makdawid
24.06.07, 16:57
[ dlugi post, ostrzegam! :-) ]
Czesc!
Jestescie zajeci tematem zasilkow i forum "Zebractwo", ale sprobuje
zainteresowac Was swoimi sprawami. :-)
Otoz NADESZLA PORA NA EMIGRACJE. Na zmiane swojego zycia… Wiem, ze latwo nie
bedzie, ale nie przeraza mnie to, bo lubie wyzwania i tak wlasnie do tego
podchodze.
Caly czas sledze rozne fora, zbieram chocby najdrobniejsze i z pozoru
niekoniecznie wazne informacje, dlatego licze na to, iz pod wzgledem
organizacyjno-logistycznym bede do wyjazdu dobrze przygotowany.
Na razie duzym problemem jest jednak… WYBOR MIEJSCA!
Juz kiedys wstepnie pytalem o „Ranking miast” -
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=61893404&v=2&s=0
Dzis mozliwosci zostaly zredukowane do dwoch: BOURNEMOUTH (praca) lub SZKOCJA
(odwieczne marzenie).
Zdaje sobie sprawe, ze to moja decyzja i… ja ja podejme tak czy siak.
Pomyslalem jednak, ze byc moze ktos z Was, ludzi, ktorzy sa tam (generalnie w
UK), rzuci nowe swiatlo na moje spojrzenie, bo oczywistym jest, ze Wy wiecie
wiecej, wiecej widzieliscie etc.
Najwazniejszym czynnikiem powinien byc chyba moj DLUGOFALOWY PLAN, czyli co w
ogole chce robic w Wielkiej Brytanii, co chce robic w zyciu. Mysle, ze taki
plan w glowie mam (mniej wiecej).
W Polsce nie posiadam niczego, co by mnie w kraju trzymalo (poza rodzina, ale
to jest kwestia biletu lotniczego w te i z powrotem). Mam zamiar jechac do UK
z dziewczyna, ktora konczy (i bedzie ostatecznie konczyla stamtad) psychologie
kliniczna. Kilka lat spedzila w USA, ale Jej doswiadczenie to glownie praca
typu cocktail server lub kelnerka w kasynach, choc byla rowniez przez pewien
okres kims w rodzaju supervisor w sklepie z ubraniami.
Ja tez - wedlug wielu - nie mam sie czym chwalic. Jestem szczerze dumny ze
swoich studiow filologicznych, ale z tego nie bede mial pieniedzy i
przynajmniej_godnego zycia ani w Polsce, ani gdziekolwiek indziej. Nie mam o
to do nikogo pretensji, wiedzialem o tym od zawsze i nie zaluje tych studiow,
chce, aby to było jasne!
Czego zaluje to: braku sensownego myslenia i planowania przyszlosci, gdy byla
ku temu pora, czyli w czasie studiow lub zaraz po nich (za glupi bylem). To
takze lenistwo i przyznaje sie do niego (walcze!). Dlatego nie bede mial na
dzien dzisiejszy rzucajacego na kolana CV (tez pracowalem w USA, podczas
ostatniego pobytu jako Cage Cashier - wazna informacja w toku moich dalszych
wywodow, bylem tez, ale krotko, pilotem wycieczek zagranicznych).
Chodzi mi o to, ze w moim resume jest wiecej niz duzo pustych dat itd., a
wiemy, iz nie jest to powszechnie lubiane.
Mozna uczciwie powiedziec, ze zawodowo startuje z pozycji "0" w wieku 27 lat.
Nie wszystko to z mojej winy, bo mam tez za soba ciezka kontuzje wiezadel
krzyzowych, operacje i rehabilitacje (ciagnie sie to za mna od listopada
2004), ale watpie, aby ktos sie akurat tym wzruszyl.
W kazdym razie – jak widzicie – nie jestem zadnym poszukiwanym towarem na
rynku pracy, wiem o tym i CHCE TO ZMIENIC! Jestem w stanie to zmienic i wiem,
ze mi się uda…
Po takim przydlugim nakresleniu sprawy chciałbym glosno wypowiedziec moje
watpliwosci na temat poszukiwan MIEJSCA DO EMIGRACJI.
1. Praca
Bournemouth: mielibysmy zapewniona prace przez uczciwego ‘posrednika’, który
wiele razy byl chwalony m.in. na forum www.kasyno.org.uk/forum/index.php
Jego oferta to: JA – kasjer w kasynie „Gala” w B’mouth, 14k rocznie, review po
6 miesiacach (nie podniecam sie tym), shift allowance, jesli konczylbym rano
(a spodziewam sie, ze wlasnie tak by bylo), 40 godzin tygodniowo, wakacje;
MOJA DZIEWCZYNA – praca w hospitality w tym samym kasynie, £11,481 + napiwki
+ pewna praca, roczny kontrakt (a rok pracy w jednym miejscu pasuje mi ze
wzgledu na… obywatelstwo w dalszej perspektywie), praca niskiego lotu, ale
jednak dajaca gdzies podskornie nadzieje na awans, jesli nawet nie w tym
kasynie, to generalnie w sektorach, majacych cokolwiek wspolnego z finansami
(dodac do tego trzeba, ze nie mam zamiaru siedziec z zalozonymi rekoma, a
wrecz odwrotnie – chce sie uczyc, studiowac, rozwijac)
- kasyno otwarte od 10 do 5 (w soboty do 4) – oznacza to pewnie(?) RUCHOMY
GRAFIK; wiem co to jest, bo przeszedlem przez to w USA, brak szans na druga
prace (to malo istotne), byc moze jednak rowniez brak szans np. na studia lub
jakiekolwiek inne kursy;
Praca zapewne w nocy, a to tez mam za soba i wiem jak wykancza czlowieka
budzenie sie wieczorem i chodzenie do pracy, gdy inni sie bawia lub... dopiero
ida spac – nie chodzi o to, ze nie moglbym pracowac w nocy – ale dla mnie
najwazniejszym w tym wyjezdzie jest mozliwosc rozwoju, a nie wiem czy praca
rotacyjna i w godzinach nocnych (zaloze sie, ze to ja bylbym tym, ktory
pracuje do 5 rano) nie zburzylaby moich nadziei na NAUKE!;
Poza tym chca nas juz teraz – nie mam jeszcze Gaming License, bo czekaja na
referencje z kasyna amerykanskiego; na wspomnianym wyzej forum pojawil sie
chłopak, ktory na GL czekal pol roku i wyjechal dopiero teraz, ponoc jest
zmieniany system i wszystko sie przeciaga, ludzie tam bedacy pisza o
oczekiwaniu rzedu 3-4 miesiecy, ja na razie „will not be able to deal direct
with public so you will train and do things about the cash desk etc.” – to
moze zatem potrwac, wiec nie wiem do konca co zaproponuja mi na miejscu w
Bournemouth, a ze to jest miejsce glownie turystyczno-wakacyjne (prawda?), nie
chcialbym byc niemilo zaskoczony np. we wrzesniu, gdy ‘cos’ pojdzie ‘nie tak’
(choc powtarzam, ufam temu człowiekowi, mam ku temu podstawy i nie doszukujcie
sie w tym zadnego oszustwa!), a ja wyladuje… bez pracy;
Przydaloby sie rowniez pozamykac kilka spraw w Polsce, rachunki, internet,
Cyfry i inne Polsaty, na to tez potrzeba czasu…
Szkocja: nic zalatwionego, szukanie pracy na wlasna reke
+ mozliwosc znalezienia takiej, ktora dawalaby szanse na zorganizowanie sobie
nauki, ktora to – co juz wspominalem – jest dla mnie najwazniejsza! Dlatego
moge robic ‘cokolwiek’ na poczatku i starac sie podnosic swoje kwalifikacje
stopniowo;
- wlasnie brak pracy od poczatku;
6,73 GBP w Bournemouth a byc moze tylko 5,35 GBP w Szkocji, nie wiem jak
patrzec na te roznice, bo nie wiem jak bardzo roznia sie koszty zycia w tych
tak dalekich od siebie rejonach Wyspy
2. Mieszkanie
B: zapewnione przez pierwszy miesiac
+ czas na znalezienie czegos samemu
- chyba koszty
Jesli skorzystam z linku, ktory podsunela jaleo
news.bbc.co.uk/2/shared/spl/hi/in_depth/uk_house_prices/html/houses.stm
, to wychodzi na to, ze ceny domow w B’mouth w porownaniu ze Szkocja (Glasgow,
Edynburg tez drogi) sa naprawde zabojcze. Jesli (powtarzam: jesli) przenosi
sie to na koszt wynajmu, to ta – i tak nieoszalamiajaca – stawka 6,73
GBP/godzine w kasynie nie wyglada wcale solidnie;
Glasgow wydaje sie byc tanszym miejscem, choc pewnie powiecie, ze brzydszym(?)
Szkocja: brak mieszkania
3. Termin przyjazdu
Tak jak napisalem: „Gala” chce nas juz, ale martwi mnie czas oczekiwania na
GL, do Szkocji MAMY bilety na 10 wrzesnia.
- czy srodek wrzesnia to zbyt wczesny moment na przyjazd i poszukiwania pracy
na wlasna reke? Juz studenci wyjezdzaja do domu, czy jeszcze nie?
4. Studia
BARDZO WAZNY punkt!
Studia w Anglii sa platne, w Szkocji – nie.
Hmm, to chyba wszystko, jesli ktos przez to przebrnal, to gratuluje, jesli
ktos jest w stanie cokolwiek niezlosliwego podpowiedziec, to juz teraz
dziekuje. :-)
Zapytacie o jezyk.