kora3
10.10.09, 11:33
"na wywczasie"...
Wiem, ze sporo z ludzi tutejszych ma alergie na sprawy zwiazane z
zyciem, ludzkie, ale co tam - najlepiej, zeby nie czytali :)
Ostatni urlop spedzilismy w miejscowosci uzdrowiskowej, gdzie roi
się o tej porze roku od studentów, którzy w terminie zaliczyli sesje
letnią :) i kuracjuszy.
Wybór nie był przypadkoy, po prostu moj facet był tam poniekad
zawodowo, poniekad, bo to taki konieczny zwodowy urlop. :) Razem z
nim była 6 kolegów w takiej samej sytuacji.
W domu wypoczynkowym gdzie bylismy była też grupa kuracjiuszy. Mili
ludzie, poznalismy sie na początkowym potańcu, potem spotylaismy na
posiłkach, czasem na tarasie zamieniło sie kilka słow. Już po 3
dniach wsród kuracjuuszy potworzyły się pary - najrózniejsze. Nic w
tym zaskakujacego, ani złego. Ot takie "wakacyjne" przygody
młodziezy troche starszej. Wakacyjne, bo jak mi wyjasniła miła i
elegancka pani E. z K "wielkiej miłosci tu nie szukam, dzieci
wychowałam, meza pijaka pochowałam szczesliwie, a teraz chce się
bawic, ozyc troszke, potańczyc, pospiewac, napić sie dobrego wina,
przzyc cos fajnego. Nikomu zadnego małzeństwa nie chce rozbijac,
meza nie szukam na stare lata, dosc przezyłam z tym, którego
mialam". Jak zauwazyłam sporo było takich postaw. Czy one sa godne
potepinia? jak dla mnie - nie. Ot ludzkie losy ...czasem trudne,
pozbawione barw przez wiekszosc ycia, wypełnione kłopotami,
staraniem sie o dzieci, walka z nałogiem meza, kłopotami
finansowymi. Teraz w jesieni życia po prostu takie osoby oddychają,
nadrabiają stracony czas, w którym miały byc szczesliwe, radosne,
pogodne. Odbieraja sobie te nalezna porcję życia teraz. Niektórych
to bulwersowało, słyszałam opinie na temat
kuracyjnych "krzakoterapii" - cóż racja poniekąd, ale czy tym
ludziom juz serio nic nie pozostało, tylko czelkać na smierć? Co
złego we flircie, zabawie, nawet "kuracyjnej" miłosci takich ludzi,
która z reguły nie ma zadnych konsekwencji:)?
A Wy jak myslicie na ten luźny i bezkonfliktowy temat?