Gość: Doc IP: 129.230.236.* 17.11.07, 05:56 www.breitbart.tv/html/8080.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: deos Re: Video: na lotniku w kanadzie zginal Polak IP: *.in-addr.btopenworld.com 17.11.07, 14:11 Cale video tutaj: www.youtube.com/watch?v=6wYEBd-Mpus Policja to mordercy, nie tylko w Kanadzie. "Panstwo" ma za duzo wladzy, i ja naduzywa. Zyjemy w coraz badziej zepsutym swiecie, gdzie na prawde zli ludzie rzadza swiatem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deos Zamordowany Polak IP: *.in-addr.btopenworld.com 17.11.07, 14:12 Tytul powinien brzmiec nie "zginal" ale "zostal zamordowany". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deos Morderstwo Polaka przez Policje IP: *.in-addr.btopenworld.com 17.11.07, 15:26 Krzyki konającego odbiły się echem po całej Kanadzie. Wobec kontrowersji, jakie wzbudził w Kanadzie film dokumentujący październikowy incydent na lotnisku w Vancouver, gdzie policjanci śmiertelnie porazili taserem 40-letniego Polaka, kanadyjski minister bezpieczeństwa publicznego Stockwell Day zapowiedział w czwartek rewizję procedur stosowania tej broni. Nagranie wideo pokazujące, jak policjanci dwukrotnym użyciem paralizatora o ładunku 50 tys. woltów zabijają niestawiającego oporu 40-letniego Roberta Dziekańskiego, zostało ujawnione w środę. Od tego czasu było wielokrotnie emitowane przez kanadyjskie i amerykańskie media. 14 października mężczyzna przyleciał do Kanady, aby dołączyć do mieszkającej tam matki. Była to pierwsza w życiu Dziekańskiego podróż samolotem. Nie władał on żadnym obcym językiem, miał problemy z odnalezieniem matki na lotnisku. Po 10 godzinach bezowocnego błąkania się po porcie lotniczym, sfrustrowany oczekiwaniem Polak rzucił krzesłem w drzwi hali odbioru bagażu. Wezwani przez starżników policjanci, dwukrotnie strzelili do niego z paralizatora, choć Dziekański nie przejawiał już agresji. Mężczyzna upadł na ziemię i po chwili zmarł w konwulsjach. "To tragiczny i przykry incydent" - powiedział na forum kanadyjskiego parlamentu minister bezpieczeństwa publicznego Stockwell Day. Jak wyjaśnił, poprosił o analizę procedur użycia taserów, aby uniknąć w przyszłości podobnych zdarzeń. Day odpowiadał na pytanie deputowanej Penny Priddy z opozycyjnej Nowej Partii Demokratycznej, która oburzenie, jakie incydent wywołał wśród Kanadyjczyków podsumowała słowami: "Krzyki konającego mężczyzny odbijają się echem w całym kraju". Wskutek użycia taserów z rąk policji zginęło w Kanadzie 17 osób. ••• Dzień po upublicznieniu szokującego nagrania ostatnich minut życia 40-letniego Roberta Dziekańskiego i jego śmierci po atakach paralizatorem na lotnisku w Vancouverze 14 października, media w Kanadzie wrzały. Sprawa poruszana także była w Izbie Gmin. Sprawie Roberta Dziekańskiego gazeta "Vancouver Sun" poświęciła całą pierwszą stronę. O filmie pisał także "The Globe and Mail", a według dziennika "Toronto Star" nagranie wideo ukazuje, że Polak umierał w mękach "wydając z siebie zwierzęce krzyki". Zdaniem policji po pierwszym strzale mężczyzna wciąż pozostawał "zdolny do walki" - pisze "Toronto Star". Gazeta zwraca jednak uwagę, że policyjne procedury w pierwszej kolejności zalecają użycie pałki lub gazu pieprzowego. Fragmenty nagrania pokazało wiele stacji telewizyjnych. Atak czterech policjantów, którzy po raz pierwszy razili Dziekańskiego prądem o napięciu 50.000 wolt w 25 sekund po podejściu do niego, uznaje się powszechnie za nieuzasadniony. Policjanci RCMP użyli tasera co najmniej dwukrotnie, a następnie trzech z czterech funkcjonariuszy przydusiło do ziemi zwijającego się i jęczącego z bólu Dziekańskiego, starając się go obezwładnić. Nagle mężczyzna przestał się ruszać. Jak się okazało, nie żył. Tu nagranie się kończy. Wszystko to sfilmował amatorską kamerą powracający z Chin 25-letni Paul Pritchard. Jasno widać, że zdezorientowany i zmęczony Dziekański nie stawiał wobec policji oporu. Nagranie, na prośbę RCMP, Pritchard udostępnił policji, która zobowiązała się zwrócić kamerę po 48 godzinach. Kamera została zwrócona, ale bez nagrania, a policja powiedziała, że nagranie może zostać zwrócone nawet po dwóch latach. Wtedy Paul Pritchard zagroził sądem i otrzymał nagranie, które upubliczniono najpierw w Internecie o godz. 21.00 w środę, a potem w większości głównych stacji telewizyjnych. W czwartek okazało się, że Paul Pritchard otrzymał od stacji CBC, CTV i Global Television honorarium w wysokości kilku tysięcy dolarów. Przyjął te pieniądze, ponieważ jego ojciec, którego nie widział od 18 miesięcy, otrzymał diagnozę poważnej choroby. Honorarium pozwoli na zakup leków i sprzętu potrzebnego w leczeniu jego choroby. Nagrania nie oglądała w całości matka Dziekańskiego Zofia Cisowska, która w chwili obecnej wymaga pomocy psychiatrycznej, zrozpaczona utratą jedynego syna, na którego przyjazd do Kanady czekała z taką radością. Przez siedem lat pracowała ciężko, aby spełnić warunki Departamentu Imigracji kwalifikujące ją do sponsorowania syna, czyli osiągnąć dochód 30.000 dol. rocznie. Pogrzeb jej ukochanego syna odbędzie się w sobotę w Kamloops, a urna z jego prochami zostanie przewieziona do Polski i tam pochowana. Zofia Cisowska domaga się wyjaśnienia okoliczności jego śmierci - poinformował w czwartek jej adwokat Walter Kosteckyj. Śledztwa w sprawie okoliczności śmierci Polaka domaga się też od władz kanadyjskich rząd RP. Konsul generalny w Vancouver Maciej Krych powiedział miejscowemu dziennikowi, że po obejrzeniu taśmy wideo z incydentu poprosił polską prokuraturę generalną o bezpośredni kontakt w tej sprawie z władzami kanadyjskimi. Ambasador RP w Kanadzie Piotr Ogrodziński ocenia, że nagranie wideo wskazuje, iż działania policji były nieuzasadnione. "Na wideo widać, że policja użyła środków nieadekwatnych do sytuacji. Dziekański był roztrzęsiony i po prostu szukał pomocy. Zastosowano przemoc wobec człowieka, który nie zachowywał się agresywnie. Podnosił ręce w geście bezbronności" - powiedział w czwartek PAP ambasador Ogrodziński. Ambasada w Ottawie wysłała 26 października do kanadyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych notę w sprawie incydentu z prośbą o informowanie o postępach w dochodzeniu mającym wyjaśnić okoliczności śmierci Dziekańskiego. W ciągu 10 dni nadeszła na nią odpowiedź. Ambasador Ogrodziński spotkał się także z szefem kanadyjskiej komisji ds. skarg na działania policji Paulem Kennedym. Komisja obiecała zająć się sprawą zmarłego Polaka. "Dostałem dokument potwierdzający zaangażowanie się komisji w śledztwo - będą je obserwować z zewnątrz" - powiedział ambasador. Dodał też, że ambasada dostaje listy i e-maile od Kanadyjczyków z wyrazami oburzenia na postępowanie policji. Były szef policji w Vancouver Ron Foyle powiedział telewizji CBC, że nie wie, dlaczego policja użyła w tych okolicznościach siły. Jak powiedział mecenas Kosteckyj, obsługa lotniska miała obowiązek dostarczyć tłumacza, kontaktując się uprzednio z konsulatem RP, ale tego nie zrobiła. "Nic tego nie usprawiedliwia. Kanada jest krajem imigrantów, przyjeżdżają tu ludzie z całego świata, którzy też nie mówią po angielsku. To oburzające. Konsulat ma tłumacza, który jest do dyspozycji 24 godziny na dobę" - oświadczył mecenas. Sekcja zwłok nie wykazała we krwi Roberta Dziekańskiego śladów alkoholu czy narkotyków. Eksperci przyznają, że porażenie prądem przez taser może grozić śmiercią osobom cierpiącym np. na chorobę serca. W Kanadzie, tasery spowodowały już śmierć 18 osób. Ostatnia, w Quebeku, zmarła już po październikowej tragedii na lotnisku w Vancouverze. Śledztwo może potrwać do sześciu tygodni. Ktokolwiek chciałby pomóc matce Roberta Dziekańskiego, może przekazywać wpłaty na rzecz Zofii Cisowski na konto Fundacji Charytatywnej Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Czeki można wysyłać na adres: Fundacja Charytatywna KPK 288 Roncesvalles Ave. Toronto, ON M6R 2M4. Odpowiedz Link Zgłoś
bigstrand Przerazajace 17.11.07, 20:03 Uzywanie tazera jako alternatywy do proby skomunikowania sie z tym biednym czlowiekiem i do tego uduszenie przy pomocy kolana... czy tych czterech gosci zrobilo to dla zabawy? 12 minut uplynelo od momentu jak Robert stracil przytomnosc do wezwania ambulasu ktory przybyw w ciagu 2!!! minut Policja ukrywajaca fakty, na poczatku mowili ze bylo 3 policjantow, ze robert zachowywal sie agresywnie i ze walczyl z nimi. Cale szczescie ze kanadyjska opinia publiczna jest poruszona tym faktem. Dziwi ze w polskich mediach malo sie poswieca czasu tej sprawie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: realizm Re: Przerazajace IP: 80.216.68.* 17.11.07, 21:41 TZW. polskie media walkuja na okraglo, ze prawdziwa demokracja jest za oceanem. tepe polactwo wierzy swiecie w te durna propagande... Odpowiedz Link Zgłoś
ratpole Re: Video: na lotniku w kanadzie zginal Polak 18.11.07, 07:52 Wielka szkoda! Taki porzadny czlowiek zginal przez glupi zbieg okolicznosci. Gdyby nie siedzial 5 lat za rabunek to by wczesniej do Kanady wyjechal i uniknal spotkania z policyjnymi oprawcami www.canada.com/vancouversun/news/story.html?id=2ec23fc6-e683-4304-8dcf-696cdf63d75e&k=72074 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m_anee z innego forum IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 18.11.07, 08:50 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29377&w=72071655&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jojko Re: Video: na lotniku w kanadzie zginal Polak IP: *.manc.cable.ntl.com 18.11.07, 13:18 definitywnie zawinili policjanci, nie stosujac sie do wytycznych stosowania paralizatora ( tylko raz wedle zasad, na filmei widac 2 strzaly z tej broni + po strzale umozliwienie oddychania ofiarze, na filmie widac, jak 4 bykow siadlo na lezacym polaku. w ogole zbyt pochopne zastosowanie paralizatora. juz na poczatku filmow widac, ze facet jest spocony, i maksymalnie podenerwowany. lekkie problemy psychiczne, facet bez znajomosci jezyka laduje w obcym kraju, a tam nie ma matki, aby go odebrala. gosciu spedza 10 godzin w jakims pomieszczeniu. 10! notabene mamusia tez sie nie popisala. jak to mozliwe, ze gosciu czekal 10 godzin, i sie niedoczekal? a innym artykule wyczytalem, ze niby byla, ale go nie widziala, i wrocila do domu. to tak jakby do mnie tu w uk miala przyleciec nie mowiaca w ogole po angielsku babcia, z ktora sie mijam, badz nie wiem gdzie jest, wiec sobie wracam do chaty, a babcia siedzi na lotnisku 10 gdodzin! nie zostawilbym tego ot tak po prostu, wiedzac ze przylatuje, i wracam sobie do domu. telefony, doglebne sprawdzenie informacji na lotnisku. cos tu nie gra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moze tak bylo? jojko poczytaj to i bedziesz wiedzial miej wiecej IP: *.it-net.pl 18.11.07, 13:51 "W Vancouver miał wylądować wczesnym popołudniem, ale samolot się spóźnił. A ja wyjechałam z Kamloops wcześnie rano i czekałam na lotnisku, ale z drugiej strony. Już się nie mogłam doczekać, kiedy go zobaczę. Pani wie, ja go jednego mam...miałam...(płacz). On był tam, gdzie wydają bagaże, powiedzieli mi ludzie, którzy widzieli na własne oczy, co się stało na lotnisku...A mnie tam nie chcieli wpuścić. Błagałam tych ochroniarzy z security, żeby mnie wpuścili, bo on jest sam, nie zna lotniska, nie zna angielskiego, a ja jestem matką, znajdę go i pojedziemy do domu... Ale oni byli nieubłagani. Nikt nie chciał mnie wysłuchać. Mijały godziny, w końcu jedna pani oficer zgodziła się wywołać go przez głośniki. Ale to było zupełnie bez sensu, bo w hali przylotów tych głośników nie słychać, a poza tym tak przekręciła jego nazwisko, nawet ja ledwo je poznałam... Jak teraz pomyślę, że on tam chodził z kąta w kąt i prosił ludzi o pomoc, i nikt, absolutnie nikt mu nie pomógł, to nie mam już sił, żeby żyć... (płacz)." www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_20195.shtml----------- W sobotę, 13 października ok. 3.00 czasu polskiego Robert opuścił Gliwice i pojechał na katowickie lotnisko. Z Katowic miał samolot do Frankfurtu. We Frankfurcie czekał ponad cztery godziny na połączenie do Vancouver. Samolot, który miał wylądować w Vancouver o 13.40 w sobotę, spóźnił się półtorej godziny. Około 15:00 Robert przeszedł bez problemu przez urząd celny i imigracyjny, wiadomo też, że odebrał swój bagaż i załadował go na wózek. Co działo się potem, jest obecnie przedmiotem śledztwa. Zofia Cisowski w tym czasie znajdowała się tylko 40 metrów od syna, usiłując przekonać pracowników lotniska, żeby wpuścili ją do strefy imigracyjnej, by mogła go odszukać. Oboje byli rozdzieleni przeszkloną ścianą. Kobieta błagała urzędników o interwencję, ale bezskutecznie. W tym czasie Robert, samotny, zagubiony, bez pieniędzy, wody i znajomości angielskiego prosił ludzi o pomoc. - Niewiarygodne jest to, że matka i syn byli przez pół dnia tak blisko siebie, a nikt z obsługi lotniska nie pomógł jej chociażby w tym, by mogła przekazać jakąkolwiek wiadomość synowi. I że nikt z pracowników "po drugiej stronie szyby" nie był w stanie porozmawiać z nim i przekazać informację matce. Nie mogę zrozumieć, jak mogło się stać, by nikt, absolutnie nikt nie był w stanie przyjść z pomocą człowiekowi na lotnisku, które przyjmuje 17 milionów pasażerów rocznie. I że mimo supertechnologii, świetnie przygotowanego personelu, ochroniarzy, urzędników imigracyjnych i celników, nikt nie zwrócił uwagi na człowieka, który przez 10 godzin błąkał się po hali przylotów... - kręci z niedowierzaniem głową prawnik matki Roberta, Walter Kosteckyj. Około 22.00 Zofia dowiedziała się, że Roberta nie ma na lotnisku. Przestraszona wyruszyła z powrotem do Kamloops, dokąd dotarła po niecałych trzech godzinach. W domu zastała wiadomość na automatycznej sekretarce, że syn się odnalazł. Oddzwoniła na lotnisko, prosząc urzędnika, by zaopiekował się synem, który nie zna angielskiego, a ona przyjedzie po niego tak szybko, jak tylko możliwe... Nie wiedziała, że właśnie wtedy serce Roberta otrzymało uderzenie o sile 50.000 wolt i powoli przestawało bić... www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_20407.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teo Re: Video: na lotniku w kanadzie zginal Polak IP: *.ipt.aol.com 19.11.07, 23:19 Ja sie do waszej jeczacej gawiedzi nie dolaczam. Ten czlowiek zmarl w wyniku nieszczesliwego wypadku. Glowna przyczyna tego wypadku bylo jego zachowanie. Ten czlowiek byl agresywny. Ja, gdybym znalazl sie w jego poblizu, w opisanej i pokazane na filmie sytuacji, czulbym sie zagrozony. Ten czlowiek byl pobudzony, nie reagowal na proby nawiazania z nim kontaktu. On nie wygladal na czlowieka zagubionego, ale rozwcieczonego. Czy kazdy czlowiek, nie znajacy jezyka kraju do ktorego przyjezdza ma prawo do takiego zachowaia ,jakie widac na filmie? Nie trzeba byc poliglota, by moc sie porozumiec. Facet sciskajacy krzeslo, nie sprawial wrazenia zagubionego. Nie mowil po angielsku, ani francuzku, nie probowal nawiazac kontaktu, stawial opor policji, zostal porazony pradem i obezwladniony, zmarl. Tylko slepy nie widzi, logicznego ciagu przyczynowo-skutkowego zakonczonego wypadkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
izi_lajf Re: Video: na lotniku w kanadzie zginal Polak 19.11.07, 23:35 Teo, a wtym wątku napisałeś całkiem logicznie, podzielam Twoja opinię. Tragedia napewno, moim zdaniem była taka przewaga służb że mogliby użyć samych rąk do obezwładnienia, ale cóż stało się inaczej, życia nie wrócimy, należy współczuć. Odpowiedz Link Zgłoś
bigstrand pojecze jeszcze troche 20.11.07, 09:15 > Ten czlowiek zmarl w wyniku nieszczesliwego wypadku. porazenie pradem 50k V i duszenie kolanem calym ciezarem na szyje w zaden sposob nie kwalifikuje sie jako nieszczesliwy wypadek Brak znajomosci jezyka i jego "agresywne" zachowanie nie upowaznia mundurowych do tego by go zabic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teo Re: pojecze jeszcze troche IP: *.ipt.aol.com 22.11.07, 02:55 Podejrzewam ^bigstrand^ ze fizyka to nie byl twoj ulubiony przedmiot, inaczej nie staralbys sie przy pomocy "tej strasznej liczby" - 50kV, tj=50 000V wywolac oburzenie, czy gromoy z nieba o napieciu kilku milionow woltow. Coz, 50kV moze brzmiec przerazajaco, tak samo, jak strasznie brzmi, to ze Slonce ma kilka milionow stopni. Z tym ze to jak bardzo nam te WIELKIE liczby sa w stanie zagrozic, zalezy od warynkow w jakich one dzialaja, na nasze cialo. W przypadku z pradem, to jak wielka krzywde nam on zrobi zalezy od jego NATEZENIA - bezpieczne dla czlowieka, okreslone jest na granicy 20mA(pradu, nie napiecia). W przypadku drugim, to czy nas Slonce zgriluje zalezy od tego jak daleko jestesmy i od warunkow, np zaleznych od budowy planety i jej atmosfery. Ten paralizator mial napiecie razenia 50 000V, ale pewnie natezenie nie wyzsze od 10mA, czyli byl bezpieczny dla czlowieka. Dla porownanaia Inne paralizatory, dopuszczone do uzytku w innych krajach niz Kanada, moga miec napiecie razenia w granicach 300 000V i natezenie ponad 10mA. Wlasnie obalilem mit paralizatora. O tym zas jak obezwladnic fachowo Polaka (bez znajomosci jezykow obcych), nie robiac mu krzywdy, to moze sie wypowiedziec tylko wyszkolony policjant (bez wskazania na narodowosc). Podtrzymuje swoje zdanie, na temat sprawy - Ten czlowiek zginal przez przypadek, ale rowniez przez swoja glupote. Odpowiedz Link Zgłoś
eurokicior Re: pojecze jeszcze troche 22.11.07, 08:09 parametry jak w generatorze van der Grafa. Nie miało prawa zabić ale zabiło... Odpowiedz Link Zgłoś