kora3
15.10.09, 09:34
Troszkę na kanwie dyskusji w watku o ksiazkacch, ale przede
wszystkim na podstawie tego,co mzna znaleźć w necie na temat.
A mozna się dowiedziec, ze dla dziecka zagrozenie w
sensie "dopuszczania demonów" stanowi niemal wszystko: osławiona
saga HP, ale to pikus, bo ponoc nawet homeopatia, zmywalne
tatuaze :), karate, aikido, joga i cały szereg innych rzeczy - lista
jest długasna.
Oczywisciekazdy ma parwo bac się czego zechce, ale czy to moralne
straszyc dziecko?
Piszac "straszyc" mam na myski mówienie dziecku,ze uparwiając jakiś
sport, czytajac jakaś ksiezke dopuszcza do siebie "szatana
osobowego" . Wg mnie to działenie bezmyslne, szkoliwe i ohydne - bo
dziec NAPRAWDE mogą się bac jakis demonów. Mnie to przypoina
stosowana dawniej troszkę dla zartu technike :) ograniczania
próznosci, gdy mówiono dziewczynkom, ze długasne wpatrywanie siew
lustro sprawic moze,ze ujrzy sie w nim diabla. Jesli odpowiednio
sugestywnie przedstawi sie dziecku taka mysl, to istnieje ogromne
ryzyko, ze dzecko takowego tam "ujrzy". Gra swaiteł i cieni, jakis
przypadkowy błysk, ale nade wszystko WIARA dziecka w to,ze tak moze
być sprawic moga,ze coś moze jako owo pojawieniewię demona odczytac.
Bynajmniej nie chodzi mi o to,zeby rodzice pozwalali dzieciom na
praktyki, czy lektury, których nie popierają, nie w tym rzecz.
Chodzi mi o demonizowanie nomem omen :)
za moich czasów dzieciecych ZAWSZE na koloniach "wywoływalo się
duchy" hihi. Konieczny byłklucz, taki do starego zamka :). Były też
popularne wśrod dziewczynek wszelkiego rodzaju "wrózby" i "zaklecia"
w stylu: raz dwa trzy moja wygrana, gdy się powiedzialo cos
jednoczesnie z kims innym. :)
Nie znam zadnego przypadku "opetania" wsród ludzi z mego pokolenia
wskutek tych "okultystycznych praktyk":) Teraz roi się w necie
od "swiadectw" młodych ludzi, których "opetało" po takich zabawach i
rzekomo b. cierpieli.
Pewnie nie wszyscy się z tym zgodzą, ale mam przekonanie, ze
owe "opetania" i "zniewolenia" to nic inego tylko wytwory wyobraźni
zastraszonych zdieci nekanych wyrzutami sumienia. No, bo jesli
takiemu dziecku się powie, ze wlasnie otworzło drzwi swej duszy
diabłu, bo sie wygłupiało na koloniach i tearz diabeł ma nad nim
władze, to dziecko na bank się wystraszy. A prawdziwy lek i
przekonanie o tym, ze przedmiot leku istnieje moze wywoływać nie
tylko izluzje, ale tez omamy. Nie mówiąc juz o tym,ze moze
doprowadzić do sytuacji, kiedy kazde nawet najbardziej banalne
wydarzenie zalekniony bedzie przypisywał jakims naprzyrodzonym
siłom, zamiast tzrexwo popatrzec na sytuacje.
Widziałam juz dorosłych ludzi, którzy szczerze byli pzrekonani, ze
samochód im klekł, bo znów ulegli zniewoleniu i ogladali pornosa, a
cóz dopiero mówic o dziecku, u którego wyobraźnia pracuje na
wyzszych obrotach:)
Osobiscie znam pzypadek dziecka, którego rodzice straszyli je, wcale
nie na tle religijnym, ze jesli bedzie niegrzeczne oni i inni
członkowie rodziny pomrą. Dziecko nie bardzo zdawało sobie sprawe z
tego czym jest smierc, dopoki nie umarł jego dziadek. Od tego czasu
dziecko miało poczucie winy, z powodu smierci dziadka tak silne, ze
praktycznie nie mogło fukcjonowac.
Do tego doszła fobia zwiazana z zagrozeniem jego zachowaniem
rodziców i babci. Dziecko podane zostało długiej i trudnej terapii,
a nabawiło sie tego dzieki rodzicom i straszeniu czyms na co
dziecko wcale wpływu nie miało, jakkolwiek by sie zachowywało.
Czy Waszym zdaniem wolno tak straszyc dzieci? Mom zdaniem tacy
rodzice powinni miec ograniczone prawa i dozór kuratora - minimum.
Tkie praktyki, które dosrołym, bo zaomnieli wołki jak to jest byc
cielaczkiem, wydają się niegroźne, mogą odcisnąc trwały slad na
psychice dziecka. Slad nieusuwalny, po prostu spowodowasc dysfukcję,
która bedzie dziecku towarzyszc już całe zycie i bedzie mu je
utrudniac.