Antybiotyki w Irlandii

09.12.08, 17:37
Słucham irlandzkich stacji radiowych i od dwóch tygodni słychać w nich reklamę - apel uświadamiający skierowany do Irlandczyków o zażywaniu antybiotyków. W tym apelu próbuje się przekonać ludzi, że antybiotyki nie są lekarstwem na przeziębienie i grypę. Wynika to z faktu, że tutaj nadużywanie antybiotyków jest nagminne. Z nam przypadki, że dziecku został przepisany antybiotyk na kaszel i ząbkowanie.
Podobna sytuacja była w Polsce jeszcze 10-20 lat temu, ale teraz świadomość polskich rodziców jest dużo większa i znam wiele matek, które zgodzą się na antybiotyk dopiero po uzasadnieniu tego przez lekarza lub po wykonanym wymazie z gardła, stwierdzającym zakażenie bakteryjne. Ja też jestem z tych, które raczej obchodzą się ostrożnie z antybiotykami. Moja irlandzkie znajome nie mogą się nadziwić, czemu wożę moją córkę godzinę do lekarza, choć mam z 10 innych GP w okolicy. Odpowiedź jest prosta: bo ja muszę mieć zaufanie do lekarza i nie pójdę do pierwszego lepszego.
Życzę irlandzkiemu społeczeństwu, żeby z większą ostrożnością stosowało antybiotyki, bo może okazać się już niedługo, że z ich pomocą nie będzie można wyleczyć chorób, które kiedyś bez problemu pokonywano antybiotykami.
    • olliesmum Re: Antybiotyki w Irlandii 09.12.08, 18:25
      Ja z kolei mam wrazenie, ze w Polsce nadal wielu lekarzy i pacjentow chwyta za
      antybiotyki przy pierwszej okazji...
      (Znam kobiete, ktora idzie do lekarza i sama mu mowi, co ma jej przepisac :))
      Nie mowiac o emigrantach tu w Irlandii, nie tylko z Polski, ale np z Ukrainy,
      ktorzy przywoza sobie tutaj fure antybiotykow, ktore nastepnie sobie sami
      dawkuja :(, bo przeciez po co im lekraz (kosztuje zreszta), skoro sami wiedza
      najlepiej. Dla mnie jest to zachowanie bardzo dziwne, a przede wszystkim
      niebezpieczne...
      • ka12 Re: Antybiotyki w Irlandii 09.12.08, 18:47
        Przyznam, że nie spotkałam się jeszcze tutaj z braniem antybiotyków na własną rękę w dodatku przypadkowych. Nie wyobrażam sobie tego. Zwłaszcza, że brat męża ma niedosłuch z powodu złego doboru i antybiotyku i jego dawki ( był wtedy dzieckiem, 30 lat temu), co przekreśliło jego marzenia zawodowe.
        Ja pochodzę z Polski z miasta liczącego 400 tysięcy mieszkańcow i znam tam wszystkich dobrych pediatrów ( z uwagi na kłopoty zdrowotne dziecka, hospitalizacje itd.). Moim zdaniem świadomość dot. stosowania antybiotyków w Polsce jest bardzo duża. Może w mniejszych miejscowościach, gdzie ludzie są skazani na jednego lekarza jest inaczej, ale tu nie będę się wypowiadać, bo nie wiem. Ale napewno sytuacja jest lepsza niż tutaj.
      • jondelska Re: Antybiotyki w Irlandii 09.12.08, 18:58
        Jestem w Irlandii od ponad dwóch lat i widzę jak zmienia się tutejsza służba zdrowia-na lepsze.Po pierwszej mojej wizycie u GP byłam przerażona,wydawało mi się że za komuny w Polsce były lepsze warunki.Teraz jestem odmiennego zdania bo widzę coraz więcej nowoczesnego sprzętu,lepsze wyposażenie a to że lekarz zagląda do książki przepisując leki jest dla mnie ważne gdyż wiem że nie świadczy to o jego niefachowości tylko że chce dobrać jak najlepszy lek do danego schorzenia.W Polsce nigdy nie widziałam żeby jakiś lekarz korzystał z książek( to takie niefachowe) przez co często występują błędy w leczeniu i to niejednokrotnie kosztem zdrowia pacjenta
    • hanalui Re: Antybiotyki w Irlandii 09.12.08, 21:53
      A ja jestem tym apelem niezmiernie zdziwiona :O.
      Prawde powiedziawszy nie wiedzialam ze irlandzcy lekarze tak czesto
      stosuja antybiotyki.
      Co wiecej...ciagle slysze narzekania Polakow ze poszedl do lokalnego
      GP a ten tylko paracetamol, a dla dziecka Calpol i nic wiecej.
      Z moich skromnych doswiadczen z tutejsza sluzba zdrowia to jakos nie
      zauwazylam tej skorej checi do antybiotykow, nie wiem czy ja trafiam
      na takich dobrych lekarzy ale zarowno mi, mezowi jak i dziecku
      antybiotyki byly wypisywane wtedy kiedy juz faktycznie nie bylo
      innego wyjscia i bynajmniej nie byl to katar. I w przeciagu 5 lat
      naszej tu bytnosci bylo to az 3 razy na 3 osoby :D
      Za to zjawisko przepisywania nadmiernej ilosci antybiotykow
      obserwuje u znajomych odwiedzajacych polskich lekarzy zarowno tu w
      jak i w Polsce. Dostaje sie je wlasnie na katar, na kaszel, na
      trzydniowke u dziecka, na drobne infekcje. Znajomych dziecko
      mieszkajace pol na pol w Polsce i tutaj w ciagu swojego 15
      miesiecznego zycia mialo juz 7 antybiotykow...zdrowotnoscia nie
      odbiega jakos bardzo ich mala od mojego dziecka :\ No ale to tez
      ludzie ktorzy jak tu ktos wspomnial ...z Polski z walizami lekarstw
      i antybiotykow od znajomych doktorow, potem te antybiotyki sami
      sobie aplikuja w miare potrzeby.
      • olliesmum Re: Antybiotyki w Irlandii 09.12.08, 23:04
        Rzucilam haslo do googla i to jaki ciekawy artykul mi wyskoczyl:
        www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/6126,samoleczenie,antybiotykami.html
        • olliesmum Re: Antybiotyki w Irlandii 09.12.08, 23:12
          A tu link do streszczenia tego samego badania z ciekawym wykresem:
          ec.europa.eu/health/ph_threats/com/mic_res/am_sar_project_en.htm
          • olliesmum Re: Antybiotyki w Europie 09.12.08, 23:23
            Sorry, ze jeszcze cos dorzuce, ale strasznie to wszystko ciekawe:
            wyborcza.pl/1,91002,5958097,Zolte_swiatlo_dla_antybiotykow.html
            • carrick07 Re: Antybiotyki w Europie 10.12.08, 03:56
              Ja mam odmienne zdanie co do antybiotykow, czesciej spotkalam sie z czekaniem na
              rozwoj infekcji lub skonczenie antybiotyku i niedawanie dalej np przy
              dlugotrwalym..przywiezionym tu zapaleniem ucha..kiedy lekarz podsuwal nam inne
              formy niz antybiotyk.
              Racja czyta ksiazke z lekami i tez konsultuje ze mna-ja mam swoja po polsku aby
              niebylo niedomowien.
              Jedyne co z braku antybityku dobrze dzialajacego na ma pocieche -woze go zpolski
              jak i kilka lekow stalych na mukowiscydowe stosowane a tu niedostepne i GP na
              zapisane w notatkach iz stosuje.
              Fakt dojezdzam do Gp tez bo niemam checi szukac drugiego...
              Owszem mi zapisuje chyba duzo szybciej antybiotyk la mnie, ale patrzy przez
              pryzmat moich schorzen..a i nienarzekam do na badanie wysyla jak tylko widzi
              zasadnosc, a i pilnuj badan pociechy sam dopytujac sie kiedy testy krwi byly
              robione, i czy mamy aktualne.
              Mam karton lekow przywieziony, ale sporo homeopatycznych, dwa od jakiegos czasu
              zdarzylo sie zasiegnac kilka porad i lekow w chinskich aptekach i tez sie
              sprawdzily.
              A ostatnia choroba pociechy to byla ostra zaprawa i dla GP.
              • monika_irl Re: Antybiotyki w Europie 10.12.08, 14:01
                Ja rózniez nie mam co nazekac na irlandzkich lekarzy jesli chodzi o
                podawanie antybiotyku.
                Owszem Alicja dzisiaj wlasnie dzisiaj dostala po raz czwarty w swoim
                zyciu antybiotyk ale wszystkie te razy sa calkowicie uzasadnione:
                dwa razy zapalenie ucha i dwa razy angina wiec przypadki jak
                najbardziej kwalifikujace sie do antybiotyków.
                I tez raczej spotykam sie z wyzutami ze strony polskich matek, ze
                byla u lekarza z dzieckiem i ten jej nic nie przepisal oprócz
                calpolu lub nurofenu, a przeciez powinien jakis antybiotyk dac.
                • ania.b5 Re: Antybiotyki w Europie 10.12.08, 16:43
                  my mamy na tyle fajnego GP, ze kiedy jest obawa ze infekcja jest
                  bakteryjna- robi wymaz z gardla. Ale to na nasza prosbe zaczal tak
                  robic. Przyznal sam ze w irlandii - jesli jest podejrzenie ze
                  infekcja spowodowana jest bakteria Streptococcus to profilaktycznie
                  lekarze zapisuja antybiotyk. Jest jeszcze inna sprawa- zaden lekarz
                  nie slyszal tu chyba o tym, ze danego antybiotyku nie stosuje sie 2
                  razy pod rzad i jak wypisuja leki to wypisuja ciagle te same. A w
                  polsce lekarze chyba podobnie robia jesli chodzi o wypisywanie
                  antybiotykow lekka reka, ale na szczescie jest tam chociaz mozliwosc
                  zrobienia wymazu i antybiogramu na zyczenie.
                  • ka12 Re: Antybiotyki w Europie 10.12.08, 19:44
                    Fakt, też się tu z tym spotkałam, że dzieciom kilku znajomych został przepisany po rząd ten sam antybiotyk, co nie powinno mieć miejsca. Spotkałam też dużo osób z uporczywym kaszlem, którym nikt - ani lekarz ani farmaceuta- nie powiedział, że wykrztuśny Exputex można brać tylko do 16- 17.00, bo inaczej się zakaszlą na śmierć w nocy.
                    • hanalui Re: Antybiotyki w Europie 10.12.08, 21:49
                      ka12 napisała:

                      > Fakt, też się tu z tym spotkałam, że dzieciom kilku znajomych
                      został przepisany
                      > po rząd ten sam antybiotyk, co nie powinno mieć miejsca.

                      Kurcze nie znam sie...ale na chlopski rozum wg mnie to chyba jednak
                      ten sam sie powinno przepisywac lub z tej samej grupy, bo jak nie to
                      bakterie uodporniaja sie na kolejny antybiotyk i dzieje sie to co w
                      przytoczonym artykule..nie ma czym ludzi leczyc bo na wszystko
                      zaczynaja byc odporne.
                      Ale to tylko tak na moj chlopski rozum...niech mnie ktos oswieci
                      czemu sie powinno stosowac rozne, bo ja z tych maloantybiotykowych...
                      • ka12 Re: Antybiotyki w Europie 11.12.08, 16:01
                        Niestety, nie umiem wytłumaczyć, dlaczego nie wolno podawać tego samego antybiotyku pod rząd. Jakiś rok temu przy pierwszej wizycie u naszej lekarki, tłumaczyła mi ona tą kwestię, ale już mi z głowy wyleciało.
                        Czekam jednak na odpowiedź na to pytanie od mojej koleżanki, która jest fachowcem i jak da mi znać, to się podzielę, tym co mi napisała.
    • mamaemilii Re: Antybiotyki w Irlandii 11.12.08, 00:14
      Jestem zaskoczona, bo nie mam wrażenia, że antybiotyki przepisywane są lekką
      ręką. Nauczona zwyczajem irlandzkim, przy objawach grypowych, idę po poradę do
      apteki :) A tam antybiotyku raczej nie dostanę. Kiedy już trafiam z rodziną do
      GP to przeważnie w stanie, na który aptekarz nie poradzi i antybiotyk jest już
      konieczny. I tu się zdarzyło nie raz, że lekarz kazał się wstrzymać z jego podaniem.

      Zauważyłam też, że poprzednia GP przepisywała córce 2 antybiotyki na zmianę,
      więc coś w tym musi być.
    • imszulc Re: Antybiotyki w Irlandii 11.12.08, 10:12
      Ten apel skierowany jest do ludzi na całym świecie, nie tylko do Irlandczyków
      czy Polaków, wszyscy mamy się opamiętać i nie nadużywać antybiotyków, to jest
      problem globalny a nie jednego czy drugiego państwa.
      A jeśli już mowa o naszych rodakach to moim zdaniem wielu cierpi chyba na jakąś
      hipochondrię, bo takie ilości leków jakie kupują i przyjmują mogły by słonia
      zabić. Kiedyś czytałam nawet jakiś artykuł, w którym była mowa, że dziecko cały
      czas powinno coś przyjmować, chociażby placebo, żeby było przyzwyczajone do
      leków jak będzie potrzeba podania czegoś konkretnego. Toż to hodowla przyszłych
      lekomanów, nóż się w kieszeni otwiera.
      Sama leczę się czosnkiem miodem i cytryną i do tej pory skutecznie, z dziećmi
      idę do lekarza jak to już jest naprawdę konieczne, leki jakiekolwiek, nie tylko
      antybiotyki też podaję w ostateczności. Nawet witaminy podaję tylko od czasu do
      czasu, np. jak zauważam pierwsze oznaki choróbska. Ostatnio paskudny kaszel
      Agaty wyleczyłam w kilka dni mlekiem z masłem i miodem, zdecydowanie szybciej to
      zadziałało niż Exputex.
      Nie jestem przeciwniczką leków ale na byle ból głowy nie biorę lekarstwa. Co Cie
      nie zabije uczyni Cię silniejszym ;-)
      • hanalui Re: Antybiotyki w Irlandii 11.12.08, 18:48
        imszulc napisała:
        > A jeśli już mowa o naszych rodakach to moim zdaniem wielu cierpi
        chyba na jakąś
        > hipochondrię, bo takie ilości leków jakie kupują i przyjmują mogły
        by słonia
        > zabić.

        Dokladnie. Wystarczy kuknac na Male dziecko czy Niemowle by pasc z
        wrazenia jakie dziala wytaczane sa na zwykly katar u dziecka. I
        bynajmniej nie jest to mleko z czosnkiem :)

        > Kiedyś czytałam nawet jakiś artykuł, w którym była mowa, że
        dziecko cały
        > czas powinno coś przyjmować, chociażby placebo, żeby było
        przyzwyczajone do
        > leków jak będzie potrzeba podania czegoś konkretnego. Toż to
        hodowla przyszłych
        > lekomanów, nóż się w kieszeni otwiera.

        O kurcze....straszne. Ale znam kilka takich dzieci ktore caly czas
        cos biora, rok na okraglo...zeby bylo lepiej.
        Swoja droga moje dzieko akurat chetne na branie wszystkiego innego
        niz codzienne jedzenie...wiec z zadnymi calpolami czy nurofenami
        nigdy nie bylo problemu. :)
        • ania.b5 Re: Antybiotyki w Irlandii 12.12.08, 14:37
          Prawda z tymi tabunami lekow ktorymi faszerowane sa dzieci przy
          pierwszym kaszlnieciu czy katarze przez wiele mam. Wystarczy zerknac
          na fora w stylu Zdrowie Malego Dziecka. Sama korzystam z porad i
          doswiadczenia dziewczyn na tamtym forum, ale znajomosc nazw,
          gatunkow, skladnikow i wlasciwosci lekow na najmniejszy katar
          powalila mnie naprawde.
Pełna wersja