Child Benefit - czy dawniej było tak samo?

29.11.08, 18:23
Nie mieszkamy w Irlandii długo, bo dopiero 1,5 roku. Rok temu złożyłam wniosek o przyznanie ww. zasiłku. Tydzień temu przyszedł list z Welfare, że mają zamiar zabrać się za rozpatrywanie mojego wniosku, ale żeby to zrobić muszę im dostarczyć dokumenty poświadczające stały pobyt dziecka w Irlandii. Poprosili o:
- pismo ze szkoly
- pismo z przedszkola
- list z przychodni, w której dziecko jest zarejestrowane wraz z datami wizyt, kontakt do GP
- bilet lotniczy z dnia przylotu dziecka do Irlandii
Jeszcze była uwaga, że przyda się wszystko, co może potwierdzić ciągły pobyt dziecka w Irlandii.
Cóż, nalatałam się trochę za papierami i nie mogę się pozbyć wrażenia, że z góry założono, że mogę kombinować lub oszukiwać. Nie wiem, czy zawsze były takie wymagania?
I nie wiem jak to wszystko ma się do zasady mówiącej o tym, że obywatel EU może pobierać zasiłek nawet na dziecko mieszkające w kraju urodzenia - taka uwaga jest zamieszczona na stronie Social Welfare.
    • k_ansia Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 29.11.08, 21:48
      Prawie trzy lata temu dostaliśmy takie samo pismo. Dosłaliśmy tylko list z
      przychodni, bo dziecko jeszcze nie chodziło do przedszkola/szkoły a biletów nie
      mieliśmy. Wystarczyło, choć i tak czekaliśmy dość długo. Życzę cierpliwości w
      oczekiwaniu na decyzję!
    • apas13 Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 29.11.08, 21:49
      Było...
    • eve-t-eve Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 30.11.08, 22:32
      > I nie wiem jak to wszystko ma się do zasady mówiącej o tym, że
      obywatel EU może
      > pobierać zasiłek nawet na dziecko mieszkające w kraju urodzenia -
      taka uwaga j
      > est zamieszczona na stronie Social Welfare.

      ...ale nie moze pobierać zasiłku równocześnie w Irlandii i kraju
      urodzenia.
    • tomsmom Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 01.12.08, 00:53
      Tak czytam te watki i zastanawiam sie dlaczego mi tak to jakos
      prosto poszlo: przyjechalismy w marcu, jakos w maju juz nam
      przyznali (na dziecko urodzone w PL), a potem na kolejne dzieci to
      juz od razu, bez skladania papierow sami pisali, ze wtedy-a-wtedy
      wplaca pierwsza rate. Nic nigdy nie musielismy wysylac (oprocz
      pierwszego formularza)...
      • reyka Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 01.12.08, 01:00
        hania - my mamy inna sytuacje - zauwaz tatus jest tutejszy :) i to
        bylo kilka lat temu.
        choc niedawno dostalam list z potwierdzeniem, ze dzieci tutaj sa
        (szkola, lekarz, cokolwiek), wyslalam i nie mam problemu.
        jest grupa osob ktora kreci i tyle. mysla, ze ich nikt nie sprawdzi
        czy tu sa czy nie. cb wyplacany jest na konta kogos z rodziny
        a "wlascicieli " pieniazkow dawno tutaj nie ma :(
        no i sie postanowili wziasc za tan bajzel, ktoremu sami troche sa
        winni....
        • monika_irl Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 01.12.08, 11:24
          reyka napisała:
          > jest grupa osob ktora kreci i tyle. mysla, ze ich nikt nie
          sprawdzi
          > czy tu sa czy nie. cb wyplacany jest na konta kogos z rodziny
          > a "wlascicieli " pieniazkow dawno tutaj nie ma :(
          > no i sie postanowili wziasc za tan bajzel, ktoremu sami troche sa
          > winni....

          wreszcie sie za to zabrali:
          wiadomosci.onet.pl/1870390,28351,wiadomosceu.html
      • apas13 Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 01.12.08, 11:45
        Widzisz, ja moja aplikacje wysylalam ponad 3,5 roku temu na core
        urodzona w Polsce. Wtedy tez poproszono o potwierdzenie naszego
        pobytu w Irlandii (dalam chyba list od landlorda ze wszyscy tu
        mieszkamy). Po kilku dniach dostalam do uzupelnienia Habitual
        Residence Condition (?) - nie pamietam dokladnie nazwy. Czekalismy 5
        miesiecy - wiec chyba nie bylo tak zle. Automatycznie szlo juz z
        chlopakami urodzonymi tutaj.
        Co do prosb o dodatkowe dokumenty, dlugiego czekania czy listow
        wysylanych do rodzicow z prosba o potwierdzenie rezydentury - trudno
        sie temu dziwic. Budzet jaki jest kazdy wie, gospodarka troszku
        dyszy wiec szuka sie oszczednosci. A ludzie niestety uwielbiaja
        kombinowac. Wsrod, hm... nazwijmy to znajomych, najczestszym tematem
        rozmow byly (i pewnie nadal sa) wszelkie dostepne "sociale" i
        pomysly na to jak nie placic za wywoz smieci lub licencje
        telewizyjna. A juz calkowitym dziwactwem dla wielu jest placenie
        skladek emerytalnych, ubezpieczenia na zycie itd. I tacy
        wlasnie "kombinatorzy" - niezaleznie od narodowosci - przyczyniaja
        sie do tego ze trzeba udowadniac, ze sie tu po prostu, normalnie
        zyje.
        • maja92 Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 01.12.08, 13:30
          To kiedys bylo duuuuzo prosciej z moim starszym synem - formularz
          na poczcie odebrany - wypisany i data podana, wlasnorecznie
          podpisana - akt urodzenia wyslany po polsku, bo tlumaczyc sie nie
          chcialo ;-) - i pozniej po 4 miesiacach pieniadze przyslane razem z
          zaleglosciami.
          Mlodszy urodzony tutaj, wiec to juz automatycznie szlo.

          Dzewiej to bywalo ;-)))) Hej!

          Wlasnie czytam o dzeciach PRLu i butach Relaksach...to byly
          czasy... hej!! ;-)
          • apas13 Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 01.12.08, 14:01
            Brrr... aż mnie ciarki przeszły na samo wspomnienie o Relaksach :) A
            dane mi było "polemizować" z moją mamą na temat ich niezwykłej urody
            (oj, działo się...) :) Na szczęście to było dawno, dawno temu...

            Ja też słyszałam że drzewiej bywało dużo prościej praktycznie ze
            wszystkim. Niestety, jakoś zawsze wypada nam żyć w ciekawych czasach
            i proste rzeczy nagle robią się skomplikowane.
            Nadal jednak uważam że życie tutaj jest w porządku. A że od czasu do
            czasu trzeba wypełnić jakiś papierek? To i tak nic w porównaniu z
            PL. No i kto mówił że będzie łatwo?
            • monika_irl Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 01.12.08, 14:06
              apas13 napisała:

              > Brrr... aż mnie ciarki przeszły na samo wspomnienie o Relaksach :)
              A
              > dane mi było "polemizować" z moją mamą na temat ich niezwykłej
              urody
              > (oj, działo się...) :) Na szczęście to było dawno, dawno temu...
              `

              ooo i ja to pamietam :)
              rany jak ja nie znosilam tych butów i nie tylko ze wzgledu na wyglad
              i kolor (brazowe albo czerwone brrr) ale i dlatego ze sie nie
              slizgaly.
              • tomsmom Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 02.12.08, 12:21
                Nigdy nie mialam Relaxow (ja jeszcze pamietam takie szaro-srebrne
                tez) bo moja mama wybitnie ich nienawidzila, a ze miala znajomego
                marynarza to jakies tam zagramaniczne mialysmy z siostra. I wszyscy
                sie zachwycali tylko ja - jak zwykle czulam sie "wyrzutkiem" bo nie
                mialam tego co wszyscy ;-) (ale ja w ogole dziwna bylam bo
                mieszkajac w cudnym domku za miastem a pod lasem marzylam o
                mieszkaniu w bloku!).

                A co do tych papierow jeszcze: to tak, zabrali sie niezle za ten
                balagan, widze to po pismach z ZUSu i Urzedow Pracy jakie tlumacze.
                Bardzo czesto sa to papiery szukajace wyjasnien czy ten-a-ten
                mieszka i pracuje w IRL bo jesli tak to prosza o potracenie z jego
                wyplaty/child benefit/etc zasilkow w wys takiej-a-takiej ktore
                pobiera w PL. No strasznie ludzie kreca, a najgorsze, ze nie zdaja
                sobie sprawy z tego ze to NIE SA panstwowe pieniadze, to pieniadze
                NASZE, ludzi, ktorzy karnie placa podatki. Mnie to wkurza strasznie.
                • morela7 Re: Child Benefit - czy dawniej było tak samo? 02.12.08, 14:17
                  Hi hi, my nie mielismy znajomego marynarza, ale relaxow tez nie
                  mialam i tez z tego powodu cierpialam - podobnie jak wtedy, gdy
                  pojawily sie niby-jeansy tzw. wycierusy, a potem produkty marki
                  pyramid; pamietacie? ;) Ale za to mieszkalismy w bloku, wiec bylo
                  OK ;)
    • jondelska To znaczy że mam problem... 03.12.08, 14:01
      Mieszkam tutaj od ponad 2 lat ale już drugi miesiąc nie mam child
      benefit.wysłałam do nich emaila i ktos mi odpisał ze moja aplikacja jest
      rozpatrywana podalam tez nowy adres pod ktorym mieszkam ponad rok ale jak do tej
      pory nic mi nie przyslali.Moze powinnam sama wysłać do nich nową aplikację z
      potwierdzeniami mojego pobytu i dzieci?
      • apas13 Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 14:15
        www.citizensinformation.ie/categories/social-welfare/social-welfare-payments/social-welfare-payments-to-families-and-
        children/child_benefit/?searchterm=child%20benefit#rules

        You need to apply for Child Benefit within 12 months of:

        The birth of your baby
        The month the child became a member of your family or
        The month the family came to live in Ireland

      • apas13 Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 14:17
        Jeżeli twoja aplikacja jest rozpatrywana, to dwa miesiące czekania
        to naprawdę niewiele...
        • jondelska Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 14:31
          Tak tylko że chyba rozpatrują moją starą(pierwszą) i zastanawiam się czy za
          miesiąc lub więcej nie każą czegoś wysłać lub wypełnić na nowo co może dodatkowo
          przedłużyć wstrzymanie zasiłku.Nie jest to łatwa sytuacja gdyż żyjemy z jednej
          tylko pensji(my+dwoje dzieci) i sami wynajmujemy dom a jak wiadomo Święta coraz
          bliżej
          • monika_irl Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 14:52
            A wczesniej otrzymywalas ChB?
            Bo z tego wynika, ze tak:
             Mieszkam tutaj od ponad 2 lat ale już drugi miesiąc nie mam
            child
            benefit.
            Jezeli tak, to wydaje mi sie, ze zwiazane jest to ze zmiana adresu,
            nie podaliscie nowego po przeprowadzce i pewnie list, który SW
            wysylalo nie tak dawno temu poszlo na stary adres. List ten trzeba
            bylo odeslas z informacjami o dzieciach w przeciagu 21 dni, jezeli
            SW nie otrzymalo potwierdzenia to blokowali wyplate ChB.

            p.s. Marge.s tez czeka na ‘odblokowanie’ o ile sie nie myle. Gosia
            dostalas juz z powrotem?
            • jondelska Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 14:58
              Ale co tak konkretnie powinnam zrobić?Skoro nie mam tego listu a oni pomimo że
              podałam im nowy około miesiąc temu(e-mailem) nic nie napisali oprócz tego że
              "The section dealing with your claim will deal with same next week. Please stop
              sending emails."Taką odpowiedź dostałam 06.11 i od tej pory nic
              • monika_irl Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 15:58
                bo teraz juz nic nie zrobisz.
                Adres trzeba bylo im podac od razu jak sie przeprowadziliscie wtedy
                i list z SW doszedlby na nowy i problem bylby z glowy.
                Teraz musza wszystko znowu posprawdzac a Wam zostaje tylko czekac bo
                nic nie przyspieszysz.
                • apas13 Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 16:12
                  Jest dokładnie tak jak piszesz. Swego czasu zmienialiśmy bank i list
                  z nowym numerem konta wysłałam następnego dnia po przelewie, tak
                  żeby mieć cały miesiąc do następnego przelewu na wszelaką
                  korespondencję. Nie było absolutnie żadnych problemów.
                • jondelska Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 16:16
                  no tak tylko czy czekać na ruch od nich czy wziąć wysłać nową aplikację i dołączyć wszystkie te dokumenty jak zaświadczenie od lekarza,szkoły etc?
                  • apas13 Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 16:50
                    Znalazłam mój pierwszy list z Child Benefit Section potwierdzający
                    przyjęcie mojej aplikacji. Dwa razy podkreślono w nim aby o
                    wszelkich zmianach mogących wpłynąć na wypłatę świadczeń informować
                    na piśmie. Dla Ciebie to trochę jak musztarda po obiedzie, no ale ku
                    przestrodze na przyszłość...
                    Szczerze mówiąc nie wiem czy wysłanie kolejnej aplikacji cokolwiek
                    zmieni :(
                  • monika_irl Re: To znaczy że mam problem... 03.12.08, 17:30
                    jondelska napisała:

                    > no tak tylko czy czekać na ruch od nich czy wziąć wysłać nową
                    aplikac
                    > ję i dołączyć wszystkie te dokumenty jak zaświadczenie od
                    lekarza,szkoły
                    > etc?



                    jesli wyślesz całkowicie nową aplikację to może za dwa lata ChB
                    dostaniesz, bo zostaniesz na końcu kolejki.
                    przecież przysłali Ci emaila, że 'sprawa jest w toku', jeśli będą
                    cokolwiek potrzebować to sami się z Tobą skontaktują, jeżeli
                    oczywiście mają już aktualny adres, bo SW w 99,9% wysyła listy.
                    • jondelska Re: To znaczy że mam problem... 04.12.08, 21:53
                      I Moniko miałaś rację-sami się skontaktowali rzekomo m-c temu.Podobno wysłali na
                      mój aktualny adres jakieś pismo,więc napisałam że proszę o ponowne wysłanie bo
                      żadnego pisma nie dostałam.Mam nadzieję że tym razem dotrze i sprawę uda mi się
                      załatwić.Dodam tylko-pomogło moje pierwsze "gnębienie" e-mailami bo teraz
                      odpisywali grzecznie od razu a nie jak w poprzednim przypadku po 50 e-mailu.
                      • monika_irl Re: To znaczy że mam problem... 04.12.08, 22:28
                        życzę żeby jak najszybciej się sprawa zakończyła i wszystko wróciło
                        do normalności :)
                      • apas13 Re: To znaczy że mam problem... 05.12.08, 09:39
                        Istnieje też możliwość że twój nowy listonosz posłał pocztę w
                        kosmos. Nowe nazwisko, dziwnie brzmiące...
                        Kiedy nasz postman wybrał się z nowopoślubioną małżonką w 2-
                        tygodniową podróż poślubną (zresztą do Polski) nasza poczta krążyła
                        po sąsiadach. Ci na szczęście dobrze nas znają i listy w końcu do
                        nas trafiły. Teraz "zastępstwo" już nas zna i się nie myli.
                        Ot, życie...
Pełna wersja