Dodaj do ulubionych

styl zycia a pieniadze

IP: 85.134.165.* 28.06.08, 22:02
jestem ciekawa, jak zyjecie - chodzi mi o kwestie finansowe..
czy wydajecie wszystkie pieniadze ktore zarabiacie czy tez staracie
sie bardzo oszczedzac?
czy jakos pomiedzy moze?troche pozyc i oszczedzic?

przebywam w Irlandii a stan mojego konta to 10 tys.
euro..mizernie..mialam rozne przerwy w pracy ..i nie szaleje tez z
gotowka..a i tak jakby pryszlo mi teraz stad wyjezdzac to takie
oszzcednosi szybko sie rozplyna:/

tez macie takie rozterki?

pozdr.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jaro Re: styl zycia a pieniadze IP: *.cdif.adsl.virgin.net 29.06.08, 01:00
      Roznica jest nie tyle miedzy wydawaniem a oszczedzaniem, co miedzy wydawaniem na
      konsumpcje a wydawaniem na inwestycje. Gdy sie sie wydaje na splate kredytu
      hipotecznego, na studia, na szkole dla dziecka, czy na fundusz emerytalny, moze
      nic nie zostac na koniec miesiaca, ale to jednak co innego niz np. przegranie
      wszystkiego w lotto lub kupienie najmodniejszego 4x4.
    • korkix78 I tak i tak 29.06.08, 01:06
      Ekstrema to nie dla mnie.
      Mozna mieszkac w samochodzie, podbierac sol w McDonaldsie, zamiast papieru w
      kiblu utylizowac skumulowane w tym celu ulotki z Take-Awayow, - ale nie dziekuje.
      Nielogiczne wydawanie pieniedzy na rzeczy typu telefon komorkowy z wbudowanym
      kinem domowym i mapa dna atlantyku, ktore tak naprawde sa mi zbedne, to tez nie
      dla mnie.

      Bardzo dlugoterminowo daze do sytuacji, by w przyszlosci niezaleznie od tego co
      sie w moim zyciu wydarzy (biorac pod uwage scenariusze od gospodarczych
      hiperkryzysow po np - odpukac- brak rak lub/i nog czy inne inwalidztwo), moje
      dochody z nie-pracy pozwalaly mi na niezbedne minimum egzystencji.

      A znaczy to, ze nie moze byc tak, ze skocznie przewale na biezaco wszystko co
      zarobie.

      Dodam, ze poprzez roznie rozumiane 'oszczedzac' rozumiem cos innego niz zwykla
      kumulacja nadwyzek na koncie. Docelowo sa to pieniadze zamienione na cos, co
      generuje (lub przynajmniej powinno) dochod.
      W praktyce roznie to wychodzi, ale na dluzsza mete zawsze lepiej niz zwykle
      odkladania wszystkiego do klasycznej skarpety (w formie r-ku w banku).
      • 10iwonka10 Re: I tak i tak 29.06.08, 16:34
        Domyslam sie ze mas zna mysli zakup akcji czy jednostek funduszow
        investycyjnyh?

        A ja rodzielam swoje oszczednosci czesc na zakup jednostek
        (zdecydowanie mniejsza ) a czesc wlasnie do 'skarpetki' na cash isa,
        fixed bonds..... Chyba nie lubie zbytniego ryzyka.
    • raveness1 Re: styl zycia a pieniadze 29.06.08, 17:56
      A ja za wielka woda nauczylem sie, ze zycie jest nieprzewidywalne i
      teraz juz nie planuje. To tylko wywoluje frustracje, myslami ciagle
      jestes w przyszlosci i wlasciwie w ogole wtedy nie zyjesz. Wszystko
      odkladasz na nieokreslone pozniej.
      Co nie oznacza, ze olewam wszystko i zyje od payslipa do payslipa.
      Common sense very welcome!
    • Gość: deos Re: styl zycia a pieniadze IP: *.router.finemedia.pl 01.07.08, 11:37
      Ja zawsze staram sie oszczedzac na rzeczach, ktore nie sa mi
      potrzebne, ale nie kwapie sie wydac wiekszych sum na inwestycje i na
      rzeczy, ktore na prawde potrzebuje. Od poczatku wiedzialem, ze nie
      wracam nigdy do Polski, ale to nie znaczy, ze nie nalezy oszczedzac
      na przyszlosc czy na emeryture, tak jak wielu tutaj sadzi.

      Mamy troche szczescia, bo zarabiamy z zona dosyc niezle i zawsze
      zostawalo nam kilka tysiecy funtow miesiecznie po podstawowych
      wydatkach - ale zamiast je wydawac na glupoty, zawsze je madrze
      inwestowalismy w rozne rzeczy, od nieruchomosci w roznych krajach,
      poprzez wlasny biznes, akcje dobrych spolek na calym swiecie i na
      foreksie i rynkach pochodnych skonczywszy.

      Nie mamy za to samochodu ani flat TV, mamy tylko jedna komorke i to
      na pay as you go... Oszczedzamy troche na jedzeniu (gotujemy sami,
      kanapki do pracy), na ubraniach (mamy tylko kilka, wszystkie moje
      ubrania razem zmiescilyby sie do malej walizeczki), na imprezach
      (nie chodzimy), jedyne co lubimy to podroze ale tez nie czesciej niz
      raz na pol roku.

      Nigdy nie inwestowalismy w zadne fundusze inwestycyjne bo to glupota
      dla kogos, kto zna sie choc troszke na finansach. Nie inwestowalismy
      tez nigdy w lokaty czy obligacje, ktore przynasza po podatku zysk
      mniejszy niz "inflacja + 3%" (czyli np. wiekszosc ISA czy lokat w
      UK).

      Nie bralismy nigdy zadnych pozyczek ani kredytow za wyjatkiem tylko
      mortgages, ktore ida pod nasze inwestycje (mortgage mamy na 5.74% a
      na lokacie od tych pieniedzy dostajemy ponad 8% rocznie).

      Obecnie, po 6 latach w UK i ok. 4 latach oszczedzania, osiagnelismy
      perwszy szczebelek w wolnosci finansowej i mozemy zyc zupelnie bez
      pracy na niskim ale nienajgorszym poziomie z dochodow z naszych
      inwestycji - dostajemy czynsze z naszych nieruchomosci, dywidendy z
      naszych akcji, odsetki od naszych lokat i one wszystkie rosna wraz z
      inflacja. Lacznie uzbiera sie niecale 2000 funtow na miesiac. W
      Londynie to bardzo malo na rodzine, ale gdybysmy wyjechali sobie na
      polnoc Anglii lub do Portugalii, to nie musielibysmy prawdopodobnie
      do konca zycia pracowac.

      Ja zawsze mialem plan aby przejsc na emeryture, lub osiagnac
      niezaleznosc finansowa przed trzydziestka i zawsze do tego dazylem,
      od kiedy zdalem mature. To byl cel numer jeden - i dlatego sie
      udalo. Tobie tez tego zycze.
      • ratpole Re: styl zycia a pieniadze 01.07.08, 11:53
        Gość portalu: deos napisał(a):

        > Ja zawsze mialem plan aby przejsc na emeryture, lub osiagnac
        > niezaleznosc finansowa przed trzydziestka i zawsze do tego dazylem,
        > od kiedy zdalem mature.

        Moj Boze... dlaczego nie chcialbym sie z toba zamienic na zycie? hehehehe
        I dlaczego mam ciagle to nieodparte wrazenie, ze wtykasz nam ciemnote?
        • jamesonwhiskey Re: styl zycia a pieniadze 01.07.08, 20:34

          Przynajmniej jeden normalny, który nie życzy drugiemu żeby mu krowa zdechła :)

          heheh za to zyczy mu jednej komorki na spolke z zona, tanie jedzenie
          ciuchy z primarca lub blizej prawdy z oxfamu
          zero wyjsc duzo oszczedzania odmawianie sobie na kazdym kroku
          mieszkanie tez zapewne z tych tanszych

          nie wiem czy chcialbym takiej przyszlosci
          • Gość: Ralph Re: styl zycia a pieniadze IP: *.zone2.bethere.co.uk 01.07.08, 21:00
            Nie wiem o co Ci chodzi. To na co ktoś wydaje swoje pieniądze to prywatna sprawa.
            Poza tym deos chciał pokazać, że dorobić się można tylko inwestując, a nie
            przejadając zyski. Kiedyś ktoś powiedział, że osoba kupująca na kredyt nowy
            samochód z salonu nigdy nie dorobi się sensownych pieniędzy. Moje prywatne
            obserwacje całkowicie to potwierdzają.
            • korkix78 Re: styl zycia a pieniadze 01.07.08, 22:54
              Szczerze mowiac tez nie do konca ogarniam skad taka nagonka na deosa.
              I to co ciekawe rowniez od calkiem sensownych osob, z ktorych zdaniem sie licze.

              Deos przeciez tylko podaje praktyczne sugestie czy wlasne komentarze o tym, jak
              radzi zarzadzac swoimi finansami. Niektorzy chyba myla to z zle rozumianym
              ciulaniem, prostym ladowaniem wszystkiego do skarpety co jest dla mnie
              kompletnym nieporozumieniem. Nie czytam wszystkich watkow, ale wiem ze nieraz
              wlasnie tlumaczyl, dlaczego zwykle doslowne pakowanie funtow do skarpety jest
              be. (ok, skarpeta wspolczesnych czasow = konto bankowe).
              I skoro ktos stawia znak rownosci miedzy skapstwem a rozsadnym spozytkowaniem
              pieniazkow, to ciezko sie porozumiec.

              Jesli juz koniecznie szukac na niego 'haka', to jedyne co naciagajac mozna mu
              zarzucic to to, ze zdarzalo sie, ze popelnial odpalanie watkow 'finansowych',
              ktore niewiele maja wspolnego z jakotakim zyciem w Wielkiej Brytanii.
              Teoretycznie to nie to forum, chociaz mnie to akurat nie boli.
              • ghrom Re: styl zycia a pieniadze 02.07.08, 14:16
                > Szczerze mowiac tez nie do konca ogarniam skad taka nagonka na
                deosa.
                > I to co ciekawe rowniez od calkiem sensownych osob, z ktorych
                zdaniem sie licze.

                Moze jesli doczytasz uwagi tych osob co do niektorych deosa teorii
                to ogarniesz ;]
              • 10iwonka10 Re: styl zycia a pieniadze 03.07.08, 21:36
                >>>>ale wiem ze nieraz wlasnie tlumaczyl, dlaczego zwykle doslowne
                pakowanie funtow do skarpety jest be. (ok, skarpeta wspolczesnych
                czasow = konto bankowe).>>>>

                No trzeba bedzie chyba Banki w UK pozamykac -:)
          • Gość: A Re: styl zycia a pieniadze IP: 78.32.65.* 01.07.08, 22:38
            Ale tylko raz na pol roku, a co robi przez pozostaly czas?
            Serio mnie to zaciekawilo, bo nie spodziewalam sie, ze Deos moglby tak przycinac
            na wszystkim, zwlaszcza, ze w postach o kosztach zycia podawal zawsze dosc spore
            kwoty. O wiele wiecej niz np ja wydaje, a ja nie przycinam kosztow tak jak on,
            ale z drugiej stronie nie wydaje na pierdoly. Chyba, ze on podawal estimates,
            ale nie ze swojego zycia.
            • Gość: deos Re: styl zycia a pieniadze IP: *.router.finemedia.pl 01.07.08, 23:20
              Pozostaly czas spedzam w internecie, sprawdzam inwestycje, czytam
              artykuly ekonomiczne, wiadomosci z rynkow, robie sobie analizy etc
              bo tym sie interesuje i mnie to bardzo wciaga :) To nic nie
              kosztuje, oprocz internetu, ktory i tak musze miec. Lubie tez czytac
              ksiazki z lokalnej biblioteki, a to tez nic nie kosztuje. W lato
              czasami wychodzimy do parku lub pobiegac, czasami idziemy do
              znajomych na grilla. Nie wiem co w tym dziwnego, ze mozna spedzac
              czas wolny bez wydatkow, myslalem ze to normalne...?

              Mozna oczywiscie miec 52 calowy flat screen TV i ogladac filmy na
              SKY lub wypozyczac DVD, mozna tez chodzic do klubow, do pubow, do
              restauracji codziennie a zona na shopping... Mozna miec samochod na
              kredyt i wszedzie nim dojezdzac, miec komorke z sat navem i
              internetem za 50 GBP miesiecznie, do tego najmodniejsze ciuchy, i
              gadgety najlepiej z designer shops i za duzy dom... Ale kazdy sie
              bawi tak jak lubi. Cos za cos - ja wole sie czuc bezpiecznie
              finansowo, miec mozliwosc rzucic prace w kazdej chwili jesli mam na
              to ochote i grac reszte zycia w golfa lub podrozowac do konca zycia
              non stop jako backpacker. Uczucie, ze stac cie na kupno domu za
              gotowke w kazdej chwili, ze masz na studia dla dziecka bez zadnych
              wyrzeczen, kredytow i oszczedzania lub mozesz sobie po prostu olac
              wszystko i zostac rentierem jest fantastyczne moim zdaniem, lepsze
              od tego, jakie sie ma, noszac firmowe ciuchy czy tego, gdy inni na
              ciebie patrza, jak jedziesz drogim samochodem.

              A co do oszczedzania, to oczywiscie sa umiary, mieszkamy w
              nowoczesnym apartamencie i placimy za to dosyc duzo, jemy tez czesto
              organic, ale unikamy niepotrzebnych rzeczy - ale tylko tak, aby nie
              ujmowac sobie przyjemnosci i zdrowia.
              • ratpole Re: styl zycia a pieniadze 02.07.08, 00:00
                Gość portalu: deos napisał(a):

                > A co do oszczedzania, to oczywiscie sa umiary, mieszkamy w
                > nowoczesnym apartamencie i placimy za to dosyc duzo, jemy tez czesto
                > organic, ale unikamy niepotrzebnych rzeczy - ale tylko tak, aby nie
                > ujmowac sobie przyjemnosci i zdrowia.

                Jednym slowem wyeliminowales ze swojego zycia (i zycia malzonki, a co ona na
                to?) ta odrobine szalenstwa, ktora jest jego sola i pieprzem, zapobiegajacymi
                przed oszaleniem hehehe
                W swoim buchalteryjnie zaplanowanym zyciu pozwoliles sobie tylko na jedno
                szalenstwo: poslubienie egzotycznej pieknosci.
                Chyba..... chyba..... ze.......... i to zaplanowales jeszcze przed matura hehehehe
                • mysz2006 Re: styl zycia a pieniadze 02.07.08, 01:35
                  deos, podziwiam szczerze podziwiam, ale sleczenia przy internecie w celu sledzenia inwestycji przy zarobkach z ktorych po oplatach zostaje kilka tysiecy funtow miesiecznie :-) plus dochodach z enterprises przerywanym spacerkiem w parku to ja bym zyciem w prawdziwym tego slowa znaczeniu raczej nie nazwala. Wiedzialam ze niektorzy ludzie tak musza, ale zeby z tak z wyboru w kwiecie wieku nigdy nie isc do restauracji albo do teatru, na koncert czy w week-end na wycieczke za miasto nie wyjechac? Mnie by ponioslo. Gratuluje samozaparcia.
                  • Gość: A Re: styl zycia a pieniadze IP: 217.33.252.* 02.07.08, 11:09
                    Wlasnie o to mi chodzilo w moim pytaniu.

                    Wiem, ze mozna spedzac czas nie wydajac pieniedzy, sama naleze do kilku
                    bibliotek i kupuje tylko te ksiazki, ktore wiem, ze przeczytam wiecej niz raz
                    itp. Lubie chodzic do parkow, nie rozbijam sie po klubach. Lubie tez wycisnac
                    maks z dostepnych pieniedzy. Ale ta pierwsza wypowiedziec Deosa zabrzmiala
                    strasznie, jakby nie mial zycia poza kwestiami finansowymi. Wiem, ze czytanie
                    internetu wciaga i mozna dowiedziec sie duzo rzeczy, ale chyba trzeba zachowac
                    jakis balans w zyciu?

                    Tez planuje swoja przyszlosc i pracuje na to by nie pracowac w niedlugim czasie,
                    ale mimo wszystko wole miec jakies zycie w miedzyczasie, nie odkladac
                    wszystkiego na pozniej, bo pozniej moze nie byc.
              • 10iwonka10 Re: styl zycia a pieniadze 03.07.08, 21:32
                Masz strasznie 'kontrolowane zycie'- spedzasz caly czas sprawdzajac
                swoje inwestycje i ile uskladales? czy to nie 'inwestohobia' Tez tak
                mozna ale nie kazdemu to odpowiada.
                Bo ja akurat mam wiekszosc oszczednosci w ISA-ch Bondach i troche w
                akcjach ale za to spie dobrze w nocy i nie martie sie o inwestycje
                w stylu ' rachunek w Singapurze na 8%'

    • luiza-w-ogrodzie Keeping up with the Joneses? 04.07.08, 02:51
      Gość portalu: Cristin napisał(a):

      > jestem ciekawa, jak zyjecie - chodzi mi o kwestie finansowe..
      > czy wydajecie wszystkie pieniadze ktore zarabiacie czy tez
      staracie sie bardzo oszczedzac?
      > czy jakos pomiedzy moze?troche pozyc i oszczedzic?

      Rozny jest stosunek do pieniedzy ludzi ktorzy niedawno sa na
      emigracji (wiec dorabiaja sie rzeczy podstawowych) i tych ktorzy sa
      na emigracji od kilkunastu (jak ja) czy kilkudziesieciu lat. Zalezy
      tez od celu zarabiania: oszczedzic na wydanie pieniedzy w Polsce,
      inwestowac, oszczedzic na depozyt na dom, wydac na wlasna edukacje?
      Domyslam sie ze jestes w tej chwili na dorobku i stad widzisz
      ograniczenie: oszczedzic lub "zyc".

      Styl zycia niekoniecznie musi miec cokolwiek wspolnego z pieniedzmi.
      Uzywasz okreslenia "troche pozyc" - ale co to znaczy? Dla
      jednego "zyc" to mozliwosc jadania w najlepszych restauracjach i
      jezdzenia wlasnym BMW, dla drugiego bedzie to mozliwosc kupowania
      markowych ciuchow i wakacji w cieplych krajach a dla Deosa czy mnie
      mozliwosc wyboru co chcemy zrobic ze swoim zyciem.

      Tu przylaczam sie do zdziwienia Korkixa nagonka na Deosa. Doceniam
      to ze Deos mimo nieustannej krytyki ze strony forumowiczow chce sie
      dzielic swoim sposobem na zycie. Nie kazdy ma odwage to zrobic,
      szczegolnie gdy rozni sie w swoich preferencjach od tzw. wiekszosci.

      Nie kazdy ma potrzebe wydawania pieniedzy w sposob widoczny dla
      innych tylko po to, zeby im zaimponowac czy podniesc swoja wartosc
      we wlasnych oczach. Podobnie jak Deos, bardzo malo ogladam TV - wiec
      po co mi najnowszy model plazmy? Do pracy mam blisko ale niestety
      transport miejski szwankuje, wiec na dojazdy mam maly samochod - po
      co mi duzy? (Polacy znajacy moja sytuacje finansowa dziwia sie
      dlaczego nie kupie "czegos porzadnego", Australijczycy nie
      kwestionuja moich wyborow). Uwielbiam czytac, ale czytam w takim
      tempie, ze gdybym miala kupowac kazda ksiazke, ktora przeczytalam,
      zajelyby caly metraz mojego domu i czesc sasiedniego tez. Rzeczy,
      ktore mnie rajcuja i sa pieprzem mojego zycia (uklony dla Ratpole)
      sa dla wszystkich za darmo albo za cene benzyny na dojazd: wloczegi
      po dzikich terenach Australii i praca w ogrodzie (dla nie
      posiadajacyh wlasnego ogrodu moze to byc praca w "community gardens"
      lub wolontariat w lokalnych parkach albo dla zarzadu lasow).


      Zatem, podobnie jak Deos, nie wydaje pieniedzy na rzeczy, ktore mnie
      nie interesuja albo ich nie potrzebuje. Pieniadze ida w inwestycje i
      to, co lubie: dobre wzornictwo wnetrzarskie (meble, wyposazenie
      kuchni i inne domowe przedmioty codziennego uzytku), sprzet
      turystyczny (klasy alpejskiej lub himalajskiej, potrzebny gdy
      stawiamy namiot na sniegu), dobre narzedzia ogrodowe.

      Kazdy z nas w ramach wlasnych finansow powinien moc zyc tak jak
      lubi, bez potrzeby tlumaczenia sie innym lub zycia pod oczekiwania
      sasiadow ("keeping up with the Joneses"). Problem powstaje gdy
      mozliwosc zarobkowania nie dorasta do oczekiwan :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • Gość: A Re: Keeping up with the Joneses? IP: 217.33.252.* 04.07.08, 11:30
        Skad od razu nagonka na Deosa? Ja po prostu szczerze sie zdziwilam jak napisal o
        swoim stylu zycia i wcale nie chodzi mi o samo nie wydawanie, bo jak pisalam ja
        tez nie wydaje na pierdoly i nie mam nawet telewizora w domu, bo nie ogladam.
        Zdziwilo mnie to, ze opis jego zycia tak bardzo odbiegal o tym o czym zwykle
        pisal. Z jego wypowiedzi moznaby wywnioskowac, ze zyje jak krol. Jak podawal
        komus wyliczenia kosztow zycia, to zdecydowanie nie przypominalo to tego o czym
        napisal w tym watku. Jak ktos pisal, ze wydaje malo na jedzenie, to Deos
        poprawial, ze chyba dziennie tyle wydaje ten ktos, a nie tygodniowo, bo
        tygodniowo to nie da sie przezyc.

    • Gość: Rotamistrz Tak sobie wlasnie dokonalem rachunku way of life IP: 82.141.239.* 04.07.08, 04:36
      I mi wyszlo, ze jak na swoje mizerne zarobki, niewdzieczne zajecie,
      jak i status niezakorzenionego emigranta, to w sumie zyje zgodnie ze
      swoim duchem, tzn spelniam swoje marzenia bez dokonywania daleko
      idacych kompromisow.

      Oczywiscie, zdaje sobie sprawe, z tego ze z wysokosci ostatniego
      pietra biurowca Hudsucker Proxy to mnie nawet nie widac, jak i
      pewnie 99% uczestnikow tego forum, lecz co tam - w dobie codziennego
      narazania wzroku na dolujace tytuly przy roznoszeniu gazet, musze
      sie jakos pokrzepic.

      A wiec umiem czytac, pisac tez, i to na tyle w swoim mniemaniu
      ciekawie, ze nawet podjalem sie onegdaj jakis prob literackich. Znam
      jezyk obcy na tyle dobrze, ze moge sobie podarowac rodzimych
      komentatorow przy transmisjach meczow. W wolnych chwilach gotuje, i
      nieskromnie sie przyznam, ze mam w tym polu iscie gourmetowe
      ambicje. Prezentacja potraw jeszcze troche szwankuje, gdyz zawsze z
      estetyka bylem na bakier, za to smakowo jest calkiem, calkiem. Wbrew
      wczesniejszemu sobie przekonalem sie takze do alkoholu do tego
      stopnia, ze nauczylem sie wytrzasac drinki z pokaznej kolekcji
      trunkow w moim "barku".

      Smakoszem jestem takze filmowym i tu takze dopieszczam sie
      regularnie i czasem bez opamietania. Zgromadzilem liczaca ponad 100
      tytulow kolekcje DVD, z dzielami uznanymi przeze mnie za
      przynajmniej godne recenzji, a moze i nawet eseju. Pornosow tez mam
      niemalo, choc to akurat dosc plebejskie hobby, uprawiane przez 90%
      swiatowej populacji internautow.

      W miedzyczasie zdobylem takze prawo jazdy, nauczylem sie czerpac z
      uczestnictwa w ruchu drogowym niemala przyjemnosc, ocierajaca sie
      niekiedy o zmyslowa rozkosz, nabylem auto i nabawilem sie nieznanego
      wczesniej niepokoju o ceny barylek. Poznalem teorie, jak i praktyke
      strzalu. Umiem sie czolgac w blocie oraz potrafie seksualnie
      rozpalic kobiete przez gadu-gadu. Mowiac juz o tych sprawach, to
      przez kilka lat wspolgospodarzylem erotycznemu forum, zglebiajac
      przy tym tajemna wiedze milosna do zawilglych odchlani niedostepnych
      zwylym smiertelnikom, a przynajmniej nie mojemu sasiadowi z domku po
      prawej. Sklejalem modele samolotow, zaciagajac sie przy tym gleboko
      klejowymi oparami, w rezultacie odkrywajac sekret lotu, oraz zasady
      rzadzace przyznawaniu NATOwskich kodow maszynom bojowym wojsk bylego
      Ukladu Warszawskiego. Nie mieszkalem nigdy bez kobiety, z wyjatkiem
      krotkiego okresu sluzby wojskowej. Widzialem wiecej wschodow i
      zachodow slonca od pana Jonesa. Moge spac albo nie spac o dowolnej
      porze dnia i nocy. Co jeszcze? Acha, posiadlem wreszcie trudna
      umiejetnosc prasowania koszul i poscieli, ale ciagle nie oduczylem
      sie sikac do umywalki.

      I to wszystko za mniej niz 25k rocznie!
      • Gość: deos Re: styl zycia a pieniadze IP: *.router.finemedia.pl 07.07.08, 11:33
        A malo pomyslow bylo na forum? Wszystkie pomysly sa nadal aktualne.

        Od kiedy lokata do inwestycja? Wkladajac pieniadze na lokate w
        obecnych czasach, chronisz je jedynie przed inflacja ale raczej nie
        zarabiasz.

        Najlepsza lokata w GBP jest dostepna w banku ICICI w Singapurze
        (wpisz w Google ICICI Singapore), na 3-letnim depozycie dostaniesz
        8.5% rocznie bez podatku (Singapur jest poza EU, wiec nie beda cie
        kablowac do Inland Revenue jak np. banki na Guernsey czy Isle of
        Man).

        Na jeden rok, najlepsza lokata w GBP jest w Anglo Irish Bank, ale
        tutaj trudniej uniknac podatku, chyba, ze potrafisz udowodnic, ze
        mieszkasz poza EU, np. masz bank statement lub utility bill na twoje
        imie z jakiegos non-EU kraju (te sa do nabycia np. na
        www.replicadoc.co.uk/ i na wielu innych podobnych stronach).

        Najlepsza lokata na 12 miesiecy w Euro obecnie to marne 4.75% w
        Griffon Bank. Na trzy lata dostaniesz 5.75% rocznie w ICICI
        Singapore. Osobiscie nie zawracalbym sobie tymi glowy a zamiast
        lokaty w Euro wybralbym kupno mieszkania w Niemczech - te placa do
        od 6% do 12% rocznie w najmie po oplatach plus jest to inwestycja,
        ktorej wartosc rosnie wraz z inflacja (ceny mieszkan w DE ida
        powolutku do gory).

        Z innych walut polecam AUD (dolar Australijski, ponad 10% rocznie w
        ICICI) oraz korona Islandzka (16% rocznie w funduszach typu Money
        Market w Kaupthing Bank oraz Landsbanki). Odradzam NZD (dolar
        Nowozelandzki) oraz PLN (zlotowka), nawet, jesli zamierzasz
        przeprowadzic sie do jednego z tych krajow wkrotce.

        Powodzenia
        • Gość: Alex Re: styl zycia a pieniadze IP: *.gotadsl.co.uk 07.07.08, 12:42
          Deos, jesli wolno spytac - jak idzie wynajmowanie Twojej
          nieruchomosci w Dreznie? Wybieramy sie do Berlina pod koniec lipca i
          mamy nagrane do obejrzenia kilkanascie mieszkan. Widzielismy zdjecia
          i mysle, ze sie na ktores zdecydujemy. Ciagle uwazam, ze jest to w
          dalszym ciagu najlepsza inwestycja w nieruchomosci w Europie. Jest
          tylko kwestia czasu kiedy mieszkania w Berlinie osiagna ceny reszty
          europejskich stolic.
            • Gość: deos Re: styl zycia a pieniadze IP: *.router.finemedia.pl 07.07.08, 13:27
              Osiagna, bo ceny nieruchomosci w innych europejskich stolicach
              znacznie spadna a w Berlinie nieznacznie wzrosna.

              W Dreznie kupilem mieszkania juz wynajete, czyli nie mialem jeszcze
              okazji szukania najemcow. Podobno bardzo z tym ciezko, wiec kupilem
              tylko nowoczesne mieszkania w najlepszych dzielnicach i
              unikalem "okazji", czyli np. mieszkan w gorszych dzielnicach 60m w
              odremontowanym bloku z lat '70 po 20K euro :)

              W Berlinie uwazaj na dzielnice typu Neustadt i Kreuzberg - mimo, ze
              mieszkania sa tam bardzo tanie, moze byc ciezko z ich wynajmem a
              pozniej z platnoscia czynszu, unikaj tez blokowisk na wschodzie.

              Najlepiej porozmawiaj z lokalnymi agentami i wypytaj sie, gdzie
              lepiej zarabiajacy profesjonalisci oraz bogatsze rodziny lubia
              mieszkac i kupuj tam. Polecam poludniowy zachod Berlina oraz samo
              centrum.
              • Gość: Alex Re: styl zycia a pieniadze IP: *.gotadsl.co.uk 07.07.08, 13:58
                Zawezamy poszukiwania do dzielnic Prenzlauer Berg, Charlottenburg i
                Friedrichshein. Berlin jest po prostu za duzy, zeby szukac wszedzie,
                wiec szukamy tam gdzie nam sie najbardziej podoba. Czy w Dreznie
                kupiles mieszkania rozrzucone po calym miescie czy tez
                skoncentrowales sie na jednej dzielnicy?
                • Gość: deos Re: styl zycia a pieniadze IP: 62.206.33.* 11.07.08, 19:31
                  Kupilem porozrzucane, Drezno jest dosyc male. Kupilem jedno zaraz
                  kolo Drezna w super dzielnicy / wiosce, gdzie sa winnice, jedno w
                  samym centrum a inne wlasnie kupuje w dawnej dzielnicy willowej kolo
                  Elby. Kupilem tez w lipsku, nowoczesne mieszkanie 46 metrow z
                  balkonem i garazem za 15500 euro (!), do tego wynajete - mieszka tam
                  samotna dziewczyna dziewczyna i placi mi 220 euro miesiecznie
                  czynszu na czysto (Kaltmiete) plus koszty "hausgeld". Lacznie
                  wszystkie produkuja mi prawie 10% z wynajmu rocznie na czysto (po
                  kosztach i podatkach), co jest wynikiem super moim zdaniem (choc
                  widzialem tez, ze np. w mniejszych miastach mieszkania potrafia
                  produkowac i 15-18%).

                  W Berlinie poza Neukolln i innymi gorszymi dzielnicami nie masz
                  szans na 10% rocznie z wynajmu po odliczeniu kosztow - czesciej
                  dostaniesz z 6-7% a na Prenzlauer Berg czy Charlottenburg nawet
                  mniej, z 4-5% rocznie... Dla mnie sie nie kalkulowalo, choc pewnie
                  tam ceny szybciej wzrosna.

                  Pamietaj, ze od Kaltmiete musisz odliczyc czesc Nebenkosten a od
                  Warmmiete caly Hausgeld, znacznie zmniejszy ci to
                  reklamowany "yield" z wynajmu.

                  Mozna tez latwo dostac kredyt na 50% wartosci mieszkania na niski
                  procent (5% - 5.5%) jesli pracujesz w UK na umowe o prace - napisz
                  maila to ci przesle kontakt do brokera w Berlinie, ktory zalatwia te
                  kredyty (koles prowizje dostaje od bankow i co wazne, wszystko
                  zalatwiasz z nim po Angielsku). Jesli kupujesz caly blok, to mozesz
                  dostac nawet 75% wartosci.

                  I jeszcze dodam o targowaniu sie o cene - Niemcy nie sa tak
                  elastyczni jak Anglicy, w UK sprzedawcy czesto godza sie bez
                  problemu na 10-15% ponizej asking price, w Niemczech jak utargujesz
                  10% to jest to sukces... Czesto nawet nie chca zejsc 1000 euro z
                  asking price.

                  Powodzenia!


        • Gość: Rotamistrz Is this legal? IP: 82.141.239.* 09.07.08, 00:47
          Gość portalu: deos napisał(a):

          > Na jeden rok, najlepsza lokata w GBP jest w Anglo Irish Bank, ale
          > tutaj trudniej uniknac podatku, chyba, ze potrafisz udowodnic, ze
          > mieszkasz poza EU, np. masz bank statement lub utility bill na
          twoje
          > imie z jakiegos non-EU kraju (te sa do nabycia np. na
          > www.replicadoc.co.uk/ i na wielu innych podobnych stronach).

          Sie dziwie, ze tego typu szemrane porady przechodza na tutejszym
          forum, skadinad tepiacym beneficiarzy wszelkiej masci. Leona
          Helmsley bylaby z ciebie dumna, Deos.
          • ratpole Re: Is this legal? 09.07.08, 10:00
            Gość portalu: Rotamistrz napisał(a):

            > Sie dziwie, ze tego typu szemrane porady przechodza na tutejszym
            > forum, skadinad tepiacym beneficiarzy wszelkiej masci. Leona
            > Helmsley bylaby z ciebie dumna, Deos.

            On sam jest z siebie dumny. Kariere w UK zaczynal wszak od falszerstwa. Typowy
            bulbonczyk, przebiegly, pazerny i szklem by doope wytarl hehehe
          • ghrom Re: Is this legal? 13.07.08, 10:14
            > Sie dziwie, ze tego typu szemrane porady przechodza na tutejszym
            > forum, skadinad tepiacym beneficiarzy wszelkiej masci. Leona
            > Helmsley bylaby z ciebie dumna, Deos.

            Nie widzę sprzeczności. Beneficiarstwo jest legalne ale moralnie
            naganne, porada deosa całkiem na odwrót.
    • 10iwonka10 Re: ?????? 09.07.08, 14:31
      >>..Na jeden rok, najlepsza lokata w GBP jest w Anglo Irish Bank,
      ale tutaj trudniej uniknac podatku, chyba, ze potrafisz udowodnic,
      ze mieszkasz poza EU, np. masz bank statement lub utility bill na
      twoje imie z jakiegos non-EU kraju (te sa do nabycia np. na
      www.replicadoc.co.uk/ i na wielu innych podobnych stronach).>>>>>

      Przeciez to przestepstwo podatkowe.......

        • piotrek-1978 Re: ?????? 12.07.08, 06:59
          Nie kazdemu moze sie podobac co pisze deos ale zwrocie uwage jak wiele jest informacji w jego postach mozna sie wiele ciekawych rzeczy dowiedziec.

          Widac ze ma duza wiedze i rozlegle zainteresowania.
          Tylko zeby to docenic to sie trzeba orientowac w niektorych sprawach
          • ghrom Re: ?????? 12.07.08, 18:43
            > Widac ze ma duza wiedze

            Dyskutowalne.

            > rozlegle zainteresowania.

            Niedyskutowalne, po prostu falszywe ;]

            Ale to sympatyczny chlopak, na swoj sposob, i rzeczywiscie mozna cos
            dla siebie wyciagnac z jego postow... jesli sie opanowalo trudna
            sztuke odsiwania ziarna od plew :P
              • Gość: deos Re: ?????? IP: *.static.qsc.de 16.07.08, 01:52
                Nieetyczne bo niesprawiedliwe oraz dlatego, ze wynagradzja nierobow
                i kaza pomyslowych i ciezko pracujacych. A podatki od odsetek to w
                ogole paranoja, przeciez te kilka procent rocznie to ledwo nadaza za
                inflacja, jak mozna to opodatkowac jak dochod? Przeciez to nie
                dochod, dochod by byl, gdyby nie bylo inflacji. Placisz podatek za
                to, ze madrze oszczedziles, natomiast ci co bezmyslnie biora kredyty
                dostaja ulgi.

                Niewiem czy wiesz, ze podatek dochodowy jest nielegalny w USA i
                niezgodny z tamtejsza konstytucja a nadal jest sciagany...

                Jedyne etyczne podatki to podatki od dobr niepotrzebnych do
                przetrwania, czyli akcyza np. na papierosy, alkohol, dobra luksusowe.

                I to jest tez alternatywa. Oczywiscie nie uzbieraloby sie tyle, co
                teraz, ale tez moznaby uciac benefity a sluzba zdrowia jak i
                edukacja powinny byc prywatne - kazdemu (takze biednym) byloby
                lepiej.
                • ghrom Re: ?????? 16.07.08, 11:45
                  > Jedyne etyczne podatki to podatki od dobr niepotrzebnych do
                  > przetrwania, czyli akcyza np. na papierosy, alkohol, dobra
                  luksusowe.

                  Są też inne sprawiedliwe podatki:

                  Pogłówny - od łebka. Skoro obywatele są wobec prawa równi, mają
                  takie samo prawo do obrony przez wojsko i policje, takie same prawa
                  do korzystania z sądów - powinni za to prawo tyle samo płacić.
                  Zamiast pogłównego mamy w tej chwili zupełnie nieetyczny,
                  zlodziejski podatek dochodowy - im bardziej sie starasz, im wiecej
                  pracujesz, im madrzejszy jestes - tym bardziej dostajesz po dupie a
                  prawa masz takie same (tak naprawde to mniejsze) co lenie i glupcy.

                  Podatek od nieruchomosci: z tym juz mozna polemizowac, ale
                  generalnie prawdą jest, ze trudniej jest wojsku i policji ochronic
                  1000 hektarową farmę z malym miasteczkiem na niej zbudowanym, niz
                  mieszkanie w bloku... Propozycja jest taka: niech wlasciciel sam
                  wyceni swoja nieruchomosc, placi podatek od jej wartosci tak jak ja
                  wycenil. Jesli kiedys przez jego posiadlosc trzeba bedzie zbudowac
                  droge etc., to dostanie odszkodowanie adekwatne do tego na ile
                  wycenil swoje grunty i jakie od nich placil podatki...
                • ghrom Re: ?????? 16.07.08, 12:05
                  > A podatki od odsetek to w
                  > ogole paranoja, przeciez te kilka procent rocznie to ledwo nadaza
                  za
                  > inflacja, jak mozna to opodatkowac jak dochod? Przeciez to nie
                  > dochod, dochod by byl, gdyby nie bylo inflacji. Placisz podatek za
                  > to, ze madrze oszczedziles, natomiast ci co bezmyslnie biora
                  kredyty
                  > dostaja ulgi.

                  Paranoja paranoją, ale ten akurat podatek to robój w biały dzień, bo
                  to podatek podwójny (albo i potrójny) - opodatkowane są pieniądze,
                  które już raz były opodatkowane podatkiem dochodowym lub podobnym!

                  To samo jest z absolutnie złodziejskim podatkiem spadkowym.

                  Dlaczego może i potrójny? Bo od moich pieniedzy, za pośrednictwem
                  banku, ktoś kto je pożyczył i na nich zarabia też płaci podatek!
          • ghrom Re: ?????? 13.07.08, 10:08
            > Wiec dajac takie porady namawiasz do przestepstwa.

            W pewnym sensie, i owszem.

            > Tez oczywiste tylko nieetyczne.

            To już jest oczywiście nieprawda. Prawo nie jest związane z
            moralnością, istnieje mnóstwo praw które są z gruntu złe i
            niemoralne, a mimo to pozostają prawem. Etyka a prawo to dwie różne
            rzeczy.

            Co oczywiście nie usprawiedliwia łamania prawa... ale też nie czyści
            sumienia, jeśli w majestacie prawa dokonujemy czynu moralnie
            nagannego.
            • 10iwonka10 Re: ?????? 13.07.08, 12:03
              Nie czepiajmy sie slow- moze nieetyczne to niefortunne slowo w tym
              przypadku.

              Natomiast nikt nie zyje poza prawem i chociaz nikt podatkow nie lubi
              to niestety trzeba je placic.
              W porzadku so porady jak uniknac lub zredukowac placenie podatkow-
              natomiast produkowanie falszywych dokumentow aby miec tax-free
              rachunek to dla mnie jeden krok za duzo.
              To lamanie prawa i jesli sie noga powinie to rowniez ciagnie to za
              soba dosc nieciekawe konsekwencje.....
              • ghrom Re: ?????? 13.07.08, 17:45
                > Nie czepiajmy sie slow- moze nieetyczne to niefortunne slowo w tym
                > przypadku.

                Zmienia calkowicie wydzwięk twojej wypowiedzi, dlatego sprostowalem.
                Co do reszty, zgoda.
                • Gość: Rotamistrz No to chociaz w jednym sie zgadzamy IP: *.osprey.ie 14.07.08, 05:01
                  Falszowanie dokumentow jest przestepstwem.

                  I nie wydaje mi sie, aby istnial jakikolwiek stan wyzszej
                  moralnosci, czy polityczne poglady uzasadniajace popelnienie takiego
                  czynu.

                  Tym bardziej, ze nasz dyzurny doradca inwestycyjny proponuje, jak
                  oszukac podatkozernego Lewiatana dla korzysci wlasnej, robiac
                  durniow z bankow oraz ich uczciwej klienteli. Czym sie taka recepta
                  na kilka extra funciakow rozni od poradnika doliniarza? Albo piramid?

                  Jak sie tak troche zastanowic, to dzialanie takie podwaza naczelna,
                  choc wyidealizowana, zasade wolnego rynku, Ghromie. Zaufanie.
                    • ghrom Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy 16.07.08, 18:20
                      > > Zaufanie.
                      >
                      > piszesz, ze naczelna zasada wolnego rynku jest zaufanie ??? na
                      jakiej planecie,
                      > jesli wolno zapytac ?

                      1. Nie stawiamy spacji między ostatnim słowem zdania a znakiem
                      zapytania.

                      2. Na Ziemi.

                      Ad.2. Bo widzisz, w warunkach wolnego rynku jakos tak bardziej sie
                      oplaca byc uczciwym, a do uczciwych warto miec zaufanie.

                      3. Zgadzam sie, to nie tak, ze wolny rynek wymaga zaufania. Wolny
                      rynek je tworzy. Jesli o to ci chodzi, to masz racje.
                    • Gość: Rotamistrz Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy IP: 89.100.69.* 17.07.08, 01:01
                      Gość portalu: help napisał(a):

                      > > I nie wydaje mi sie, aby istnial jakikolwiek stan wyzszej
                      >
                      > a np. jesli stawka jest ludzkie zycie ?

                      Hola, hola! Odnosimy się do podsuniętego linku do strony załatwiającej lewe
                      dokumenty bankowe, które miałyby przysłużyć się osiągnięciu korzystniejszego
                      rozliczenia z fiskusem zainwestowanych pieniążków. Nic nam nie wiadomo o tym,
                      czy za pozyskane/odzyskane w ten sposób pieniądze Deos zoperuje chore serduszko
                      sierotce Marysi, czy też odbędzie wycieczkę dookoła świata w poszukiwaniu
                      straconego czasu, więc może zostawmy tę kwestię w spokoju. Faktem jest, że
                      namawia ludzi do fałszowania dokumentów, i to na dodatek bankowych. A bankowe
                      dokumenty stanowią świadectwo wiarygodności osoby, na którą są wystawione. Na
                      pierwszych banknotach verbatim stało, że posiadaczowi tego weksla po okazaniu
                      wypłacić należy tyle a tyle sztuk złota/monet. Kawałek papieru pozwalający
                      ZAUFAĆ, że jego właściciel posiada bogactwo, choć nie ma go faktycznie przy
                      sobie. Karty kredytowe to ni mniej ni więcej jak wzięcie przez bank zobowiązań
                      płatniczych klienta, co do którego bank UFA, że jest w stanie mu oddać. Słowo
                      kredyt wywodzi się z łacińskiego credito, oznaczającego WIARYgodność. I dalej
                      wyciąg bankowy przedstawiany instytucji służy sprawdzeniu rzetelności i
                      wiarygodności klienta, nie tylko jego adresu zamieszkania, jak ma to miejsce w
                      krajach, gdzie nie ma obowiązku meldunkowego czy posiadania ID. Chodzi o to,
                      żeby dowiedzieć się, czy klient rzeczywiście osiąga deklarowane przychody,
                      ponosi deklarowane wydatki i rozlicza się gładko ze swoich wierzytelności (zwróć
                      uwagę na rdzeń tego słowa: "wiara"). I teraz nawiązując do postawionego przez
                      Ciebie drugiego pytania:

                      > piszesz, ze naczelna zasada wolnego rynku jest zaufanie ??? na jakiej planecie,
                      > jesli wolno zapytac?

                      odpowiadam, choć Ghrom uczynił to krócej i dobitniej.

                      "By definition, in a free market environment buyers and sellers do not coerce or
                      MISLEAD each other nor are they coerced by a third party.[1]" (podkr. R)

                      za en.wikipedia.org/wiki/Free_market

                      Owszem, możesz się skrzywić na cytat z Wiki, bo niby każdy może tam sobie
                      napisać, co mu się podoba, lecz przeprowadźmy krótkie rozumowanie. Proponowany
                      przez Doesa wybieg opiera się na wykorzystaniu fałszywych dokumentów czyli
                      poświadczeniu nieprawdy, zgadza się? Wiem, że przysłowie "once a whore, always a
                      whore" może być w wielu przypadkach krzywdzące, ale nie przesadzę zbytnio, jeśli
                      osobę poświadczającą nieprawdę nazwę oszustem, ok? To teraz ty mi powiedz:
                      będziesz prowadzić interesy z oszustem? Ktokolwiek przy zdrowych zmysłach i
                      możliwości ubicia alternatywnego targu z uczciwym partnerem wybierze jednak deal
                      z oszustem? Odpowiedź jest chyba oczywista.

                      Posuńmy się troszeczkę dalej, wychodząc na poziom pozajednostkowego aktu
                      oszustwa. Jak myślisz, jak fakt oszustwa wpływa na zachowania rynkowe
                      pozostałych uczestników? Jeśli to akt jednostkowy, to pewnie w niewielkim - cóż
                      zdarza się czarna owca. Jeśli sporadyczny, to też biedy nie ma, trzeba się
                      troszkę mieć na baczności. Jednak kiedy zdarza się nagminnie, i co gorsza,
                      systematycznie (a taki system, czy też sposób na wzbogacenie propaguje Mr Deos),
                      to jest już gorzej. Poziom zaufania w uczciwość wymiany spada. Co mi po twoim
                      bankowym papierku, skoro byle cieć za kilkadziesiąt funciaków może sobie
                      załatwić taki przez neta? Przyjdź z czymś solidniejszym, może wtedy pogadamy.
                      Poświadczenie adresu wyciągiem bankowym, albo rachunkiem za prąd? Doesn't work
                      anymore, pal. There's too many fake documents flying around now. I will need a
                      letter of reference, signed by your local police officer, m'kay? Rynek zepsuty?
                      Zepsuty. Społeczeństwo obywatelskie zepsute? Zepsute.

                      Zaufanie jest naczelną zasadą wymiany rynkowej? Jest. I to wcale nie jest
                      ekonomiczne pustosłowie. Obecny kryzys w gospodarce USA, to właśnie wynik
                      nadużycia zaufania na globalną skalę. A cierpią na tym wszyscy.
                        • ghrom Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy 17.07.08, 14:59
                          > no wlasnie... sam sobie odpowiedziales. piszesz o jakis
                          wspanialych
                          > ideach na papierze, ktore zycie juz dawno zweryfikowalo

                          Tak, zycie wielokrotnie weryfikowalo wolny rynek i zawsze wychodzil
                          on z tej weryfikacji zwyciesko.

                          > i cierpia na tym wszyscy.

                          Nie, tylko złodzieje i oszusci cierpią na wolnym rynku, uczciwi
                          ludzie maja się świetnie. W odroznieniu od socjalizmu, gdzie jest
                          dokladnie na odwrot.

                          > ponawiam pytanie: na jakiej planecie ?

                          Nie rżnij głupa.
                          • Gość: help Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy IP: *.ict.pwr.wroc.pl 18.07.08, 10:55
                            ghrom napisal :
                            > Tak, zycie wielokrotnie weryfikowalo wolny rynek i zawsze wychodzil
                            jaka to byla forma zycia ? gdzie sie to stalo i kiedy ? co tak naprawde sie stalo ? pisz moze nieco odrobine konkretniej jesli chcesz dotrzymac kroku tej dyskusji

                            > Nie, tylko z.odzieje i oszusci cierpi. na wolnym rynku

                            nie wiem jakie Ty masz doswiadczenia z tzw. rynkiem, ale wyglada mi na to, ze Twoje pochodza z jakiejs innej cywilacji, stad pytam poraz trzeci: na jakiej planecie ?
                            moze tak dla ulatwienia: masz np. konto w banku w UK ? uwazasz, ze Twoj bank traktuje Cie uczciwie ? Co mozesz zrobic jesli Twoj bank traktuje Cie nieuczciwie ? Albo czy kozystales kiedys z uslug firm budowlanych ? Wiem wiem zaraz powiesz ze to socjalizm i nie wolny rynek... dlatego pytam po raz czwarty: gdzie jest ten Twoj wolny rynek bo chcialbym poczuc na wlasnej skorze jak to jest gdy wszyscy traktuja Cie uczciwie i mozesz i zaufac jednoczesnie samemu byc uczciwym i w ogole czuc sie swietnie
                            • ghrom Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy 18.07.08, 12:56
                              > > Tak, zycie wielokrotnie weryfikowalo wolny rynek i zawsze
                              wychodzil
                              > jaka to byla forma zycia ? gdzie sie to stalo i kiedy ? co tak
                              naprawde sie sta
                              > lo ? pisz moze nieco odrobine konkretniej jesli chcesz dotrzymac
                              kroku tej dysk
                              > usji

                              Nie rżnij głupa.

                              > nie wiem jakie Ty masz doswiadczenia z tzw. rynkiem, ale wyglada
                              mi na to, ze T
                              > woje pochodza z jakiejs innej cywilacji, stad pytam poraz trzeci:
                              na jakiej pla
                              > necie ?

                              Na Ziemi.

                              > moze tak dla ulatwienia: masz np. konto w banku w UK ? uwazasz, ze
                              Twoj bank tr
                              > aktuje Cie uczciwie ? Co mozesz zrobic jesli Twoj bank traktuje
                              Cie nieuczciwie?

                              Mogę zmienić bank, o ile mamy wolny rynek.

                              W PRL nie było wolnego rynku, był tylko jeden bank i mogłem mu
                              skoczyć.

                              Opcjonalnie, jeśli bank by mnie zwyczajnie oszuka, idę do sądu.

                              Bank, ktory zle traktuje klientow, traci ich na rzecz konkurencji i
                              bankrutuje.

                              Na wolnym rynku pilka jest krotka: albo jestes uczciwy, albo
                              bankrutujesz. I jest coraz lepiej, bo przezywaja tylko uczciwe,
                              dobre banki.
                              W socjalizmie jesli jestes zlym bankiem, to Gordon Brown za
                              pieniadze podatnika cie nacjonalizuje a ty nie ponosisz zadnej
                              odpowiedzialnosci, spirala sie sama nakreca, jest coraz gorzej.

                              Z firmami budowlanymi i wszystkim innym jest dokladnie tak samo.
                              • Gość: help Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy IP: *.ict.pwr.wroc.pl 18.07.08, 13:25
                                W istocie jest tak jak piszesz, przykro mi tylko, ze z taka konsekwencja mijasz sie zawsze z moim pytaniem. Wiadomo jak bylo w PL za komuny, wiadomo jak jest w UK za komuny i wiadomo jak dzialaja rozne branze w wielu innych krajach. Moje pytanie stawiam po raz chyba setny: gdzie w takim razie mozna sobie podpatrzec ten "wolny", w odroznieniu od tego co mamy w PL i UK, rynek, ten ideal ktory opisujesz i ktory podobniez oparty jest na zaufaniu ? Naprawde bardzo by mi zalezalo na konkretach, nie na kolejnym rozdziale epopei o idealnym swiecie gdzie wszyscy sa szczesliwi bo sa wobec siebie uczciwi.
                                • ghrom Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy 18.07.08, 13:44
                                  O ile mi wiadomo, w tej chwili na świecie nie ma kraju, w którym w
                                  większości sfer życia panuje wolny rynek, taki jak kiedyś panował w
                                  USA, które były by w miarę dobrym przykładem gdybyśmy na nie
                                  popatrzyli 150 lat temu.

                                  Gdyby teraz istniał kraj anglojęzyczny z systemem taki jaki ja
                                  proponuję, to już bym tam mieszkał.

                                  Taki kraj dopiero należy stworzyć.
                              • Gość: help Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy IP: *.ict.pwr.wroc.pl 18.07.08, 13:47
                                Dyskusja z Toba to jak rozmawianie ze sciana. Kazde dziecko wie, ze podstawa przetrwania na wolnym rynku jest mozliwosc generowania zysku, jesli uczciwosc postawisz przed zyskiem, predzej czy pozniej z rynku znikniesz, szczegolnie w warunkach kryzysu, gdy kazdy kombinuje jak moze zeby zarobic na kromke chleba. Nie widze innego wytlumaczenia dla twoich bzdurnych postow jak to, ze gazeta placi Ci za bycie clownem i przyciagniecie czytelnikow na forum.
                                • ghrom Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy 18.07.08, 15:56
                                  > Dyskusja z Toba to jak rozmawianie ze sciana. Kazde dziecko wie,
                                  ze podstawa pr
                                  > zetrwania na wolnym rynku jest mozliwosc generowania zysku, jesli
                                  uczciwosc pos
                                  > tawisz przed zyskiem, predzej czy pozniej z rynku znikniesz,
                                  szczegolnie w waru
                                  > nkach kryzysu, gdy kazdy kombinuje jak moze zeby zarobic na kromke
                                  chleba. Nie
                                  > widze innego wytlumaczenia dla twoich bzdurnych postow jak to, ze
                                  gazeta placi
                                  > Ci za bycie clownem i przyciagniecie czytelnikow na forum.

                                  Wytlumaczylem ci juz, dlaczego jest to nieprawda. Dlatego, ze jesli
                                  bedziesz nieuczciwy, to na wolnym rynku klienci przejda do
                                  konkurencji i zbankrutujesz. Kazde dziecko to zrozumie.
                                • ghrom Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy 18.07.08, 16:00
                                  Nie kłam, wolny rynek istnial, istnieje i istniec bedzie, natomiast
                                  w tej chwili nie istnieje panstwo, ktore mozna by bez zająknięcia
                                  nazwać 'wolnorynkowym'.

                                  Niektóre są jednak bardzo blisko, i widac dobrze ze to wlasnie te
                                  kraje rozwijaja się najszybciej na świecie.
                                    • Gość: help Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy IP: *.ict.pwr.wroc.pl 18.07.08, 17:04
                                      U podstaw wolnego rynku lezy zwykla chec bogacenia sie, pazernosc, chciwosc, chec posiadania wiecej niz sasiad. Duza czesc populacji uwaza, ze kupienie czegos i sprzedanie drozej nie jest uczciwe. Duza czesc populacji uwaza, ze naliczanie sobie "uczciwej prowizji" w handlu jest ok i tu zaczynaja sie schody. Z uczciwoscia jest jak z dziora w dupie, kazdy ma swoja na wlasny uzytek, nie da sie stworzyc definicji uczciwosci. Uczestnicy wolnego rynku przeprowadzajacy pomiedzy soba transakcje maja czesto radykalnie rozne opinie na temat tego, co jest uczciwe a co nie ale mozna przyjac, ze kazdy z nich za uczciwy uzna deal korzystny dla siebie. Tak jak Ghrom broni do upadlego swoich tez, tak ten uczestnik rynku bedzie bronil przed zarzutami, ze postapil nieuczciwie.
                                      Wezmy przyklad z zycia: kupcy arabscy. Kazdy europejczyk dostaje spazmow kupujac np. pamiatki w egipcie, wiedzac, ze chocby spedzil kilka dni na targowaniu i tak musi zaplacic 100 razy wiecej niz miejscowy bez targowania sie. Kupiec arabski uwaza, ze to uczciwe, bo europejczycy maja za duzo pieniedzy, europejczyk uwaza to za nieuczciwe. Mi kilak razy udaly sie takie deale na dywany w maroku, ze sprzedawce zostawialem pobladlego i sam uwazalem ze to co zrobilem bylo nieuczciwe bo za duzo stargowalem a tez producent dywanow taki biedny...
                                      Slowem podsumowania: na swiecie jest okolo 6 miliardow wzorow uczciwosci + 20 mln (bo mamy 40mln polakow, a jak sie zejdzie 2 polakow mamy momentalnie 3 opinie). Podchodzac do tematu tak, ze wolny rynek jest oparty na uczciwosci z tymze mamy tych "uczciwosci" ok 6 mld, jestem wstanie sie z Toba zgodzic. Ale uwierz mi, jestem sam jestem zaskoczony teza, ktora musialem postawic aby wprowadzic logike do twojej teorii.
                                      • ghrom Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy 18.07.08, 19:16
                                        U podstaw ludzkiej dzialalnosci lezy chec bogacenia sie, pazernosc,
                                        chciwosc, chec posiadania wiecej niz sasiad. Wolny rynek nie ma z
                                        tym nic wiecej wspolnego niz jakakolwiek inna zorganizowana
                                        dzialalnosc czlowieka.

                                        Na wolnym rynku jest tysiac arabskich kupcow i nikt nie moze im
                                        dyktowac za ile swoje chusty sprzedaja, a ich klienci moga sobie
                                        wybierac dowolnie i nikt nie moze im nakazac kupowac od tego czy
                                        innego kupca. Naturalnym jest, ze pojda do tego, ktory jest uczciwy,
                                        a zlodzieje zbankrutuja. W warunkach wolnego rynku uczciwosc jest w
                                        interesie kupca.

                                        W socjalizmie kupiec ma klienta w dupie, bo ma monopol ktory
                                        zalatwil mu lokalny sekretarz partii. Tego chcesz?
                                    • ghrom Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy 18.07.08, 16:15
                                      Mam na mysli np. kapitalistyczne Chiny, czyli Tajwan.

                                      ff, masz pod czaszką jakies przeblyski rozumu, korzystaj z nich
                                      prosze zamiast robic z siebie glupka 'hehehehe', naprawde przykro
                                      czasem patrzec jak marnujesz swoj potencjal.
                                      • Gość: ff Re: No to chociaz w jednym sie zgadzamy IP: *.range86-149.btcentralplus.com 18.07.08, 17:26
                                        To jest twoj ideal?

                                        hahahaha


                                        Wg tegorocznego rankingu Heritage Chiny znajdują się na 126 miejscu na 157
                                        sklasyfikowanych państw, za wszystkimi państwami członkowskimi UE, pod koniec
                                        grupy państw “w większości pozbawionych wolności” (Polska, najniżej niestety
                                        sklasyfikowane państwo należące do Unii, jest w tej samej grupie, ale jednak
                                        sporo wyżej - na miejscu 83). Dokładne dane, na podstawie których można porównać
                                        ChRL z innymi państwami wg rankingu Heritage, można znaleźć tutaj - okazuje się,
                                        że Chiny dobrze prezentują się na tle państw członkowskich UE jedynie pod
                                        względem mniejszych rozmiarów rządowej biurokracji (pod tym względem wyprzedzają
                                        wszystkie kraje Unii), większej wolności rynku pracy (wyprzedzają tu 15 państw
                                        Unii, w tym Polskę) oraz większej wolności fiskalnej (wyprzedzają tu 16 państw
                                        Unii, ale nie Polskę). Pod względem wolności rynku pieniężnego wyprzedzają
                                        jedynie Łotwę, Bułgarię i Rumunię, pod względem wolności od korupcji jedynie
                                        Rumunię, natomiast pod względem wolności prowadzenia biznesu, wolności handlu,
                                        wolności inwestowania, wolności rynku finansowego oraz poszanowania praw
                                        własności ustępują wszystkim państwom należącym do UE. Szczególnie ten ostatni
                                        element wygląda w ChRL źle, co jednak nie powinno dziwić w obliczu masowych
                                        wywłaszczeń chłopów, budzących zaniepokojenie nawet wśród doradców chińskiego rządu.
              • Gość: help Re: ?????? IP: *.ict.pwr.wroc.pl 16.07.08, 12:14
                > Natomiast nikt nie zyje poza prawem i chociaz nikt podatkow nie lubi

                W moim przekonaniu poza prawem zyja ludzie, ktorzy zrozumieli, ze prawo czesto jest demoralizujace i poprostu niesprawiedliwe z punktu widzenia pewnych ogolnie przyjetych wartosci, propagowanych np. przez najwieksze religie. Rozumiejac do jakich absurdow czesto dochodzi przy uchwalaniu prawa, jak niekompetentni, oderwani od rzeczywistosci sa ludie te prawa uchwalajacy, latwiej jest zaniechac przestrzegania prawa i zyc zgodnie z przeswiadczeniem, ze lamanie prawa, o ile posiada sie zdrowa moralnosc, nie jest niczym zly, czesto wrecz przeciwnie.
                Czesto prawa stworzone sa celowo po to by demoralizowac spoleczenstwo. Istnieje np. cala masa przepisow podatkowych, ktorych egzekwowanie jest poprostu fizycznie niemozliwe, co oznacza, ze jesli je zlamiesz, nic ci nie grozi, bo panstwo nie ma zadnych mechanizmow, zeby cie znalesc i ukarac, ba.. nawet zeby sie dowiedziec, ze prawo zlamalas. Po co wiec takie przepisy ? Bardzo sie dziwie ludziom z tego forum atakujacych zaradnych obywatali, probujacych obronic sie przed zabieraniem im pieniedzy, ktore czesto sa im potrzebne nie na dobra luksusowe, ale rzeczy zupelnie podstawowe. Czy lamia prawo ? Czasem lamia... A czy jest sprawiedliwe ?...
                • 10iwonka10 Re: ?????? 17.07.08, 14:31
                  >>>Bardzo sie dziwie ludziom z tego forum atakujacych zaradnych
                  obywatali, probujacych obronic sie przed zabieraniem im pieniedzy,
                  ktore czesto sa im potrzebne nie na dobra luksusowe, ale rzeczy
                  zupelnie podstawowe>>>

                  No to dowaliles, i tym przykladem jest Deos?
                  Ale niestey ci 'zaradni' nie zyja na bezludnej wyspie tylko w
                  cywylizowanym kraju wiec jak ich prawo dosiegnie to skonczy sie
                  to ....zwrotem podatku, strata pracy....czesto rowniez wiezieniem.
                  GOOD LUCK!!!!!

                  N

            • Gość: help Re: ?????? IP: *.ict.pwr.wroc.pl 16.07.08, 12:02
              > To ju. jest oczywi.cie nieprawda. Prawo nie jest zwi.zane z
              > moralno.ci., istnieje mnóstwo praw które s. z gruntu z.e i

              1. kiedys, jak juz bedziesz duzym chlopcem, zadasz sobie pytanie: czy powinienem postepowac zgodnie z prawem czy zgodnie z moralnoscia. I bedzie Ci bardzo bardzo glupio gdy sobie na nie odpowiesz.

              2. Jestes osoba bardzo potepiajaca tzw. beneficiarzy, tymczasem wiekszosc osob, ktore znam traktuja benefity jako LEGALNY sposob na odzyskanie chocby czesci NIEMORALNYCH podatkow. moglbym Cie prosic o komentarz ?
              • ghrom Re: ?????? 16.07.08, 12:15
                > > To ju. jest oczywi.cie nieprawda. Prawo nie jest zwi.zane z
                > > moralno.ci., istnieje mnóstwo praw które s. z gruntu z.e i
                >
                > 1. kiedys, jak juz bedziesz duzym chlopcem, zadasz sobie pytanie:
                czy powiniene
                > m postepowac zgodnie z prawem czy zgodnie z moralnoscia. I bedzie
                Ci bardzo bar
                > dzo glupio gdy sobie na nie odpowiesz.

                Już dawno sobie na to pytanie odpowiedzialem: najpierw moralność,
                potem prawo. Nawiasem mówiać, nie mam zamiaru przestać być dużym
                chłopcem ;]

                > 2. Jestes osoba bardzo potepiajaca tzw. beneficiarzy, tymczasem
                wiekszosc osob,
                > ktore znam traktuja benefity jako LEGALNY sposob na odzyskanie
                chocby czesci N
                > IEMORALNYCH podatkow. moglbym Cie prosic o komentarz ?

                Nie czesto odmawiam uprzejmej prośbie: nie tyle potepiam
                beneficiarzy, co potepiam system benefitow, to zasadnicza roznica.

                Jeszcze nieco uscislając: o ile nie mam najmniejszej trudnosci z
                pogardzaniem ludzmi, ktorzy system wykorzystuja bez oporow
                wyludzajac zasilki i nie czyniac nic aby zaczac uczciwie zarabiac na
                swoje utrzymanie (jesli tak definiujesz beneficiarzy, to i owszem
                potępiam ich), o tyle nie mam specjalnych pretensji do uczciwie
                pracujacych ludzi, ktorzy biora np. child benefit.

                Sam będę brał child benefit dopóki będzie obowiązywał, ale dopóki
                będzie obowiązywał będę starał się go zlikwidować. Mam nadzieję, że
                wyjaśniłem twoje wątpliwości.
    • Gość: bellka Re: styl zycia a pieniadze IP: *.zone4.bethere.co.uk 12.07.08, 21:52
      Mam ochote podzielic sie moim rozplanowaniem finansowym..
      Ja nie oszczedzam bo splacam pozyczke. Zanim ja wzielam to nie oszczedzalam bo kupowalam sobie bilety do PL co miesiac i ubrania i laptop i zapisalam sie na kurs ksiegowosci home learning ale nie skonczylam go (choc jeszcze mam szanse tylko nie bardzo mnie ta ksiegowosc az tak interesuje).

      Generalnie zyje skromnie teraz ale najpierw pracowalam w fabryce za 20 tys rocznie, potem chcialam przejsc do biura i to juz tylko za 13 tys udalo mi sie.
      Zyje od niecalego roku w Londynie stad przy takich zarobkach wzielam pozyczke na 'inwestowanie w siebie'.
      Teraz dostalam sie do pracy biurowej za 20 tys rocznie, ale chce mieszkac w lepszym standardzie wiec bede placic 120f tygodniowo za mieszkanie i po ogolnych podliczeniach (po pozyczce, biletach i splacaniu Working Tax Credit) zostaje mi 12f dziennie na jedzenie, kosmetyki i ubranie.
      Czyli znow musze oszczedzac i mowie sobie, ze inwestuje w siebie. Stad zmuszam sie do tej ksiegowosci by ja skonczyc i rowniez zaczelam przygotowywac sie do Zertifikat Deutsch zeby robic trzeci jezyk. Tym mam nadzieje zwiekszyc swoje kwalifikacje i rowniez zajac czas, a poza tym uczenie sie sprawia mi satysfakcje.
      Szczerze mowiac czuje sie tu w Londynie troche jakbym byla na studiach (bo chce tak czuc). Stad nie mam za cel oszczedzania pieniedzy by wrocic do PL (jesli tak sie stanie w ogole) a uczenie sie. Wole wiedziec ze bede miec prace gdziekolwiek pojade bo bede doswiadczona i z kwalifikacjami niz zyc z oszczednosci.
      pozdrawiam
      b.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka