Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna...

09.10.09, 18:12
W szkocji edukację seksualną objęte będą dzieci juz od 4 roku życia.
Ten despercaki krok został podjety w odpowiedzi na rosnącą liczbę
nastolatek zachodzących w ciążę.
Jest to posunięcie zadziwiające, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że
mimo powszechnej, w kraju tym, edukacji seksualne, liczba
niechcianych ciąż wśród nastolatek wciąż rośnie.
Jiśli do tej pory programy edukacji seksualnej przynosiły skutek
odwrotny od zamierzonego to jakim cudem ma się to zmienić w
przypadku czterolatków?
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7129828,Edukacja_seksualna_od_4__roku_zycia.html
PS
Opowiadanie 4latkom o seksie z definicji powinno byc traktowane jak
molestowanie seksualne.
    • 0golone_jajka Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 09.10.09, 20:39
      Czy ja wiem? Mój pięciolatek wiedział jak się robi dzieci, ze wszystkimi szczegółami - także z tym, że tata wkłada siusiaka mamie do dziurki. Pytał, to dostał PRAWDZIWĄ odpowiedź. W tym samym wieku obejrzał zresztą film ze swojego porodu. Może go skrzywdziłem i wyrośnie na zboczeńca przez to?
      • wkkr Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 09.10.09, 20:47
        0golone_jajka napisał:
        Może go skrzywdziłem i wyrośnie na zboczeńca przez to?
        ==========================================================
        Nie można tego wykluczyć.
        • 0golone_jajka Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 09.10.09, 20:49
          Niczego nie można wykluczyć. Nawet tego, że mimo, że nie jest ochrzczony to zostanie papieżem.
          • chickenshorts Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 09.10.09, 21:16
            0golone_jajka napisał:

            > Niczego nie można wykluczyć. Nawet tego, że mimo, że nie jest
            ochrzczony to zos
            > tanie papieżem.

            Hehe, to raczej można wykluczyć... Nie żeby to było niemożliwe
            proceduralnie (vide Alexander VI) ale... no... papiestwo staje się
            chyba coraz mniej atrakcyjną fuchą, załaszcza dla ateistów i ich
            dzieci...
            • fnoll Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 01:48
              ale może zostać drugim Janem Chrzcicielem

              no chyba, że nie da się zostać Janem Chrzcicielem wiedząc od dziecka skąd biorą
              się dzieci

              ale co by się miało nie dać? Żydzi byli ludem pasterskim, więc na przykładzie
              owiec miało się przykład od lat najmłodszych skąd się biorą małe owieczki

              czy ktoś zasłaniał czterolatkom oczy, gdy baran owieczkę pokrywał?
          • wkkr Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 18:54
            policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,7128236,Trzej_10_latkowie_zgwalcili_9_latke.html
            • gaika Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 19:42
              wkkr napisał:

              > policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,7128236,Trzej_10_latkowie_zgwalcili_9_latke.html

              Jaki z tego wniosek dla edukacji seksualnej w Szkocji?
              • wkkr Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 19:46
                gaika napisała:

                > wkkr napisał:
                >
                > > policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,7128236,Trzej_10_latkowie_zgwalcili_9_latke.html
                >
                > Jaki z tego wniosek dla edukacji seksualnej w Szkocji?
                ============
                Im mniej o seksie 10latek wie, tym lepiej.
                • gaika Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 19:49
                  wkkr napisał:

                  > gaika napisała:
                  >
                  > > wkkr napisał:
                  > >
                  > > > policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,7128236,Trzej_10_latkowie_zgwalcili_9_latke.html
                  > >
                  > > Jaki z tego wniosek dla edukacji seksualnej w Szkocji?
                  > ============
                  > Im mniej o seksie 10latek wie, tym lepiej.

                  Ale właśnie nie wie, bo nie ma edukacji seksualnej.
                  • wkkr Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 19:55
                    Abstrahuję od szkocji i edukacji seksualnej.
                    Mówię o świadomości 10latka.
                    • gaika Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 20:09
                      wkkr napisał:

                      > Abstrahuję od szkocji i edukacji seksualnej.
                      > Mówię o świadomości 10latka.

                      Jaka ona jest, ta świadomość? Jeżeli 10-latek nie rozumie co się z
                      nim dzieje emocjonalnie i cieleśnie (a się dzieje), w jaki
                      sposób zrozumienie tego może mu zaszkodzić? Oraz zrozumienie tego,
                      co dzieje z płcią przeciwną.Oraz na czym polegają prawidłowe relacje
                      między ludźmi. Itd.
    • fnoll Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 01:44
      nie jestem w temacie, ale może z popularyzacją ciąż wśród nastolatek ma związek
      socjalna polityka Szwecji, która wcześniej zaskutkowała wysoką dzietnością wśród
      emigrantów i bezrobotnych, czyli grup równie "ekonomicznie" słabych co nastolatki

      tam za dzieci po prostu dostaje się kasę - skromną bo skromną, ale stałą

      więc jak nastolatka nie ma kieszonkowego... to za dziecko dostanie je od państwa
    • kora3 Błędna teza Hipie 10.10.09, 10:07
      wkkr napisał:

      > PS
      > Opowiadanie 4latkom o seksie z definicji powinno byc traktowane
      jak
      > molestowanie seksualne.

      ta końcowa :)
      Termin "opowiadanie o seksie" jest bardzo nieścisły. Moze oznaczac
      opowiadanie wyuzdanych historyjek rodem z brukowych czasopism
      traktujacych o seksie, a moze takze- opowiadanie w przystepny i
      własciwy sposób dziecku skąd sie wzieło na tym swiecie, tym bardziej
      gdy pyta.
      Dla nikogo chyba, kto miał okazje byc dzieckiem :) i z dziecmi
      obcowac nie jest zaskoczeniem,ze małe dzieci interesuja sie w pewnym
      momencie swoim ciałem, zaczynaja fostrzegac róznice miedzy soba, a
      takze w otoczeniu. brak odpowiedzi dziecku na pytanie dot. tego skąd
      się "biorą dzieci" - odp. prawdziwej, acz dostosowanej do wieku i
      percepcji dziecka jest błedem i porazką.

      Mnie o tym opowiedziala matka, kiedy miałam cos z 5 lat, pytalam po
      prostu. Nie czuje się zmolestowana, wrecz przeciwnie:) - jak sie
      domyslasz rodzicielka nie wprowadzała mnie w róznice miedzy orgazmem
      łechtaczkowym i pochwowym, ani w tajniki echnik seksualnych i jakos
      nie przypuszczam, by inaczej eukowac miano 4 -latki w Szkocji.
      Powiediała mi natomiast wazna rzecz: żeby nie ufać obcym i nie bać
      się protestować i powiedzieć jej, gdyby KTOKOLWIEK wabił mnie w
      jakies odludne miejsce, kusił zabawka, czy smakołykiem, a nade
      wszystko dotykał mnie am, gdzie nie chce, czy to delikatnie, czy
      mocno. To mnie w jakis rok póxniej uchroniło przed byc moze
      prawdziwym molestowaniem przez zboczeńca.
      • chickenshorts Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 11:21

        > Powiediała mi natomiast wazna rzecz: żeby nie ufać obcym i nie bać
        > się protestować i powiedzieć jej, gdyby KTOKOLWIEK wabił mnie w
        > jakies odludne miejsce, kusił zabawka, czy smakołykiem, a nade
        > wszystko dotykał mnie am, gdzie nie chce, czy to delikatnie, czy
        > mocno. To mnie w jakis rok póxniej uchroniło przed byc moze
        > prawdziwym molestowaniem przez zboczeńca.

        Bóg Cię pobłogosławił mądrą matką.
        Nie wszystkie dzieci mają tyle szczęścia w życiu. A edukacja ma ten
        brak nadrobić... Jak zwykle - drogą prób i błędów...
        • kora3 Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 11:35
          chickenshorts napisał:
          >
          > Bóg Cię pobłogosławił mądrą matką.

          Wiem :)

          > Nie wszystkie dzieci mają tyle szczęścia w życiu.

          Niestety, to też wiem :(

          A edukacja ma ten
          > brak nadrobić... Jak zwykle - drogą prób i błędów...

          o własnie
      • wkkr Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 14:04
        Włąsnie! Matka. Tak powinno być.
        PS
        Choć znam przypadek gdy ojciec trzynastolatka (w ramach
        uświadamiania) zawiózł do agencji towarzyskiej.
        • kora3 Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 14:24
          wkkr napisał:

          > Włąsnie! Matka. Tak powinno być.


          Ale jak zauwazył Qeczak - nie zawsze sie ma taka matkę
          > PS
          > Choć znam przypadek gdy ojciec trzynastolatka (w ramach
          > uświadamiania) zawiózł do agencji towarzyskiej.

          byłes przy tym?
          • wkkr Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 14:55
            kora3 napisała:
            > byłes przy tym?
            ======================
            W agencji nigdy nie byłem.
            • kora3 Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 14:55
              wkkr napisał:

              > kora3 napisała:
              > > byłes przy tym?
              > ======================
              > W agencji nigdy nie byłem.
              • kora3 sorry :) 10.10.09, 14:58
                kora3 napisała:

                > wkkr napisał:
                >
                > > kora3 napisała:
                > > > byłes przy tym?
                > > ======================
                > > W agencji nigdy nie byłem.

                zadnej? nawet niechumosci?:)

                a powaznie- byłes bodaj przy tym, jak wyjezdzali, wychodzili do
                niej? rozmawiali o tym?
                Wybacz, ze tak pytam, ale słysze to niepoerwsz raz:znam przypadek
                uswiadama syna przez agencję towarzyska, ale jakos nikt sie nie
                pzyznaje,ze był tak uswiadmiany, albo sam uświadamiał:)
                najczesciej "słuyszał" - wiec moze to i byc cos takiego, ze ktos
                tam "słyszał" o czymkolwiek innym, co raczej nie miewa miejsca.
                >
                >
                • wkkr Re: sorry :) 10.10.09, 15:03
                  Iformacja pochodzi z prasy.
                  PS
                  kora ja wiem że dziennikarze są mało wiarygodni jako grupa zawodowa,
                  ale trzeba przyjąć jakieś założenia.
                  Nie mam podstaw do podważenie tego co napisali, więc traktuję to jak
                  prawdę.
                  • kora3 Re: sorry :) 10.10.09, 15:09
                    wkkr napisał:

                    > Iformacja pochodzi z prasy.

                    acha:)

                    > PS
                    > kora ja wiem że dziennikarze są mało wiarygodni jako grupa
                    zawodowa,

                    to twoje zdanie, zapewne poparte przykladami z zasłyszenia :)

                    > ale trzeba przyjąć jakieś założenia.

                    oczywiscie, ale czy ty nie pisałas czasem cos ze "osobiscie" ?:)
                    moze zreszta nie :)

                    > Nie mam podstaw do podważenie tego co napisali, więc traktuję to
                    jak
                    > prawdę.

                    rozumiem:) aczkolwiek, wziawszy pod uwage opisanie tego w prasie,
                    nalezałoby uznać to raczej za przypadek jednostkowy i na tyle
                    bulwersujący, pomijajac już sprzecznosc takiej praktyki z prawem, że
                    az o prase sie oparło:)
                    Nawiasem mówiac - dosc łatwo było zorientowac się czy to co
                    przeczytałes ma umocowanie w faktach - nakladnanie osoby ponizej 15
                    roku zycia do czynnosci seksualnych jest chyba sprzeczne z prawem,
                    nie? Wiec sprawa musiała się zajmowac jakas prokuatura, której
                    rzecznik mógł w tekscie wystąpić podając takie, czy inne informacje,
                    np. potwierdzając, ze prowadzone jest w takiej sprawie, ewentualnie
                    przeciwko komus śledztwo, lub inne.
                    • wkkr Re: sorry :) 10.10.09, 15:43
                      kora mnie naprawdę mało interesują takie sprawy, a już napewno nie
                      do tego stopnia żeby sprawdzać czy sprawą zajął sie prokurator.
                      ======
                      Jeśli chodzi o wiarygodność dziennkiarzy, to gdy opisywali sprawy
                      które znałem od środka zawsze były błędy faktograficzne i
                      merytoryczne. Dziennikarz jest wstanie pomylic wszystko ze wszystkim.
                      Ale ja się nie dziwię, w końcu płaca mu "od metra" a nie za jakość
                      tego metra.
                      • kora3 Re: sorry :) 10.10.09, 16:29
                        wkkr napisał:

                        > kora mnie naprawdę mało interesują takie sprawy, a już napewno nie
                        > do tego stopnia żeby sprawdzać czy sprawą zajął sie prokurator.

                        Ależ nikt hipie nie nakłania Cie do sprawdzania tego:) zdaje się
                        napisałes, ze o tym przypadku wiesz z prasy? a wiec jesli w notce,
                        materiale była wypowiedź prokuratora, wzmianka, która prokuratura
                        sie ta sprawa zajmuje, wypowiedź policji, sądu, to należy
                        domniemyeac :), ze organa sprawiedliwosci zostały o niej
                        powiadomione i badaja sprawe na tym, czy innym etapie. Niczego
                        sprawdzac nie musisz, chyba, zes o tym czytał w "Fakie" np. :)

                        > ======
                        > Jeśli chodzi o wiarygodność dziennkiarzy, to gdy opisywali sprawy
                        > które znałem od środka zawsze były błędy faktograficzne i
                        > merytoryczne. Dziennikarz jest wstanie pomylic wszystko ze
                        wszystkim.
                        > Ale ja się nie dziwię, w końcu płaca mu "od metra" a nie za jakość
                        > tego metra.

                        Masz dośc liche pojecie o pracy dziennikarzy. Mam na mysli to
                        płkacenie od wiersza, jak się domyslam miało byc. W prawie każdej
                        reakcji (a pracowałam juz w kilku, w róznych czesciach Polski)
                        wierszówka zalezy od tego w jakim miejscu gazety w jakim wydaniu
                        ukazała się dana informacja, reportaż, komentarz, czy inny
                        gatunek :) - no, ale pewnie wiesz lepiej:)
              • chickenshorts Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 16:51
                kora3 napisała:

                > wkkr napisał:
                >
                > > kora3 napisała:
                > > > byłes przy tym?
                > > ======================
                > > W agencji nigdy nie byłem.


                Fucking lier!!!
                • wkkr Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 19:04
                  chickenshorts napisał:

                  > kora3 napisała:
                  >
                  > > wkkr napisał:
                  > >
                  > > > kora3 napisała:
                  > > > > byłes przy tym?
                  > > > ======================
                  > > > W agencji nigdy nie byłem.
                  >
                  >
                  > Fucking lier!!!
                  ========================================
                  Chuyba jesteś chory.
                  PS
                  Po za tym kolejnuy raz złamałeś netykę.
      • wkkr Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 14:07
        Poza tym chodzi o to, że ideologiczna prawomyslność nie pozwala
        ludziom trzeźwo ocenić skutki do tej pory prowadzonej akcji.
        W przypadku seksualności nie ma miejsca na rzeczową i merytoryczną
        ocenę. Wszystkie strony okopały się na swoich pozycja i są głuche na
        doświadczenie.
        • kora3 Re: Błędna teza Hipie 10.10.09, 14:25
          wkkr napisał:
          > W przypadku seksualności nie ma miejsca na rzeczową i merytoryczną
          > ocenę. Wszystkie strony okopały się na swoich pozycja i są głuche
          na
          > doświadczenie.

          tego nie wiem - odniosłam się tylko do tezy z rzekomym
          molestowaniem z definicji
    • maria421 Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 16:45
      Co innego mowic 4 latkom skad sie dzieci biora, a co innego 4 latki seksualnie
      wychowywac.

      Poniewaz nie przypuszczam ze szkockie czy angielskie 4 latki sa karmione przez
      rodzicow bajkami o bocianie czy o tym ze zostaly znalezione w kapuscie, uwazam
      ze pomysl wychowania seksualnego w przedszkolach jest molestowaniem seksualnym
      dzieci.
      • chickenshorts Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 17:04
        maria421 napisała:

        > Poniewaz nie przypuszczam ze szkockie czy angielskie 4 latki sa
        karmione przez
        > rodzicow bajkami o bocianie czy o tym ze zostaly znalezione w
        kapuscie, uwazam
        > ze pomysl wychowania seksualnego w przedszkolach jest
        molestowaniem seksualnym
        > dzieci.

        uwazam ze pomysl wychowania seksualnego w przedszkolach jest
        molestowaniem seksualnym dzieci.



        Innymi słowy: gdzie te dobre stare czasy? bocian i kapusta... i
        wszyscy żyli długo i szczęśliwie, ej?

        Problem polega na tym, że:
        : 'stare dobre czasy' to zgniłego chuja warty mit;
        ludzie żyli krótko i gównianie:
        dzeci były molestowane, ale było to tzw normą

        Rozumiesz, skatoliczały przygłupie?

        • maria421 Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 17:18
          Kurczaku z ptasim mozdzkiem, widze ze nie rozumiesz slowa pisanego.
          Potrafisz tylko po chamsku bluzgac.

          Adieu!
        • wkkr Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 18:57
          Nie chodzi o "stare dobre czasy" ale o pewnego rodzaju tabu, które
          miał dobre strony.
        • wkkr Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 19:03
          chickenshorts napisał:
          > dzeci były molestowane, ale było to tzw normą
          ===========================
          Dowody. Przedstawa dowody!
          Moim zdaniem top co napisałeś, to są nic niewarte wynurzenia
          ateistycznego, antyklerykalnego frustrata.
          ===========================
          > Rozumiesz, skatoliczały przygłupie?
          ===========================
          Łamiesz netykę kolego.
          >
          • chickenshorts Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 19:50
            wkkr napisał:

            > chickenshorts napisał:
            > > dzeci były molestowane, ale było to tzw normą
            > ===========================
            > Dowody. Przedstawa dowody!
            > Moim zdaniem top co napisałeś, to są nic niewarte wynurzenia
            > ateistycznego, antyklerykalnego frustrata.

            Coś mi mówi, że jednak coś warte, skoro... etc...

            Dowodem, m. in. jesteś Ty i twoja obsesja na tym forum.. i brzmisz
            coraz bardziej jak Rysio...


            > ===========================
            > > Rozumiesz, skatoliczały przygłupie?
            > ===========================
            > Łamiesz netykę kolego.

            Przecież wiesz, co należy zrobić
          • kora3 Jeśli pozwolisz Hipie to wzgledem tabu 11.10.09, 10:33
            nie zgodze się z tym, ze "molestowanie było norma" - to zbyt mocne
            stwierdzenie, ale nawiazując do tego, co piszesz o dawniejszym tabu.
            Powiem tak: molestowanie dzieci jeszcze tak z 30-20 lat temu było
            tematem tabu. Nie tylko w mediach:) bo zaraz pwnie o tym bedzie.
            Było społecznym tabu, stąd prokuratura i sady za wiele z tym tematem
            nie miały do czynienia, przez co i owe media. A nie miały nie
            dlatego, ze nie było pedofilów, tylko dlatego, ze:

            1. wzgledy państwowe: w naszej wówczas socjalistycznej ojczyźnie,
            jako i innych krajach tzw. demokracji ludowej wladza budowała obraz
            społeczeństwa zdrowego :) wolnego od patologii "zgniłego zachodu" do
            których to nalezała takze pedofilia i molestowanie dzieci.
            dlatego taka tematyka w rodzimym wykonaniu nie była na rekę wladzy
            ludowej.

            2. wzgledy pokoleniowe: dziecko było i jest na ogół traktowane jako
            niewiarygodne w tym co mówi. Obecnie sa stosowane techniki
            psychologiczne pomagające w duzym stopniu ustalić czy dziecko
            konfabuluje, czy nie. Wówczas najczesciej rodzice a priori
            zakladali, ze dziecko kłamie, bo co ono plecie o wujku Stasku, taki
            miły starszy pan - np. Wchodził w to jeszcze tzw. szacunek dla
            starszych: dorosły ma zawsze racje, bez wzgledu na to, co robi i
            mówi, bo jest starszy - amen. dlatego bardzo trudno było tropić
            molestowanie rodzinne i okołorodzinne.

            3. wzgledy społeczne. To o czym mówisz wczesniej - tematyka
            seksualna stanowiła swoiste tabu dla dzieci. Najczesciej tabu w
            rodzaju: dowiesz sie, jak bedziesz starszy, wstydź sie takich pytań
            itp. W przypadkach opowiadania dzieci o molestowaniu rodzice nie
            tylko bywali zbulwersowani samym faktem mówienia o kims np. znajomym
            czy zrodziny takich rzeczy przez dziecko, ale i samym faktem
            mówienia z nimi o sprawach cielesnosci. Wstyd dotyczył nie tylko
            dziecka, ale i jego rodziców, a dochodziły jeszcze takie rzeczy,jak
            przekonanie, ze nic sie i tak nie da zrobic, a dziecko
            bedzie "czarna owcą".

            Jako osoba nieletnia trzykrotnie zetknełam się z osobami, które
            najprawdopodobiej były pedofilami, wiec nie było to zjawisko jakies
            bardzo rzadkie.
            za pierwszym razem miałam ok. 6 lat i byłam z mama u mojej cioci.
            Wyszłam z rok młodszą kuzynką przed blok, zeby się pobawić. Po
            jakims czasie pojawił się młody męzczyzna. Do dziś go tak ogólnie
            pamietam. Miał przy sobie reklamówke wypchaną jakmis ciuchami.
            Zaczął mnie zagadywac, kuzynka poszła w tym czasie do domu po coś.
            Odpowiadałam zdawkowo, jak mne nauzyła mama, w końcu postanowiłam
            wracać do domu cioci. Ten męzczyzna powiedział mi, żebym z nim szła
            do piwnicy, bo tam czeka na mnie mój tata, który tu nie moze
            przyjsc. To mnie przekonało,ze to zły pan, o jakim mówila mama - mój
            tato nie zył wówczas od dwóch lat, a ja wiedziałam, ze umarli nie
            przychodzą z powrotem. Powiedziałam panu, ze wezme cos dla taty i
            wróce. Pobiegłam do domu. Ciotka i mama postanowiły zaalarmowac
            sasiada ciotki - milicjanta. Kiedy doń zastukały juz własnie
            wychodził, bo wczesniej przybiegł do niego jego nastoletni syn,
            który te scenke widział. Mezczyznę zatrzymano kilka bloków dalej,
            gdzie zaczepiał ina dziewczynkę, nie wiem jak się to skończyło dla
            niego.

            Za drugim razem byla to osoba znajoma- kolega mojego dziadzia z
            kopalni i jescze z młodosci. Pamietam imie i nazwisko tego
            człowieka, już nie zyje i mam nadzieje, ze smaży się w piekle. Był o
            osobnik młodszy od mjego dziadka o jakieś 10 lat. Kiedyśmieszkali na
            jednej ulicy, a potem okazało się,ze pracuja w jednej kopalni.
            Czasem wpadał do dziadka. Razem miał 11 dzieci, zostalo 10 bo jedno
            zmarło. Najmłodsi synowie byli mało co ode mnie starsi, a ja miałam
            wtedy moze z 11 lat.
            Pewnego razu przyszedł, a dziadka i nikogo poza mna i siostrą nie
            było, mówił,ze chce coś zostawić dla dziadka. Wpusciłam go - znajomy
            przecież. Moja mała siostra bawiła się lalkami, a ja pisałam coś
            przy biurku, gośc czekał na dziadka, który fakycznie zaraz miał
            nadejsc. W pewnym momencie podszedł i zaczał mnie obejmować,
            dotykac, Wyrwałam się, ale gosc wcale nie zamiezrał przestać, po
            prostu bezczelnie mnie obmacywał dysząc. Nie byłam wyrosnietym
            dzieckiem, w tym wieku nie wygladałam nawet w przybliżeniu jak
            ponetna kobieta, byłam mała bardzo szczupła, zero biustu, ubrama
            byłam w spodnie i sweter, wiedział ila mam lat. Musiał byc to
            zdteminowany zbok, bo przecież wiedział, ze dziadek za chwile moze
            wrócić, że ja mogę mu to powiedzieć, a mimo to usiłował mnie
            przewrócić na tapczan. Początkowo prosiłam grzecznie, zeby przestał,
            zeby go nie nakrecać, ale nie przestawał, wiec krzyknełam.
            Liczyłam,ze moze usłyszy mnie sasiadka z mieszkania obik, taka
            zaprzyjaxniona osoba. Usłyszała moja mała siosta. Wbiegla do pokoju,
            zobaczyła niecodzienną scene, szamotanine i rozdarla sie na amen.
            Na krzyk dziecka załomotała w drzwi sasiadka. Gosc oczywiscie mnie
            puscił, sasiadka wtargnela, a on ...po prostu wyszedł, grzecznie
            mówiąc sąsiadce "do widzienia". Nie umiałam słowa wykrtusić,
            płakałam tulac moja sioste. Pani Wanda skumała, ze coś sie stało,
            ale nie nalegała, zeby powiedzieć. wrócił dziadek, mniej wiecej mu
            powiedziała chyba: krzyk małej, dziwne wyjscie goscia, moje dziwne
            zachowanie. Powoli i z trudem powiedziałam dziadkowi co sie stało,
            spokojnie wysłuchał i przykazał mi NIGDY wiecej nie klaniac sie temu
            panu, broń Panie Boze nie otwierc mu drzwi, wiząc go zwiewać. ten
            mezczyzna nigdy wiecej nie pojawił sie w naszym domu, nie widywałam
            go eż jakoś, umarł, gdy byłam w średniej szkle, tak pod koniec. Od
            dziadka wiem,ze poszedł w tej sprawie na milicje, ale opowiada mi to
            wiele lat później. Wysłuchali, nawet notatki nie spisywali. "Wiecie
            obywatelu, dziecko, moze sie mu cos tam... nie no dobrze pouczymy
            obywatela S. przyjrzymy mu się" - tyle. Gdyby mnie zgwałcił, albo
            zabił pewnie by COŚ poza pouczeniem zrobili. Tak to wygladało.

            W rzecim przypadku szło o trenera szkonej druzyny recznej.
            Standardowe zachowanie, jak sie dowiedziałam takze do innych
            dziewczynej w moim wieku - ok. 14 lat. rozeszło sie poczta
            pantoflową - gośc się przeniósł pracować do innej szkoły. NIKT nie
            poszedł z tym na milicję ani do kuratorium

            Norma to nie była moze, ale było jak bylo, przynajmniej z tych
            trzech razy, z którymi ja się zetknełam
      • gaika Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 19:40
        maria421 napisała:

        > Co innego mowic 4 latkom skad sie dzieci biora, a co innego 4
        latki seksualnie
        > wychowywac.
        >
        > Poniewaz nie przypuszczam ze szkockie czy angielskie 4 latki sa
        karmione przez
        > rodzicow bajkami o bocianie czy o tym ze zostaly znalezione w
        kapuscie, uwazam
        > ze pomysl wychowania seksualnego w przedszkolach jest
        molestowaniem seksualnym
        > dzieci.

        Co w tym wypadku oznacza „seksualnie wychowywać” czterolatki?
        Które elementy programu uznajesz za nieodpowiednie („molestujace”)
        dla szkockich uczniów?
        • maria421 Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 22:08
          Nie znam programu, a informacja z GW ze dzieci 4-5 letnie beda poznawaly nazwy
          czesci ciala uwazam za zupelnie niewystarczajaca i pokretna. Poznawanie czesci
          ciala to anatomia a nie wychowanie seksualne, chyba ze poznanie czesci ciala (w
          tym organow rozrodczych , jak informuje GW) jest tylko wstepem do wychowania
          seksualnego.

          Jak juz powiedzialam- co innego mowic 4 -latkom skad sie dzieci biora, a co
          innego uczyc je o seksualnosci.
          • gaika Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 10.10.09, 23:36
            maria421 napisała:

            > Nie znam programu, a informacja z GW ze dzieci 4-5 letnie beda
            poznawaly nazwy
            > czesci ciala uwazam za zupelnie niewystarczajaca i pokretna.
            Poznawanie czesci
            > ciala to anatomia a nie wychowanie seksualne, chyba ze poznanie
            czesci ciala (w
            > tym organow rozrodczych , jak informuje GW) jest tylko wstepem do
            wychowania
            > seksualnego.
            >
            > Jak juz powiedzialam- co innego mowic 4 -latkom skad sie dzieci
            biora, a co
            > innego uczyc je o seksualnosci.

            I to jest najlepszy dowód na to, ze wych. seks. w szkołach jest
            konieczne, bo dorośli/rodzice mają mocno zawężoną perspektywę-
            całokształt z jednym im się kojarzy;)

            Temat „skąd się biorą dzieci” od edukacji seksualnej jest niezależny?
            • kora3 no własnie:) 11.10.09, 12:41
              gaika napisała: .
              >
              > I to jest najlepszy dowód na to, ze wych. seks. w szkołach jest
              > konieczne, bo dorośli/rodzice mają mocno zawężoną perspektywę-
              > całokształt z jednym im się kojarzy;)
              >
              > Temat „skąd się biorą dzieci” od edukacji seksualnej jest niezależn
              > y?

              zabrzmiało tak, jakby mozna było pominąć sfere seksualnosci mówiąc
              dziecku o tym "skad się biora dzieci". Nie chodzi bynajmniej o ofis
              ruchów frykcyjnych, ani pozycji seksualnych, ale o mechanizm. tata
              ma nasionko, mama jajeczko i kieszonke w brzuszku - zależnie od
              wieku i percepcji dziecka.
              U mojej kumpelki dobrej mającej dzieci w eieku rok i 4 lata
              widzialam zainteresowanie starszego synka, gdy była w ciązy.
              Powiedzieli mu, ze bedzie miał braciszka, albo siostrzyczke. padło
              pytanie skad, calkiem naturalne zresztą, bo dziecko w takim wieku
              chyba nie pyta "Skadze ja sie pojawiłem na tym swiecie, jakiz cel
              mej egzystencji?":) wiec tłumaczyli, ze dzidzius jest teraz w
              brzuchu mamy, dlatego brzuch jest duzy i kiedy przyjdzie pora
              wyjdzie. tak małego dziecka nie interesiło jak wyjdzie, ani
              technicznie jak sie tam znalazła dzidzia, tylko dlaczego sie
              znalazła. "Bo mama i tata się kochają, bo kochają Ciebie i chcą,
              zebyś miał się z kim bawić" Kumpelka ta mi opowiadala, ze teraz jej
              synekj starszy już wyedukowany o jajeczku i nasionku :) ma w
              przedszkolu kolezanke, która plakala jak bóbr, bo jakis chlopiec ja
              pocałował, ot cmokas taki, to 4 latki:), a rodzce jej powiedzieli,
              ze zeby mieć dziecko trzeba się całowac. :) Mala nie ma najwyraxniej
              jescze instyntu macierzyńskiego i dostała histerii. Niby zabawne,
              ale jak tak brac na serio, to co za koszmar musiało przejsc to
              dziecko, a wszystko przez blad rodziców...
            • maria421 Re: Przyczyna i skutek... skutek i przyczyna... 11.10.09, 18:04
              Gaiko, nauka skad sie biora dzieci to nauka fizjologii czlowieka, wychowanie
              seksualne dotyczy zycia seksualnego czlowieka.
              Uwazasz ze 4-latki powinny byc nauczane o zyciu plciowym czlowieka w czasie w
              ktorym one dopiero odkrywaja roznice miedzy dziewczynkami a chlopcami?
              • kora3 mario ... co odpowiesz 4 latkowi 11.10.09, 21:11
                jeśli zapyta skad sie biora dzieci?
                • chickenshorts Re: mario ... co odpowiesz 4 latkowi 11.10.09, 21:55
                  kora3 napisała:

                  > jeśli zapyta skad sie biora dzieci?


                  Chodź skarbie na planty i spójez, oto JePe2 "wielki' (wskazuąc
                  wnoczkowi granitowego przygłupa) sprawił - myślisz, że niemożliwe? w
                  tyn kraju _
                • maria421 Re: mario ... co odpowiesz 4 latkowi 12.10.09, 09:39
                  kora3 napisała:

                  > jeśli zapyta skad sie biora dzieci?

                  Czterolatek nie pyta "skad sie biora dzieci" i nie wymaga od razu calej nauki,
                  ktorej i tak pojac nie moze. To jest proces stoponiowy, czesto zalezny od sytuacji.

                  Male dziecko (ponizej 4 lat) nie ma poczucia czasu, jakiegos poczatku i konca.
                  Kiedy ja mojej corce opowiadalam o roznych wydarzeniach ktore mialy miejsce jak
                  jej jeszcze nie bylo, ona pytala "Gdzie bylam jak mnie nie bylo?" Na co ja
                  odpowiadalam "W moich marzeniach". I to jej wystarczalo. I oczywiscie mowilam
                  jej ze ja ja tez w brzuchu nosilam jak znajoma ktora tez nosi dziecko w brzuchu
                  i dlatego ma taki duzy brzuch. I ze mi ja potem wyjeli z brzucha bo sama nie
                  chciala wyjsc. To wszystko na pewnym etapie dziecku wystarcza. Dopiero po jakims
                  czasie, razem z rozwojem logicznego myslenia i zadawania pytan dziecko pyta "A
                  skad ja sie w brzuchu wzielam?" I wtedy sie dziecku mowi ze mamusia i tatus
                  bardzo je chcieli miec i ze tatus ma takie ziarenka i te ziarenka musi mamusi
                  siusiakiem do dziurki wlozyc.

                  Pewno Cie zawiodlam, Korciu, bo sie spodziewalas ze opowiadalam mojej corce o
                  bocianie?
                  • chickenshorts Re: mario ... co odpowiesz 4 latkowi 12.10.09, 09:59
                    maria421 napisała:

                    > Czterolatek nie pyta "skad sie biora dzieci" i nie wymaga od razu
                    calej nauki,
                    > ktorej i tak pojac nie moze. To jest proces stoponiowy, czesto
                    zalezny od sytua
                    > cji.

                    > Male dziecko (ponizej 4 lat) nie ma poczucia czasu, jakiegos
                    poczatku i konca.

                    Nuu, Coś o o tym niewątpliwie wiesz? od starycc?

                    > Kiedy ja mojej corce opowiadalam o roznych wydarzeniach ktore
                    mialy miejsce jak
                    > jej jeszcze nie bylo, ona pytala "Gdzie bylam jak mnie nie bylo?"
                    Na co ja
                    > odpowiadalam "W moich marzeniach". I to jej wystarczalo. I
                    oczywiscie mowilam
                    > jej ze ja ja tez w brzuchu nosilam jak znajoma ktora tez nosi
                    dziecko w brzuchu
                    > i dlatego ma taki duzy brzuch. I ze mi ja potem wyjeli z brzucha
                    bo sama nie
                    > chciala wyjsc. To wszystko na pewnym etapie dziecku wystarcza.
                    Dopiero po jakim
                    > s
                    > czasie, razem z rozwojem logicznego myslenia i zadawania pytan
                    dziecko pyta "A
                    > skad ja sie w brzuchu wzielam?" I wtedy sie dziecku mowi ze
                    mamusia i tatus
                    > bardzo je chcieli miec i ze tatus ma takie ziarenka i te ziarenka
                    musi mamusi
                    > siusiakiem do dziurki wlozyc.
                    >
                    > Pewno Cie zawiodlam, Korciu, bo sie spodziewalas ze opowiadalam
                    mojej corce o
                    > bocianie?

                    Doceniając(jak zwykle)
                    Twój wysiłek intelektualny,MARYJO, zapytam wprost:
                    czy dziecko poniżej czwórki (czwórki) należałoby odebraać mamie i
                    tacie, chodzącym co niedziela do kościoła świętegokatolickiego i
                    gratulującym kjesze udanego kazania?
                    a jeśli NIE to czemu Nir?
                    • chickenshorts Re: mario ... co odpowiesz 4 latkowi 12.10.09, 10:26
                      c
                      zapytam wprost:
                      > czy dziecko poniżej czwórki (czwórki) należałoby odebraać mamie i
                      > tacie, chodzącym co niedziela do kościoła świętego katolickiego i
                      > gratulującym klesze udanego kazania?

                      > a jeśli NIE to czemu Nie?
                      • chickenshorts Re: mario ... co odpowiesz 4 latkowi 12.10.09, 10:55
                        To czemu, najsłodsza,NIE ... wtjaśbij tu i teraz, bo się jeszcze
                        bardziej uchlęję kułłła, przeńdę n
                        akatolizm
                  • kora3 Re: mario ... co odpowiesz 4 latkowi 12.10.09, 11:12
                    maria421 napisała:

                    > kora3 napisała:
                    >
                    > > jeśli zapyta skad sie biora dzieci?
                    >
                    > Czterolatek nie pyta "skad sie biora dzieci" i nie wymaga od razu
                    calej nauki,


                    pyta, wystarczy, że mama, albo ktoś z rodziny jest w ciąży i ma
                    spory brzuch. Pyta dlaczego itd. tearz siedze na przeciwko mojej
                    koleznki z pracy, matki roczniaka i 4-latka - potwierdza, ze pyta i
                    to wczesniej niz w wieku 4 lat :) - pewnie nie ma kobita
                    doświadczenia, nie?:)

                    > ktorej i tak pojac nie moze. To jest proces stoponiowy, czesto
                    zalezny od sytua
                    > cji.

                    No, ale msasz sytuację: matka 9-latka jest w ciąży i mówi mu, ze
                    bedzie mieć braciszka, albo siostrzyczkę. to z reguły generaruje
                    pytania u dziecka :)

                    >
                    > Male dziecko (ponizej 4 lat) nie ma poczucia czasu, jakiegos
                    poczatku i konca.

                    Ale co ma z tym wspólnego czas i jego poczucie? pewnie, ze dziecku
                    nic nie powie termin "za 5 miesiecy" , bo jego poczucie zcasu
                    ogranicza sie do najblizszej przyszłosci i przeszłosci.

                    >
                    > Pewno Cie zawiodlam, Korciu, bo sie spodziewalas ze opowiadalam
                    mojej corce o
                    > bocianie?

                    nie:) chociaz co to jedst bocian dziecko też powinno wiedzieć :)
                    moze twojej córce wystarczało to, co jej mówilas, ale sa bardziej
                    dociekliwe dzieci.
                    Jeśli sie maluchowi mówi, ze dzidzius jest w brzuszku u mamy, to
                    zwykle pyta "dlaczego?", starszy maluch pyta skąd sie tam wział itd.

                    mozna oczywiscie rózniste rzeczy opowiadać, albo stosować rózne
                    przenośnie :) - jak ci rodzice 4-latki, która była przekonana, ze
                    skoro ją kolega w przedszkolu cmoknąl to bedzie miała dzidziusia. no
                    bo rodzice uznali, ze powiedzenie dziecku, iz do posiadania dzieci
                    trzeba się całowac jest ok ...
                    • maria421 Re: mario ... co odpowiesz 4 latkowi 12.10.09, 11:31
                      kora3 napisała:

                      > pyta, wystarczy, że mama, albo ktoś z rodziny jest w ciąży i ma
                      > spory brzuch. Pyta dlaczego itd. tearz siedze na przeciwko mojej
                      > koleznki z pracy, matki roczniaka i 4-latka - potwierdza, ze pyta i
                      > to wczesniej niz w wieku 4 lat :) - pewnie nie ma kobita
                      > doświadczenia, nie?:)

                      Pyta dlaczego kobieta ma duzy brzuch, nie skad sie biora dzieci.
                      Ty mnie Kora, w temacie dzieci nie uswiadamiaj. A to ze Ty na kazdy temat masz
                      zawsze gotowy przyklad z zycia ktora akurat Twoja teze potwierdza, to wiem nie
                      od dzisiaj:)
                      >
                      > No, ale msasz sytuację: matka 9-latka jest w ciąży i mówi mu, ze
                      > bedzie mieć braciszka, albo siostrzyczkę. to z reguły generaruje
                      > pytania u dziecka :)
                      >
                      W obecnym swiecie 9 latek juz wie skad sie dzieci biora.

                      >
                      > Ale co ma z tym wspólnego czas i jego poczucie? pewnie, ze dziecku
                      > nic nie powie termin "za 5 miesiecy" , bo jego poczucie zcasu
                      > ogranicza sie do najblizszej przyszłosci i przeszłosci.

                      Duzo ma wspolnego ze zrozumieniem tematu narodzin.

                      > nie:) chociaz co to jedst bocian dziecko też powinno wiedzieć :)
                      > moze twojej córce wystarczało to, co jej mówilas, ale sa bardziej
                      > dociekliwe dzieci.

                      I oczywiscie Ty wiesz lepiej jakie sa dzieci, bo Ty jedyna znasz matki innych
                      dzieci i inne dzieci.

                      > Jeśli sie maluchowi mówi, ze dzidzius jest w brzuszku u mamy, to
                      > zwykle pyta "dlaczego?", starszy maluch pyta skąd sie tam wział itd.

                      "Zwykle" ??? Kora, wyluzuj, nie pouczaj innych co dzieci "zwykle" robia a co nie:)
Pełna wersja