pomocny rodak?

31.10.07, 10:57
Nie wiem czy był już tu ten wątek, troche szukałam i bez efektu wiec
zaryzykuje.Jestem jeszcze w Polsce, mysle nad wyjazdem i zastanawiam sie...
Jakie macie doświadczenia z Polakami za granicą? Są przyjaźnie nastawieni,
pomagacie sobie czy staracie sie nie mowic po polsku zeby nie identyfikowac
sie z rodakami?
Ja słyszalam,ze ludzie innych narodowości wspierają się a Polacy przeciwnie.
Chcialam dowiedziec sie u źródla. Dzieki za odpowiedzi
    • Gość: chlop_ze_wsi Re: pomocny rodak? IP: 81.140.71.* 31.10.07, 11:23
      to jest tak
      jak sie przewracasz to rodak nie da ci sie meczyc
      popchnie cie

      jak umiesz liczyc -licz na siebie

      chyba ze znasz perfekt angielski, masz ze dwa faqultety
      prace zaklepana min rok kontrakt, odlozone 3k funtow
      na start w uk , nie myslisz o benefitach, jestes przeciwko
      polityce pro spolesznej etc...
      wtedy mozesz tu przyjechac
      w przeciwnym razie czeka cie ulica itd itp..
      b... s...(g.... prawda )
      • xiv Re: pomocny rodak? 31.10.07, 11:28

        > to jest tak
        > jak sie przewracasz to rodak nie da ci sie meczyc
        > popchnie cie

        a ponieważ Ci ciężko - zabierze Ci telefon! ;)))

        > jak umiesz liczyc -licz na siebie

        to zwasze i wszędzie - lepiej nie być rzepem, pijawką etc.
      • sebcioo Re: pomocny rodak? 31.10.07, 12:04
        > jestes przeciwko polityce pro spolesznej
        Swiete slowa
    • xiv Re: pomocny rodak? 31.10.07, 11:26

      > Ja słyszalam,ze ludzie innych narodowości
      > wspierają się a Polacy przeciwnie.

      Szukasz u nas pomocy? Przecież my nie pomagamy ;)))

      > Jakie macie doświadczenia z Polakami za granicą?

      Z jedną Polką to miałem aż tak dobre doświadczenia, że została moją żoną. :)
      • gazella83 Re: pomocny rodak? 31.10.07, 11:30
        nie szukam pomocy, chciałam potwierdzicenia/zaprzeczenia tych pogłosek. Bo mam
        nadzieje,ze to nie prawda
        • xiv Re: pomocny rodak? 31.10.07, 11:40

          acha, a ile masz loginów, ksywek, profili - jakkolwiek je zwać?
          • gazella83 Re: pomocny rodak? 31.10.07, 11:46
            Wystarczajaco duzo
            • psychoguru Niegrzecznie ale przyjaznie 31.10.07, 13:21
              gazella83 napisała:

              > Wystarczajaco duzo

              Sama widzisz jak to jest: zachowujesz sie
              wbrew przyjetym zwyczajom i reagujesz
              niegrzecznie a pytasz czy ludzie odnosza sie
              przyjaznie. Ludzie nie odnosza sie
              przyjaznie do tych co zachowuja sie
              niegrzecznie, wszystko jedno w kraju czy
              zagranica.
              • gazella83 Re: Niegrzecznie ale przyjaznie 31.10.07, 15:06
                nie uwazam zeby to było niegrzeczne.
                Pytanie nie maiło zwiazku z tematem.
                • xiv Re: Niegrzecznie ale przyjaznie 31.10.07, 15:38

                  > Pytanie nie maiło zwiazku z tematem.
                  sugerujesz, że mam stworzyć osobny wątek z tym pytaniem?
        • Gość: chlop_ze_wsi Re: pomocny rodak? IP: 81.140.88.* 31.10.07, 13:10
          niestety to nie jest nieprawda
          to realia
          choc sa wyjatki
    • Gość: deos Re: pomocny rodak? IP: 80.168.115.* 31.10.07, 16:52
      Moim zdaniem Polacy w Londynie dziela sie na trzy grupy:

      1. Ci, ktorzy sa na nizszym szczeblu spolecznym niz ty i sa prymitywni, w
      zwiazku z czym nie masz i nie chcesz utrzymywac z nimi rzadnego kontaktu;

      2. Ci, ktorzy sa na tym samym poziomie socjalnym / intelektualnym co ty i
      najczesciej zadajesz sie z takimi, masz paru znajomych, z ktorymi mozesz sie od
      czasu do czasu gdzies spotkac.

      3. Ci, ktorzy sa na wyzszym szczeblu niz ty, sa tu dluzej i lepiej sytuowani. Z
      nimi nie bedziesz miec nic do czynienia, bo oni nie beda zainteresowani
      znajomoscia z toba.
      • korkix78 Kazdy Polak to... 31.10.07, 18:55
        Rozpatrywanie jakiegokolwiek narodu jako jednorodnej grupy ludzi to
        nieporozumienie, zeby nie rzec dziecinne uproszczenie.

        Dlatego podzial mi sie podoba.

        > Moim zdaniem Polacy w Londynie dziela sie na trzy grupy:
        >
        > 1. Ci, ktorzy sa na nizszym szczeblu spolecznym niz ty i sa
        prymitywni, w
        > zwiazku z czym nie masz i nie chcesz utrzymywac z nimi rzadnego
        kontaktu;
        >
        > 2. Ci, ktorzy sa na tym samym poziomie socjalnym / intelektualnym
        co ty i
        > najczesciej zadajesz sie z takimi, masz paru znajomych, z ktorymi
        mozesz sie od
        > czasu do czasu gdzies spotkac.
        >
        > 3. Ci, ktorzy sa na wyzszym szczeblu niz ty, sa tu dluzej i lepiej
        sytuowani. Z
        > nimi nie bedziesz miec nic do czynienia, bo oni nie beda
        zainteresowani
        > znajomoscia z toba.

        ... co jest dobrym podzialem, choc nieco uproszczonym, ktory
        funkcjonuje owszem wsrod Polakow w Londynie.
        Funkcjonuje tez wsrod Polakow poza Londynem, w calym UK.
        Funkconuje rowniez w USA, Hiszpani, a tazke Gwatemali.
        I przede wszystkim jak najbardziej po prostu w III / IV RP (nie wiem
        co jest teraz prawidlowe).

        Roznica jest taka, ze w Polsce zwyle jest garstka osob, na ktorych
        zawsze mozna polegac.
        (rodzina, niektorzy sasiedzi, paru najblizszych znajomych,
        przyjaciol)

        Po przyjezdzie w nowe miejsce - nie ma ich.
        Za granica nagle okazuje sie, ze "oczywistosc staje sie zaskakujaco
        oczywista" - i ze nie jest sie otoczonym sprawdzonymi ludzmi. Swiezo
        przyjezdzajacy zwykle szybko chca wypelnic te pustke i niezbyt
        racjonalnie robia cos, czego by w Poslce w zyciu nie zrobili -
        pokladaja pelna ufnosc w ledwie poznanych osobach (np z tymi, z
        ktorymi sie przypadkiem zamieszka, tudziez poznanym po wejsciu z
        buta do agencji pracy).
        Przyjazdowicza laczy z nimi wlasciwie tylko to, ze mowia tym samym
        jezykiem.
        A czy w Polsce by to wystarczylo?

        W rzeczywistosci z takim nieznajomym wcale zle nie musi byc - roznie
        jest. Tak, czeste sa rozczarowania.
        Z tego co ja widze Polacy jednak relatywnie chetnie sporo pomagaja
        nowym przyjezdnym (przede wszystkim: rady, sugestie dotyczace
        pierwszych krokow, strony/fora internetowe dla zainteresowanych -
        slowem: duuuzo informacji).

        Jednak druga strona tego samego medalu jest taka,ze nagminnie
        oczekiwania co do rodzaju pomocy rodakow za granica sa kosmicznie
        wysokie, i sprowadzaja sie do : 'oto jestem, jestes rodakiem, wiec
        zalatw mi wszystko.'

        Wowczas np niezalatwienie pracy (swietnej, lekkiej, pewnej, i to
        natychmiast) jest niemal rozpatrywane w ramach aktu zlosliwosci,
        odczlowieczenia i braku patriotyzmu.

        Pomoc w zalatwieniu mieszkania taniego, ale szpetnego - jest
        swinstwem wersja 1 "w takiej norze myslal ze bede mieszkac!!!".
        Pomoc w zalatwieniu mieszkania drozszego,ale lepszego, jest
        swinstwem wersja 2 "takie zdzierstwo?? mysli ze sram pieniedzmi, za
        kogo on mnie ma??"

        To takie podstawowe "generic" przyklady, ale mozna by je mnozyc
        niekontrolowanie.

        NAstepnie w wyniku "rozczarowania" ze nie jest sie traktowanym, jako
        pepek swiata, nastepuje prosta operacja mozgowa -

        Odpowiednik "To pijak! I zlodziej - bo kazdy pijak to zlodziej!"
        wyglada mniej wiecej tak:

        [O z, ja mu zaufalem w 100% (choc w ogole goscia w sumie nie znam) a
        on mnie zrobil w konia. To samo slyszalem/slyszalam od znajomych o
        innych.
        A zatem, nalezy oczywiscie przyjac pesymistyczna wizje: zignorowac
        tych co pomagaja, i wszem i wobec glosic, ze "Polak Polakowi
        wilkiem".]


        Dziekuje, prosze o krytyke.
        • Gość: chlop_ze_wsi Re: Kazdy Polak to... IP: 81.140.77.* 31.10.07, 21:13
          racja racja ...
          ja na wlasnej d...e poznalem "pozytywy" szybkiego ufania obcym
          i to mnie moze nauczylo lub zablokowalo we mnie pozytywne nastawienie
          do Polakow. bo to przez nich tyle razy dalem d..y kosztem rodziny.
          teraz never ever gadki z rodakami.ja tutaj experymentowalem ze
          wszystkim na sobie samym a wiedze zdobyta zostawieam sobie i tyle.
          dlatego teraz zaliczam sie do burakow .wbrew sobie.


          --------------------
          co cie nie zabije to cie wzmocni.
          • psychoguru Wiesniacy i socjolodzy 31.10.07, 21:32

            Te roznice widac jak na dloni: deos i korkix78
            to forumowa elita socjologow a wiesniak rzuca
            szmatlawymi wypocinami mozgownicy i ma sie
            wywiazac dyskusja.

            Grupy migracyjne sa pod tym wzgledem inne od
            populacji krajowej ze na szeroka skale nastepuje
            w nich zetkniecie ludzi poprzez wszelkie
            przekroje spoleczne bo podstawa kontaktow jest
            wspolny jezyk. W kraju macierzystym ludzie
            przebywaja w kregach podobnych do siebie i
            unikaja innych choc oczywiscie wszyscy mowia tym
            samym jezykiem. W kraju osiedlenia te bariery
            opadaja i stad liczne rozczarowania i negatywne
            opinie o innych.
            • Gość: chlop_ze_wsi Re: Wiesniacy i socjolodzy IP: 81.140.77.* 31.10.07, 21:59
              Te roznice widac jak na dloni: deos i korkix78
              > to forumowa elita socjologow a wiesniak rzuca
              > szmatlawymi wypocinami mozgownicy i ma sie
              > wywiazac dyskusja.

              gdyby nie tacy jak ja to kto by to czytal i pisal
              -------
              jedzie dwoch "socjologow" pociagiem
              -o czym porozmawiamy
              -nie wiem o niczym , ja wiem wszystko i ty wiesz wszystko

              biala koszula , garnitur i...osrane gacie

              • Gość: chlop_ze_wsi Re: zapomnialem IP: 81.140.77.* 31.10.07, 22:03
                w domenie mam (drobnym drukiem)
                nie dla ciebie chamie ze wsi ta strona
            • Gość: athandavan Re: Wiesniacy i socjolodzy IP: 82.153.27.* 31.10.07, 23:10
              a moze wloczedzy i turysci?

              tak mi sie Twoja typologia skojarzyla socjologicznie...
              • tesco_men Re: Wiesniacy i socjolodzy 01.11.07, 09:14
                z daleka od Polaków za granicą
            • eeela Re: Wiesniacy i socjolodzy 01.11.07, 11:21
              > Te roznice widac jak na dloni: deos i korkix78
              > to forumowa elita socjologow a wiesniak rzuca
              > szmatlawymi wypocinami mozgownicy i ma sie
              > wywiazac dyskusja.


              Roznica miedzy prawdziwa a udawana elita intelektualna polega miedzy innymi na
              tym, ze ci, ktorzy przynaleza do tej prawdziwej, potrafia sensownie porozmawiac
              rowniez z chlopami ze wsi, a przede wszystkim nie obrazaja ludzi jak leci.
              Udawana elita intelektualna to ci, ktorzy staraja sie sprawiac wrazenie zbyt
              madrych, aby z prostymi wypowiedziami prostych ludzi moc wchodzic w interakcje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja