuchnia, etc., etc. To normalne. To jednak jak
      sobie z tym poradzisz, zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Możesz wrócić do
      Polski i zapewniać sama siebie że pewnie i tak nie dałabyć rady. Możesz też
      spróbować tu normalnie żyć. Języka też można się nauczyć, trzeba tylko chcieć i
      wiedzieć czego się chce od życia.
      A znajomych z ich tekstami poślij do diabła. Ja jestem w domu z dwójką małych
      dzieci i za kurę domową bynajmniej się nie uważam. Są mamy pracujące w domu
      (gdyby tylko ktoś płacił za te wszystkie etaty :))) a są i takie które do tego
      wszystkiego dorzucają etaty w różnego rodzaju firmach firmach. To jest twój
      wybór.
      Dla mojej rodziny przyjazd do Eire był jedną z lepszych decyzji w naszym życiu.
      Jesteśmy tu szczęśliwi.
      Pozdrawiam
      Asia
    • ann2 Re: przybylam, do galway-mam dola 07.05.07, 09:14
      Aniu, doskonale Cie rozumiem! Mialam to samo gdy pierwszy raz przylecialam do
      meza z dzieckiem na cale dwa miesiace! Moj ang. tez kiepski, nie potrafilam sie
      odnalesc, dostawalam szalu z nudow, tesknoty, braku slonca... Maz caly dzien w
      pracy, my w domu, kazdy dzien wlukl sie niemilosiernie i byl taki sam jak
      poprzedni.
      Ale dalam rade! I Ty tez sobie poradzisz! Postaraj sie znalesc jakies nawet
      drobne przyjemnosci, idzcie na spacer, ciesz sie odpoczynkiem... Wiem ze to
      trudne ale wiem co mowie!
      My po tym pierwszym ciezkim razie, przez ostatnie dwa lata bylysmy u meza dwa
      razy w roku a w najblizszej przyszlosci prawdopodobnie juz zostaniemy w
      Irlandii! Juz sie zaklimatyzowalysmy, przyzwyczailysmy i jest nam tam cudownie
      bo jestesmy razem!
      Glowa do gory!
      Trzymaj sie! I wrazie czego pisz, wesprzemy Cie duchowow:)
      ania
    • ania.rene Re: przybylam, do galway-mam dola 07.05.07, 10:51
      dzieki dziewczyny, wasze slowa otuchy bardzo sa dla mnie wazne. postanowilam ze
      zanim na stale przyjade do meza, zapisze sie na kurs angielskiego w polsce,
      kurde tu mi sie podoba, jest fajnie, ale same wiecie ze czasami ma sie takiego
      dola ze nic nie cieszy.
      • dzoaann Re: przybylam, do galway-mam dola 07.05.07, 17:12
        mój pierwszy rok po przyjeżdzie tutaj tez był bardzo ciężki.
        Poza tym, że bylismy razem z mężem to ten kraj nie miał dla mnie plusów i byłam
        nastawiona bardzo na nie. Ale zawzięłam się.
        Język-jest do opanowania. Tu też sa znakomite kursy dla obcokrajowcow, poza tym,
        najwięcej się uczysz gdy musisz uzywac języka.
        Do pogody i innego stylu życia przyzwyczaisz się z czasem. A znajomymi się nie
        przejmuj-tu mama siedząca z dzieckiem w domu nie jest jakimś dziwadłem. To norma
        i tyle. A ten czas można rowniez twórczo wykorzystac.
        musisz się zastanowić nad przyszłością, bo moim zdaniem(osobiste doświadczenie,
        hehehe) rozłąka w małżeństwie jest bardzo niszcząca, dla małżonków i dla dzieci
        jeszcze bardziej.
        Tu naprawdę mozna sobie ułożyc normalne spokojne życie, a początki sa zawsze trudne.
        Dla mnie decyzja o przyjeżdzie tez była jedną z korzystniejszych w moim życiu.
        Trzymam kciuki, a dołowi się nie daj:)))
        Pozdrwaiam
        Aśka
    • ania.rene jestescie kochane 07.05.07, 19:09
      dzieki bardzo za kazda odpowiedz. to bardzo budujace, dzisiaj juz jest lepiej,
      musze po prostu posiedziec chwilke i pomyslec pozytywnie, a nie zamartwiac sie:)
    • beciatwin Re: przybylam, do galway-mam dola 07.05.07, 22:12
      Myślę podobnie jak dziewczyny choć jestem tu dopiero 6 miesięcy - pamiętaj
      też ,że chwile spędzone z dzieckiem to inwestycja w jego przyszłość
      emocjonalną - ja jestem szczęśliwa ,że mogę tu być siedzieć z maluchami w domu-
      w Polsce byłoby to niemożliwe, moja starsza córka nie miała tyle szczęścia ale
      teraz jest zadowolona ,że mama nareszcie jest w domu gdy ona wraca ze
      szkoły.Trzymaj się. To minie.
    • olga32 Re: przybylam, do galway-mam dola 10.05.07, 21:57
      Witaj!
      Ja mieszkam niedaleko Galway, w Oranmore. 24 maja minie rok jak przyjechałam do męża. Początkowo
      miały być to tylko 3 miesiące, ale tak się wszystko poukładało, że zostałam. Mamy 2 dzieci a w
      listopadzie spodziewamy się trzeciego. Póki co starszy syn (6lat) chodzi do szkoły a ja z młodszym (1,5
      roku) jestem w domu i niech mówią co chcą, ja to lubię. Z językiem też zaczynam się oswajać. Myślę, że
      będzie dobrze. Mam świadomość, że tutaj moja rodzina może żyć na przyzwoitym poziomie. Tęsknie
      za rodzicami, ale widzimy się często bo średnio raz na 3 miesiące lecę z dziećmi do Polski, albo rodzice
      przylatują do nas. Daj sobie trochę czasu - to moja rada i POWODZENIA !

      Ola ,mama Pawełka (12.07.2001r.) i Maciusia (16.10.2005 r.)
      Moje Skarby
Pełna wersja