Zostałam uwiedzona przez księdza

14.10.09, 21:07
Martyna ma 17 lat i wychowuje 9-miesięczne dziecko owoc związku z księdzem. To on był jej pierwszym mężczyzną i zawrócił jej w głowie podczas przygotowań do bierzmowania. Magda jest w 6. miesiącu ciąży z księdzem. Chociaż nie są już razem, dziewczyna wciąż pamięta czułe słowa i romantyczne kolacje. Agnieszka początkowo traktowała spotkania z ojcem Piotrem jak chwile uniesienia. Romans trwa już 3 lata.

oglądajcie na TVN dziś późno w nocy.
    • bartosz_kania Re: Zostałam uwiedzona przez księdza 14.10.09, 21:49
      Oto strona programu oraz materiał w kótym ten temat wypowiada sie pewien ksiądz
      rozmowywtoku.onet.pl/1,1579583,1,news.html
      • bartosz_kania Benedykt chce zniesienia celibatu 14.10.09, 21:56
        a w zasadzie ułatwienia tej procedury dla takich księży, jacy zostali opisani w programi. Interesujące. Czyli ksiądz znajduje sobie kobietę, prosi biskupa, a ten załatwia mu zwolnienie z celibatu. Ciekawe.
        Drzyzga przytacza też wyniki sondaży wg którego połowa księży chce ciupciać kanonicznie, a 30% już to robi. Ksiądz w studio nie wydaje się być przekonany.
    • kora3 wiesz, ja to widze tak 14.10.09, 22:26
      z wyjatkiem bardzo młodych osób, typu owa Martyna, która zachodząc w
      ciąze miała około 15 lat kazdy człowiek wie co robi wchodząc w
      jakikolwiek zwiazek emocjonalny i seksualny i powinien wiedziec
      jakie to niesie za soba ryzyko.
      Dotyczy to zarówno dorosłego ksiedza (albo innego faceta), jak i
      dorosłek kobiety.
      Podryw uwodzenie z czyjes strony to jedna rzecz, a swoje własne
      przekonania, albo ze tak powiem - instynkt samozachowawczy to druga.

      Przypuszczam,ze wiekszosc tu forumowiczów, gdyby wdawała się w
      romanse, czy zwiazki seksualne tylko z kazdym i z kazdą, którzy je i
      ich uwodzili, adorowali i podrywali, to na nic innego nie
      starczyłoby nam juz czasu :)

      dlatego nie przekonują mnie teksty typu "uwódł, uwodla" poza
      przypadkami osóbek bardzo młodych, niedoswiadczonych.
      Ksiadz wie, ze ma pozostać samotny i obejsc się bez seksu, takiego
      dokonał wyboru. Jesli czuje, ze nie da rady powinein zrezygnowac, a
      nie "uwodzic" na boku.
      Nie mam wcale zdania na temat wymaganego celibatu ksiezy, bo nie
      czuje swej przynaleznosci do KRK i jest mi całkowicie obojetne,
      jakie wymagania beda tam stawiane komukolwiek, w tym duchownym.
      Wychodze wszelako z załozenia, ze jesli ktos na cos dobrowolnie sie
      decyduje, to powinien sie tego trzymac, albo z tego zrezygnować.
      Dotyczy to kazdego: kapłana, małzonka, partnera. Powójnejgry nie
      uznaje, brzydze sie nia i potepiam takie zachowane, wszystko jedno
      kogo dotyczy.

      Przyznam , ze nieco inaczej postrzegam skorzystanie przez ksiedza z
      usług prostytutki. przypuszczam, ze polecą na mnie grom, ale
      proponuje przeczytac do końca. Korzystajac z takich usług czlowiek z
      reguy nie angazuje sie emocjonalnie w taki seks i co wazne nie
      angazuje też w taki sposób tej drugiej osoby. Oczywiscie, zwłaszcza
      w swietle tego co glosi Kosciół i jego duchowni w temacie
      seksualnosci człowieka, takie zachowanie jest szczytem hipokryzji,
      ale z praktycznego punktu widzenia jest mniej niemoralny, niż
      wciaganie innej osoby, nawet swiadomej ryzyka w uklad zmierzający na
      ogół tylko do rozczarowania, lez i kłopotów.

      Tu jesteśmy przy kwestii owej osoby i jej swiadomosci ryzyka.
      Dorosła kobieta, która jest podrywana przez ksiedza, albo która
      takowego podrywa WIE na ogół co to za osoba.Jesli kobiat robi to la
      kasy, to nie jest , albo jest mniej zagrozona emocjonalnie takim
      ulładem, ale jesli w gre wchodzą uczucia podejmuje swiadomie ogromne
      ryzyko. Bo nalezy się spodziewac, jak sie taki "zwiazek" skończy i
      na ogół tak się kończy.
      • bartosz_kania Re: wiesz, ja to widze tak 15.10.09, 09:18
        Różnie bywa. U mnie w rodzinie (dalekiej) jest kuzynka, która wyszła za mąż za księdza :) Wielkie było zgorszenie we wsi rodzinnej "młodej pary", ale owa szybko wyjechała z dziury do miasta i było po sprawie ;)

        Generalnie jednak zgadzam się że gorąca czterdziestka wie co robi. No ale jak ją ksiądz-adorator obsypał serduszkami w Walentynki (to księża obchodzą Walentynki??) to "ciepło się jej w serduszku zrobiło" - a potem ani chybi między nogami :)

        Fakt, że połowa księży chce mieć normalną kobietę a 1/3 ma (tyle że nielegalnie) bardzo wiele mówi o sytuacji. Ciekawe kiedy Benedykt zniesie celibat? Przecież od tego jaja bolą :/
        • kora3 Och Bartoszu 15.10.09, 10:17
          bartosz_kania napisał:

          > Różnie bywa. U mnie w rodzinie (dalekiej) jest kuzynka, która
          wyszła za mąż za
          > księdza :) Wielkie było zgorszenie we wsi rodzinnej "młodej pary",
          ale owa szyb
          > ko wyjechała z dziury do miasta i było po sprawie ;)

          Takze osobscie znam kobiete, a znam ja z tego forum, to znaczy z
          poprzedniego:), która zakochała się z wzajemnoscia w ksiedzu i są
          razem, mają dziecko. Wcale nie była to wówczas młodka - nigdy tez
          swej historii na forum nie opisała, nie dziwie sie zresztą wcale.
          Takie sytuacje się zdarzają, wspólne zycie rzadziej, czsciej
          rozstania i zal, nierzadko wyrzuty sumienia. Zrozum mnie dobrze, ja
          nikogo nie oceniam - bywa tak,ze zcłowiek się zatraca w uczuciu
          jakmis.
          Ja tylko przedstawiam trzeźwo sytuację: jesteś dorosły(ła) wiesz co
          robisz i musisz sie liczyc z konsekwencjami, a te moga być przykre.
          Wg mnie zatem lepiej nie pchac palca miedzy drzwi. Po prostu nie
          pakować się w taka sytuację, jak romans z ksiedzem. Dla własnego
          dobra. egoistycznie nawet. Nie jest przeciez tak, ze człowiek kogos
          poznaje i naraz tak się już zakochuje na maksa, zaraz też jest silna
          wieź. trzeba po prostu zwalczyc takie coś, nie dopuszczac do
          sytuacji dla siebie niekomfortowej. Nim dojdzie do wielkich uczuc,
          zawsze jst wszak faza flirtu, podrywu i kolejne. Po co się pchac w
          to? Moze to wg Ciebie za bardzo pragmatyczne, ale ja od dziecka w
          sumie uwazam, ze lepiej unikac sytuacji takiego ryzyka. Dla siebie
          samego. Dlatego nie wchodzi u mnie w gre romansik z zonatym gosciem
          np. , choc zdarzyło mi sie kiedyś takowym panem mocno zauroczyc, jak
          sie dowiedziałam z wzajemnoscią :) Było to b. silne zauroczenie, tak
          je oceniam wg siebie:), ale na szczescie rozsądek zwyciezył: moje
          małzenstwo bylo co prawda juz fikcja, ale jego nie. Cóz by mi dało
          zaagazowane siebie i jego w romans? Rozbicie jego zwiazku, albo
          bycie kochanką - oba scenariusze dla mnie nie do przyjecia.
          >
          > Generalnie jednak zgadzam się że gorąca czterdziestka wie co robi.
          No ale jak j
          > ą ksiądz-adorator obsypał serduszkami w Walentynki (to księża
          obchodzą Walentyn
          > ki??) to "ciepło się jej w serduszku zrobiło" - a potem ani chybi
          między nogami
          > :)

          Tez dostałam kilka walentynek od moich kolegów ksiezy, dwóch z nich
          to mega przystojni goscie :) a jeden z nich, powiem wprost, czasem
          zachowywał sie tak, ze otoczenie postrzegało jego sympatie do mnie
          jako niekoniecznie kolezeńska tak do końca. Ja sama nie mam zdania
          na ten temat, bo znam osoby róznie okazujące sympatie, ktora jest
          tylko sympatia, ale przyznaje,ze ograniczyłam kontakty z tym
          ksiedzem, po tym, jak kolega mi uswiadomił, jak z boku to wyglada.
          Jesli to tylko symaptia to i tak pozostanie, ale jesli nie, to mu
          przejdzie bezbolesnie.
          >
          > Fakt, że połowa księży chce mieć normalną kobietę a 1/3 ma (tyle
          że nielegalnie
          > ) bardzo wiele mówi o sytuacji.

          Wiesz, wiadomo ze u zdrowej osoby celibat nie jest sytuacja
          naturalna, ani fizycznie, ani psychicznie. Niemniej, jak już pisałam
          wczesniej - nim sie zostaje ksiedzem , czy zakonica ZNA sie zasady
          obecnie obowiazujące i mozna się na nie decydiwac, albo nie. Jesli
          sie xle zdecydowało mozna sie wycofać. Dlatego ja nie
          usprawiedliwiam lamania zasad, które się przyjęlo przy niecheci do
          rezygnacji ze stanu swego i korzysci z niego płynacych.

          Ciekawe kiedy Benedykt zniesie celibat?

          Kompletnie mi nie zalezy na tym czy i kiedy...
      • grgkh A ja tak 15.10.09, 11:40
        kora3 napisała:

        > Przyznam , ze nieco inaczej postrzegam skorzystanie przez ksiedza z
        > usług prostytutki. przypuszczam, ze polecą na mnie grom, ale
        > proponuje przeczytac do końca.

        A ja się z Tobą zgadzam w stu procentach. Nienawidzę kłamstwa i hipokryzji.
        Każde rozwiązanie, w którym jest ich mniej jest lepsze. Kościół jest tą
        hipokryzją przesiąknięty. Jego zasady działania są chore. Ale potwierdza to
        tezę, że nie istnieje on dla ludzi czy ideałów, o których tak chętnie mówi, ale
        dla innego, konkretnego celu, a wtedy droga dochodzenia do niego jest dlań
        obojętna. Jaki to cel? Władza i korzyści, które można z niej osiągnąć.

        kora3 napisała:

        > z wyjatkiem bardzo młodych osób, typu owa Martyna, która
        > zachodząc w ciąze miała około 15 lat kazdy człowiek wie
        > co robi wchodząc w jakikolwiek zwiazek emocjonalny i
        > seksualny i powinien wiedziec jakie to niesie za soba ryzyko.

        [...]

        > dlatego nie przekonują mnie teksty typu "uwódł, uwodla" poza
        > przypadkami osóbek bardzo młodych, niedoswiadczonych.

        Ale tu się nie zgodzę wcale. Nie jest tak, że granica pełnoletniości jest
        czarodziejską granicą dokonującą przemiany ludzi w dorosłych - dziś dziecko,
        jutro dorosły. Zresztą dorosłość składa się z ogromnej ilości elementów. Bywają
        bardzo młode, doświadczone przez życie dzieci, które zachowują się emocjonalnie
        na poziomie dorosłego, ale są przypadki odwrotne. Niektórzy, umierając z siwą
        brodą, pozostają - choćby pod niektórymi względami - dziećmi.

        Nie jest tak, że wszyscy ulegliby takiemu uwodzeniu przez księdza. I najczęściej
        większość kobiet potrafi się obronić. Ale są takie, które są skazane na
        niepowodzenie w tej obronie. Jeśli ktoś taki wpadnie w łapy uwodziciela, a tym
        bardziej takiego, który jak ksiądz jest przeogromnym autorytetem moralnym, to
        nie ma szans. Mówmy więc o tym marginesie i nie udawajmy, że nie istnieje.

        I druga sprawa, czy rzeczywiście nawet ci dorośli mają obiektywne szanse stać
        się odpornymi na zabiegi podrywacza księdza? Czy nie jest tak, że sam kościół
        zabrania rzetelnej wiedzy o człowieku, o jego psychice i o seksualności naszych
        organizmów karmiąc młodzież w szkołach pseudo nauką na ten temat? Słodkie
        plepleple, bez podstawy naukowej, która nam wszystkim się należy w tym samym
        stopniu. Odbierające młodemu człowiekowi zdolność do samodzielności w myśleniu,
        bo mówiące mu z poziomu niezrozumiałych dla niego tez, że jest za głupi, żeby te
        sprawy pojmować i powinien je przyjmować jak tresowany zwierzak do wykonania i
        już. Takie jest stanowisko religii wobec człowieka: on jest głupi, a stosowanie
        logiki wobec spraw ponad autorytetami i dogmatami religijnymi jest zabronione.

        W ten sposób wychowywani ludzie (tu mówimy o szczególnym przypadku uwodzonych
        kobiet), gdy znajdą się w sytuacji, o jakiej oficjalnie kościół nie mówi, zdają
        się na autorytet księdza odwołującego się do nadistoty i choć czują, że robią
        coś złego, nie są w stanie dość konsekwentnie zaprotestować.
        • chickenshorts Re: A ja tak 15.10.09, 12:43
          Brawa... Bardzo przenikliwy i mądry post.
        • kora3 Re: A ja tak 16.10.09, 07:30
          grgkh napisał:
          >
          > Ale tu się nie zgodzę wcale. Nie jest tak, że granica
          pełnoletniości jest
          > czarodziejską granicą dokonującą przemiany ludzi w dorosłych -
          dziś dziecko,
          > jutro dorosły. Zresztą dorosłość składa się z ogromnej ilości
          elementów.

          W pełni sie zgadzam - dlatego napsałam nie o magicznej :) granicy 18
          lat ale o dorosłosci:)
          Niemniej w penym wieku ma sie mniejszą mozliwosc rozznania ryzyka, a
          w pewnym wiekszą:)

          >
          > Nie jest tak, że wszyscy ulegliby takiemu uwodzeniu przez księdza.
          I najczęście
          > j
          > większość kobiet potrafi się obronić. Ale są takie, które są
          skazane na
          > niepowodzenie w tej obronie. Jeśli ktoś taki wpadnie w łapy
          uwodziciela, a tym
          > bardziej takiego, który jak ksiądz jest przeogromnym autorytetem
          moralnym, to
          > nie ma szans. Mówmy więc o tym marginesie i nie udawajmy, że nie
          istnieje.

          Wiesz, taki margins pewnie istnieje, ale ja bym nie była skłonna
          domniemywac,ze wiekszosc kobiet mających romanse z ksiezmi to osoby,
          które idą z nimi do łózka, bo to dla nich autorytet - serio.

          >
          > I druga sprawa, czy rzeczywiście nawet ci dorośli mają obiektywne
          szanse stać
          > się odpornymi na zabiegi podrywacza księdza?

          tak o na takim samym poziomi, ajk kazda dorosła osoba jest odporna
          na zabiegi jakiegokolwiek podrywacza, czy podruywaczki :)

          Oczywiscie jesli ktos sie już zakocha i ne da rady ...ale nim sie
          zakocha pozytywnie odpowiada na zaloty podrywacza, wiec CHCE :)


          Takie jest stanowisko religii wobec człowieka: on jest głupi, a
          stosowanie
          > logiki wobec spraw ponad autorytetami i dogmatami religijnymi jest
          zabronione.

          Moze ja nie zabardzo znam sie jako osoba spoza na nauce KRK, ale
          pierwsze słysze by tam dogmatem było sypianie ksiezmi i zeby to
          zalecano na lekcjach religii.

          >
          zdają
          > się na autorytet księdza odwołującego się do nadistoty i choć
          czują, że robią
          > coś złego, nie są w stanie dość konsekwentnie zaprotestować.

          Kompletnie sie nie zgadzam ..To znaczy - oczywiscie wiem ,ze sa
          osoby, które nie wiedzą jak zareagowac na MOLESTOWANIE ze strony
          kogoś kto jest dla nich autorytetem. Jest to dysfunkcja nawet
          nierzadka. Zdecydowanie czesciej wysteoująca u b. młodych ludzi,
          niż u dojrzałych, stad moja uwaga o młodosci w poprzednum poscie.

          Niemniej - ustalmy, czy my piszemy o MOLESTOWANIU - czyli
          wykorzystywaniu pewnej zaleznosci WBREW woli molestowanej osoby, czy
          o ZWIAZKACH kobiet i ksiezy.
          Jesli o tym drugim to nie udawajmy, ze to wskutek tego, ze ksiądz
          jest wielkim autorytetem, a kobitka nic nie wie o seksualnosci
          człowieka,bo ja tak otumaniono w kosciele o mając latek 25 idzie do
          łoznka z ksiedzem bo nie wie jak sie zachowć :) No weź ze mnie
          idiotki nie rob...

          Jak pisze - nikogo nie potepiam, ani nie oceniam niech robi jak
          uwaza, ale niechze też nie robi z siebie leliji jak snieg bailej,
          ani dziewicy atakowanej przez smoka :)
          Do zwiazku, romansu - trza dwojga i jesli mamy do czynienia z dwiema
          dorosłymi osobami, o zdolnosci rozeznawania tego co robią to i
          ksiądz wie, ze naraza taką kobiete i siebie na kłopoty i ta kobieta
          to wie. Z wyjatkiem sytuacji, kiedy kogos zmusza sie do zcegos
          szantazem, groźbami, albo kiedy nie wie co robi.

          Poza tym jestes tendebcyjny w swych wypowiedziach na ten temat.
          Piszesz tak, jakby zawsze tylko i wyłacznie ksiądz był
          zainteresowany seksem i romansem z kims,a en ktos nie umiał sie
          obronic i ...:)


          Tymczasem sprawa wyglada tak, ze zarówno kobiety bywają podrywane
          przez ksiezy, jak i ksieza przez kobiety.
          Widziałam przynajmniej kilka takich sytuacji.
Pełna wersja