Przeczytane w prasie...

05.10.08, 20:36
Przysiadłem sobie właśnie z kubkiem gorącej kawy nad stertą gazet
zaplątanych w bagażu siory, która wróciła właśnie z UK (dla
dociekliwych -for good), coby sobie poczytać czymże kraj ten żyje…
Post dedykuję wszystkim tak zajadle głoszącym jak to w UK jest
normalnie…

[wysoki poziom służby zdrowia, służb socjalnych i sądów
powszechnych] *8 tys funtów odszkodowania i 14 tys funtów na
pokrycie kosztów sądowych zasądził Trybunał Praw Człowieka w
Strasburgu rodzicom, którym brytyjskie służby socjalne odebrały 3-
miesięczne dziecko gdy ci zawieźli je do szpitala z powodu złamania
kości. Rodzice zostali oskarżeni o znęcananie się nad nim. Dziecko
przebywało w rodzinie zastępczej przez 9 miesięcy zanim lekarze
zdiagnozowali wrodzoną łamliwośc kości. Rodzice przez 9 lat
walczyli w sądach brytyjskich o odszkodowanie za fałszywe
oskarżenia, rozłąkę z dzieckiem i nierozpozanie choroby przez
lekarzy, co naraziło dziecko na niepotrzebne cierpienia, ale dopiero
trybunał w Strasburgu przyznał im rację.

[ułatwianie życia pracodawcom i posiadaczom samochodów]*Rada miejska
Nottingham ustanowiła nowy podatek dla firm w wysokości 350 funtów
rocznie za każde miejsce parkingowe, które firma zapewniaja swoim
pracownikom. Nowy podatek uzasadnia sie dbałością o środowisko
naturalne. Szacuje się, że przyniesie on miastu 5.6 miliona funtów
rocznie dodatkowego dochodu.

[obywatelska postawa] * Dwóch wysoko postawionych oficerów policji
zostało zawieszonych w czynnościach służbowych w związku z
podejrzeniem kradzieży wina z półek supermarketu Marks&Spencer.

[brytyjska młodzież] *Pomimo mediacji policji i policyjnego
psychologa wezwanych na miejsce zdarzenia, cierpiący na depresję 17-
latek rzucił się z dachu centrum handlowego po tym, jak zebrana
grupa wyrostków zaczęła głośno drwić z niego zachęcając do skoku.
Następnie grupa nastolatków przedarła się przez ogrodzenie
postawione przez policję i zaczeła robić zdjęcia ciału zabitego
telefonami komórkowymi. Nikomu nie postawiono żadnych zarzutów.

[zero tolerancji dla przestępców] *Przestępcy, którzy odsiedzieli
ponad 10 wyroków więzienia, przy kolejnych przewinieniach sa
skazywani przez sądy wyłącznie na prace na rzecz społeczności
lokalnej. Działanie takie ma na celu zmniejszenie przepełnienia w
więzieniach.

[bezpieczeństwo po zmroku] *Gang 12 młodych mężczyzn zakatował na
śmierć szefa jednego z oddziału banku Barklays oraz cięzko pobił
jego brata, gdy ci pośpieszyli na pomoc zaatakowanemu wcześniej
młodemu mężczyźnie i towarzyszącej mu kobiecie.

[podnoszenie standardów w szkolnictwie wyższym]* Rzad wywiera presję
na uniwersytety (w tym światowej sławy Cambidge i Oxford) aby te
ułatwiały dostęp do swoich dyplomów uczniom ze szkół państwowych,
próbując w ten sposób zrekompensować niedoskonałości i spadający
poziom szkolnictwa państwowego. 17 uniwersytetów już teraz przy
rekrutacji przyznaje dodatkowe punkty za pochodzenie z środowisk
niższych i upośledzonych.

[walka z przestępczością part 2]*Szef sklepu z dywanami pobił
pracownika, którego podejrzewał o kradziez pieniedzy przez
wystawienie sobie czeku na ponad 800 funtów. Przy pomocy innych
pracowników zmusił do parady przez miasto z szyldem „Jestem
złodziejem. Ukradłem 845 funtów. Jestem w drodze na posterunek
policji”.

[biją naszych!]*Brytyjscy kierowcy skarżą się na represyjne i
tendencyjne działałania francuskiej policji karzących ich masowo za
nieposiadanie kamizelek odblaskowych i trójkątow ostrzegawczych
mandatami w wysokości 150Euro

[ekologia] *Wkrótce z ulic brytyjskich miast mają zniknąć tradycyjne
kosze na smieci, które zastąpią pojemiki do segregacji odpadków.
Każdy, kto pomyli pojemnik wrzucając np. plastikową butelkę do
pojemnika z napisem „SZKŁO”, lub papierek do pojemnika z
napisem „PLASTIK” zostanie uznany za przestępce i dostanie mandat w
wysokości do 110 funtów. Osoby mające trudność z prawidłową
kwalifikacją swoich śmieci mogą nieco zaoszczędzić wyrzucając je
prosto na ulicę, za co mandat zazwyczaj jest niższy – radzi gazeta.

[dbałośc o pieniądze podatnika]*Rada miejska Bristolu wysłała swoim
działkowcom pisma, w których zaleca niezamykanie działkowych,
komunalnych szop na kłódki, gdyż prowadzi to do niszczenia przez
złodziei całych drzwi i okien i tym samym wysokie koszty napraw z
kieszeni podatnika. Policja zaleca niestosowanie się do zaleceń Rady.

[walka z bezrobociem]*Położna środowiskowa oskarżyła państwa
Hudsonów, rodziców nowonarodzonych bliźniaków, o zaniedbanie przez
wszechobecny bałagan w domu i spowodowanie poważnego uszczerbku na
jej zdrowiu - uszkodzenia kręgosłupa i koniecznośc długotrwałej
rekonwalescencji po tym jak spadła ze schodów w ich domu potykając
się o leżący przy schodach wózek dziecięcy. Panstwo Hudsonowie
zaprzeczają interpretacji wydarzeń twierdząc, że położna jedynie
lekko się potknęła i opuściła ich dom w pełni zdrowia.

[wysoka kultura wypowiedzi publicznych]* Len Goodman, jeden z
jurorów w brytyjskiej edycji „Tańca z Gwiazdami” oświadczył
publicznie, że aktorka Cherie Lunghl, lat 56, będzie pierwszą, która
odpadnie, bo jest za stara, żeby tańczyć.

Mam kontynuować? Nie dobrnąłem nawet do połowy tego
dziennika....Może będzie coś złośliwego o imigrantach? Aha, no i
pominąłem credit crunch i politykę… Potem mogę też przejść do
wydania czwartkowego i kolejnego…choć siora mówi, że znajdę
tam „more of the same”…

A poważnie – zdziwiłem się, że Gazeta w ramach szeroko zakrojonej
propagandy „Polaku wróc!” nie wpadła jeszcze na pomysł dodatku w
postaci tłumaczenia jakiegoś brytyjskiego dziennika codziennego.
Myślę, że bystrzejszej częsci polskiego społeczeństwa (tej co by się
zorientowała, że Nottingam to nie miasteczko na Podkarpaciu, a
Bristol to nie ekskulzywna dzielnica Warszawy) sporo do myślenia ,
a zagorzałym zwolennikom plucia na Polskę, kolejną okazję na
pokrzyczenie o manipulacji faktami przez Gazetę…
    • korkix78 Wiesz :-) 05.10.08, 21:08
      Wiesz, juz inni zauwazyli, ze:

      pl.youtube.com/watch?v=6FgjF9xeBAk
      • Gość: panter Re: Wiesz :-) IP: *.cable.ubr05.nmal.blueyonder.co.uk 06.10.08, 23:42
        to ja moze w kontrapunkcie

        www.youtube.com/watch?v=4cjgQ9Tv0-k
        mieszkalem pare lat w wawce, wbrew obiegowym opiniom mozna tam znalesc bardzo
        ciekawe miejsca i ludzi ale tak naprawde nie ma znaczenia gdzie sie klepie swoja
        biede
    • Gość: amaro do blacktea - Przeczytane w poście IP: 78.151.247.* 05.10.08, 21:37
      Analiza angielskiej prasy w porządku, gratuluję znajomości języka. Właściwie
      zgadzam się z tym, ale... jest jednak ale - może porównaj to wiadomościami z
      Polski, źródło medii dowolne, do wyboru. Np. poziom służby zdrowia w uk,
      niepotrzebne zabieranie prawa opieki nad dzieckiem - naprzeciw tego
      np.traktowanie w Polsce ludzi w tzw.domach opieki, bicie, głodzenie itp., dzieci
      katowane i zabijane przez pijanych polskich rodziców (?),
      W Nottingham opłaty za miejsce parkingowe, które tłumaczone są dbałością o
      środowisko naturalne, w Polsce gigantyczne budowle min. ZUS-u,ale nie tylko wraz
      z ooogromnymi parkingami, z których nikt, oprócz specjalnie uprzywilejowanych
      nie ma żadnej korzyści, finansowej też nie. To nie jest niczym uzasadniane, w
      Polsce tak jest i tak ma być.
      Angielska młodzież- 17 latek , sprowokowany przez kolegów skoczył z dachu,
      koledzy filmowali to telefonami. W Polsce oglądać można, jak młodzież na
      szklonej lekcji zakłada kosz na śmieci nauczycielowi. Również sfilmowane, i
      praktycznie żadna kara.
      Mam kontynuować? Nie dobrnąłem nawet do połowy tego postu.
      Nie twierdzę, że Polska czy Anglia są idealnymi krajami. Każdy ma prawo, a tej
      chwili i możliwość wyboru gdzie chce żyć. Ale powyższa, powiedzmy analiza
      brytyjskiej prasy jest nie całkiem bezstronna. Zgadzam się, że polska prasa
      mogłaby czasem tłumaczyć swoich angielskich prasowych odpowiedników, ale
      odwracając sytuację - co będzie, jak polacy w uk otrzymają pełną informację o
      tym, co się dzieje naprawdę w kraju - kłótnie w sejmie o bzdury, a ludzie nie
      mają pracy, lub pracują za głodową płacę.
      Itd, itp. Można mnożyć takie przykłady.
      Proponuję zrobić kolejny kubek gorącej kawy i przejrzeć ponownie prasę, ale
      trochę krytycyzmu i obiektywizmu.
      • blacktea Re: do blacktea - Przeczytane w poście 05.10.08, 22:06
        Zauważ ,że nigdzie nie piszę, że w Polsce jest super...

        Twierdzę za to, że w UK jest tak samo jak w PL, tylko po
        angielsku... Gdyby nie nazwy miast, kto by się zorientował, że nie
        mowa o Polsce?
        • Gość: amaro Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: 78.151.247.* 05.10.08, 23:15
          Zgadza się, nie piszesz dosłownie, że w Polsce jest super. Takie stwierdzenie
          nie pada. Ale na początku dedykujesz swój post tym, cytat-którzy zajadle
          twierdzą, jak to uk jest normalnie, i przytaczasz przykłady z jakiejś
          angielskiej bulwarówki, jakie to w uk jest zepsucie moralne i obyczajowe. I w
          końcu tego samego postu dziwisz się, że GW jeszcze nie tłumaczy fragmentów
          angielskiej prasy, bo wtedy mogą pomóc Polakom w decyzji powrotu. Więc czemu ma
          służyć ten post- pokazaniu, jak w uk jest źle, i ukryta sugestia, że u Polsce
          lepiej. A jeśli nie to czemu innemu? Skoro już tak wnikliwie przejrzałeś
          angielską prasę, zrób to samo z polską. Wtedy może porównaj. Zgadzam się, że
          życie w uk również nie jest usłane różami, ale czy takie samo? Ja mam sporą
          skalę porównawczą, ładnych parę lat próbowałem jakoś w miarę normalnie żyć w
          Polsce, a teraz wiem, jak można zyć w innym kraju. Znam to z autopsji, nie z
          prasy. Wygodnie wydaje się opinie lub ocenia z pozycji neutralnego obserwatora,
          z kubkiem kawy.
          • Gość: from Europe Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 05.10.08, 23:36

            blacktea, nie wiem czy zauwazyles pewna regule, wiekszosc takich wrzutek,
            debilnych postow, wyzwisk, opluwania, zaczyna sie z hosta .pl lub od ludzi
            ktorzy z gory sa nastawieni do wszystkiego na anty - krany nie odpowidaja,
            lwestronny ruch, "przymus" pracy na zmywaku, zamki u drzwi, pogoda, mama/tata
            daleko i w ogole wszystko do doopy a jednak jada i pracuja.

            Na debilne wrzutki czesto debilnie sie odpowiada, co dla podobnego pokroju ludzi
            moze tworzyc wrazenie ZAJADLEJ obrony kraju w ktorym sie przebywa, nie zmienia
            to tez faktu ze w kazdym kraju mozemy dostrzec (z naszego, twojego, mojego,
            punktu widzenia) wady oraz zalety.

            Podobny jest twoj post, wypunktowales wybrane fragmenty, w jakim celu? Chciales
            rozpoczac dyskusje, lzej ci, jako info uswiadamiajace, czy o co tobie chodzi?

            • ratpole Re: do blacktea - Przeczytane w poście 06.10.08, 04:14
              Gość portalu: from Europe napisał(a):

              > Podobny jest twoj post, wypunktowales wybrane fragmenty, w jakim celu? Chciales
              > rozpoczac dyskusje, lzej ci, jako info uswiadamiajace, czy o co tobie chodzi?

              Po prostu musi odwalic te 15 minut internetowej propagitki z polecenia POwskiej
              mlodziezowki
        • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 06.10.08, 17:33
          > Twierdzę za to, że w UK jest tak samo jak w PL, tylko po
          > angielsku...

          Zapytajmy Google Maps:
          (z Birmingham) "Driving directions to Glasgow, UK
          290 mi – about 4 hours 45 mins"
          (z Olsztyna) "Driving directions to Wroclaw, Poland
          465 km – about 7 hours 13 mins"
          • blacktea Re: do blacktea - Przeczytane w poście 06.10.08, 19:00
            Aa, kolega zmotoryzowany...

            Parkowanie w centrum stolicy (4 godz.):

            Londyn: 28 GBP (ok. 120 PLN including congestion charge), szukanie
            wolnego miejsca ok. godz. 9.00 rano: 1-2 godziny... bez gwarancji
            znalezienia...zwlaszcza w poblizu biur, urzedów i szpitali...plus
            konieczność przeparkowania po 2 godzinach...

            Warszawa: parkometr 13,80 PLN, szukanie wolnego miejsca ok. godz.
            9.00 rano: 5-10 min.
            • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 06.10.08, 19:24
              Co... do... parkowania... w... centrum... Londynu... (to jakaś nowa moda w Polsce, te wielokropki?) - nie robię tego; można zostawić samochód poza centrum i dojechać szybko metrem (wiem, wiem, w Warszawie będzie już za 90 lat).

              W Warszawie zaś widzę - za każdym razem, gdy przejeżdżam między wyjętym prosto z Trzeciego Świata Okęciem, a wyjętym prosto z Trzeciego Świata Centralnym - te samochody napchane na każdym metrze kwadratowym chodnika i trawnika, więc w 5-10min. pozwolę sobie nie uwierzyć.
              • blacktea Re: do blacktea - Przeczytane w poście 06.10.08, 19:46
                Tak oczywiście, w Londynie dojedziesz szybko metrem pod warunkiem że
                sie ci uda do niego wsiąść (przypominam: jest godzina 9.00 RANO) i
                obędzie sie bez signal failure, man under train or modernisation
                works... w takim bowiem wypadku dojazd spoza centrum zajmie ci
                duuuużo, dużo dłużej...
                • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 06.10.08, 19:54
                  Tak, oczywiście brak tłoku, awarii sygnalizacji, skoczków i remontów jest
                  potężnym argumentem skłaniającym do wybrania stolicy bez metra zamiast stolicy z
                  metrem.
                  I jeszcze terroryści w metrze! Uff, jak dobrze, że w Warszawie nie ma metra.
                  • blacktea Re: do blacktea - Przeczytane w poście 06.10.08, 20:01
                    Uwielbiam wypowiedzi osób, ktore w Wawie ostatnio były 20 lat temu...
                    • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 06.10.08, 20:04
                      A gdzie takie widzisz?
                      • Gość: panter Jak dzieci... IP: *.cable.ubr05.nmal.blueyonder.co.uk 06.10.08, 23:47
                        to naprawde tak trudno zrozumiec, ze te wszystkie problemy istnieja tylko i
                        wylacznie w waszych glowach ?

                        badzmy jedna sila a nie pokonaja nas jak mawial poeta
                • Gość: A Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: 217.33.252.* 10.10.08, 15:25
                  Jakos nigdy nie mam problemu z wsiadaniem do metra. A do pociagu to faktycznie
                  czasami sie zdarza (raz na pare miesiecy) jak podstawia pociag z 4 wagonami
                  zamiast z 8. Ale 5 minut pozniej mam kolejny pociag, do ktorego wsiadam bez
                  problemu, znajduje miejsce siedzace i jest czysto. Moze to kwestia wyboru
                  miejsca zamieszkania, wiaze sie z mniejszym narzekaniem. Jaro ma racje, Surrey
                  to dobry wybor ;)
              • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: *.aster.pl 09.10.08, 20:04
                >>gdy przejeżdżam między wyjętym prosto z Trzeciego Świata Okęciem,
                >>a wyjętym prosto z Trzeciego Świata Centralnym

                Etiuda to nie Okęcie, tylko szopa w szczerym polu. Zacznij latać
                normalnymi liniami. Co do Centralnego - niezmiennie kojarzy mi się z
                dworcem London Victoria :-D
                • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 10.10.08, 13:14
                  Nie piszę o Etiudzie, która nawet w Trzecim Świecie byłaby warta tylko niezręcznego przemilczenia, ale o np. terminalu 1, brudnym i śmierdzącym, z połamanymi krzesełkami, chamskimi babsztylami przy odprawie i nakorwinionymi nie wiadomo o co pogranicznikami. Do tego chaos parkingowy, chaos informacyjny, chaos komunikacyjny. Nie znam gorszego lotniska od Bugu po Atlantyk.


                  Co do Victorii - nie byłem, nie wiem. Raz w życiu widziałem Victorię autobusową, było paskudnie, ale i tak lepiej, niż na Centralnym. Centralny w sumie nie zasługuje, żeby pisać o nim w jednym zdaniu razem z normalnymi miejscami typu St. Pancras lub Liverpool St., a nawet Euston. W ogóle zresztą ciężko pisze mi się o polskich kolejach, gdyż muszę pisać nieszczerze - gdybym pisał szczerze, musiałbym to robić słowami, których bardzo staram się nie używać.
                  • Gość: olo Re: do blacktea - Przeczytane w poscie IP: *.ict.pwr.wroc.pl 10.10.08, 13:45
                    Masz traume. Wiesz, ze to sie da leczyc ?

                    Takie pytanie: czy wy spedzacie cale zycie na lotniskach i dworcach kolejowych, ze tylko te miejsca porownujecie dyskutujac nad wyzszoscia swiat bozego narodzenia nad innymi ?
                    • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poscie 10.10.08, 14:01
                      Niechęć do syfu, bałaganu i chamstwa to nie oznaka traumy, a ucywilizowania.

                      Co do tematów - pojawił się temat komunikacji, to sobie nań gawędzimy. Możemy pogadać na inny; może o sprawach formalno-prawnych?
                      Rozpatrzmy formalności przy zakupie, powiedzmy, używanego samochodu. W UK kupienie i zarejestrowanie samochodu to trzy podpisy, 15 minut i koszt 42p; jak jest w Polsce?
                      • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poscie IP: *.aster.pl 10.10.08, 15:32
                        Jak się kupuje i rejestruje 20 samochodów dziennie, to może to być
                        uciązliwe. Przy zakupie jednego samochodu co kilka lat, zapewniam
                        cie, ze nawet w Polsce idzie te formalności wytrzymac.
                        • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poscie 10.10.08, 15:34
                          Rozumiesz słowo "przykład", prawda? Czy może oczekuję zbyt wiele?
                          • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poscie IP: *.aster.pl 10.10.08, 15:46
                            Nie wiem, czego oczekujesz, dostałeś odpowiedź własnie na swój
                            przykład.
                            • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poscie 10.10.08, 15:52
                              Zaproponowałem porównanie łatwości, z jaką w Polsce i w UK załatwia się rozmaite formalności. Podałem przykład samochodu. Oczywiście nie robi się tego codziennie, podobnie, jak codziennie nie zmienia się mieszkania (a to też jest w UK łatwiejsze od formalnej strony, bo nie ma idiotycznego obowiązku meldunkowego); jest to po prostu znak tego, że wiele rzeczy w Polsce jest zupełnie niepotrzebnie skomplikowanych i kosztownych. Inny przykład - sąsiedni wątek o turystyce rozwodowej.
                              • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poscie IP: *.aster.pl 10.10.08, 16:05
                                Nie ma idiotycznego obowiązku meldunkowego, ale jest idiotyczny
                                obowiązek pęku referencji i poswiadczen, ze jest się tym kim się
                                jest i mieszka się tam gdzie się mieszka. No, doprawdy ułatwienie...

                                Targujemy się dalej?
                                • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poscie 10.10.08, 16:13
                                  > Nie ma idiotycznego obowiązku meldunkowego, ale jest idiotyczny
                                  > obowiązek pęku referencji i poswiadczen, ze jest się tym kim się
                                  > jest i mieszka się tam gdzie się mieszka. No, doprawdy ułatwienie...
                                  Gdybym w ostatnich tygodniach nie brał nowej hipoteki, to może dałbym się nabrać
                                  na ten "pęk". Ale brałem więc się nie dam - wyciąg z karty kredytowej to nie
                                  jest "pęk".
                                  Nie jest to też "obowiązek" - przecież nikt Ci nie każe mieć konta w banku,
                                  telefonu itp. To, że dla wielu firm będziesz wówczas niewiarygodny, to już Twój
                                  problem i Twoja wina, a nie wina systemu.


                                  > Targujemy się dalej?
                                  Proszę uprzejmie.
                                  • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poscie IP: *.aster.pl 10.10.08, 16:30
                                    Tak, to rzeczywiście moja wina. Chyba jednak wole się jednokrotnie
                                    zameldować niż chodzić po sąsiadach, landlordach, parafiach,
                                    gazowniach, elektrowniach i wodociągach po poświadczenia.
                                    • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poscie 10.10.08, 16:49
                                      > Tak, to rzeczywiście moja wina. Chyba jednak wole się jednokrotnie
                                      > zameldować niż chodzić po sąsiadach, landlordach, parafiach,
                                      > gazowniach, elektrowniach i wodociągach po poświadczenia.
                                      Kogo chcesz okłamać? Przecież bez żadnego wysiłku - po prostu mieszkając i pracując - dostaje się do skrzynki na listy z 50 poświadczeń rocznie; można mieć na każdy tydzień inne i nie trzeba donikąd po nie chodzić.
                                      • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poscie IP: *.aster.pl 10.10.08, 17:21
                                        Tak, no i nareszcie po roku i bez wysiłku, mam w końcu pęk 50
                                        poświadczeń potrzebnych do uwiaryganiania się wszem i wobec oraz
                                        założenia konta w banku i telefonu...

                                        Genialny system, jestem pod wrażeniem.

                                        Pozostaje życzyć dalszego niesłabnącego bezkrytycyzmu w kontaktach z
                                        biurokracja brytyjską.

                                        • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poscie 10.10.08, 20:11
                                          Kogo chcesz okłamać? Gdybym nie założył konta bez żadnych
                                          problemów w tydzień po przyjeździe do UK, to może dałbym się
                                          nabrać.
                  • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: *.aster.pl 10.10.08, 14:05
                    Po jaką cholerę siedzisz na Terminalu 1 skoro loty do UK sa
                    wyłącznie z Terminala 2, bo tylko stamtąd są loty poza Schengen i
                    tylko tam siedzą pogranicznicy? Smordu, połamanych krzesełek i
                    nadętej obsługi na teminalu 1 jest dokładnie tyle samo co na
                    lotnisku Gatwick na którym mam "przyjemność" bywać 2 razy w
                    tygodniu.

                    Smiem twierdzić, że na Okęciu to ty byłeś, ale jakieś 15 lat temu.
                    Odnośnie Victoria Station podpowiem - wygląda nie lepiej niż
                    Liverpool station, które z nieznanych mi powodów uznajesz za
                    normalne miejsce.
                    • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 10.10.08, 14:26
                      Nigdy nie siedziałem na terminalu 1, bo i niby po co miałbym się nań wspinać?! Bywałem za to w środku, czekając na samolot.
                      Co do tego, że w 1 nie ma straży granicznej - a kto Ci, słonko, sprawdza paszport i bagaże przy wylocie? Ochotnicza Straż Pożarna w Starych Polaszkach?

                      > Smiem twierdzić, że na Okęciu to ty byłeś, ale jakieś 15 lat temu.
                      Śmiem twierdzić, że guzik wiesz o tym, gdzie i kiedy bywam.

                      > Odnośnie Victoria Station podpowiem - wygląda nie lepiej niż
                      > Liverpool station, które z nieznanych mi powodów uznajesz za
                      > normalne miejsce.
                      Stosunkowo niedawno byłem na Liverpool St. i co widziałem: akceptowalnie czysto, nie śmierdzi, nie roi się od żuli, nie trzeba pomykać z walizami po schodach, przyzwoite oznakowanie i organizacja. To są proste rzeczy; nie wymagam od dworca, żeby wyglądał jak pałac - wystarczy, że wygląda i funkcjonuje jak dworzec kolejowy w XXI wieku, a nie jak chlew na Centralnym.
                      • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: *.aster.pl 10.10.08, 14:57
                        Podpowiem - następnym razem, nawet jak będziesz leciał z Terminala 1
                        na Okęciu, to stosuj się do oznakowania parkingów (zaoszczędzisz tym
                        samym chaosu komunikacyjnego sobie innym wjeżdzając pod prąd), nie
                        siedź na połamanym krzesełku obwąchując kible i dręcząc swoim
                        malkontenctwem panie i panów z obsługi (nic dziwnego, że tak cie tak
                        potraktowali) oraz tylko przejdź 3 kroki na terminal 2, usiądz jak
                        na człowieka XXI wieku wieku przystało i napij się kawy bądź melisy
                        (w zależności od potrzeb).
                        • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 10.10.08, 15:19
                          > Podpowiem - następnym razem, nawet jak będziesz leciał z Terminala 1
                          > na Okęciu, to stosuj się do oznakowania parkingów (zaoszczędzisz tym
                          > samym chaosu komunikacyjnego sobie innym wjeżdzając pod prąd), nie
                          > siedź na połamanym krzesełku obwąchując kible i dręcząc swoim
                          > malkontenctwem panie i panów z obsługi (nic dziwnego, że tak cie tak
                          > potraktowali)
                          Ememku, to, że jeździsz pod prąd, dręczysz obsługę lotniska i masz takie, a nie inne, rzeczy do wąchania, to nie znaczy jeszcze, że jest to standard we współczesnym świecie. Uwierz, jesteś w mniejszości.

                          > oraz tylko przejdź 3 kroki na terminal 2
                          Istotnie, dla pasażera odlatującego z 1 do Pragi, z Etiudy do Liverpoolu lub z koszmarku (bo terminalem tego nawet przez pomyłkę nie można nazwać) krajowego do Bydgoszczy wielką pociechą jest to, że gdzieś tam istnieje terminal 2 oraz najbliższy taras widokowy we Wrocławiu. Podobnie dusząc się smrodem na Centralnym można się podnosić na duchu świadomością, że przecież w Lublinie dworzec jest całkiem sympatyczny.
                          • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: *.aster.pl 10.10.08, 15:30
                            Człowieku wyluzuj, czas przejścia z terminala 1 na 2 wynosi 30
                            sekund a nie 200 kilometrów.
                            Po co ty w ogole przyjeżdzasz do tego kraju, skoru tu taki syf?
                            • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 10.10.08, 15:37
                              > Człowieku wyluzuj, czas przejścia z terminala 1 na 2 wynosi 30
                              > sekund a nie 200 kilometrów.
                              A do Lublina tylko cztery godzinki, a nie cztery litry (czy w litrach też umiesz
                              czas mierzyć?). I podobno nawet ktoś kiedyś znał siostrę znajomego sąsiada
                              szwagra kogoś, kto widział na tej trasie czysty pociąg!


                              > Po co ty w ogole przyjeżdzasz do tego kraju, skoru tu taki syf?
                              Rodzinę odwiedzić na przykład.
                              • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: *.aster.pl 10.10.08, 15:51
                                Pozwalasz rodzinie gnic w tym syfie, kraju smierdzacych dworców i
                                lotnisk z 3 świata? Nieładnie, nieładnie.
                                • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 10.10.08, 15:55
                                  > Pozwalasz rodzinie gnic w tym syfie, kraju smierdzacych dworców i
                                  > lotnisk z 3 świata? Nieładnie, nieładnie.
                                  Ememciu, to, że Twoje stosunki z rodziną polegają na "pozwalaniu", nie znaczy, że jest tak u wszystkich. Ponownie uwierz, jesteś w mniejszości.
                                  • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: *.aster.pl 10.10.08, 16:00
                                    ????
                                    • cdlxxvi Re: do blacktea - Przeczytane w poście 10.10.08, 16:04
                                      Widzę dwa wytłumaczenia Twoich mało finezyjnych wycieczek osobistych: Twoje własne doświadczenia lub Twój brak wychowania. Ponieważ jestem uprzejmy, zakładam to pierwsze, nie chcąc urazić Cię posądzeniem o gburowatość.
                                      • Gość: mm Re: do blacktea - Przeczytane w poście IP: *.aster.pl 10.10.08, 16:11
                                        Daje sobie spokój bom niekumaty
            • korkix78 Czas poszukiwania parkingu wyznacznikem rozwoju 06.10.08, 19:45
              Mam goraca prosbe; czy moglbys w swietle tego przedstawic analogiczne dane
              dotyczace parkowania w Wenecji, Korei Polnocnej, w Mongolii, na Madagaskarze i w
              Monako?
              A takze pokusic sie o interpretacje?

              Chcialbym an tej pdostawie wiedziec gdzie najlepiej sie mieszka.

              Bede niezwykle zobowiazany.


              Pozdrowka,
              • blacktea Re: Czas poszukiwania parkingu wyznacznikem rozwo 06.10.08, 19:49
                Do mnie mówisz? Osobiście nie mam potrzeby parkowania w Wenecji,
                Korei Polnocnej, w Mongolii, na Madagaskarze i w Monako? Jeżeli
                jesteś zainteresowany, musisz poradzić sobie sam.
                Google twoim przyjacielem.
                • korkix78 Re: Czas poszukiwania parkingu wyznacznikem rozwo 06.10.08, 20:53
                  Nie nie, ani nie jestem zainteresowany parkowaniem w Mongolii, ani w Londynie.

                  Natomiast zainteresowalo mnie porownywanie roznych krajow.

                  Oswiadczyels, ze w UK nie jest lepiej niz w Polsce, powolujac sie na miernik
                  obracajacy sie wokol misterium parkowania.
                  Widac czynnik dla Ciebie niemal koronny, wazniejszy od np. ilosci autostrad.
                  No, jak takm, to chyba warto wiedziec jak wyglada poszukiwanie wolnego miejsca w
                  Warszawie a jak w takim np. Phenianie? I jak z cenami?

                  Wiesz co?W sumie rzeczywiscie - zwroce sie do google'a.
                  A w google okazuje sie, ze w Ulan Bator "Dodatkowym walorem lotniska jest duży
                  parking przed budynkiem, na ktόrym wolno parkować samochody bezpłatnie!"

                  Jak na tym tle wyglada zycie w Polsce?
                  Omow, co to oznacza dla polskiej motoryzacji?

                  www.ulanbator.polemb.net/index.php?document=46
                  Czuwaj :)
              • cdlxxvi Re: Czas poszukiwania parkingu wyznacznikem rozwo 06.10.08, 20:06
                > Chcialbym an tej pdostawie wiedziec gdzie najlepiej sie mieszka.
                Widzę, że przegapiłeś najważniejsze: przecież ocenę jakości kraju przeprowadza
                się na podstawie lektury działu sensacji jednego wydania jednej gazety.
                • blacktea Re: Czas poszukiwania parkingu wyznacznikem rozwo 06.10.08, 20:17
                  Prosze o chwile cierpliwosci, jutro dorzuce kolejne wydanie
                  • cdlxxvi Re: Czas poszukiwania parkingu wyznacznikem rozwo 06.10.08, 20:57
                    Może jeszcze teksty piosenek z listy przebojów jakiegoś brytyjskiego radia? W
                    końcu to równie poważne podstawy do wyciągania ogólnych wniosków.
                    • blacktea Re: Czas poszukiwania parkingu wyznacznikem rozwo 07.10.08, 07:12
                      Jeżeli prasa codzienna nie jest podstawą do wyciągania pewnych
                      wniosków, to co jest?

                      Mieszkanie w UK bez czytania gazet, ogladania telewizji, słuchania
                      listy przebojów brytyjskiego radia, rozmowy z sąsiadami...?
                      • cdlxxvi Re: Czas poszukiwania parkingu wyznacznikem rozwo 07.10.08, 09:49
                        > Jeżeli prasa codzienna nie jest podstawą do wyciągania pewnych
                        > wniosków, to co jest?
                        Nie rozmawiamy o "pewnych wnioskach"; wnioski typu "w UK jest tak samo, jak w PL" to nie są "pewne wnioski", tylko bardzo daleko idące uogólnienia. Gdybyś z artykułu o tym, że we Francji dają mandaty za brak gaśnicy wnioskował, że jadąc do Francji lepiej mieć gaśnicę (pomijając zupełnie, że to raczej nieprawda), wszystko byłoby całkiem OK. Dopóki jednak będziesz się trzymać tego, że w Trzecim Świecie (Okęcie) jest "tak samo", jak w Europie (Manchester), będziesz konsekwentnie obśmiewany.

                        > Mieszkanie w UK bez czytania gazet, ogladania telewizji, słuchania
                        > listy przebojów brytyjskiego radia, rozmowy z sąsiadami...?
                        Da się tak? Nie wiedziałem. Tzn. z autopsji wiem, że da się bez listy przebojów... a nie, wróć, ostatnio jadąc dokądś słyszałem jakieś "Top 30" w Classic.
                      • Gość: amaro do blacktea ponownie IP: 89.240.2.* 07.10.08, 17:30
                        Czytam te twoje posty, i nadal nie rozumiem celu rozpoczęcia przez Ciebie tej
                        dyskusji. Wyjąłeś kilka cytatów z angielskich gazet, no niekoniecznie chyba
                        całkiem wiarygodnych, potem próbujesz udowodnić, że w Polsce jest prawie tak
                        samo jak w UK. Prawie stanowi DUŻĄ różnicę. I jestem pewien, że nie prasa
                        codzienna jest podstawą do wyciągania pewnych wniosków, ale codzienne życie w
                        danym kraju. A jeśli oceniasz np. życie w Polsce na podstawie prasy codziennej,
                        no to ..... chyba dokładnie do Ciebie ta prasa jest adresowana. Ja już dawno
                        wyrosłem z tego, że wierzę ślepo we wszystko, co drukowane. Ale, można i tak.
                        Skończmy może po prostu ten temat, bo jedyne co wynika z tej dyskusji, to że nie
                        wiesz o czym piszesz-w temacie UK, ale próbujesz udowodnić, że przeczytanie
                        kilku akapitów z angielskiej prasy upoważnia Cię do kompleksowego porównania
                        życia w RP i poza jej granicami. Wyjedź, pomieszkaj, popracuj trochę za granicą,
                        i wtedy możemy podyskutować.
                        • blacktea Re: do blacktea ponownie 07.10.08, 20:09
                          hahaha, ale zajechałeś... Moje zamiłowanie do czytania brytyjskiej
                          prasy codziennej (no i forów emigracyjnych) nie wzięło się znikąd...
                          Mieszkałem w Londynie ponad 3 lata, przeniesiony służbowo do
                          londyńskiego oddziału mojej, byłej już, firmy. Chyba daje mi to
                          prawo do wyciągania nie tylko pewnych, ale nawet bardziej
                          kategorycznych wniosków, nie?

                          Te "cytaty", jak to mówisz, to streszczenie jednego z
                          ubiegłotygodniowego, bodajze srodowego wydania Daily Mail (nie mam
                          pod ręką, więc nie sprawdzę), a post powstał w wyniku (chwilowego)
                          nadmiaru wolnego czasu... I szczerze jestem zaskoczony zajadłością z
                          jaką większość próbuje udowodnić, że brytyjska prasa codzienna
                          manipuluje faktami.

                          Przychylam się do prośby - zapowiadanej części drugiej (streszczenia
                          kolejnego wydania Daily Mail) nie będzie.
                          • Gość: Jaro Re: do blacktea ponownie IP: *.range81-157.btcentralplus.com 07.10.08, 21:21
                            Trzeba sie bylo z Londynu wyniesc do Surrey :)
    • Gość: panter Re: Przeczytane w prasie... IP: *.cable.ubr05.nmal.blueyonder.co.uk 05.10.08, 23:37
      Blacktea ma racje, w UK jest dokladnie tak samo jak w Polsce, tylko po
      angielsku. Apoteoza UK przez osoby tu wyjechaly traci infantylizmem. Cala ta
      roznica lepiej czy gozej nie ma nic wspolnego z polozeniem geograficznym.
    • cdlxxvi No patrzcie, państwo! 06.10.08, 17:24
      UK nie jest rajem na ziemi i codziennie wśród 60mln ludzi zdarza się parę
      absurdów wartych opisania w gazecie? To dopiero nowość, nikt by się czegoś
      takiego nie spodziewał!
    • Gość: michal Re: Przeczytane w prasie... IP: *.home.otenet.gr 07.10.08, 18:14
      Od 2 lat mieszkam w Grecji i powiem Ci, ze nie dziwia mnie Twoje
      spostrzezenia odnosnie problemow, zachowania, mentalnosci i wad
      spoleczenstwa brytyjskiego (co zawsze ma odzwierciedlenie w prasie,
      wbrew temu, co tu niektorzy usiluja negowac). W Grecji jest
      podobnie, tylko po grecku. No, moze jest cieplej i nie pada tak
      czesto :-) Ale na tym roznice sie koncza, prasa pisze dokladnie o
      tym samym co w PL, UK i pewnie wielu innych krajach.
    • 3onbingo Re: Przeczytane w prasie... 11.10.08, 11:44
      Szkoda, że do tej "normalności" nie dodałeś tego:

      www.dailymail.co.uk/news/article-1074429/RICHARD-LITTLEJOHN--170-000-spent-Afghan-single-mother--A-story-sums-howling-insanity-
      modern-Britain.html
Pełna wersja