O czym u was w biurze sie mowi...

23.05.07, 22:48
.. u nas wszyscy od VPs do asystentek o tym samym:

www.dailymail.co.uk/pages/live/articles/news/news.html?in_article_id=456716&in_page_id=1770
www.dailymail.co.uk/pages/live/articles/news/worldnews.html?in_article_id=456980&in_page_id=1811

Na marginesie, upper midle class oczywiscie nie kupuje Daily Mail, skoro
mozna przeczytac on line :))))
    • xiv Re: O czym u was w biurze sie mowi... 24.05.07, 09:46

      > .. u nas wszyscy od VPs do asystentek o tym samym:

      > Na marginesie, upper midle class oczywiscie nie kupuje Daily Mail, skoro
      > mozna przeczytac on line :))))

      a od kiedy aysystentki albo VP sa upper middle class?!?
      • Gość: telemorele Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: 62.189.241.* 24.05.07, 10:56
        moze to zalezy z jakiej perspektywy sie ich widzi ;)

        nie wiem o czym rozmiawiaja VP(a co to wogole jest??) i asystentki(czyje,
        jakie??) bo nie mam zadnych w moim dziale :-)

        u mnie gadaja o pilce, bleeeeeeh

        *to juz gdzies bylo ale polecam Watching the English Kate Fox jako dobry
        rpzewodnik po klasach w Anglii
        • lukasbaker Re: O czym u was w biurze sie mowi... 24.05.07, 13:15
          nie mam pojecia,bo ja w biurach nie bywam .. ale u nas na "produkcji" mowi sie ...

          eee i tak pewno to wyzszych sfer z "biur" nie interesuje.

          pozdro.
          • Gość: trelemorele Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: 62.189.241.* 24.05.07, 17:12
            lukasbaker napisał:

            > nie mam pojecia,bo ja w biurach nie bywam .. ale u nas na "produkcji" mowi
            sie
            > ...
            >
            > eee i tak pewno to wyzszych sfer z "biur" nie interesuje.
            >
            > pozdro.

            ee tam zaraz z wyzszych sfer :) ja tam, prosty chlopak jestem.
            • lukasbaker Re: O czym u was w biurze sie mowi... 24.05.07, 19:05
              Gość portalu: trelemorele napisał(a):

              > lukasbaker napisał:
              >
              > > nie mam pojecia,bo ja w biurach nie bywam .. ale u nas na "produkcji" mow
              > i
              > sie
              > > ...
              > >
              > > eee i tak pewno to wyzszych sfer z "biur" nie interesuje.
              > >
              > > pozdro.
              >
              > ee tam zaraz z wyzszych sfer :) ja tam, prosty chlopak jestem.


              no to napisze :)

              Polacy wiadomo .., ale Anglicy o pilece , laskach, wakacjach i uwaga temat nr 1
              - pieniadze.
        • ontarian Re: O czym u was w biurze sie mowi... 24.05.07, 19:21
          Gość portalu: telemorele napisał(a):

          > nie wiem o czym rozmiawiaja VP(a co to wogole jest??)
          nie co, ale kto

          > jakie??) bo nie mam zadnych w moim dziale :-)
          jak sie w dziale miesnym czy warzywnym pracuje
          to nic dziwnego, ze nie ma
        • jasiubleep Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 00:22
          VP to moj szef, vice president a asystentka moja.
      • jasiubleep Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 00:21
        Moj VP (vice president) z 240K rocznie nie jest upper middle class. Ciekawe :))
        • Gość: jess Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: *.bulldogdsl.com 25.05.07, 00:43
          VP na £240K - chyba including bonus. Moja 25letnia corka zostala VP w tym roku
          ale cwierc miliona basic nie ma.
        • xiv Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 01:50

          > Moj VP (vice president) z 240K rocznie nie jest upper middle class.
          > Ciekawe :))

          mozliwe, ze ciekawe, ale jak dla mnie upper middle class zaczyna sie od banki
          rocznie
          • Gość: trelemorele Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: 62.189.241.* 25.05.07, 11:54
            oj moi drodzy :)

            klasa nie zaczyna sie od rocznych zarobkow ;) z klasy sie wychodzi i sie ja ma.
            Coz, powyzsze wypowiedzi daja wiele do myslenia.

            milego weekendu ;)
            • edavenpo Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 12:10

              Tez wlasnie...

              Uzywane w statystykach i marketingu SEG (Socio economical grading) zawiera sie
              w trzech pytaniach – zarobki, wyksztalcenie, pozycja zawodowa. To oczywiscie
              jest po prostu pozytecznym narzedziem do statystycznej klasyfikacji ludzi do A,
              B, C1, C2 etc. ktore w rzeczywistym kontekscie spolecznym moga nic nic nie znaczyc.

              Przynaleznosc do danej klasy nie jest gwearantowana zarobkami czy nawet pozycja
              zawodowa bo w takim razie Sir Alan Sugar czy John Prescott byliby automatycznie
              upper middle class. Klasa spoleczna zalezy od wielu czynnikow i niuansow z
              ktorymi pienadze (ku frustracji wielu aspirujacych do tej czy innej klasy) maja
              czesto bardzo malo wspolnego.

              Z mojego podworka:

              CEO to gruba rybia z mediow, working class, ktory wybil sie w latach 70 w
              reklamie i zarabia grubo ponad to magiczne 240K. Jeden z Board Directors,
              kobieta ktora byla w finishing school z Joanna Lumley i ktora sie z nim
              serdecznie nienawidzi dalszym ciagu mowi o nim per ‘that barrow boy’

              Tyle o klasie ;-)))
              • xiv Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 12:18

                > Klasa spoleczna zalezy od wielu czynnikow i niuansow z
                > ktorymi pienadze (ku frustracji wielu aspirujacych do
                > tej czy innej klasy) maja czesto bardzo malo wspolnego.

                To sprobuj byc upper middle class bez pieniedzy :)
                • Gość: jess Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: *.bulldogdsl.com 25.05.07, 12:26
                  Jest calkiem sporo upper middle class dogorywujacych w wynajetych apartamentach
                  w Knighsbridge bez disposable income.
              • Gość: jess Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: *.bulldogdsl.com 25.05.07, 12:24
                Calkowicie sie zgadzam. Przynaleznosc do upper middle class nie opiera sie na
                zarobkach czy pozycji. Na przyklad Tara Palmer-Tomkinson czy Victoria Harvey sa
                upper middle class, ale nie wynika to z ich dochodow czy zajmowanych stanowisk
                (?). Wedlug tej samej miary, David i Victoria Beckham nigdy progu tej klasy nie
                przeskocza.
            • xiv Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 12:11

              > klasa nie zaczyna sie od rocznych zarobkow ;) z klasy sie
              > wychodzi i sie ja ma.

              defaultowo, kazdy kto skonczyl studia uwaza sie za klase srednia - nie musi z
              nikad wychodzic etc.

              natomiast jaka proponujesz definicje "wyzszej klasy sredniej"? Paris Hilton do
              niej nie nalezy, chocby zarabiala i 10 milionow...
              • Gość: telemorele Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: 62.189.241.* 25.05.07, 12:48
                xiv napisał:

                >
                > > klasa nie zaczyna sie od rocznych zarobkow ;) z klasy sie
                > > wychodzi i sie ja ma.
                >
                > defaultowo, kazdy kto skonczyl studia uwaza sie za klase srednia - nie musi z
                > nikad wychodzic etc.
                nadal mowisz o POZYCJI zawodowej a nie o klasie danej osoby. Naturalnie,
                edukacja i towarzystwo wplywaja na klasowa pozycje. Na klase skladaja sie
                slownictwo, akcent, uprzedzenia, zachowanie i milion innych detali jakie wynosi
                sie z dziecinstwa. Glupi krasnal ogrodowy powie wiecej o czyjejs pozycji
                klasowej niz jego konto.


                > natomiast jaka proponujesz definicje "wyzszej klasy sredniej"? Paris Hilton
                > do niej nie nalezy, chocby zarabiala i 10 milionow...

                co do panny Hilton to najwyrazniej wziala sobie do serca historie rodziny i
                jest otwarta dla wszystkich gosci.
                • Gość: Jaro Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: *.md.uwcm.ac.uk 25.05.07, 17:26
                  Kate Fox przytacza przyklad z krasnalem: jak ktos jest upper class to juz moze
                  sobie na taka extrawagancje pozwolic :) No i oczywsice upper class nie ma class
                  anxiety i moze spokojnie asymilowac elementy zachowan z working class, dla
                  fantazji. Najbardziej lekowa jest lower middle - oni ciagle musza sie
                  kontrolowac zeby nie wygladac na working class (np. za zadne skarby nie poja do
                  charity shop, gdzie zreszta chodzi tez upper middle :). Natomiast roznica
                  miedzy middle middle i upper middle jest prosta to zrozumienia: upper middle po
                  prostu krytycznie odnosza sie do wzorcow middle class.
                  • Gość: trelemorele Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: 62.189.241.* 25.05.07, 17:57
                    ja im po przezytaniu tej ksiazki jakis czas temu zaczalem szczerze wspolczuc ;)
                    ale juz chyba wole ich nieszczere biadolenie i sztuczna uprzejmosc niz nasze
                    narodowe smutniactwo i syndrom ofiary.
                  • jasiubleep Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 22:53
                    I to jest prawda. Mozna byc bez grosza i upper middle class.

                    Moj VP ma naprawde 240K rocznie (i smieszne bonusy typu 100K rocznie), ale
                    wyliczylem, ze stock options dodaja mu okolo 0.5 -2M miesiecznie!!! (to prawda,
                    bo on jest Chief Officer i musi upubliczniac informacje zgodnie z US
                    legislation).

                    Kiedy zastoaie mojego szefa?!!
          • vierablu Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 23:00
            Klasa, jak sama nazwa wskazuje, nie ma nic wspolnego z zarobkami.
    • Gość: hehe Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: *.messagelabs.net 24.05.07, 17:06
      u nas w piatek mowi sie o planach na weekend, w poniedzialek jak sie spedzilo
      weekend, w tygodniu o pogodzie, klimatyzacji co to za dobrze nie dziala, a
      ostatnio (tragedia!) o zepsutej maszynie do kawy (cale szczescie ze jest
      jeszcze jedna bo zamkneli by biuro)
      • kicior99 Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 12:07
        u nas labourzysci mówią źle o pani Thatcher (ze tez jeszcze im to nie minęło...)
        a torysi jeszcze gorzej o polityce rządu
        • xiv Re: O czym u was w biurze sie mowi... 25.05.07, 12:16

          > u nas labourzysci mówią źle o pani Thatcher (ze tez jeszcze im
          > to nie minęło...)

          ciekawe kiedy nam mina Kaczynscy? mysle, ze tez dlugo bedziemy ich wspominac...

          Angole z lewicowymi pogladami naprawde nienawidza Thatcher - oskarazaja ja
          miedzy innymi za propagowanie indywidualizmu i zniszczenie wiezi spolecznych;
          przy okazji 50 lecia krolowania krolowej pokazywali zdjecia z 25 lecia, kiedy
          na ulicach ludzie potrafili ustawiac stoly i razem imprezowac... a przy 50-
          leciu?
          • Gość: jess Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: *.bulldogdsl.com 25.05.07, 12:30
            Ale dzieki Mrs T tysiace ludzi, ktorzy nie mieliby inaczej zadnych szans na
            posiadanie wlasnego domu/mieszkania sa dzisiaj wlascicielami dachu nad glowa. A
            wspolne biesiadowanie na ulicach i tak wczesniej czy pozniej zanikloby.
          • bigstrand a wyobraz sobie co sie o tatcher mowi w ire? 26.05.07, 00:23
            nie dosc ze konserwa to jeszcze dzieki niej kilku z IRA zgnilo w pierdlu
            ale jako ze razem z panem R zza wielkiej wody ozroili komune to nikt o tym nie wie i mysla ze to lysy gorbi sprawil... brak slow
    • Gość: A Re: O czym u was w biurze sie mowi... IP: 205.223.239.* 25.05.07, 13:10
      U nas zwykle nie rozmawia sie. Kazdy wgapiony w swoj ekran i zabija czas/pracuje.
      Ale jak jest jeden z aktywnych rozmowcow to w kolko tylko rozmawia o silowni z
      drugim gosciem. Czasami rozmawiaja o pilce noznej. O pieniadzach, polityce itp
      prawie nigdy nie mowia. Ja w ogole nie zawracam sobie glowy konwersacja z nimi.

      Srodowisko raczej miedzynarodowe: Holandia, Chiny, PL, Finlandia, Brytyjczycy.
      Sami mezczyzni i jedna kobieta. Dzial IT.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja