Gość: Ja
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.05.07, 08:45
IRLANDIA Wyborcy na razie tylko potencjalni
Polacy bez prawa głosu
Większość naszych rodaków w Irlandii wyborami na razie się nie interesuje. O
polską mniejszość zaczęli już jednak rywalizować irlandcy politycy
Irlandczycy wybierali wczoraj parlament. Czy Polacy, których w trzymilionowej
Irlandii jest około 35 o tysięcy, mieli wpływ na ich wynik? Zdania są
podzielone. Teoretycznie mogą głosować tylko w wyborach lokalnych. Niektórym
jednak udało się zarejestrować i mogli wczoraj pójść do urn.
- Dzisiaj Polacy nie mogą bezpośrednio wpłynąć na wybory w Irlandii z tego
prostego powodu, że nie mają prawa głosu. Ale moim zdaniem za kilka lat
ulegnie to zmianie, gdyż tak duża mniejszość powinna mieć wpływ na kształt
irlandzkiej polityki - powiedział "Rzeczpospolitej" Lim Reed,
dziennikarz "The Irish Times".
Na razie większości Polaków wybory niezbyt obchodzą. - Nie znam nikogo, kto
interesowałby się irlandzką polityką - przyznaje w rozmowie z "Rz" Magdalena
Ostaszewska, która w Irlandii przebywa od siedmiu lat. Mieszka w Limerick i
nigdy nie uczestniczyła w żadnych wyborach. Ale przyznaje, że irlandzcy
politycy interesują się Polakami jako potencjalnymi wyborcami. Chcieliby
dzięki nim pod nieść frekwencję, która w ostatnich latach była bardzo niska.
- Chodzą po domach, próbują namawiać, wręczają ulotki. Robią to również sami
kandydaci - przekonuje Magdalena Ostaszewska. Również przed wczorajszymi
wyborami do jej drzwi zadzwonił Irlandczyk, który chciał porozmawiać o
wyborach. Nie wpuściła go jednak do domu.
Dlaczego Polacy reagują tak niechętnie? Magdalena Ostaszewska tłumaczy, że
wciąż dominuje postawa: zarobić i jak najszybciej wrócić do Polski.
To, że Polacy odgrywają jednak coraz większą rolę, przyznają sami
Irlandczycy, chociaż nie wszyscy chętnie widzieliby naszych rodaków w roli
wyborców decydujących o składzie parlamentu czy o obsadzie urzędu
prezydenta. - Polacy w wyborach do parlamentu nie mogą głosować, bo to
wyłączny przywilej obywateli Irlandii. Choć odgrywają oni bardzo ważną rolę w
gospodarce kraju, to jednak nie mogą kształtować irlandzkiej polityki -
powiedział "Rz" Brendan Halpin, socjolog z uniwersytetu w Limerick.
W programach wyborczych irlandzkich partii pojawił się problem imigrantów,
ale - jak przyznaje Lim Reed - potraktowany bardzo powierzchownie. - Partie
podkreślają głównie konieczność promowania tolerancji wobec mniejszości i
współpracę z nimi. Nie porusza się bardziej złożonych kwestii -usłyszeliśmy.
Katarzyna Zuchowicz, Martyna Okoniewska
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070525/swiat/swiat_a_5.html?k=on;t=2007052020070526