angielskie srodowisko...

IP: *.xdsl.murphx.net 09.05.07, 20:53
czy po dluzszym czasie nie meczy was przebywanie w angielskim srodowisku??
mam na mysli glownie prace,niby wszystko fajnie ale jednak czuje sie roznice
kulturowe,inna mentalnosc.Nie smiesza mnie angielskie dowcipy,ich nie smiesza
Polskie.My chyba jestesmy bardziej otwarci,szybciej zawiazujemy
przyjaznie.Bylem zaskoczony tym ze wiekszosc ludzi ktorzy pracuja w tym samym
biurze po kilkanasie lat tak naprawde sie nie zna.Rozmowy o wszytskim i o
niczym,o pogodzie,o pilce,minionym weekendzie.Wiem ze Polskie srodowisku nie
jest idealne,donoszenie do szefa czy ploty sa na porzadku dziennym.Ale ja w
Brytyjskim srodowisku sie poprostu nudze,oni sa tak przewidywalni,wszytsko
ulozone od poczatku do konca,zero spontanicznosci.
    • Gość: Jaro Re: angielskie srodowisko... IP: *.server.ntli.net 09.05.07, 21:06
      Zgadzam sie, ale ta przewidywalnosc ma tez swoje plusy. Jednak ciesze sie ze
      mam w zespole jednego Polaka i Niemke, przydalby sie jeszcze jakis Hiszpan :)
    • mysz2006 Re: angielskie srodowisko... 09.05.07, 22:22
      to jest wlasnie miedzy innymi ta slawna angielska rezerwa. Poza tym tutaj
      ludzie chodza do pracy zeby pracowac a zrodel znajomych i przyjaciol maja wiele
      innych i niekoniecznie musza te przyjaznie nawiazywac w miejscu pracy. Poza tym
      wiele osob postepuje wg zasady 'familiarity breeds contempt' wiec oddzielaja
      zycie zawodowe od prywatnego.
    • Gość: A Re: angielskie srodowisko... IP: *.189.18.194.griffin.managedbroadband.co.uk 09.05.07, 22:51
      W pracy pracuje i nie odczuwam potrzeby blizszego poznawania kolegow. Moj zespol
      sklada sie z 3 Brytyjczykow, Holendra, Chinczyka i Fina, wiec nie wiem czy jest
      do konca reprezentatywny.
      CZasami w ogole nie rozmawiamy miedzy soba poza omawianiem spraw sluzbowych. Mi
      to odpowiada.
    • bonzee32 Re: angielskie srodowisko... 09.05.07, 23:26
      Czytalam kiedys w prasie opinie Amerykanki (z NY), ktora wyladowala na
      kontrakcie w Londynie. Bardzo ja zdziwilo,ze w londynskim ofisie w poniedzialek
      rano ludzie pytaja sie nawzajem o miniony weekend, byla zaskoczona tez majacym
      miejsce w pracy 'socializing'. Punkt odniesienia....
      Ja pamietam jak przyjechal do nas kolega z amerykanskiego biura. Bardzo go
      dziwilo, ze na lunch chodzimy czesto 200 metrow. Mnie dziwilo, ze nigdy nie
      wychodzil z pracy przed 6pm.
      • Gość: Dosia Re: angielskie srodowisko... IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.05.07, 23:41
        Ja pracowalam w firmie amerykanskiej, a teraz zaczelam prace w Londynie - i
        powoli dochodze do roznych porownan. I rzeczywiscie, jak pisze bonzee32,
        wszystko zalezy od punktu odniesienia.

        Amerykanie sympatyczni i uczynni na codzien, w pracy byli do bolu sztuczni i
        nudni - z nikim w pracy sie nie przyjaznilam, nawet wyjscie na drinki to byla
        dla mnie tortura nie do opisania, bo tematy rozmowy byly tak dretwe, ze sie
        zastanawialam, czy moze ze mna jest cos nie tak. Znajoma Irlandka miala
        dokladnie takie samo zdanie o pracy w tej firmie - dla niej to tez byly takie
        gowniane gadki.

        I z tego punktu widzenia ludzie w firmie w UK wydaja mi sie jak zeslani z innego
        swiata. Oczywiscie nie od razu dziela sie calym swoim zyciem i z kim w weekend
        spali, ale normalnie mozna pogadac. Fakt, zapytaja jak minal tydzien, ale inne
        tematy tez sa. Normalniejsi sa jacys. Ale na razie zbyt krotko tu jestem, zeby
        wyrokowac jak bedzie dalej.

        W Polsce, ludzie bardziej obrabiaja Ci dupe w pracy, dziela sie swoim gownianym
        humorem i duzo narzekaja, ale mimo wszystko latwiej wyluskac takich, z ktorymi
        mozna sie naprawde zaprzyjaznic. Chyba o szczerosc tu chodzi. My Polacy do
        szczerosci jestesmy przyzwyczajeni (nawet jezeli czasem jest nieprzyjemna) i
        takiej szczerosci w innych szukamy. Gdy jej brak, czujemy sie milo, ale nieswojo...

        Z drugiej strony, ja sie juz troche przyzwyczailam, ze w pracy nikt nie wpieprza
        mi sie nieproszony do zycia prywatnego i nie pyta o mamusie i tatusia i kiedy
        wychodze za maz...
        • Gość: jacek_londyn Re: angielskie srodowisko... IP: *.xdsl.murphx.net 09.05.07, 23:54
          tak,masz racje,jestesmy zdecydowanie bezposredni i szczerzy.Czasami wolalbym
          dostac normalna reprymende od szefa "zrobiles zle,popraw sie(na twoje miejsce
          czeka 100 nowych;)) a nie tak jak tutaj po 3 tygodniach dostaje oficjalny mail
          od samego dyrektora z ktoreg miedzy wierszami wynika ze cos tam kiedys bylo nie
          tak i musze na to zwracac uwage w przyszlosci.
          • niedozdarcia Re: angielskie srodowisko... 10.05.07, 00:18
            Gość portalu: jacek_londyn napisał(a):

            > Czasami wolalbym dostac normalna reprymende od szefa "zrobiles zle,popraw sie
            (na twoje miejsce
            > czeka 100 nowych;)) a nie tak jak tutaj po 3 tygodniach dostaje oficjalny
            mail
            > od samego dyrektora z ktoreg miedzy wierszami wynika ze cos tam kiedys bylo
            nie
            >
            > tak i musze na to zwracac uwage w przyszlosci.

            swiat sie konczy! najpierw wszyscy od gadek typu 'na twoje miejsce czeka 100
            nowyc uciekali a teraz po 3 latach w normalnym srodowisku im tego brak, wez tu
            Polakowi dogodz
            • mysz2006 Re: no bo po prostu.... 10.05.07, 00:28

              niedozdarcia napisał:


              > swiat sie konczy! najpierw wszyscy od gadek typu 'na twoje miejsce czeka 100
              > nowyc uciekali a teraz po 3 latach w normalnym srodowisku im tego brak, wez
              tu
              > Polakowi dogodz


              img341.imageshack.us/my.php?image=mleczkobf9.jpg
            • Gość: jacek_londyn Re: angielskie srodowisko... IP: *.adsl.hotchilli.net 10.05.07, 09:07
              nie napisalem ze konkretnie mi tego brak,bylo to z przymruzeniem oka;).Brak mi
              bardziej bezposrednich kontakotw,wszytsko jest tak oficlanie.Ktos pytal o
              anglikow pracujacych dlugo w jednej firmie.U mnie jest jeden co od 17 roku
              zycia pracuje w jednym miejscu, a ma juz 65 lat:)Reszta jest po minimum 15
              lat,i tak sie zastanawiam czy to firma taka fajna czy im sie niczego zmieniac
              nie chce.
              • Gość: A Re: angielskie srodowisko... IP: 205.223.239.* 10.05.07, 12:07
                Moim zdaniem nie chce im sie zmieniac. Jak jest ok to pracuja do znudzenia.
                U mnie w zespole jest gosc, ktory pracuje juz 7 lat w firmie. Ja od razu na
                wejsciu zalozylam, ze nie bede pracowac dluzej niz 2 lata w tym miejscu.
                Owszem, mam blisko do domu, nie mecze sie zbytnio w pracy, ale jakbym tu zostala
                dluzej, to mialabym wrazenie, ze marnuje czas. Druga sprawa, nie bawia mnie
                podwyzki rzedu 3,5% rocznie, wole zmienic prace i szybciej skoczyc w nastepne
                widelki placowe.

      • princesswhitewolf Re: angielskie srodowisko... 10.05.07, 01:52
        zgadzam sie z bonzee ze wszystko zalezy od punktu widzenia. Jak pracowalam w USA
        nigdy nie mielismy tyle team dinners, pub after work etc jak w UK.
        Ja uwazam ze Anglicy znacznie udzielaja sie towarzysko w pracy niz amerykanie.
        Poza tym zgadzam sie z jedna zasada: nie mowic o zbyt prywtanych sprawach w
        pracy poza HR w przypadkach emergency. Dlaczego? Proste przyslowie "Don't shit
        where you eat." Potem cala firma bedzie plotkowac jakie masz problemy zdrowotne,
        i ze twoj maz lysieje, a dziecko to kujon i rozrabiaka. Kazdemu mozna przykleic
        nalepke. Wiec lepiej trzymac pewne rzeczy dla siebie.
    • john_kidly Re: angielskie srodowisko... 10.05.07, 00:06
      To wszystko zależy w jakie środowisko trafisz. Jak trafisz na ludzi ok to jest
      prawie tak jak w Polsce.

      PS. A gdzie ty poznales tu Anglikow pracujących w jednej firmie po kilkanaście lat?
      • Gość: Ralph Re: angielskie srodowisko... IP: *.bb.sky.com 10.05.07, 01:48
        W mojej firmie oprócz managing director (3 lata) i 3D software developer (1.5
        roku) wszyscy pracują od 18 lat. Po prostu fajna firma, nikomu nie chce się
        odchodzić.
    • spacecoyote Re: angielskie srodowisko... 10.05.07, 09:12
      U mnie w pracy nie jest przewidywalnie. Takie historie nieraz odchodza, ze
      mozna by ksiazke napisac. A pracuje z samymi Anglikami (plus paru Szkotow).
    • eeela Re: angielskie srodowisko... 10.05.07, 09:30
      Nie czuje sie zmeczona. Nie mamy problemow z rozumieniem swoich dowcipow. Sama z
      siebie jestem bardzo otwarta i malo jest dla mnie tematow tabu - dla ludzi, z
      ktorymi wiaza mnie stosunki natury sluzbowej rodzina i zycie osobiste czasem
      jest tabu, czasem wrecz przeciwnie, zapraszaja mnie do domow na kolacje albo
      pokazuja zdjecia rodziny i kota.

      Ostatnio zdarzylo sie, ze koledze zmarl ojciec - to bylo prawdziwe tabu. Szef
      zadzwonil do niego, umowil sie, poszedl do niego do domu, porozmawial, a potem
      wyslal nam maila z informacja, ze kolega radzi sobie dobrze, rychlo wroci do
      pracy i raczej sprawia wrazenie osoby, ktora nie chce w pracy o wydarzeniu
      rozmawiac. Nikt wiec z nim o tym nie rozmawial, temat jest zupelnie
      przemilczany. Niesamowicie zaimponowalo mi, jak szef te sprawe rozwiazal.
      Uwazam, ze kultura pracy jest tutaj o wiele bardziej rozwinieta - nie narzekalam
      na stosunki w pracy w Polsce, bo raczej nie mam problemow ze zjednywaniem sobie
      ludzi, ale roznica polega na tym, ze tam na poczatku staralam sie tylko ja,
      tutaj od poczatku czulam sie mile witana i widzialam, ze wszystkim zalezy na
      tym, by nasze stosunki byly dobre i przyjazne.
      • Gość: Gerda Re: angielskie srodowisko... IP: 91.84.79.* 10.05.07, 09:40
        > ale roznica polega na tym, ze tam na poczatku staralam sie tylko ja,
        > tutaj od poczatku czulam sie mile witana i widzialam, ze wszystkim zalezy na
        > tym, by nasze stosunki byly dobre i przyjazne.

        Masz za to ode mnie zlota czcionke eeela - tez uwazam, ze kultura pracy tutaj
        jest na o wiele wyzszym poziomie, choc zauwazam tez wyraznie, ze bardzo duzo
        zalezy do jakiej firmy sie trafi, jaki rodzaj pracy sie wykonuje etc. Pzdr.

      • Gość: A Re: angielskie srodowisko... IP: 205.223.239.* 10.05.07, 12:14
        Ta historyjka z ojcem przypomina troche moja. Napisalam maila do mojego team
        leadera, ze moge potrzebowac nagle urlopu, bo ojciec jest chory. Sprawa zajela
        sie kierowniczka. Po smierci ojca zalatwila mi ekstra urlop i wszystko zostalo
        zalatwione dyskretnie przez email. Nikt nie poruszyl tego tematu publicznie i
        nie wiem nawet czy inni czlonkowie zespolu wiedzieli o tym.

        Nawet nie chce wiedziec jakby zostalo to zalatwione w mojej polskiej pracy.
        Musialabym przyjmowac kondolencje od innych i roztrzasac szczegoly pogrzebu.

Pełna wersja