Dodaj do ulubionych

Wynajęcie mieszkania.

08.05.07, 10:21
Niedawno zmienialiśmy mieszkanie. Oto krótki opis przygód. Może komuś
przydadzą się nasze doświadczenia.

Na znalezienie mieszkania mieliśmy mało czasu, bo jedynie miesiąc.
Zaraz na początku postanowiłem, że skupimy się na ofertach agencji
ze względu na lepsze i dokładniejsze opisy mieszkań. Przeważnie było
to kilka kiepskiej jakości zdjęć i lokalizacja na elektronicznej
mapie. Niewiele, ale już cieszy, bo pozwoliło to na wstępną
selekcję. Z perspektywy czasu uważam skupienie się na ofertach
agencji za błędną decyzję. W sumie zobaczyłem około 25 mieszkań, w
czym trzy oferty były od prywatnych landlordów. Zamieszczali w
gazetach niewielkie ogłoszenia w których w zasadzie poza ilością
pokoi nie było konkretnych informacji. Jednak mimo wszystko ostatnie
trzy mieszkania, które zobaczyłem zdeklasowały ofertę przedstawioną
przez agencje pod względem stosunku ceny do jakości. Wygrało mieszkanko, które
odwiedziliśmy jako ostatnie, ale zacznijmy od początku...

Z założenia mieszkanie którego szukaliśmy miało być możliwie jak
najtańsze, czyli one lub two bedroom flat. Blisko centrum, w
dzielnicy w której nie trzeba się bać wyjść na ulicę. Oczywiście
jednym z najważniejszych kryteriów była cena (docelowo chcemy kupić
dom a nie wyrzucać pieniądze na czynsz), ale mieszkanie musiało mieć
jednocześnie przyzwoity standard. Wodę z ogniem udało się pogodzić w
miarę dobrze za cenę 420 funtów plus media za coś, co Anglicy
nazywają huge one bedroom flat (z całym strychem na graty).

Ofertę agencyjną wzięliśmy z lokalnej gazety, i oczywiście
internetu. Pracownicy agencji nie zrobili na mnie dobrego wrażenia.
Nikomu nie udało się przyjść punktualnie. Mimo, że na samym początku
odrzuciłem najtańsze oferty i skupiłem się na średnim przedziale
cenowym (około 400f), to w większości to, co mi pokazywano
przedstawiało obraz nędzy i rozpaczy.
Szczytem szczytów było jedno mieszkanie poniżej poziomu gruntu przed
którym był staw...tak z 10 cm wody tam, gdzie tej wody miało nie
być. Oczywiście na spotkanie przyszedłem wcześniej i po lustracji
nie uciekłem tylko dlatego, bo się umówiłem i skoro już straciłem
tyle czasu na dojazd, to postanowiłem zobaczyć co jest w środku.
"Odpływ się zatkał, ale to się naprawi" - powiedział agent
nachylając się nad bajorem, żeby otworzyć drzwi. Zręcznie
przeskoczył na próg i zaprosił mnie do środka. Tam było trochę
lepiej, ale tylko trochę. Rozbawił mnie na koniec twierdząc, że ma
już prawie zdecydowanego klienta, który się zastanawia i jeśli
jestem zainteresowany, to trzeba się szybko zdecydować, bo
mieszkanie szybko zniknie z rynku. Ciepłe bułeczki.

Przy oglądaniu mieszkań należy zwracać uwagę na najdrobniejsze detale.
Okna - czy są podwójne, w jakim są stanie i... czy się OTWIERAJĄ. To nie żart.
Można spotkać mieszkania, w których okna z definicji się nie otwierają. Raz
zapytałem agenta, jak oni myją okna na trzecim piętrze, skoro nie ma fizycznej
możliwości ich otwarcia. Odpowiedział mi, żebym się nie martwił, bo oni wiedzą
o tym problemie i nie będą mieli do nas pretensji, jeśli ich nie będziemy myli.
Grubość ścian - UK to ciepły kraj, ale koszty ogrzewania są bardzo wysokie.
Prysznic - dwa mieszkania miały jedynie wannę. W jednym landlady zdecydowanie
odmówiła instalacji prysznica i nie wyraziła zgody, żebyśmy to my go
zainstalowali.
Kuchenka, lodówka, pralka - czy są, a jeśli nie, to czy jest miejsce i
infrastruktura, żeby je zainstalować. Dotyczy to szczególnie pralki, bo dla
Anglika mieszkanie bez pralki nie jest czymś dziwnym.
Grzyb - niestety dość częste zjawisko. Dobrze jest uzbroić się w wiedzę
teoretyczną na ten temat - przyczyny powstawania, sposoby zwalczania. Jeśli to
kondensacja, to nie jest bardzo źle, ale trzeba od razu sprawdzić mieszkanie
pod kątem wentylacji. Jeśli to rasowy grzyb spowodowany zaciekiem, czy
podsiąknięciem wody, to trzeba uciekać jak najdalej.
Wyciszenie - jak bardzo słychać sąsiadów i ruch na ulicy.
Dywan w łazience.
Liczniki - najlepiej, żeby były oddzielne dla każdego mieszkania. Jeśli nie ma
licznika wody, to można go zainstalować nawet bez zgody Landlorda.
Depozyt - niedawno weszło nowe prawo z tym związane. Warto się z nim zapoznać.
Podrzucę linka, jeśli go znajdę.

Negocjacje, negocjacje, negocjacje. Można i należy negocjować wszystko. My na
przykład stargowaliśmy 10f miesięcznie z czynszu. Niewiele, ale cieszy. Do
tego Landlord zobowiązał się zainstalować prysznic, którego nie było, wyrównać
i pomalować sufit w łazience, rozdzielić liczniki, dostarczyć farbę na
pomalowanie mieszkania. W jednym z mieszkań landlady zgodziła się przeznaczyć
600f na odnowienie ogrodu i na niewielkie inwestycje w infrastrukturę mieszkania.


Landlord - to, jakim jest człowiekiem jest niesłychanie ważne. Jego
ustępliwość w negocjacjach, charakter i troska o mieszkanie to jedne z
najważniejszych kryteriów. Z obecnego landlorda jestem bardzo zadowolony.
Poprzedniego widziałem raz przez dwa lata, musiałem szukać go gdzieś w
Portugalii, bo komornik przyszedł zajmować jego mieszkanie za niespłacanie rat
kredytu. Obecny landlord pyta jakiego koloru chcę farbę i czy sam ją sobie
kupię, czy też może ma mi ją przywieźć do domu.
Obserwuj wątek
    • Gość: locust Re: Wynajęcie mieszkania. IP: *.cat.com 08.05.07, 10:50
      Tydzien temu zmienilem chatke. Wynajelismy z zona i szwagrem 3 bedroomowy
      duplex 10 minut piechota od centrum. Przystepna cena, duze i nowe mieszkanie
      bez cienia wilgoci i grzyba. Wszystko niby gra, poza jedna z lazienek w ktorej
      nalezy naprawic kabine prysznicowa. Wszystko mialo byc zrobione przed nasza
      wprowadzka. (zdecydowalismy sie miesiac wczesniej). Do tej pory nic sie nie
      wydarzylo. Agencja zrzuca wine na landlorda, landlord co chwila obiecuje ze juz
      juz za chwile zrobia. Jak tylko zaczalem ich cisnac to sie zaczeli obrazac, ze
      taki jestem niedelikatny. Miejscowi (Irlandia polnocna) sa strasznie niesolidni
      i maja problem jak sie im to uzmyslowi :o).
    • decorbrush Re: Wynajęcie mieszkania. 08.05.07, 11:07
      wlasnie stoimy przed wyborem wynajecia mieszkania, moze moglys polecic jakos
      solidna agencje, a wynajmowanie od prywatnych ludzi nie jest bardziej
      niebezpieczne niz z agencji? chodzi mi o dotrzymywanie umow itd. pozdrawiam A
        • marlena.k1 Re: Wynajęcie mieszkania. 08.05.07, 11:32
          ja wynajmowalam mieszkanie wraz z mezem od prywatnego landlorda i musze
          przyznac,ze bylismy bardzo zadowoleni,zero problemow,moze mieslimy szczescie
          ,jak sie wyprowadzalismy nasz landlord pomalowal sciany i okna,myslam,ze odliczy
          sobie to od depozytu,ale oddal nam caly depozyt.Natomiast z agencja mialam
          niemile przejscia,ale to dluga historia...
      • aznar33 Re: Wynajęcie mieszkania. 08.05.07, 11:29
        Ja mieszkam w Plymouth.
        Agencji nie polecam. Następnym razem będę szukał przez prywatnych landlordów.

        Odnośnie bezpieczeństwa, to faktycznie agencje wydają się być lepsze, ale... to
        kosztuje. Ponadto zawsze jesteś chroniona przez pisemny kontrakt i prawo.
        • aznar33 Re: Wynajęcie mieszkania. 08.05.07, 11:34
          Poprzednim razem miałem mieszkanie wynajmowane przez agencję. Na wywietrznik w
          łazience czekałem dwa lata i się nie doczekałem. Mieli wyburzyć ścianę, żeby
          usunąć grzyba... mieli... Wisiały nad nami trzy eksmisje za niepłacenie kredytu.

          Agencja nie zawsze oznacza bezpieczeństwo. Zauważyłem też, że nie dbają o stan
          techniczny mieszkań.
        • xiv Re: Wynajęcie mieszkania. 08.05.07, 11:35

          jedna kwestia - z lanlordem rowaniez podpisujesz kontrakt

          agencja glownie dziala po to, aby sprawdzic Twoje referencje (bank etc) oraz
          jest przedstawicielem landlorda - czasem latwiej sciagnac kase od agencji, ale
          generalnie agencja jest dla landlorda

          ale... przy nowym prawie, gdzie landlord musi wplacic Twoj depozyt na specjalne
          konto - nie ma sensownego powodu aby isc do agencji
          • aznar33 Re: Wynajęcie mieszkania. 08.05.07, 11:44
            > jedna kwestia - z lanlordem rowaniez podpisujesz kontrakt

            Właśnie o to mi chodziło, tylko dość niefortunnie się wyraziłem.
            Dobrze też sprawdzić czy landlord jest zrzeszony w stowarzyszeniu.

            > ale... przy nowym prawie, gdzie landlord musi wplacic Twoj depozyt na specjalne
            > konto - nie ma sensownego powodu aby isc do agencji

            Masz może gdzieś pod ręką linka?

            No i przy okazji mógłbyś też zapodać namiary na swoja stronę.
            • xiv Re: Wynajęcie mieszkania. 08.05.07, 12:18

              > Masz może gdzieś pod ręką linka?
              www.direct.gov.uk/en/TenancyDeposit/index.htm
              prosze bardzo - lada chwila powinno sie to pojawic na mojej stronce w wersji
              polskiej :)

              > No i przy okazji mógłbyś też zapodać namiary na swoja stronę.
              hmm... jest w stopce?
              www.londyn.org.uk

              nawet jest cos nie cos o wynajmowaniu:
              www.londyn.org.uk/poradnik/mieszkanie/mieszkanie-albo-dom
    • aznar33 Re: Wynajęcie mieszkania. 12.05.07, 13:48
      Właśnie sobie przypomniałem, że agencje stosują nieładne tricki psychologiczne.
      Mianowicie bardzo długo utrzymują w swojej ofercie ogłoszenia, które są już
      nieaktualne. Tworzy to wrażenie nieustannego ruchu w interesie i konieczności
      szybkiego podjęcia decyzji.
      Nie należy się temu poddawac a jedynym dobrym sposobem na znalezienie mieszkania
      jest sprawdzenie jak najwiekszej liczby mieszkań.

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka