morela7
18.11.08, 09:56
Jestem dzis nieprzytomna. Kolo 4tej nad ranem wlaczyl sie alarm w
zaparkowanym pod naszymi oknami samochodzie sasiada, ktory wyjechal
na Bog wie jak dlugo. Alarm pipczy jak budzik, wysokie ti-ti-ti. Nie
do wytrzymania, swidruje glowe na wylot, a na dodatek zmienia
czestotliwosc, wiec nie mozna sie do tego przyzwyczaic. Osiedlowi
straznicy bezradnie rozkladaja rece, a my mamy zarwana noc na koncie
i bardzo w zwiazku z tym marudne dziecko. Wiem, ze w koncu rozladuje
sie akumulator czy inna bateria zasilajaca ten alarm, ale kiedy to
nastapi?!
Nie wiecie, gdzie mozna to zglosic i czy cos mozna w tej sprawie
zrobic? Pomyslalam, zeby dzwonic na garde - zrobie to w
ostatecznosci, jesli do wieczora alarm sie nie uciszy...