Katolicy ostrzegają: Uwaga na konkubinaty!

13.10.09, 21:31
Chcesz być bezpieczny, to się ożeń.

Małżeństwo chroni przed przemocą domową, donosi triumfalnie "Fronda" za hiszpańskimi mediami katolickimi. To właśnie w Hiszpanii odkryto tę niezwykłą prawdę. Autorem odkrycia jest tamtejszy Instytut Polityki Rodzinnej.

Według tegoż instytutu sześć na dziesięć morderstw, w których ktoś zabija swojego partnera życiowego, ma miejsce w wolnych związkach. Jak informuje "Fronda", aż jeden na 25 tysięcy konkubinatów kończy się śmiercią z rąk tej drugiej osoby. W małżeństwach mordują się znacznie rzadziej: zaledwie raz na 311 tysięcy.

Rzecznik hiszpańskiego instytutu Mariano Martinez-Aedo wyjaśnia rzecz najlogiczniej jak potrafi:

W małżeństwie przemoc zdarza się najrzadziej, co czyni je najlepszym środkiem zapobiegającym przemocy.

Dlatego właśnie instytucja, której rzecznikiem jest pan Martinez-Aedo dąży do tego, by lewicowy rząd, zajmujący się jak dotąd rozluźnianiem obyczajów w Hiszpanii, zmienił front i zaczął wspierać małżeństwa oraz rodzinę.

O tym, jak to wszystko zostało policzone, ani słówka. O tym, że w Hiszpanii zawiera się coraz mniej małżeństw i trzy czwarte z nich kończy się rozwodem - w związku z czym logiczne jest, że coraz więcej ludzi żyje w wolnych związkach i dlatego również tamże większość się morduje - również nic we "Frondzie" nie ma.

Widać prawda nie ma znaczenia, kiedy trzeba za wszelką cenę przekonać tłuszczę do swojej wizji świata.
    • karafka_do_wina Re: Katolicy ostrzegają: Uwaga na konkubinaty! 14.10.09, 00:13
      malzenstwo jest srodkiem zapobiegajacym przemocy bo TYLKO w czterech na 10
      dochodzi do morderstwa. dobre :-D

      ps. jaka mam gwarancje, ze znajde sie wsrod tych szesciu pozostalych?
    • grgkh Naciąganie statystyk i fałszywe wnioski 14.10.09, 11:36
      Przecież to jest kompletny idiotyzm, atrofia logicznego myślenia.

      (to o wiadomości, a nie o Tobie) ;)

      Jeśli wszystkie konkubinaty zamienimy w związki małżeńskie, to nie zmienimy
      automatycznie ludzi. Ilość przestępstw pozostanie taka sama, tyle że będzie je
      można statystycznie, już w stu procentach przypisać małżeństwom.

      Moja teza jest taka:

      Katolicy to ludzie, którzy ulegli kościelnej indoktrynacji. A tacy, jako
      z natury bardziej spokojni, kompromisowi itp, popełniają statystycznie mniej
      przestępstw. Co innego jest przyczyną.
      • a000000 Re: Naciąganie statystyk i fałszywe wnioski 14.10.09, 11:43
        oczywiście, że takie statystyki celem wykazania konkretnej tezy są nic nie warte...


        ale ja o czym innym...

        grgkh!!! piszesz tak:

        > Katolicy to ludzie, którzy ulegli kościelnej indoktrynacji.


        oczywiście indoktrynacja to słowo mające znaczenie pejoratywne...tak samo jak
        słowo: ulegli... oznacza bezwolność, przedmiotowość...

        a nie przyszło Ci do głowy, że katolicy niczemu i nikomu nie ulegali, tylko są
        przekonani o słuszności swojego światopoglądu? i pozostaną przy nim nawet jeśli
        kurczak sprzeda Watykan?

        naprawdę, nie musisz się aż tak pogardliwie wyrażać o obecnych na forum
        katolikach...
        • bartosz_kania Re: Naciąganie statystyk i fałszywe wnioski 14.10.09, 11:51
          > a nie przyszło Ci do głowy, że katolicy niczemu i nikomu nie ulegali, tylko są
          > przekonani o słuszności swojego światopoglądu?

          Którego prawie nie znają.
        • grgkh Na nikogo personalnie nie napadam 14.10.09, 13:20
          a000000 napisała:

          > grgkh!!! piszesz tak:
          >
          > > Katolicy to ludzie, którzy ulegli kościelnej
          > > indoktrynacji.

          > oczywiście indoktrynacja to słowo mające znaczenie
          > pejoratywne...

          Indoktrynacja to TECHNIKA, to sposób manipulacji.

          Co przed nią broni? Wątpienie. Przyjmuj wszystko jako niepewne. Nie przyznawaj
          się do niczego w sposób, w który identyfikujesz się z tym, w którym stajesz się
          tym właśnie. Przecież nic co przychodzi do nas od innych ludzi, albo co wypływa
          z naszej podświadomości (myśli) nie jest pewne. Indoktrynacja polega na
          wdrukowywaniu w słuchacza przeświadczenia, że daje mu się niepodważalną prawdę i
          pełnej akceptacji tego przeświadczenia. Myśli on tak: oto WIEM! Gdy tak pomyśli,
          to cel indoktrynacji został osiągnięty. Ale nie jest to nieodwracalne. Wystarczy
          pomyśleć: a może to nie jest prawda. Im wtedy cały wysiłek indoktrynującego
          idzie wniwecz. Wokół nas jest pełno oferujących jakieś tezy. Mają oni czasem
          swoje ukryte cele. Ale to my decydujemy o tym, czy te techniki będą nas częściej
          atakowały. Będzie tak jeśli będziemy im ulegali. Będą się tworzyły SKUTECZNE
          systemy indoktrynujące. Skuteczne dzięki naszej tolerancji wobec nich.

          > tak samo jak słowo: ulegli...
          > oznacza bezwolność, przedmiotowość...

          W uległości nie ma niczego złego. Jeśli się ulega modzie, drobnym kaprysom,
          komuś uważanemu przez nas za autorytet (odkładamy przemyślenie na później lub na
          nigdy), kodeksom, zasadom współistnienia, dobrym pomysłom. Jeśli są one "dobre",
          nieszkodliwe, niesprowadzające nas do tolerowania ich alogiczności.

          Czy nie przeszkadza Ci alogiczność religii? Jej sprzeczności?

          To nie w samym uleganiu jest pejoratywność, ale w uleganiu temu, co jest
          bezsensowne, przyjmowane bezkrytycznie, w rezygnacji ze sprawdzonej wiedzy,
          która powinna być dla nas solidnym odnośnikiem.

          > a nie przyszło Ci do głowy, że katolicy niczemu i nikomu
          > nie ulegali, tylko są przekonani o słuszności swojego
          > światopoglądu?

          Ulegali - kobieto, dziewczyno - ulegali na pewno. :)

          Bo przecież na innym terenie, w innych państwach lub czasach tak samo
          uzależnieni są od już innych religii inni mieszkający tam ludzie. Religie są
          regionalne. A indoktrynacja zaczyna się od dzieciństwa i jest obecnie niemal
          przymusem dla młodzieży w szkołach. Ale jest tak skuteczna, tak głęboko wpisuje
          się w psychikę, jak uzależnienie narkomana od codziennej dawki narkotyku.

          Tacy jesteśmy. Gdybyśmy nie uzależniali się psychicznie w ten sposób, to
          trudniej by nam się zdobywało i utrzymywało życiową wiedzę o zachowywaniu się w
          środowisku, które nas otacza.

          > i pozostaną przy nim nawet jeśli
          > kurczak sprzeda Watykan?

          A to to mi zwisa. Byle całej Polski wcześniej nie oddać kościołowi, bo to będzie
          już 100% niewoli.

          > naprawdę, nie musisz się aż tak pogardliwie wyrażać
          > o obecnych na forum katolikach...

          To nie jest wyrażanie się o ludziach, ale o systemie. No, ewentualnie o
          niektórych poglądach katolików.

          Ateistów prawie nie znam, a wśród moich znajomych wierzących jest mnóstwo
          wspaniałych ludzi. Mimo tego że są katolikami.

          Przecież religia to CAŁKOWICIE PRYWATNA SPRAWA. Czy rozumiesz to, że wierzący
          nie powinni się z nią afiszować, bo takie postępowanie to reklama systemu
          religijnego? Nieafiszowanie się powinno być tak głębokie, żeby nikt na
          przesłanki religijne nie powoływał się w postępowaniu w życiu publicznym, w
          którym stykamy się z innymi ludźmi. W tym zakresie powinien obowiązywać
          całkowicie neutralny, każdego tak samo traktujący, niedyskryminujący ze względu
          na nic system.

          Ja Ciebie, ani żadnego innego katolika, nie chcę nazywać pogardliwie i nie
          nazywam. Jeśli mówię tu o czymś w takim kontekscie, to jest to statystyczne
          uogólnienie dotyczące osób, które ze względu na religię się jakoś tam
          wypowiadają. Odnoszę się do tych poglądów i ich źródła, bo wypowiadający te
          poglądy podali źródło - tę religię.

          Nie bierz do siebie tego, czego do Ciebie nie kieruję. Nie broń systemu wraz ze
          złem, które w nim siedzi, bo Ty, ani nikt inny tym systemem nie jesteście. To
          system wam wmówił tę fałszywą identyfikację. To on z was czyni marionetki. Czyni
          dotąd, dokąd pozwalacie mu na to.

          Nie bronisz kleru? A więc możesz z jakiejś części zrezygnować. I granicę sobie
          musisz sama ustanowić, zgodnie ze swoją wiedzą i potrzebą bycia samodzielną,
          myślącą przedstawicielką homo sapiens.
    • kora3 Kolejna błedna teza :) 14.10.09, 12:35
      przede wszystkim dlatego, ze postawiona tak, jakby powodem przemocy
      domowej w konbubinatach był ...brak ślubu. :)

      Jednoczesnie, jak już pisałam do Kanna w tym temacie, bo róznież
      podał link do tej informacji.

      Przemoc domowa w konkubinatach tak chetnie podnoszona przez
      konkubinatofobów:) jest zaprzeczeniem tezy, jakoby konkubinat był
      zwiazkiem, który natychmiast i bezboleśnie można zakończyć, gdyż nie
      a zobowiazań. Skoro tak mozna to czemu u licha dochodzi do aktów
      przemocy domowej? dlaczego ktoś tkwi w takim związku, skoro nie ma
      chomata w postaci slubu i moze sobie isc w kazdej chwili. Mysleze ja
      wiem dlaczego...

      Życiowo, tak z własnego dośwoadczenia: byłam w małzeństwie, w jednym
      konkubinacie, obecnie w drugim. W małzeństwie dochodziło u mnie do
      przemocy - przede wszystkim psychicznej, ale takze kilka razy
      fizycznej:( Ani w poprzednim konkubinacie, ani w obecnym do zadnej
      takiej sytuacji nigdy nie doszło. Moja statystyka jest zatem inna.
Pełna wersja