Przewoz samolotem monet kolekcjonerskich do Polski

IP: *.cable.ubr04.haye.blueyonder.co.uk 21.01.08, 11:15
Moj wujek, ktory kolekcjonuje monety prosil mnie o kupno kilku monet w brytyjskiej mennicy. Czy ktos wie jak wyglada sprawa przewozu czegos takiegu w bagazu podrecznym? Przypuszczalnie bede mial okolo 10szt., a nie chcialbym zeby mnie cofneli z lotniska.

Dzieki
    • Gość: studio1sound Re: Przewoz samolotem monet kolekcjonerskich do P IP: *.t-mobile.co.uk 21.01.08, 11:59
      nie mam pojęcia, ale monety, nawet te najrzadsze są zawsze środkiem płatniczym,
      stąd nikt nie powinien sie czepiać. Ponadto w WB nie ma limitu kwot jakie można
      wywieźć z kraju.
      Doradzałbym jednak telefon do przewoźnika.
      • kaffelek Re: Przewoz samolotem monet kolekcjonerskich do P 21.01.08, 12:16
        Gość portalu: studio1sound napisał(a):

        > nie mam pojęcia, ale monety, nawet te najrzadsze są zawsze środkiem płatniczym,
        > stąd nikt nie powinien sie czepiać. Ponadto w WB nie ma limitu kwot jakie można
        > wywieźć z kraju.
        > Doradzałbym jednak telefon do przewoźnika.
        ======
        A co ma do tego przewoźnik?? Raczej należałoby się dowiedzieć u służb celnych, czy owe monety nie sa objęte zakazem wywozu, lub wymagaja specjalnego zezwolenia. Wymóg taki jest stosowany przy
        wywozie rzeczy zabytkowych, a także w przypadku unikatów.

        Pozdrawiam
    • tklos5 Re: Przewoz samolotem monet kolekcjonerskich do P 21.01.08, 20:21
      Co sie martwisz? włóż monety do portfela w czasie kontorli, odprawy
      nikt Ci nie każe otwierać portfela. (Ja latam wiele razy z UK do
      Polski w ciągu roku - 10- razy) i nigdy nie miałem kontorli
      zawartości portfela, czy bagażu. Kiedyś znalazłem stare monety z 19
      wieku i schowałem do bagażu wśród rzeczy. Nikt nie sprawdza, za dużo
      ludzi do odprawiania. (Bardziej trzepią Pakistańczyków niż nas
      Polaków) Ostatnim razem przewiozłem starą książke z 1876 roku w
      bagażu. Nikt, nie sprawdzał - w UK to bardziej są rutynowe kontrole.
      Jakbyś leciał z Polski do UK to miałbyś napewno kontrole . Zwłaszcza
      jak przetrzepali biskupa Glempa w Szczecinie Goleniowie na lotnisku.
      Więc albo włóż do bagażu wśrod ubrań i prezentów, albo zmieszaj w
      portmonetce z innymi bilonami takimi jak 1-2 funty. Nie ma obawy.
      Czesciej sprawdzaja laptopy i elektronike niz pieniadze w bilonie .
      Powodzenia. Thomasn70
      • Gość: wonski81 Re: Przewoz samolotem monet kolekcjonerskich do P IP: 91.109.85.* 21.01.08, 21:21
        A mnie sie wydaje, ze bardziej rutynowe kontrole sa np. w Katowicach. Musialem
        nawet wyjac klucze z kurtki i pokazac...w UK nigdy mi sie to na lotnisku nie
        zdarzylo.
        PS Niektorzy przewoza 10 wagonow papierosow, i nikt ich nie sprawdza, inny ma 2
        wagony, i zostaje przetrzepany. Wszystko zalezy od szczescia, a i pewnie od tego
        kto przeszukuje.
        • ghrom Re: Przewoz samolotem monet kolekcjonerskich do P 22.01.08, 10:55
          W Katowicach to kompletne debile pracuja, przynajmniej w czesci.
          Kiedys mi sie toto przytrafilo:

          Dzieki, czyli pan tu jest od tego...

          Uwaga, będę 'pluł na Polskę', osoby o wrażliwym sercu proszone są o
          opuszczenie wątku ;]

          Próbowałem przypomnieć sobie, ile to razy na polskich lotniskach
          funkcjonariusz Straży Granicznej oddał mi moj paszport ze słowem
          'dziękuję'. Od jakiegos czasu zwracam na to uwagę i od czasu gdy
          zacząłem tą uwagę zwracać, nie usłyszałem od wspomnianych
          funkcjonarioszy magicznego słowa ani razu. Stosunkowo częstym
          zjawiskiem jest za to bardzo wyszukany rzut paszportem na ladę
          okienka. Aby być uczciwym muszę przyznać, że w ciągu ostatnich lat
          byłem na polskich lotniskach przyjmowany i odprawiany dobre
          paręnaście razy - moglo mi raz i drugi magiczne słowo umknąć.

          Nie dalej jak wczoraj byłem odprawiany na lotnisku w Katowicach, od
          pana w okienku w odpowiedzi na moje 'dzień dobry' i 'dziękuję' nie
          usłyszałem zupełnie nic, na pocieszenie nie spotkał mnie za to
          rzucik paszportem. Dobre i to. Nie zrażony podążyłem tropem
          małżonki, która już podchodziła do skanera bagaży. Kolejki nie było
          w ogole, zatem wybrałem skaner obok... Obslugiwała go młoda babka ze
          straży, żoną zajmował się jakis koleś. Podchodząc usłyszałem
          fragment wymiany zdań między żoną a kolesiem: małżonka wyraziła
          zdziwienie na żądanie zdjęcia zegarka i położenia go razem z innymi
          metalowymi przedmiotami w tacce do skanera. 'Zegarek, to jakaś
          nowość chyba?' 'Nie nowość :P' odburknął koleś.

          Coś mi zaświtalo - teściowie odlatywali z tego lotniska w zeszłym
          roku zaraz po rozluźnieniu przepisów bezpieczeństwa... Kazali im
          gumy do żucia i TikTaki wywalić.

          Ale nic to, podchodzę do pani ze straży i staram się nawiązać
          konwersację 'na wesoło'. Lipa, pani jest sztywna jak gdyby ją pijany
          żul przy barze zagadywał... Różne można o mnie rzeczy mowić, ale bez
          przesady :P Wiem co mam robić, wiec wyciągam laptopa, ściagam
          kurtkę. Już wcześniej do torby wrzuciłem telefon i portfel - trzeba
          ludziom pomagać. 'Zegarek i pasek proszę ściągnąć', 'Pasek to może'
          - mówię, faktycznie zapomniałem - 'ale zegarek to po co, on nie
          pika', 'Nie szkodzi, proszę ściągnąć'. Patrzę na panią, wrzucam
          zegarek bez słowa do miski. Na kilkunastu odwiedzonych przeze mnie
          lotniskach, na trzech różnych półkulach, nikt mi nigdy tego zegarka
          nie kazał ściagać. I nigdy nie zapikał przy przejściu przez bramke
          :P

          'Ma pan coś jeszcze w kieszeniach?', 'No mam, pieniądze' - mówię i
          pakuję się przez bramkę. Paniusia zastawia mi drogę: 'Też proszę
          wyciągnąć', 'Po co? To są papierowe pieniadze, one nie pikają', 'Nie
          szkodzi, proszę wyciągnąć', 'Słucham? Nie, nie wyciągnę' - scenka
          rodzajowa zaczyna zwracać na siebie uwagę okolicznych kolesi ze
          Strazy, bo ja już zaczynam się wk**wiać, a to po mnie widać.

          Jeszcze jedno 'proszę wyciągnąć' i 'nie, nie wyciągnę' i zostaje
          wyszczekane, tak jak kapral szczeka do kota, zdanie klucz:

          'PAN TU JEST OD TEGO, ŻEBY WYKONYWAĆ POLECENIA' - koleś ze skanera
          obok, troche inaczej ubrany ale też ze Straży.

          Jakby mi kto w mordę dał.

          'Słucham? Co takiego?' - zamurowało mnie. 'Ja tu jestem od tego,
          żeby polecenia wykonywać?' - powtarzam bezmyślnie ze dwa razy.
          Paniusia każe mi zdjąć buty, ściągam bez gadania, wiadomo, że o to
          mnie mają prawo PROSIĆ. Przechodzę przez bramkę, bo paniusia już
          spasowała. Pieniądze, o cudzie, nie pikają. Od razu się rozkładam do
          macania, a jakże, przejmuje mnie dwóch kolesi, jeden mnie maca drugi
          coś do mnie gada o pokazywaniu pieniędzy, ja do siebie mamroczę jak
          mantrę zdanie klucz, z lekka przetykane powtrzymywanymi
          'ku**amaciami'.

          Odmawiam wyciągnięcia pieniędzy, koleś mnie zaprasza 'do kantorka'.
          Idę wracając przez bramkę, która wesoło pika bo mam ze sobą torbę z
          laptopem i wszystkimi bambetlami. W kantorku kolo mi tłumaczy, że
          paragraf, że Straż ma prawo, że oni są tu po to, żeby dbać o moje
          bezpieczeństwo, że pieniądze można przewozić do określonej kwoty...
          'Ja to wszystko wiem' - wyciągam te paręset funtów i rozwijam przed
          nimi w wachlarzyk - 'to jest kwota nieporównywalna'. Nic wiecej nie
          mówię, zaczynam sie uspokajać ale dalej jestem 'zatkany'.

          Wypuszczają mnie, przechodzę przez bramkę, wesołe pik, żona na mnie
          czeka, idziemy dalej.

          Przez cały lot wkurzam sie na siebie, że mogłem tym matołom
          wygarnać, powiedzieć to i owo do słuchu. Ech, niepotrzebnie sie
          zdenerwowałem. Ku**wa mać.

          Przy okazji - Big Bang Simona Singh'a - polecam.

          W Luton stajemy w kolejce do odprawy paszportowej, będę uważał co mi
          gościu powie. Trafił mi się Murzyn, fajnie. Podchodzę z otwartym
          paszportem, bo za mną kolejka, uśmiecham się i 'hello'. 'Hello' -
          odpowiada Murzyn i pakuje paszport do skanera. Piku pik, podaje mi
          paszport i bardzo wyraźnie mówi po polsku: 'Dzięki'.

          Jakby mi kto w morde dał, zamurowało mnie.

          Na szczęście tylko na moment, roześmiewam się, 'dzięki' i idę dalej.

          Przy okazji, Wizzair sie jakby poprawil - wszystko przed czasem,
          bagaże w tempie ekspresowym.


          Morał tej nudnej historyjki: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
          :P
      • Gość: Lukasz Re: Przewoz samolotem monet kolekcjonerskich do P IP: *.cable.ubr04.haye.blueyonder.co.uk 22.01.08, 00:49
        dzieki wszystkim za odpowiedzi
        Moze niezbyt precyzyjnie sformulowalem pytanie, chodzi mi o monety zlote i
        srebrne, wiec wyciaganie ich z kapsli ochronnych i wsadzanie do portfela odpada.
        Monety nie sa zabytkowe i unikatowe(chyba,ze o ich unikatowosci mialby swiadczyc
        ich ograniczony naklad, ale nie sadze) oraz sa ogolnie dostepne w mennicy. Wiem,
        ze na terenie UE mozna swobodnie kupowac monety w sklepach internetowych i je
        przesylac poczta, i nie ma z tym problemow.
        Faktycznie bede musial sie zglosic do jakiejs powazniejszej instytucji niz forum ;-)

        pozdrawiam
        • kaffelek Re: Przewoz samolotem monet kolekcjonerskich do P 22.01.08, 10:36
          Przy zakupie w mennicy przedstaw sprawę, poproś o odpowiedni świstek i po sprawie.

          pozdrawiam
        • serendepity Re: Przewoz samolotem monet kolekcjonerskich do P 22.01.08, 11:40
          Osobiscie nie widze problemu. Nie sa to zabytki, unikaty i sa ogolno dostepne i
          nie przemycasz ich. I tak musisz je wziac do bagazu podrecznego, bo rzeczy
          wartosciowych nie wklada sie do rejestrowanego.
Pełna wersja