0golone_jajka
11.10.09, 10:07
Litwa ma nowego bohatera — Drąsiusa Kedysa. Zdesperowany ojciec molestowanej seksualnie czteroletniej dziewczynki, jak podejrzewa się (co należy szczególnie podkreślić), zastrzelił domniemanego krzywdziciela swojej córki. Podejrzewa się również, że zastrzelił siostrę konkubiny, która rzekomo dostarczała mężczyznom małoletnie dziewczynki, w tym również siostrzenicę i swoją kilkuletnią córeczkę.
Jak się okazuje, prokuratura oraz policja nie ma w tej chwili żadnych dowodów winy Kedysa. Uznano go jednak za mordercę, gdyż jako jedyny miał motyw: ci sami prokuratorzy oraz policjanci nawet nie próbowały podjąć starań w celu ujęcia gwałcicieli jego 4-letniej córki. I to mimo ekspertyz biegłych dowodzących, że dziecko naprawdę zostało skrzywdzone. Można się domyślać, jaki wpływ na bezczynność wymiaru sprawiedliwości miał fakt, iż Kedys oskarżał sędziego – Jonasa Furmanavičiusa.
Niewykluczone, że zdesperowany ojciec rzeczywiście sięgnął po broń – w końcu jego zniknięcie jest podejrzane. Ale może uciekł, bo naraził się zbyt wielu ważnym ludziom? Takiego zdania są "zwykli" Litwini, dla których Kedys stał się prawdziwym bohaterem. Tymczasem tzw. "elity" już wydały na niego wyrok. Za mężczyzną rozesłano międzynarodowy list gończy, a politycy i prokuratorzy nie nazywają go inaczej, jak "mordercą".
To, co stanie się po ewentualnym pojmaniu Kedysa będzie bardzo interesujące. Czy Litwini będą potrafili zmusić władze do uczciwego potraktowania sprawy ojca zgwałconej dziewczynki?