ernest74
08.08.07, 11:31
Witam!
Od pewnego czasu myślę o wyjechaniu z naszego pięknego kraju. Moja sytuacja
nie jest jakaś dramatyczna. Chodzi raczej o złość wywołaną ciągłym
"załatwianiem" wszystkiego przez "kolegów" i "znajomych".
Zarabiam w sumie nieźle, ale w porównaniu z otoczeniem w pracy - najmniej.
Dodatkowo atmosferka w pracy jest dosyć specyficzna...
Nikogo nie interesuje obowiązkowość, dokładność, wykształcenie, dowiadczenie.
Źle trafiłem zmuszony sutuacją życiową i teraz siedzę na d... i wściekam się
brakiem możliwości rozwoju.
Jestem grafikiem (layouty i foto) i niedawno z przerażeniem stwierdziłem, że
moja kariera cofa się z dnia na dzień.
Pracuję na przedpotopowym oprogramowaniu i najnowszym sprzęcie - paranoja. Nie
mam możliwości poznania nowych programów, trendów w grafice Wpadłem do słoika,
gdzie każdemu wszystko wisi i powiewa... zarobki nie wzrosły a wręcz cofnęły się!
Do niedawna myślałem, ża koszę superkasę, ale teraz moja mama z zawodowym
wykształceniem w osiedlowym sklepie zarabia raptem 1000 zł mniej niż ja,
pracownik megakoncernu wydawniczego...Kiedyś miałem 3x więcej od niej:)
Wyższe wykształcenie, dobrze mówię po angielsku i co z tego. Frustracja
każdego dnia:(
Owszem wiem, że to moja wina, że nie ryzykowałem kiedy były okazje, że przez
jakiś czas pasowało mi nicnierobienie, ale świat pracy wyprzedził mnie
znacznie. Z superspecjalisty spadłem do poziomu średniaka:(
Żona popiera wyjazd, jechalibyśmy razem, gdzieś na początku nowego roku lub
pod koniec 2007:)
Jak sądzicie warto zaryzykować? Głupie pytanie, ale ja lubię ryzyko, a żona
mniej:)
Znacie jakieś sprawdzone agencje, gdzie można poszukać pracy dla grafika już w
Polsce? Mogą być angielskie.
Ile pieniędzy potrzeba na początek, na start: na wynajęcie mieszkania i 2-3
miesiące spokojnego poszukiwania pracy na miejscu? Chyba że znajdę coś już w
Polsce.
Wiem, że dużo jest na forum. Czytam, czytam... ale może ktoś z Was też pracuje
w grafice, fotografii, jakimś studiu i opowie jak mu się pracuje:)
Z góry bardzo dziękuję!
PS
Piszcie szczerze, tu na forum! Nie mam zamiaru robić z siebie macho, że jestem
supernajlepszy. Bo nie jestem.