bartosz_kania
04.10.09, 14:59

Bazylika św. Piotra, gdzie o. Burgazzi jest mistrzem ceremonii
Ojciec Cesare Burgazzi - 51-letni duchowny, mistrz ceremonii w watykańskiej Bazylice Św. Piotra - przejeżdżał swoim Fordem Focusem przez rzymską dzielnicę
czerwonych latarni, pełną prostytutek i transwestytów. Co tam robił? Nie wiadomo. Dowodów na to, że korzystał z usług damy lub kawalera lekkich obyczajów, brak.
W pewnym momencie na jego drodze pojawił się policjant, który pomachał mu, żądając zatrzymania pojazdu do kontroli. Jednak ojciec Burgazzi, zamiast wcisnąć hamulec, wbił pedał gazu w podłogę i odjechał z dużą prędkością.
Policjanci zaczęli pościg. Pogoń za księdzem pędzącym ulicami Rzymu trwała ponad dwadzieścia minut! W tym czasie dołączały się do niej kolejne radiowozy. Nie było wyjścia. Uciekający watykański mistrz kierownicy sprawił, że dwa ścigające go samochody rozbiły się, a trzech policjantów zostało rannych. Świadkowie mówią, że takie rzeczy widywali dotąd wyłącznie w hollywoodzkich filmach.
Wreszcie jednak udało się zatrzymać księdza z Bazyliki Św. Piotra, który zaraz zaczął odgrażać się funkcjonariuszom w stylu polskiego posła:
Nie macie pojęcia, kim jestem! Nie wiecie, z kim zadzieracie!
Potem, już na spokojnie, zeznał, że wziął policjantów za bandytów, którzy chcieli go obrabować - i spanikował. Teraz stanie przed sądem. Prokurator domaga się dla niego kary 18 miesięcy pozbawienia wolności, zaś adwokaci rannych funkcjonariuszy żądają po 20 tysięcy euro odszkodowania.