kaczy.i.indyczy 15.10.09, 21:53 Znajduja sie tu dwa fragmenty z "Dialogu o Bożej Opatrzności" św. Katarzyny ze Sieny "Eucharystia jest jak słońce" i "Błędy i grzechy moich sług " http://www.kbroszko.dominikanie.pl/katarzyna3.html#p1 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kaczy.i.indyczy Re: Dialog o Bożej Opatrzności 15.10.09, 21:54 www.kbroszko.dominikanie.pl/katarzyna3.html#p1 Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Dialog o Bożej Opatrzności 15.10.09, 21:55 "W Dialogach o Bożej Opatrzności Katarzyna przedstawia to, o czym jej dusza w stanie ekstazy rozmawiała z Panem i co wieczna Mądrość odpowiedziała na jej pytania o Kościół, jego członków i cały świat. [...] Z doskonałą psychologiczną intuicją ukazuje drogę doskonałości, polegającą na naśladowaniu posłusznego Chrystusa i prowadzącą w głąb życia samej Trójcy Świętej. Szczerość spojrzenie, realizm prawdy płynącej z własnego doświadczenia, moc i jasność słów i zdań sprawiają, że dzieło to należy do najpiękniejszych kwiatów literatury religijnej." Jan Paweł II Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Dialog o Bożej Opatrzności 15.10.09, 21:59 "Spuściznę św. Katarzyny można podzielić na trzy zespoły: Listy, Modlitwy oraz fundamentalne dzieło Dialog. To ostatnie ukazuje bogactwo jej osobistego religijnego przeżycia, jak i naukę świadomie przez nią pozostawioną dla potomnych. Ta sieneńska córka św. Dominika rozmawia w Dialogu z Bogiem, gdyż pragnie poznać Prawdę - tę prawdę, która ożywia i wyzwala, jest drogowskazem w powrocie człowieka do Boga. Osobisty dialog Katarzyny wpisuje się w wielki dialog Boga z człowiekiem, jaki dokonuje się od stworzenia Adama. Z tamtego dialogu stworzenia, objawienia, wcielenia i odkupienia czerpie soki, i równocześnie wzbogacony osobistą perspektywą pozwala na ponowną interpretację dialogu historii zbawienia. Dzieło św. Katarzyny nie odkrywa rzeczy nowych, odkrywa rzeczy stare, można by rzec stare jak świat, ale właśnie w tym ponownym wczytywaniu się w niezmienną Prawdę wieczystą leży jego wartość. Św. Katarzyna dzieli się z czytelnikiem owocami swych mistycznych spotkań. Jej Dialog obejmuje tak różne tematy jak: ludzka doskonałość, chrystologia i teologia życia wewnętrznego, ukryte w metaforze nauki o moście; mówi o funkcjach pięciu gatunków łez czy światła, o złudzeniach na drodze do prawdy. W dobie głębokiego kryzysu Kościoła porusza zagadnienia eklezjologiczne, znajduje pocieszenie we wszechogarniającej opatrzności Bożej oraz wskazuje na konieczność powrotu do posłuszeństwa zarówno powszechnego, jak i szczegółowego - zakonnego. Doświadczenie mistyczne św. Katarzyny, osiągające granice ludzkiej możliwości, odpowiada najgłębszemu pragnieniu, które Bóg wpisał w naturę ludzką. Dla wielu z nas Dialog może być drogowskazem, lustrem, w którym się odnajduje przejrzyście odmalowane własne nieudolne poszukiwania, fragmentaryczne doświadczenia czy wreszcie zachętę, byśmy nie zatrzymywali się w ciepłym duchowym samozadowoleniu. O ciągłej żywotności spuścizny św. Katarzyny świadczy niegasnące zainteresowanie jej doktryną. Wartość doktryny i głębia pouczeń Katarzyny zostały potwierdzone przez papieża Pawła VI, gdy równocześnie z inną wielką mistyczką i znawczynią wyższych etapów modlitwy, św. Teresą z Avili, w 1970 roku ogłosił prostą dziewczynę ze Sieny doktorem Kościoła." Wojciech Giertych OP Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Dialog o Bożej Opatrzności 16.10.09, 00:00 Jeszcze taki fragment znalazlem : Św. Katarzyna ze Sieny Jak miłosierdzie Boga zmaga się z ludzką arogancją i złością ujawnioną w chwili śmierci... ...niesprawiedliwość, której dopuszczał się w życiu, oskarża go przed jego sumieniem i odbiera mu odwagę, aby prosić o co innego, prócz sprawiedliwości. Tak wielki jest jego wstyd i pomieszanie, że wpadłby w rozpacz, gdyby w ciągu życia nie przyzwyczaił się pokładać nadziei w moim miłosierdziu, choć z powodu grzechów ta jego nadzieja jest wielkim zuchwalstwem. Bo ten, co Mnie obraża opierając się na moim miłosierdziu, nie może rzec naprawdę, że pokłada nadzieję w miłosierdziu moim. Opiera się raczej na własnej zuchwałości, choć zdaje mu się że liczy na miłosierdzie. Jeśli w godzinie śmierci poznał swój błąd, jeśli przez świętą spowiedź odciąży swe sumienie, oczyści się z zuchwalstwa, które Mnie już nie obrazi, i pozostanie mu miłosierdzie, przez to miłosierdzie może, jeśli chce, oprzeć się na nadziei. Bez tego żaden z tych grzeszników nie ujdzie rozpaczy i przez tę rozpacz dojdzie z diabłami do potępienia wiecznego. Z mego miłosierdzia pozwalam im mieć nadzieję na moje miłosierdzie, ale nie po to, by mogli grzeszyć, licząc na moje miłosierdzie, lecz aby pogłębiali swą miłość poprzez rozważanie mej dobroci. Lecz oni korzystają z niej odwrotnie, gdyż opierają się na nadziei w moje miłosierdzie, aby Mnie obrażać. Jednak Ja podtrzymuję w nich nadzieję w moje miłosierdzie, aby w ostatniej chwili mieli się czego chwycić i nie upadli pod brzemieniem wyrzutów, oddając się rozpaczy. Bo grzech rozpaczy obraża Mnie bardziej i jest dla nich zgubniejszy, niż wszystkie inne grzechy, które popełnili w całym swym życiu. A to dlatego, że inne grzechy popełniają z podszeptu zmysłowości własnej i niekiedy żałują za nie i mogą zbudzić w sobie taką skruchę, że otrzymają moje miłosierdzie. Lecz do grzechu rozpaczy nie popycha ich ułomność, nie pociąga doń żadna przyjemność, jest w nim tylko nieznośna męka. W rozpaczy tkwi pogarda dla mego miłosierdzia, gdyż grzesznik uważa, że błąd jego jest większy, niż miłosierdzie i dobroć moja. Popadłszy w ten grzech, nie czuje żalu, nie boleje nad obrazą moją prawdziwie, jak boleć powinien. Opłakuje tylko własne nieszczęście, nie zaś wyrządzoną mi obrazę. I tak idzie w potępienie wieczne. Jak widzisz, tylko ten występek prowadzi go do piekła, gdzie karany jest za ten grzech i za wszystkie inne, które popełnił. Gdyby czuł ból i żal z powodu obrazy, którą Mi wyrządził, gdyby był pokładał nadzieję w moje miłosierdzie, otrzymałby je. Bo, jak ci rzekłem, miłosierdzie moje jest bez porównania większe, niż wszystkie grzechy, które mogą popełnić wszystkie stworzenia razem. Toteż najsroższą obelgą, jaką można Mi zadać, jest twierdzenie, że występek stworzenia jest większy, niż dobroć moja. Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym, ani w tamtym życiu. Tak bardzo brzydzę się rozpaczą, że chciałbym, aby grzesznicy, w chwili śmierci, po zbrodniczo spędzonym życiu, nabrali zaufania do miłosierdzia mego. Dlatego za ich życia używam słodkiego podstępu, każąc im ufać głęboko memu miłosierdziu. Wykarmiwszy się wewnętrznie tą ufnością, mniej są skłonni porzucić ją w chwili śmierci dla surowych, odrażających nagan, niż gdyby się nią nie wykarmili. Wszystko to udziela im ogień i przepaść mej nieocenionej miłości. Lecz łaski tej używali w ciemnościach miłości własnej i stąd wynikło całe zło. Nie poznali jej w prawdzie; odbierali słodycz mego miłosierdzia z wielkim zuchwalstwem. I to jest drugi wyrzut, który im czyni sumienie w obecności diabłów. W czasie hojności mego miłosierdzia, gdy pokładali w nim nadzieję, winni byli pogłębiać miłość i pragnienie cnót. Na dobre uczynki winni obracać czas, który im użyczyłem z miłości. A oni używali tego czasu, pokładali nadmierną nadzieję w miłosierdziu moim, ażeby Mnie obrażać. Odpowiedz Link Zgłoś