O co chodzi z tymi derywatami?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.08, 00:13
larouchepac.com/news/2008/10/13/video-five-minute-briefing-derivatives.html

Nie dość że skomplikowany język, to i tematyka nie najłatwiesza.
Może ktoś wyjaśniłby mi w skrócie prostymi słowami o co tam chodzi?
    • Gość: deos Re: O co chodzi z tymi derywatami? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.10.08, 17:39
      Wydaje mi sie, ze koles nie do konca pojmuje co to sa derywatywy. Mowi, ze
      obecnie pelna wartosc wszystkich otwartych pozycji na wszystkich derywatywach
      (derywatywy to glownie kontrakty terminowe, opcje, swapy) moze dochodzic do
      "quadrillion of dollars". Ale nie mowi, ze ponad 99% tych kontraktow nigdy nie
      jest fizycznie realizowana.

      Tradycyjnie derywatywy dzialaja tak: Kopalnia miedzi chce skorzystac z obecnie
      wysokiej ceny miedzi i zabezpieczyc sie przed spadkiem ceny w przyszlosci. Z
      drugiej strony fabryka produkujaca miedziane kable spodziewa sie wzrostu cen w
      przyszlosci i chce kupic miedz po dzisiejszej cenie na przyszla produkcje. Obie
      strony zawieraja kontrakt kupna/sprzedazy 1000 ton miedzi w przyszlosci po
      dzisiejszej cenie. Jesli cena miedzi wzrosnie, kopalnia straci a fabryka zyska i
      vice versa. Taka transakcja to kontrakt terminowy (futures - glowny derywatyw).
      Kopalnia ma tzw. pozycje krotka, fabryka tzw. dluga.

      Aby pokryc ewentualne zobowiazania obu stron, wymaga sie aby i fabryka i
      kopalnia wniosly depozyt w wysokosci 10% calego kontraktu. Depozyt oblicza sie
      codziennie - jesli kolejnego dnia miedz stanieje o 5%, fabryce zabiera sie
      polowe depoztu i musi ona uzupelnic depozyt ponownie o pozostale 5%. Natomiast
      kopalnia dostaje 5% wartosci kontraktu w gotowce na konto. Po roku, jesli cena
      miedzi spadnie o 50%, kopalnia sprzeda miedz po nowej, nizszej cenie na rynku,
      ale zarobi lacznie 50% na kontrakcie terminowym. Fabryka z kolei kupi miedz
      teraz na rynku o 50% taniej niz rok wczesniej, ale za to straci lacznie te 50%
      na kontrakcie.

      Taki kontrakt mozna odsprzedac / odkupic - np. gdy fabryka nie ma wiecej
      pieniedzy na uzupelnianie depozytu, biuro maklerskie sprzedaje ten kontrakt
      innej fabryce lub spekulantowi, ktory chce zarobic na spadku cen miedzi. Tak
      samo kopalnia moze odsprzedac kontrakt komus innemu na gieldzie.

      Ceny kontraktow terminowych na gieldzie, to cena po ktorej sprzedajacy i
      kupujacy godza sie dokonac transakcji w dniu rozliczenia (wygasniecia) kontraktu.

      Ponad 99% kontraktow takich jak powyzej nie realizuje sie fizycznie - w dniu,
      kiedy kontrakt wygasa, po prostu zabiera sie czesc depozytu jednemu spekulantowi
      i dodaje drugiemu, bez fizycznej dostawy miedzi. Najczesciej ta miedz w ogole
      nie istnieje a kontrakt to bardziej zaklad o ceny w przyszlosci niz kontrakt
      handlowy.

      Wiec jak widzisz, derywatywy to nie dlug, tak jak mowi ten koles. Np. gdy zaloze
      sie z toba o 1000 funtow, ze WIG20 wzrosnie do 2000 punktow za tydzien, to czy
      nagle powstanie w gospodarce 2000 funtow nowego dlugu (z kazdej strony po 1000)?
      Nie. Po prostu jedna strona zaplaci drugiej w dniu wygasniecia zakladu. Dopiero,
      gdy jedna strona nie bedzie w stanie zaplacic drugiej, wtedy powstanie dlug. Ale
      taka sytuacja na rynkach derywatywow nie ma raczej miejsca, bo kontrakty i
      depozyty sa rozliczane codziennie, i jesli ktos nie ma wystarczajaco depozytu,
      to kontrakt sie sprzedaje na gieldzie.

      Wiec nawet jesli laczna wartosc derywatywow bedzie przekraczac centezyliony
      dolarow, to nie ma to zadnego wplywu na dlug czy inflacje.

      Facet mowi, ze JP Morgan, Bank of America i Citi Corp maja derywatywy o wartosci
      wiekszej niz PKB calego swiata i mowi, ze jesli te kontrakty zostalyby
      zrealizowane dzisiaj, wszystko, co zostanie wyprodukowane przez nastepne 4-5 lat
      bedzie wlasnosnia tych bankow. To jest blad, facet nie rozumie jak dzialaja
      kontrakty. Po pierwsze banki te maja pozycje krotkie ORAZ dlugie a nie same
      dlugie, a po drugie, gdyby nawet mialy same dlugie (a w kontraktach terminowych
      zawsze sa dwie strony), czyli kontrakty/opcje kupna, to ich depozyty to tylko
      kilka procent wartosci calych kontraktow i aby zrealizowac te kontrakty
      fizycznie to te banki musialyby miec 100% ich wartosci w gotowce, czego nie
      maja. Kontrakty te po prostu wygasna lub zostana przerolowane na kolejna serie.

      Co do hyperinflacji, o ktorej mowi, to jedyny efekt dzialania derywatywow na
      inflacje jest taki, ze CENY kontraktow terminowych wplywaja na ceny surowcow.
      Gdy np. kontrakt na rope wygasajacy w lipcu jest notowany po $150 za barylke to
      obecna cena ropy musi wzrosnac bo inaczej powstanie pole do arbitrazu (ktory
      wyrowna ceny kontraktow i spot). Ale dziala to tez w odwrotna strone, gdy
      spekulanci zaczynaja jak lemingi otwierac krotkie pozycje to ceny kontraktow
      szybko spadaja - ale to nie ma nic do lacznej wartosci kontraktow, ktore moga
      opiewac na kwadryliony dolarow.

      Wiec jak widzisz, derwatywy maja malo wspolnego z dlugiem i inflacja i to co
      mowi ten gosc to demagogia.
      • Gość: misior33 Wielkie dzięki za wyjaśnienie! n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.08, 06:25
Pełna wersja